Newsy

Ubezpieczenia rolne z dopłatą unijną? Możliwe od 2014 roku

2012-03-19  |  06:48
Mówi:Piotr Narloch
Funkcja:Prezes Zarządu
Firma:Concordia Ubezpieczenia
  • MP4

     - W ubezpieczeniach rolnych w ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się wiele dobrego - mówi prezes Concordii Piotr Narloch. Ale to nie przymus, a rosnąca świadomość rolników sprawiła, że ubezpieczenia upraw stają się powszechne, zwłaszcza wśród dużych producentów.

    Obecnie obowiązek ubezpieczenia mają rolnicy, którzy korzystają z dopłat unijnych. Za brak polisy grozi kara finansowa, ale też ograniczenia w dostępie do kredytów preferencyjnych czy pomocy społecznej. Już wkrótce system ubezpieczeń czekają zmiany. Firmy ubezpieczeniowe biorą udział w pracach nad nowym projektem ustawy.

    - Współpracujemy na bieżąco zarówno z Ministerstwem Rolnictwa, jak i grupami producenckimi, wypracowujemy nowe rozwiązania. W tej chwili jest pomysł, by oprócz systemu finansowania krajowego, było również finansowanie ze środków unijnych. Tam jest nieco inny model. Można liczyć, ze to wejdzie od 2014 roku - podkreśla prezes Concordii.

    Ministerstwo Rolnictwa chce, by składki na ubezpieczenia można było finansować w ramach dopłat bezpośrednich. Projekt w tej sprawie może się pojawić w ciągu najbliższych miesięcy. W obecnie obowiązującym systemie składkę na ubezpieczenie pokrywają po połowie budżet państwa i producent rolny. W tegorocznym budżecie przewidziano na ten cel blisko 204 mln zł.

    Concordia jest jedną z czterech firm, które oferują rolnikom współfinansowane z budżetu państwa obowiązkowe ubezpieczenia upraw i zwierząt na wypadek zdarzeń losowych. W ubiegłym roku wypłaciła rolnikom odszkodowania na łączną kwotę 160 mln zł.

     - To jest naprawdę dużo. I to są zweryfikowane szkody, rzeczywiste sytuacje tysięcy rolników. W tym roku mamy nowy sezon, było bardzo dużo szkód przezimowaniowych, w tej chwili one cały czas wpływają - mówi Piotr Narloch, prezes Concordii.

    W jego ocenie ostatnie lata były bardzo dobre dla rozwoju ubezpieczeń dobrowolnych w Polsce. Ubezpieczenia wśród dużych gospodarstw rolnych, dla których ten rodzaj działalności jest głównym źródłem dochodu, stały się już powszechne. Nieco wolniej rośnie również skala ubezpieczeń wśród drobnych rolników. Ale świadomość niewątpliwie wzrasta.

     - Ci, którzy produkują żywność w skali mikroekonomicznej, wiedzą, że sami muszą się ubezpieczać. Oni również uczestniczą w systemie finansowania bankowego, to jest ściśle związane z systemem ubezpieczeniowym. Dla banku rolnik, który jest ubezpieczony, jest dużo bardziej wiarygodny. Więc tutaj działają zupełnie inne mechanizmy niż przymus - uważa Piotr Narloch.

    Czytaj także

    Kalendarium

    Jak korzystać z materiałów Newserii?

    Bezpłatne materiały wideo, audio, zdjęcia oraz artykuły

    Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

    Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

    Handel

    Obniżka podatku PIT nie obciąża budżetu państwa tak bardzo jak program Rodzina 500 plus. Może być jednak kłopotem dla dużych miast

    Obniżony od października o punkt procentowy podatek od osób fizycznych objął osoby pracujące na etatach, umowach-zleceniach, umowach o dzieło, prowadzących działalność gospodarczą oraz emerytów i rencistów. Zdaniem ekspertów, o ile państwo ma możliwości zrekompensowania ubytku poprzez emisję długu czy nowelizację budżetu, o tyle duże miasta odczują mniejsze wpływy z podatków bardziej dotkliwie. Choć w przypadku nisko zarabiających różnice będą symboliczne, to w skali kraju obniżka będzie napędzać konsumpcję.

    Problemy społeczne

    Ponad połowa Polaków uważa, że sztuczna inteligencja wpływa na ich życie codzienne. Wielu obawia się, że odbierze im prywatność i miejsca pracy

    Prawie 90 proc. Polaków zna pojęcie sztucznej inteligencji, jednak nie zawsze wiedzą, co naprawdę oznacza. Wprawdzie dostrzegają korzyści związane np. z poprawą komfortu życia czy bezpieczeństwa w miejscu pracy, ale też mają wiele obaw, np. o to, że technologia odbierze im miejsca pracy. Tylko co szósta osoba skorzystałaby z pomocy urządzenia opartego na SI zamiast lekarza – wynika z raportu NASK „Sztuczna Inteligencja w społeczeństwie i gospodarce”. Tymczasem to właśnie odpowiednie nastawienie społeczeństwa jest niezbędne, by polska gospodarka mogła faktycznie rozwijać działania oparte o tę technologię.

    Infrastruktura

    Budowa farm wiatrowych na Bałtyku może pobudzić przemysł stoczniowy i całą gospodarkę. Przy wielomiliardowych inwestycjach kluczowe jest stabilne otoczenie prawne

    PGE Baltica, PKN Orlen i Polenergia są obecnie na najbardziej zaawansowanym etapie projektów budowy farm wiatrowych na Bałtyku. – To właśnie te trzy podmioty ukształtują rynek morskiej energetyki wiatrowej w Polsce do 2030 roku – ocenia Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej. W nadchodzących latach na Bałtyku ma nastąpić boom inwestycyjny, który może dać impuls do rozwoju portów, pobudzić przemysł stoczniowy i całą gospodarkę. Dla inwestorów kluczowe są jednak stabilne warunki legislacyjne do budowy farm wiatrowych na Bałtyku, ponieważ są to projekty liczone w miliardach złotych. Sektor morskiej energetyki wiatrowej chce, żeby zostały one zagwarantowane specjalną ustawą.

    Finanse

    6 proc. PKB na służbę zdrowia to minimum. Starzenie się społeczeństwa i coraz droższe świadczenia wymuszą dalszy wzrost nakładów

    Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej pod względem nakładów na ochronę zdrowia. Te zgodnie z przyjętą w ubiegłym roku ustawą mają stopniowo wzrosnąć do poziomu 6 proc. PKB do 2025 roku. Eksperci oceniają, że to minimum, które powinno być stopniowo podnoszone. Wzrost wydatków wymusza m.in. niekorzystna demografia i nowe, droższe technologie, które pojawiają się w ochronie zdrowia. – Najważniejszym kierunkiem jest wzrost efektywności, żebyśmy z zasobów, z których w tej chwili korzystamy, byli w stanie wycisnąć jak najwięcej – podkreśla były wiceminister zdrowia Marcin Czech.