Newsy

Pośrednicy w handlu nieruchomościami bez licencji? W sobotę rządowy projekt ustawy

2012-02-29  |  06:40
Mówi:Aleksander Skirmuntt
Funkcja:Członek Zarządu
Firma:Emmerson
  • MP4
    Rząd zamierza otworzyć dostęp do blisko 50 zawodów. Wśród nich znaleźli się pośrednicy w obrocie nieruchomościami. - To obniży profesjonalizm osób, które wykonują ten zawód - ostrzega Aleksander Skirmuntt z zarządu Emmerson S.A.

    Polskie przepisy ograniczają dostęp do 380 zawodów. To rekord w Unii Europejskiej. Dlatego rząd chce, by ich liczba zmniejszyła się do 100. 

     - W tej pierwszej puli 50 zawodów, jaką się proponuje, znaleźli się również pośrednicy w obrocie nieruchomościami. Nie znamy jeszcze szczegółów, ponieważ projekt ustawy zostanie przedstawiony w sobotę. Sądzimy, że będzie to zmierzało w kierunku zlikwidowania licencji dla pośredników, zarządców nieruchomości i dla rzeczoznawców - mówi Aleksander Skirmuntt, członek zarządu Emmerson S.A.

    Taka propozycja z pewnością będzie budziła sprzeciw działających w tych zawodach, którzy - zgodnie z przepisami - mają odpowiednie wykształcenie i regularnie się doszkalają.

    Zdaniem Aleksandra Skirmuntta grozi to jednak obniżeniem profesjonalizmu osób pracujących w branży.

     - Kiedy rodził się rynek nieruchomości w Polsce, prawie 20 lat temu, w  zawodzie brakowało profesjonalizmu, brakowało szkoleń, dobrej wiedzy. Pośrednicy doszli do wniosku, że trzeba to jakoś regulować, trzeba zmusić ludzi pracujących na rynku, żeby podnosili swoją wiedzę i  świadczyli usługi z dużym profesjonalizmem - wyjaśnia Skirmuntt.

    Jednocześnie dodaje, że pozostawienie transakcji na rynku mieszkaniowym w rękach nieodpowiednio wykształconych i przeszkolonych osób, może oznaczać kłopoty dla klientów.

     - Przy sprzedaży i zakupie nieruchomości wchodzą w grę bardzo duże pieniądze, w związku z tym osoby, które zajmują się tym obrotem, powinny być dobrze przygotowane - podkreśla członek zarządu agencji Emmerson.

    I odpiera zarzuty ze strony rządu, że licencje w pewnym sensie utrudniają dostęp nowym osobom do pracy w zawodzie: - Teraz uzyskanie licencji nie jest związane z egzaminem państwowym. Trzeba tylko ukończyć kierunkowe studia. Uważamy, że to w żaden sposób nie ogranicza dostępu do zawodu. Natomiast posiadanie licencji pośrednika gwarantuje, że świadczę usługi na wysokim poziomie i jestem profesjonalistą.

    Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że rządowy projekt zakłada, iż przyszli zarządcy i pośrednicy nieruchomości nie będą musieli posiadać licencji zawodowej, ani nawet wykształcenia. Do rozpoczęcia pracy w zawodzie wystarczy ukończenie szkoły podstawowej i wpis do rejestru.

    Czytaj także

    Kalendarium

    Jak korzystać z materiałów Newserii?

    Bezpłatne materiały wideo, audio, zdjęcia oraz artykuły

    Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

    Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

    Handel

    Obniżka podatku PIT nie obciąża budżetu państwa tak bardzo jak program Rodzina 500 plus. Może być jednak kłopotem dla dużych miast

    Obniżony od października o punkt procentowy podatek od osób fizycznych objął osoby pracujące na etatach, umowach-zleceniach, umowach o dzieło, prowadzących działalność gospodarczą oraz emerytów i rencistów. Zdaniem ekspertów, o ile państwo ma możliwości zrekompensowania ubytku poprzez emisję długu czy nowelizację budżetu, o tyle duże miasta odczują mniejsze wpływy z podatków bardziej dotkliwie. Choć w przypadku nisko zarabiających różnice będą symboliczne, to w skali kraju obniżka będzie napędzać konsumpcję.

    Problemy społeczne

    Ponad połowa Polaków uważa, że sztuczna inteligencja wpływa na ich życie codzienne. Wielu obawia się, że odbierze im prywatność i miejsca pracy

    Prawie 90 proc. Polaków zna pojęcie sztucznej inteligencji, jednak nie zawsze wiedzą, co naprawdę oznacza. Wprawdzie dostrzegają korzyści związane np. z poprawą komfortu życia czy bezpieczeństwa w miejscu pracy, ale też mają wiele obaw, np. o to, że technologia odbierze im miejsca pracy. Tylko co szósta osoba skorzystałaby z pomocy urządzenia opartego na SI zamiast lekarza – wynika z raportu NASK „Sztuczna Inteligencja w społeczeństwie i gospodarce”. Tymczasem to właśnie odpowiednie nastawienie społeczeństwa jest niezbędne, by polska gospodarka mogła faktycznie rozwijać działania oparte o tę technologię.

    Infrastruktura

    Budowa farm wiatrowych na Bałtyku może pobudzić przemysł stoczniowy i całą gospodarkę. Przy wielomiliardowych inwestycjach kluczowe jest stabilne otoczenie prawne

    PGE Baltica, PKN Orlen i Polenergia są obecnie na najbardziej zaawansowanym etapie projektów budowy farm wiatrowych na Bałtyku. – To właśnie te trzy podmioty ukształtują rynek morskiej energetyki wiatrowej w Polsce do 2030 roku – ocenia Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej. W nadchodzących latach na Bałtyku ma nastąpić boom inwestycyjny, który może dać impuls do rozwoju portów, pobudzić przemysł stoczniowy i całą gospodarkę. Dla inwestorów kluczowe są jednak stabilne warunki legislacyjne do budowy farm wiatrowych na Bałtyku, ponieważ są to projekty liczone w miliardach złotych. Sektor morskiej energetyki wiatrowej chce, żeby zostały one zagwarantowane specjalną ustawą.

    Finanse

    6 proc. PKB na służbę zdrowia to minimum. Starzenie się społeczeństwa i coraz droższe świadczenia wymuszą dalszy wzrost nakładów

    Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej pod względem nakładów na ochronę zdrowia. Te zgodnie z przyjętą w ubiegłym roku ustawą mają stopniowo wzrosnąć do poziomu 6 proc. PKB do 2025 roku. Eksperci oceniają, że to minimum, które powinno być stopniowo podnoszone. Wzrost wydatków wymusza m.in. niekorzystna demografia i nowe, droższe technologie, które pojawiają się w ochronie zdrowia. – Najważniejszym kierunkiem jest wzrost efektywności, żebyśmy z zasobów, z których w tej chwili korzystamy, byli w stanie wycisnąć jak najwięcej – podkreśla były wiceminister zdrowia Marcin Czech.