Przegląd mediów

marzec 2020

Tarcza antykryzysowa? Nie zaimponuje Europie, która nie cofnie się nawet przed nacjonalizacją

2020-03-20  |  14:39
Przegląd mediów

Ogłoszona w dniu wczorajszym przez premiera Mateusza Morawieckiego tzw. tarcza antykryzysowa jest niewątpliwie znaczącym kołem ratunkowym dla polskiego biznesu, która, na pierwszy rzut oka, robi wrażenie. 212 mld zł na sanację polskiej gospodarki i wsparcie przedsiębiorców, to kwota wydawałoby się imponująca. Diabeł wszak, jak zwykle, tkwi w szczegółach, a jeśli się im przyjrzeć to okaże się, iż tak naprawdę tylko 61,3 mld zł (a więc niecałe 14 mld euro) ma pochodzić z budżetu, pozostała część to m.in. gwarancje zapewnione przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

Środowiska przedsiębiorców i pracodawców (BCC, Lewiatan, Polska Rada Biznesu) doceniając szybką reakcję rządu, pozostają sceptyczne wobec wielu rozwiązań uważając, iż nie przedstawiono wizji dla biznesu nakreślonej na 2-3 lata. Niektórzy w mocnych słowach określają cały pakiet jako dobrze skrojoną propagandę, z której nic nie wynika (np. Janusz Jankowiak).

Istotnie, premier na konferencji prasowej nie omieszkał triumfalnie obwieścić, iż żaden kraj Europy nie przygotował tak szerokiego, spójnego, komplementarnego pakietu ochronnego dla swoich przedsiębiorców, jak to uczyniła Polska. Czyżby? Warto się więc przyjrzeć niektórym deklaracjom i działaniom europejskich przywódców.

Aby na wstępie nie sięgać po przykłady ekonomicznych gigantów, dysponującymi potencjałami nieporównywalnymi z Polską, warto nadmienić, iż w dziewięciomilionowej Szwecji, w dniu 16 marca 2020 r. tamtejszy bank centralny „dorzucił” 30 mld dolarów do programu skupu obligacji, dzięki czemu całkowity pakiet obejmujący finansowanie bankowe i pomoc państwa sięgnął już blisko 200 mld dolarów. W obliczu takich kwot, polskie 220 mld zł (w istocie 61,3 mld zł – 15 mld dolarów) wygląda dość blado. Nie warto więc nadmiernie chełpić się polskimi programami, zwłaszcza, że za chwilę wkroczymy w świat kwot astronomicznych.

Pomysły na nacjonalizację

Nacjonalizacja w liberalnej gospodarce wolnorynkowej nigdy nie była dobrym rozwiązaniem, ale słowo to coraz częściej pojawia się w ustach prominentnych polityków i finansistów. Zacznijmy od Francji, która gotowa jest sięgnąć po tę najcięższą broń z ekonomicznego arsenału, aby chronić swoje największe firmy przed zawirowaniami rynkowymi. Francja zrywa swoje dotychczasowe plany budżetowe, a jej minister finansów, Bruno Le Maire, zapowiedział, iż państwo będzie interweniować wszelkimi niezbędnymi sposobami, aby chronić majątek kraju i nie zawaha się nawet przed nacjonalizacją.

Kogo miałaby dotyczyć nacjonalizacja? Już w zeszłym tygodniu Le Maire zapowiedział, że rząd wesprze firmy, w których ma udziały. Obejmuje to szeroki katalog firm począwszy od sektora turystycznego, który został szczególnie mocno dotknięty. Rząd posiada znaczne udziały m.in. w Airbus SE i Renault SA, Air France-KLM i Aeroports de Paris, a także pośredni pakiet akcji w spółce PSA Group produkującej Peugeota.

Air France-KLM uziemił samoloty i podjął kroki w celu uzyskania środków pieniężnych, ostrzegając, że drastyczna redukcja kosztów to jedynie połowa utraconej w 90% zdolności sprzedaży. Globalny operator lotniska ADP został również dotknięty wstrzymaniem ruchu lotniczego, najpierw do Chin, a następnie do Stanów Zjednoczonych. Obecnie już niemal wszędzie.

Europejscy producenci samochodów, w tym PSA, Fiat Chrysler Automobiles NV i Volkswagen AG, podjęli również nadzwyczajne kroki, aby przeżyć. Mimo to nacjonalizacje i dokapitalizowanie oznaczają delikatne i złożone negocjacje z innymi państwami. Rządy holenderski i francuski dyskutowały już o dokapitalizowaniu Air France-KLM, ale każdy ruch musi być skoordynowany.

Wielka Brytania jest również gotowa na nacjonalizację. Brytyjski minister transportu Grant Shapps zasugerował w Izbie Gmin, że linie lotnicze, przewoźnicy kolejowi i firmy autobusowe, w razie konieczności, mogą zostać czasowo znacjonalizowane, aby zapewnić ciągłość transportu podczas pandemii koronawirusa. Środek ten może zapobiec „upadkowi” wielkich przewoźników. Paradoksalnie konserwatyści sięgają po pomysł Partii Pracy z wyborów z 2017 r., która zobowiązała się przywrócić własność publiczną kolei i zwiększyć rolę miejskich publicznych spółek autobusowych. Partia Pracy jest w opozycji, ale jej obietnice mogą zrealizować konserwatyści, którzy 3 lata temu o takich pomysłach nie śnili w najczarniejszych koszmarach. W kolejce do upaństwowienia stoi brytyjski przemysł lotniczy prosząc o pomoc w wysokości wielu miliardów funtów, ostrzegając, że ograniczenie podróży zagroziło jego rentowności.

Włochy zamierzają ratować bankrutującą Alitalię

Włoski rząd oświadczył, że planuje renacjonalizację tego przewoźnika w ramach awaryjnego planu ratowania gospodarki, który został nakreślony w dekrecie rządowym opublikowanym 16 marca 2020 r. Włoskie media podały, że ponowna nacjonalizacja linii lotniczej może kosztować podatników do 600 mln euro (670 mln dolarów). Szczegóły włoskiego programu ratowniczego mają zostać sfinalizowane w przyszłym miesiącu.

Warto wiedzieć, iż Alitalia przegrywała ostrą konkurencję z tanimi przewoźnikami, jak EasyJet i Ryanair. Analitycy ostrzegają, że firma jest zbyt mała, za to ma nadmierną liczbę pracowników w stosunku do obsługiwanych lotów. Przewoziła tylko 22 mln pasażerów, a jej udział w rynku we Włoszech spadł do 14% w 2018 roku. Dla porównania, każdego roku niemieckie linie Lufthansa i Delta Airlines z Atlanty przewoziły około 180 mln pasażerów.

Państwa przejmują odpowiedzialność za utrzymanie firm i pracowników

Lepszym pomysłem niż nacjonalizacja wydają się duże programy pomocowe kierowane do przedsiębiorstw i pracowników. Wielcy gracze ekonomiczni składają poważne deklaracje. Ułatwia im to Unia, która rozluźniła ograniczenia dotyczące pomocy publicznej, aby dać szansę rodzimym przemysłom.

Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, iż państwo, które „jest na wojnie”, udzieli gwarancji nawet na 300 mld euro (335 mld dolarów) pożyczek bankowych dla francuskiego biznesu. Co więcej, Macron obiecał, iż wszystkie proponowane reformy – w tym jego własna, kontrowersyjna reforma emerytalna – zostaną wstrzymane, rząd zapewni, że żadna firma nie upadnie, a specjalny fundusz solidarności zostanie przeznaczony dla pracowników dotkniętych skutkami rozprzestrzeniania się wirusa. W tej chwili przygotowuje się awaryjny budżet, który wyniesie 45 mld euro na pokrycie pensji robotników. Zadłużenie Francji wzrośnie powyżej 100% produkcji gospodarczej, ale rząd się nie zawaha.

Rząd kanclerz Angeli Merkel zamierza sfinansować plan stymulacyjny o wartości nawet 150 mld euro (162 mld dolarów), aby zrekompensować skutki kryzysu gospodarczego wywołanego koronawirusem. Oprócz tego istnieje program płynności dla przedsiębiorstw o wartości 610 mld dolarów. To jednak wydaje się nadal niewystraczające. Tak uważa m.in. Markus Soeder, przywódca Bawarii. Dodatkowo rząd rozważa dodatkową pomoc dla małych firm i osób prowadzących działalność na własny rachunek. Uważa się, że tu potrzeba dużego pakietu finansowania na poziomie krajowym w wysokości co najmniej 100 mld euro, a prawdopodobnie 150 mld euro. Program płynności, który rząd Merkel ogłosił w zeszłym tygodniu, może być bezużyteczny, ponieważ wiele banków nie byłoby w stanie udzielić niezbędnych pożyczek.

Według magazynu Der Spiegel rząd planuje przeznaczyć 40 mld euro na dodatkową pomoc dla osób prowadzących działalność na własny rachunek, a także dla małych firm. Z tego 30 mld euro stanowiłoby pożyczki dla zagrożonych przedsiębiorstw.

Indeks Instytutu Ifo prognozuje, że największa gospodarka Europy może w tym roku skurczyć się o 1,5–6%.

Hiszpania zobowiązała się zmobilizować środki w wysokości 200 mld euro na działania pomocowe dla rodzimego biznesu. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez ogłosił połączenie gwarancji kredytowych, dotacji państwowych i finansowania prywatnego, które może wynieść nawet 20% PKB kraju. Uznał, że „są to wyjątkowe okoliczności, które wymagają wyjątkowych środków”.

Czy rząd Polski docenia skalę zagrożenia?

Pytanie o nacjonalizację w warunkach polskich prawdopodobnie (z naciskiem na to słowo) nie ma sensu, ponieważ wielkie flagowe przedsiębiorstwa albo pozostają w rękach państwa, albo ma ono w nich poważne udziały.

Sens ma natomiast inne pytanie: czy rząd ogłaszając „tarczę antykryzysową” ma świadomość istoty i powagi zagrożenia? Istnieją co do tego wątpliwości. Jedno dziś jest pewne – program „nie powala”, zwłaszcza w kontekście działań, jakie podejmują państwa Europy. Zdaniem niektórych ekspertów (np. Grzegorza Baczewskiego, dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan) „albo rząd i prezydent nie doceniają skali zagrożenia gospodarki albo nie mają pomysłu, co mogli by w tej sytuacji zrobić”. Wydaje się brakować rozwiązań dla firm, które już znalazły się na granicy upadłości. Gwarancje i odroczenia kredytowe nie wystarczą.

Należy pamiętać, iż szumnie ogłaszana tzw. „praca zdalna”, to w większości wypadków fikcja. Zakłady produkcyjne stoją, transport nie funkcjonuje – duże firmy przestają zarabiać co uniemożliwia wypłatę pensji. Realne rozwiązanie polegałoby na przejęciu przez Skarb Państwa zobowiązań do wypłaty pensji pracownikom.

Rada Dialogu Społecznego nie ma wątpliwości, iż rząd nie tylko nie docenia zagrożenia, ale kompletnie nie konsultuje swoich decyzji „wypracowywanych na kolanie”, na potrzeby konferencji prasowych. Zarzuca, iż brak jest w programie mechanizmów niezbędnych do zachowania płynności finansowej przedsiębiorstw.

Wydaje się, iż rząd istotnie winien zasiąść do szybkich, ale wszechstronnych konsultacji. To jedyne rozwiązanie, które w jakimś sensie pozwoli mu podzielić się odpowiedzialnością, a z drugiej strony rozładuje strach o dalszy los firm i pracowników, który bynajmniej nie został rozładowany „tarczą antykryzysową”.

Autorzy: radca prawny Robert Nogacki, dr Marek Ciecierski

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 20 marca

Medium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Komunikat

Ważne informacje dla dziennikarzy radiowych

Dziennikarze radiowi mają możliwość pobierania oryginalnego klipu dźwiękowego oraz  z lektorem w przypadku materiałów, w których ekspertami są obcokrajowcy.

Zapraszamy do kontaktu media|newseria.pl?subject=Kontakt%20dla%20medi%C3%B3w| style="background-color: rgb(255, 255, 255);"|media|newseria.pl 

Nauka

[DEPESZA] Coraz bardziej zaawansowane prace nad szczepionką na SARS-CoV-2. W wyścig z czasem włączyli się także Polacy

Nad szczepionką przeciwko SARS-CoV-2 pracuje wiele prywatnych firm farmaceutycznych i biotechnologicznych oraz ośrodków badawczych na świecie. W laboratoriach trwają testy co najmniej kilkunastu eksperymentalnych preparatów. Mimo przyspieszonego tempa prac szczepionka będzie dostępna za minimum kilkanaście miesięcy. Naukowcy podkreślają, że i tak jest to bezprecedensowa sytuacja, ponieważ w normalnych warunkach prace nad szczepionką przeciw koronawirusowi zajęłyby około 10 lat. W wyścig z czasem włączyła się także polska Agencja Badań Medycznych, która prowadzi prace w międzynarodowym konsorcjum.

 

Bankowość

Niższe koszty pożyczek i wydłużenie czasu spłaty kredytów. Tarcza antykryzysowa ma ułatwić życie zwykłym kredyto- i pożyczkobiorcom

– Zależy nam, żeby konsumenci, którzy ze względu na koronawirusa są w trudnej sytuacji, mogli przetrwać ten czas bez dodatkowych problemów i bez pułapki zadłużenia – podkreśla Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Podpisana przez prezydenta tarcza antykryzysowa umożliwia obniżenie rocznego limitu dla pożyczek udzielanych na więcej niż 30 dni z obecnych 55 proc. do 21 proc. Łączne maksymalne koszty kredytowania bez względu na czas trwania umowy mają zmaleć ze 100 do 45 proc.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Konsument

Wzrost rynku obuwniczego zahamowany przez koronawirusa. Sklepy stacjonarne odpowiadały za 70 proc. sprzedaży

Jeszcze w lutym firma CCC prognozowała wzrost rynku obuwniczego w tym roku na 3–4 proc. Dziś wiadomo, że trudno będzie utrzymać to tempo, ponieważ sklepy stacjonarne, które od ponad dwóch tygodni pozostają zamknięte, odpowiadały dotąd za 70 proc. sprzedaży. W tym czasie znacząco wzrósł jednak ruch w kanale online. Ten trend może się utrzymać także po opanowaniu pandemii i w znacznym stopniu może  wpłynąć na rynek. Podobnie jak zmiany pogodowe, ekologia oraz globalizacja trendów modowych.