Przegląd mediów

Skarbówka wciąż zapomina, że mniejsze dochody firmy to mniejsze wpływy do budżetu państwa

2021-05-05  |  11:36
Przegląd mediów

Przez 7 lat przedsiębiorca toczył spór z organami skarbowymi o pieniądze w ramach rozliczeń podatkowych prowadzonej w 2013 r. działalności. Dlaczego tak długo? Jak stwierdził w wyroku z 4 lutego 2021 r. sąd, uchylając decyzję fiskusa, m.in. dlatego, że zarzucając celowe zaniżanie podstawy opodatkowania, nie słuchał on w ogóle składanych przez przedsiębiorcę wyjaśnień.

Koszty niemające związku z przychodem spółki

Naczelnik urzędu celno-skarbowego podwyższył spółce kwotę zobowiązania w podatku dochodowym od osób prawnych, które dotyczyło rozliczeń podatkowych spółki za 2013 r. W opinii organu spółka zaniżyła swoje zobowiązanie w CIT wskutek zawyżenia kosztów uzyskania przychodów m.in. poprzez zaliczenie do nich wydatków poniesionych z tytułu kar umownych za opóźnienia w realizowanych dostawach, w opinii organu niemających związku z przychodem spółki.

Jak podnosił Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Katowicach jako organ odwoławczy, płacenie kary jest negatywnym zjawiskiem w obrocie gospodarczym, bo oznacza, że przedsiębiorca nie wywiązał się z warunków kontraktu. A w rozpoznawanej sprawie spółka tak skonstruowała umowę ze swoim kontrahentem, że nie może ona, lub nie chce, takich kar uniknąć. Potwierdza to stałe nieterminowe wykonywanie zawartej umowy, wbrew logice nakazującej unikać takich sytuacji. W tych okolicznościach wydatków ponoszonych przez spółkę nie można uznać za spełniające przesłanki art. 15 ust. 1 ustawy o CIT, pozwalające zakwalifikować je do kosztów uzyskania przychodu, jako poniesionych w celu osiągnięcia przychodu albo zachowania, albo zabezpieczenia jego źródła.

Organ stwierdził celowe obniżanie podstawy opodatkowania

Zdaniem organu spółka nie stara się, nie podejmuje żadnych uzasadnionych ekonomicznie kroków zapobiegających ponoszeniu kar umownych. To działanie firmy nadaje przedmiotowym karom charakter stały, stanowiąc dodatkowy dochód kontrahenta spółki, jak i powodując obniżenie faktycznego kosztu nabycia dostarczanego przez nią towaru. Dla samej spółki natomiast jest stałym elementem podwyższającym koszt dokonywanych dostaw. Podsumowując, DIAS uznał, że ponoszone przez spółkę kary umowne, nie spełniając przesłanek art. 15 ust. 1 ustawy o CIT, jednocześnie znajdują się w katalogu wydatków wyłączonych wprost przez ustawodawcę z kosztów uzyskania przychodu. Zgodnie bowiem z art. 16 ust. 1 pkt 22 ustawy o CIT nie uważa się za takie koszty kar umownych i odszkodowań z tytułu wad dostarczonych towarów, wykonanych robót i usług oraz zwłoki w dostarczeniu towaru wolnego od wad albo zwłoki w usunięciu wad towarów albo wykonanych robót i usług. Jak podkreślił organ, opóźnienie w wykonaniu dostawy, nawet niezawinione przez dłużnika, stanowi wadę wykonywanych robót czy usług.

Koszty kar były niższe niż przeprogramowania produkcji

Ale spółka broniła się, że wbrew twierdzeniom organu ponoszenie wydatków na pokrycie kar umownych nie służyło jedynie zaniżaniu podstawy opodatkowania. Zapłata kar była ekonomicznie uzasadniona, przyczyniając się do zabezpieczenia źródła przychodu w postaci zwiększonej wydajności i rentowności produkcyjnej.

Spółka wskazała bowiem, że w opisanych przez nią okolicznościach, „tańszym” dla niej rozwiązaniem było poniesienie kary za opóźnienie, niż wstrzymywanie bieżącej produkcji i przeprogramowywanie maszyn i procesu produkcyjnego. Spółka wyjaśniła, że produkuje ok. 14 tysięcy typów złączek, stąd w sytuacji zamówienia określonego ich typu, a nie wytwarzanego przez spółkę w określonym cyklu produkcyjnym, musi ona zatrzymać ten cykl i przezbroić maszyny. Proces ten może trwać nawet 16 godzin. W konsekwencji przeprogramowanie produkcji, by zdążyć z zamówieniem na czas, może okazać się dla przedsiębiorstwa droższe niż wartość kar umownych. A to byłoby niekorzystne zarówno dla dochodowości firmy, jak i Skarbu Państwa, z uwagi na niższe wpływy z tytułu CIT.

Organ musi też umieć słuchać podatnika

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w wydanym 4 lutego 2021 r. wyroku przyznał rację przedsiębiorcy. Stwierdził, że organ podatkowy nie przeprowadził rzetelnej, merytorycznej analizy zebranego materiału dowodowego, przedstawionych przez spółkę wyciągów bankowych i zestawień oraz pominął składane przez nią wyjaśnienia o ekonomicznym uzasadnieniu oszacowania przez nią, że we wskazanych okolicznościach bardziej rentownym było dla niej poniesienie kar umownych niż przeprogramowanie procesu produkcyjnego.

„…organ odwoławczy pominął ponoszoną przez skarżącą okoliczność naliczania kar umownych za opóźnienie w produkcji i dostawie (…) Organ nie odniósł się do wyjaśnień skarżącej i ich nie rozważył na tle zebranego w sprawie materiału dowodowego (…) Przy ocenie dopuszczalności kwalifikowania do kosztów uzyskania przychodów wydatków z tytułu kar umownych należy każdorazowo odnosić je do prawidłowo ustalonego stanu faktycznego sprawy. Nie można przy tym pomijać wyjaśnień spółki…” (sygn. akt I SA/Gl 1403/20).

Podsumowanie

Jak widać, czasem dwa plus dwa wcale nie musi się równać cztery – zwłaszcza jeśli fiskus toczy spór z przedsiębiorcą o podatki. W swej zapalczywości w tym sporze trudno o logikę urzędników, nawet w sytuacji, gdy nie chodzi tylko o ekonomiczną korzyść przedsiębiorcy w postaci zachowania większych dochodów przy poniesieniu kar umownych, niż by to miało miejsce, gdyby przeprogramował produkcję, aby kar tych nie ponieść. W całej sprawie fiskus nie dostrzegał, że gdyby spółka prowadziła swoją działalność tak, jak tego chciał organ, wpływy do budżetu państwa z CIT od spółki byłyby mniejsze.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 5 maja

Medium

Więcej ważnych informacji

Kalendarium

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Firma

Na rynku brakuje specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Liczba wakatów wzrosła przez pandemię i pracę zdalną

Rynek IT security rozwija się szybciej niż kiedykolwiek. Zapotrzebowanie na specjalistów z branży cyberbezpieczeństwa najlepiej obrazują liczby. Siedem wolnych miejsc pracy na jednego kandydata, średnie wynagrodzenie na poziomie 15 tys. zł i duża aktywność rekruterów – aż 60 proc. specjalistów otrzymuje jedną–trzy propozycje pracy w tygodniu. – Rynek w tym obszarze jeszcze przed pandemią był mocno niedoceniany. Upowszechnienie pracy zdalnej pokazało, że zabezpieczenie wewnętrznej sieci firmy jest priorytetem – mówi Mikołaj Zbudniewek z HRK.

Ochrona środowiska

Realizacja unijnej strategii bioróżnorodności może uderzyć w polski przemysł drzewny. Zagrożonych może być tysiące miejsc pracy

W Polsce chronione obszary Natura 2000 zajmują ok. 20 proc. powierzchni kraju. Zgodnie z unijną Strategią Bioróżnorodności 2030 ochroną trzeba będzie objąć jeszcze ok. 3 mln ha – wynika z szacunków Lasów Państwowych. Opublikowane przez spółkę ekspertyzy pokazują, że realizacja unijnej strategii, która ma się przyczynić do odbudowy różnorodności biologicznej Europy, może się mocno odbić na polskim przemyśle drzewnym, skutkując m.in. ograniczeniem podaży surowca, wzrostem cen i osłabieniem kondycji przedsiębiorstw działających w branży drzewnej i papierniczej.

Firma

Na rynku brakuje specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Liczba wakatów wzrosła przez pandemię i pracę zdalną

Rynek IT security rozwija się szybciej niż kiedykolwiek. Zapotrzebowanie na specjalistów z branży cyberbezpieczeństwa najlepiej obrazują liczby. Siedem wolnych miejsc pracy na jednego kandydata, średnie wynagrodzenie na poziomie 15 tys. zł i duża aktywność rekruterów – aż 60 proc. specjalistów otrzymuje jedną–trzy propozycje pracy w tygodniu. – Rynek w tym obszarze jeszcze przed pandemią był mocno niedoceniany. Upowszechnienie pracy zdalnej pokazało, że zabezpieczenie wewnętrznej sieci firmy jest priorytetem – mówi Mikołaj Zbudniewek z HRK.

Finanse

LED-y pozwalają obniżyć zużycie energii nawet o 80 proc. Dla samorządów mogłoby to oznaczać prawie 1,2 mld zł oszczędności

Przejście na oświetlenie LED w sektorze służby zdrowia, edukacji oraz w oświetleniu dróg i ulic może wygenerować oszczędności w zużyciu energii na poziomie nawet do 80 proc., a co za tym idzie w budżetach polskich samorządów. Analiza potencjału modernizacji oświetlenia przeprowadzona przez firmę Signify wskazuje, że mogą one sięgać 1,2 mld zł rocznie. Koszt takiej inwestycji w skali całego kraju to około 8–10 mld zł, ale w zależności od sektora może ona się zwrócić już po trzech latach. Dużą korzyścią wynikającą ze zmniejszenia zużycia energii elektrycznej będzie także ograniczenie emisji dwutlenku węgla. Inwestycja w LED-y byłaby w skutkach dla środowiska równoważna z uniknięciem emisji, jakie rocznie wytwarza 770 tys. samochodów na polskich ulicach.