Przegląd mediów

25
wrzesień
kwiecień 2017

Obamacare

2017-04-24  |  10:15
Przegląd mediów

Jeszcze nie umilkły echa informacji o niejasnych powiązaniach Donalda Trumpa z Rosją, a na tapecie pojawił się już temat inwigilowania obecnego prezydenta przez byłego prezydenta w czasie, gdy Obama był jeszcze urzędującym, a Trump – elektem. Bardzo to wszystko skomplikowane, a skomplikuje się jeszcze bardziej, gdy tylko spróbujemy wejść w temat nieco głębiej.

Sprawa wypłynęła ostatnio i choć nie ma żadnych oficjalnych dowodów na to, że były prezydent USA zlecił inwigilację Donalda Trumpa, to po dokładniejszym przyjrzeniu się ustawie, która miała być w tym celu wykorzystana, będziemy mieli też odpowiedź na pytanie, dlaczego takich dowodów nigdy nie będzie. FISA, czyli Foreign Intelligence Survaillance Act sięga swymi korzeniami końca lat siedemdziesiątych. Ustawa miała ułatwić głęboko utajnioną inwigilację osób i instytucji zagranicznych działających na terenie USA, a stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Kolokwialnie rzecz ujmując, władze federalne chciały mieć narzędzie, dzięki któremu będą mogły prowadzić działania operacyjne wobec obcej agentury na terenie Stanów Zjednoczonych w sposób tajny i nie będą musiały występować o zgodę na zastosowanie podsłuchów i przeszukań w sądach powszechnych. W tym celu powołano specjalny sąd federalny, który na utajnionych rozprawach wydawał zgody na zastosowanie wnioskowanych metod inwigilacji. Tyle historii, natomiast prawdziwy użytek z FISA i podlegającego jej sądu zrobiła dopiero administracja prezydenta Busha po atakach z 11 września 2001 roku. Od tego czasu ilość wniosków o objęcie kontrolą operacyjną systematycznie rośnie i w chwili obecnej osiągnęła ogólną liczbę 22 990, z czego w ciągu ponad 40 lat funkcjonowania aktu odrzucono 5.

Za zamkniętymi drzwiami

Jak to działa? Mechanizm jest bardzo prosty i bardzo skuteczny. Dysponująca odpowiednimi materiałami służba federalna na posiedzeniu niejawnym przedstawia sędziom wniosek wraz z uzasadnieniem. Nie sporządza się protokołów, nie przesłuchuje świadków i nie przeprowadza dowodów. Sędziowie poza rozprawą nie mają wglądu w załączone materiały, a decyzje zapadają niemal natychmiast.

Po otrzymaniu zgody służby przystępują do działań, i mogą to zrobić na dwa sposoby. Pierwsza możliwość jest taka, że przeprowadza się tzw. tajne przeszukanie, podczas którego agenci federalni pod nieobecność osób objętych nakazem dokonują przeszukania miejsca pracy, samochodu, rzeczy osobistych. Druga – że wniosek trafia wraz z przydzielonym numerem do NSA, która uruchamia elektroniczny nadzór nad wskazanymi osobami i instytucjami. I to właśnie ta ostatnia opcja jest z punktu widzenia oskarżeń pod adresem Obamy najbardziej interesująca.

Kto z kim i dlaczego?

Demokratów nigdy raczej nie obchodziło, co miliarder ma pod łóżkiem lub w szafie, interesowało ich natomiast to, z kim i w jakich sprawach się kontaktuje. Ciekawostką jest również fakt, że na mocy FISA, prezydent USA może, w pewnych przypadkach, bez sięgania po opinię sądu, a jedynie za aprobatą Prokuratora Generalnego, objąć nadzorem odpowiednich instytucji każdą osobę, której działania mogą pośrednio lub bezpośrednio stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Taki nadzór, sprawowany w przeważającej większości przypadków przez NSA, jest ograniczony do jednego roku i ukierunkowany na pozyskanie zagranicznych informacji wywiadowczych. Oczywiście zlecenie inwigilacji własnych obywateli bez nakazu sądowego to zawsze kontrowersyjny krok, zwłaszcza jeśli okazuje się, że jej celem jest polityczny oponent. Trudno wyobrazić sobie, że Obama mógłby być kontrowersyjności tego tematu nieświadomy lub po prostu przeszedł nad nią do porządku dziennego, opierając się jedynie na tym, że FISA daje mu taką możliwość.

Outsourcing inwigilacji

W oczach wyborców prawnie dopuszczalny wcale nie znaczy moralnie nienaganny. Pozostaje pytanie, czy sprawujący urząd prezydenta USA ma, poza wspomnianymi wyżej, jakiekolwiek inne możliwości zlecenia inwigilacji w sposób, który nie pozostawi zbyt wielu śladów?

Oczywiście, że ma. Aby uniknąć oskarżeń o nadużywanie uprawnień nadanych przez FISA, wystarczy zlecić inwigilację wskazanej osoby służbom zaprzyjaźnionych krajów np. Wielkiej Brytanii. W ten sposób spełniony zostaje (w teorii) wymóg nieinwigilowania własnych obywateli przez służby wywiadowcze USA na terenie kraju. Zlecenie, choć za pośrednictwem wspólnych mechanizmów, realizuje przecież obca służba, działając w zgodzie z własnym prawem i w ramach współpracy przekazując uzyskane informacje sojusznikowi, bo dotyczą jego obywateli. Mechanizm wykorzystywany jest od wielu lat przez współpracujące ze sobą bliżej państwa NATO oraz SEATO.

 

Ręka rękę myje

Czy po takiej operacji pozostanie jakikolwiek ślad? Jeśli przyjmiemy, że chodzi o świadczone sobie nawzajem usługi, których celem jest uniknięcie zbędnego formalizmu i wtajemniczania rzeszy współpracowników, odpowiedź nasunie się sama. Jak to działa w praktyce?

Wyobraźmy sobie roboczy lunch, jaki zapewne codziennie jadają z przedstawicielami służb amerykańskich ich brytyjscy koledzy na stanowiskach łącznikowych w Waszyngtonie. W trakcie rozmowy pada kilka nazwisk. Nazwiska te są następnie przekazane, wraz z odpowiednią adnotacją do NSA lub GCHQ (brytyjski odpowiednik NSA) zależnie od tego, kto komu akurat w danym momencie wyświadcza przysługę. Adresat tej nieformalnej prośby wszczyna działania i dopiero w tym momencie pojawia się faktyczny ślad zlecenia. Tyle że na tym etapie z powodów, których nikt nikomu nie musi tłumaczyć, brytyjska służba, samodzielnie wszczyna działania wobec obywateli obcego kraju i poza terenem Wielkiej Brytanii. W końcu przecież właśnie do tego została powołana, więc w jej działaniach nie ma niczego podejrzanego ani nagannego.

Czy Obama zlecił inwigilację Trumpa?

Teoretycznie miał takie możliwości, a i o uzasadnienie też nie było trudno, bo Trump miał niejasne kontakty z Rosjanami i kwestia ta wciąż odbija mu się czkawką. I choć zlecenie inwigilacji własnych obywateli nie przysparza sympatii, z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, żeby nie było kuszące w sytuacji walki o fotel prezydenta supermocarstwa. Jedno jest wszakże pewne. Władza prezydenta USA sięga bardzo daleko, a kolejne osoby piastujące ten urząd na pewno wyciągnęły wnioski z wpadki Nixona, więc jeśli przeciw Obamie nie zwrócą się jego byli współpracownicy, żadne dowody na taką działalność nie ujrzą światła dziennego.

Morał z tej historii taki…

Jaki morał płynie z tej historii dla przeciętnego Smitha, a pośrednio – Kowalskiego? Ano mało optymistyczny, niestety. Nakazy nakazami, prawo prawem, równość równością, a jak przyjdzie co do czego, to sprawdza się stare porzekadło o tym, co wolno wojewodzie.

Oczywiście żeby materiał z podsłuchu wykorzystać w sądzie, jego pozyskanie musi zostać zatwierdzone nakazem. Jako zwykli ludzie powinniśmy jednak pamiętać, że władza nie zawsze potrzebuje dowodów. Bardzo często chce po prostu wiedzieć. Tak długo, jak wystarczy jej wiedza operacyjna, żaden niezależny organ nie będzie miał udziału w procesie jej pozyskiwania. Obywatelom pozostanie natomiast liczyć na to, że skoro nie robią nic nielegalnego, państwo nie powinno się nimi zanadto interesować. Zawsze mogą też zacząć korzystać z metod, które w znacznym stopniu utrudnią ich inwigilację. Mogą to być bezpieczne komunikatory, szyfrowanie korespondencji, kodowane połączenia telefoniczne i profesjonalne doradztwo w zakresie przeciwdziałania podsłuchom oraz inwigilacji zarówno elektronicznej, jak i tradycyjnej.

 

Autor:

Tomasz Broniś, Mec. Robert Nogacki

Profesjonalny Wywiad Gospodarczy „Skarbiec” Sp. z o.o.

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Przeglądzie mediów”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy (media)

Informacje z dnia: 24 kwietnia

Medium

Kalendarium

Partner serwisu

Advertisement

Patronaty medialne

Obsługa konferencji prasowych i innych wydarzeń

Agencja informacyjna Newseria realizując zleconą obsługę wydarzenia przygotowuje pełny zapis konferencji, a także realizuje wywiady z gośćmi i uczestnikami wydarzenia.

> Zobacz pełne informacje o naszej ofercie.

Dziś w serwisie Innowacje

Sektor inteligentnych wind dynamicznie się rozwija. Do 2022 roku jego wartość przekroczy 26 mld dolarów

Do 2022 roku wartość sektora inteligentnych wind przekroczy 26 mld dolarów, wynika z raportu sporządzonego przez Markets and Markets. Rynek dynamicznie się rozwija od 2015 roku, notując wzrosty na poziomie blisko 16 proc. rocznie. To zasługa między innymi zmian technologicznych oraz rosnących wymagań, stawianych przed branżą dźwigową. 

Handel

Nieterminowe płatności utrudniają ekspansję zagraniczną polskich firm. Na zapłatę od kontrahentów czekają średnio 55 dni

Rośnie skala opóźnień w płatnościach w krajach Europy Zachodniej, czyli u głównych partnerów handlowych Polski – wynika z danych firmy Atradius. Problem z nieterminowo opłacanymi fakturami ma 41 proc. przedsiębiorstw. Firmy muszą też coraz dłużej czekać na płatności – średnio jest to 55 dni. Przyczyną problemów z opóźnieniami często bywa niesprawdzenie kontrahenta i nieznajomość miejscowych przepisów dotyczących warunków płatności.  Przedsiębiorcy mogą zmniejszyć ryzyko m.in. dzięki opublikowanemu właśnie International Debt Collections Handbook.

Transport

Wzrosła liczba przewozów w PKP Cargo, rośnie też zysk. Problemem okazuje się jednak brak rąk do pracy

Pozyskanie pracowników jest obecnie największym problemem dla PKP Cargo – podkreśla prezes spółki. Grupa w I półroczu zwiększyła pracę przewozową i masę przewiezionych towarów, udało się także osiągnąć zysk netto wobec straty przed rokiem. Przewoźnikowi służy coraz lepsza sytuacja w gospodarce, więc dynamicznie rośnie zapotrzebowanie na pracowników. Jednak ich liczba spada. Na koniec czerwca 2017 roku była niższa o 320 niż przed rokiem.

Patronat Newserii

Potencjalnie Niebiezpieczni

Media i PR

Nazwa może przesądzić o sukcesie firmy. Coraz częściej małe i średnie przedsiębiorstwa sięgają po pomoc profesjonalnych agencji

Zła nazwa firmy jest jak zły fundament dla domu – przez to wszystko może się zawalić – przekonuje Tomasz Banasik z Nazywamy.com. Jak podkreśla, można zmienić wszystko, logo, identyfikację wizualną, ale nie nazwę. Na tym polu sytuacja w polskich firmach jest znacznie lepsza niż jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz częściej też sięgają one po pomoc profesjonalistów, również te małe i średnie przedsiębiorstwa.

Infrastruktura

Rośnie popularność mieszkań w pofabrycznych budynkach i zrewitalizowanych kamienicach. Klientów przyciąga klimat wnętrz i ich lokalizacja

W Polsce coraz większym zainteresowaniem cieszą się lokale w rewitalizowanych kamienicach i lofty. Mieszkania w poprzemysłowych budynkach to połączenie industrialnych przestrzeni z nowoczesnymi elementami. Tego typu inwestycji jest jednak niewiele, przede wszystkim w Łodzi i na Śląsku. W największych miastach rośnie zainteresowanie mieszkaniami w zrewitalizowanych kamienicach. Oferty przyciągają młode osoby, które cenią nowoczesne wnętrza i bliskość centrum.