Przegląd mediów

luty 2020

Teoria i praktyka działań dezinformacyjnych

2020-02-19  |  11:48
Przegląd mediów

W dzisiejszej rzeczywistości politycznej i gospodarczej można wyraźnie zauważyć aktywne wykorzystanie różnych technologii dezinformacyjnych. Przede wszystkim dezinformacja stała się jedną z podstawowych technologii informacyjnych wykorzystywanych w tzw. wojnach informacyjnych, które z kolei wchodzą w skład coraz powszechniej wykorzystywanych w rozgrywkach między państwami wojen hybrydowych. W gospodarce technologie dezinformacyjne wykorzystywane są w konfrontacji zarówno pomiędzy pojedynczymi przedsiębiorstwami, jak i grupami finansowo przemysłowymi, a także ponadnarodowymi korporacjami, jak i państwami.

W obecnych konfliktach gospodarczych dezinformacja stała się istotnym elementem operacyjnym, taktycznym i strategicznym ukrycia własnych zamiarów. Jest ona rozprzestrzeniana w celu wywarcia określonego wpływu na kierownictwo przeciwnika (konkurenta) oraz zmniejszenia jego zdolności do zarządzania, a także do kontrolowania bieżącej sytuacji rynkowej. Dezinformacja pozwala również osiągać efekt zaskoczenia wobec przeciwnika (konkurenta). Ponadto można zauważyć, że tak jak gospodarka coraz częściej wykorzystywana jest w rozgrywkach politycznych (sankcje, embarga), tak również dezinformacja stosowana w dziedzinie gospodarki wykorzystywana jest coraz częściej dla osiągania celów politycznych, a nie ekonomicznych.

Wprowadzenie w błąd przeciwnika politycznego może przysporzyć mu poważnych kłopotów i narazić na straty. Odpowiednio „podrobione” informacje, analizy, raporty i oceny z dziedziny geopolityki i geoekonomii nie pozostają oczywiście bez wpływu na działalność gospodarczą. To przecież na podstawie prognozowanego rozwoju sytuacji makroekonomicznej wiele banków, koncernów, ale także firm różnej wielkości podejmuje swoje decyzje biznesowe. Dlatego warto bliżej przyjrzeć się zjawisku, jakim jest dezinformacja, podstawowym pojęciom z tej dziedziny technologii informacyjnej, a także metodom i sposobom prowadzenia działań dezinformacyjnych. Wydaje się, że wiedza o podstawach stosowania dezinformacji pozwoli osobom związanym z wywiadem gospodarczym uważniej przyglądać się zdobywanym informacjom i oceniać je krytycznie m.in. pod kątem możliwej dezinformacji.

Dezinformacja – pojęcia definicyjne

Pod pojęciem „dezinformacji” rozumieć można:

1. metodę maskowania polegającą na celowym rozpowszechnianiu fałszywych informacji o maskowanym obiekcie, jego strukturze i działaniach, a także na imitowaniu działań tego obiektu, zgodnie z tymi fałszywymi informacjami;

2. prowadzenie specjalnych operacji i działań mających na celu ukrycie tajemnic chronionych przed przeciwnikiem, a także wprowadzanie go w błąd w kwestiach związanych z określonymi problemami politycznymi, gospodarczymi, naukowymi, technicznymi, wojskowymi i innymi w celu skłonienia przeciwnika do podjęcia takich decyzji i działań, które byłyby korzystne dla strony wprowadzającej w błąd;

3. informacje, materiały i dokumenty zawierające dane mające na celu wprowadzenie kogokolwiek w błąd.

Allen Dulles w swojej książce „The Art of Intelligence” podaje podobną definicję tego terminu: „W wywiadzie pojęcie „dezinformacji” obejmuje szeroki zakres działań, w których jedno państwo próbuje wprowadzić w błąd inne (zwykle potencjalnego lub faktycznego przeciwnika), w odniesieniu do jego możliwości i zamiarów. Ta metoda jest najbardziej aktywnie stosowana podczas wojny lub w okresie poprzedzającym bezpośrednie działania wojenne, gdy głównym zadaniem dezinformacji jest wprowadzenie przeciwnika w błąd, w kwestii planów i zamiarów strony dezinformującej, jak np. odwrócenie sił obrony wroga od obszaru, gdzie planowany jest atak lub stworzenie wrażenia, że atak w ogóle nie jest planowany”.

W zachodniej literaturze specjalistycznej istnieje różnica między terminami „dezinformacja” i „operacja psychologiczna”. Zarówno dezinformacja, jak i operacja psychologiczna traktowane są jako systemowy proces przekazywania specjalnie przygotowanych, fałszywych komunikatów dla wybranego celu (obiektu) oddziaływania dezinformacyjnego. Jednak celami operacji psychologicznej są zwykle duże grupy ludzi (społeczności), a dezinformacja dotyczy niektórych, specjalnie wybranych grup osób lub nawet konkretnych, pojedynczych ludzi. W tym artykule autorzy używają terminu „operacja dezinformacyjna” dla obu ww. przypadków, aby nie wprowadzać zamieszania w głowach czytelników i nie tworzyć dodatkowego, w sumie zbędnego, aparatu koncepcyjnego.

Tak więc operacja dezinformacyjna (OD) to zestaw powiązanych ze sobą zwodniczych działań, których wspólnym celem jest wprowadzanie w błąd przeciwnika.

Z operacją dezinformacyjną ściśle związane są następujące terminy:

Cel dezinformacji – celem dezinformacji jest decydent lub grupa społeczna, który(a) w wyniku działań dezinformacyjnych ma zostać wprowadzony(a) w błąd;

Legenda – przyjęta wersja dezinformowania przeciwnika w celu ukrycia swoich prawdziwych motywów działań i samych działań;

Legendowanie – dezinformowanie przeciwnika w celu ukrycia swoich prawdziwych motywów i kierunków działania;

Operator (ang. deweloper) – osoba, która opracowuje scenariusz zdarzeń mających wprowadzić w błąd. Twórcy wydarzeń dezinformacyjnych powinni mieć rozwiniętą wyobraźnię, ponieważ zdolność do przemyślenia i skutecznego oszustwa zależy bezpośrednio od kreatywnego potencjału, wykorzystywanego do rozwijania i zapewniania legendy operacji;

Gra operacyjna – tajna operacja dezinformacyjna wykorzystująca podstawione osoby, legendowane organizacje, przewerbowaną agenturę przeciwnika, sprzęt operacyjny do identyfikacji nielojalności personelu przedsiębiorstwa, zakłócanie dezinformacyjnych (przeciwdziałanie) zamiarów przeciwników (konkurentów).

Aby właściwie przygotować operację dezinformacyjną (OD), specjaliści od działań dezinformacyjnych (operatorzy) muszą dysponować niezbędnymi danymi, w tym m.in. powinni znać:

  • główne zadanie dezinformacji, w każdym jego elemencie;
  • zadania poszczególnych oddziałów i filii przedsiębiorstwa i obszary odpowiedzialności każdej z nich;
  • koncepcje uzasadnionego ryzyka;
  • inicjatywy gospodarcze przedsiębiorstwa;
  • zasady poufności i możliwość wykorzystania efektu zaskoczenia;
  • dane o możliwościach systemu wywiadowczego przedsiębiorstwa i jego przeciwnika (konkurenta), ich charakterystyki uwzględniające zasady przekazywania informacji oraz metodologie ich przetwarzania;
  • informacje o czynnikach psychologicznych i kulturowych mogących mieć wpływ na planowanie działań przeciwnika (konkurenta) i podejmowanie przez niego decyzji;
  • informacje o możliwościach przeciwnika w planowaniu i opracowywaniu środków dezinformacyjnych (zarówno formalnych, jak i nieformalnych).

Operacje dezinformacyjne mogą mieć charakter manipulacyjny. Ten rodzaj operacji ma na celu stworzenie w umyśle obiektu dezinformacji pożądanego poczucia rzeczywistości i nakłonienie go do wymaganych działań.

Dla przykładu, kiedy Winston Churchill w 1941 r. zdał sobie sprawę, że Wielka Brytania nie przetrwa bez udziału Stanów Zjednoczonych w drugiej wojnie światowej, włączył brytyjski wywiad w manipulacje, które miały przekonać Amerykanów, aby do tej wojny przystąpili. W ramach tych manipulacji Amerykanom podrzucona została mapa, z której wynikało, że naziści zamierzają podzielić Amerykę Południową na pięć wasalnych wobec Niemiec państw. Kolejnym „dowodem” był „dokument” informujący o przygotowywanym obaleniu proamerykańskiego rządu Boliwii. Celowo wyolbrzymiono również informację o tym, że Niemcy rzekomo zgromadzili w Brazylii około 5000 żołnierzy i przygotowują się do zdobycia Kanału Panamskiego. Roosevelt wielokrotnie powoływał się na te dane w swoich przemówieniach, przekonując, że ze względu na zagrożenie interesów amerykańskich USA nie mogą uniknąć udziału w wojnie przeciw hitlerowskim Niemcom.

Natomiast, jako przykład zastosowania manipulacyjnych technologii dezinformacyjnych w gospodarce możemy przytoczyć działalność różnego rodzaju firm trustowych , które potrafią skupić ogromne nieraz kwoty pochodzące z osobistych oszczędności klientów, w zamian oferując jedynie populistyczne obietnice.

Operacja dezinformacyjna może również mieć charakter działań rozpraszających. Chodzi w nich o rozproszenie uwagi przeciwnika w taki sposób, aby stworzył sobie fałszywe wyobrażenie o istocie sprawy i skierował swoje zainteresowanie w stronę informacji przez niego niepożądanych. W ten sposób uzyskujemy nie tylko odwrócenie uwagi przeciwnika od spraw (działań), które zamierzamy zamaskować, ale także zmuszamy go do rozproszenia zasobów finansowych, które traci na nieistotne dla niego działania.

Ostatnią tezę można zilustrować historią z książki „Wielka porażka” autorstwa byłego angielskiego oficera wywiadu Tomplisona. W latach 90. XX w. wywiad brytyjski aktywnie rozpracowywał pewnego moskiewskiego dziennikarza. Oczekiwania rekrutacyjne MI6 były podsycane przez fakt, iż publikacje obiektu rozpracowania dotyczyły głównie tematów wojskowych i były bliskie informacjom z gryfem „ściśle tajne”. Jednocześnie dziennikarza często widywano w towarzystwie ówczesnego Ministra Obrony Federacji Rosyjskiej Pavla Gracheva. W trakcie rozpracowania jeden z pracowników MI6 pod legendą prezesa angielskiej „firmy” zapoznał się z obiektem przez telefon i namówił go do przesyłania interesujących go informacji. Jednocześnie w moskiewskiej rezydenturze MI6 gromadzono informacje o charakterze obiektu rozpracowania, jego stylu życia i aspiracjach. Jednak zbliżenie z kandydatem na agenta szło bardzo opornie. Spowodowało to, że Brytyjczycy zdecydowali się zagrać va banque i zaprosić dziennikarza do Wielkiej Brytanii na decydującą rozmowę rekrutacyjną. Jednak dziennikarz, chociaż chętnie przyjmował zapłatę za swoje materiały, ciągle wynajdował powody do odwoływania lub odkładania wcześniej umówionych podróży za granicę. Po trzech miesiącach zwodzenia MI6 w końcu zdała sobie sprawę, że dziennikarz otwarcie z nich kpi, wymieniając pełnowartościowe funty za informacyjne bzdury, i możliwe, że robi to wspólnie ze swoimi mocodawcami z rosyjskiego kontrwywiadu. Wywiad brytyjski, po tym, jak na próżno stracił ponad 40 tys. funtów, został zmuszony do zamknięcia tej obiecującej początkowo kombinacji operacyjnej.

Określenie obiektu dezinformacji

Niekiedy można spotkać się z opinią, że celem ataków dezinformacyjnych są przede wszystkim służby wywiadowcze (informacyjne) przeciwnika (konkurenta). Jednak w rzeczywistości wywiad nie jest celem dezinformacji samym w sobie, ale stanowi kanał do jej przekazania decydentowi będącemu zwykle właściwym celem dezinformacji. Dlaczego decydent? Ponieważ to on ma uprawnienia do opracowywania i podejmowania decyzji, które przyczyniają się do osiągnięcia celu dezinformacji.

Aby operacja dezinformacji mogła zostać przeprowadzona skutecznie, musi być ściśle skorelowana z rzeczywistym stanem rzeczy i istniejącą realnie sytuacją. Poza tym operacja taka musi ideologicznie odpowiadać środowisku, w którym zostanie użyta. Nie może też obfitować w szczegóły. Musi natomiast być na tyle elastyczna, aby uwzględniać możliwość manewru, a nawet odwrotu od pierwotnych planów na wszystkich etapach jej realizacji. Sztuka dezinformacji polega na przekazywaniu wybranemu obiektowi informacji, które są bardzo zbliżone do prawdziwego stanu rzeczy, a jednocześnie zawierają element(y) wprowadzające go w błąd. Ilość elementów dezinformacyjnych zastosowanych w operacji, a także ich dobór merytoryczny zależy od psychologicznych cech obiektu ataku. Dezinformacja może polegać również na pewnej deformacji i/lub wzmocnieniu niektórych wybranych fragmentów istniejącego stanu rzeczy.

Jak mawiał dr Goebbels: „dezinformacji można użyć tylko wtedy, gdy kłamstwo jest trudne do rozpoznania i jeśli oszustwo dla większości widzów, słuchaczy i czytelników, wyraźnie nie koliduje z rzeczywistością. Ale jeśli późniejsze ujawnienie faktu dezinformacji, nie ma znaczenia, to kłamać należy z pełnym zaangażowaniem, bez względu na fakty i standardy moralne”.

Określenie sposobów i metod rozprzestrzeniania dezinformacji

Według ekspertów w dziedzinie psychologii w celu skutecznego rozpowszechniania dezinformacji wykorzystywane są następujące defekty występujące stosunkowo powszechnie w postrzeganiu informacji przez człowieka.

Po pierwsze jest to selektywność ludzkiej percepcji. Widzimy tylko to, co możemy rozpoznać i co wynika z naszych wcześniejszych doświadczeń. Jest to automatyczna reakcja człowieka na znane słowa i zwroty, wynikająca z wcześniejszego doświadczenia, bez zadawania sobie trudu zrozumienia właściwego kontekstu informacji (tzw. pozycjonowanie informacji na podstawie zewnętrznych oznak, bez zrozumienia jej istoty).

Po drugie – brak zainteresowania informacją. Najgroźniejsza „dezinformacja” łatwo traci na znaczeniu, jeśli sam obiekt nie chce jej widzieć. Wielu ludzi, nawet zauważając pewne niedociągnięcia i błędy w otrzymanej informacji, zamiast na tej podstawie zrewidować swoją ocenę działań lub wydarzeń, woli znaleźć dla nich wytłumaczenie, niekiedy nawet irracjonalne. Sytuację taką można scharakteryzować słowami klasyka: „Ach, łatwo mnie oszukać, sam cieszę się, że mnie oszukano”.

Po trzecie – wiara człowieka w autorytet innych osób. Każdy człowiek posiada grono znaczących dla niego osób, od których przyjmuje informacje na wiarę, z mniejszą dozą krytycyzmu.

Sposoby doprowadzenia dezinformacji do obiektu są następujące:

  • łańcuch prosty: „dezinformator – dezinformowany”;
  • łańcuch pośredni: „dezinformator – translator – dezinformowany”, przy czym w charakterze translatora wykorzystuje się ludzi istotnych dla obiektu dezinformacji, a także media, fikcyjne dokumenty itp.;
  • „szum informacyjny”: technologia dezinformacji, której istota polega na tym, że jeśli nie ma możliwości ukrycia „niewygodnej” informacji, to dokonuje się jej dywersyfikacji, tj. stwarza się pewien zestaw wersji w równym stopniu prawdopodobnych, „potwierdzanych” specjalnie przygotowanymi faktami, półprawdami i fake’ami. Rozpowszechniając i utwierdzając te wersje w masowej świadomości poprzez zmieszanie różnorodnych opinii i faktów, doprowadzamy do sytuacji, w której „niewygodna prawda” zostaje „rozmyta” w natłoku różnych prawdopodobnych wersji i ginie w „szumie informacyjnym”.

Najnowsze osiągnięcia nauki i techniki od zawsze wykorzystywane były w dezinformacji. Jednym z przykładów postępu (w swoim czasie) w rozwoju i doskonaleniu technologii dezinformacyjnych może być konferencja wywiadu wojskowego USA, która odbyła się w maju 1998 r. w Arlington (Washington D.C.), dotycząca coraz szerzej wykorzystywanego Internetu. Występujący podczas konferencji ekspert ds. Operacji Informacyjnych Departamentu Wojen Informacyjnych Agencji Wywiadu Obronnego (DIA) Stanów Zjednoczonych John Yurechko stwierdził m.in., że „amerykańskie agencje wywiadowcze aktywnie badają możliwości korzystania z Internetu w celu generowania i rozpowszechniania informacji zaprojektowanych w celu kształtowania opinii publicznej w najbardziej palących kwestiach politycznych”. Z jego słów wynikało, że w ramach tzw. programu „zarządzania percepcją” (ang. perception management) amerykańska wspólnota wywiadowcza od dziesięcioleci wprowadza dezinformację w celu wywołania zmian politycznych, unikając bezpośredniej interwencji politycznej lub wojskowej w krajach, w których Stany Zjednoczone mają znaczące interesy. Yurechko zauważył, że „nowoczesne narzędzia programowe pozwalają manipulować zdjęciami i filmami, aby tworzyć zdjęcia wydarzeń i sytuacji, które nigdy nie miały miejsca i które mogą być dalej dystrybuowane przez Internet do innych krajów, w nadziei na wywołanie pożądanych reakcji. Na przykład służby wywiadowcze mogą próbować przekonać przywódcę kraju, że nadchodzi masowa inwazja, rozpowszechniając wideoklipy przedstawiające rozmieszczenie dużych sił zbrojnych w pobliżu granic jego kraju, znacznie przewyższających rzeczywiste”. W ramach demonstracji Yurechko pokazał publiczności zdjęcie z 1938 r., przedstawiające Józefa Stalina w towarzystwie ówczesnego szefa NKWD Nikołaja Jeżowa. W innej wersji tego samego zdjęcia Jeżow został z niego usunięty, bez żadnych oznak jego obecności, za pomocą „technicznych środków retuszowania”. Yurechko zauważył również, że dokładnie takie same techniki można zastosować w odniesieniu do filmów.

Scentralizowane zarządzanie

Zarządzanie i nadzór nad działaniami dezinformacyjnymi powinny być skoncentrowane w jednych rękach. Jest to konieczne, aby uniknąć niespójności w działaniach różnych działów podmiotu gospodarczego (korporacji) i przeprowadzić klarowną realizację planu, bez negatywnego wpływu indywidualnych działań na osiągnięcie wspólnego celu operacji.

Jako przykład możemy przytoczyć fragment wspomnianej już książki A. Dullesa, „The Art of Intelligence”: „Kiedy radziecki dyplomata ściśle poufnie przekazuje informację swojemu koledze z neutralnego kraju, zwykle oczekuje, że dyplomata ten wkrótce uczestniczył będzie w kolacji z Anglikami i Amerykanami, którym bez skrupułów przekaże zasłyszaną nowość. Jednocześnie okazuje się, że ta „przypadkowa informacja” znajduje się w dyrektywie Ministerstwa Spraw Zagranicznych ZSRR. I kiedy w którymś z centrów wywiadowczych na Zachodzie zaczynamy analizować dyrektywę MSZ ZSRR, to okazuje się, że jej treść zasadniczo pokrywa się z tym, co powiedział przedstawiciel radziecki przy koktajlu, gdzieś w odległym o dziesięć tysięcy mil miejscu. Wydaje się, zatem, że uzyskany dokument (dyrektywa) znalazła potwierdzenie w źródle osobowym. W rzeczywistości Rosjanie działali w ramach zaplanowanej i skoordynowanej operacji politycznej dezinformacji”.

Innym przykładem scentralizowanego zarządzania dezinformacją są działania Amerykanów podjęte natychmiast po tragicznych wydarzeniach z 11 września 2001 r. W Departamencie Obrony USA utworzono wówczas Biuro ds. Wpływu Strategicznego (ang. Office for Strategic Influence). Szefem Biura został mianowany generał brygady Simon Warden. W czasach rządów Reagana był on jednym z liderów programu SDI („wojen gwiezdnych”), którego polityczne znaczenie opierało się nie tyle na prawdziwych sukcesach w badaniach i rozwoju, ile na umiejętnej dezinformacji. Długoterminowe plany OSI obejmowały organizację skoordynowanych, aktywnych przedsięwzięć dezinformacyjnych w celu dostarczania „właściwych” informacji dziennikarzom, organizacjom publicznym i rządom obcych mocarstw, zarówno wrogich, jak i „przyjaznych”. W tym celu OSI za 100 tys. dolarów miesięcznie zatrudniło firmę konsultingową Rendon Group z Waszyngtonu. Firma miała już wcześniejsze doświadczenie w realizacji takich przedsięwzięć. To ona w 1990 r. na prośbę CIA przeprowadziła kampanię propagandową na Bliskim Wschodzie, odsłaniając „irackie okrucieństwa w Kuwejcie”. W lutym 2002 r. pod naciskiem amerykańskiej opinii publicznej Biuro zostało rozwiązane, co nie oznaczało jednak odrzucenia technologii dezinformacyjnych przez amerykańskie służby specjalne.

Aktualność

Operacja dezinformacyjna wymaga starannego wyboru czasu dla jej przeprowadzenia. Należy przewidzieć jej fazę przygotowawczą, niezbędną dla przeprowadzenia następujących zadań:

  • opisu operacji;
  • oceny możliwości systemu wywiadowczego (informacyjnego) przeciwnika (konkurenta) do gromadzenia, analizowania i przesyłania danych;
  • oceny reakcji decydenta oraz oznak wywiadowczych (reakcji) w obozie przeciwnika (konkurenta), wskazujących na działania, które są wynikiem podejmowanych przez niego decyzji.

Natomiast w procesie planowania operacji dezinformacyjnej należy wziąć pod uwagę:

  • czas niezbędny strukturom jednostki wywiadowczej (gospodarczej) na wdrożenie operacji;
  • czas potrzebny systemowi rozpoznawczemu (informacyjnemu) przeciwnika na zebranie, analizę i przekazanie dezinformacji decydentowi;
  • czas potrzebny przeciwnikowi na podjęcie i wdrożenie decyzji, będących wynikiem naszych działań dezinformacyjnych;
  • czas potrzebny przeciwnikom (oponentom) na wykonanie tych działań.

Spójność

Działania dezinformacyjne wymagają długiego i starannego przygotowania, ścisłej współpracy i koordynacji działań wszystkich zaangażowanych w nie struktur. Z reguły są one częścią większej operacji, której zapewniają maskowanie (przykrycie). Dlatego opracowanie koncepcji planu dezinformacji odbywa się zwykle jako część planu tej głównej operacji. Dla przykładu dezinformacja może być częścią operacji komórek wywiadu konkretnej korporacji, obliczonej na wyparcie konkurentów z rynku.

Wywiad i kontrwywiad w operacjach dezinformacyjnych

Aby osiągnąć pożądany efekt operacji dezinformacyjnej na wszystkich etapach jej realizacji (planowanie, wykonanie i zakończenie), konieczne jest jej wywiadowcze i kontrwywiadowcze wsparcie.

Po pierwsze, aby informacje przekazywane przeciwnikowi (konkurentowi) wydawały się wiarygodne i nie wykraczały poza działania, które strona przeciwna jest w stanie wykonać, konieczne jest ustalenie, co przeciwnik (konkurent) już wie w danej sprawie i jakiego rodzaju rozwoju wydarzeń się spodziewa.

Po drugie, należy stworzyć regularne kanały informacji zwrotnej, pozwalające uzyskać ocenę stopnia postrzegania i zaufania do „dezinformacji” przez przeciwnika oraz jej późniejszej korekty, jeśli u przeciwnika pojawiłyby się wątpliwości co do wiarygodności przekazywanych mu informacji. Można tego dokonać zarówno poprzez źródła wywiadowcze w obozie przeciwników, jak i poprzez ciągłe monitorowanie pośrednich oznak wywiadowczych (reakcji przeciwnika).

Po trzecie, skuteczność operacji dezinformacyjnej zależy w dużej mierze od ścisłego przestrzegania zasad konspiracji, które wykluczają jakąkolwiek możliwość wycieku informacji o planach i zamiarach przeprowadzenia dezinformacji, nie wspominając już o planie jej wdrożenia. W tym celu zaleca się stosowanie zasady fragmentacji (dzielenia) istotnych informacji na temat operacji, tj. krąg osób znających całość planu operacji dezinformacyjnej powinien być jak najbardziej zawężony, a bezpośredni wykonawcy powinni znać tylko te elementy ogólnego planu, które są im potrzebne do wykonania swojej pracy. Jak pokazuje praktyka, w większości przypadków konieczne jest ukrycie nawet samego faktu możliwości użycia technologii dezinformacyjnych, ze względu na ich ewentualne wykorzystanie w kolejnych operacjach.

I na koniec ważna uwaga: „nigdy nie należy wpadać w dziurę wykopaną dla innych”. Pod tym względem bardzo pouczające są doświadczenia amerykańskie. Zgodnie z prawem Stanów Zjednoczonych Pentagon (podobnie jak CIA) nie może prowadzić działań propagandowych w Stanach Zjednoczonych. W czasach zimnej wojny zakaz ten był obchodzony przez publikowanie dezinformacji w europejskich agencjach informacyjnych, np. Reuters lub France Presse. Jednak dezinformacja, często zataczając krąg, wracała do USA. Tak więc zdarzyło się, że The Wall Street Journal opublikował artykuł stwierdzający, że wobec reżimu Kadafiego powstała w Libii potężna wewnętrzna opozycja. Jednak szybko okazało się, że redaktor WSJ padł ofiarą dezinformacji rozpowszechnianej przez Centralną Agencję Wywiadowczą.

Inny przykład, kiedy CIA w latach 80. XX w. zdecydowała się dokonać analizy publikacji medialnych na temat zaangażowania sowieckiego wywiadu w finansowanie organizacji terrorystycznych, okazało się, że prawie wszystkie publikacje były czystą, kreatywną działalnością CIA lub jej echem.

Autorzy: radca prawny Robert Nogacki, płk rez. dr inż. Krzysztof Surdyk

Profesjonalny Wywiad Gospodarczy „Skarbiec” Sp. z o.o.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 19 lutego

Medium

Więcej ważnych informacji

Bankowość

W czasie pandemii co trzeci Polak zwiększył liczbę płatności online. Rosną obawy o bezpieczeństwo takich transakcji

Stan epidemii sprawia, że Polacy boją się zarówno o swoje zdrowie, jak i finanse. 2/3 rodaków obawia się, że sytuacja negatywnie odbije się na ich domowym budżecie – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Biura Informacji Kredytowej. Zdaniem 40 proc. badanych zawirowania związane z koronawirusem mogą  także spowodować zmniejszenie bezpieczeństwa transakcji płatniczych w sieci. A tych w ostatnim czasie przybywa, szczególnie w związku z częstszymi zakupami produktów spożywczych online. Pozytywne jest to, że ponad połowa Polaków już podjęła albo zamierza podjąć działania zwiększające bezpieczeństwo haseł dostępu do kont bankowych czy poczty mailowej.

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Komunikat

Ważne informacje dla dziennikarzy radiowych

Dziennikarze radiowi mają możliwość pobierania oryginalnego klipu dźwiękowego oraz  z lektorem w przypadku materiałów, w których ekspertami są obcokrajowcy.

Zapraszamy do kontaktu media|newseria.pl?subject=Kontakt%20dla%20medi%C3%B3w| style="background-color: rgb(255, 255, 255);"|media|newseria.pl 

Edukacja

[DEPESZA] Zdalne lekcje są dla nauczycieli testem cyfrowych kompetencji. Mogą też unowocześnić model nauczania

Blisko 70 proc. uczniów już w ubiegłym tygodniu uczestniczyło w lekcjach online, a 92 proc. z nich miało zadawane prace domowe – wynika z badania przeprowadzonego przez Brainly. Jednak połowie uczniów brakuje kontaktów z nauczycielami. Jak ocenia dyrektor Instytutu Badań Edukacyjnych, Piotr Stankiewicz, przymusowe zdalne lekcje będą testem cyfrowych kompetencji nauczycieli, ale stworzą również szansę na zmianę dotychczasowego, archaicznego modelu nauczania. – Od dawna mówi się o konieczności przejścia na bardziej angażujący model, w którym nauczyciel nie naucza, ale wspiera dziecko w poznawaniu świata, rozbudza jego pasje, pomaga kształtować kompetencje i samodzielnie się kształcić – podkreśla ekspert.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Handel

W najbliższych dniach przedsiębiorcy będą decydować o utrzymaniu lub cięciu etatów. Największa fala upadłości spodziewana jest latem

W kolejnych dniach przedsiębiorcy muszą zdecydować, czy stać ich na przedłużanie umów z pracownikami. W skali najbliższego miesiąca zagrożone są setki tysięcy miejsc pracy – zauważa Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Cięć etatów można spodziewać się zwłaszcza w branżach najbardziej zagrożonych bankructwem, czyli m.in. w handlu, gastronomii czy turystyce. Wiele firm już w tej chwili ma ogromne problemy z płynnością, ale największej fali upadłości można spodziewać się na przełomie lata i jesieni – prognozują eksperci kancelarii Zimmerman i Wspólnicy.