Przegląd mediów

listopad 2019

Kupujący nie ma obowiązku badania jakości rzeczy objętej gwarancją

2019-11-28  |  11:11
Przegląd mediów

Gdy sprzedaż objęta jest gwarancją, na kupującym ciąży jedynie konieczność wykazania istnienia wady, bez udowadniania, że wada powstała z przyczyn tkwiących w rzeczy. To na sprzedającym będzie spoczywał ciężar udowodnienia, że tak nie jest – orzekł w wyroku z 16 października 2019 r. Sąd Okręgowy w Łodzi, XIII Wydział Gospodarczy Odwoławczy (sygn. akt XIII Ga 1418/18). Z powyższego wyroku płynie również ważne ostrzeżenie, że przedsiębiorcy mogą sami pogorszyć swoją sytuację prawną, zawierając w umowach zapisy wyłączające zastosowanie bardziej korzystnych dla siebie przepisów ustawowych.

Zgodnie z art. 577 § 2 i § 3 Kodeksu cywilnego: „Obowiązki gwaranta mogą w szczególności polegać na zwrocie zapłaconej ceny, wymianie rzeczy bądź jej naprawie oraz zapewnieniu innych usług. Jeżeli została udzielona gwarancja co do jakości rzeczy sprzedanej, poczytuje się w razie wątpliwości, że gwarant jest obowiązany do usunięcia wady fizycznej rzeczy lub do dostarczenia rzeczy wolnej od wad, o ile wady te ujawnią się w ciągu terminu określonego w oświadczeniu gwarancyjnym” (Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93, ze zm.).

Kara umowna za opóźnienie w usunięciu wad

Dwóch przedsiębiorców zawarło umowę, której przedmiotem była dostawa do należącej do kupującego uczelni wyposażenia w postaci sprzętu RTV. W toku jej realizacji kupujący stwierdził wadę sprzętu. W braku przyjęcia przez sprzedającego odpowiedzialności za powstałą wadę kupujący dochodził od sprzedającego, w ramach gwarancji, zapłaty kwoty 7 600 zł pełnej wartości uszkodzonego sprzętu, lub jego wymiany na wolny od wad. Domagał się także zapłaty kar umownych w kwocie 11 172 zł z tytułu opóźnienia w usunięciu wad. Sąd Rejonowy w Kaliszu w lipcu 2018 r. zasądził od pozwanego sprzedawcy na rzecz powoda pełną żądaną kwotę 18 772 zł, wraz z należnymi odsetkami.

Sprzedający nawet nie widział towaru na oczy

Pozwany przedsiębiorca wniósł od tego wyroku apelację. Jak podnosił sąd pierwszej instancji, błędnie przyjął, że wina za powstałą wadę dostarczanego towaru obarcza jego, podczas gdy mogła ona powstać w czasie, gdy znajdował się on już w rękach powoda np. w trakcie jego instalacji dokonywanej przez podmiot trzeci. Pozwany wskazał, że przedmiotowa wada była usterką mechaniczną. Dodatkowo do siedziby powoda sprzęt został przetransportowany bezpośrednio od producenta, a więc z pominięciem sprzedającego. Wniósł więc o zmianę zaskarżonego wyroku, względnie uchylenie go w całości i zwrócenie do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy.

Wyłączając zastosowanie przepisów kodeksowych, kupujący pozbawił się sporej części roszczenia...

Sąd Okręgowy w Łodzi uznał apelację sprzedającego za częściowo zasadną, jednak z innych przyczyn od tych, które podniósł w niej pozwany. Sąd wskazał, że strony, zawierając umowę sprzedaży, zawarły dodatkową umowę o udzielenie 24-miesięcznej gwarancji. Na jej mocy zgodnie ustaliły, że w przypadku nieprzystąpienia przez gwaranta do usunięcia wad w ustalonym przez strony terminie kupujący będzie mógł powierzyć ich usunięcie osobie trzeciej na koszt i ryzyko sprzedawcy-gwaranta, bez utraty udzielonej gwarancji. Zatem kupującemu wskutek zawarcia tych postanowień umownych nie przysługiwało prawo do odstąpienia od umowy. Zobowiązany był wezwać gwaranta do usunięcia wad w wyznaczonym terminie, a dopiero po jego upływie był uprawniony do naprawy sprzętu na koszt i ryzyko tego gwaranta. Dlatego też w świetle tak wyraźnego postanowienia stron nie mają zastosowania przepisy art. 577 § 2 i § 3 Kodeksu cywilnego obligujące gwaranta do zwrotu zapłaconej za wadliwy sprzęt ceny czy też jego wymiany na wolny od wad. Sąd oddalił więc jako bezpodstawne powództwo kupującego w zakresie żądania zapłaty przez sprzedającego kwoty 7 600 zł tytułem zwrotu równowartości uszkodzonego sprzętu.

...a sprzedający zgodził się na ryzyko naprawy na jego koszt i karę umowną

Z drugiej jednak strony sąd apelacyjny orzekł na korzyść powoda w przedmiocie należnej mu kary umownej za opóźnienie w usunięciu wad dostawy. Sąd wskazał, że mimo wyłączenia zastosowania art. 577 § 2 i § 3 K.c. (a więc braku zobowiązania do zwrotu zapłaconej ceny czy też do wymiany towaru na wolny od wad) przedsiębiorca sprzedający zgodził się na naprawę sprzętu na jego koszt i ryzyko oraz na zapis umowny, którym zobowiązał się do zapłaty kary na rzecz kupującego w związku z niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem umowy, i to za każdy dzień opóźnienia w usunięciu wady. A powód wykazał, że wadę zgłosił. Sąd stwierdził, iż opóźnienie to trwało 95 dni, stąd przy dziennej stawce kary w wysokości 114 zł zobowiązał pozwanego przedsiębiorcę do zapłaty na rzecz powoda 10 830 zł, pouczając sprzedającego, że:

„...kupujący nie ma obowiązku badania jakości rzeczy objętej gwarancją ani w chwili wydania, ani później. Obowiązek taki byłby bowiem sprzeczny z samymi założeniami instytucji gwarancji. Konieczną przesłanką odpowiedzialności gwarancyjnej jest ujawnienie się wady przed upływem okresu gwarancyjnego. (...) Na kupującym ciąży obowiązek wykazania tylko istnienia wady, natomiast nie ma on obowiązku udowodnienia, że wada powstała z przyczyny tkwiącej w rzeczy sprzedanej. (...) Ciężar dowodu w powyższym zakresie spoczywa na obowiązanym z gwarancji, który dla obalenia domniemania faktycznego i zwolnienia się z odpowiedzialności powinien wykazać, że wady nie powstały z przyczyn tkwiących w rzeczy sprzedanej” (sygn. akt XIII Ga 1418/18).

Warto skorzystać z porady prawnika

Naczelna w obrocie gospodarczo-prawnym swoboda umów dopuszcza daleko posuniętą dowolność stron w ich tworzeniu. Kreując umowy cywilnoprawne, należy jednak uważać, by lekkomyślnie nie wyłączyć zastosowania korzystnych dla siebie regulacji obowiązujących z mocy prawa. Dla zapewnienia właściwej ochrony swoich interesów w sprawach dochodzenia roszczeń kontraktowych, ale i obrony przed nimi, dobrze jest poradzić się profesjonalnego doradcy – prawnika obeznanego w procedurach cywilnoprawnych, prawie umów, ale i w regułach obowiązujących w obrocie gospodarczo-prawnym.

Przykład tej sprawy pokazuje, że z jednej strony mogłoby to uchronić przedsiębiorcę kupującego przed utratą blisko połowy dochodzonego, a należnego mu roszczenia. Z drugiej zaś właściwie skonstruowana umowa uchroniłaby przedsiębiorcę sprzedającego przed negatywnymi dla niego konsekwencjami dopuszczonych zapisów o karze umownej.

Powód (...) nie mógł żądać zwrotu zapłaconej ceny, czy wymiany (...) Na marginesie wskazać należy, że żądanie powoda miałoby podstawę prawną, gdyby zostało podniesione w ramach przysługujących mu z ustawy uprawnień z rękojmi za wady fizyczne (...), jednak powód zdecydowanie dochodził tego roszczenia z umowy gwarancji, co jasno oświadczył w pozwie” (sygn. akt XIII Ga 1418/18).

Autor:

radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 28 listopada

Medium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Finanse

Podkarpacka Dolina Lotnicza przygotowuje się do mocnego odbicia po kryzysie. Firmy notują wzrost zamówień i chcą wrócić do stanu zatrudnienia sprzed pandemii

W wyniku pandemii i zatrzymania globalnego ruchu lotniczego firmy z podkarpackiego klastra Dolina Lotnicza straciły około 35 proc. wartości sprzedaży, co pociągnęło za sobą zwolnienia w sumie 2 tys. pracowników. Rok 2021 ma być okresem wychodzenia z kryzysu, odzyskiwania pracowników i powrotu do normalnego funkcjonowania. – Prognozujemy 15-proc. wzrost w tym roku, a pod koniec przyszłego powinniśmy wracać do poziomów sprzed pandemii – przewiduje Marek Darecki, prezes zarządu Doliny Lotniczej. Po pandemii firmy branży lotniczej chcą być bardziej nowoczesne i korzystać z zalet pracy zdalnej.

Handel

Koronakryzys przekonał konsumentów do bardziej odpowiedzialnej konsumpcji. Na znaczeniu będzie zyskiwać gospodarka współdzielenia

Coraz więcej osób decyduje się na dostęp do dóbr i usług na życzenie zamiast posiadania ich na własność. Raport firmy Statista szacuje, że do 2025 roku rynek ekonomii współdzielenia będzie wart 335 mld dol. Jednym z kluczowych obszarów jej zastosowania jest transport, a w ostatnich latach współdzielona mobilność to jeden z najszybciej rosnących trendów zarówno w Polsce, jak i całej Europie. Jarosław Wojtas, ekspert Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu, ocenia, że pandemia COVID-19 tylko chwilowo zachwiała rynkiem współdzielonych usług, a koronakryzys dodatkowo przekonał konsumentów do bardziej odpowiedzialnych, zrównoważonych decyzji. Dlatego sharing economy po pandemii powinna dalej zyskiwać na znaczeniu.

Prawo

Rząd pracuje nad nową polityką migracyjną, ale bez konsultacji z przedstawicielami imigrantów. Potrzebnych jest szereg ułatwień, nie tylko administracyjnych

Eksperci są zgodni, że Polska potrzebuje imigrantów zarobkowych. Jednak musi im zapewnić takie warunki prawne i urzędowe, by ułatwić im zarówno wjazd, pobyt, jak i funkcjonowanie na rynku pracy, a także dostęp do usług zdrowotnych czy informacji i pomocy w rodzimym języku. Przedstawiciele migrantów apelują o spójną politykę państwa w tym zakresie i ubolewają, że prace nad polityką migracyjną Polski, które od roku trwają w rządzie, nie są konsultowane ani z organizacjami pozarządowymi reprezentującymi cudzoziemców, ani z pracodawcami.

Zdrowie

Psy i koty nie zagrażają człowiekowi w związku z COVID-19. Jednak szczepienia zwierząt powinny być priorytetem dla UE po zakończeniu pandemii

W Unii Europejskiej rośnie świadomość dotycząca znaczenia regularnych szczepień zwierząt. Taką konieczność uznaje 69 proc. badanych w ośmiu krajach członkowskich – wynika z raportu AnimalhealthEurope. Ma to szczególne znaczenie w przypadku chorób takich jak COVID-19, która dotyka także zwierząt. Nie odnotowano dotąd przypadku przeniesienia choroby ze zwierzaka domowego na człowieka, ale odkryto, że norki mogą przenosić koronawirusa zarówno między sobą, jak i na ludzi. To stwarza także ryzyko kolejnych mutacji wirusa. – Dlatego zależy nam na szybkim wyszczepieniu całej populacji wrażliwych osobników, czy to zwierząt, czy to ludzi – mówi Artur Zalewski, lekarz weterynarii, dyrektor biura zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów i Importerów Leków Weterynaryjnych POLPROWET.