Przegląd mediów

marzec 2020

Wydatki na nabycie udziałów są kosztem uzyskania przychodu z ich zbycia

2020-03-05  |  10:59
Przegląd mediów

Spółka zagraniczna nabyła udziały w polskiej spółce kapitałowej, która powstała wskutek przekształcenia spółki komandytowej, działającej wcześniej w formie spółki cywilnej. Byli komandytariusze chcieli obniżyć podstawę opodatkowania uzyskanego z tego tytułu dochodu o wynikającą z bilansu zamknięcia spółki komandytowej wartość praw i obowiązków, istniejącą w dacie jej przekształcenia. Fiskus nie zgodził się na to, twierdząc, iż kosztem uzyskania przychodu z tytułu zbycia udziałów może być jedynie koszt historyczny, poniesiony przez tych wspólników na ich nabycie jeszcze przy zakładaniu spółki cywilnej. Wspólnicy wygrali jednak w sądzie, który przypomniał organowi podatkowemu, że orzecznictwo wypracowało w tej kwestii ugruntowane stanowisko, zgodnie z którym, rozpoznając koszty uzyskania przychodu z tytułu odpłatnego zbycia udziałów, nie należy sięgać do pierwotnie poniesionych wydatków na ich nabycie, lecz do rzeczywistej wartości tych udziałów w chwili sprzedaży.

Zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 38 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. 1991 nr 80 poz. 35, ze zm.) nie uznaje się za koszty uzyskania przychodu wydatków na objęcie lub nabycie udziałów czy akcji. Jednakże wydatki te stanowią koszt uzyskania przychodu z odpłatnego zbycia tych udziałów lub akcji.

Przekształcenie spółki cywilnej w komandytową

Dwóch wspólników zawiązało spółkę cywilną i w tej formie prowadziło działalność gospodarczą. Każdy z nich wniósł do niej wkład pieniężny. Rozwój biznesu skłonił przedsiębiorców do zmiany formy prowadzenia działalności. Przekształcili ją więc w spółkę komandytową, sami stając się w niej komandytariuszami. Po pewnym czasie pojawił się inwestor – spółka zagraniczna, która wyraziła gotowość doinwestowania firmy, ale tylko w sytuacji, gdyby była ona prowadzona w formie spółki kapitałowej, w której mogłaby objąć udziały. Wspólnicy przekształcili więc swoją spółkę komandytową w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością i sprzedali inwestorowi 100 udziałów. Spółka zagraniczna objęła także 300 nowo utworzonych udziałów. Tym samym zwiększeniu uległ kapitał zakładowy przekształconej spółki.

Wartość udziałów rosła

Zdaniem wspólników, sprzedając inwestorowi udziały w spółce z o.o., będą mogli zaliczyć wartość ogółu praw i obowiązków w spółce komandytowej ustaloną w dniu przekształcenia jej w spółkę z o.o. jako koszt uzyskania przychodu z tej sprzedaży. Spółka komandytowa, aż do ustalenia jej bilansu zamknięcia, a więc do chwili przekształcenia jej w spółkę kapitałową, prowadziła bowiem działalność gospodarczą, która przynosiła dochody i powiększała majątek spółki. Powołując się na przepis art. 23 ust. 1 pkt 38 ustawy o PIT, wspólnicy podnieśli, że wartość ogółu praw i obowiązków z bilansu otwarcia spółki z o.o. (równego bilansowi zamknięcia spółki komandytowej) stanowi kategorię wydatków poniesionych na objęcie lub nabycie udziałów w ramach transakcji odpłatnego ich zbycia.

Wydatki historyczne

Organ podatkowy stwierdził jednak, że według przepisów Kodeksu spółek handlowych spółka przekształcona jest kontynuatorem praw i obowiązków, jakie przysługiwały spółce przekształcanej, dlatego też nie można w tej sprawie mówić o likwidacji spółki komandytowej i utworzeniu w jej miejsce spółki z o.o. Jest to jedynie zmiana formy prowadzenia działalności gospodarczej przez ten sam podmiot, stąd samo przekształcenie jest neutralne podatkowo. Zdaniem dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej wspólnicy spółki komandytowej nie wnoszą do spółki z o.o. żadnego aportu, zatem nie dochodzi do objęcia w zamian za niego udziałów w tej spółce. To z kolei powoduje, że nie powstaje przychód z kapitałów pieniężnych zgodnie z art. 17 ust. 1 pkt 9 ustawy o PIT.

Co do rozpoznania kosztów uzyskania przychodu, to rzeczywiście zastosowanie znajdzie art. 23 ust. 1 pkt 8 ustawy o PIT. Niemniej w przedmiotowej sprawie kosztami tymi nie będą wydatki poniesione na objęcie lub nabycie udziałów w spółce kapitałowej, a wydatki historyczne, poniesione jako pierwsze przy powstawaniu podmiotu, a więc na wkład w spółce cywilnej. Dla przedsiębiorców oznaczało to, że obniżające ich podstawę opodatkowania koszty nie będą obejmować i uwzględniać powiększenia wartości firmy w okresie jej działalności od czasu zawiązania jej w formie spółki cywilnej, poprzez okres działalności w formie spółki komandytowej, aż do momentu jej przekształcenia w spółkę kapitałową.

Sprawa była jasna, ale nie dla organu

Rozpoznający wniesioną przez przedsiębiorców skargę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie to właśnie im przyznał rację, uznając za błędną wydaną przez organ podatkowy interpretację. WSA był pewny swego rozstrzygnięcia, bowiem wskazał, że w kwestii będącej przedmiotem tej sprawy nie powinny istnieć wątpliwości interpretacyjne, z uwagi na jednolitą linię orzecznictwa.

Sąd orzekł, że ważna jest wartość majątku spółki komandytowej w dacie jej przekształcenia w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, bo to ten majątek pełnić będzie funkcję wkładu do spółki z o.o. Wartość nominalna udziałów nie jest tożsama z ich wartością rynkową i bilansową, która może być wyższa. To z kolei zależne jest przede wszystkim od wartości majątku spółki. Dlatego w chwili zbycia udziałów w spółce z o.o. nieistotna staje się wartość wydatków, jakie wspólnicy ponieśli na zawiązanie pierwotnej spółki cywilnej, bo ta się zdewaluowała. Doniosła jest aktualna w chwili sprzedaży udziałów spółki z o.o. wartość tych udziałów, a więc taka, jaka jest zgodna z bilansem zamknięcia spółki komandytowej.

„(…) wydatki na nabycie udziałów są kosztem uzyskania przychodów z odpłatnego zbycia tych udziałów. Koszty te wyznacza wartość środków poniesionych dla uzyskania majątku spółki komandytowej, który w dacie ustania bytu prawnego tej spółki, a więc w dacie powstania spółki z o.o., równy był początkowej wartości majątku spółki z o.o. Kosztem uzyskania przychodu powinna więc być wartość bilansowa spółki komandytowej z dnia ustania jej bytu prawnego, będąca jednocześnie wartością bilansową spółki z o.o. z dnia rozpoczęcia tego bytu” (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z 15 listopada 2019 r., sygn. I SA/Kr 938/19).

Korzystne przekształcenie spółki

Powyższa sprawa pokazuje, że istniejące instytucje prawa korporacyjnego, prawa spółek dają prowadzącym działalność gospodarczą szerokie możliwości, nie tylko w zakresie biznesowym. Dostosowanie prowadzonej działalności do jej charakteru, czy w celu nadążenia za jej rozwojem, jednocześnie pozwala na pełniejszą optymalizację kosztów prowadzenia tej działalności. To również przekształcenie spółki na potrzeby pozyskania inwestora, ale i dla uzyskiwania szerszych korzyści, jakie dają systemy podatkowe innych państw, możliwe do osiągnięcia dzięki tworzeniu holdingów zagranicznych spółek. Dlatego planujące rozwój przedsiębiorstwa, ale i te poszukujące ochrony swojego majątku, mogą korzystać z dobrodziejstw, jakie daje im instytucja przekształcenia spółki.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 5 marca

Medium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Telekomunikacja

Polacy chętniej sięgają po tańsze smartfony. Coraz częściej oferują one najnowsze technologie dostępne dotąd w najdroższych modelach czołowych producentów [DEPESZA]

W 2020 roku w Polsce sprzedano ponad 8,5 mln smartfonów. To spadek o ok. 8,5 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Jeszcze bardziej spadła jednak łączna wartość wszystkich sprzedanych smartfonów, co oznacza, że Polacy sięgają po coraz tańsze urządzenia. To efekt między innymi tzw. demokratyzacji rynku, dzięki której modele wyposażone w najnowsze technologie można kupić w coraz przystępniejszej cenie. Średnia wartość zakupionego smartfona wyniosła w 2020 roku około 1056 zł, podczas gdy najdroższe, flagowe modele potrafią kosztować po kilka tysięcy złotych. Tymczasem tańsze smartfony także wyposażone są w najnowsze technologie, takie jak 5G, superszybkie ładowanie czy ekran Super AMOLED.

Sport

Druga połowa maja to czas odmrażania sportu. Branża apeluje o zwiększenie limitu uczestników masowych imprez na świeżym powietrzu

Pandemia przewróciła świat sportu do góry nogami. O ile sport na poziomie zawodowym funkcjonuje w reżimie sanitarnym, o tyle amatorski w dużym stopniu zanikł. Przyczyniły się do tego m.in. zamknięte od miesięcy siłownie i kluby fitness oraz prawie 15-miesięczny zakaz organizacji imprez masowych na świeżym powietrzu. – W sensie zdrowotnym to może być bomba z opóźnionym zapłonem – mówi Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska. Od 15 maja, zgodnie z wytycznymi rządowymi, kibice mogą wrócić na trybuny, a w imprezach poza obiektami sportowymi będzie mogło uczestniczyć do 150 osób. Branża jednak apeluje o szybsze zwiększanie tego limitu.

Konsument

UE planuje kolejne regulacje w walce z marnowaniem żywności. Dziś do śmieci trafia 80 mln ton rocznie, z czego 10 proc. z powodu upływu terminów na opakowaniu

Unia Europejska chce skuteczniej walczyć z marnotrawstwem żywności. Zgodnie z unijnym prawem od końca marca 2021 roku w obrocie niekomercyjnym mogą się znaleźć produkty po upływie daty minimalnej trwałości podanej na opakowaniu. Kolejne planowane kroki w tej walce dotyczą również rozszerzenia listy produktów zwolnionych z obowiązku podawania daty minimalnej trwałości lub nawet zupełnej rezygnacji z jej podawania i pozostania tylko przy terminie przydatności do spożycia, czyli przy sformułowaniu „należy spożyć do”. W całej UE marnuje się co roku ok. 80 mln ton jedzenia. Aż 10 proc. tej puli marnowanej żywności wiąże się właśnie z oznaczeniem terminów, nie zawsze jednak słusznie odczytywanych przez konsumentów.

Farmacja

WHO zmienia klasyfikację indyjskiej mutacji koronawirusa. Na razie nie ma jednak ryzyka, że wywoła ona kolejną falę pandemii

Indyjska odmiana koronawirusa została przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) zakwalifikowana jako „niepokojący wariant”. Do tej pory była uznawana za budzącą „szczególne zainteresowanie”. W badaniach stwierdzono, że wariant, znany jako B.1.617, rozprzestrzenia się łatwiej niż pierwotny wirus, ale potrzebne są dalsze obserwacje. – Nie ma jednak sygnałów, że stanowi on większe zagrożenie niż mutacje, z którymi mieliśmy dotychczas do czynienia – mówi prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka. Groźbę wybuchu kolejnej fali pandemii odsuwa jednak przede wszystkim postępujący proces szczepień, bo zdaniem ekspertów wszystko wskazuje na to, że stosowane do tej pory szczepionki działają również na wariant indyjski.