Przegląd mediów

Fundusz zagraniczny wypłacił z polskiej spółki dywidendę i nie musiał płacić podatku

2021-05-13  |  12:21
Przegląd mediów

Przedsiębiorcy niekiedy w swojej działalności wykorzystują struktury zagranicznych funduszy, które nie podlegają opodatkowaniu w Polsce w zakresie osiąganych tu dochodów. W sprawie jednego z takich funduszy inwestycyjnych fiskus robił wszystko, by jednak podatek pobrać. Próbował wykazać, że fundusz nie był akcjonariuszem spółki, z której wypłacił dywidendę, a i sama spółka nie uiściła podatku, o którego zwrot wystąpiła. Sąd, uchylając 10 marca 2021 r. jego decyzję, pouczył organ podatkowy, że: „…zasada informowania o motywach rozstrzygnięcia organu i przekonywania o zasadności tego rozstrzygnięcia zostanie zrealizowana, gdy strona pozna motywy rozstrzygnięcia sprawy” (wyrok WSA w Lublinie, sygn. akt I SA/Lu 570/20).

Fundusz zwolniony z podatku dochodowego w Polsce

W grudniu 2017 r. spółka wystąpiła do naczelnika urzędu skarbowego o stwierdzenie nadpłaty w zryczałtowanym podatku dochodowym od osób prawnych za lata 2012-2015. Jak wskazywał przedsiębiorca, w okresie tym nienależnie pobrał ten podatek jako płatnik od zagranicznego funduszu inwestycyjnego z tytułu wypłaconych mu dywidend. Zgodnie bowiem z art. 6 ust. 1 pkt 10a ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych zwalnia się od tego podatku instytucje wspólnego inwestowania posiadające siedzibę w innym niż Polska państwie członkowskim Unii Europejskiej lub państwie należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, spełniające określone w tym przepisie warunki (m.in. podlegają w tym zagranicznym państwie siedziby opodatkowaniu podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów, bez względu na miejsce ich osiągania).

Organ uznał, że to nie fundusz był podatnikiem CIT z tytułu wypłaconej przez spółkę dywidendy

Naczelnik urzędu skarbowego stwierdził jednak, że za lata 2012-2014 podatnikiem CIT w zakresie spornej dywidendy był kto inny, a mianowicie pełniący rolę depozytariusza bank. Według jego ustaleń fundusz nie był w tamtych latach właścicielem akcji spółki, stąd też nie można mu było wypłacić dywidend. Z kolei za rok 2015 nie złożono dokumentu IFT-2R i nie dokonano wpłaty zryczałtowanego podatku dochodowego z tytułu dywidendy wypłaconej przez spółkę.

Składając odwołanie, spółka przedstawiła potwierdzenia zapłaty, z których wynikało, że beneficjentem wypłaconych dywidend był fundusz zagraniczny, oraz że na dzień ustalenia prawa do dywidendy posiadał on określoną ilość akcji spółki. W opinii organu z zaświadczenia o płatności dywidend realizowanych przez spółkę w 2015 r. wynika co prawda, że właścicielem akcji w spółce był fundusz, ale dokument ten sporządzono po uzyskaniu przez bank komunikatu SWIFT MT599, wskazującego nazwę beneficjenta i kwotę wypłaty. Niemniej ani spółka, ani fundusz nie przedłożyli informacji IFT-2R za 2015 r., która potwierdzałaby, że w roku tym podatnikiem był fundusz inwestycyjny, a należny podatek został pobrany. Ani taka informacja, ani też ujawniony w niej podatek do organu nigdy nie wpłynęły.

Fundusz transparentny podatkowo

Organ rozpoznający odwołanie przedsiębiorcy stwierdził, że wykazane przez niego potwierdzenie wypłat dywidend na rzecz funduszu zagranicznego wskazuje jedynie na dokonanie między podmiotami rozliczeń w zakresie wypłaty dywidendy z określonych akcji, nie wskazuje natomiast, aby ich właścicielem był fundusz. Przedłożone dowody nie pozwalają na ustalenie zasad funkcjonowania i nadzoru oraz przepływu kapitału pomiędzy funduszem, podmiotem nadzorującym i depozytariuszem. A skoro fundusz inwestycyjny jest w kraju swojej siedziby transparentny podatkowo, oznacza to, że nie jest podatnikiem podatku dochodowego. Uzyskiwane dochody opodatkowane są bowiem na poziomie wspólników, stąd podatnikiem w zakresie wypłacanych takiemu podmiotowi należności jest właściciel tego podmiotu, jego udziałowiec.

Dyskryminacja zagranicznego funduszu przez organ podatkowy

Spółka, wnosząc skargę do sądu administracyjnego, zarzuciła dyskryminację funduszu ze względu na jego formę prawną, a także jego siedzibę zagraniczną. Przedsiębiorca wskazał bowiem, że polskie fundusze inwestycyjne korzystają ze zwolnienia podatkowego w CIT, a w tej sprawie fundusz zagraniczny, mimo że transparentny podatkowo, to pozostawał zgodny z unijną dyrektywą UCITS (Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/65/WE z dnia 13 lipca 2009 r. w sprawie koordynacji przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych odnoszących się do przedsiębiorstw zbiorowego inwestowania w zbywalne papiery wartościowe).

Odnosząc się do ustaleń organu, jakoby to depozytariusz miał być podatnikiem podatku CIT w zakresie wypłaconych funduszowi dywidend, spółka podniosła, że depozytariusz jedynie przechowywał należące do funduszu aktywa. To fundusz posiadał na dzień ustalenia prawa do dywidendy akcje, które uprawniły go do jej otrzymania, o czym zaświadcza dokument potwierdzenia wypłaty dywidendy. Przedsiębiorca zarzucił organowi, że jego stanowisko stoi w sprzeczności z przepisami dyrektywy UCTIS, jak i komunikatu Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego w zakresie obowiązków depozytariuszy funduszy inwestycyjnych. Również wyrok sądu administracyjnego o sygn. akt III SA/Wa 629/07 potwierdza, że wypłata środków na rzecz depozytariusza, ale należnych innemu uprawnionemu, nie decyduje o tym, komu zostaje przypisany status podatnika.

Fiskus nie dostał informacji IFT-2R, ale otrzymał ZPP-1

Co do zarzutów odnośnie do niezłożenia informacji IFT-2R za 2015 r. potwierdzającej, że fundusz był w tym roku podatnikiem spornego CIT, spółka wskazała, że podmiot prowadzący rachunek zbiorczy przedłożył fiskusowi zaświadczenie ZPP-1, czyli informację o wysokości osiągniętego dochodu i wysokości pobranego podatku. Wynika z niego, że zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych sporny podatek został pobrany i wpłacony na rachunek urzędu skarbowego właściwego ze względu na siedzibę banku.

Jednakże w opinii dyrektora izby administracji skarbowej fundusz zagraniczny poprzez dostarczone do organu wyciągi z dokumentów i ich niepełne tłumaczenie nie zrealizował warunków art. 6 ust. 1 pkt 10a ustawy o CIT. A to na nim, a nie na organie, spoczywał ciężar dowodu, czyli wykazania zasad funkcjonowania i nadzoru oraz przepływu kapitału pomiędzy funduszem, spółką i depozytariuszem.

To, że przelew poszedł na konto banku, nie oznacza, że to on jest beneficjentem dywidendy

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie przywołał wyrok NSA, sygn. akt II FSK 1455/13, w którym orzekł, że o możliwości skorzystania przez zagraniczne fundusze inwestycyjne z przedmiotowego zwolnienia z CIT decyduje podobieństwo tych funduszy do funduszy polskich, którym zwolnienie to przysługuje. Jednak błędne jest stanowisko, jakoby instytucje wspólnego inwestowania, o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 10a ustawy, musiały mieć takie same podstawy prawne powstania, działania, ustrój i status organizacyjno-prawny, co fundusze polskie. Stąd też nic nie stoi na przeszkodzie, by za instytucję wspólnego inwestowania, o której mowa w tym przepisie, można było uznać podmiot funkcjonujący jako połączenie osoby prawnej, np. takiej jak spółka, i funduszu nieposiadającego osobowości prawnej. W relacji tej spółka zaradzająca, jako zastępca pośredni funduszu, działa na jego rachunek, a zatem zobowiązana jest również przenieść na niego nabyte przez siebie prawa.

Spółka i fundusz dostarczyły dowody potwierdzające ich stanowisko

W opinii sądu potwierdzenia przelewów pomiędzy spółką i bankiem oraz funduszem, a także zaświadczenie ZPP-1 nie pozostawiają wątpliwości, że właścicielem akcji był fundusz. I choć organ podważył wiarygodność tego zaświadczenia, podnosząc, że zostało sporządzone dopiero w 2018 r., a i nie dołączono do niego dokumentu IFT-2R, to nie był już łaskaw wyjawić, w jaki sposób kwestie te wpływają na negatywną ocenę przedłożonych przez przedsiębiorcę dowodów.

Organ jest również w błędzie, twierdząc, że za 2015 r. nie odprowadzono CIT od wskazanych w zaświadczeniu ZPP-1 dywidend. Bo choć podatek ten nie został wpłacony do tegoż naczelnika urzędu skarbowego, to zgodnie z art. 26 ust. 2a ustawy o CIT został on pobrany przez bank i odprowadzony do innego, właściwego ze względu na siedzibę banku urzędu.

Organ nie dał wiary przedsiębiorcy, choć nie uzasadnił dlaczego

WSA w Lublinie uchylił decyzję naczelnika urzędu skarbowego odmawiającą stwierdzenia nadpłaty nienależnie pobranego przez spółkę podatku dochodowego od funduszu z tytułu wypłaconych mu w latach 2012-2015 dywidend. W jego opinii spółka dostarczyła dowody na to, że fundusz był uprawniony do wypłaty dywidend. Natomiast zachowanie organów w tej sprawie, negowanie przez nie dowodów przedstawionych przez przedsiębiorcę jest niezrozumiałe, lub co najmniej słabo uzasadnione:

„Niewątpliwie naruszono też zasady związane z prawidłowym przedstawieniem motywów, które legły u podstaw decyzji. (…) celem uzasadnienia jest m.in. realizacja (…) obowiązku wyjaśnienia stronom zasadności przesłanek, którymi kierował się organ przy załatwieniu sprawy (…) zasada informowania o motywach rozstrzygnięcia organu i przekonywania o zasadności tego rozstrzygnięcia zostanie zrealizowana, gdy strona pozna motywy rozstrzygnięcia sprawy” (wyrok WSA w Lublinie z 10 marca 2021 r., sygn. akt I SA/Lu 570/20).

Czy ktoś jeszcze może mieć wątpliwości co do motywów działania fiskusa, który sam nie potrafi nawet ich uzasadnić? W opisanej sprawie stawką była kwota podatku, jaką nienależnie spółka pobrała od wypłaconych funduszowi dywidend za okres 4 lat. Kwota, którą dzięki skutecznej walce w sądzie, fiskus będzie musiał przedsiębiorcy zwrócić.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 13 maja

Medium

Więcej ważnych informacji

Kalendarium

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Firma

Na rynku brakuje specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Liczba wakatów wzrosła przez pandemię i pracę zdalną

Rynek IT security rozwija się szybciej niż kiedykolwiek. Zapotrzebowanie na specjalistów z branży cyberbezpieczeństwa najlepiej obrazują liczby. Siedem wolnych miejsc pracy na jednego kandydata, średnie wynagrodzenie na poziomie 15 tys. zł i duża aktywność rekruterów – aż 60 proc. specjalistów otrzymuje jedną–trzy propozycje pracy w tygodniu. – Rynek w tym obszarze jeszcze przed pandemią był mocno niedoceniany. Upowszechnienie pracy zdalnej pokazało, że zabezpieczenie wewnętrznej sieci firmy jest priorytetem – mówi Mikołaj Zbudniewek z HRK.

Ochrona środowiska

Realizacja unijnej strategii bioróżnorodności może uderzyć w polski przemysł drzewny. Zagrożonych może być tysiące miejsc pracy

W Polsce chronione obszary Natura 2000 zajmują ok. 20 proc. powierzchni kraju. Zgodnie z unijną Strategią Bioróżnorodności 2030 ochroną trzeba będzie objąć jeszcze ok. 3 mln ha – wynika z szacunków Lasów Państwowych. Opublikowane przez spółkę ekspertyzy pokazują, że realizacja unijnej strategii, która ma się przyczynić do odbudowy różnorodności biologicznej Europy, może się mocno odbić na polskim przemyśle drzewnym, skutkując m.in. ograniczeniem podaży surowca, wzrostem cen i osłabieniem kondycji przedsiębiorstw działających w branży drzewnej i papierniczej.

Firma

Na rynku brakuje specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Liczba wakatów wzrosła przez pandemię i pracę zdalną

Rynek IT security rozwija się szybciej niż kiedykolwiek. Zapotrzebowanie na specjalistów z branży cyberbezpieczeństwa najlepiej obrazują liczby. Siedem wolnych miejsc pracy na jednego kandydata, średnie wynagrodzenie na poziomie 15 tys. zł i duża aktywność rekruterów – aż 60 proc. specjalistów otrzymuje jedną–trzy propozycje pracy w tygodniu. – Rynek w tym obszarze jeszcze przed pandemią był mocno niedoceniany. Upowszechnienie pracy zdalnej pokazało, że zabezpieczenie wewnętrznej sieci firmy jest priorytetem – mówi Mikołaj Zbudniewek z HRK.

Finanse

LED-y pozwalają obniżyć zużycie energii nawet o 80 proc. Dla samorządów mogłoby to oznaczać prawie 1,2 mld zł oszczędności

Przejście na oświetlenie LED w sektorze służby zdrowia, edukacji oraz w oświetleniu dróg i ulic może wygenerować oszczędności w zużyciu energii na poziomie nawet do 80 proc., a co za tym idzie w budżetach polskich samorządów. Analiza potencjału modernizacji oświetlenia przeprowadzona przez firmę Signify wskazuje, że mogą one sięgać 1,2 mld zł rocznie. Koszt takiej inwestycji w skali całego kraju to około 8–10 mld zł, ale w zależności od sektora może ona się zwrócić już po trzech latach. Dużą korzyścią wynikającą ze zmniejszenia zużycia energii elektrycznej będzie także ograniczenie emisji dwutlenku węgla. Inwestycja w LED-y byłaby w skutkach dla środowiska równoważna z uniknięciem emisji, jakie rocznie wytwarza 770 tys. samochodów na polskich ulicach.