Przegląd mediów

kwiecień 2018

Monopol za pół miliarda warszawiacy odczują w kieszeniach

2018-04-25  |  11:00

Władze Warszawy planują powierzyć na ponad cztery lata całość gospodarki odpadami komunalnymi z gospodarstw domowych w mieście własnej spółce MPO, Miejskiemu Przedsiębiorstwu Oczyszczania, w tzw. trybie in house, czyli bez przetargu. MPO nie będzie już musiało konkurować z innymi firmami. Kontrakt szacowany przez miasto na ponad 527 mln zł netto dostanie w prezencie.

 

Choć formalnie postępowanie w tej sprawie nie zostało zakończone, nic nie wskazuje, by owa procedura nie miała się zakończyć po myśli stołecznego ratusza. Monopolizacją rynku śmieciowego w stolicy wydaje się być nieuchronna.

 

Będzie drożej

Cena za odbiór 1 t odpadów komunalnych w pięciu rejonach miasta obsługiwanych obecnie przez MPO wynosi średnio 110,66 zł. Co ważne dla mieszkańców, w postępowaniu miejska spółka otrzyma wspomniane 527,8 mln zł za 2,839,586 ton – czyli 185,88 zł za tonę, o 60 proc. więcej niż obecnie! Podwyżka cen i spadek jakości usług to typowe cechy monopoli.

 

Pytany przez nas o te sprawę pos. Paweł Lisiecki (PiS), przew. parlamentarnego zespołu ds. zwalczania przestępstw gospodarczych i lichwy, podkreśla, że monopol jest zaprzeczeniem wolnego rynku i powoduje, że ceny nie są kształtowane w wyniku gry rynkowej, ale kształtuje je wola i możliwości monopolisty.

 

- Monopol publiczny na wywóz odpadów komunalnych związany z ewentualną decyzją władz Warszawy dotyczącą powierzenia tylko MPO (spółce miasta) jest groźne z kilku powodów – uważa poseł. - Po pierwsze spadnie i tak niska jakość usług związanych z odbiorem śmieci. Po drugie prędzej czy później wzrośnie cena tych usług, a Rada m.st. Warszawy zwiększy stawki za wywóz odpadów. Po trzecie i to w sumie najgorsze, m.st. Warszawa może takiego monopolistę sprzedać i zamiast monopolisty publicznego będziemy mieli maksymalizującego zyski monopolistę prywatnego. Uważam, że jest to groźne, a obecne władze Warszawy nie wahają się takich rzeczy robić – mówi Lisiecki.


 

Bez odpowiedniej infrastruktury do przerobu śmieci

Już obecnie MPO realizuje usługi odbioru i zagospodarowywania odpadów w pięciu na dziewięć rejonów, na które podzielono miasto, tj. w 10. z 18. dzielnic (pozostałe cztery rejony obsługują prywatne firmy). Jednak miejska spółka nie posiada własnego potencjału do odpowiedniego przetwarzania odpadów. Jak informował NIK w raporcie z grudnia ub.r. MPO dysponuje zaledwie jedną niewielką instalacją spalania odpadów, o rocznym przerobie zaledwie 40 tys. t (dla porównania ponad trzykrotnie mniejszy Poznań ma spalarnię o przerobie 210 tys. t. rocznie, a 65-tys. Konin – utylizuje 94 tys. t odpadów rocznie). Wybudowanie nowego obiektu tego typu w stolicy znajduje się wciąż w planach.

Poseł Lisiecki podkreśla, że MPO to firma, która postawiła na składowanie odpadów.

- MPO nie posiada instalacji przetwarzania odpadów komunalnych, a spalarnie śmieci nie są w stanie na razie zutylizować śmieci z Warszawy - mówi poseł. - Wygląda na to, że władze Warszawy zmarnowały dużo czasu, który miały na to, aby rozwiązać problem śmieci w mieście. Oprócz czasu zmarnowano także pieniądze.– uważa.

 

MPO do odsprzedaży za granicę?

Bezprzetargowy tryb monopolizacji usług śmieciowych w Warszawie stał się możliwy dzięki nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych z czerwca 2016 r.

„Wprowadzenie regulacji umożliwiających gminom wykonywanie ciążących na nich obowiązków (dotyczących m.in. zorganizowania odbierania od właścicieli nieruchomości odpadów komunalnych, osiągnięcia określonych poziomów recyklingu i przygotowania do ponownego użycia frakcji odpadów komunalnych czy ograniczenia masy odpadów komunalnych kierowanych do składowania) za pomocą własnych jednostek organizacyjnych miało na celu wspomóc gminy w sprawnej organizacji systemu zbierania odpadów komunalnych. Tryb in-house nie jest obligatoryjny, zatem nie wszystkie gminy mają obowiązek skorzystać z tego trybu udzielania zamówień, gdyż wiąże się on z przejęciem zadań organizacyjnych oraz poniesieniem dużych nakładów finansowych.” – twierdzi w odpowiedzi na pytanie GP Ministerstwo Środowiska.

Radni PO w Warszawie wypaczyli rządową decyzję, narażając mieszkańców stolicy na podwyżki cen oraz nienależyte wykonanie usług.

Pos. Lisiecki obawia się również gorszego scenariusza - za kilka lat w przypadku MPO może nastąpić powtórka scenariusza z odsprzedażą warszawskiego SPEC zagranicznemu kapitałowi i wpływowym politykom lokalnym.

- Scenariusz ten jest bardzo realny. Przykład SPEC-u pokazuje wyraźnie, że władze Warszawy są do tego zdolne – dodaje poseł.

Pytana przez GP Anna Łań z urzędu Warszawy podtrzymała dotychczasowe oficjalne stanowisko władz miasta, że „Warszawa nie planuje prywatyzacji Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Warszawie”.

 

Upadek konkurencji

Do czasu potencjalnej prywatyzacji z rynku znikną inne podmioty – polskie, rodzinne firmy, które w przeszłości mogły rywalizować niższą ceną i wyższą jakością usług. Brak dostępu do rynku oznacza dla nich bankructwo. Kto w takim razie będzie dysponował kapitałem, by kupić MPO? Zapewne nie polskie, rodzinne firmy z branży. Tak może być w wielu dużych miastach w kraju, bo monopol w trybie in house wprowadzają też m.in. Gdańsk czy Łódź.

Czy Ministerstwo Środowiska będzie zdeterminowane by wypracować kompromis między parciem samorządów do monopolizacji rynku odpadów, a rodzinnymi firmami, pozostawiając im choćby fragment konkurencyjnego rynku? Być może przekonamy się niebawem. Już dzisiaj MŚ organizuje spotkanie z przedstawicielami branży gospodarki odpadami w sprawie nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.

 

źródło: niezalezna.pl

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 25 kwietnia

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Aktualne oferty pracy

Specjalista ds. sprzedaży

Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

Sport

Dr hab. Ernest Kuchar: Siłownie i kluby fitness nie zwiększają ryzyka zakażenia. Brak ruchu ma negatywny wpływ na zdrowie i odporność

Przed pandemią z obiektów sportowych korzystało 40 proc. Polaków, a blisko 80 proc. ćwiczyło tam przynajmniej raz  w tygodniu – wynika z badania MultiSport Index Pandemia. Zamknięcie siłowni i klubów fitness było głównym powodem ograniczenia aktywności fizycznej społeczeństwa, a to właśnie regularny ruch buduje odporność i poprawia zdrowie psychiczne. – Badania norweskie potwierdzają, że obiekty sportowe nie są ogniskiem zakażeń, dlatego otwarcie siłowni i klubów fitness leży w interesie publicznego zdrowia – przekonuje dr hab. n. med. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych i medycyny sportowej z WUM.

 

Finanse

Mikrofirmy walczą o utrzymanie płynności finansowej. Mierzą się z utrudnionym dostępem do finansowania i opóźnionymi fakturami

Choć III kwartał 2020 roku był dla przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność pomyślny, nie zniknęły zagrożenia związane z kolejnymi falami pandemii i ewentualnością następnych lockdownów. Do tego doszły kłopoty z terminowymi wpłatami od kontrahentów i dostępem do finansowania bankowego. W tej sytuacji coraz częściej sięgali po faktoring, który szczególnie w sektorze mikrofirm notował dynamiczne wzrosty.

Finanse

Segment nieruchomości luksusowych odporny na zawirowania. W Polsce takie inwestycje są wciąż sporo tańsze niż w Europie Zachodniej

Pandemia COVID-19 nie miała dużego wpływu na rynek nieruchomości premium, który od lat cechuje zresztą duża stabilność i odporność na rynkowe zawirowania. Z drugiej strony sprzyja mu cały szereg czynników, jak rokroczny wzrost liczby Polaków, których stać na zakup takiej nieruchomości, oraz rekordowo niskie stopy procentowe i rosnąca inflacja, przez co inwestorom nie opłaca się trzymać gotówki na kontach czy lokatach bankowych. Co istotne, w Polsce inwestycja w luksusową nieruchomość wciąż jest sporo tańsza niż na rynkach zachodnioeuropejskich.

 

Problemy społeczne

Polacy czują się przeciążeni obowiązkami domowymi. Z brakiem czasu na co dzień częściej zmagają się kobiety niż mężczyźni

Coraz szybsze tempo życia powoduje, że mamy coraz mniej czasu wolnego. 38 proc. Polaków przyznaje, że jest to dla nich towar luksusowy.  W szczególności problem ten dotyka kobiet – to wnioski z badania Kantar Polska dla marki Finish. Polacy czują się przeciążeni obowiązkami domowymi. Do najbardziej nielubianych należy prasowanie, sprzątanie i zmywanie naczyń. Wciąż częściej spadają one na kobiety, z kolei mężczyźni biorą na siebie drobne naprawy, wyrzucanie śmieci i załatwianie spraw urzędowych. Zaoszczędzony na tych obowiązkach czas najchętniej przeznaczyliby na relaks i swoje hobby.