Przegląd mediów

listopad 2019

To nie jest kraj dla bogatych ludzi

2019-11-14  |  11:21
Przegląd mediów

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po kilkaset złotych – stwierdziło dumnie Ministerstwo Przedsiębiorczości, informując o skierowaniu 18 października 2019 r. do konsultacji publicznych projektu ustawy wprowadzającego proporcjonalny od uzyskiwanego dochodu sposób liczenia składek na obowiązkowe ubezpieczenie społeczne. Zmiany faktycznie przyniosą pozytywną, odczuwalną zmianę w sytuacji najmniejszych przedsiębiorców. Jednak pytanie brzmi, kto to wszystko sfinansuje?

Zgłoszony 17 października 2019 r. Projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej autorstwa Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii przewiduje zmianę sposobu ustalania wymiaru składek na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne. W przypadku standardowych składek jest to obecnie 60% średniego krajowego wynagrodzenia. Po wejściu w życie nowelizacji podstawa wymiaru składki będzie liczona od uzyskiwanego dochodu, jednak nieprzekraczającego określonego rocznego progu. Tzw. Mały ZUS już obowiązuje. Został wprowadzony ustawą z dnia 20 lipca 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu obniżenia składek na ubezpieczenia społeczne osób fizycznych wykonujących działalność gospodarczą na mniejszą skalę (Dz.U. 2018 poz. 1577 i 2244), obejmując najmniejszych przedsiębiorców, których roczne przychody nie przekraczały 30-krotności kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Po zmianach Mały ZUS ma objąć jeszcze szerszy krąg adresatów:

„Według założeń przyjętych przy opracowaniu koncepcji nowelizacji, będzie ona modyfikowała wysokość progu przychodu umożliwiającego skorzystanie z ulgi (...), a także dopuści ustalenie podstawy wymiaru składek na podstawie uzyskanego dochodu. W założeniach przyjmuje się, że prawo do skorzystania z obniżonej składki na ubezpieczenia społeczne będą miały osoby, których przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej w poprzednim roku kalendarzowym nie był wyższy niż 120 tys. zł” (Uzasadnienie projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej).

Za korzyści dla mniejszych zapłacą ci więksi

„Na dochody budżetowe będą miały wpływ, poprzez obniżenie podstawy opodatkowania, m.in. planowane zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych związane ze zniesieniem ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe” – to cytat z Uzasadnienia ustawy budżetowej na 2020 r. Istotny jest jeszcze jeden cytat z tego uzasadnienia autorstwa Rady Ministrów: „...w projekcie ustawy budżetowej na rok 2020 przewidziano zrównoważony budżet państwa, tj. budżet, w którym całość wydatków budżetu państwa pokrywana jest jego dochodami”.

Co to oznacza? Przekaz jest jasny. Jeśli obniża się zobowiązania składkowe ZUS małym przedsiębiorcom, to powstałą w systemie ubezpieczeń społecznych dziurę trzeba zasypać pieniędzmi zabranymi większym przedsiębiorcom. Dlaczego? Rachunek jest prosty. Zniesienie ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe sprawia, że w pierwszej kolejności stracą najlepiej zarabiający, powyżej 12 tys. zł miesięcznie. Otrzymają oni na rękę od kilku do kilkunastu procent wypłaty mniej. Jednak równolegle, wprost proporcjonalnie, czyli o kilka, a nawet kilkanaście procent więcej do kasy ZUS przeleją przedsiębiorcy, którzy te osoby zatrudniają. Przykładowo po zniesieniu limitu 30-krotności składek na ZUS przedsiębiorca zatrudniający pracownika z pensją brutto 13 tys. zł miesięcznie będzie musiał dopłacać do jego zatrudnienia ok. 400 zł więcej miesięcznie, czyli ok. 5 tys. zł rocznie. Wyliczenia te, dla zrozumienia, w jakiej sytuacji mogą wkrótce znaleźć się przedsiębiorcy-pracodawcy, brzmią jednak mniej optymistycznie, gdy za przykład weźmie się pracownika zarabiającego 20 tys. zł. Po zmianach pracodawca dopłaci więcej o około 1 700 zł miesięcznie i ponad 20 tys. zł rocznie. Przy pensji pracownika na poziomie 30 tys. zł koszty te wzrosną odpowiednio o około 3 500 zł miesięcznie i ponad 42 tys. zł rocznie.

Zagraniczna rezydencja podatkowa

Wyższe rachunki za niezbędne do prowadzenia przedsiębiorstwa opłaty, jak prąd czy gaz, nowe podatki i inne daniny publicznoprawne, a od 1 stycznia nowego roku wzrost o 15,5% najniższego kosztu zatrudnienia pracownika, a teraz, poprzez likwidację limitu 30-krotności składek ZUS, dodatkowo wzrost kosztów zatrudnienia najlepiej zarabiających – tak wygląda realizacja zadeklarowanej przez rząd idei zrównoważonego rozwoju. W sumie można się w tym doszukać pewnej logiki, bo dawanie jednym kosztem drugich też może doprowadzić do ich uśrednienia.

Nikogo nie może więc już dziwić, że osoby lepiej zarabiające, a tym bardziej zatrudniający je przedsiębiorcy, korzystają z możliwości przeniesienia swojego biznesu pod bardziej przyjazną jurysdykcję. Zmiana rezydencji podatkowej, przeniesienie swojej działalności, czy wykorzystanie zagranicznych struktur organizacyjnych, to skuteczne i już prawdopodobnie jedyne, poza zamknięciem działalności, lekarstwo dla tych, którym nie podoba się oferowany sposób równoważenia. Nie należy też zapominać, że w planach jest likwidacja stałej składki ZUS, celem wprowadzenia powszechnej, „sprawiedliwościowej” składki liczonej proporcjonalnie od uzyskiwanych dochodów, i to nie tylko z tytułu umowy o pracę, ale także osiąganych z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej.

Autor:

radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 14 listopada

Medium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Transport

W transporcie ubywa pasażerów, ale przybywa gapowiczów. Długi za jazdę bez ważnego biletu przekraczają już 144 mln zł

Z powodu pandemii średni spadek przychodów ze sprzedaży biletów – zarówno w komunikacji miejskiej, jak i na kolei – szacuje się na ponad 80 proc. Z publicznego transportu wciąż nie korzysta tylu pasażerów, co wcześniej, za to pojawia się coraz więcej gapowiczów. W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor figuruje ich już ponad 115 tys. z łącznym długiem 144,3 mln zł, a rekordzista z Pomorza ma do zapłaty ponad 219 tys. zł. Niższe wpływy z biletów, a z drugiej strony wzrost kosztów związany z zaostrzonymi procedurami bezpieczeństwa powodują, że przewoźnicy są coraz bardziej zniecierpliwieni i zdeterminowani w odzyskiwaniu długów.

Bankowość

Prof. Marian Noga: Banki w Polsce są w bardzo złej kondycji. Upadek choćby jednego z nich wywołałby efekt domina

Zysk sektora bankowego w pierwszych miesiącach br. spadł o ponad 40 proc. Rekordowo niskie stopy procentowe, odpływ kapitału z rynku bankowego, znaczny wzrost ryzyka kredytowego i upadłości banków, które może wywołać falę domina – to główne zagrożenia, którym sektor będzie musiał stawić czoła w nadchodzących miesiącach. Jak ocenia prof. Marian Noga z wrocławskiej WSB, efektem będzie dalsze zaostrzanie polityki kredytowej, co ograniczy dostępność finansowania w gospodarce, a banki uciekną w inne produkty inwestycyjne. – Niedługo Rada Polityki Pieniężnej będzie musiała podnieść stopy procentowe, żeby wzmocnić złotego i przeciwdziałać rosnącej inflacji, dzięki czemu banki zaczną powoli odrabiać straty związane z kredytowaniem gospodarki – dodaje.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Konsument

Tegoroczne wakacje pod znakiem ścisłych restrykcji. Na kolonie i obozy wyjedzie 80 proc. mniej uczniów [DEPESZA]

Około 240 tys. dzieci i młodzieży wyjedzie w tym roku na letnie kolonie i obozy. Te upłyną jednak pod znakiem ścisłych restrykcji. Dzieci muszą być przygotowane na stosowanie się do zasad higieny, a na organizatorów zostały nałożone dodatkowe wymogi. – Z kolei rodzice w tym roku poza organizacją i logistyką powinni bardziej skupić się na kwestiach zdrowia i pomyśleć o dodatkowym ubezpieczeniu dla dzieci – podkreślają przedstawiciele ERGO Hestii. Przyda się ono np. w razie nagłej choroby lub nieszczęśliwego wypadku.

Surowce

Polska zacieśnia współpracę z USA w sektorze energetyki. Kluczowy atom i dostawy skroplonego gazu

Dostawy skroplonego gazu to kluczowy obszar polsko-amerykańskiej współpracy w sektorze energetyki. PGNiG, które stawia na dywersyfikację dostaw i uniezależnianie się od rosyjskiego surowca, sukcesywnie zwiększa wolumen zakupu LNG od Amerykanów. Do 2024 roku będzie to ponad 9 mld m3 rocznie. Kolejnym perspektywicznym obszarem współpracy jest też energetyka jądrowa. – Pojawiają się kolejne zapowiedzi Amerykanów, którzy są zainteresowani uczestnictwem w polskim projekcie atomowym – mówi ekspert ds. energetyki Mateusz Kubiak.