Newsy

Rynek ropy jeszcze długo będzie odczuwał skutki zakłóceń w Zatoce Perskiej. Samo odblokowanie cieśniny Ormuz nie wystarczy

2026-08-17  |  06:30

Zdaniem ekspertów rynku paliw ustabilizowanie sytuacji w cieśninie Ormuz nie wystarczy do tego, aby rynek ropy naftowej mógł powrócić do stanu sprzed wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Kluczowe będzie także ponowne uruchomienie rafinerii uszkodzonych w wyniku ataków. W ich opinii decyzja krajów OPEC+ o zwiększeniu wydobycia tego surowca przez OPEC może nie pomóc, a wiele krajów szuka alternatywnych dróg jego transportu.

– Ustabilizowanie sytuacji w cieśninie Ormuz nie wystarczy, żebyśmy mogli mówić o powrocie do normalności. Po pierwsze, trzeba uzupełnić brakujące zapasy, które wykorzystano przez okres całego konfliktu. Należy również uzupełnić infrastrukturę, która została uszkodzona. Drugim problemem jest aktywność Huti w rejonie Morza Czerwonego, cieśniny Bab al-Mandab, czyli drugiej strony Półwyspu Arabskiego, która też nie jest obojętna dla żeglugi surowcowej – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z E-petrol.pl. – Wszystkie te czynniki musiałyby zaistnieć razem, żeby można było mówić o normalizacji.

Globalna firma technologiczno-analityczna Kpler podaje, że średni przerób rafinerii na Bliskim Wschodzie wyniósł w II kwartale 6,5 mln baryłek dziennie i był o 27 proc. niższy niż rok wcześniej. Uszkodzenia rafinerii m.in. w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Kuwejcie będą wymagały napraw, które mogą powodować przestoje do końca roku.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) w raporcie z sierpnia 2026 roku prognozuje, że światowy popyt na ropę naftową w tym roku spadnie o 1,6 mln baryłek dziennie, z kolei globalna podaż spadnie średnio o 4,3 mln baryłek dziennie. Analitycy podkreślają, że wpływ na to mają utrzymujące się zakłócenia transportu przez cieśninę Ormuz.

– Analitycy i tak łagodnie szacują, że co najmniej do końca roku będziemy odczuwać skutki tej sytuacji, czyli kłopotów związanych z żeglugą albo jej brakiem w cieśninie Ormuz. Oczywiście przy założeniu, że konflikt skończyłby się niebawem. Im dłużej będzie trwał, tym dłuższa będzie droga do naprawienia sytuacji – podkreśla dr Jakub Bogucki.

IEA wskazuje, że potrzeba ponownego otwarcia cieśniny Ormuz jest coraz pilniejsza, ponieważ stopniowo obniżane są zapasy ropy naftowej. Prognozy tej organizacji zakładają odbicie w przyszłym roku – popyt ma wzrosnąć o 2,4 mln baryłek dziennie, a podaż o 8,3 mln.

W lipcu br. siedem państw OPEC+, tj. Arabia Saudyjska, Rosja, Irak, Kuwejt, Kazachstan, Algieria i Oman, zdecydowało o zwiększeniu produkcji ropy od sierpnia br. o 188 tys. baryłek dziennie. Taką samą decyzję podjęto w sierpniu i ma ona zacząć obowiązywać od września br.

– W tym momencie polityka OPEC ma charakter zdecydowanie bardziej teoretyczny niż jeszcze kilka miesięcy temu. Duża część produkcji tych krajów musi przejść przez cieśninę Ormuz albo w jakiś sposób jest ograniczona możliwościami tranzytowymi z Zatoki Perskiej. Wydaje się więc, że to jest wyłącznie deklaracja o charakterze papierowym – wyjaśnia analityk rynku paliw z E-petrol.pl. – Wiele krajów OPEC próbuje szukać alternatywnych dróg przesyłu swojego surowca, natomiast to nie jest takie proste. Na pewno nie jest możliwe w takiej ilości, w jakiej było to eksportowane przez Zatokę Perską w normalnych warunkach.

Według amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) najważniejszymi strategicznie wąskimi gardłami na świecie dla tranzytu ropy naftowej są cieśnina Ormuz, prowadząca z Zatoki Perskiej, a także cieśnina Malakka łącząca Ocean Indyjski z Oceanem Spokojnym.

– Obecna sytuacja na pewno uświadamia rynkowi naftowemu bardzo silną zależność od wąskich gardeł, których na świecie jest kilka i które trzeba bardzo bacznie monitorować, żeby żegluga tamtędy była drożna i nie była w żaden sposób zagrożona. To powoduje paraliż o skali niemalże globalnej. Widzimy taką sytuację teraz w kontekście Ormuzu, Bab al-Mandab, ale pamiętajmy, że na świecie jest też chociażby cieśnina Malakka, Kanał Panamski czy wiele innych wąskich gardeł, które łatwo sparaliżować i które mogą pozostawać problemem dla żeglugi – nie tylko naftowej, ale handlowej w ogóle – podkreśla dr Jakub Bogucki.

Na sytuację na światowym rynku paliw wpływa również sytuacja w rosyjskim sektorze rafineryjnym. W lipcu br., jak wynika z danych Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), eksport rosyjskich produktów naftowych spadł o 23 proc. w porównaniu do czerwca br. i wyniósł 4,7 mln t. To najniższy poziom w historii, o połowę niższy niż rok wcześniej. Problemy dotyczą też zaopatrzenia rynku wewnętrznego. Ma to związek z atakami dronowymi Ukrainy na rafinerie w różnych miejscach kraju.

– Ta sytuacja powoduje bardzo poważny paraliż możliwości eksportowych i produkcyjnych tego kraju. Jego znaczenie dla rynku naftowego się obniża – tłumaczy analityk rynku paliw z E-petrol.pl. – Rosja, mimo obarczenia sankcjami przez Unię Europejską, pozostawała i nadal pozostaje bardzo ważnym eksporterem zarówno ropy, jak i paliw gotowych na różne rynki świata, zwłaszcza azjatyckie.

Według CREA Chiny pozostają największym odbiorcą rosyjskiej ropy, odpowiadając za połowę jej eksportu. Na kolejnych miejscach są Indie (37 proc.), Turcja i Unia Europejska (po 5 proc.). Wśród odbiorców produktów naftowych z Rosji dominują Turcja (26 proc.), Chiny (12 proc.) i Brazylia (11 proc.).

– To z całą pewnością jeszcze nie wyklucza Rosji z globalnej gry o eksport surowcowy. Cały czas pozostaje ona ważnym operatorem na świecie, szczególnie istotnym dla odbiorców azjatyckich. Bardzo uszkodzony jest jednak w tym momencie potencjał rosyjski, zwłaszcza jeśli chodzi o produkcję paliw gotowych. Pamiętajmy, że Rosja zasilała wiele krajów olejem napędowym, zwłaszcza produkowanym we własnych rafineriach – podkreśla dr Jakub Bogucki.

Jak wskazuje raport firmy Kpler, wiele rafinerii znajdujących się poza strefą konfliktu działa blisko maksimum możliwości, by zrekompensować spadek dostaw z Bliskiego Wschodu czy Rosji. Przykładowo tygodniowe wykorzystanie mocy rafineryjnych w amerykańskich instalacjach wzrosło ostatnio do 97 proc. Z uwagi na niewielką nadwyżkę mocy przerobowych w rafineriach poza strefą konfliktu rynek ma ograniczoną zdolność do kompensowania dalszych spadków dostaw.

– Jeśli mielibyśmy wskazać kogoś, kto na tym zyskuje, z całą pewnością jest to sytuacja korzystna chociażby dla producentów, którzy mogą w łatwy sposób bez zagrożenia eksportować swój surowiec na rynki światowe, na przykład nafciarzy amerykańskich i producentów z zachodniej Afryki. Te kraje nie mają w tym momencie poważnych ograniczeń o charakterze zagrożenia bezpieczeństwa logistycznego – podkreśla ekspert.

Stany Zjednoczone stały się największym eksporterem ropy i produktów naftowych na świecie, wyprzedzając Arabię Saudyjską i Rosję. Zmiana ta umacnia pozycję amerykańskich firm na rynkach energetycznych.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

aaaa

 

Odc.6 - Ekologia i gospodarka odpadami

Odc.5 - Nowe technologie

Odc.4 - Transport i motoryzacja

Newseria Partnerem Medialnym EFNI 2026

Konsument

Skala zbiórki opakowań kaucyjnych zaskoczyła handel. Potrzebne są kolejne punkty zwrotu

Ponad 5 mld opakowań zwrócili konsumenci w pierwszym roku działania systemu kaucyjnego. W ostatnich miesiącach liczba zwrotów sięga już kilkuset milionów miesięcznie. Dla handlu to tempo wzrostu zbiórki oznacza przede wszystkim wyzwania związane z obsługą automatów i logistyką odbioru opakowań. Przedstawiciele branży wskazują, że kolejne miesiące trzeba poświęcić na rozbudowę sieci punktów zbiórki i rozwiązań, które zwiększą wygodę konsumentów.

Handel

Porty w Gdańsku i Gdyni zwiększają przeładunki. W regionie rośnie zapotrzebowanie na obsługę logistyczną

Według danych GUS w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku przeładunki kontenerów w polskich portach wzrosły o ponad 15 proc. Ten wzrost i rozbudowa terminali umacniają pozycję Pomorza jako zaplecza logistycznego dla Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Zwiększa się też zapotrzebowanie na transport drogowy, powierzchnie magazynowe i usługi logistyki kontraktowej. W odpowiedzi na te zmiany DACHSER przygotowuje się do przeniesienia gdańskiego oddziału do większego obiektu. Firma obchodzi 20-lecie działalności w Polsce, a w Gdańsku jest obecna od 16 lat.

Firma

AI w marketingu przechodzi od eksperymentów do konkretnych zastosowań. Czynnik ludzki pozostaje jednak niezbędny

Sztuczna inteligencja jest już szeroko wykorzystywana w marketingu, ale samo wdrożenie nowych narzędzi nie gwarantuje dobrych efektów. Do tej pory projekty AI często były jeszcze traktowane jak eksperymenty czy testy, ale ten etap mamy już za sobą  – wskazywali eksperci podczas Innovation Festival WPP. Firmy oczekują dziś już nie opowieści o możliwościach AI, ale konkretnych rozwiązań, które przełożą się na wyniki sprzedażowe. Dla skutecznego wykorzystania tych narzędzi ważne są dobrej jakości dane i zrozumienie konsumenta, a eksperci podkreślają, że technologia nie zastąpi w tym doświadczenia, kreatywności i krytycznego myślenia marketerów.

Partner serwisu

Instytut Monitorowania Mediów