Przegląd mediów

luty 2014

Info ECAG: Gulnara Karimowa – czy na pewno koniec kariery?

2014-02-17  |  06:40

Tak przynajmniej twierdzi sama zainteresowana, przedstawiając w wywiadach oraz wpisach na Twitterze zamknięcie części swego imperium – Fund Forum, fundacji zajmującej się oficjalnie wspieraniem uzbeckiej młodzieży, jako „niszczenie elementów społeczeństwa obywatelskiego”. Oficjalne zarzuty stawiane G. Karimowej są poważne. Chodzi m.in. o 300 mln USD łapówki od TeliaSonera – szwedzkiej firmy telekomunikacyjnej, zainteresowanej wejściem na uzbecki rynek telefonii komórkowej. Śledztwo w tej sprawie, prowadzone w Szwecji, zaowocowało już dymisjami we władzach komunikacyjnego giganta, a wszystkie nitki łapówkarskiego procederu prowadzą właśnie do prezydenckiej córki. To umiędzynarodowienie skandalu miało przekonać ojca ambitnej celebrytki do zwinięcia jej interesów. Do dziś jednak niewyjaśnione pozostają niektóre okoliczności związane z biznesami G. Karimowej, jak np. los 3 mld USD zysków, odnotowanych przez podległą jej szwajcarsko-uzbecką korporację Zeromax. W 2010 r. zakończyła ona nagle działalność, a jej ogromne kapitały – zniknęły równie szybko, jak się pojawiły.

W Uzbekistanie doszło do czystek wśród współpracowników wszechwładnej dotąd infantki. Ta twierdzi, że to reakcja obronna starej elity władzy – „klanu taszkenckiego”, który poczuł się zagrożony ewentualnym następstwem Gulnary i jej „menedżersko-celebryckim” stylem zarządzania, jaki obiecywała narzucić całemu Uzbekistanowi. Z jednej strony uważana za najbardziej znienawidzoną postać życia publicznego republiki – córka prezydenta: wykształcona, urodziwa, lansowana jako artystka i zaprzyjaźniona z artystami pokroju Stinga i Julio Iglesiasa, kobieta sukcesu – wyrażała też aspiracje młodego pokolenia Uzbeków, którym w minionych dwóch dekadach wmawiano, że są w drodze na skróty na Zachód. Czy więc R. Inojatow, jeśli to faktycznie on strącił Gulnarę z piedestału, faktycznie bronił tylko pozycji swego klanu, czy też chroni całą strukturę władzy przed zastąpieniem przez ludzi znikąd, wierzących w szybkie łapówki, a nie powolne żerowanie na organizmie państwowej gospodarki?

Na razie obie strony oskarżają się o pełzający zamach stanu i wywieranie nacisków na prezydenta I. Karimowa. Ten korzysta z okazji, by dokonać zmian w szeregach obozu władzy. Jednak, mimo ewidentnej niełaski – surowy ojciec wciąż nie każe, ani nie odcina się ostateczne od niesfornej córeczki. Każe to obserwatorom uzbeckiej sceny zastanawiać się, czy sytuacja nie może się odwrócić i czy zgodnie z pokrętną logiką dyktatury – skruszona Gulnara, jak gdyby nigdy nic nie wróci do łask, zaś problemy zaczną mieć osoby i kręgi zbyt gorliwie zaangażowane w dzisiejszą nagonkę? Dopóki I. Karimow zachowuje sprawność w swych ulubionych gierkach kadrowych – żadnego scenariusza ostatecznie wykluczyć nie można.

Warto zauważyć, że specyfiką Uzbekistanu, na tle pozostałych republik środkowoazajtyckich, jest jego stosunkowo wczesne, bo datujące się już na początek lat 1990’ nasycenie nową ideologią państwową, płynnie zastępującą komunizm i podobnie jak on – korzystającą z aury „naukowości”. Islam Karimow narzucił Uzbekom „ideę niepodległości” jako dogmat, mocno podszyty nacjonalizmem, deklaratywnym odrzuceniem obcych wzorców ustrojowych i ideologicznych na rzecz własnych, uzbeckich dokonań oraz szeregu założeń, w rodzaju uznania prymatu ekonomii wobec polityki – w połączeniu, rzecz jasna, z kluczową rolą państwa w gospodarce i polityce społecznej. Pierwotnie zresztą nie ukrywano podobieństw wybranej drogi do atatürkizmu. Z czasem jednak odcięto się od tego wzorca na gruncie lokalnej rywalizacji z Ankarą. Względnie oryginalne jest natomiast przyjęcie oficjalnie piramidalnej struktury organizacji społecznej Uzbekistanu z jej zwieńczeniem – prezydenturą Islama Karimowa i dokonywaną przez niego wiążącą wykładnią obowiązującej ideologii.

Mamy więc do czynienia nie tyle z kultem jednostki, co z próbą nadania mu „naukowego” charakteru i kultem przywództwa jako takiego. Przy deklarowanej równocześnie uprzywilejowanej roli inteligencji – ekspertów, słowem mędrców pilnujących czystości ideologii, nauczających jej i wspierających dzieło wodza – możemy uznać kształt ośrodka władzy w Uzbekistanie za szczególnie przystosowany do mechanizmu przekazania następstwa także poza rodziną dotychczasowego przywódcy, a więc inaczej, niż dokonywano tego, czy przynajmniej próbowano dokonać w innych nieeuropejskich republikach poradzieckich. Gulnara Karimowa musiała mieć tego świadomość, budując swój wizerunek nie tylko piosenkarki, ale i naukowca, chcąc dopasować się do wzorca ustanowionego przez ojca. Jednocześnie jednak jej swobodny styl życia nie odpowiadał innemu priorytetowi narzuconemu Uzbekistanowi – więzi łączącej „wielką przeszłość” republiki, dziedzictwo Timurydów, do którego w Taszkencie odczuwa się wyłączne prawo – z wielką przyszłością. Przede wszystkim zaś ostatecznie obowiązującym określeniem idei uzbeckiej narodowej niepodległości jest dualizm: TINCZLIK – ARZONCZLIK, czyli w uproszczeniu: „Spokój i tania dostępność”. Tak Uzbekom kojarzą się rządy Islama Karimowa (na zewnątrz państwa będące raczej ciągiem werbalnej agresji i nieustannych konfliktów). 76-letni przywódca stoi teraz przed strategiczną decyzją, kto i czy w ogóle jest w stanie kontynuować ten stan mocno pozorowanej, ale jednak pożądanej przez ogół obywateli, uzbeckiej małej stabilizacji.

(karo)

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 17 lutego

Medium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Telekomunikacja

Polacy chętniej sięgają po tańsze smartfony. Coraz częściej oferują one najnowsze technologie dostępne dotąd w najdroższych modelach czołowych producentów [DEPESZA]

W 2020 roku w Polsce sprzedano ponad 8,5 mln smartfonów. To spadek o ok. 8,5 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Jeszcze bardziej spadła jednak łączna wartość wszystkich sprzedanych smartfonów, co oznacza, że Polacy sięgają po coraz tańsze urządzenia. To efekt między innymi tzw. demokratyzacji rynku, dzięki której modele wyposażone w najnowsze technologie można kupić w coraz przystępniejszej cenie. Średnia wartość zakupionego smartfona wyniosła w 2020 roku około 1056 zł, podczas gdy najdroższe, flagowe modele potrafią kosztować po kilka tysięcy złotych. Tymczasem tańsze smartfony także wyposażone są w najnowsze technologie, takie jak 5G, superszybkie ładowanie czy ekran Super AMOLED.

Sport

Druga połowa maja to czas odmrażania sportu. Branża apeluje o zwiększenie limitu uczestników masowych imprez na świeżym powietrzu

Pandemia przewróciła świat sportu do góry nogami. O ile sport na poziomie zawodowym funkcjonuje w reżimie sanitarnym, o tyle amatorski w dużym stopniu zanikł. Przyczyniły się do tego m.in. zamknięte od miesięcy siłownie i kluby fitness oraz prawie 15-miesięczny zakaz organizacji imprez masowych na świeżym powietrzu. – W sensie zdrowotnym to może być bomba z opóźnionym zapłonem – mówi Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska. Od 15 maja, zgodnie z wytycznymi rządowymi, kibice mogą wrócić na trybuny, a w imprezach poza obiektami sportowymi będzie mogło uczestniczyć do 150 osób. Branża jednak apeluje o szybsze zwiększanie tego limitu.

Konsument

UE planuje kolejne regulacje w walce z marnowaniem żywności. Dziś do śmieci trafia 80 mln ton rocznie, z czego 10 proc. z powodu upływu terminów na opakowaniu

Unia Europejska chce skuteczniej walczyć z marnotrawstwem żywności. Zgodnie z unijnym prawem od końca marca 2021 roku w obrocie niekomercyjnym mogą się znaleźć produkty po upływie daty minimalnej trwałości podanej na opakowaniu. Kolejne planowane kroki w tej walce dotyczą również rozszerzenia listy produktów zwolnionych z obowiązku podawania daty minimalnej trwałości lub nawet zupełnej rezygnacji z jej podawania i pozostania tylko przy terminie przydatności do spożycia, czyli przy sformułowaniu „należy spożyć do”. W całej UE marnuje się co roku ok. 80 mln ton jedzenia. Aż 10 proc. tej puli marnowanej żywności wiąże się właśnie z oznaczeniem terminów, nie zawsze jednak słusznie odczytywanych przez konsumentów.

Farmacja

WHO zmienia klasyfikację indyjskiej mutacji koronawirusa. Na razie nie ma jednak ryzyka, że wywoła ona kolejną falę pandemii

Indyjska odmiana koronawirusa została przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) zakwalifikowana jako „niepokojący wariant”. Do tej pory była uznawana za budzącą „szczególne zainteresowanie”. W badaniach stwierdzono, że wariant, znany jako B.1.617, rozprzestrzenia się łatwiej niż pierwotny wirus, ale potrzebne są dalsze obserwacje. – Nie ma jednak sygnałów, że stanowi on większe zagrożenie niż mutacje, z którymi mieliśmy dotychczas do czynienia – mówi prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka. Groźbę wybuchu kolejnej fali pandemii odsuwa jednak przede wszystkim postępujący proces szczepień, bo zdaniem ekspertów wszystko wskazuje na to, że stosowane do tej pory szczepionki działają również na wariant indyjski.