| Mówi: | Patryk Jaki, poseł do Parlamentu Europejskiego, Prawo i Sprawiedliwość Bogdan Rzońca, poseł do Parlamentu Europejskiego, Prawo i Sprawiedliwość |
Monitoring lasów pozostaje w gestii państw członkowskich. Nie powstanie unijny system gromadzenia danych na temat stanu obszarów leśnych
Odrzucenie przez Parlament Europejski projektu monitorowania lasów wywołało debatę o przyszłości jednego z najważniejszych sektorów polskiej gospodarki. Europosłowie z Prawa i Sprawiedliwości podkreślają, że krajowa gospodarka leśna, kluczowa dla przemysłu meblowego, powinna pozostać w gestii państw członkowskich.
– Gospodarka lasami powinna być zarządzana na poziomie poszczególnych państw. Polska akurat ma tutaj jedną z najlepszych gospodarek leśnych nie tylko w Europie, ale i na świecie. Mamy setki lat tradycji, to jest wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie, często w rodzinach leśniczych. To jest jeden z największych wkładów w krajowe PKB w całej Unii Europejskiej. Co więcej, to produkty kluczowe dla sektora przemysłu meblowego, który również jest jednym z najbardziej konkurencyjnych w Europie. Pozbawianie nas tego wszystkiego byłoby uderzeniem w żywotne interesy naszego państwa – przekonuje w rozmowie z agencją Newseria Patryk Jaki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
W październiku Parlament Europejski odrzucił projekt rozporządzenia Komisji Europejskiej dotyczący monitorowania lasów w krajach UE. Propozycja zakładała obowiązek przekazywania do Brukseli szczegółowych danych na temat stanu lasów, ich struktury, bioróżnorodności oraz planów zarządzania. Według Komisji Europejskiej taka platforma miała ułatwić ocenę wpływu suszy, pożarów, burz czy plagi szkodników – zjawisk, które w ostatnich dekadach stały się znacznie bardziej odczuwalne w lasach. Według Europejskiej Agencji Środowiska (EEA, European Environment Agency) w 2023 roku ponad 52 tys. km kw. lasów i terenów leśnych w UE wykazało silny spadek produktywności związany ze stresem wodnym – to wartość znacząco przekraczająca średnie z wcześniejszych lat. W wielu regionach rośnie także liczba szkód powodowanych przez szkodniki, co zwiększa zapotrzebowanie na precyzyjną ocenę kondycji drzewostanów.
Lasy zajmują dziś około 40 proc. powierzchni Unii, a brak wspólnego, porównywalnego systemu danych wskazano w strategii leśnej UE 2030 jako jedno z głównych wyzwań. Komisja Europejska w uzasadnieniu projektu podkreślała, że państwa członkowskie miałyby zachować pełną kontrolę nad gospodarką leśną, a wspólny system danych umożliwiłby szybszą reakcję na zjawiska ekstremalne. Przeciwnicy wskazywali jednak, że w praktyce projekt otwierał drogę do centralizacji polityki leśnej kompetencji, która zgodnie z traktatami należy do państw członkowskich.
– To szukanie jakichkolwiek pretekstów niemerytorycznych. Nie potrafiono w żadnym z dokumentów wskazać, jakimi konkretnie kompetencjami lepszymi niż te, które mamy w Polsce, dysponują urzędnicy unijni. Bardzo się więc cieszę, że poprzez naszą inicjatywę i aktywność ten projekt upadł – ocenia Patryk Jaki.
Posłowie – zarówno w komisjach parlamentarnych, jak i na posiedzeniu plenarnym – odrzucili projekt, wskazując m.in. na ryzyko powielania istniejących krajowych systemów, wzrost kosztów administracyjnych i biurokracji oraz brak jasności co do zakresu przekazywanych danych. Jak argumentowali, państwa członkowskie już dziś prowadzą rozbudowane inwentaryzacje wieloletnie i korzystają z narzędzi satelitarnych do monitoringu lasów. Część europosłów obawiała się, że przyjęcie projektu i pełna unifikacja metod nie uwzględniałyby regionalnych różnic w strukturze siedlisk i modelach gospodarki leśnej.
– Zapisy traktatowe mówią zupełnie wprost, że lasy to jest kwestia tylko i wyłącznie kompetencji narodowych, więc to, co miało miejsce w Unii Europejskiej, to była próba nielegalnego, wbrew traktatom, przejęcia nieswoich kompetencji – ocenia europoseł PiS, współprzewodniczący grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) w Parlamencie Europejskim.
Posłowie do PE z EKR mówią o próbie kolejnej nadregulacji tego sektora. Jak podkreślają, branża drzewna już sygnalizuje trudności wynikające z wielu nakładających się regulacji środowiskowych. Na te problemy zwróciła uwagę wizyta Komisji Petycji PE w austriackich regionach alpejskich i rozmowy z przedsiębiorcami z lokalnego sektora drzewnego.
– W Austrii przedsiębiorcy żalili się, że prawdopodobnie przy takich celach polityki klimatycznej będą musieli niestety rozwiązywać swoje firmy, bo grozi im upadek – wskazuje Bogdan Rzońca, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący Komisji Petycji w PE. – Jeśli nie będziemy kupować dla rodzimego przemysłu drzewnego drewna z lasów europejskich, to drewno będzie napływać z Ameryki Południowej albo z innych części świata i nastąpi upadek tego ważnego sektora w Unii Europejskiej. Uważamy, że da się pogodzić i ochronę przyrody, i funkcjonowanie przemysłu drzewnego. Dzisiaj w Polsce mamy do czynienia z taką sytuacją, że miliony kubików drewna gniją, a mogłoby to być przekazane do przedsiębiorców, którzy kupują bardzo drogie drewno. Ale ekolodzy, np. w rządzie, uważają, że tak jest lepiej. Z tych błędów trzeba się wydostać, bo cała polityka klimatyczna paraliżuje i przemysł, i gospodarkę leśną, i różne obszary inwestycyjne.
Jak podkreśla, do tego dochodzi jeszcze kwestia ryzyka związanego z nadmierną ochroną dzikich zwierząt, w tym wilka. Europoseł za pozytywną zmianę uznaje przegłosowane na początku maja przez Parlament Europejski propozycje KE w tej sprawie. Dają one państwom członkowskim większą elastyczność w zarządzaniu populacjami wilków, aby zminimalizować ich wpływ na terenie Unii i poprawić współistnienie z ludźmi.
Czytaj także
- 2026-04-02: Ciągłe monitorowanie glukozy zwiększa skuteczność leczenia cukrzycy typu 2. Potwierdzają to najnowsze wyniki badań [DEPESZA]
- 2026-04-07: Od chaosu transformacji do profesjonalnej branży. PR w Polsce zaczynał od szukania innego języka komunikacji niż propaganda
- 2026-04-03: Wzrost cen paliw widoczny w marcowych wskaźnikach. Niepokojąca jest wciąż wysoka inflacja w usługach
- 2026-03-19: Polskie kosmetyki są doceniane na całym świecie. Branża mierzy się jednak z rosnącą presją regulacyjną
- 2026-03-26: Zmienią się unijne przepisy dotyczące biur podróży. Klienci będą lepiej chronieni
- 2026-04-09: Jakość polskich zbóż w czołówce UE. Produkcja coraz częściej jest wspierana przez cyfryzację i nowe techniki hodowli
- 2026-02-19: Wysiłki UE skierowane na reindustrializację. Trwają prace nad aktem przyspieszenia przemysłu
- 2026-02-20: Wiceprezes Orlenu: Unijny podatek miał chronić europejski przemysł. W praktyce nowe przepisy są często omijane
- 2026-03-04: Sztuczna inteligencja w rekrutacji pod lupą. Firmy będą musiały ujawnić użycie narzędzi AI i przeszkolić HR
- 2026-02-17: 80 proc. środków z programu SAFE dla Polski trafi do przemysłu obronnego. To duża szansa na jego rozwój
Kalendarium
Więcej ważnych informacji
Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Konsument

Duży potencjał branży biogazu i biometanu. Przy odpowiednim wsparciu mogłaby zapewnić 20–40 proc. krajowego zapotrzebowania na gaz
System wsparcia dla instalacji wytwarzających biometan, mechanizm popytowy zachęcający operatorów sieci do zatłaczania zielonego gazu, zatwierdzenie Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu – to zdaniem przedstawicieli branży czynniki, które mogłyby stymulować rozwój polskiego rynku biogazu i biometanu. Rządowa strategia wskazuje na duży potencjał tych surowców, które wspólnie z innymi źródłami energii odnawialnej mogą wzmocnić krajowe bezpieczeństwo energetyczne.
Handel
Udział w G20 może otworzyć polskim firmom drogę poza Europę. Potrzebna ofensywa na rynkach Azji, Ameryki Łacińskiej i Afryki

Polska nie jest członkiem grupy G20, ale uczestniczy jako gość w pracach forum, które w amerykańskim roku przewodnictwa ma się odbyć w połowie grudnia w Miami. G20 skupia największe gospodarki rozwinięte i wschodzące, odpowiadające za ok. 85 proc. światowego PKB i zamieszkiwane przez dwie trzecie ludności świata. Dla polskiego biznesu może to być nie tylko prestiżowy awans, ale przede wszystkim okazja do wyjścia poza model eksportu oparty niemal wyłącznie na Europie.
IT i technologie
Fabryki AI kluczowe dla suwerenności cyfrowej UE. Problemem jest ograniczony dostęp do niektórych komponentów

Na terenie Unii Europejskiej powstają kolejne gigafabryki AI, czyli duże centra obliczeniowe zaprojektowane do rozwijania modeli sztucznej inteligencji. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Cyfryzacji w Polsce będą funkcjonować dwie: w Poznaniu i Krakowie. Zdaniem ekspertów będą one kluczowe dla budowy europejskiej suwerenności cyfrowej. Problem jednak w tym, że rozwój tych inwestycji jest zbyt wolny. Barierą w dążeniu do suwerenności jest także ograniczenie w dostępie do elementów infrastruktury, takich jak chipy, pamięć czy serwery, które wciąż są zależne od łańcuchów dostaw spoza UE.









.gif)

|
|
|