Przegląd mediów

Sankcje karne za błędne rozliczenia bez rozróżnienia, czy przedsiębiorcy są oszustami, czy nie

2021-05-17  |  10:54
Przegląd mediów

Sprawa polskiej spółki trafiła przed Trybunał Sprawiedliwości UE. Spółka nabyła nieruchomość po cenie brutto wraz z VAT-em, który następnie odliczyła. Skarbówka stwierdziła, że firma nie miała prawa do odliczenia, bo dostawa nieruchomości jest co do zasady zwolniona z VAT, a strony transakcji nie złożyły oświadczenia o zrzeczeniu się tego zwolnienia. Spółka dostosowała się do wskazań organu. Skorygowała deklarację VAT i kwotę podatku zgodnie ze wskazaniami organu. Naczelnik urzędu skarbowego przyjął korektę, ale mimo to nałożył na przedsiębiorcę sankcję karną w postaci dodatkowego zobowiązania, wynoszącego 20% kwoty zawyżenia zwrotu VAT. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu wystąpił do unijnego trybunału z pytaniem, czy takie karanie przedsiębiorców jest dopuszczalne.

Przedsiębiorca nabył nieruchomość na fakturę i zapłacił VAT

Grupa Warzywna sp. z o.o. nabyła nieruchomość za cenę ustaloną w akcie notarialnym w kwocie brutto, zawierającą podatek od towarów i usług. Zbywca wystawił spółce fakturę VAT sprzedaży. Przedsiębiorca po uregulowaniu faktury uznał, że kwota naliczonego na niej VAT podlega odliczeniu. W złożonej w Urzędzie Skarbowym w Trzebnicy deklaracji podatkowej wykazał w związku z tym nadwyżkę VAT naliczonego nad należnym i wystąpił o jej zwrot.

W wyniku kontroli spółka skorygowała deklarację VAT

Urząd przeprowadził w spółce kontrolę i stwierdził, że zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy o podatku od towarów i usług sprzedaż nieruchomości podlega zwolnieniu z VAT, chyba że strony transakcji sprzedaży zrzekną się tego zwolnienia, co w tej sprawie nie nastąpiło. Spółka nie miała więc prawa do odliczenia VAT. Dostosowując się do wskazań organu, firma złożyła korektę deklaracji VAT, w pełni uwzględniając ustalenia przeprowadzonej kontroli i znacznie zmniejszając kwotę wykazanej nadwyżki zapłaconego podatku.

Organ korektę przyjął, ale karę nałożył

Jak się jednak okazało, Naczelnik Urzędu Skarbowego w Trzebnicy, wydając decyzję potwierdzającą zgodność kwoty nadwyżki VAT wykazanej przez spółkę w skorygowanej deklaracji, a jednocześnie powołując się na art. 112b ust. 2 ustawy o VAT, nałożył na przedsiębiorcę sankcję karną w postaci dodatkowego zobowiązania podatkowego w wysokości 20% kwoty zawyżenia nienależnie żądanego zwrotu VAT. Decyzję naczelnika podtrzymał organ II instancji.

Czy taka sankcja jest proporcjonalna do charakteru popełnionego błędu i wagi naruszenia?

Przedsiębiorca wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Sąd powziął wątpliwość, czy stosowanie takiej sankcji jest zgodne z fundamentalnymi zasadami proporcjonalności i neutralności VAT w sytuacji, gdy błędna kwalifikacja podatkowa transakcji przez przedsiębiorcę nie spowodowała uszczuplenia należnego fiskusowi podatku. Zdaniem wrocławskiego sądu ustanowienie sankcji w art. 112b ustawy o VAT miało na celu przekonanie podatników do rzetelnego i starannego wypełniania deklaracji podatkowych, a więc miała ona spełniać rolę prewencyjną. Natomiast zastosowana tak, jak w tej sprawie, ma charakter opresyjny. Regulacja tego artykułu nie przewiduje bowiem sytuacji, gdy nieprawidłowe rozliczenie VAT jest efektem błędnej oceny zakresu opodatkowania transakcji przez obie jej strony.

WSA we Wrocławiu postanowił więc wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniem o zgodność z prawem wspólnotowym nakładania na podatników takiej sankcji w sytuacji, gdy wykracza ona poza swój cel, jakim jest zwalczanie przestępczości podatkowej, nie uwzględnia charakteru ani wagi popełnionego przez podatnika błędu ani tego, że Skarb Państwa wskutek tego błędu nie doznał uszczerbku.

Nie można automatycznie karać przedsiębiorców, nie bacząc, czy są oszustami, czy tylko popełnili błąd

Trybunał w Luksemburgu przypomniał, że państwa członkowskie UE mogą ustanawiać przepisy, które służą im do zapewnienia prawidłowego poboru VAT i zapobiegania oszustwom podatkowym. Jednak zobowiązane są przy tym do poszanowania unijnego prawa, w tym takich zasad, jak zasada proporcjonalności. Oznacza to, że ustanawiane regulacje, sankcje nie mogą wykraczać poza to, co jest niezbędne do realizacji ww. celów. A zatem dla dokonania oceny, czy sankcja nie narusza tej zasady, konieczne jest w szczególności uwzględnienie charakteru i wagi dokonanego przez podatnika naruszenia.

Orzekając na korzyść przedsiębiorcy, Trybunał stwierdził, że ustalanie i nakładanie na podatników sankcji z art. 112b polskiej ustawy o VAT powinno uwzględniać charakter popełnionego błędu i rozróżniać, czy w danej sytuacji doszło do naruszenia w wyniku niezamierzonej pomyłki, czy raczej wskutek celowego oszustwa:

„…art. 273 dyrektywy VAT i zasadę proporcjonalności należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie przepisom krajowym, które nakładają na podatnika, który błędnie zakwalifikował transakcję zwolnioną z VAT jako transakcję podlegającą temu podatkowi, sankcję wynoszącą 20% kwoty zawyżenia zwrotu VAT nienależnie żądanej, w zakresie, w jakim sankcja ta ma zastosowanie bez rozróżnienia zarówno w sytuacji, w której nieprawidłowość wynika z błędu w ocenie popełnionego przez strony transakcji co do podlegania przez dostawę opodatkowaniu, który to błąd cechuje brak przesłanek wskazujących na oszustwo i uszczuplenia wpływów do skarbu państwa, jak i w sytuacji, w której nie występują takie szczególne okoliczności” (wyrok TSUE z 15 kwietnia 2021 r. w sprawie C‑935/19, Grupa Warzywna sp. z o.o. przeciwko Dyrektorowi Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu).

Wyrok szansą dla ukaranych przedsiębiorców

Wyrok Trybunału jest niezwykle istotny, gdyż dostarcza przedsiębiorcom oręża do walki z automatycznym karaniem przez organy skarbowe sankcjami w postaci dodatkowych zobowiązań podatkowych za nieprawidłowości w rozliczeniach podatkowych. Zarówno ci, którzy zostali już ukarani, jak i ci, na których taka sankcja zostanie w przyszłości nałożona, mogą użyć tego rozstrzygnięcia jako argumentu przeciw takiemu machinalnemu stawianiu ich w jednym szeregu ze wszystkimi oszustami podatkowymi. Zwłaszcza, mając na uwadze fundamentalną zasadę państwa prawa, która brzmi, że nikogo nie można nazywać oszustem, dopóki oszustwo nie zostanie udowodnione.

Jak podkreślił w swym wyroku TSUE: „…sposób ustalania omawianej sankcji, stosowany automatycznie, nie daje organom podatkowym możliwości zindywidualizowania nałożonej sankcji w celu zapewnienia, by nie wykraczała ona poza to, co jest niezbędne do realizacji celów polegających na zapewnieniu prawidłowego poboru podatku i zapobieganiu oszustwom podatkowym”.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 17 maja

Medium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Transport

Pierwszy na świecie pasażerski pociąg wodorowy może być produkowany w Polsce. Od przyszłego roku zacznie regularnie kursować w Niemczech

Produkowany w fabrykach Alstomu w Niemczech i Polsce Coradia iLint to pierwszy na świecie pasażerski pociąg z napędem wodorowym. To cichy i bezemisyjny pojazd, który emituje tylko wodę i parę wodną. Na zakup pociągów na wodór zdecydowały się już Niemcy, Austria, a także Francja i Włochy. Jeśli spłynęłyby także zamówienia z Polski, takie pojazdy mogłyby zastąpić pociągi o tradycyjnym napędzie. Dla Polski, której 74 proc. transportu kolejowego nadal opiera się na węglu, a duża część tras wciąż pozostaje niezelektryfikowana, wykorzystanie wodoru na kolei to szansa na znaczące redukcje emisji CO2, ale i szansa w globalnym wyścigu technologii wodorowych. Pojazd właśnie zadebiutował na polskich torach podczas testów eksploatacyjnych na torze koło Wrocławia.

Konsument

Złamana noga czy zapalenie wyrostka robaczkowego na zagranicznych wakacjach mogą kosztować kilkadziesiąt tysięcy euro. Odpowiednia polisa turystyczna pokryje te koszty

Mimo pandemii COVID-19 79 proc. Polaków planuje do końca sierpnia tego roku wyjechać na wakacje, a około połowy z nich wybierze podróż za granicę – wynika z raportu opublikowanego przez Europejską Komisję Podróży. Na tle innych europejskich nacji Polacy są największymi optymistami, jeśli chodzi o ryzyka związane z zagranicznymi wyjazdami. Warto jednak zainwestować w polisę turystyczną, która pozwoli – w razie potrzeby – przełożyć podróż na inny termin, a w razie choroby czy wypadku zapewni pomoc medyczną i pokryje jej koszty. W niektórych krajach koszty leczenia przykładowo w przypadku zapalenia wyrostka robaczkowego albo złamania nogi mogą sięgać kilkudziesięciu tysięcy euro. Warto się upewnić, czy polisa zawiera też ochronę na wypadek zarażenia koronawirusem.

Handel

Handel podrobionymi lekami dotyczy głównie aptek internetowych. W dobie COVID-19 skala fałszerstw wzrosła

Wartość podrabianych produktów farmaceutycznych w globalnym obrocie opiewa na 4 mld euro, a proceder ten jest napędzany przez silny popyt, wysokie marże zysku i niskie ryzyko wykrycia. Z raportu Urzędu UE ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) oraz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wynika, że liczba fałszywych lub wadliwych leków w obiegu wzrosła wraz z rozwojem aptek internetowych i rynku przesyłek – 96 proc. wszystkich skonfiskowanych podróbek znajdowało się właśnie w paczkach lub listach. Najczęściej były to antybiotyki i suplementy. W czasie pandemii pojawiły się także fałszywe testy, a nawet szczepionki na COVID-19.

Media i PR

Większość polskich internautów nie chce płacić za treści dostępne w sieci. Akceptowalna opłata to 10–20 zł miesięcznie

Ponad 80 proc. Polaków korzystających z internetu uważa, że treści dostępne w sieci powinny być bezpłatne, a 22 proc. jest gotowych płacić, ale za ograniczenie liczby wyświetlanych reklam – wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Nie sprzyja to rozwojowi modeli subskrypcyjnych na rynku mediów, ale pod znakiem zapytania stawia także model biznesowy oparty na bezpłatnych treściach finansowanych z wpływów reklamowych. Jak podkreślają eksperci, dalszy scenariusz zależy od rozwoju rynku reklamy internetowej. W optymistycznym scenariuszu z płatnych serwisów informacyjnych za cztery lata będzie korzystać nawet połowa internautów.