Newsy

Decyzja Hiszpanii o legalizacji pobytu nielegalnych migrantów w ogniu krytyki. Dotyczy to 500 tys. osób

2026-03-03  |  06:18

Rząd Hiszpanii w styczniu zapowiedział rozpoczęcie procesu legalizacji pobytu cudzoziemców, którzy przebywają już na terenie kraju. W grę wchodzi nawet ponad pół miliona nielegalnych migrantów, którzy spełniają określone warunki. Decyzja hiszpańskiego gabinetu spotkała się z wyraźną krytyką części europarlamentarzystów. – Może dojść do poważnej destrukcji strefy Schengen – mówi Jadwiga Wiśniewska z Prawa i Sprawiedliwości.

Premier Pedro Sánchez zapowiedział legalizację ponad pół miliona nielegalnych migrantów. Jeśli dołożymy do tego dyrektywę o łączeniu rodzin, to de facto do Unii Europejskiej może wkroczyć kilkakrotnie więcej ludzi. Zdecydowanie trzeba powiedzieć, że to działanie uderza w prawo europejskie, narusza kodeks Schengen i może doprowadzić do destrukcji strefy Schengen – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Jadwiga Wiśniewska, europosłanka Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. – To może być preludium do czegoś, co będzie realizowane w przyszłości na wielką skalę.

Hiszpańska rada ministrów pod koniec stycznia 2026 roku zatwierdziła pilne rozpatrzenie dekretu królewskiego o wdrożeniu nadzwyczajnego procesu legalizacji pobytu cudzoziemców. Ma to związek m.in. z potrzebami lokalnego rynku pracy. Wiele z tych osób pracuje w Hiszpanii od wielu lat, ale jest zatrudnionych na czarno. Zapowiedziana przez premiera procedura jest skierowana do osób, które przebywały w Hiszpanii przez co najmniej pięć miesięcy przed 31 grudnia 2025 roku. Mogą z niej skorzystać także migranci starający się o ochronę międzynarodową, o ile złożyli wniosek przed wspomnianą datą. Koniecznym warunkiem jest także niekaralność.

– Państwa sąsiadujące z Hiszpanią mogą wprowadzić taką regulację, jaką wprowadziły Niemcy, kiedy miały nadmiar napływu migrantów, czyli kontrole graniczne. Jedną z najważniejszych swobód i tym, co bardzo cieszy ludzi, jest właśnie swobodny przepływ ludzi między poszczególnymi krajami, a to, co robi premier Sánchez, narusza tę podstawową zasadę. Komisja Europejska powinna podjąć zdecydowane działania, żeby się temu przeciwstawić – uważa Jadwiga Wiśniewska.

Kodeks graniczny Schengen przewiduje możliwość tymczasowego przywrócenia kontroli granicznej na wszystkich lub wybranych odcinkach granic wewnętrznych w przypadku poważnego zagrożenia dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego. Z możliwości tej mogą skorzystać wszystkie państwa członkowskie. Na taki ruch zdecydowały się Niemcy w związku m.in. z wysokim poziomem nielegalnej migracji i przemytu migrantów, a także obciążeniem systemu przyjmowania azylantów. Okres obowiązywania kontroli przedłużono do września 2026 roku.

Podczas sesji Parlamentu Europejskiego w lutym odbyła się debata na temat decyzji hiszpańskiego rządu. Magnus Brunner, komisarz Unii Europejskiej ds. wewnętrznych i migracji, podkreślił w niej, że choć niektóre kwestie polityki migracyjnej pozostają w gestii państw członkowskich, każde z nich musi dopilnować, aby jego decyzje nie miały negatywnych konsekwencji w innych częściach Unii. Zaznaczył, że legalizacja pobytu danej osoby w Hiszpanii nie może oznaczać automatycznie legalizacji pobytu w innym kraju członkowskim.

– Jestem bardzo rozczarowana podejściem Komisji Europejskiej. Uznała, że jest to sprawa wewnętrzna Hiszpanii. Jeśli w jej ocenie polityka migracyjna jest sprawą wewnętrzną państwa członkowskiego, to nigdy nie powinien powstać pakt migracyjny. Wówczas Komisja Europejska mówiła, że to jest sprawa polityki unijnej, a nie polityk krajowych – podkreśla europosłanka EKR. – Widzimy ten dualizm, który denerwuje wszystkie państwa członkowskie. Trzeba bardzo zdecydowanych działań, bo zalew Europy przez nielegalnych migrantów, którzy w przyszłości wykorzystają również tę dyrektywę o łączeniu rodzin, doprowadzi do pogłębienia kryzysu bezpieczeństwa w Unii Europejskiej.

Od 2003 roku w Unii Europejskiej obowiązują przepisy migracyjne, które regulują prawo do łączenia rodzin obywateli państw trzecich. Osoby przebywające legalnie w UE mogą się ubiegać o możliwość dołączenia do nich członka rodziny na terenie Wspólnoty. Muszą posiadać zezwolenie na pobyt ważne przez co najmniej rok, wydane przez państwo członkowskie, a także mieć prawną możliwość uzyskania długoterminowego pobytu.

– Przemytnicy ludzi do Unii Europejskiej mogą otwierać najdroższe szampany. Jeden z najbardziej opłacalnych biznesów przestępczych będzie się kręcił jeszcze szybciej. Do tego dochodzi przemyt narkotyków, broni, również handel ludźmi. Sposób, w jaki te siatki przemytnicze działają, jest zaplanowany, systematyczny i niestety niezwykle profesjonalny. Przemytnicy ludzi przygotowują oferty dla migrantów o różnych portfelach, a więc różny standard podróży i przedarcia się do Unii Europejskiej. Wraz z ludźmi, którzy szukają swojego lepszego świata, do Unii Europejskiej wchodzi przestępczość zorganizowana na bardzo dużą skalę. A to rodzi wielkie niebezpieczeństwo – uważa Jadwiga Wiśniewska. – To uderza w bezpieczeństwo we wszystkich państwach członkowskich, ponieważ ci ludzie, po uzyskaniu prawa nadanego przez Sáncheza, mogą się swobodnie poruszać po całej Unii Europejskiej. W czasie debaty w Parlamencie Europejskim 90 proc. wystąpień było przeciw temu, co zrobił premier.

Kkomisarz Magnus Brunner zapowiedział, że priorytetem Unii jest także zwiększanie skuteczności polityki powrotów.

My mówimy: szczelne granice to bezpieczne ulice. Podobnie jak Komisja Europejska mówimy również szybkie i skuteczne deportacje i przygotowujemy odpowiednie regulacje. Nastawienie Komisji Europejskiej w tej kadencji dla akceptacji nielegalnej migracji zmieniło się pod presją parlamentarzystów. I widzimy, że premier Sánchez działa w kontrze do Komisji i Parlamentu Europejskiego – zaznacza europosłanka Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Jak podkreślił Magnus Brunner w trakcie debaty w PE, liczba nielegalnych przekroczeń granic spadła o 50 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat. Liczba wniosków o azyl również spada, co jest nie tylko efektem zmian geopolitycznych, lecz również podjętych przez UE i organizacje międzynarodowe środków w walce z przemytem migrantów. Ze wstępnych danych agencji Frontex, czyli Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej, wynika, że w 2025 roku liczba nielegalnych przekroczeń granic zewnętrznych Unii Europejskiej spadła o 26 proc. rok do roku, do poziomu blisko 178 tys. To mniej niż połowa wykrytych przypadków w 2023 roku i najniższa wartość od 2021 roku. Jednak szlak w zachodniej części Morza Środziemnego, przez który osoby z takich państw jak Algieria, Somalia, Maroko docierają do Hiszpanii, jako jedyny odnotował w ubiegłym roku wzrost przypadków – o 14 proc. r/r.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Prawo

W Polsce wciąż daleko do równości płci. Dotyczy to nie tylko biznesu, ale też mediów i polityki

Polska ma najniższy wskaźnik siły mechanizmów instytucjonalnych działających na rzecz równości płci, który wyniósł 16,7 proc. To zdecydowanie poniżej średniej unijnej na poziomie 50,8 proc. – wynika z ostatniego raportu European Institute for Gender Equality (EIGE). Polki pomimo wyższego poziomu wykształcenia wciąż są pomijane przy obsadzaniu głównych stanowisk zarządczych i stanowią mniejszość w parlamencie. Zdaniem przedstawicielek Stowarzyszenia Kongres Kobiet potrzebne jest szybkie wprowadzenie zmian legislacyjnych, w tym wdrożenie dyrektyw unijnych, które mają się przyczynić do walki z dyskryminacją.

Edukacja

Empatia zamiast hierarchii. Zmieniają się oczekiwania wobec liderów

– Przywództwo oparte na hierarchicznym zarządzaniu to przeżytek, który nie przystaje do dynamicznych zmian społecznych, technologicznych i gospodarczych, które obserwowane są w ostatnich latach – podkreśla Anna Rulkiewicz, prezeska Grupy LUX MED. W swojej książce „Moc wartości. Przywództwo w świecie zmian” ekspertka dzieli się sposobami na budowanie inspirującego i autentycznego przywództwa. Kluczowe są empatia, elastyczność i szybkie reagowanie na pojawiające się okoliczności.

Nauka

Nawrót szpiczaka równie trudny jak pierwsza diagnoza. Nowe terapie wydłużają czas wolny od choroby

Ponad 40 proc. pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym wskazuje, że nawrót choroby jest równie trudny lub nawet trudniejszy niż pierwsza diagnoza, a niemal połowa ogranicza aktywność zawodową po jej wznowie – wynika z badania „Potrzeby i oczekiwania pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym”. To choroba nieuleczalna, więc większość pacjentów musi się liczyć z jej nawrotem. Jednocześnie rozwój nowoczesnych terapii wydłużył znacząco czas wolny od progresji. Eksperci podkreślają, że dla pacjentów kluczowy jest dostęp do kolejnych terapii w pierwszym nawrocie oraz kompleksowej opieki, w tym m.in. rehabilitacji i wsparcia psychologicznego.

Partner serwisu

Instytut Monitorowania Mediów