Przegląd mediów

25
wrzesień

Rakiety dla polskiej marynarki

2017-05-19  |  12:35

Sprawa zakupu nowych okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej jest jednym z priorytetów MON. Minister Antoni Macierewicz chce podpisać kontrakt na ich budowę jeszcze w tym roku.

Aby było to możliwe, być może zlecenie to przybierze formę umowy międzyrządowej, a nie otwartego przetargu. Według źródeł zbliżonych do resortu obrony z taką właśnie ofertą wystąpił rząd Niemiec wspólnie z niemieckim przemysłem. Byłaby to bardzo dobra wiadomość, gdyby nie jeden problem. Niemcy nie dysponują wymaganymi przez MON rakietami manewrującymi, bez których zakup drogich okrętów podwodnych dla naszej marynarki mija się z celem.

Niemiecki przemysł zdaje się znalazł ostatnio pozorne rozwiązanie tego problemu, które próbuje wcisnąć swojemu własnemu i polskiemu rządowi. Niemcy zaoferowali MON sprzedaż rakiet, których sami nie produkują, które nie istnieją, a do tego nie spełniają żadnego z technicznych kryteriów pozwalających nazwać je mianem „manewrujących”.

Co więc wymyślili niemieccy handlowcy? Otóż postanowili zaoferować stronie polskiej swoje okręty podwodne w pakiecie z norweskimi rakietami NSM produkcji koncernu Kongsberg. Rakiety te istnieją w wersji do zwalczania okrętów, ma je na stanie nasza marynarka wojenna w ramach Morskiej Jednostki Rakietowej. Oferta wydaje się być więc bardzo kusząca. Pociski te nie istnieją jednak, oprócz pokazywanej na targach plastikowej makiety, w wersji manewrującej, wystrzeliwanej z okrętu podwodnego. Co więcej norweska firma nigdy jeszcze nie wyprodukowała rakiety wystrzeliwanej spod wody, a jest to technologia opanowana jedynie przez kilku producentów na świecie. Załóżmy jednak, że w momencie wejścia do służby sprzedanych MON niemieckich okrętów podwodne rakiety NSM zostaną już wyprodukowane. Niestety będą one bezużyteczne w roli broni odstraszania, a to z co najmniej trzech powodów. Będą miały zbyt mały o kilkaset kilometrów zasięg aby dolecieć do „interesujących” dla MON strategicznych celów na terytorium naszego ewentualnego przeciwnika. Ich głowica bojowa wypełniona będzie dwa razy mniejszą ilością materiałów wybuchowych niż w przypadku innych rakiet. I wreszcie, rakiety NSM nie będą rakietami manewrującymi, ponieważ nie będą w stanie dostosowywać swojego lotu do rzeźby terenu. To właśnie ta cecha pozwala nazwać rakietę manewrującą i sprawia, że jest to wyjątkowo skuteczne uzbrojenie.

To jednak nie niemiecka strona poniesie ryzyko, jeśli Norwegia nie poradzi sobie z tematem opanowanym do tej pory na zachodzie jedynie przez Amerykanów i Francuzów. To ryzyko, tak jak zresztą wszystkie koszty opracowania nowej rakiety weźmie na siebie pierwszy klient, czyli polski resort obrony. Niemieckiemu rządowi może być nawet na rękę, że Polacy nie będą mieli działającej broni odstraszania. W końcu wydadzą w niemieckiej stoczni pieniądze na bezużyteczne bez rakiet okręty podwodne, a do tego nie będą wprowadzać dodatkowego elementu niepewności do stosunków niemiecko-rosyjskich które, jak wiadomo od czasu gazociągu Nord Stream, Niemcy lubią układać ponad naszymi głowami.

„Wyjątkowa” oferta niemiecka nie odpowiada więc zupełnie na priorytetową potrzebę MON zakupu rakiet manewrujących jako broni odstraszania wobec naszego agresywnego sąsiada. Prawdziwe rakiety manewrujące dalej mogą sprzedać Polsce jedynie Amerykanie lub Francuzi.

Niemiecki koncern TKMS ma jeszcze jeden kłopot. Niedawno prasa niemiecka ujawniła przypadkiem, że okręty podwodne 212NG, które zaoferowano Polsce, kosztują niemieckiego podatnika 925 mln euro za sztukę, podczas gdy inne jednostki tej klasy sprzedawane są za około 500 mln za okręt. Najpewniej dlatego właśnie Niemcy naciskają na szybkie porozumienie międzyrządowe. Wiedzą bowiem, że ich zbyt drogie okręty podwodne, do tego bez rakiet manewrujących, nie miały by szans w przetargu, w którym uczestniczyć mają przynajmniej jeszcze dwie inne stocznie.

Sprawa rozegrać się ma w ciągu najbliższych tygodni. Być może MON kupi astronomicznie drogie niemieckie okręty podwodne w pakiecie nieistniejącymi rakietami. A może wybierze jakiekolwiek inne rozwiązanie, które pozwoli Polsce odstraszać potencjalnego agresora czymś więcej niż obietnicami niemieckich handlowców.

 

http://niezalezna.pl

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Przeglądzie mediów”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy (media)

Informacje z dnia: 19 maja

Kalendarium

Partner serwisu

Advertisement

Patronaty medialne

Obsługa konferencji prasowych i innych wydarzeń

Agencja informacyjna Newseria realizując zleconą obsługę wydarzenia przygotowuje pełny zapis konferencji, a także realizuje wywiady z gośćmi i uczestnikami wydarzenia.

> Zobacz pełne informacje o naszej ofercie.

Dziś w serwisie Innowacje

Sektor inteligentnych wind dynamicznie się rozwija. Do 2022 roku jego wartość przekroczy 26 mld dolarów

Do 2022 roku wartość sektora inteligentnych wind przekroczy 26 mld dolarów, wynika z raportu sporządzonego przez Markets and Markets. Rynek dynamicznie się rozwija od 2015 roku, notując wzrosty na poziomie blisko 16 proc. rocznie. To zasługa między innymi zmian technologicznych oraz rosnących wymagań, stawianych przed branżą dźwigową. 

Handel

Nieterminowe płatności utrudniają ekspansję zagraniczną polskich firm. Na zapłatę od kontrahentów czekają średnio 55 dni

Rośnie skala opóźnień w płatnościach w krajach Europy Zachodniej, czyli u głównych partnerów handlowych Polski – wynika z danych firmy Atradius. Problem z nieterminowo opłacanymi fakturami ma 41 proc. przedsiębiorstw. Firmy muszą też coraz dłużej czekać na płatności – średnio jest to 55 dni. Przyczyną problemów z opóźnieniami często bywa niesprawdzenie kontrahenta i nieznajomość miejscowych przepisów dotyczących warunków płatności.  Przedsiębiorcy mogą zmniejszyć ryzyko m.in. dzięki opublikowanemu właśnie International Debt Collections Handbook.

Transport

Wzrosła liczba przewozów w PKP Cargo, rośnie też zysk. Problemem okazuje się jednak brak rąk do pracy

Pozyskanie pracowników jest obecnie największym problemem dla PKP Cargo – podkreśla prezes spółki. Grupa w I półroczu zwiększyła pracę przewozową i masę przewiezionych towarów, udało się także osiągnąć zysk netto wobec straty przed rokiem. Przewoźnikowi służy coraz lepsza sytuacja w gospodarce, więc dynamicznie rośnie zapotrzebowanie na pracowników. Jednak ich liczba spada. Na koniec czerwca 2017 roku była niższa o 320 niż przed rokiem.

Patronat Newserii

Potencjalnie Niebiezpieczni

Media i PR

Nazwa może przesądzić o sukcesie firmy. Coraz częściej małe i średnie przedsiębiorstwa sięgają po pomoc profesjonalnych agencji

Zła nazwa firmy jest jak zły fundament dla domu – przez to wszystko może się zawalić – przekonuje Tomasz Banasik z Nazywamy.com. Jak podkreśla, można zmienić wszystko, logo, identyfikację wizualną, ale nie nazwę. Na tym polu sytuacja w polskich firmach jest znacznie lepsza niż jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz częściej też sięgają one po pomoc profesjonalistów, również te małe i średnie przedsiębiorstwa.

Infrastruktura

Rośnie popularność mieszkań w pofabrycznych budynkach i zrewitalizowanych kamienicach. Klientów przyciąga klimat wnętrz i ich lokalizacja

W Polsce coraz większym zainteresowaniem cieszą się lokale w rewitalizowanych kamienicach i lofty. Mieszkania w poprzemysłowych budynkach to połączenie industrialnych przestrzeni z nowoczesnymi elementami. Tego typu inwestycji jest jednak niewiele, przede wszystkim w Łodzi i na Śląsku. W największych miastach rośnie zainteresowanie mieszkaniami w zrewitalizowanych kamienicach. Oferty przyciągają młode osoby, które cenią nowoczesne wnętrza i bliskość centrum.