Przegląd mediów

lipiec 2018

PRZEGLĄD WYWIADOWCZY NR 49

2018-07-12  |  11:16
Przegląd mediów

Były dyrektor CIA ujawnia, iż armia USA w Syrii zabiła 200 Rosjan

Były dyrektor CIA Mike Pompeo, który niedawno został mianowany sekretarzem stanu USA, potwierdził dane z raportu z lutego 2018 r., iż wojska USA zabiły w Syrii ponad 200 żołnierzy rosyjskich. Według źródeł Pentagonu do starcia zbrojnego doszło 7 lutego 2018 r., kiedy 500 żołnierzy reżimu Asada przekroczyło Eufrat i weszło na terytorium syryjskie kontrolowane przez Kurdów na północny zachód regionu Deir al-Zour. Kurdowie zostali wsparci przez żołnierzy USA, artylerię i myśliwce, które wykonały uderzania na wojska syryjskie. Amerykanie oceniają, że śmierć poniosło ok. 100 żołnierzy, a 200–300 zostało rannych. Później liczba ta wzrosła do kilkuset zabitych.

Na konferencji prasowej, która miała miejsce tuż po starciach, sekretarz obrony James Mattis odmówił komentarza, ponieważ strona amerykańska prowadziła z Rosjanami rozmowy na temat tego, co się wydarzyło.

Jednak 12 kwietnia 2018 r. M. Pompeo, na przesłuchaniu przed komisją senacką jako kandydat na sekretarza stanu, potwierdził, iż Rosjanie w regionie Deir al-Zour stracili kilkuset żołnierzy. Oświadczył, iż administracja Trumpa podtrzymuje twardą linię wobec Rosji.

Nawiązując do wydalenia 60 rosyjskich dyplomatów ze Stanów Zjednoczonych, które ostatnio miało miejsce, Pompeo stwierdził, że „w Syrii kilka tygodni temu Rosjanie spotkali swój miecz. Zginęło kilkuset Rosjan”.

Komentarz Pompeo został odebrany przez media jako potwierdzenie przez wysokiego rangą urzędnika rządu USA incydentu w Deir al-Zour, który dotychczas pozostawał tajemnicą. Pompeo powiedział też m.in., że Kreml „jeszcze nie otrzymał pełnego przesłania o determinacji USA, by zablokować agresję Rosji. Musimy dalej nad tym pracować”.

Źródło: intelNews.org z 13.04.2018 r.

 

Szwecja oskarża uchodźcę z Tybetu o szpiegostwo dla Chin

Szwedzkie władze oskarżyły 49-letniego Dorjee Gyantsana, podającego się za sympatyka niepodległości Tybetu, o szpiegowanie tybetańskich uchodźców na rzecz chińskiego rządu. Mężczyzna uczestniczył w spotkaniach poświęconych niepodległości Tybetu, a podczas wizyty Dalajlamy w Norwegii zgłosił się do radiostacji Głos Tybetu, oferując swoją pomoc.

Według aktu oskarżenia Gyantsan, który pochodzi z Tybetu, a mieszka na przedmieściach Sztokholmu, gromadził informacje o sytuacji życiowej, relacjach rodzinnych i spotkaniach tybetańskich uchodźców i dysydentów. Następnie przekazywał te dane chińskim służbom m.in. na spotkaniach w Polsce i Finlandii. Gyantsan przybył do Szwecji jako uchodźca w 2002 r., mieszkał przez pierwsze pięć lat w środkowej Szwecji, a następnie przeprowadził się do Sztokholmu, gdzie został przyjęty do społeczności tybetańskiej.

Adwokat Gyantsana poinformował, iż jego klient zaprzecza oskarżeniom. Prokurator państwowy Mats Ljungqvist stwierdził zaś w rozmowie z „Dagens Nyheter”, że jest to klasyczny przykład szpiegostwa wśród uchodźców.

Na podstawie aktu oskarżenia, złożonego w sądzie okręgowym w południowym Sztokholmie, Gyantsanowi zarzuca się szpiegostwo w okresie od lipca 2015 r. do lutego 2017 r. oraz przyjęcie przynajmniej raz gotówki jako wynagrodzenia – w wysokości 6000 USD, przekazanej w opakowaniu na lekarstwa.

Gyantsan został aresztowany w lutym 2017 r., ale zwolniono go po kilku tygodniach. Grozi mu kara do 4 lat więzienia. Szwedzka służba bezpieczeństwa SAPO inwigilowała go od 2010 r.

Przewodnicząca liczącej 140 osób wspólnoty tybetańskiej w Szwecji, Jamyang Choedon, powiedziała, że była zszokowana informacją, że potężna KPCh jest zainteresowana tak małą grupą Tybetańczyków w Szwecji.

Ostatni tego rodzaju przypadek szpiegostwa odnotowano w Szwecji w 2009 r., kiedy sąd skazał szwedzkiego obywatela ujgurskiego pochodzenia na 16 miesięcy więzienia za zbieranie informacji o swoich byłych rodakach w Szwecji, Norwegii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych na rzecz chińskiej służby wywiadowczej.

Źródło: „The New York Times” z 12.04.2018 r. (na podstawie publikacji „Dagens Nyheter” i „Aftonbladet”).

 

Szef niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji ostrzega przed chińskimi inwestycjami

Szef niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji, służby bezpieczeństwa i kontrwywiadu Hans Georg Maassen na spotkaniu z dziennikarzami ostrzegł przed ryzykiem, jakie dla bezpieczeństwa niosą chińskie bezpośrednie inwestycje w sektor wysokich technologii w Niemczech i ogólnie w Europie.

Poinformował, że jego agencja zauważyła korelację między chińskimi cyberatakami a przejęciem niemieckich firm technologicznych przez chińskie firmy. Niemieccy kontrwywiadowcy byli zdezorientowani, kiedy odnotowali redukcję chińskich działań cyberprzestępczych w 2016 r. Zorientowali się jednak szybko, że te operacje zostały zastąpione przez „legalne metody” – takie jak bezpośrednie przejęcia niemieckich firm high-tech przez podmioty chińskie. Powodem tych przejęć było uzyskanie dostępu do niemieckiego know-how.

Jego zdaniem szpiegostwo przemysłowe w cyberprzestrzeni nie jest już potrzebne, bowiem jedna strona może wykorzystywać liberalne regulacje ekonomiczne, aby zakupić firmy, a następnie przystąpić do ich „wypatroszenia”, swoistej „kanibalizacji” i uzyskać w ten sposób dostęp do know-how. Zauważył, iż Niemcy nie sprzeciwiają się inwestycjom zagranicznym i wolnemu przepływowi kapitału, łącznie z chińskim.

Dodał jednak, że pewne bezpośrednie inwestycje w określone technologie mogą zagrozić bezpieczeństwu wewnętrznemu. Maassen wymienił kilka przykładów, w tym przejęcie niemieckiej firmy Kuka zajmującej się robotyką przez chińskiego inwestora w 2016 r. Ponadto w ciągu ostatnich kilku miesięcy chińskie firmy podjęły próbę zakupu udziałów operatora niemieckiej sieci energetycznej 50 Hertz, producenta samochodów Daimlera i Cotesa, niemieckiego producenta z branży lotniczej.

Maassen ujawnił, iż Niemcy, Francja i Włochy naciskają na Brukselę, aby zaktualizowała i zmodernizowała swoje procedury kontroli zagranicznych przejęć tych firm, które zajmują się produkcją i sprzedażą „wrażliwych technologii”. Nowy unijny mechanizm kontroli powinien funkcjonować z końcem 2018 r.

Źródło: intelNews.org z 12.04.2018 r.

 

Tureccy agenci pojmali 80 przeciwników reżimu w 18 krajach

Wicepremier Turcji Bekir Bozdag poinformował, że służby tureckie w 18 krajach pojmały 80 obywateli tureckich podejrzanych o powiązanie z zamachem z 2016 r. i spowodowały ich powrót do kraju. Nie sprecyzował, w jaki sposób dokonano aresztowań, ale ich zasięg przywołuje na myśl tajne aresztowania dokonywane przez CIA po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r.

Wicepremier nie ujawnił również, gdzie schwytano podejrzanych – z wyjątkiem aresztowań, których dokonano w Bułgarii, Malezji i Kosowie. W prasie tureckiej pojawiły się niepotwierdzone informacje o aresztowaniach w Afganistanie, Pakistanie i Sudanie. Nieco później rzecznik prezydenta Erdogana poinformował, iż aresztowania i ekstradycje przeprowadzono w sposób legalny, a ich liczba wzrośnie.

Tureccy urzędnicy nie kryją, że wszystkie aresztowania mają związek z duchownym Fethullahem Gulenem, który oskarżany jest przez turecki reżim o zainspirowanie sprawców zamachu. Jego krąg współpracowników jest określany jako FETO (Terrorystyczna Grupa Fethullaha). Władze Turcji żądały od USA ekstradycji Gulena, który mieszka w Pensylwanii. Dyrektor wykonawczy jego organizacji, Sojuszu Wspólnych Wartości, oświadczył, iż wystąpienie wicepremiera było „jawnym przyznaniem się” do międzynarodowego łamania prawa i pogardy dla narodowej suwerenności. Wyraził jednocześnie zaskoczenie, iż suwerenne państwa tolerują takie działania i operacje na zlecenie reżimu Erdogana.

Informacja wicepremiera Bozdaga pojawiła się w tydzień po aresztowaniu i deportacji 6 tureckich obywateli z Kosowa, gdzie operacji dokonały same władze Kosowa na prośbę Turcji. Aresztowani byli nauczycielami szkół religijnych finansowanych przez organizację Gulena. Turcja przypadek ten traktuje jako wzorowy przykład międzynarodowej współpracy w zwalczaniu terroryzmu, ale sprawa wywołała polityczne napięcie w samym Kosowie i krytykę organizacji obrony praw człowieka. Premier Kosowa nazwał to aresztowanie błędem, zażądał śledztwa oraz zdymisjonował ministra spraw wewnętrznych i szefa tajnych służb za ukrywanie operacji przed władzami.

Źródło: The New York Times” z 5.04.2018 r.

 

Aktywność szpiegowska Rosji zmusza USA do zatrudniania emerytowanych rosyjskich oficerów wywiadu

Reporter Jeff Stein w artykule opublikowanym w magazynie „Newsweek” stwierdza, iż wzrost aktywności rosyjskich służb wywiadowczych na terenie USA zmusił amerykańskie agencje wywiadowcze do ponownego zatrudniania emerytowanych rosyjskich specjalistów, którzy w różnych okresach przeszli na stronę Amerykanów. Jego zdaniem po zatruciu Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii rosyjscy uciekinierzy mieszkający w USA z niepokojem myślą o swoim bezpieczeństwie osobistym.

Nie podając jego danych, Stein zacytował jednego z takich uciekinierów, który utrzymuje, iż rosyjskim służbom byłoby łatwo odnaleźć Rosjan w USA, gdyby były naprawdę zdeterminowane. Zwykle służy im do tego śledzenie e-maili, SMS-ów lub rozmów telefonicznych do znajomych lub krewnych w Rosji. Niekiedy członkowie rodzin uciekinierów mogą być śledzeni przez wywiad rosyjski podczas wizyty w USA.

To samo źródło ujawniło, że aktywność rosyjskiego wywiadu została odnotowana przez amerykański kontrwywiad nadzorujący dzielnice, w których przebywają rosyjscy uciekinierzy. Aby stawić czoła „wzrostowi aktywności rosyjskiej w ciągu ostatnich dwóch lat”, FBI i CIA ponownie zatrudniają emerytowanych specjalistów rosyjskich oraz oficerów specjalizujących się w problematyce Rosji. Emerytowani oficerowie CIA, z którymi rozmawiał Stein, nie wykluczyli, iż rosyjski wywiad przeprowadzi „mokre operacje” na amerykańskim terenie.

CIA i FBI, poproszone o komentarz w tej sprawie, odmówiły odpowiedzi.

Źródło: „Newsweek” z 1.04.2018 r.

 

Autor:

Profesjonalny Wywiad Gospodarczy „Skarbiec” Sp. z o.o.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 12 lipca

Medium

Kalendarium

MSPO - Targi Obronne Zbrojeniowe 2019 - Kielce

Firma

Prywatna opieka zdrowotna stawia na stomatologię. Rynek jest już wart ponad 10 mld zł

W kolejnych latach dynamiczny wzrost rynku usług stomatologicznych będzie napędzany m.in. przez rosnącą świadomość Polaków dotyczącą stanu zdrowia i wyglądu uzębienia. Pacjenci w zdecydowanej większości korzystają z usług prywatnych gabinetów i mają coraz większe oczekiwania. Aby na nie lepiej odpowiadać, polski rynek stomatologiczny musi się konsolidować. Duże sieci szukają innowacyjnych gabinetów, które chcą do nich dołączyć, z korzyścią dla siebie i pacjentów. Po konsolidacji są w stanie zwiększyć przychody o ok. 30 proc. – wynika z obserwacji Medicover Stomatologia.

Finanse

Organizacje pozarządowe i spółdzielnie socjalne mają problem z pozyskaniem finansowania z banków komercyjnych. Wsparcie BGK pozwoliło im stworzyć już tysiąc miejsc pracy

Blisko 900 beneficjentów, 1,1 tys. pożyczek o wartości ok. 100 mln zł, prawie tysiąc nowych i 1,5 tys. utrzymanych istniejących miejsc pracy – to dotychczasowy bilans realizowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego programu wsparcia Ekonomii Społecznej, dzięki któremu organizacje pozarządowe, spółdzielnie i spółki non profit mogą aplikować o tanie pożyczki i gwarancje do kredytów. Takie podmioty mają dużą potrzebę finansowania, ale mocno ograniczoną możliwość skorzystania z oferty banków komercyjnych. Dla wielu z nich program BGK to jedyna możliwość pozyskania finansowego wsparcia.

Patronaty Newserii

XXIX Forum Ekonomiczne - Krynica

Prawo

Pracownicze plany kapitałowe mogą pomóc polskiej giełdzie. Spodziewany jest znaczący wzrost obrotów i większa liczba debiutów

Warszawska giełda liczy na duży zastrzyk kapitału w związku z wejściem nowego inwestora instytucjonalnego, jakim będą pracownicze plany kapitałowe. Na polski parkiet napłynie dodatkowych kilka miliardów złotych rocznie, co może pobudzić obroty, zniechęcić spółki do wycofywania się z notowań, za to zachęcić nowe podmioty do debiutów. – Dodatkowy kapitał z kraju powinien także zachęcić zagranicznych inwestorów. Tym bardziej że na rynku nie brakuje taniego pieniądza – mówi Tomasz Prusek, prezes Fundacji Przyjazny Kraj.

IFA 2019 Berlin

Telekomunikacja

M. Boni: Budowa 5G wymaga odpowiednich regulacji i zachęt do inwestycji. Polskie firmy na razie są mało zaawansowane cyfrowo

Co trzecia firma w Polsce należy do cyfrowych „naśladowców" i „spóźnialskich” z ograniczonymi inwestycjami lub bez żadnych planów związanych z cyfryzacją biznesu. Jedynie 5 proc. to liderzy transformacji. Dzięki przyjęciu przez Sejm megaustawy, cyfryzacja polskich firm może znacznie przyspieszyć. Konieczne są jednak decyzje rządu i regulatorów, aby Polska dogoniła liderów. Niezbędne też są zachęty dla firm do inwestowania – podkreśla Michał Boni, były minister cyfryzacji.

Złote Spinacze 2019