| Mówi: | Łukasz Chaberski |
| Funkcja: | prezes zarządu |
| Firma: | Polskie Porty Lotnicze |
Konflikt na Bliskim Wschodzie dotyka polskie lotniska. Może się przyczynić do podwyżek cen biletów
Przez konflikt na Bliskim Wschodzie drożeje ropa naftowa, a w konsekwencji paliwo lotnicze. To w połączeniu z większym popytem niż podażą na bilety lotnicze może doprowadzić do ich chwilowej podwyżki. Od wybuchu wojny odwołano już 90 lotów obsługiwanych przez warszawskie Lotnisko Chopina. Eksperci podkreślają jednak, że ruch lotniczy zostanie rozlokowany przez inne huby przesiadkowe, a gdy sytuacja geopolityczna się unormuje, siatka połączeń zostanie szybko odbudowana.
– Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest niepokojąca pod wieloma względami. Również my jako branża lotnicza przyglądamy się jej i w pewien sposób ją odczuwamy. Oczywiście dopiero w dłuższej perspektywie będziemy w stanie zobaczyć, jak ona się rozwinie i jaki będzie miała długofalowy wpływ na lotnictwo. Ale to jest taka branża, która bardzo szybko się podnosi po każdym kryzysie – mówi w rozmowie z agencją Newseria Łukasz Chaberski, prezes Polskich Portów Lotniczych.
Jednym z nich była pandemia COVID-19. Europejskie lotniska w 2024 roku przekroczyły liczbę pasażerów sprzed pandemii, obsługując ich łącznie 2,5 mld – wynika z raportu ACI Europe. W porównaniu z poziomem z 2019 roku wzrósł on o 1,8 proc. W 2025 roku odnotowano kolejny wzrost w ruchu pasażerskim w Europie, tym razem o 4,4 proc. rok do roku. W sumie obsłużono 2,6 mld podróżnych.
– W związku z obecną sytuacją Lotnisko Chopina potencjalnie może stracić 8,5 proc. ruchu, biorąc pod uwagę liczbę pasażerów związanych z destynacjami krajów z Zatoki Perskiej. Jednak w dłuższej perspektywie wydaje się, że ten ruch zostanie w jakiś sposób rozlokowany, przeniesiony chociażby przez inne huby albo inne destynacje – uważa Łukasz Chaberski.
Polskie Linie Lotnicze LOT zdecydowały o odwołaniu lotów z i do Dubaju i Tel Awiwu do końca sezonu zimowego, czyli 28 marca. Połączenia z i do Rijadu nie będą kursować do 16 marca. Pasażerowie nie polecą i nie wrócą z Bejrutu od 31 marca do 30 kwietnia.
– Jeśli zupełnie stracilibyśmy te połączenia, to byłaby to utrata korzyści na poziomie 10 mln zł miesięcznie. To nie jest jednak zero-jedynkowa sytuacja, bo nie stracimy tych pasażerów bezpowrotnie. Ci, którzy byli zdecydowani na podróż w tamten rejon, wybiorą inną destynację, jeśli chodzi o połączenie point to point, albo inny port przesiadkowy. To nie będzie chociażby Dubaj, ale może być na przykład Stambuł – podkreśla prezes PPL.
Lotnisko w Stambule (IGA Istanbul Airport) pod względem liczby pasażerów jest drugim co do wielkości w Europie. Zgodnie z danymi ACI Europe w 2025 roku zanotowało wzrost na poziomie 5,5 proc. Daje to łącznie 84,44 mln obsłużonych podróżnych. Ponadto w ciągu ostatnich pięciu lat ruch pasażerski w tureckim węźle komunikacyjnym wzrósł o prawie 25 proc.
– Sytuację związaną z konfliktem na Bliskim Wschodzie monitorujemy każdego dnia, żeby oszacować ewentualne straty, które ponieśliśmy albo poniesiemy jako Polskie Porty Lotnicze. Na to potrzeba jednak trochę więcej czasu. Wiemy chociażby, że 90 lotów, które miały się odbyć do i z tych destynacji w tamtym rejonie, do tej pory zostało odwołanych. Ale te loty już pomału wracają. Na razie głównie z pasażerami, którzy wracają do Polski. W drugą stronę jest ich bardzo mało – zaznacza Łukasz Chaberski.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych 12 marca br. za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowało, że łącznie już blisko 12 tys. osób wróciło z regionu Bliskiego Wschodu.
– Lotnictwo się rozwija, a Polacy kochają latać. Jest duży apetyt na podróże i jeśli destynacja związana ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi będzie niedostępna, to wiemy, że oferta zostanie odpowiednio dostosowana do potrzeb naszych pasażerów. Będą proponowane inne połączenia – zaznacza ekspert.
2025 rok był rekordowy dla polskich portów lotniczych, które łącznie obsłużyły nieco ponad 66,2 mln pasażerów – tak wynika z podsumowania Polskich Portów Lotniczych. Tym samym polskie lotnictwo odnotowało wzrost na poziomie 14,4 proc. rok do roku, co jest znacznie lepszym wynikiem niż średnia europejska (+4,4 proc.). Kolejne lata mają być jeszcze lepsze. Zgodnie z prognozami IATA, przygotowanymi na zlecenie spółki PPL, w 2026 roku polskie lotniska obsłużą 73,3 mln pasażerów, a w 2035 roku ma zostać przekroczona bariera 100 mln.
– Wydaje się, że kiedy ta sytuacja zostanie unormowana albo przynajmniej przestrzeń powietrzna zostanie uznana za bezpieczną i odpowiednie instytucje dadzą zgodę na latanie, to ten ruch bardzo szybko się odbuduje – uważa prezes PPL.
Od 4 marca br. ruch lotniczy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich znajduje się w fazie stopniowego i ograniczonego przywracania. ZEA otworzyły specjalne bezpieczne korytarze lotnicze, co pozwala na obsługę do 48 lotów na godzinę. Wielu przewoźników, w tym Lufthansa, Air France, KLM i British Airways, czasowo zawiesiło lub mocno ograniczyło loty do ZEA.
– Kolejnym wyzwaniem, które może się wiązać z sytuacją międzynarodową, jest wzrost ceny za ropę naftową na światowych rynkach. W koszyku kosztów, które ponoszą przewoźnicy, to jest bardzo istotna kwestia. Wielu z nich zabezpiecza się jednak przed tym elementem rynkowym poprzez tak zwane opcje hedgingowe. Gwarantują sobie stałość cen paliwa lotniczego na pewien czas – wyjaśnia Łukasz Chaberski.
Firma Orlen Aviation wyliczyła, że na Lotnisku Chopina w Warszawie cena paliwa Jet A-1 10 marca 2026 roku wynosi 4470 zł za metr sześcienny. 3 marca kosztowało 3040 zł, a przed wybuchem konfliktu, tj. 24 lutego br. – 2950 zł. Jeszcze drożej jest na lotnisku Warszawa-Radom, gdzie metr sześcienny paliwa lotniczego kosztuje 5020 zł (10 marca br.).
– Zagrożenie związane ze wzrostem cen biletów lotniczych istnieje i oczywiście swoją strategię kreuje każdy z przewoźników. Jeśli chodzi o połączenia, ta marżowość teraz już nie jest duża. Oczywiście zawsze na końcu jest tak, że za to wszystko zapłaci pasażer, czyli odbiorca końcowy – tłumaczy prezes PPL.
Jego zdaniem wzrost cen biletów może nastąpić, jednak ma nadzieję, że będzie on chwilowy.
– Wiemy, że jeżeli jest duży popyt, a podaż jest mniejsza, to ceny również idą w górę. To jest normalna gra rynkowa. Z drugiej strony pasażerowie, szczególnie po czasie pandemicznym, bardzo chętnie latają i nawet kosztem poniesienia większych nakładów są mniej skłonni do rezygnacji ze swoich planów, również z podróży – uważa Łukasz Chaberski.
Czytaj także
- 2026-09-14: Zmiany cen energii nie uderzają od razu w PKB. W dłuższej perspektywie mogą jednak prowadzić do poważnych problemów gospodarek
- 2026-09-01: Gigantyczny dług Ameryki będzie napędzać ceny złota. Inwestorzy indywidualni znowu kupują fizyczny kruszec
- 2026-08-24: Europa Środkowo-Wschodnia zyskuje na znaczeniu w nowej rzeczywistości geopolitycznej. Region może to wykorzystać gospodarczo
- 2026-08-31: Fale upałów coraz większym wyzwaniem dla szkół. Budynki trzeba dostosować do cieplejszego klimatu
- 2026-09-01: Do 2050 roku liczba chorych na raka wzrośnie lawinowo. Choruje coraz więcej młodych osób
- 2026-08-13: Paliwa potaniały, ale ulga może być krótkotrwała. Rząd analizuje powrót działań osłonowych
- 2026-08-17: Rynek ropy jeszcze długo będzie odczuwał skutki zakłóceń w Zatoce Perskiej. Samo odblokowanie cieśniny Ormuz nie wystarczy
- 2026-08-25: Koszt budowy domu przekroczył 6 tys. zł za metr kwadratowy. W kolejnych miesiącach może być jeszcze drożej
- 2026-09-02: Centra danych nowym elementem bezpieczeństwa. Moc w sieciach elektroenergetycznych zostanie zabezpieczona na 20-krotny wzrost
- 2026-08-05: Warszawska giełda bije rekordy. Indeksy WIG i mWIG40 zyskały po 29 proc. od początku roku
Kalendarium
Więcej ważnych informacji
Przemysł

Europa szykuje się na ataki hybrydowe. UE chce przyspieszyć produkcję sprzętu wojskowego i jego przemieszczania
Kluczowym elementem unijnej strategii, wdrażanej w obliczu nasilających się ataków hybrydowych ze strony Rosji, staje się rygorystyczna ochrona łańcucha dostaw – nowe wytyczne kategorycznie zakazują finansowania technologii opartych na chińskich podzespołach, stawiając wyłącznie na europejski rynek i lokalnych producentów. Nowe unijne prawo wprowadza sztywne limity czasowe na wydawanie pozwoleń dla fabryk zbrojeniowych oraz znosi bariery administracyjne w transgranicznym przemieszczaniu sprzętu wojskowego.
Problemy społeczne
Polskie start-upy rozwijają technologie dla konkretnych potrzeb. Wyzwaniem jest skalowanie i dotarcie do użytkowników

Nawigacja dla osób niewidomych, platforma analizująca dane o lokalizacji nieruchomości oraz serwis z miejscami na nocleg dla podróżujących samochodami i kamperami – to przykłady rozwijanych przez młodych polskich innowatorów technologii, które odpowiadają na konkretne potrzeby użytkowników. Jedne dopiero przechodzą od prototypu do wersji produkcyjnej, inne zdobywają pierwszych użytkowników lub już działają komercyjnie. Wyzwaniem dla ich twórców jest teraz zwiększanie skali działalności i dotarcie z rozwiązaniami do szerszej grupy odbiorców.
Handel
Od rekomendacji do błyskawicznego zakupu. Platformy cyfrowe zmieniają handel online

Zakupy w internecie coraz częściej zaczynają się od odkrycia produktu, a nie od jego wyszukania. Media społecznościowe podpowiadają użytkownikom marki i produkty na podstawie oglądanych treści i zainteresowań, a droga od rekomendacji do zakupu może dziś przebiegać w jednym miejscu. Według prognoz wartość globalnego rynku social commerce ma wzrosnąć z ok. 586 mld dol. w 2026 roku do blisko 929 mld dol. w 2030 roku.









.gif)

|
|
|