Newsy

Brak ruchu wśród dzieci to nie tylko kwestia nawyków. Ważne są także warunki, w których dorastają [DEPESZA]

2026-07-06  |  06:20
Wszystkie newsy

Ponad 80 proc. nastolatków na świecie nie osiąga zalecanego poziomu aktywności fizycznej. Eksperci zwracają uwagę, że to nie tylko kwestia braku odpowiednich nawyków, ale także warunków, w których żyją – dostępu do bezpiecznych miejsc zabawy, terenów rekreacyjnych czy zajęć sportowych. Europejski projekt B-Challenged ma pomóc tworzyć środowisko sprzyjające aktywności na świeżym powietrzu i zdrowemu stylowi życia, szczególnie w mniej uprzywilejowanych społecznościach.

– Tylko 7–30 proc. dzieci i młodzieży w wieku 5–17 lat na całym świecie wykazuje wystarczający poziom aktywności fizycznej, co w konsekwencji wiąże się z wyższym ryzykiem wystąpienia chorób niezakaźnych związanych ze stylem życia, takich jak otyłość, cukrzyca typu 2, a także problemów psychicznych – podkreśliła w rozmowie z agencją Newseria dr Teatske Altenburg, profesor nadzwyczajna w Amsterdam University Medical Center (Amsterdam UMC) i kierowniczka projektu B-Challenged.

Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia dzieci i młodzież powinny podejmować średnio co najmniej 60 minut dziennie aktywności fizycznej o umiarkowanej lub wysokiej intensywności. Tylko niewielki odsetek dzieci i nastolatków w Polsce spełnia te zalecenia przez cały tydzień.

W Polsce tylko około połowy dzieci codziennie podejmuje aktywną zabawę na poziomie uznawanym za korzystny dla zdrowia. Dodatkowo jak pokazują badania Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie w ramach projektu „WF z AWF”, ponad 90 proc. dzieci nie jest wszechstronnie przygotowanych do prowadzenia aktywnego stylu życia, a jedynie 12–30 proc. potrafi poprawnie wykonywać podstawowe umiejętności ruchowe, takie jak bieganie, skakanie czy rzucanie piłką.

– Główną przyczyną braku aktywności fizycznej nie jest brak motywacji, ponieważ dzieci mają wewnętrzną motywację do aktywności – zwłaszcza uczniowie szkół podstawowych, którzy po prostu się bawią, najlepiej na świeżym powietrzu. Uważam jednak, że brakuje bezpiecznych, atrakcyjnych i dobrze utrzymanych przestrzeni, w których mogłyby się one bawić na świeżym powietrzu – stwierdziła badaczka z Amsterdam UMC. – Być może brakuje również odpowiednich, przystępnych cenowo zajęć pozalekcyjnych organizowanych dla dzieci – dodaje.

Coraz większą część wolnego czasu dzieci spędzają przed ekranami. Z raportu NASK wynika, że korzystają z internetu średnio niemal pięć godzin dziennie w dni powszednie, a w weekendy jeszcze więcej.

– Wiele dzieci doświadcza FOMO, czyli strachu przed tym, że coś je ominie, więc cały czas mówią o tym, co się dzieje online, i chcą być częścią rozmów na ten temat. Myślę więc, że są dwie strony medalu – jedna to za mało możliwości aktywności fizycznej i ograniczenia w dostępie do przestrzeni do tego przeznaczonych, a z drugiej atrakcyjność spędzania czasu w sieci – tłumaczy dr Teatske Altenburg.

Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że dzieci mieszkające w mniej uprzywilejowanych dzielnicach częściej zmagają się z nadwagą i otyłością, rzadziej uczestniczą w zorganizowanych zajęciach sportowych i mają ograniczony dostęp do bezpiecznych miejsc zabawy.

 Jeżeli w okolicy brakuje terenów rekreacyjnych, ścieżek rowerowych czy bezpiecznych przestrzeni do zabawy, dzieci mają mniej okazji do codziennego ruchu – ocenia dr Anna Dzielska, adiunkt, p.o. kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.

To właśnie na tych obszarach koncentruje się europejski projekt badawczy B-Challenged realizowany w Danii, Niemczech, Polsce, Hiszpanii i Holandii. Skupia się on na dzieciach w wieku 6–12 lat mieszkających w dzielnicach, gdzie występują bariery w dostępie do infrastruktury sprzyjającej aktywności fizycznej. W Polsce jest to warszawska Praga-Północ.

– Projekt B-Challenged ma na celu wspieranie korzystnych dla zdrowia zachowań dzieci poprzez tworzenie lepszego środowiska do zabawy na świeżym powietrzu i prawidłowych zachowań żywieniowych. To ważne, ponieważ na zdrowie dzieci wpływają nie tylko ich indywidualne wybory, ale również warunki, w których żyją, uczą się i spędzają wolny czas – podkreśla dr Anna Dzielska.

W projekcie biorą udział nie tylko naukowcy i przedstawiciele samorządów lokalnych, ale także rodzice, nauczyciele i same dzieci.

– To, co wyróżnia projekt, to podejście oparte na współtworzeniu rozwiązań. Zamiast narzucać gotowe działania, angażujemy społeczności lokalne w ich projektowanie. Dzięki temu zwiększamy szanse, że proponowane zmiany będą skuteczne, akceptowane i trwałe – podkreśla kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.

Badacze sprawdzają, jakie bariery utrudniają dzieciom zabawę na świeżym powietrzu i codzienny ruch. Następnie wspólnie z pozostałymi grupami uczestników programu przygotują rekomendacje zmian. Gotowe modele będą mogły być wdrażane także w innych miastach.

– Problemy związane ze zdrowiem dzieci i ich stylem życia są złożone i nie mogą być rozwiązane przez jedną instytucję czy jeden sektor. Naukowcy dostarczają wiedzy i dowodów naukowych, samorządy mają możliwość wprowadzania zmian w przestrzeni publicznej i lokalnej polityce, a mieszkańcy, w tym grupy, do których mają być kierowane te działania, najlepiej znają swoje potrzeby. Dopiero połączenie tych perspektyw pozwala tworzyć skuteczne rozwiązania – przekonuje dr Anna Dzielska.

– Zawsze należy konsultować z dziećmi elementy tworzone z myślą o nich. Projektowanie placu zabaw przyjaznego dla dzieci we współpracy z nimi powinno być wymogiem prawnym – dodaje dr Teatske Altenburg.

 


Projekt B-Challenged jest finansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach partnerstwa międzynarodowego ERA4Health i wspierany przez krajowe agencje badawcze w Europie.

NCBR

 

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Trendy gospodarcze

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Forum Ekonomiczne

Ochrona środowiska

XXXIV Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego

Prawo

„Lex szarlatan” ma chronić pacjentów przed szkodliwą pseudomedycyną. Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł nakładać kary do 1 mln zł

Rzecznik Praw Pacjenta ma zyskać nowe narzędzia do walki z osobami i podmiotami, które wprowadzają pacjentów w błąd co do metod leczenia. Ustawa określana jako „lex szarlatan” pozwoli temu organowi reagować na praktyki prowadzone poza systemem ochrony zdrowia, a za najpoważniejsze naruszenia nakładać kary do 1 mln zł. RPP podkreśla, że nowe przepisy mają chronić przed oszustami i nie będą ograniczać stosowania ziołolecznictwa, masaży czy akupunktury. Ustawa czeka na decyzję prezydenta, który na jej podjęcie ma czas do 21 sierpnia.

Problemy społeczne

Ćwierć miliarda ludzi na świecie potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej. Jej finansowanie spadło do najniższego poziomu od dekady

Ponad 252 mln ludzi na świecie potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej – wynika z danych ONZ. Jednocześnie organizacje pomocowe mają coraz mniej środków, przez co część z nich ogranicza działalność lub wycofuje się z niektórych regionów. Rośnie też zagrożenie dla osób niosących pomoc – w latach 2023–2025 zginęło ponad 1 tys. pracowników humanitarnych.

Partner serwisu

Instytut Monitorowania Mediów