| Mówi: | Michał Brennek |
| Firma: | Zakład Fizyki Atmosfery, Instytut Geofizyki PAN |
Naukowcy prognozują najsilniejsze El Niño w historii pomiarów. Polacy mogą odczuć jego skutki w cenach żywności
Prognozy naukowców wskazują na to, że tegoroczne El Niño może się okazać najsilniejsze w 150-letniej historii pomiarów. Dodatnia anomalia temperatury powierzchni Pacyfiku ma osiągnąć rekordowy poziom. Michał Brennek z Instytutu Geofizyki PAN podkreśla jednak, że tego zjawiska nie należy łączyć z konkretnymi falami upałów czy innymi silnymi zjawiskami pogodowymi w Polsce. Jego skutki najczęściej odczuwamy pośrednio poprzez wzrost cen artykułów spożywczych takich jak ryż, cukier czy też kawa, produkowanych w regionach tropikalnych.
– Czym jest El Niño? Mówiąc naukowo, to oscylacja, a mniej naukowo – to huśtawka, wahadło, które w nieregularnym cyklu rozmieszcza na tropikalnym Pacyfiku ciepłą wodę. Jeżeli mamy warunki El Niño, to u zachodnich wybrzeży Ameryk rozwija się dodatnia anomalia temperatury powierzchni oceanu, czyli jest cieplej niż zwykle, co z kolei powoduje, że zmienia się układ wiatrów na największym oceanie na świecie. W efekcie zmienia się wtedy nie tylko cyrkulacja powietrza, ale także transport wilgoci na olbrzymim obszarze – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Michał Brennek z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.
Jak podkreśla, zjawiska El Niño nie należy utożsamiać ze zmianą klimatu. To naturalny proces, którego zapisy obserwujemy w koralowcach mających wiele tysięcy lat.
– Skoro mamy zmianę klimatu, to energii w systemie ziemskim przybywa, a jej większość pochłaniają oceany. One działają stabilizująco i skoro pochłaniają energię, to mamy jej nadmiar w oceanie. Widzimy to w rekordowych temperaturach powierzchni oceanu. Na to nakłada się zjawisko El Niño, więc ta dodatnia anomalia temperatury w tropikalnym wschodnim Pacyfiku zaczyna startować z wyższego poziomu – zaznacza Michał Brennek. – El Niño w tym roku jest bezprecedensowe ze względu na zgromadzoną w oceanie energię oraz już bardzo wysokie anomalie temperatury powierzchni oceanu.
El Niño powoduje w kolejnym roku podniesienie globalnej temperatury średnio o 0,1–0,2 st. Celsjusza. Jak tłumaczą badacze, bezpośrednio nie dodaje planecie nowego ciepła, ale jedynie przemieszcza je pomiędzy oceanem a atmosferą w innych miejscach.
– Choć to się wydaje niewiele, należy pamiętać, że patrzymy na zjawisko w skali globalnej. W związku z tym nawet tak niewielkie zmiany temperatury mówią bardzo dużo o skali i powadze tego zjawiska – tłumaczy ekspert.
Amerykańska Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery (NOAA) od czerwca br. ostrzega przed zjawiskiem, które w tym roku rozwija się wyjątkowo szybko. Tygodniowy indeks Niño3.4 sięgnął w połowie czerwca +1,7 st. Celsjusza, a pod powierzchnią oceanu zgromadził się rezerwuar ciepła niemal dwukrotnie większy niż na tym samym etapie rozwoju El Niño w 2023 roku, z anomaliami temperatury dochodzącymi lokalnie do 6 st. C na głębokości 50–150 m. Czternaście modeli klimatycznych wskazuje na możliwość osiągnięcia anomalii, jakiej nie odnotowano jeszcze w blisko 150-letniej historii obserwacji. Naukowcy twierdzą, że może to być najsilniejsze El Niño, z jakim mieliśmy do czynienia.
– Spodziewamy się nie tylko, że ta anomalia temperatury powierzchni będzie bardzo wysoka. Oprócz tego, pod powierzchnią oceanu, mamy jeszcze cały magazyn energii, który będzie zasilał tę temperaturę, więc najprawdopodobniej to zjawisko będzie się utrzymywać – wyjaśnia naukowiec z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.
Kiedy ocean oddaje do atmosfery więcej ciepła, dochodzi do zmian w układzie wiatrów. Pojawiają się m.in. susze w Indonezji i Australii czy też ulewy na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej. Susze występujące w strefie tropikalnej ograniczają zbiory wielu upraw, m.in. ryżu, kawy, cukru czy oleju palmowego.
– Lokalnie El Niño zmieni transport wilgoci. W niektórych miejscach będzie bardziej sucho, w innych bardziej wilgotno. Dla Peru, u którego wybrzeży zwykle występują dużo chłodniejsze wody i gdzie gospodarka opiera się na bogatych łowiskach i produkcji mączki rybnej w olbrzymiej skali, oznacza to poważne zakłócenia. Mówimy też o produkcji kakao, kawy czy oleju palmowego, który jest wykorzystywany w zasadzie wszędzie w przemyśle spożywczym. Zmieni się na świecie rozkład plonów i siłą rzeczy cena tych surowców poszybuje w górę – tłumaczy Michał Brennek.
Analizy ekonomiczne wskazują, że silne El Niño może podnieść światowe ceny żywności o ok. 5 proc., a jego skutki gospodarcze mogą się utrzymywać jeszcze przez wiele lat.
– Przesunięcie rytmów pogodowych po tropikalnym Pacyfiku ma olbrzymi, globalny wpływ na całą gospodarkę. Mówimy o kłopotach w systemach rolniczych i żywieniowych w dużej części świata, więc spodziewamy się dosyć niestabilnych cen – wyjaśnia ekspert. – Silne El Niño dla Polski oznacza głównie skutki gospodarcze w postaci albo niedoboru, albo wysokich cen produktów rolnych, także pasz. Podczas poprzedniego poważnego El Niño zapłaciliśmy dużo więcej także za produkty przemysłu cukierniczego, na przykład czekolady.
Podkreśla również, że w Polsce trudno jednoznacznie powiązać El Niño z konkretnymi zjawiskami pogodowymi.
– Paradoksalnie w Polsce sygnał El Niño jest bardzo słaby i bardzo często zauważany tylko zimą, kiedy mamy późne zimowe uderzenia mrozu. Ten mechanizm, który przenosi nadmiar energii z tropikalnego Pacyfiku do nas, jest bardzo silnie modyfikowany przez to, co się dzieje na północnym Atlantyku. To jest główny akwen, który steruje pogodą w Polsce – wyjaśnia Michał Brennek. – Pewne wydarzenia miały miejsce wtedy, kiedy było silne El Niño, na przykład powódź w 1997 roku, ale to jest korelacja, a nie związek przyczynowo-skutkowy, i z pewnością wymaga jeszcze badań. Dużo większe znaczenie miała wtedy dodatnia anomalia temperatury Morza Śródziemnego – będącego źródłem wilgoci – oraz niż henueński, który zapewnił transport wilgotnych mas powietrza do Polski.
Czytaj także
- 2026-08-25: Szkolne stołówki i sklepiki od 1 września przejdą rewolucję. Nowe przepisy mają walczyć z otyłością dzieci
- 2026-08-24: Europa Środkowo-Wschodnia zyskuje na znaczeniu w nowej rzeczywistości geopolitycznej. Region może to wykorzystać gospodarczo
- 2026-08-31: Fale upałów coraz większym wyzwaniem dla szkół. Budynki trzeba dostosować do cieplejszego klimatu
- 2026-09-01: Do 2050 roku liczba chorych na raka wzrośnie lawinowo. Choruje coraz więcej młodych osób
- 2026-08-27: Immunoterapia i terapie celowane zmieniły leczenie nowotworów. Część zaawansowanych chorób można dziś kontrolować przez lata
- 2026-08-25: Koszt budowy domu przekroczył 6 tys. zł za metr kwadratowy. W kolejnych miesiącach może być jeszcze drożej
- 2026-08-18: Nowe prawo ochroni rolników przed skargami sąsiadów. Część działek na wsi mocno straci na wartości
- 2026-08-14: Większość gmin w Polsce nie ma jeszcze uchwalonych planów ogólnych. Mają na to czas do końca miesiąca
- 2026-09-02: Centra danych nowym elementem bezpieczeństwa. Moc w sieciach elektroenergetycznych zostanie zabezpieczona na 20-krotny wzrost
- 2026-08-19: Polskie miasta szykują się na skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych. Wrocław pracuje nad nowym planem adaptacji do zmian klimatu
Kalendarium
Więcej ważnych informacji
Nauka

Polacy stworzyli okulary wyświetlające obraz za pomocą podczerwieni. To pierwszy taki prototyp na świecie
Polscy naukowcy stworzyli pierwszy na świecie prototyp okularów rozszerzonej rzeczywistości wykorzystujących widzenie dwufotonowe. Technologia pozwala wyświetlać za pomocą impulsów podczerwieni treści, które mają zachować ostrość przy przenoszeniu wzroku między różnymi planami. Ma również ograniczyć przyciemnienie i zniekształcenie obrazu otoczenia. Trwają prace nad mobilną wersją urządzenia przeznaczoną m.in. dla medycyny, lotnictwa i wojska.
Polityka
Krajowy przemysł zbrojeniowy ma miliardy, ale brakuje mu planu. Eksperci wskazują na ryzyka

Polski przemysł zbrojeniowy może się stać samowystarczalny pod względem podstawowego sprzętu wojskowego. Problemem nie jest jednak brak finansowania, lecz brak wieloletniej strategii państwowej. Pozwoliłaby ona przewidzieć zapotrzebowanie polskich sił zbrojnych, a także budować potencjał eksportowy. Przedstawiciele branży wskazują również, że polskie zdolności produkcyjne w zakresie bezpieczeństwa narodowego nie są przygotowane na konflikt.
Regionalne – Dolnośląskie
Polacy marzą o przeprowadzce do Wrocławia. Co szósty mieszkaniec stolicy Dolnego Śląska to student

Wrocław jest najczęściej wskazywanym przez Polaków miastem branym pod uwagę przy ewentualnej przeprowadzce (22,3 proc.). Wśród osób, które rzeczywiście rozważają zmianę miejsca zamieszkania, odsetek jest jeszcze wyższy i sięga 32,4 proc. Jest też najczęściej rekomendowany młodym osobom do studiowania (23,8 proc.) – tak wynika z raportu „Wizerunek Wrocławia – lipiec 2026” przeprowadzonego przez Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych (IBIMS). Przedstawiciele miasta podkreślają, że odwiedza je również coraz więcej turystów.








.gif)

|
|
|