Przegląd mediów

Prowizorium bezpieczeństwa publicznego

2018-05-15  |  13:59
Przegląd mediów

Ostatni atak szaleńca w centrum handlowym w Stalowej Woli wyrwał nas z letargu, w który popadliśmy, zapewniani, że jesteśmy oazą spokoju w niepokojonej terrorystycznymi incydentami Europie. Okazało się, że wcale nie trzeba islamskiego fanatyzmu, żeby obnażyć fikcję, w jakiej funkcjonują nasze służby oraz rząd. Oczywiście można powiedzieć, że skoro to nie był incydent o charakterze terrorystycznym, to nie ma powodu zmieniać słusznie obranego kursu. Ale czy to w jakikolwiek sposób ulży cierpieniom poszkodowanych w Stalowej Woli?

Incydent w Stalowej Woli, choć tragiczny, ma szansę wpłynąć na poziom bezpieczeństwa obywateli w przyszłości. Aby tak się stało, nieodzowne jest jednak, by władze i media przestały zastanawiać się nad tym, czy sprawca miał związki z islamskim ekstremizmem, czy też nie, i nie oddychały z ulgą po stwierdzeniu, że okazał się „zwyczajnym” szaleńcem. Z punktu widzenia Kowalskiego ten fakt ma znaczenie absolutnie drugorzędne – efekt działań pozostaje ten sam. Okrzyknięcie napastnika samotnym wilkiem czy bojownikiem ISIS to jedynie zabieg propagandowy, który odciąga niestety uwagę od sedna sprawy. A jest nią absolutny brak przygotowania służb na tego typu ataki, przeprowadzane w zatłoczonych i ogólnodostępnych miejscach.

Mamy co prawda służby porządkowe, mamy również ustawę o ochronie osób i mienia, a nawet media, które od biedy można uznać za uświadamiające społeczeństwo. Wszystko to jednak poległo w starciu z jednym niepoczytalnym człowiekiem – aż strach pomyśleć, jaki skutek przyniósłby podobny atak przeprowadzony przez przeszkolonego i zdeterminowanego terrorystę. Obecnego stanu rzeczy nie da się zmienić telewizyjnymi wystąpieniami ministrów ani ich szumnymi obietnicami. A nawet jeśli potraktować poważnie deklaracje MSW o zwiększeniu liczby patroli w galeriach i centrach handlowych, to nikt już nie mówi głośno, że oznacza to ich mniejszą liczbę na ulicach.

Dlaczego incydent ze Stalowej Woli powinien być momentem przełomowym?

Po pierwsze, tego typu nagłośnione przypadki działają często na zasadzie błędnego koła. Oznacza to, że wcześniej lub później zaczną pojawiać się naśladowcy, których pobudki mogą być tak różne, że nie sposób przewidzieć, gdzie i kiedy zaatakują.

Po drugie, i to jest w tej chwili najważniejsze, należy jak najszybciej zweryfikować postawę podmiotów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo publiczne. Do tej pory była ona determinowana przez powszechne przekonanie, że w naszym kraju tego typu sytuacje jak ta w Stalowej Woli się nie zdarzą, ponieważ nie jesteśmy celem terrorystów. Zapomina się jednak o tym, że metody terrorystów są często powielane przez ludzi, których działania nie są z nimi w żaden sposób powiązane. Tu warto wspomnieć choćby o ostatnim ataku na kościół w Stanach Zjednoczonych czy autobusowym bomberze z Wrocławia. Niestety doświadczenie mówi, że władze w naszym kraju są bardzo odporne na naukę, więc zmian, o których mowa, nie należy spodziewać się zbyt szybko. Pozostaje nam – zwykłym obywatelom, przedsiębiorcom czy ludziom odpowiedzialnym za ochronę obiektów użyteczności publicznej czy imprez masowych – podjąć działania, do których podjęcia nie kwapią się urzędnicy.

Uczmy się na cudzych błędach

Podstawą wszelkich działań mających na celu podniesienie poziomu bezpieczeństwa są odpowiednie szkolenia. Nie chodzi tu wcale o naukę obsługi broni czy walki wręcz à la Jason Bourne. Najważniejsze jest nauczenie pracowników pionów ochrony, jak spośród tysięcy klientów centrów handlowych i innych obiektów użyteczności publicznej wytypować tych, którzy mogą okazać się potencjalnymi agresorami, i określić sytuacje, które sprzyjają działaniu takich osób.

Kolejnym elementem są procedury. To one, odpowiednio dobrane i usystematyzowane, mają zagwarantować maksymalnie krótki czas reakcji i właściwą kolejność działań. Na tym etapie nie potrzeba ani znaczących środków pieniężnych, ani zaawansowanej technologii. W zdecydowanej większości przypadków zarówno infrastruktura, jak i ludzie są już dostępni – najistotniejsza zaś jest ich właściwa organizacja. Jej właśnie powinny służyć specjalne szkolenia, obejmujące swym zakresem zagadnienia, których nie porusza się ani podczas kursów na licencjonowanych pracowników ochrony, ani szkoleń BHP dla pracowników galerii, sklepów czy kin.

Czy szkolenia wystarczą, by zapobiec atakom?

Choć uświadomienie zagrożeń i wskazanie zasad postępowania w przypadku ich wystąpienia odgrywa znaczną rolę w procesie zapobiegania incydentom, to z pewnością nie zagwarantuje ono, że do takowych nie dojdzie. Ryzyko pozostanie zawsze.

Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy pracować nad jego minimalizacją. Kolejnym ważnym aspektem jest znajomość słabych punktów obiektu, którego ochronę zapewniamy. Począwszy od wyjść ewakuacyjnych, oznaczeń wyjść i ciągów komunikacyjnych, a na skuteczności i przydatności systemów monitoringu i kontroli dostępu skończywszy. Ocenę istniejącej infrastruktury i sposobu jej wykorzystania najlepiej zlecić profesjonalnym podmiotom, które z dystansem i rzeczowością wykonają swoją pracę. Kompleksowy audyt bezpieczeństwa zweryfikuje również obowiązujące procedury oraz poziom świadomości i przeszkolenia pracowników i wskaże elementy, które powinny ulec zmianom w pierwszej kolejności.

Procedura powinna stać się drugą naturą pracownika

Wyrobienie w pracownikach pewnych nawyków, zaznajomienie ich z możliwymi scenariuszami sytuacji kryzysowych oraz uświadomienie roli, jaką mogą odegrać, postępując zgodnie z procedurami, wpłynie bezpośrednio na umiejętność zachowania przez nich zimnej krwi. A trzeźwa ocena sytuacji w wielu przypadkach jest dużo skuteczniejsza niż systemy zabezpieczeń oraz środki obezwładniające.

Każda sytuacja kryzysowa wywołuje w nas reakcję stresową. Tak jesteśmy zbudowani. Aby więc odpowiednio zareagować w razie zagrożenia, musimy przede wszystkim mieć utrwalone wzorce zachowania, z których będziemy mogli niemal automatycznie skorzystać.

Autor:

radca prawny Robert Nogacki

Profesjonalny Wywiad Gospodarczy „Skarbiec” Sp. z o.o.

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Komunikaty PR”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy (media)

Informacje z dnia: 15 maja

Medium

Kalendarium

Transport

Symulatory wkraczają na tory. Koleje Dolnośląskie będą szkolić maszynistów na urządzeniu najnowocześniejszym w Europie

Kolejom Dolnośląskim przybywa średnio 2 mln pasażerów rocznie. Wymusza to ciągłe inwestycje w tabor i kadry. Regionalny przewoźnik otworzył właśnie w Legnicy Ośrodek Szkolenia Kadr Kolejowych, który ma na wyposażeniu najnowocześniejszy w Europie symulator do szkolenia maszynistów. Urządzenie realistycznie odtwarza poruszanie się prawdziwą maszyną, może nawet doprowadzić do symulowanego, wirtualnego wykolejenia maszyny. Będą na nim szkoleni nie tylko pracownicy Kolei Dolnośląskich, lecz także maszyniści z regionu i całego kraju.

Patronaty medialne

Obsługa konferencji prasowych i innych wydarzeń

Agencja informacyjna Newseria realizując zleconą obsługę wydarzenia przygotowuje pełny zapis konferencji, a także realizuje wywiady z gośćmi i uczestnikami wydarzenia.

> Zobacz pełne informacje o naszej ofercie.

Lotnictwo

Rośnie zapotrzebowanie na kontrolerów ruchu lotniczego. Do 2024 roku ich liczba wzrośnie nawet o połowę

Ruch lotniczy w Polsce rośnie trzykrotnie szybciej niż w Unii Europejskiej. To pociąga za sobą wzrost zapotrzebowania na kontrolerów ruchu lotniczego. W Europie pracuje ich ok. 15 tys., z czego 570 w Polsce. Do 2024 Polska Agencja Żeglugi Powietrznej chce zatrudnić 280 nowych kontrolerów. Tylko w pierwszych ośmiu miesiącach 2018 roku Agencja obsłużyła 587 tys. operacji lotniczych. To wyzwanie dla kontrolerów lotów, którzy każdego dnia średnio obsługują około 2,5 tys. lotów. To na ich barkach spoczywa odpowiedzialność za bezpieczeństwo 40 mln pasażerów.

Edukacja

Rynek pracy szybko się cyfryzuje. Nauczycielom będą potrzebne nowe kompetencje

Do 2020 roku określony poziom umiejętności cyfrowych będzie wymagany w 90 proc. wszystkich zawodów. Tymczasem w Polsce system edukacji nie cyfryzuje się tak szybko jak rynek pracy – zaledwie 3 proc. szkół dysponuje sprzętem wspierającym naukę programowania, a tylko 1 na 100 nauczycieli korzysta ze specjalistycznych pomocy, robotów czy klocków do nauki kodowania – wynika z danych przytaczanych przez Fundację Orange. W odpowiedzi na potrzeby uczniów i nauczycieli powstała inicjatywa „Zaprogramuj przyszłość”, w której do tej pory wzięło udział 1,2 tys. nauczycieli z 265 szkół oraz 16 tys. uczniów z całej Polski.

Konsument

Polacy rzadko kupują buty przez internet, bo obawiają się zwrotów. Precyzyjne skanowanie stopy i dobór rozmiaru mogą to zmienić

Tylko co dziesiąty Polak kupuje buty przez internet. Większość boi się niedopasowania obuwia i konieczności zwrotu. Dzięki systemowi esize.me, który wprowadza sklep eobuwie.pl, problem można jednak ominąć. Klienci będą mogli zeskanować swoje stopy, a program dobierze dla nich idealny rozmiar buta. Dzięki temu można wyeliminować niedogodności związane z mierzeniem butów czy różną rozmiarówką stosowaną przez producentów. Stopy można bezpłatnie zeskanować w galeriach handlowych i stacjonarnych sklepach eobuwie.pl – mówi prezes sklepu Marcin Grzymkowski.