<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?>
<rss version="2.0">
 <channel>
    <title>Biznes.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
    <link>https://biznes.newseria.pl/</link>
    <description>Najnowsze informacje</description>
    <lastBuildDate>Fri, 24 Jul 2026 06:30:00 +0200</lastBuildDate>
    <language>pl</language>
    <image>
      <title>Biznes.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
      <url>https://biznes.newseria.pl/grafika/logo.gif</url>
      <link>https://biznes.newseria.pl/</link>
    </image>
    
<item>
     <title><![CDATA[Firmy przygotowują się do nowych wymogów cyberbezpieczeństwa. Brak schematu certyfikacji oraz weryfikacja dostawców wśród najważniejszych wyzwań]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/firmy-przygotowuja-sie,p518410038</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/firmy-przygotowuja-sie,p518410038</guid>
     <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/orange-ksc-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Po wejściu w&nbsp;życie ustawy o&nbsp;krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC) podmioty kluczowe i&nbsp;ważne przygotowują się do nowych obowiązk&oacute;w. Mają na to czas do 3 kwietnia 2027 roku, ale przedstawiciele Orange Polska wskazują, że szczeg&oacute;lnie weryfikacja dostawc&oacute;w usług i&nbsp;sprzętu może wymagać dodatkowego czasu. Postulują także wprowadzenie systemu certyfikacji na wz&oacute;r ISO, kt&oacute;ry ułatwiałby organizacjom ocenę zgodności z&nbsp;nowymi przepisami, a także rozszerzenie weryfikacji pracownik&oacute;w zajmujących się cyberbezpieczeństwem.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Ustawa o&nbsp;krajowym systemie cyberbezpieczeństwa to regulacja, kt&oacute;ra stawia przed podmiotami wiele wyzwań, szczeg&oacute;lnie przed podmiotami infrastruktury krytycznej, takimi jak Orange Polska. Możemy m&oacute;wić zar&oacute;wno o&nbsp;kwestii zgodności wdrożenia ustawy z&nbsp;wymogami ustawodawcy, o&nbsp;aspektach formalno-praktycznych, jak np. zakres weryfikacji kandydat&oacute;w do pracy przy systemie zarządzania bezpieczeństwem informacji,&nbsp; jak i&nbsp;o tym, jak dalece powinniśmy sprawdzać dostawc&oacute;w i&nbsp;w jakim czasie powinniśmy to zrobić. Ustawa nakłada r&oacute;żnorakie obowiązki, a ich realizacja to proces trudny i&nbsp;wymaga przeorganizowania wielu obszar&oacute;w, żeby mogło to zadziałać&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Sławomir Chmielewski, dyrektor bezpieczeństwa i&nbsp;compliance w&nbsp;Orange Polska.&nbsp;&ndash; <em>To są nowe rzeczy i&nbsp;bardzo istotne jest, żeby były wdrożone prawidłowo, ale też żeby organizacja podołała, bo obciążenie jest duże.</em></p><p style="text-align:justify">Nowelizacja ustawy o&nbsp;KSC, kt&oacute;ra wdraża do polskiego prawa unijną dyrektywę NIS 2, weszła w&nbsp;życie 3 kwietnia br. Nowe przepisy nakładają na podmioty kluczowe i&nbsp;ważne obowiązki w&nbsp;zakresie stosowania odpowiednich środk&oacute;w technicznych, operacyjnych i&nbsp;organizacyjnych w&nbsp;celu zapewnienia bezpieczeństwa sieci i&nbsp;system&oacute;w teleinformatycznych. Od 13 kwietnia do 6 maja br. minister cyfryzacji wprowadził do wykazu podmiot&oacute;w kluczowych i&nbsp;podmiot&oacute;w ważnych KSC z&nbsp;urzędu dotychczasowych operator&oacute;w usług kluczowych, dostawc&oacute;w usług zaufania, przedsiębiorc&oacute;w telekomunikacyjnych i&nbsp;podmioty publiczne. Podmioty, kt&oacute;re nie&nbsp;zostały objęte wpisem z&nbsp;urzędu, muszą go dokonać samodzielnie do 3 października br.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ustawa jest bardzo obszernym dokumentem i&nbsp;reguluje wiele obszar&oacute;w. Z naszego punktu widzenia certyfikacja na wz&oacute;r ISO jest więc bardzo dobrym pomysłem. Byłaby dla&nbsp;nas istotną wskaz&oacute;wką, dzięki kt&oacute;rej wiedzielibyśmy, jak poszczeg&oacute;lne punkty czy rozdziały ustawy należy adresować w&nbsp;dużej korporacji. Tego typu certyfikat &ndash; odpowiednio sprawdzony i&nbsp;zaudytowany &ndash; dawałby gwarancję dla&nbsp;naszych partner&oacute;w i&nbsp;klient&oacute;w co do tego, że jesteśmy zgodni z&nbsp;przepisami prawa</em>&nbsp;&ndash; podkreśla dyrektor bezpieczeństwa i&nbsp;compliance w&nbsp;Orange Polska.</p><p style="text-align:justify">Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało projekt zestawienia norm i&nbsp;standard&oacute;w, kt&oacute;rych stosowanie będzie wspierać realizację nowych obowiązk&oacute;w, w&nbsp;szczeg&oacute;lności dotyczących obowiązk&oacute;w związanych z&nbsp;Systemem Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji&nbsp;(SZBI). Ma ono ułatwić podmiotom identyfikację standard&oacute;w dotyczących poszczeg&oacute;lnych obszar&oacute;w funkcjonowania systemu, w&nbsp;tym m.in. bezpieczeństwa system&oacute;w, zarządzania ryzykiem, ciągłości działania czy też łańcucha dostaw. Ma to być jednak zestawienie o&nbsp;charakterze pomocniczym i&nbsp;informacyjnym, a nie&nbsp;źr&oacute;dło obowiązującego prawa. &nbsp;</p><p style="text-align:justify">Do&nbsp;3 kwietnia 2027 roku&nbsp;podmioty kluczowe i&nbsp;ważne muszą wdrożyć obowiązki wynikające z&nbsp;nowych przepis&oacute;w.&nbsp;Chodzi przede wszystkim o&nbsp;przygotowanie i&nbsp;wdrożenie SZBI, zgłaszanie incydent&oacute;w do zespoł&oacute;w CSIRT,&nbsp;zarządzanie incydentami oraz&nbsp;wyznaczanie os&oacute;b odpowiedzialnych za utrzymywanie kontakt&oacute;w z&nbsp;podmiotami KSC.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W aspekcie weryfikacji łańcucha dostaw, czyli tego, od kogo zamawiamy poszczeg&oacute;lne komponenty usług lub sprzętu, konieczne jest wydłużenie terminu vacatio legis o&nbsp;12 miesięcy. To dałoby nam większe prawdopodobieństwo dobrego sprawdzenia dostawc&oacute;w</em>&nbsp;&ndash; postuluje Sławomir Chmielewski.</p><p style="text-align:justify">Kolejny postulat dotyczy obowiązku weryfikacji personelu, kt&oacute;ry będzie wykonywał zadania związane z&nbsp;cyberbezpieczeństwem, pod kątem niekaralności za przestępstwa przeciwko ochronie informacji. Na to r&oacute;wnież podmioty objęte ustawą mają czas do 3 kwietnia 2027 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ważnym elementem jest to, jak weryfikujemy pracownik&oacute;w, kt&oacute;rzy będą pracować przy systemie zarządzania bezpieczeństwem informacji lub rozpatrywać incydenty bezpieczeństwa informacji&nbsp;&ndash;</em> uważa ekspert. &ndash;<em>&nbsp;Ustawa zrobiła pierwszy krok, ale naszym zdaniem powinno to być sformułowane szerzej.</em></p><p style="text-align:justify">W świetle ustawy zadań związanych z&nbsp;cyberbezpieczeństwem nie&nbsp;mogą wykonywać osoby skazane za przestępstwa przeciwko ochronie informacji, w&nbsp;tym takich jak ujawnienie informacji niejawnych lub służbowych, nielegalne uzyskanie informacji, ich niszczenie czy też zakł&oacute;canie sieci i&nbsp;system&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Uważamy, że kandydat powinien być weryfikowany r&oacute;wnież pod kątem&nbsp;przestępstw takich jak terroryzm albo szpiegostwo, ponieważ dostęp do informacji automatycznie może kusić do tego typu działań&nbsp;&ndash;</em> zaznacza dyrektor bezpieczeństwa i&nbsp;compliance w&nbsp;Orange Polska. <em>&ndash; Kolejnym elementem jest to, aby kandydat m&oacute;gł być sprawdzany pod kątem konfliktu interes&oacute;w, czy nie&nbsp;jest powiązany z&nbsp;podmiotami czy państwami, z&nbsp;kt&oacute;rymi nie&nbsp;chcielibyśmy, żeby był powiązany. Ważne jest też badanie jego rezydentury cyfrowej. Kandydat może m&oacute;wić o&nbsp;tym, że pracuje z&nbsp;danego kraju, tymczasem wiemy, że cyfrowo można to zorganizować tak, że pracuje z&nbsp;innego.</em></p><p style="text-align:justify">Zdaniem eksperta taka weryfikacja nie&nbsp;powinna być jednorazowa, ale cykliczna, przeprowadzana przykładowo co dwa lata. Jak podkreśla, ten postulat pojawiał się w&nbsp;trakcie dyskusji na konferencji Urzędu Ochrony Danych Osobowych na temat nowych przepis&oacute;w NIS 2 i&nbsp;KSC.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Padały też postulaty na temat uproszczenia wsp&oacute;łpracy pomiędzy organami państwowymi a podmiotami prywatnymi, jeśli chodzi o&nbsp;zgłaszanie incydent&oacute;w bezpieczeństwa i&nbsp;wiele innych. Mam nadzieję, że przekuje się to r&oacute;wnież w&nbsp;konkretny legislacyjny materiał&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Sławomir Chmielewski.</p><p style="text-align:justify">Ustawa zakłada, że do 3 kwietnia 2028 roku podmioty kluczowe, kt&oacute;re nie&nbsp;były wcześniej operatorami usług kluczowych, mają obowiązek przeprowadzić pierwszy zewnętrzny audyt bezpieczeństwa swojego systemu informacyjnego. Takie audyty muszą być powtarzane co najmniej raz na trzy lata, a raporty z&nbsp;ich przebiegu &ndash; trafiać do odpowiednich organ&oacute;w. Od 3 kwietnia 2028 roku organy właściwe do spraw cyberbezpieczeństwa (dla telekomunikacji jest to UKE) będą mogły nakładać kary pieniężne za nieprzestrzeganie obowiązk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Świadomość firm na temat obowiązk&oacute;w wynikających z&nbsp;ustawy jest bardzo r&oacute;żna. W&nbsp;dużej mierze zależy to od tego, czy firma miała wcześniej do czynienia z&nbsp;infrastrukturą krytyczną, czy jest podmiotem infrastruktury krytycznej, i&nbsp;od tego, jaka jest jej dojrzałość. Niezależnie od świadomości i&nbsp;poziomu dojrzałości tak duża zmiana legislacyjna i&nbsp;jej wdrożenie wymagają czasu. Domyślam się, że&nbsp;firmy, dla&nbsp;kt&oacute;rych jest to novum,&nbsp;</em><em>potrzebują&nbsp;</em><em>jeszcze więcej czasu&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;uważa dyrektor bezpieczeństwa i&nbsp;compliance w&nbsp;Orange Polska.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/518410038_orange_ksc_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Zmienia się podejście do regulacji rzek. Przywracanie ich naturalnego biegu ma pomóc ograniczyć skutki suszy i powodzi]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/zmienia-sie-podejscie-do,p502842799</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/zmienia-sie-podejscie-do,p502842799</guid>
     <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/krauze-klimat2-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Regulacja koryt, osuszanie mokradeł,&nbsp;odcinanie od teren&oacute;w zalewowych oraz&nbsp;budowa zap&oacute;r i&nbsp;prog&oacute;w &ndash; takie działania przez&nbsp;dziesięciolecia zmieniały naturalny charakter rzek. Eksperci wskazują, że w&nbsp;ich efekcie w&nbsp;wielu miejscach ograniczona została naturalna zdolność krajobrazu do zatrzymywania wody, co zwiększa skalę skutk&oacute;w suszy i&nbsp;powodzi. Renaturyzacja rzek i&nbsp;rozw&oacute;j błękitno-zielonej infrastruktury mają pom&oacute;c w&nbsp;adaptacji do zmian klimatu i&nbsp;nasilających się ekstremalnych zjawisk pogodowych.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Przez setki lat postrzegaliśmy&nbsp;</em><em>przyrodę </em><em>jako przeciwnika, zwłaszcza jeżeli chodzi o&nbsp;ekosystemy rzeczne. One stanowiły zagrożenie dla&nbsp;naszych miast, nie&nbsp;potrafiliśmy sobie poradzić z&nbsp;wezbraniami i&nbsp;powodziami. Wciąż dużo z&nbsp;takiego podejścia do przyrody w&nbsp;nas zostało. Potem nauczyliśmy się regulować rzeki i&nbsp;w kt&oacute;rymś momencie niestety przekroczyliśmy magiczną barierę, kiedy uregulowane rzeki, bardzo mocno wcięte w&nbsp;krajobraz, zaczęły go drenować. Rzeka, kt&oacute;ra nie&nbsp;wsp&oacute;łgra z&nbsp;wodami gruntowymi, nie&nbsp;jest zasilana przez&nbsp;wody gruntowe i&nbsp;nie zasila w&oacute;d gruntowych, nagle stała się po prostu rowem drenującym </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria dr Kinga Krauze z&nbsp;Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii Polskiej Akademii Nauk.</p><p style="text-align:justify">W ciągu ostatnich 30 lat, według danych Gł&oacute;wnego Urzędu Statystycznego, najwięcej inwestycji w&nbsp;zabudowę rzek i&nbsp;potok&oacute;w g&oacute;rskich, w&nbsp;tym ich regulację, przeprowadzono w&nbsp;2003 roku &ndash; 858,5 km. Od tego czasu takich inwestycji było coraz mniej &ndash; w&nbsp;2023 roku było to 47,4 km. Obecnie trend stopniowo się odwraca i&nbsp;coraz większą rolę zyskuje przywracanie naturalnego przebiegu rzek w&nbsp;procesie renaturyzacji. Eksperci podkreślają, że stoi za tym paradoks związany z&nbsp;długofalowymi skutkami ingerencji w&nbsp;sieć rzeczną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rzeka uregulowana z&nbsp;jednej strony nie&nbsp;ma dużej zdolności retencji wody, a z&nbsp;drugiej strony bardzo szybko przenosi falę wezbraniową, czyli powoduje podtapianie lub zatapianie miast i&nbsp;wiosek na swojej drodze. Drugim elementem samej regulacji rzek było też osuszanie mokradeł. W Europie 90 proc. mokradeł praktycznie już zniknęło, w&nbsp;Polsce r&oacute;wnież te statystyki nie&nbsp;są zbyt dobre. Mokradła magazynują wodę wtedy, kiedy jest opad, czyli woda nie&nbsp;dopływa nam gwałtownie do rzek i&nbsp;nie spływa z&nbsp;nimi, powodując podtopienia i&nbsp;powodzie, a jednocześnie są w&nbsp;stanie uwalniać wodę w&nbsp;dłuższych okresach w&nbsp;czasie suszy &ndash;&nbsp;</em>dodaje ekspertka PAN.</p><p style="text-align:justify">Jak wyjaśnia, mokradła były z&nbsp;jednej strony osuszane na potrzeby rolnictwa, a z&nbsp;drugiej regulacja rzek odcinała je od ich tras zalewowych, a tym samym od mokradeł, kt&oacute;re powinny zasilać w&nbsp;okresach intensywnych opad&oacute;w. Wszystkie te czynniki doprowadziły do tego, że utraciliśmy systemy buforujące wodę.</p><p style="text-align:justify">Na to nakładają się skutki zmian klimatu i&nbsp;wzrostu globalnych średnich temperatur. Raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) wskazuje, że każde dodatkowe p&oacute;ł stopnia globalnego ocieplenia powoduje wyraźny wzrost intensywności i&nbsp;częstotliwości występowania fal upał&oacute;w, nawalnych opad&oacute;w, a w&nbsp;niekt&oacute;rych regionach r&oacute;wnież susz. Jak podaje Instytut Meteorologii i&nbsp;Gospodarki Wodnej, średnia obszarowa temperatura powietrza w&nbsp;2023 roku w&nbsp;Polsce wyniosła 10 stopni Celsjusza i&nbsp;była aż&nbsp;o&nbsp;1,3 stopnia wyższa od średniej rocznej wieloletniej (klimatologiczny okres normalny 1991&ndash;2020).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W skali Polski mamy regiony, kt&oacute;re mają wystarczającą ilość opad&oacute;w, i&nbsp;takie, kt&oacute;re jej nie&nbsp;mają. Chodzi zwłaszcza o&nbsp;opady wiosenne, kt&oacute;re w&nbsp;tym roku prawie nie&nbsp;wystąpiły w&nbsp;</em><em>centralnej&nbsp;</em><em>Polsce, powodując dosyć duże straty w&nbsp;rolnictwie. Przyzwyczailiśmy się do tego, że wody jest wystarczająco dużo, że odkręcamy kran i&nbsp;ona jest. Zasoby w&oacute;d gruntowych odbudowują się w&nbsp;ciągu tygodni i&nbsp;miesięcy, zasoby w&oacute;d głębszych odbudowują się dziesiątki, czasami setki lat, a zasoby w&oacute;d głębokich, artezyjskich odbudowują się tysiące lat. Z tych zasob&oacute;w korzysta Ł&oacute;dź, w&nbsp;kt&oacute;rej mieszkam. Pytanie, czy to jeszcze jest zas&oacute;b odnawialny? Jeżeli go wykorzystamy, to przy braku opad&oacute;w wiosennych czy przy nawalnych opadach letnich może się okazać, że nie&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie zebrać wystarczająco</em><em> tej wody</em><em>&nbsp;dla&nbsp;bieżących potrzeb </em>&ndash;&nbsp;podkreśla dr Kinga Krauze.</p><p style="text-align:justify">W ocenie ekspertki polskie miasta nie&nbsp;są dobrze przygotowane na mierzenie się z&nbsp;ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Zdrowe ekosystemy wodne, ale też połączenie błękitnej i&nbsp;zielonej infrastruktury są konieczne do tego, żeby miasta lepiej się adaptowały do zmian klimatu. Ta świadomość jest i&nbsp;zaczynamy działać w&nbsp;tym kierunku. Jednak jest to bardzo trudne, ponieważ pewne decyzje, kt&oacute;re podjęliśmy w&nbsp;przeszłości, mają wpływ na to, jakie</em><em> obecnie</em><em>&nbsp;mamy możliwości manewru. To duże wyzwanie dla&nbsp;planist&oacute;w, urbanist&oacute;w i&nbsp;os&oacute;b zarządzających miastami, żeby myśleć perspektywicznie </em>&ndash;&nbsp;ocenia badaczka PAN.</p><p style="text-align:justify">Jak dodaje, szczeg&oacute;lnie trudna, a właściwie niemożliwa, będzie renaturyzacja rzek w&nbsp;obszarach, kt&oacute;re już zostały gęsto zabudowane.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dopuściliśmy do tego, żeby r&oacute;wnież tereny powyżej dużych miast zostały zabudowane, a moglibyśmy tam tworzyć poldery, kt&oacute;re pozwalałyby rzekom czy fali powodziowej się rozlewać &ndash;</em>&nbsp;podkreśla ekspertka. &ndash;<em> Ekstremalne zmiany pogodowe będą od nas wymagać znaczącej elastyczności i&nbsp;przemyślenia naszego podejścia biznesowego do miast, co tak naprawdę ma dla&nbsp;nas wartość i&nbsp;jakie elementy miast powinniśmy cenić z&nbsp;myślą o&nbsp;przyszłości, niekoniecznie doraźnym zysku.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, renaturyzacja stała się jednym z&nbsp;najważniejszych kierunk&oacute;w wsp&oacute;łczesnej gospodarki wodnej. Oznacza ona działania zmierzające do przywracania naturalnych proces&oacute;w zachodzących w&nbsp;ekosystemach wodnych i&nbsp;od wody zależnych: od przywracania możliwości migracji organizm&oacute;w wodnych, przez&nbsp;odtwarzanie teren&oacute;w podmokłych, po przywracanie naturalnych funkcji dolin rzecznych. Jak podkreślają przedstawiciele instytucji, działania renaturyzacyjne mogą być prowadzone r&oacute;wnież na rzekach silnie przekształconych przez&nbsp;infrastrukturę hydrotechniczną.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/502842799_krauze_klimat_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Trwają prace nad nowymi przepisami dotyczącymi mobilności wojskowej w UE. Mają obowiązywać od 2028 roku]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/trwaja-prace-nad-nowymi,p1845614743</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/trwaja-prace-nad-nowymi,p1845614743</guid>
     <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/szczerba-mobilnosc-wojskowa-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W Unii Europejskiej ruszyły negocjacje międzyinstytucjonalne dotyczące rozporządzenia Military Mobility w&nbsp;sprawie utworzenia tzw. wojskowego Schengen. Ma ono usprawnić i&nbsp;skr&oacute;cić przemieszczanie wojsk i&nbsp;sprzętu wojskowego między poszczeg&oacute;lnymi krajami członkowskimi. Michał Szczerba, eurodeputowany z&nbsp;KO, kt&oacute;ry odpowiada za negocjacje po stronie Parlamentu Europejskiego, oczekuje, że rozmowy zakończą się do końca 2026 roku, a nowe regulacje wejdą w&nbsp;życie na początku 2028 roku. Jak podkreśla, będą one mieć duże znaczenie dla&nbsp;Polski i&nbsp;innych kraj&oacute;w&nbsp;flanki wschodniej UE.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Ja i&nbsp;europoseł z&nbsp;Łotwy, Robert Zīle, otrzymaliśmy mandat do prowadzenia negocjacji międzyinstytucjonalnych nad tą regulacją. Plan jest jasny. Do końca roku chcemy je zakończyć, żeby przepisy zostały przyjęte i&nbsp;w pełni weszły w&nbsp;życie na początku 2028 roku. 2027 rok to będą przygotowania kraj&oacute;w członkowskich do pełnego wdrożenia. 2028 rok to idealny moment, ponieważ rozpoczyna się nowa perspektywa finansowa i&nbsp;nowe miliardy trafią na mobilność wojskową </em>&ndash; zapowiada w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Michał Szczerba, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">W ubiegłym tygodniu odbyło się pierwsze spotkanie w&nbsp;ramach międzyinstytucjonalnych negocjacji, na kt&oacute;rym obecnych było dw&oacute;ch negocjator&oacute;w z&nbsp;PE,&nbsp;komisarze transportu i&nbsp;obrony oraz&nbsp;przedstawiciele irlandzkiej prezydencji w&nbsp;Radzie UE. Pakiet dotyczący mobilności wojskowej został przedstawiony przez&nbsp;Komisję Europejską w&nbsp;listopadzie 2025 roku, a w&nbsp;czerwcu br. swoje stanowisko wyraziły Parlament Europejski oraz&nbsp;Rada UE. Celem nowej regulacji ma być zapewnienie płynnego przemieszczania wojsk, sprzętu i&nbsp;zasob&oacute;w wojskowych w&nbsp;całej Unii Europejskiej. Szefowie państw i&nbsp;rząd&oacute;w wskazali&nbsp;mobilność wojskową jako jeden z&nbsp;priorytetowych obszar&oacute;w&nbsp;działań na szczeblu UE w&nbsp;zakresie zdolności obronnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Najważniejszą sprawą z&nbsp;punktu widzenia Polski i&nbsp;flanki wschodniej jest to, że pozwolenia na przemieszczanie się wojsk i&nbsp;sprzętu będą znacząco przyspieszone. Będzie jedno pozwolenie, kt&oacute;re pozwoli na transport w&nbsp;obrębie całej Unii Europejskiej. Będą pozwolenia stałe i&nbsp;ad hoc, rozpatrywane w&nbsp;ciągu sześciu godzin </em>&ndash; wyjaśnia europoseł.</p><p style="text-align:justify">Posłowie do Parlamentu Europejskiego przyznali, że w&nbsp;sytuacjach nadzwyczajnych lub kryzysowych normalne przepisy transportowe lub przepustowość sieci są niewystarczające, aby sprostać znacznemu wzrostowi wolumenu, częstotliwości lub prędkości transportu wojskowego. Poparli więc utworzenie europejskiego systemu wzmocnionej mobilności wojskowej (EMMERS), kt&oacute;ry uruchamiałby tymczasowe środki zapewniające terminowy i&nbsp;nieprzerwany transport wojskowy w&nbsp;całej UE, jednocześnie minimalizując zakł&oacute;cenia w&nbsp;ruchu cywilnym.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Każdy kraj członkowski ma osobne procedury. To, co zapewniliśmy w&nbsp;tej regulacji i&nbsp;w naszej propozycji, to przede wszystkim pełna zgodność ze standardami i&nbsp;procedurami NATO. To są te same formularze. To jest r&oacute;wnież włączanie kraj&oacute;w, kt&oacute;re nie&nbsp;są w&nbsp;Unii, ale są w&nbsp;NATO, czy też kraj&oacute;w kandydujących jak Ukraina czy Mołdawia, chociażby do bazy solidarnościowej. To będzie baza zasob&oacute;w, kt&oacute;rymi Unia Europejska będzie dysponowała, jeśli chodzi zar&oacute;wno o&nbsp;infrastrukturę, jak i&nbsp;środki transportu </em>&ndash; podkreśla Michał Szczerba.</p><p style="text-align:justify">Nowe przepisy mają zobowiązać KE do utworzenia puli solidarności w&nbsp;ciągu sześciu miesięcy od wejścia w&nbsp;życie nowych przepis&oacute;w. Jej zadaniem jest uzupełnienie luk w&nbsp;zakresie zdolności do mobilności wojskowej. Będzie ona gromadzić i&nbsp;udostępniać potencjał transportowy i&nbsp;logistyczny UE i&nbsp;poszczeg&oacute;lnych państw, taki jak pojazdy, personel, systemy teleinformatyczne, jednostki medyczne, statki lub pociągi, w&nbsp;celu ułatwienia operacji transportu wojskowego.</p><p style="text-align:justify">Europarlamentarzyści chcą zapewnienia komplementarności działań Unii Europejskiej i&nbsp;NATO, aby umożliwić szybkie i&nbsp;sprawne przemieszczanie się sił sojuszniczych w&nbsp;czasie pokoju, kryzysu lub konfliktu, w&nbsp;tym w&nbsp;stosunkach z&nbsp;bliskimi partnerami.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Co jest istotne, przede wszystkim inwestujemy w&nbsp;naszą infrastrukturę. Przez Polskę będą przechodzić strategiczne korytarze mobilności wojskowej. To w&nbsp;połączeniu z&nbsp;nową perspektywą finansową gigantyczny zastrzyk na polskie drogi, mosty, tunele, lotniska czy linie kolejowe</em> &ndash; m&oacute;wi polityk.</p><p style="text-align:justify">Nowe przepisy mają skłonić państwa członkowskie do priorytetowego traktowania modernizacji infrastruktury dual-use, takich jak drogi, mosty, tunele, linie kolejowe, porty, lotniska i&nbsp;multimodalne terminale towarowe, aby mogły one wytrzymać wojskowy ruch transportowy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Przez ostatnie lata korzystaliśmy z&nbsp;członkostwa w&nbsp;Unii Europejskiej i&nbsp;przygotowywaliśmy infrastrukturę na czas pokoju. Ona spełnia wszystkie wymogi dla&nbsp;ruchu cywilnego, natomiast w&nbsp;tej chwili musi być to infrastruktura podw&oacute;jnego zastosowania, kt&oacute;ra będzie też odpowiadała potrzebom wojska na czas zagrożenia </em>&ndash; wyjaśnia Michał Szczerba. &ndash; <em>Dla nas r&oacute;wnież bardzo ważne było to, żeby uwzględnić w&nbsp;tej propozycji kwestie związane z&nbsp;infrastrukturą paliwową. Polska nie&nbsp;jest w&nbsp;rurociągach natowskich, a powinna być. To jest coś, co można przy okazji wzmocnić. Bardzo wyraźnie chcę powiedzieć, że spojrzeliśmy na tę regulację całościowo. Są tam wszystkie elementy, na kt&oacute;rych zależało polskiemu rządowi, sztabowi generalnemu, operatorom infrastrukturalnym i&nbsp;transportowym.</em></p><p style="text-align:justify">Na mapie Unii Europejskiej wskazano kluczowe korytarze mobilności wojskowej. Trzy z&nbsp;czterech biegną przez&nbsp;Polskę.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Mamy zidentyfikowane newralgiczne punkty infrastrukturalne, kt&oacute;re będą wymagały wzmocnienia, żeby m&oacute;gł przejechać sprzęt wojskowy. Na to będziemy mieć środki w&nbsp;instrumencie Łącząc Europę po 2028 roku, ale także z&nbsp;Funduszu Konkurencyjności, kt&oacute;ry w&nbsp;obszarze obronnym ma mieć budżet ok. 130 mld euro </em>&ndash; m&oacute;wi eurodeputowany.</p><p style="text-align:justify">W por&oacute;wnaniu z&nbsp;aktualnym wieloletnim budżetem unijnym w&nbsp;kolejnej perspektywie finansowej na lata 2028&ndash;2034 środki na mobilność wojskową wzrosną 10-krotnie. W ramach instrumentu Łącząc Europę (CEF) zaproponowano na ten cel 18 mld euro.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> My upraszczamy, digitalizujemy, przyspieszamy i&nbsp;tworzymy prawo. Natomiast środki musi zabezpieczyć nowa perspektywa finansowa. Te negocjacje są zaawansowane, propozycje Komisji już są bardzo obiecujące. Mam absolutne przekonanie, że Polska, podobnie jak w&nbsp;przypadku SAFE, będzie krajem numer jeden, kt&oacute;ry może skorzystać na środkach na mobilność wojskową </em>&ndash; uważa Michał Szczerba.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1845614743_szczerba_mobilnosc_wojskowa_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polacy chętnie angażują się w pomoc w kryzysowych sytuacjach. Rząd chce wzmocnić potencjał wolontariatu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-chetnie-angazuja,p1320026601</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-chetnie-angazuja,p1320026601</guid>
     <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/porowska-wolontariat-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polacy chętnie angażują się w&nbsp;nieformalny wolontariat, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;czasie kryzys&oacute;w, co pokazały doświadczenia pandemii, wojny w&nbsp;Ukrainie czy ostatniej powodzi w&nbsp;południowo-zachodniej Polsce. Znacznie rzadziej wykonują prace wolontariackie w&nbsp;organizacjach pozarządowych czy instytucjach. Rząd chce wzmocnić potencjał wolontariatu, proponując w&nbsp;ustawie jego nową definicję, a także ułatwić działalność organizacjom pozarządowym, pozwalając im uwzględniać pracę wolontariuszy jako wkład własny w&nbsp;realizowanych projektach.</strong></p><p style="text-align:justify">2026 rok został ogłoszony przez&nbsp;Zgromadzenie Og&oacute;lne Narod&oacute;w Zjednoczonych Międzynarodowym Rokiem Wolontariatu na rzecz Zr&oacute;wnoważonego Rozwoju. Związane z&nbsp;tym obchody w&nbsp;Polsce koordynuje Narodowy Instytut Wolności &ndash; Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego (NIW-CRSO).</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;To ukłon wobec os&oacute;b, kt&oacute;re poświęcają i&nbsp;oddają za darmo sw&oacute;j czas, wiedzę i&nbsp;doświadczenie na rzecz innych, ale przede wszystkim zwr&oacute;cenie uwagi na to, jak niezwykle istotny jest wolontariat. Widzieliśmy to w&nbsp;trakcie chociażby ostatnich kryzys&oacute;w: pandemii, wojny w&nbsp;Ukrainie, ale też lokalnych powodzi czy brak&oacute;w w&nbsp;dostawie prądu. To właśnie wtedy lokalni liderzy angażują się w&nbsp;pomoc innym. Jest to r&oacute;wnież przypomnienie dla&nbsp;samorządowc&oacute;w, że obok nich znajduje się ogromny potencjał &ndash; ludzie, kt&oacute;rzy dobrowolnie i&nbsp;bezpłatnie angażują się na rzecz swoich społeczności&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Adriana Porowska, sekretarz stanu w&nbsp;Kancelarii Prezesa Rady Ministr&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Jak zauważa, Polacy najbardziej angażują się w&nbsp;wolontariat nieformalny, a mobilizują się w&nbsp;obliczu dużych i&nbsp;lokalnych kryzys&oacute;w. Takie wnioski płyną r&oacute;wnież z&nbsp;raportu zawierającego syntezę wynik&oacute;w badań prowadzonych przez&nbsp;GUS i&nbsp;inne instytucje publiczne oraz&nbsp;firmy i&nbsp;instytuty badawcze &bdquo;Wolontariat i&nbsp;aktywność społeczna w&nbsp;Polsce 2020&ndash;2024&rdquo;, zrealizowanego na zlecenie NIW-CRSO. Dane GUS pokazują, że w&nbsp;I kwartale 2022 roku średnio 28,4 proc. mieszkańc&oacute;w Polski w&nbsp;wieku 15&ndash;89 lat choć raz zaangażowało się w&nbsp;wolontariat w&nbsp;ciągu miesiąca poprzedzającego badanie. Tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny w&nbsp;Ukrainie zaangażowanie wzrosło do 37,1 proc.</p><p style="text-align:justify">GUS wskazuje, że na co dzień w&nbsp;Polsce dominuje wolontariat świadczony indywidualnie, w&nbsp;kt&oacute;ry angażuje się pięciokrotnie więcej os&oacute;b niż w&nbsp;pracę wolontariacką w&nbsp;organizacjach lub instytucjach (26,5 proc. vs. 5 proc.). Z przytaczanych w&nbsp;raporcie NIW danych OECD i&nbsp;Eurostatu wynika, że pod względem wolontariatu nieformalnego Polska znajduje się powyżej średniej unijnej (ok. 14 proc.), ale w&nbsp;przypadku wolontariatu organizacyjnego jesteśmy znacznie poniżej średniej OECD (22 proc.). Autorzy przeglądu wskazują, że przyczyną może być preferencja nieformalnych form zaangażowania społecznego albo słabo rozwinięta kultura wolontariatu organizacyjnego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Pracujemy nad kilkoma zmianami ustawowymi, w&nbsp;tym w&nbsp;ustawie o&nbsp;pożytku publicznym. Chcemy wprost pokazać, że wolontariat to jest darmowa, dobrowolna praca, aby było to w&nbsp;definicji&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;wskazuje Adriana Porowska.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Rząd chce wzmocnić rolę organizacji pozarządowych, czemu mają służyć dwie nowelizacje ustawy o&nbsp;działalności pożytku publicznego i&nbsp;o wolontariacie. Jedna z&nbsp;nich, przyjęta już przez&nbsp;parlament i&nbsp;oczekująca na podpis prezydenta, ma m.in. ułatwić organizacjom pozarządowym dostęp do publicznego finansowania i&nbsp;ograniczyć formalności. Przy realizacji zadań publicznych nie&nbsp;będą one co do zasady musiały zapewniać własnego wkładu finansowego. Wystarczający będzie wkład osobowy, czyli np. praca wolontariuszy, lub rzeczowy. W drugiej nowelizacji rząd zaproponował m.in. wprowadzenie do ustawy definicji wolontariatu. R&oacute;wnocześnie trwają także prace nad przygotowaniem strategii rozwoju wolontariatu. Jak podkreśliła minister w&nbsp;KPRM podczas Kongresu Statystyki Polskiej zorganizowanego przez&nbsp;GUS, wolontariat to budowanie bezpieczeństwa państwa, a osoby zaangażowane, kt&oacute;re potrafią działać na rzecz dobra wsp&oacute;lnego, budują odporność społeczną.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Najczęściej wolontariuszki i&nbsp;wolontariusze angażują się z&nbsp;chęci pomagania innym, poczucia sensu i&nbsp;osobistej satysfakcji oraz&nbsp;przynależności do grupy. Z syntezy NIW-CRSO wynika, że wśr&oacute;d wskazywanych barier w&nbsp;angażowaniu się w&nbsp;wolontariat, szczeg&oacute;lnie wśr&oacute;d młodzieży, zwykle wymieniany jest brak czasu, ale także brak zainteresowania, niechęć do systematycznego zaangażowania, negatywne doświadczenia oraz&nbsp;niedostateczna wiedza o&nbsp;możliwościach wolontariatu. Wiele os&oacute;b deklaruje, że nie&nbsp;angażuje się w&nbsp;pomoc, bo nikt ich o&nbsp;nią nie&nbsp;prosił.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Dzisiaj wolontariat z&nbsp;pewnością potrzebuje koordynator&oacute;w, czyli os&oacute;b, kt&oacute;re zaangażują się w&nbsp;to, aby przekazać ludziom, jak się mogą angażować. Ci koordynatorzy będą wsparciem dla&nbsp;organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających w&nbsp;poszczeg&oacute;lnych tematach&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia&nbsp;ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Z danych GUS przytaczanych w&nbsp;raporcie NIW-CRSO wynika, że w&nbsp;2022 roku Polacy najczęściej angażowali się w&nbsp;pomoc przyjaciołom, znajomym lub sąsiadom (22 proc.), rzadziej nieznajomym osobom (5,8 proc.) czy społecznościom lokalnym (1,9 proc.). Zadania realizowane przez&nbsp;wolontariuszy to najczęściej proste prace na rzecz najbliższego otoczenia (30,3 proc.): opłacanie rachunk&oacute;w, wykupywanie lek&oacute;w, robienie zakup&oacute;w, zamiatanie, sprzątanie klatki schodowej, zbieranie, sortowanie i&nbsp;wyrzucanie śmieci oraz&nbsp;odśnieżanie. Prawie jedna czwarta wolontariuszy (23,3 proc.) wykonywała zadania o&nbsp;charakterze organizacyjnym (przede wszystkim organizowanie wystaw, imprez sportowych, zajęć taneczno-muzycznych). Podobny odsetek realizował zadania opiekuńcze obejmujące dzieci, osoby starsze i&nbsp;chore.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Wolontariat, niezależnie od tego, czy zajmuje się tematyką os&oacute;b starszych, czy os&oacute;b młodych, z&nbsp;zaburzeniami psychicznymi, czy zwierzętami, czy przyrodą, ma swoją specyfikę i&nbsp;pewna grupa os&oacute;b do niego przystępuje. Wolontariat w&nbsp;stosunku do os&oacute;b starszych to przeciwdziałanie samotności poprzez aktywizację tych os&oacute;b, aby mogły dalej wykorzystywać swoją wiedzę i&nbsp;doświadczenie na rzecz innych. To niezwykle ważna forma aktywizacji tych ludzi &ndash;</em> m&oacute;wi sekretarz stanu w&nbsp;Kancelarii Prezesa Rady Ministr&oacute;w.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1320026601_porowska_wolontariat_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska wzmacnia kompetencje w sektorze kosmicznym. Misja IGNIS przynosi pierwsze efekty]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-wzmacnia,p917235048</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-wzmacnia,p917235048</guid>
     <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/esa-awf-ignis-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Misja IGNIS przynosi pierwsze wymierne efekty. Technologiami testowanymi podczas lotu Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Międzynarodową Stację Kosmiczną interesuje się m.in. wojsko. Proces przygotowań do misji i&nbsp;jej organizacja przyczyniły się do rozwoju kompetencji polskiego sektora kosmicznego. Dzięki temu Polska ma dziś większe szanse na udział w&nbsp;ambitnych programach realizowanych przez&nbsp;Europejską Agencję Kosmiczną. Wzrosło także zainteresowanie młodych ludzi naukami technicznymi.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ta misja była ogromnym sukcesem zar&oacute;wno pod kątem technologicznym, naukowym, jak i&nbsp;edukacyjnym. Już mamy pierwsze wymierne efekty tej misji, związane z&nbsp;większym zainteresowaniem młodzieży i&nbsp;os&oacute;b dorosłych naukami technicznymi, a także z&nbsp;wykorzystaniem wynik&oacute;w eksperyment&oacute;w, na przykład przez&nbsp;Siły Zbrojne RP&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr Aleksandra Bukała, szefowa misji IGNIS i&nbsp;ekspertka PIAP Space.</p><p style="text-align:justify">Misja IGNIS była pierwszą polską misją technologiczno-naukową na Międzynarodową Stację Kosmiczną, realizowaną w&nbsp;ramach komercyjnej misji Axiom Mission 4 (Ax-4) Europejskiej Agencji Kosmicznej. Polski astronauta dr Sławosz Uznański-Wiśniewski spędził na orbicie blisko trzy tygodnie, poświęcając ponad 105 godzin na realizację polskiego programu badawczego. W tym czasie przeprowadził 13 eksperyment&oacute;w przygotowanych przez&nbsp;krajowe uczelnie, instytuty badawcze i&nbsp;przedsiębiorstwa. Obejmowały one r&oacute;żne dziedziny: od medycyny, biologii i&nbsp;psychologii po materiałoznawstwo i&nbsp;nowe technologie. Konkretne projekty dotyczyły m.in. wpływu mikrograwitacji na układ odpornościowy, mikrobiom jelitowy, aktywność m&oacute;zgu oraz&nbsp;tkanki mięśniowo-szkieletowe, badania odporności organizm&oacute;w na promieniowanie kosmiczne, a także testowania miniaturowych monitor&oacute;w promieniowania, system&oacute;w sztucznej inteligencji, technologii fotonicznych i&nbsp;nowoczesnych nanomateriał&oacute;w. Część tych rozwiązań może znaleźć zastosowanie podczas przyszłych misji załogowych na Księżyc i&nbsp;Marsa.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W tej chwili możemy m&oacute;wić o&nbsp;jeszcze fragmentarycznych korzyściach, ponieważ dwa z&nbsp;13 eksperyment&oacute;w cały czas są na orbicie, więc na ich wyniki jeszcze będziemy czekać. Ale na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej</em><em> zostały już opracowane i&nbsp;przetestowane</em><em>&nbsp;dozymetry, czyli czujniki badające promieniowanie, kt&oacute;rymi zainteresowani są piloci wojskowi. Oni też są narażeni na wyższe promieniowanie z&nbsp;racji przebywania w&nbsp;powietrzu bardzo wysoko, jak w&nbsp;przypadku pilot&oacute;w myśliwc&oacute;w, albo bardzo długo w&nbsp;przypadku pilot&oacute;w samolot&oacute;w transportowych. R&oacute;wnie ważne są eksperymenty psychologiczne związane z&nbsp;tym, w&nbsp;jaki spos&oacute;b zachowują się&nbsp;ciało i&nbsp;umysł w&nbsp;warunkach odosobnienia, silnej presji i&nbsp;dużego stresu</em>&nbsp;&ndash; wskazuje dr Aleksandra Bukała.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;istotnych rezultat&oacute;w misji jest zdobycie przez&nbsp;polskie instytucje naukowe i&nbsp;przedsiębiorstwa tzw. flight heritage, czyli potwierdzenia, że opracowane technologie zostały przetestowane w&nbsp;warunkach kosmicznych. Taki dorobek zwiększa wiarygodność zespoł&oacute;w badawczych i&nbsp;firm przy ubieganiu się o&nbsp;kolejne kontrakty realizowane przez&nbsp;Europejską Agencję Kosmiczną i&nbsp;partner&oacute;w międzynarodowych. Możliwość praktycznego zweryfikowania technologii w&nbsp;kosmosie może być decydująca dla&nbsp;ich dalszego rozwoju i&nbsp;komercjalizacji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Nigdy nie&nbsp;mielibyśmy aż&nbsp;tylu eksperyment&oacute;w i&nbsp;105 godzin pracy astronauty na orbicie poświęconych wyłącznie polskim eksperymentom&nbsp;</em>&ndash; ocenia kierowniczka misji IGNIS. &ndash; <em>Misja oznacza też ogromny postęp we wsp&oacute;łpracy międzynarodowej zar&oacute;wno z&nbsp;Europejską Agencją Kosmiczną, jak i&nbsp;innymi agencjami, partnerami, ze Stanami Zjednoczonymi, ale też z&nbsp;Indiami czy Węgrami.</em></p><p style="text-align:justify">R&oacute;wnie ważnym efektem misji jest zdobycie doświadczenia organizacyjnego. Polska po raz pierwszy przygotowała i&nbsp;zrealizowała tak rozbudowany program badań kosmicznych, angażując ponad 500 os&oacute;b z&nbsp;uczelni, instytut&oacute;w badawczych, administracji, przedsiębiorstw oraz&nbsp;partner&oacute;w zagranicznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Na pewno w&nbsp;tej chwili mamy większą szansę na to, żeby uczestniczyć w&nbsp;innych misjach załogowych i&nbsp;bezzałogowych, bo dużo lepiej rozumiemy, jak taką misję się organizuje i&nbsp;co w&nbsp;niej jest trudnego. Mamy wykształcone kadry, kt&oacute;re pracowały przy misji, mamy też polskiego astronautę&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi dr Aleksandra Bukała. &ndash;&nbsp;<em>Polska &ndash; częściowo dzięki misji, a częściowo poprzez dojrzałość technologiczną &ndash; wkroczyła do klubu kraj&oacute;w już dojrzałych kosmicznie. Jesteśmy już ich r&oacute;wnoprawnym partnerem, żeby brać udział w&nbsp;najambitniejszych przedsięwzięciach Europejskiej Agencji Kosmicznej czy misjach międzynarodowych związanych z&nbsp;eksploracją Księżyca, takich jak program Artemis. Mamy już dojrzały przemysł i&nbsp;naukę oraz&nbsp;duże zainteresowanie społeczne, tak że zdecydowanie jest na czym budować.</em></p><p style="text-align:justify">W lipcu ESA poinformowała o&nbsp;planach utworzenia centrum technologii kosmicznych w&nbsp;Warszawie. Będzie to pierwsza w&nbsp;historii organizacji plac&oacute;wka tego typu zlokalizowana poza&nbsp;państwami założycielskimi agencji. Jej działalność skoncentruje się na bezpieczeństwie, odporności oraz&nbsp;technologiach podw&oacute;jnego zastosowania (dual-use). Zadaniem centrum jest wzmocnienie potencjału ESA poprzez rozw&oacute;j niszowych i&nbsp;nowatorskich obszar&oacute;w, a gł&oacute;wne filary jego działalności to zarządzanie kryzysowe, czyli tworzenie innowacyjnych rozwiązań na potrzeby ochrony ludności, operacje na orbicie, czyli prowadzenie symulacji zaawansowanych misji kosmicznych, oraz&nbsp;monitorowanie usług satelitarnych, czyli analiza zakł&oacute;ceń wpływających na ich poprawne funkcjonowanie.</p><p style="text-align:justify">Josef Aschbacher, dyrektor generalny ESA, podkreślił, że centrum przyczyni się do realizacji europejskich ambicji kosmicznych, bazując na rosnącej wiedzy eksperckiej i&nbsp;zaangażowaniu Polski w&nbsp;obszarze technologii kosmicznych. Jak dodał, nasz kraj w&nbsp;szybkim tempie stał się jedną z&nbsp;sił napędowych europejskiego sektora kosmicznego.</p><p style="text-align:justify">Technologie rozwijane na potrzeby sektora kosmicznego coraz częściej znajdują zastosowanie także w&nbsp;medycynie, przemyśle, transporcie, ochronie środowiska oraz&nbsp;systemach opartych na sztucznej inteligencji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To wciąż jest obszar nie&nbsp;do końca wykorzystany, zar&oacute;wno przez&nbsp;AWF, jak i&nbsp;inne uczelnie, zar&oacute;wno techniczne, jak i&nbsp;ekonomiczne. Wymaga on doskonalenia i&nbsp;zacieśnienia wsp&oacute;łpracy. Generalnie musimy zmienić mentalność i&nbsp;przestawić nasze wartościowanie, że badania kosmiczne to nie&nbsp;tylko przygotowanie astronauty do lotu w&nbsp;kosmos, ale to są badania, kt&oacute;re mają służyć społeczeństwu tutaj na Ziemi &ndash;</em> podkreśla prof. dr hab. Bartosz Molik, rektor AWF.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/917235048_esa_awf_ignis_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Sektor stali w Europie walczy o przetrwanie. UE wprowadza narzędzia chroniące jego konkurencyjność]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/sektor-stali-w-europie,p1478759012</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/sektor-stali-w-europie,p1478759012</guid>
     <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/obajtek-hutnictwo-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Przemysł stalowy w&nbsp;Unii Europejskiej od 2018 roku stracił moce produkcyjne wynoszące ponad 30 mln t i&nbsp;ok. 30 tys. miejsc pracy&nbsp;&ndash; podaje Komisja Europejska.&nbsp;Instytucje UE wprowadzają więc narzędzia, kt&oacute;re mają chronić sektor przed dalszą utratą konkurencyjności, zwłaszcza na rzecz producent&oacute;w z&nbsp;Chin. Eurodeputowany Daniel Obajtek wskazuje, że dla&nbsp;rozwiązania problem&oacute;w przemysłu potrzebne jest obniżenie cen energii i&nbsp;odejście od systemu ETS lub przeznaczanie związanych z&nbsp;nim środk&oacute;w na inwestycje.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Przerażają mnie pewne dane. Choćby w&nbsp;2025 roku europejska gospodarka i&nbsp;przemysł straciły 90 mld euro na rzecz chińskiego przemysłu. W Polsce było to 11 mld euro. Około 45 tys. miejsc pracy jest zagrożonych</em> &ndash; m&oacute;wi w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Daniel Obajtek, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości.</p><p style="text-align:justify">To liczby z&nbsp;raportu Związku Przedsiębiorc&oacute;w i&nbsp;Pracodawc&oacute;w (ZPP) oraz&nbsp;Ośrodka Studi&oacute;w Wschodnich (OSW) &bdquo;Polska &ndash; Europa &ndash; Chiny: wsp&oacute;łpraca czy pułapka uzależnienia?&rdquo;. Według jego autor&oacute;w w&nbsp;2025 roku europejska gospodarka utraciła ok. 87 mld euro wartości dodanej w&nbsp;wyniku wypierania europejskiej produkcji przez&nbsp;chiński import. Z tej kwoty 11,4 mld euro przypadło na Polskę. Eksperci wskazują, że codziennie ok. 500 os&oacute;b w&nbsp;UE traci pracę w&nbsp;sektorze przemysłowym ze względu na chińską ekspansję gospodarczą. Zagrożone miejsca pracy obejmują przede wszystkim sektory produkcji baterii, części motoryzacyjnych, AGD oraz&nbsp;stali.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Zagrożenie dla&nbsp;polskiego hutnictwa ze strony Chin i&nbsp;innych kraj&oacute;w trzecich jest nieuniknione, p&oacute;ki nie&nbsp;obniżymy ceny energii elektrycznej. Jest CBAM, kt&oacute;rym objęta jest stal i&nbsp;nawozy, ale nikt nie&nbsp;wie, jaki będzie tego efekt &ndash;</em> uważa europoseł.</p><p style="text-align:justify">Mechanizm dostosowania cen na granicach w&nbsp;zakresie emisji dwutlenku węgla (CBAM) ma na celu wyr&oacute;wnanie kosztu emisji CO<sub>2</sub> między towarami importowanymi do UE a towarami produkowanymi w&nbsp;Unii. Ma on ograniczać ryzyko tzw. ucieczki emisji, czyli przenoszenia produkcji poza&nbsp;UE w&nbsp;celu uniknięcia koszt&oacute;w związanych z&nbsp;emisjami.</p><p style="text-align:justify">Od 1 lipca 2026 roku obowiązuje unijne rozporządzenie, kt&oacute;re chroni unijny sektor stalowy przed szkodliwym wpływem globalnej nadwyżki mocy produkcyjnych. Wprowadza ono niższe kontyngenty importowe, ograniczając wolumeny przywozu bezcłowego do 18,3 mln t rocznie. To o&nbsp;47 proc. mniej w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;kontyngentami na stal z&nbsp;2024 roku. Przewiduje ono r&oacute;wnież zastosowanie 50-proc. cła zamiast obecnych 25 proc. po przekroczeniu kontyngentu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Władze unijne szacują, że nadwyżka mocy produkcyjnych na rynku stali wzrośnie z&nbsp;602 mln t w&nbsp;2024 roku do 721 mln t w&nbsp;2027 roku. Stanowi to pięciokrotność popytu w&nbsp;Unii Europejskiej. Jak podkreślono w&nbsp;rozporządzeniu, globalna nadwyżka oraz&nbsp;praktyki nierynkowe w&nbsp;niekt&oacute;rych państwach trzecich, kt&oacute;re sztucznie wspierają sw&oacute;j przemysł krajowy, mają coraz większy negatywny wpływ na przemysł stalowy UE. Wskutek tego Europa jest jedynym dużym regionem produkcji stali, w&nbsp;kt&oacute;rym odnotowuje się spadek mocy produkcyjnych. Między 2018 a 2024 rokiem utracono ponad 30 mln t mocy produkcyjnych, a wskaźnik ich wykorzystania spadł do 67 proc. Sektor systematycznie traci miejsca pracy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rozmawiałem z&nbsp;komisarzem Maro&scaron;em&nbsp;&Scaron;efčoviciem o&nbsp;pewnych problemowych kwestiach. Jest taki mechanizm wsparcia ochronny, tzw. safeguard, do kt&oacute;rego zostały wpisane żelazo i&nbsp;krzem jako dodatki do produkcji stali, ale nie&nbsp;ma w&nbsp;nim krzemu metalicznego &ndash;</em> tłumaczy Daniel Obajtek. <em>&ndash; Teraz dochodzi do takiej sytuacji, że krzem metaliczny może zastąpić inne dodatki, kt&oacute;re znalazły się w&nbsp;safeguard. Chiny dalej go eksportują w&nbsp;potwornych ilościach do Europy z&nbsp;racji tego, że mają potężne ilości między innymi przez&nbsp;to, że zmniejszyła się tam produkcja paneli fotowoltaicznych. Stany Zjednoczone i&nbsp;Kanada narzuciły takie cła, że tam nie&nbsp;są w&nbsp;stanie eksportować, w&nbsp;związku z&nbsp;czym wysyłają to do Europy, co niszczy firmy europejskie.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, problemy sektora wymagają szybkich działań i&nbsp;decyzji, bo niekt&oacute;re firmy mogą upaść w&nbsp;ciągu kilku następnych miesięcy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Najprostszą metodą byłoby urealnienie cen energii. Jeżeli byśmy to zrobili i&nbsp;zreformowali ETS, to nie&nbsp;mielibyśmy problemu z&nbsp;żadnymi dziwnymi mechanizmami. Gospodarka byłaby konkurencyjna. Mielibyśmy przewagę. Nikt by tych towar&oacute;w parę tysięcy kilometr&oacute;w nie&nbsp;przemieszczał, a ceny energii byłyby podobne. Przemysł od razu wr&oacute;ciłby do Europy </em>&ndash; prognozuje europoseł PiS.</p><p style="text-align:justify">Przewaga przemysłu chińskiego, jak wskazuje raport ZPP i&nbsp;OSW, wynika z&nbsp;wielu czynnik&oacute;w, m.in. niższych koszt&oacute;w energii oraz&nbsp;subwencji państwa dla&nbsp;producent&oacute;w. Z przytaczanych w&nbsp;analizie danych OECD wynika, że w&nbsp;latach 2005&ndash;2024 chińskie firmy otrzymywały średnio od trzech do ośmiu razy więcej wsparcia publicznego niż przedsiębiorstwa w&nbsp;państwach OECD. Badanie obejmujące 15 kluczowych sektor&oacute;w przemysłowych wykazało, że 22 proc. globalnego wzrostu udział&oacute;w rynkowych firm w&nbsp;latach 2005&ndash;2023 można wyjaśnić otrzymywanymi przez&nbsp;nie&nbsp;subsydiami. W przypadku chińskich przedsiębiorstw było to niemal 60 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Chiny mają monopol władzy, a w&nbsp;Europie jest wiele państw. Chcąc wspierać poszczeg&oacute;lne ceny energii i&nbsp;subwencjonować, trzeba mieć odpowiednie rezerwy i&nbsp;pieniądze, aby to robić. W polskim budżecie ich nie&nbsp;ma na subwencjonowanie koszt&oacute;w energii, na Litwie też nie&nbsp;ma. W Niemczech są, więc dopłacają. Nie możemy&nbsp;</em><em>się </em><em>więc zgodzić na to, żeby jedno państwo subwencjonowało dopłaty do ceny energii i&nbsp;eliminowało inne państwa kosztami energii</em> &ndash; wyjaśnia Daniel Obajtek.&nbsp;&ndash; <em>Cały czas powtarzam, że cała Unia Europejska musi zrezygnować z&nbsp;ETS. Wtedy to ma sens. Natomiast jeżeli tego jeszcze nie&nbsp;zrobi, to mam drugą propozycję &ndash; zamienić go na inwestycje.</em></p><p style="text-align:justify">Taki jest cel przedstawionej przez&nbsp;Komisję Europejską rewizji systemu handlu emisjami, kt&oacute;ry ma być silnie ukierunkowany na inwestycje mające na celu dekarbonizację sektor&oacute;w objętych systemem. Państwa członkowskie będą musiały przeznaczyć swoje krajowe dochody z&nbsp;ETS na ten cel. Z wyliczeń KE wynika, że oznacza to zmobilizowanie ponad 100 mld euro przed 2030 rokiem. W rewizji zaproponowano także wolniejsze cięcia limitu emisji, przedłużenie darmowych uprawnień do emisji do 2038 roku i&nbsp;ich ścisłe powiązanie z&nbsp;inwestycjami w&nbsp;dekarbonizację w&nbsp;Europie. Jak ocenił na X Daniel Obajtek, to drobne ustępstwa, kt&oacute;re jednak nie&nbsp;rozwiązują sedna problemu. Jego zdaniem sektory energochłonne takie jak stalowy i&nbsp;cementowy nadal tracą przewagę nad importerami spoza UE, a CBAM tego nie&nbsp;zastąpi, zwłaszcza w&nbsp;obecnym kształcie.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1478759012_obajtek_hutnictwo_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Kategoria składanych smartfonów rośnie szybciej niż cały rynek. Napędzają ją większe ekrany i nowe formy urządzeń]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/kategoria-skladanych,p386863890</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/kategoria-skladanych,p386863890</guid>
     <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/samsung-z8-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Segment składanych smartfon&oacute;w, tzw. foldables, rozwija się znacznie szybciej niż klasycznych telefon&oacute;w. Z przytaczanych przez&nbsp;firmę Counterpoint Research&nbsp;</strong><strong>szacunk&oacute;w </strong><strong>wynika, że w&nbsp;tym roku globalne dostawy urządzeń foldables mają wzrosnąć o&nbsp;21 proc. Składane modele umacniają swoją pozycję w&nbsp;segmencie premium. Przedstawiciele firmy Samsung, odpowiadającej za stworzenie tej kategorii urządzeń, oceniają, że za dwa lata będą one stanowić 10 proc. sprzedaży smartfon&oacute;w z&nbsp;wyższej p&oacute;łki w&nbsp;Polsce.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Składane telefony, czyli kategoria foldables, zar&oacute;wno w&nbsp;Polsce, jak i&nbsp;na świecie rośnie bardzo dynamicznie. Już teraz w&nbsp;Polsce stanowi ponad 2 proc. sprzedanych telefon&oacute;w, a w&nbsp;kategorii premium &ndash; blisko 6 proc. Liczymy, że w&nbsp;ciągu kolejnych dw&oacute;ch lat przekroczy 10 proc. udziału w&nbsp;części premium na rynku telefon&oacute;w </em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Marcin Garbarczyk, VP Head of Mobile Experience w&nbsp;Samsung Electronics Polska.</p><p style="text-align:justify">Z przytaczanych przez&nbsp;firmę Counterpoint Research szacunk&oacute;w wynika, że w&nbsp;tym roku globalne dostawy urządzeń foldables mają wzrosnąć o&nbsp;21 proc. w&nbsp;ujęciu rocznym. W ubiegłym roku osiągnęły one poziom 19,6 mln sztuk. Prognozy zakładają, że w&nbsp;2028 roku wzrosną do 40,6 mln sztuk.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kategoria urządzeń składanych rośnie zdecydowanie szybciej niż reszta rynku z&nbsp;dw&oacute;ch powod&oacute;w. Po pierwsze, bardzo dynamicznie rośnie premium, czyli wszystkie urządzenia powyżej 600 euro w&nbsp;cenie detalicznej, a składane telefony należą do tej kategorii. Po drugie, rosną one szybciej niż cała kategoria premium ze względu na swoje funkcjonalności. Po rozłożeniu telefonu uzyskujemy zupełnie nowe funkcje i&nbsp;możliwości korzystania z&nbsp;treści, a po złożeniu mamy bardzo kompaktową formę, kt&oacute;rą można schować do kieszeni czy torebki &ndash;</em> podkreśla Marcin Garbarczyk.</p><p style="text-align:justify">Analizy GfK wskazują, że udział segmentu premium (powyżej 600 euro) w&nbsp;polskim rynku smartfon&oacute;w wzr&oacute;sł z&nbsp;11 proc. w&nbsp;2020 roku do 30 proc. w&nbsp;2026 roku. Średnia cena smartfona sprzedawanego w&nbsp;Polsce niemal się podwoiła w&nbsp;ciągu ostatnich sześciu lat &ndash; z&nbsp;290 euro w&nbsp;2020 roku do 523 euro w&nbsp;2026 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Samsung jest liderem kategorii foldables. Jako pierwsi wprowadziliśmy ją na rynek w&nbsp;2019 roku i&nbsp;cały czas ją dynamicznie rozwijamy. W zeszłym roku, wprowadzając serię si&oacute;dmą Z Fold, zdecydowanie zmieniliśmy produkt, bo stał się on znacznie smuklejszy &ndash;</em> m&oacute;wi VP Head of Mobile Experience w&nbsp;Samsung Electronics Polska.</p><p style="text-align:justify">Licząc najnowszą premierę, od 2019 roku Samsung wypuścił osiem generacji urządzeń i&nbsp;pozostaje kluczowym graczem w&nbsp;tej kategorii. Składają się na nią modele Flip (otwierane jak telefony z&nbsp;klapką) oraz&nbsp;Fold (otwierane jak książki). Modele typu Fold, dzięki większemu ekranowi, coraz częściej zastępują tablet lub dodatkowy monitor podczas pracy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W tym roku wraz z&nbsp;serią &oacute;smą do naszego line-upu wprowadzamy r&oacute;wnież trzeci produkt.&nbsp;Bardzo wierzymy, że ta nowa forma będzie dominująca i&nbsp;spotka się z&nbsp;największym zainteresowaniem konsument&oacute;w. Ona jest bardzo kompaktowa, po złożeniu paszportowa, a po rozłożeniu mamy format 4:3, kt&oacute;ry umożliwia na przykład wygodne oglądanie film&oacute;w &ndash; </em>wyjaśnia Marcin Garbarczyk. &ndash;<em> Telefony są smuklejsze i&nbsp;wydajniejsze, mają nowe procesory i&nbsp;większe pamięci. Wszystko po to, by jeszcze bardziej poprawić doświadczenie użytkownika.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, nowa propozycja kształtu składanych urządzeń to też nowy rozdział dla&nbsp;całej kategorii. Nowością składanych smartfon&oacute;w &oacute;smej generacji jest r&oacute;wnież zastosowana technologia wyświetlaczy &ndash; Flex Titanium dzięki użyciu dw&oacute;ch tytanowych komponent&oacute;w zwiększa trwałość i&nbsp;elastyczność wyświetlaczy, ograniczając widoczność zagięcia.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Składane telefony to jest zupełnie inna liga, bo to jest bardzo wciągające narzędzie, kt&oacute;re zmienia spos&oacute;b, w&nbsp;jaki pracujemy na tych urządzeniach i&nbsp;w jaki z&nbsp;nich korzystamy &ndash;</em> m&oacute;wi Magda Sielachowicz-Nowakowska, Head of Marketing w&nbsp;Samsung Electronics Polska. &ndash;<em> Możliwości, kt&oacute;re drzemią w&nbsp;tych urządzeniach, powodują, że musimy się nauczyć trochę inaczej z&nbsp;nich korzystać. Chodzi o&nbsp;to, w&nbsp;jaki spos&oacute;b na co dzień oglądamy, czytamy, rejestrujemy treści wideo, robimy i&nbsp;oglądamy zdjęcia. To jest coś zupełnie innego i&nbsp;jest to doceniane przez&nbsp;coraz większą rzeszę Polak&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Jedną z&nbsp;gł&oacute;wnych zalet składanych smartfon&oacute;w jest większy ekran, kt&oacute;ry nie&nbsp;tylko ułatwia oglądanie film&oacute;w czy seriali, ale też pracę z&nbsp;dokumentami i&nbsp;arkuszami kalkulacyjnymi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Możesz też zupełnie inaczej rejestrować wideo, bo stawiasz &nbsp;telefon i&nbsp;nagrywasz, chociażby prowadząc wywiad czy wideokonferencję </em>&ndash; m&oacute;wi Magda Sielachowicz-Nowakowska. &ndash; <em>Polacy są super otwarci na wszelkie nowości technologiczne, takie jak na przykład sztuczna inteligencja w&nbsp;telefonach.</em></p><p style="text-align:justify">Samsung wdraża rozwiązania Galaxy AI od kilku generacji produkt&oacute;w, r&oacute;wnież w&nbsp;pełni w&nbsp;języku polskim. Jak podkreśla ekspertka, sztuczna inteligencja dla&nbsp;znaczącej części konsument&oacute;w, zwłaszcza młodszych, to obecnie jeden z&nbsp;gł&oacute;wnych czynnik&oacute;w decydujących o&nbsp;wyborze urządzenia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jest chociażby funkcja Now nudge, kt&oacute;ra m&oacute;wi: &bdquo;nie&nbsp;umawiaj się na tę godzinę, ponieważ masz już spotkanie&rdquo; albo &bdquo;wyjdź z&nbsp;domu, ponieważ musisz zdążyć na pociąg lub samolot&rdquo; </em>&ndash; m&oacute;wi szefowa marketingu w&nbsp;Samsung Electronics Polska. &ndash;<em> Galaxy AI jest także przewagą składanych smartfon&oacute;w w&nbsp;kontekście biznesowym, bo przykładowo pomaga redagować maile. Szczeg&oacute;lnie gdy jesteśmy w&nbsp;biegu, a szybko musimy odpowiedzieć na coś ważnego, to mamy pomocnika, kt&oacute;ry nam coś zredaguje, nawet jeżeli potem to modyfikujemy.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/386863890_samsung_z8_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Małe i średnie firmy zmagają się z niedoborem talentów. Mimo to potencjał wielu grup pozostaje niewykorzystany]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/male-i-srednie-firmy,p911861946</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/male-i-srednie-firmy,p911861946</guid>
     <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/inkluzywnosc-w-pracy-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Do 2035 roku liczba os&oacute;b w&nbsp;wieku produkcyjnym w&nbsp;Polsce zmniejszy się o&nbsp;ok. 4 mln wobec 2024 roku &ndash; wynika z&nbsp;prognoz GUS. To oznacza, że problem niedoboru kadr może się pogłębiać, a już dziś 82 proc. firm z&nbsp;sektora MŚP ma trudności ze znalezieniem odpowiednich kandydat&oacute;w do pracy. Zdaniem ekspert&oacute;w odpowiedzią na te wyzwania może być zwiększenie inkluzywności w&nbsp;polskich przedsiębiorstwach i&nbsp;otwarcie się na grupy do tej pory zagrożone wykluczeniem. Z inicjatywy Związku Przedsiębiorc&oacute;w i&nbsp;Pracodawc&oacute;w (ZPP) powstała Koalicja &bdquo;Inkluzywni w&nbsp;zatrudnianiu&rdquo;​.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polskie firmy już teraz starają się być inkluzywne, natomiast jest jeszcze sporo do zrobienia. Przede wszystkim chcemy im uświadamiać, że inkluzywność po prostu się opłaca. To nie&nbsp;koszt, ale inwestycja. Jest bardzo wiele talent&oacute;w na rynku pracy, kt&oacute;re można angażować. Są to ludzie, kt&oacute;rzy chcą i&nbsp;mogą pracować, mają do tego kompetencje, ale napotykają pewne bariery sprawiające, że nie&nbsp;podejmują pracy </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Emilia Szczukowska, public affairs manager ze Związku Przedsiębiorc&oacute;w i&nbsp;Pracodawc&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Na rynku pracy funkcjonują grupy os&oacute;b, kt&oacute;rych potencjał zawodowy pozostaje niewykorzystany. Mowa gł&oacute;wnie o&nbsp;osobach z&nbsp;niepełnosprawnościami i&nbsp;chorobami przewlekłymi, doświadczających kryzys&oacute;w zdrowia psychicznego czy osobach neuror&oacute;żnorodnych. To także rodzice wracający do pracy po urlopach macierzyńskich i&nbsp;wychowawczych, łączące na co dzień obowiązki zawodowe z&nbsp;opieką nad dziećmi lub bliskimi wymagającymi wsparcia. Wciąż niewykorzystywany jest r&oacute;wnież potencjał os&oacute;b 50+ i&nbsp;senior&oacute;w. Eksperci wskazują, że przy pogłębiających się problemach demograficznych aktywizacja os&oacute;b dotychczas słabiej obecnych na rynku pracy może się&nbsp;stać jednym z&nbsp;kluczowych sposob&oacute;w łagodzenia niedobor&oacute;w kadrowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wielu pracodawc&oacute;w nie&nbsp;wie o&nbsp;tym, ile na rynku pracy jest talent&oacute;w, kt&oacute;re doświadczają tak zwanych niewidzialnych niepełnosprawności. Chcemy pokazać im, że te osoby mają kompetencje i&nbsp;chcą pracować, a dostosowania, kt&oacute;re trzeba zrobić, aby je zaangażować, są relatywnie niewielkie i&nbsp;mało kosztowne &ndash;</em> wskazuje przedstawicielka ZPP.</p><p style="text-align:justify">Co czwarty ankietowany pracodawca w&nbsp;badaniu przeprowadzonym na zlecenie ZPP przyznaje, że nie&nbsp;jest świadomy potrzeb pracownik&oacute;w z&nbsp;chorobami przewlekłymi czy os&oacute;b neuror&oacute;żnorodnych. 22 proc. respondent&oacute;w wskazuje, że status rodzica małego dziecka może negatywnie&nbsp;wpływać na decyzję o&nbsp;zatrudnieniu, a dla&nbsp;28 proc. przeszkodą w&nbsp;zatrudnieniu może być choroba przewlekła. Niemal co trzeci respondent przyznaje, że na negatywną decyzję rekrutacyjną może z&nbsp;kolei mieć wpływ neuror&oacute;żnorodność.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Firmy bardzo często deklarują inkluzywność, natomiast mają r&oacute;żne trudności z&nbsp;wdrażaniem jej w&nbsp;praktyce. Trzeba przyznać, że nie&nbsp;jest to takie proste, dlatego właśnie jako Koalicja &bdquo;Inkluzywni w&nbsp;zatrudnianiu&rdquo;​ proponujemy narzędzia, w&nbsp;kt&oacute;rych wsparłoby nas państwo, aby przedsiębiorstwom łatwiej było angażować osoby z&nbsp;grup wykluczonych </em>&ndash; wyjaśnia Emilia Szczukowska.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Na początku lipca br. ruszyła II edycja kampanii społecznej &bdquo;Każdy Talent na Wagę Złota &ndash; Inkluzywni w&nbsp;zatrudnianiu&rdquo;, kt&oacute;rej pomysłodawcą jest Związek Przedsiębiorc&oacute;w i&nbsp;Pracodawc&oacute;w. Jej celem jest zwiększenie aktywności zawodowej os&oacute;b z&nbsp;grup wykluczonych, kt&oacute;re napotykają bariery na rynku pracy. W ramach projektu powstała Koalicja &bdquo;Inkluzywni w&nbsp;zatrudnianiu&rdquo;, kt&oacute;rej gł&oacute;wnym postulatem jest wprowadzenie Funduszu na rzecz Inkluzywności w&nbsp;Zatrudnianiu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Funkcjonowałby on w&nbsp;ramach Funduszu Pracy, a więc nie&nbsp;angażowałby nowych środk&oacute;w. Przedsiębiorcy mogliby z&nbsp;niego korzystać, by zwiększać dostępność miejsc pracy i&nbsp;zatrudniać osobę z&nbsp;tzw. niewidzialnymi niepełnosprawnościami i&nbsp;trudnościami &ndash;</em> m&oacute;wi ekspertka ZPP.</p><p style="text-align:justify">Proponowany mechanizm ma wspierać przedsiębiorc&oacute;w we wdrażaniu rozwiązań zwiększających dostępność miejsc pracy dla&nbsp;os&oacute;b ze specyficznymi potrzebami oraz&nbsp;grup zagrożonych wykluczeniem zawodowym. Środki mogłyby zostać przeznaczone m.in. na dostosowanie stanowisk pracy, zakup technologii wspierających dostępność, szkolenia dla&nbsp;menedżer&oacute;w i&nbsp;dział&oacute;w HR, audyty proces&oacute;w rekrutacyjnych czy programy rozwoju kompetencji.&nbsp; 44 proc. przedsiębiorc&oacute;w w&nbsp;badaniu ZPP deklaruje, że dodatkowe wsparcie zwiększyłoby ich gotowość do zatrudniania rodzic&oacute;w małych dzieci, a ponad połowa wskazuje podobną gotowość w&nbsp;przypadku os&oacute;b 50+.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Skupiamy się na tym, aby połączyć wszystkie sektory, organizacje pozarządowe, administrację publiczną, naukę oraz&nbsp;przede wszystkim biznes i&nbsp;w ramach koalicji wsp&oacute;lnie działać na rzecz angażowania grup wykluczonych, zwiększania dostępności miejsc pracy. To się opłaca zar&oacute;wno pracodawcom, jak i&nbsp;pracownikom </em>&ndash; zapewnia Emilia Szczukowska.</p><p style="text-align:justify">Celem działań koalicji jest wypracowanie systemowych rozwiązań, kt&oacute;re ułatwią przedsiębiorcom zatrudnianie os&oacute;b z&nbsp;grup narażonych na wykluczenie i&nbsp;przyczynią się do budowania bardziej dostępnego i&nbsp;r&oacute;żnorodnego rynku pracy.&nbsp;&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Trzeba sobie zadać pytanie, kim jest pracownik wykluczony. To jest pracownik, kt&oacute;ry źle się czuje w&nbsp;pracy na przykład ze względu na kolor sk&oacute;ry, przekonania czy choroby &ndash;</em> podkreśla Agnieszka Leszczyńska, dyrektor generalna w&nbsp;firmie Angelini Pharma Polska, kt&oacute;ra jest partnerem strategicznym II edycji kampanii. &ndash; <em>Firmy nie&nbsp;powinny nikogo wykluczać. Obojętnie czego to wykluczenie dotyczy &ndash; koloru sk&oacute;ry, wyznania czy jakichkolwiek preferencji. Pracownik musi mieć komfort, musi czuć bezpieczeństwo i&nbsp;musi być spełniony. Dzięki temu jest dobrym pracownikiem, zmotywowanym i&nbsp;wierzy, że firma r&oacute;wnież chce dla&nbsp;niego najlepiej, tak jak on sam.</em></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Największą efektywność, co pokazuje mn&oacute;stwo badań, mają r&oacute;żnorodne zespoły. Żeby one korzystały z&nbsp;tej r&oacute;żnorodności, każdy musi się czuć włączony</em> &ndash; podkreśla Anita Rogalska, dyrektorka HR i&nbsp;członkini zarządu Provident Polska, partnera strategicznego II edycji kampanii. &ndash; <em>Cała organizacja powinna dbać o&nbsp;przygotowanie do tego, żeby każdy pracownik czuł się w&nbsp;niej dobrze, m&oacute;gł pracować i&nbsp;korzystać ze swoich możliwości. Menedżerowie stanowią tu bardzo istotną grupę. Wiele firm przygotowuje ich do zarządzania r&oacute;żnorodnością oraz&nbsp;zapobiegania wykluczeniu i&nbsp;dyskryminacji.</em></p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d barier, kt&oacute;re przedsiębiorcy wymieniają w&nbsp;kontekście zatrudniania os&oacute;b ze specjalnymi potrzebami, znajdują się obawy związane z&nbsp;dyspozycyjnością oraz&nbsp;absencją pracownika (37 proc. odpowiedzi). Dla 17 proc. istotne są koszty związane z&nbsp;dostosowaniem miejsca pracy, a także brak wiedzy dotyczącej jego adaptacji. 14 proc. ankietowanych zwraca r&oacute;wnież uwagę na zbyt skomplikowane procedury i&nbsp;przepisy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W polskiej legislacji na pewno jest wiele ustaw i&nbsp;zapis&oacute;w, kt&oacute;re zapobiegają wykluczeniu i&nbsp;dyskryminacji poszczeg&oacute;lnych grup. Zmieniający się świat i&nbsp;oczekiwania powodują, że nie&nbsp;tylko firmy, ale i&nbsp;regulatorzy powinni się temu przyglądać i&nbsp;zmieniać ustawodawstwo w&nbsp;kierunku jeszcze większego włączania, zapobiegania wykluczaniu, ale też tworzenia nowych rozwiązań, dzięki kt&oacute;rym każdy znajduje miejsce na rynku pracy &ndash;</em> uważa Anita Rogalska.</p><p style="text-align:justify">Start II edycji kampanii ZPP jest też początkiem działalności Poselskiego Zespołu ds. Inkluzywności w&nbsp;Zatrudnieniu. To ponadpartyjna inicjatywa poselska, kt&oacute;rej zadaniem będzie opracowywanie rekomendacji legislacyjnych i&nbsp;systemowych pozwalających zwiększyć dostępność rynku pracy i&nbsp;lepiej wykorzystać potencjał os&oacute;b pozostających dziś poza&nbsp;aktywnością zawodową.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Czy rynek pracy w&nbsp;Polsce stanie się inkluzywny? Marzeniem wielu z&nbsp;nas jest to, żeby każda osoba, niezależnie od tego, skąd pochodzi, jakie ma predyspozycje i&nbsp;talenty, znalazła miejsce pracy i&nbsp;mogła się rozwijać &ndash;</em> podkreśla dyrektorka HR i&nbsp;członkini zarządu&nbsp;Provident Polska. &ndash; <em>Na pewno zmienia się całe otoczenie, oczekiwania, sposoby pracy. Dzięki takim rozwiązaniom jak praca zdalna pracuje bardzo wiele os&oacute;b, kt&oacute;re wcześniej były wykluczane, bo&nbsp;nie mogły dojechać do pracy.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/911861946_inkluzywnosc_w_pracy_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Droga do cyberpotęgi. Polska walczy o technologiczną suwerenność i bezpieczeństwo]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/droga-do-cyberpotegi,p1184053593</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/droga-do-cyberpotegi,p1184053593</guid>
     <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/hajduk-grenda-technologie-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Nowe technologie to nie&nbsp;tylko impuls dla&nbsp;rozwoju gospodarczego, ale też kluczowy czynnik dla&nbsp;bezpieczeństwa państwa. Zdaniem Magdaleny Hajduk, doradcy prezydenta RP, potrzebna jest diagnoza stanu technologicznego Polski i&nbsp;na tej podstawie&nbsp;przygotowanie odpowiedniej strategii na rzecz suwerenności technologicznej. Istotne jest znalezienie takich dziedzin, w&nbsp;kt&oacute;rych Polska może się wyspecjalizować. Eksperci widzą potencjał m.in. w&nbsp;AI, technologiach kosmicznych, kwantowych czy biotechnologii.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W Kancelarii Prezydenta powstała Rada ds. Nowych Technologii i&nbsp;Cyfryzacji. Wśr&oacute;d inicjatyw podjętych przez&nbsp;jej członk&oacute;w od grudnia jest wysłuchanie środowiska z&nbsp;sektora nowych technologii i&nbsp;przygotowanie rekomendacji dla&nbsp;prezydenta dotyczących projekt&oacute;w i&nbsp;inicjatyw ustawodawczych wspierających nasz kraj w&nbsp;obszarze cyfryzacji </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Magdalena Hajduk.&nbsp;<em>&ndash; Chodzi o&nbsp;to, żebyśmy&nbsp;zbliżyli się do poziomu cyberpotęgi, zachowali niezależność i&nbsp;zrobili wszystko, żeby w&nbsp;razie konkretnych niebezpieczeństw m&oacute;c odtworzyć te technologie. Powinniśmy przede wszystkim mieć źr&oacute;dła finansowania projekt&oacute;w, kt&oacute;re zapewnią nam suwerenność technologiczną.&nbsp;</em></p><p style="text-align:justify">Rada Nowych Technologii i&nbsp;Cyfryzacji przy Prezydencie RP została powołana w&nbsp;grudniu 2025 roku. Jej celem jest stworzenie forum dialogu w&nbsp;sprawach istotnych dla&nbsp;technologicznego i&nbsp;gospodarczego rozwoju Polski.</p><p style="text-align:justify">Nad strategicznymi dokumentami pracuje także rząd. 10 czerwca br. przyjął Strategię Cyfryzacji Państwa, kt&oacute;ra wyznacza cele transformacji cyfrowej kraju do 2035 roku. Jak zapewnia Ministerstwo Cyfryzacji, strategia powstała w&nbsp;wyniku szerokiej wsp&oacute;łpracy międzyresortowej i&nbsp;konsultacji publicznych, a jej nadrzędnym celem jest podnoszenie jakości życia obywateli i&nbsp;ograniczanie&nbsp;negatywnych skutk&oacute;w&nbsp;technologii.&nbsp;Zgodnie z&nbsp;założeniami do 2030 roku 100 proc. kluczowych usług publicznych&nbsp;ma być dostępnych w&nbsp;pełni cyfrowo i&nbsp;100 proc. gospodarstw domowych&nbsp;ma się znaleźć&nbsp;w zasięgu światłowodu i&nbsp;sieci 5G.&nbsp;Z kolei do 2035 roku 85 proc. obywateli ma posiadać&nbsp;podstawowe&nbsp;kompetencje&nbsp;cyfrowe,&nbsp;a 80 proc. urzęd&oacute;w ma wykorzystywać sztuczną inteligencję. Strategia zakłada zwiększenie nakład&oacute;w na cyfryzację do poziomu 5 proc. PKB.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">W marcu br. rząd przyjął także Strategię Cyberbezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej do 2029 roku, kt&oacute;ra wyznacza kierunki rozwoju bezpieczeństwa cyfrowego państwa i&nbsp;wzmacnia Krajowy System Cyberbezpieczeństwa. Jego realizacja ma zwiększyć odporność Polski na cyberzagrożenia oraz&nbsp;poprawić bezpieczeństwo obywateli, przedsiębiorstw i&nbsp;instytucji publicznych.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem Magdaleny Hajduk potrzebne są strategia oraz&nbsp;inicjatywy ustawodawcze, kt&oacute;re będą wspierać suwerenność technologiczną Polski.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zdaje się, że kolejna strategia, z&nbsp;kt&oacute;rej założeniami można się w&nbsp;pełni zgodzić, jest kolejnym dokumentem, kt&oacute;ry mało odzwierciedla naszą rzeczywistość i&nbsp;problemy polskiego biznesu czy start-up&oacute;w, potencjalnych przyszłych unicorn&oacute;w&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi doradca prezydenta RP. <em>&ndash;&nbsp;Gdybyśmy wszyscy w&nbsp;tych radach dotyczących nowych technologii i&nbsp;cyfryzacji połączyli się w&nbsp;jedno konsorcjum, to bylibyśmy w&nbsp;stanie z&nbsp;tej strategii cyfryzacji wyciągnąć kilka obszar&oacute;w, w&nbsp;kt&oacute;rych moglibyśmy wsp&oacute;lnie wypracować rekomendacje i&nbsp;dla rządu, i&nbsp;dla prezydenta. Moglibyśmy faktycznie się zgodzić i&nbsp;podpisać się pod konkretnym dokumentem, kt&oacute;ry byłby nie&nbsp;tylko strategią, ale planem działania w&nbsp;celu zapewnienia suwerenności technologicznej Polski.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, potrzebna jest analiza stanu technologicznego Polski, na podstawie kt&oacute;rej powinna powstać taka strategia. Jednym z&nbsp;obszar&oacute;w zmian może być prawo zam&oacute;wień publicznych, by wspierało polskich innowator&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Trwa już wieloletnia dyskusja na temat tego, jak budować suwerenność technologiczną w&nbsp;kontekście rozwijających się młodych przedsiębiorstw, skoro prawem zam&oacute;wień publicznych uniemożliwiamy im wygrywanie przetarg&oacute;w. Jest duża przestrzeń do tego, żeby wypracować takie procedury zam&oacute;wień publicznych, żeby w&nbsp;kryteriach ocen znalazł się kapitał polski i&nbsp;żeby zbudować pomost pomiędzy biznesem i&nbsp;nauką &ndash;</em> powiedziała Magdalena Hajduk podczas Kongresu Fundacji SET &bdquo;Polska ambitna&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem dr Karoliny Grendy z&nbsp;Fundacji SET Polska powinna się koncentrować na technologiach, kt&oacute;re spełniają kilka kryteri&oacute;w. Pierwszym jest bezpieczeństwo kraju ze względu na sytuację geopolityczną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kolejnym jest kryterium rynku &ndash; to muszą być nowe technologie, kt&oacute;re zostaną w&nbsp;dosyć szybki spos&oacute;b zaadaptowane, w&nbsp;okresie 5&ndash;10 lat &ndash;</em>&nbsp;wymienia dr Karolina Grenda. <em>&ndash;&nbsp;Poza tym jest kryterium kompetencji &ndash; mamy bardzo dobrych matematyk&oacute;w, kryptolog&oacute;w, programist&oacute;w. Istotny jest także poziom zaawansowania nowych technologii. Aby je wdrożyć w&nbsp;ciągu 5&ndash;10 lat, one muszą być na&nbsp;określonym etapie rozwoju.</em></p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d konkretnych technologii ekspertka wymienia przede wszystkim sztuczną inteligencję. Chodzi niekoniecznie o&nbsp;budowanie fundamentalnych modeli, w&nbsp;kt&oacute;rych liderami są Stany Zjednoczone i&nbsp;Chiny, ale adaptacja istniejących rozwiązań w&nbsp;takich dziedzinach jak cyberbezpieczeństwo, logistyka, medycyna czy biotechnologia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Skupiłabym się na generatywnej sztucznej inteligencji, ale w&nbsp;powiązaniu z&nbsp;Edge AI. Ona nie&nbsp;lokuje danych w&nbsp;chmurze, tylko w&nbsp;określonych urządzeniach. W ten spos&oacute;b jest bezpieczniej &ndash;&nbsp;</em>wyjaśnia przedstawicielka Fundacji SET.</p><p style="text-align:justify">Podkreśla r&oacute;wnież znaczenie technologii kosmicznych, rozwijanych przykładowo przez&nbsp;ICEYE, polsko-fińską firmę produkującą satelity radarowe &nbsp;do obserwacji Ziemi. Firma posiada największą na świecie konstelację satelit&oacute;w wyposażonych w&nbsp;radary z&nbsp;syntetyczną aperturą SAR, kt&oacute;re mogą odwiedzać to samo miejsce nawet kilkanaście razy na dobę, tworząc obrazy niezależnie od pory i&nbsp;warunk&oacute;w pogodowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Firma wdraża swoje rozwiązania zar&oacute;wno do zastosowań cywilnych, czyli np. w&nbsp;rolnictwie, jak i&nbsp;w zarządzaniu kryzysowym oraz&nbsp;w&nbsp;rozwiązaniach dual-use. Jej technologie są wykorzystywane podczas wojny w&nbsp;Ukrainie do obrazowania tego, co się dzieje na polu walki&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia dr Karolina Grenda. <em>&ndash;&nbsp;Kolejne są technologie kwantowe. One nie&nbsp;są jeszcze na poziomie wdrożenia, natomiast jest to luka do wykorzystania. Mamy dobrych kryptolog&oacute;w, matematyk&oacute;w i&nbsp;informatyk&oacute;w, więc&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie tę technologię zaadaptować. Państwem, kt&oacute;re to zrobiło, jest Finlandia, kt&oacute;ra przeznaczyła bardzo duże środki w&nbsp;latach 2020&ndash;2024 i&nbsp;teraz jest hubem rozwoju technologii kwantowych.</em></p><p style="text-align:justify">Zdaniem ekspertki problemem na polskim rynku jest brak skutecznej komercjalizacji innowacyjnych produkt&oacute;w, co jest bezpośrednio związane z&nbsp;finansowaniem. Z ubiegłorocznego raportu Zespołu ds. wzmocnienia transferu wynik&oacute;w badań naukowych, powołanego w&nbsp;ramach MNiSW, wynika, że transfer wiedzy i&nbsp;technologii przyjmuje w&nbsp;Polsce przede wszystkim formę świadczenia usług badawczych, a nie&nbsp;komercjalizacji własności intelektualnej. W przypadku większości rodzaj&oacute;w instytucji ok. 80 proc. przychod&oacute;w pochodzi z&nbsp;usług badawczych, a mniej niż 20 proc. z&nbsp;komercjalizacji.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1184053593_hajduk_grenda_technologie_2_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Im większa inwestycja infrastrukturalna, tym bardziej złożone ryzyka. Część z nich przejmują ubezpieczyciele]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/im-wieksza-inwestycja,p240510231</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/im-wieksza-inwestycja,p240510231</guid>
     <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/greco-ubezpieczenia-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polska Izba Ubezpieczeń wskazuje, że ubezpieczyciele coraz częściej rozwijają ofertę dla&nbsp;dużych projekt&oacute;w budowlanych i&nbsp;infrastrukturalnych, związanych m.in. z&nbsp;inwestycjami publicznymi w&nbsp;obszarze transportu i&nbsp;energetyki. Ochrona ubezpieczeniowa to jeden ze sposob&oacute;w zarządzania ryzykami, kt&oacute;re towarzyszą każdej inwestycji tego typu. Branża podkreśla, że coraz częściej ubezpieczenie nie&nbsp;jest traktowane jako koszt, ale jako spos&oacute;b na zapewnienie stabilności procesu inwestycyjnego.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wyzwania w&nbsp;zakresie dużych inwestycji infrastrukturalnych w&nbsp;największym zakresie, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;kontekście ubezpieczeniowym, opierają się na trafnym zidentyfikowaniu ryzyk, kt&oacute;re wok&oacute;ł nich występują. Na każdym etapie inwestycji one mogą być nieco r&oacute;żne i&nbsp;w&nbsp;pewien spos&oacute;b się przeplatać. Natomiast im większa i&nbsp;bardziej strategiczna inwestycja, tym ryzyka stają się bardziej wielowymiarowe. Ich skuteczne zidentyfikowanie pozwoli następnie na skuteczne zarządzanie nimi &ndash; </em>m&oacute;wi agencji Newseria Tomasz Kasiński, ekspert ds. ubezpieczeń OC i&nbsp;broker ubezpieczeniowy w&nbsp;GrECo Polska. <em>&ndash; Zarządzać ryzykiem można na co najmniej kilka sposob&oacute;w. Począwszy od unikania go, przez&nbsp;ograniczanie go własnymi środkami, retencję, czyli pr&oacute;bę wzięcia tego ryzyka na siebie w&nbsp;określonej wielkości, aż&nbsp;po transfer ryzyka na podmiot profesjonalny, kt&oacute;rym jest ubezpieczyciel.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego wskazywali przedstawiciele Polskiej Izby Ubezpieczeń, geopolityka i&nbsp;zmiany klimatyczne sprawiły, że ryzyko przestało być zdarzeniem wyjątkowym, a stało się codziennym elementem działalności firm. Wsp&oacute;łczesne otoczenie gospodarcze charakteryzuje się dużą zmiennością oraz&nbsp;nakładaniem się r&oacute;żnych kategorii ryzyk. Doświadczenia rynkowe pokazują, że bardziej zaawansowane procesy zarządzania ryzykiem są najczęściej stosowane w&nbsp;dużych, międzynarodowych lub regulowanych podmiotach.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Oczywiście ubezpieczenia stanowią pewien koszt. Im bardziej zaawansowana inwestycja, im trudniejsze ryzyko, tym ubezpieczenie będzie droższe. Natomiast przestają być one traktowane jako koszt sam w&nbsp;sobie, kt&oacute;ry w&nbsp;żaden spos&oacute;b się nie&nbsp;zwraca </em>&ndash; uważa Tomasz Kasiński. <em>&ndash; Oczywiście nie&nbsp;chodzi o&nbsp;to, aby ubezpieczenia traktować jako inwestycję, ale jako instrument, kt&oacute;ry pozwala zabezpieczyć stabilność procesu inwestycyjnego. Coraz częściej spotykamy się z&nbsp;takim stanowiskiem klient&oacute;w, co należy postrzegać bardzo pozytywnie.</em></p><p style="text-align:justify">R&oacute;wnież PIU zwraca uwagę na tę zmianę w&nbsp;podejściu biznesu &ndash; ubezpieczenia są coraz częściej postrzegane jako element systemu zarządzania ryzykiem, a nie&nbsp;wyłącznie instrument finansowy zapewniający ochronę, kt&oacute;rego posiadanie często wynika z&nbsp;wymog&oacute;w instytucji finansowych czy kontrahent&oacute;w. Według izby znaczenie ubezpieczeń jako elementu zarządzania ryzykiem będzie w&nbsp;kolejnych latach systematycznie rosło.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje Kasiński, przy dużych inwestycjach, w&nbsp;kt&oacute;rych może dochodzić do kumulacji ryzyk, ubezpieczyciele bardzo często tworzą tzw. poole ubezpieczeniowe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ubezpieczyciele dogadują się ze sobą, aby razem objąć dane ryzyko, co ogranicza bezpośrednią konkurencję cenową. Dzielą się apetytem na ryzyko, obejmując wsp&oacute;lnie w&nbsp;poolu ubezpieczeniowym największe strategiczne inwestycje, przez&nbsp;co ryzyko kumulacji nie&nbsp;występuje w&nbsp;takim zakresie, w&nbsp;jakim można je obserwować w&nbsp;innych obszarach gospodarki</em><em> </em>&ndash; tłumaczy ekspert GrECo Polska.</p><p style="text-align:justify">I dodaje, że ważnym elementem planowania ochrony ubezpieczeniowej jest odpowiednie przygotowanie wymog&oacute;w ubezpieczeniowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Standardy w&nbsp;zakresie wymog&oacute;w są oczywiście potrzebne, natomiast trzeba też baczyć na to, aby nie&nbsp;przestandaryzować tego, co nie&nbsp;powinno być standardem. Wymogi ubezpieczeniowe powinny odpowiadać ryzyku, kt&oacute;re obejmują. Nie powinno dochodzić do sytuacji, że wymogi w&nbsp;jakimś stopniu nie&nbsp;licują z&nbsp;ubezpieczonym ryzykiem, ponieważ w&nbsp;gruncie rzeczy</em><em> to&nbsp;</em><em>właśnie te&nbsp;</em><em>wymogi stanowią pewien schemat, na kt&oacute;rym będzie oparta ochrona ubezpieczeniowa </em>&ndash; wyjaśnia Tomasz Kasiński.</p><p style="text-align:justify">Podczas Kongresu Infrastruktury Polskiej ekspert podkreślił, że decydując się na przeniesienie ryzyka na ubezpieczyciela, trzeba na etapie planowania lub realizacji inwestycji określić, w&nbsp;jakim modelu ma ona zostać ubezpieczona i&nbsp;kto ma odpowiadać za organizację ochrony ubezpieczeniowej (inwestor, wykonawca, podwykonawcy). Każda inwestycja wymaga także doboru odpowiednich produkt&oacute;w ochronnych, m.in. OC czy ubezpieczenia przerw w&nbsp;działalności.</p><p style="text-align:justify">Zmiana podejścia do zarządzania ryzykiem oznacza też transformację w&nbsp;samej branży ubezpieczeniowej. PIU wskazuje, że ubezpieczyciele rozwijają narzędzia wspierające analizę ryzyka, w&nbsp;tym modele oparte na danych czy rozwiązania wykorzystujące AI. Coraz częściej stawiają na nowe segmenty, wśr&oacute;d kt&oacute;rych są ubezpieczenia cybernetyczne czy ubezpieczenia należności, ale także właśnie rozwiązania dla&nbsp;dużych projekt&oacute;w budowlanych i&nbsp;infrastrukturalnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Z&nbsp;uwagi na to, że na polskim rynku nie&nbsp;ma aż&nbsp;tak wielu podmiot&oacute;w udzielających ochrony, konkurencyjność w&nbsp;zakresie pozyskania klienta istnieje, ale nie&nbsp;obserwujemy zab&oacute;jczego dumpingowania cen, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;zakresie kwotowania ryzyk o&nbsp;charakterze strategicznym. Oczywiście w&nbsp;ryzykach detalicznych trochę inaczej to wygląda, natomiast przy dużych inwestycjach nie&nbsp;dostrzegamy ryzyka konkurencji cenowej </em>&ndash; m&oacute;wi broker ubezpieczeniowy w&nbsp;GrECo Polska. &ndash; <em>Ryzyko kwotowane jest w&nbsp;dosyć obiektywny spos&oacute;b i&nbsp;przez zewnętrzne podmioty. Nie postrzegamy walki o&nbsp;obsługę danego projektu infrastrukturalnego jako istotnego ryzyka dla&nbsp;podmiot&oacute;w udzielających ochrony ubezpieczeniowej na polskim rynku.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/240510231_greco_ubezpieczenia_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ponad połowę drobnych dolegliwości Polacy leczą samodzielnie. To miliardowe oszczędności dla systemu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ponad-polowe-drobnych,p1712649537</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ponad-polowe-drobnych,p1712649537</guid>
     <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pasmi-samoleczenie-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align: justify;"><strong>Każdego roku mieszkańcy Europy samodzielnie leczą ok. 1,2 mld drobnych dolegliwości, stosując leki bez recepty, co przynosi blisko 36,7 mld euro oszczędności rocznie. Sam system ochrony zdrowia w&nbsp;UE oszczędza na tym 26,3 mld euro, a w&nbsp;Polsce&nbsp;&ndash; 1 mld zł.&nbsp;</strong><strong>Starzenie się społeczeństwa i&nbsp;jego rosnące potrzeby zdrowotne sprawiają, że takie podejście będzie zyskiwać na znaczeniu, ale potrzeba do tego podnoszenia kompetencji zdrowotnych pacjent&oacute;w &ndash; przypominają eksperci z&nbsp;okazji Międzynarodowego Dnia Samoleczenia.</strong></p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em>&nbsp;Odpowiedzialne samoleczenie to element każdego nowoczesnego systemu opieki zdrowotnej. Oznacza to, że pacjent samodzielnie podejmuje decyzje o&nbsp;leczeniu drobnych dolegliwości przy użyciu lek&oacute;w bez recepty (OTC)&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Ewa Jankowska, prezeska PASMI &ndash; Polskiego Związku Producent&oacute;w Lek&oacute;w Bez Recepty.</p><p style="text-align: justify;">Samoleczenie jest elementem szerszej koncepcji samoopieki (self-care), kt&oacute;rą Światowa Organizacja Zdrowia definiuje jako zdolność do zapobiegania chorobom, utrzymywania zdrowia oraz&nbsp;radzenia sobie z&nbsp;dolegliwościami. Według raportu Uczelni Łazarskiego &bdquo;Rola samoleczenia w&nbsp;systemie opieki zorientowanym na wartość zdrowotną&rdquo; w&nbsp;Unii Europejskiej każdego dnia ok. 3,3 mln drobnych dolegliwości zdrowotnych można leczyć przy użyciu lek&oacute;w OTC. To gł&oacute;wnie infekcje wirusowe, b&oacute;l gardła, kaszel, alergie, dolegliwości układu pokarmowego, b&oacute;le głowy czy niewielkie urazy. Bezpieczne samoleczenie dotyczy wyłącznie mniejszych dolegliwości, a w&nbsp;przypadku utrzymywania się lub nasilenia objaw&oacute;w konieczna jest konsultacja z&nbsp;lekarzem.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Samoleczenie jest dzisiaj benefitem nie&nbsp;tylko dla&nbsp;pacjenta, ale r&oacute;wnież dla&nbsp;całego systemu opieki zdrowotnej&nbsp;&ndash;</em> ocenia Łukasz Marynowski, country head Poland w&nbsp;Opella Healthcare, członek zarządu PASMI. &ndash;&nbsp;<em>W obliczu starzejącego się społeczeństwa, rosnącej liczby pacjent&oacute;w, ale też ograniczonych zasob&oacute;w kadrowych to właśnie odpowiedzialne samoleczenie powinno być niezbędnym uzupełnieniem opieki medycznej. Pozwoli to efektywnie wykorzystać zasoby całego systemu ochrony zdrowia.</em></p><p style="text-align: justify;">Według raportu AESGP Study &bdquo;Self-Care in Europe: Economic and Social Impact on Individuals and Society&rdquo; każde 1 euro wydane przez&nbsp;pacjenta na samoleczenie przynosi średnio 6,7 euro korzyści ekonomicznych &ndash; 4,6 euro dla&nbsp;systemu ochrony zdrowia oraz&nbsp;2,1 euro dla&nbsp;gospodarki. Przytaczane w&nbsp;raporcie wyliczenia ekspert&oacute;w szacują, że gdyby pacjenci zgłaszali się ze wszystkimi drobnymi dolegliwościami, w&nbsp;całej UE potrzebnych byłoby dodatkowo 120 tys. lekarzy pierwszego kontaktu lub obecna kadra musiałaby pracować dodatkowe 144 minuty dziennie. Większe wykorzystanie odpowiedzialnego samoleczenia mogłoby ograniczyć liczbę wizyt u lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej o&nbsp;kolejne 10&ndash;25 proc. i&nbsp;przynieść 17,6 mld euro oszczędności rocznie (12,5 mld dla&nbsp;systemu i&nbsp;5,1 mld dla&nbsp;gospodarki).</p><p style="text-align: justify;">W Polsce obecnie nieco ponad połowa drobnych dolegliwości leczona jest w&nbsp;ramach odpowiedzialnego samoleczenia, co pokazuje, że model ten odgrywa istotną rolę w&nbsp;funkcjonowaniu krajowego systemu ochrony zdrowia. Tak szerokie wykorzystanie samoleczenia wymaga jednak odpowiednich kompetencji zdrowotnych oraz&nbsp;świadomego i&nbsp;bezpiecznego stosowania produkt&oacute;w leczniczych dostępnych bez recepty.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Kompetencje te buduje się poprzez uważne czytanie ulotek</em><em>. Ważne r&oacute;wnież, aby w&nbsp;trakcie procesu samoleczenia obserwować reakcję organizmu i&nbsp;w przypadkach wątpliwych skonsultować się z&nbsp;farmaceutą i&nbsp;lekarzem</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi Ewa Jankowska.</p><p style="text-align: justify;">Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że kompetencje zdrowotne obejmują umiejętność wyszukiwania, rozumienia i&nbsp;wykorzystywania informacji dotyczących zdrowia przy podejmowaniu codziennych decyzji. Oznacza to m.in. umiejętność właściwego stosowania lek&oacute;w zgodnie z&nbsp;ulotką, rozpoznania objaw&oacute;w wymagających konsultacji z&nbsp;lekarzem oraz&nbsp;korzystania z&nbsp;wiedzy farmaceut&oacute;w.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Odpowiedzialne samoleczenie zaczyna się od rzetelnej i&nbsp;sprawdzonej wiedzy. Dzisiaj pacjenci mają bardzo szeroki dostęp do informacji</em><em> i&nbsp;trudno jest dokonać wyboru pomiędzy faktem a niesprawdzoną poradą. Dlatego bardzo ważną rolę odgrywa środowisko medyczne &ndash;</em> podkreśla Ewa Kr&oacute;likowska, dyrektor generalna Teva Pharmaceuticals Polska, członkini zarządu PASMI.</p><p style="text-align: justify;">Jak wynika z&nbsp;przytoczonego w&nbsp;raporcie badania Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, 62,5 proc. pacjent&oacute;w jako gł&oacute;wne źr&oacute;dło wiedzy o&nbsp;stosowanych lekach wskazuje lekarza. R&oacute;wnież farmaceuci odgrywają ważną rolę w&nbsp;budowaniu ich kompetencji zdrowotnych i&nbsp;wspieraniu w&nbsp;bezpiecznym zażywaniu lek&oacute;w bez recepty. Właśnie promowaniu takich postaw służy obchodzony 24 lipca Międzynarodowy Dzień Samoleczenia.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;W tym dniu przypominamy, jak ważne społecznie jest odpowiednie stosowanie lek&oacute;w bez recepty. Symbol 24/7 oznacza, że o&nbsp;zdrowie powinniśmy dbać odpowiedzialnie przez&nbsp;całą dobę, siedem dni w&nbsp;tygodniu&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Ewa Jankowska.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1712649537_pasmi_samoleczenie_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Część ojców traci przysługujące im urlopy na dziecko. Nowy kalkulator pomoże uniknąć błędów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/czesc-ojcow-traci,p378019473</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/czesc-ojcow-traci,p378019473</guid>
     <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ojcowie-kalkulator-foto2_4.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Nowy kalkulator pomoże ojcom sprawdzić, jaki urlop przysługuje im w&nbsp;związku z&nbsp;narodzinami dziecka, do kiedy mogą z&nbsp;niego skorzystać i&nbsp;jakie dokumenty muszą złożyć do pracodawcy. Celem inicjatywy Fundacji Share the Care jest podniesienie świadomości rodzic&oacute;w dotyczącej urlop&oacute;w rodzicielskich i&nbsp;ojcowskich, kt&oacute;re nadal są często mylone. Przez to część uprawnień przepada.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kalkulator urlopowy na stronie Tatakiedyurlop.pl powstał, by pom&oacute;c rodzicom</em><em> się</em><em>&nbsp;dowiedzieć, do kiedy tata może&nbsp;skorzystać z&nbsp;urlopu ojcowskiego, a do kiedy z&nbsp;urlopu rodzicielskiego. W przepisach prawa pracy jest to bardzo skomplikowane i&nbsp;rodzice nadal mają problemy z&nbsp;rozr&oacute;żnieniem tych dw&oacute;ch świadczeń </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Biznes Małgorzata Adamowicz z&nbsp;Fundacji Share the Care.</p><p style="text-align:justify">Kalkulator &ndash; uruchomiony w&nbsp;ramach projektu &bdquo;Debata o&nbsp;roli partnerstwa w&nbsp;rodzinie w&nbsp;tworzeniu społeczeństwa r&oacute;wnych szans&rdquo;, finansowanego ze środk&oacute;w Narodowego Instytutu Wolności &ndash; Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego &ndash; ma ułatwić rodzicom poruszanie się w&nbsp;przepisach dotyczących przysługujących im urlop&oacute;w.&nbsp;Wystarczy wpisać datę urodzenia dziecka, a kalkulator pokaże termin wykorzystania urlopu ojcowskiego i&nbsp;rodzicielskiego. Na stronie Tatakiedyurlop.pl można także znaleźć podstawowe zasady dotyczące obu tych świadczeń i&nbsp;dokumenty, jakie należy złożyć u pracodawcy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;O ile świadomość urlop&oacute;w dla&nbsp;mam jest, bo te świadczenia są z&nbsp;nami od zawsze, o&nbsp;tyle te dla&nbsp;tat&oacute;w wciąż wydają się nowe i&nbsp;wciąż się mylą.&nbsp;Kalkulator urlopu ojcowskiego i&nbsp;rodzicielskiego może nam pom&oacute;c ograniczać błędy. Mamy tam wyszczeg&oacute;lnione dwa r&oacute;żne świadczenia, więc już tym podnosimy świadomość, że urlop ojcowski i&nbsp;rodzicielski to nie&nbsp;to samo&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;wyjaśnia Marzena Pilarz-Herzyk, prawniczka i&nbsp;autorka bloga &bdquo;Mama Prawniczka&rdquo;.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ten prosty kalkulator pomoże rodzicom zrozumieć zawiłości w&nbsp;prawie oraz&nbsp;wykorzystać i&nbsp;zaplanować czas z&nbsp;rodziną, żeby korzystali na tym i&nbsp;mama, kt&oacute;ra może wr&oacute;cić do aktywności zawodowej, i&nbsp;tata, kt&oacute;ry może budować relacje z&nbsp;dzieckiem </em>&ndash;&nbsp;dodaje Małgorzata Adamowicz.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Z danych fundacji wynika, że nadal wielu mężczyzn nie&nbsp;wykorzystuje przysługującego im urlopu lub dowiaduje się o&nbsp;nim zbyt p&oacute;źno. Kalkulator i&nbsp;prowadzona kampania &bdquo;Tata, kiedy urlop&rdquo; mają pom&oacute;c ojcom nie&nbsp;tylko poznać swoje prawa, ale przede wszystkim z&nbsp;nich skorzystać.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ojcowie po urlopach rodzicielskich m&oacute;wią, że to czas, kt&oacute;ry dał im niesamowitą przestrzeń na budowanie relacji z&nbsp;dzieckiem i&nbsp;lepsze poznawanie go w&nbsp;codzienności. Jak podkreślają, rozw&oacute;j dziecka to nie&nbsp;film, kt&oacute;ry można przewinąć </em>&ndash; m&oacute;wi ekspertka Fundacji Share the Care.</p><p style="text-align:justify">W 2023 roku nowelizacja Kodeksu pracy, kt&oacute;ra wdrożyła unijną dyrektywę work&ndash;life balance, wydłużyła urlop rodzicielski do 41 tygodni w&nbsp;przypadku urodzenia się jednego dziecka, oraz&nbsp;do 43 tygodni w&nbsp;przypadku dw&oacute;jki dzieci lub więcej jednocześnie. Z tej puli dziewięć tygodni to nieprzenoszalna część urlopu dla&nbsp;każdego z&nbsp;rodzic&oacute;w, czyli ojciec nie&nbsp;może ich &bdquo;przekazać&rdquo; matce, jeśli sam nie&nbsp;chce lub nie&nbsp;może z&nbsp;nich skorzystać.</p><p style="text-align:justify">Odsetek ojc&oacute;w na urlopie rodzicielskim systematycznie&nbsp;wzrasta. Zgodnie z&nbsp;danymi z&nbsp;ZUS w&nbsp;2022 roku z&nbsp;urlop&oacute;w rodzicielskich skorzystało tylko 3,7 tys. ojc&oacute;w, a na koniec 2025 roku było ich już 57 tys., czyli 24 proc. uprawnionych. Te liczby nadal rosną. W pierwszej połowie 2026 roku to już prawie 33 tys. ojc&oacute;w.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Ojcom przysługuje r&oacute;wnież dwutygodniowy urlop ojcowski. Mogą go wziąć na raz lub rozłożyć na dwie części, po siedem dni każda, i&nbsp;trzeba go wykorzystać do ukończenia przez&nbsp;dziecko 12. miesiąca życia. Wniosek do pracodawcy składany jest z&nbsp;siedmiodniowym wyprzedzeniem.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Martwi nas to, że spada odsetek ojc&oacute;w na urlopach ojcowskich. W 2025 roku skorzystało z&nbsp;nich 58 proc. ojc&oacute;w, natomiast rok wcześniej 64 proc., mimo że jest to urlop w&nbsp;100 proc. płatny. To&nbsp;kolejny argument za tym, że jest wiele niejasności odnośnie do urlop&oacute;w dla&nbsp;ojc&oacute;w </em>&ndash;<em> </em>m&oacute;wi Małgorzata Adamowicz.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Z jednej strony przepisy są jednoznaczne, czyli mamy dwutygodniowy urlop ojcowski do 12. miesiąca życia dziecka, z&nbsp;drugiej &ndash; urlop rodzicielski, w&nbsp;szczeg&oacute;lności ojcowie mogą korzystać z&nbsp;nieprzenoszalnych dziewięciu tygodni. Natomiast jeżeli wejdziemy w&nbsp;szczeg&oacute;ły, to te regulacje mogą być bardziej skomplikowane w&nbsp;odbiorze, szczeg&oacute;lnie przez&nbsp;samych pracownik&oacute;w, ale sporadycznie mamy też informację od dział&oacute;w zajmujących się kadrami i&nbsp;płacami w&nbsp;firmach, że r&oacute;wnież one mają pewne problemy z&nbsp;zastosowaniem tych przepis&oacute;w &ndash;</em>&nbsp;podkreśla Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy w&nbsp;Konfederacji Lewiatan.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Fundacja Share the Care zachęca samorządy do włączenia się w&nbsp;kampanię informacyjną &bdquo;Tata, kiedy urlop&rdquo;, bo jak przekonuje,&nbsp;przyczyni się to&nbsp;do poprawy jakości życia rodzin i&nbsp;wspierania budowania społeczeństwa r&oacute;wnych szans.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gminom zależy na jakości życia mieszkańc&oacute;w, ale r&oacute;wnież na zwiększaniu dzietności, a wspieranie partnerskiego modelu rodziny jest jednym z&nbsp;jej element&oacute;w. Samorządy mają bezpośredni kontakt z&nbsp;rodzicami, z&nbsp;przyszłymi rodzicami w&nbsp;instytucjach miejskich, w&nbsp;żłobkach, plac&oacute;wkach medycznych oraz&nbsp;swoich kanałach informacyjnych. Mogą w&nbsp;prosty spos&oacute;b bezpłatnie wykorzystać materiały stworzone przez&nbsp;nas, dodawać swoje logo i&nbsp;promować tę akcję w&nbsp;swoich gminach&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia Małgorzata Adamowicz.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/378019473_ojcowie_kalkulator_7_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Zmiana klimatu i geopolityka destabilizują produkcję rolną. To zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/zmiana-klimatu-i,p1727787384</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/zmiana-klimatu-i,p1727787384</guid>
     <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/rolnictwo-wyzwania-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polskie rolnictwo mierzy się jednocześnie ze skutkami zmian klimatu, niestabilnością na światowych rynkach, konsekwencjami konflikt&oacute;w zbrojnych oraz&nbsp;zmianami w&nbsp;polityce handlowej Unii Europejskiej z&nbsp;krajami trzecimi. Zdaniem przedstawicieli resortu rolnictwa wszystkie te aspekty stanowią poważne zagrożenie dla&nbsp;produkcji rolnej, a jednocześnie dla&nbsp;bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Wśr&oacute;d koniecznych do podjęcia działań wymieniają m.in. wzmacnianie eksportu, inwestycje w&nbsp;retencję wody i&nbsp;transformację energetyczną oraz&nbsp;utrzymanie konkurencyjności sektora rolnictwa.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wyzwania związane ze zmianami klimatu i&nbsp;wielką dynamiką na rynkach międzynarodowych, a także to, co się dzieje w&nbsp;geopolityce, są dużym zagrożeniem dla&nbsp;rolnictwa, przede wszystkim dla&nbsp;trwałości i&nbsp;ciągłości produkcji rolnej. Wysokie temperatury w&nbsp;Polsce kilka tygodni temu, ale też przymrozki, deszcze nawalne czy powodzie pokazują, że zmiany klimatyczne są faktem i&nbsp;rolnik&oacute;w dosięgają w&nbsp;pierwszej kolejności &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Adam Nowak, wiceminister rolnictwa i&nbsp;rozwoju wsi, podczas II Forum Bezpieczeństwa Polski. &ndash; <em>To, co się dzieje na rynkach międzynarodowych w&nbsp;sferze handlu, r&oacute;wnież dotyka gospodarstwa rolne, przetw&oacute;rc&oacute;w i&nbsp;eksporter&oacute;w. Tak zwariowanej sytuacji w&nbsp;sektorze rolno-spożywczym nie&nbsp;mieliśmy od dekad.</em></p><p style="text-align:justify">Na zaburzenie stabilności produkcji rolnej wpływają m.in. geopolityka i&nbsp;konflikty zbrojne na całym świecie. Przykładem są zakł&oacute;cenia na rynkach rolnych po ataku Rosji na Ukrainę i&nbsp;zamknięciu możliwości eksportu ukraińskiej żywności przez&nbsp;Morze Czarne. Skutkowało to nie&nbsp;tylko problemami w&nbsp;handlu, lecz r&oacute;wnież gwałtownym wzrostem cen, np. zb&oacute;ż. Ostatnim wyraźnym przykładem wpływu geopolityki jest sytuacja na rynku gazu ziemnego. Udział tego paliwa w&nbsp;kosztach wytworzenia nawoz&oacute;w azotowych może sięgać do 80 proc., więc wzrost cen gazu wywołany eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie w&nbsp;znaczący spos&oacute;b przekłada się na ceny produkt&oacute;w nawozowych. Tym samym zwiększa koszty produkcji rolnej.</p><p style="text-align:justify">Z raportu &bdquo;Zdolność konkurencyjna gospodarstw rolnych w&nbsp;Polsce w&nbsp;warunkach umowy Unii Europejskiej z&nbsp;państwami Mercosur, Ukrainą i&nbsp;strategii Europejskiego Zielonego Ładu. Szanse i&nbsp;zagrożenia&rdquo;, przygotowanego przez&nbsp;ekspert&oacute;w Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i&nbsp;Gospodarki Żywnościowej, wynika, że polskie rolnictwo stoi dziś przed jednym z&nbsp;najważniejszych moment&oacute;w transformacji od&nbsp;czasu przystąpienia Polski do&nbsp;Unii Europejskiej. Z&nbsp;jednej strony krajowy sektor rolno-spożywczy osiąga rekordowe wyniki eksportowe i&nbsp;umacnia swoją pozycję na&nbsp;rynkach międzynarodowych. Z&nbsp;drugiej strony mierzy się z&nbsp;rosnącą presją konkurencyjną wynikającą z&nbsp;planowanej liberalizacji handlu z&nbsp;krajami Mercosuru i&nbsp;Ukrainą, zmianami demograficznymi na&nbsp;obszarach wiejskich, realizacją ambitnych cel&oacute;w Europejskiego Zielonego Ładu, ale też koniecznością poprawy struktury agrarnej. Autorzy raportu podkreślają, że w&nbsp;tej sytuacji kluczowe staje się budowanie i&nbsp;utrzymanie konkurencyjności polskich gospodarstw na rynkach międzynarodowych. Ich zdaniem jest to warunek stabilnych dochod&oacute;w oraz&nbsp;możliwości dalszych inwestycji i&nbsp;modernizacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jako rząd staramy się reagować na to, co się dzieje obecnie, ale też wychodzić naprzeciw wyzwaniom i&nbsp;problemom, z&nbsp;kt&oacute;rymi przyjdzie nam się zmierzyć, na przykład w&nbsp;perspektywie integracji europejskiej Ukrainy. Mieliśmy w&nbsp;Polsce przedsmak tego, co może z&nbsp;niej wynikać po liberalizacji handlu i&nbsp;otwarciu europejskich granic. Wciąż utrzymujemy więc jednostronne embargo, ograniczenia dla&nbsp;wjazdu niekt&oacute;rych produkt&oacute;w rolno-spożywczych z&nbsp;Ukrainy, ponieważ nie&nbsp;chcemy ponownie doprowadzić do tak dużej destabilizacji na rynkach rolnych &ndash; </em>zaznacza wiceminister.</p><p style="text-align:justify">W 2023 roku w&nbsp;Polsce wprowadzono zakaz przywozu z&nbsp;Ukrainy określonych produkt&oacute;w spożywczych, w&nbsp;tym takich zb&oacute;ż&nbsp;jak pszenica, kukurydza, rzepak i&nbsp;słonecznik czy też niekt&oacute;rych produkt&oacute;w ich przetw&oacute;rstwa. Embargo utrzymano r&oacute;wnież po tym, gdy zaczęła obowiązywać nowa umowa handlowa między Unią Europejską a Ukrainą, na mocy kt&oacute;rej uzyskała ona zliberalizowany dostęp do europejskich rynk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Żaden z&nbsp;kraj&oacute;w Unii Europejskiej, w&nbsp;tym Polska, nie&nbsp;ma szans na konkurowanie na r&oacute;wnych zasadach z&nbsp;naszymi partnerami z&nbsp;Ukrainy na rynkach rolnych. Nie&nbsp;tylko ze względu na warunki klimatyczne, geograficzne czy glebowe, ale r&oacute;wnież z&nbsp;uwagi na to, że żywność i&nbsp;produkty rolno-spożywcze z&nbsp;Ukrainy nie&nbsp;spełniają wymog&oacute;w, kt&oacute;re produkty z&nbsp;Unii Europejskiej muszą spełniać</em> &ndash; tłumaczy Adam Nowak.</p><p style="text-align:justify">Produkty rolno-spożywcze z&nbsp;Ukrainy stanowią konkurencję dla&nbsp;polskiej produkcji na rynkach zagranicznych, m.in. w&nbsp;krajach UE, na kt&oacute;re trafia ok. 75 proc. eksportu z&nbsp;Polski.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Eksport jest kluczowym elementem funkcjonowania polskiego sektora rolno-spożywczego. M&oacute;wiąc obrazowo, 40 proc. polskich artykuł&oacute;w rolno-spożywczych musi wyjechać z&nbsp;kraju. Za 2025 rok wartość eksportu sięgnęła blisko 60 mld euro, to kolosalna kwota. Jeśli zestawimy to z&nbsp;ok. 5 mld euro wartości eksportu, gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, to ten blisko 12-krotny wzrost jest miarą sukcesu polskiego rolnictwa i&nbsp;polskich przetw&oacute;rc&oacute;w</em> &ndash; uważa wiceminister.</p><p style="text-align:justify">W 2025 roku eksport krajowych produkt&oacute;w rolno-spożywczych osiągnął rekordową wartość 58,4 mld euro, co oznacza wzrost o&nbsp;8,6 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;rokiem poprzednim i&nbsp;o 722 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;2005 rokiem. Na rynku unijnym w&nbsp;2025 roku sprzedano towary rolno-spożywcze o&nbsp;wartości 43,9 mld euro, co oznacza wzrost o&nbsp;10 proc. r/r. Do kraj&oacute;w pozaunijnych wyeksportowano produkty rolno-spożywcze o&nbsp;wartości 14,5 mld euro, o&nbsp;3 proc. więcej niż rok wcześniej. Wyraźny wzrost wartości był widoczny&nbsp;w&nbsp;odniesieniu do niekt&oacute;rych kraj&oacute;w azjatyckich: Tajwanu (+53 proc.), Filipin (+21 proc.), Wietnamu (+19 proc.), Republiki Korei (+18 proc.), a także Malezji (+15 proc.).</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje wiceminister, kolejnym elementem wzmacniania stabilności sektora rolnego jest aktywność na forum europejskim i&nbsp;zaangażowanie w&nbsp;prace nad nową wsp&oacute;lną polityką rolną po 2027 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie ma mowy o&nbsp;bezpieczeństwie żywnościowym r&oacute;wnież bez bazowania na wiedzy, innowacjach, nowych technologiach, co czynią zar&oacute;wno polscy rolnicy, jak i&nbsp;instytucje ich wspierające &ndash;</em> podkreśla Adam Nowak.&nbsp;<em>&ndash; Musimy też jednak pamiętać o&nbsp;powiązaniu rolnik&oacute;w, przetw&oacute;rc&oacute;w i&nbsp;konsument&oacute;w. Jeśli m&oacute;wimy o&nbsp;bezpieczeństwie żywnościowym, to m&oacute;wimy o&nbsp;zapewnieniu wysokiej jakości i&nbsp;dostępnej cenowo żywności dla&nbsp;konsument&oacute;w. Aby to się stało, to zar&oacute;wno rolnicy, jak i&nbsp;przetw&oacute;rcy muszą mieć poczucie stabilności ekonomicznej, gospodarczej oraz&nbsp;opłacalności tej produkcji.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, w&nbsp;kolejnych latach trzeba zwr&oacute;cić większą uwagę na bezpieczeństwo w&nbsp;kontekście zmieniającego się klimatu. Jednym z&nbsp;najpoważniejszych wyzwań jest gospodarka wodna. Z&nbsp;raportu &bdquo;Woda w&nbsp;polskim rolnictwie i&nbsp;przetw&oacute;rstwie rolno-spożywczym&rdquo;, opracowanego przez&nbsp;ekspert&oacute;w Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej i&nbsp;Federacji Przedsiębiorc&oacute;w Polskich, wynika, że Polska jest jednym z&nbsp;najuboższych w&nbsp;wodę kraj&oacute;w Europy. Na jednego mieszkańca przypada ok. 1,6 tys. m<sup>3</sup> w&oacute;d powierzchniowych rocznie. To trzykrotnie mniej, niż wynosi unijna średnia (4,5 tys. m<sup>3</sup>). W roku suchym zasoby wynoszą ok. 1 tys. m<sup>3</sup>. Polska jest też krajem nizinnym z&nbsp;retencją zbiornikową, kt&oacute;ra wynosi 7&ndash;8 proc. średniego rocznego odpływu. Dla por&oacute;wnania europejska średnia wynosi 20 proc., a w&nbsp;Hiszpanii czy Francji przekracza 30 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Najważniejszym i&nbsp;największym wyzwaniem, z&nbsp;kt&oacute;rym się mierzymy, jest gospodarka wodna i&nbsp;inwestycje w&nbsp;retencję. Z jednej strony zbiorniki retencyjne, przywracanie funkcji odwadniająco-nawadniających dla&nbsp;instalacji, row&oacute;w melioracyjnych, a z&nbsp;drugiej budowanie retencji glebowej, zdrowia gleb. Bez zatrzymania wody, kluczowego elementu produkcji rolnej, nie&nbsp;możemy m&oacute;wić o&nbsp;bezpieczeństwie żywnościowym </em>&ndash; zaznacza wiceminister rolnictwa i&nbsp;rozwoju wsi.</p><p style="text-align:justify">Największym zbiornikiem retencyjnym w&nbsp;Polsce jest gleba. Cytowany raport wskazuje, że zwiększenie retencji glebowej o&nbsp;20 mm na 14,5 mln ha użytk&oacute;w rolnych daje 2,9 km<sup>3</sup> wody dostępnej dla&nbsp;roślin, co jest r&oacute;wnoważne efektowi programu budowy wielkich zbiornik&oacute;w. Te inwestycje wydają się pilną koniecznością w&nbsp;obliczu coraz częstszych susz. Zjawisko to odnotowano w&nbsp;rolnictwie w&nbsp;latach 2015, 2018, 2019, 2022 oraz&nbsp;wiosną 2026 roku. W&nbsp;każdym z&nbsp;tych okres&oacute;w straty dla&nbsp;rolnik&oacute;w były szacowane&nbsp;w&nbsp;miliardach złotych, a przyznawane im doraźnie odszkodowania pochłonęły ponad 10&nbsp;mld zł pomocy publicznej w&nbsp;ciągu dekady.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jako drugie wyzwanie postawiłbym transformację energetyczną rolnictwa, wykorzystanie jego potencjału do produkcji czystej, taniej, zielonej energii, bazującej na substracie rolniczym. Mam tu na myśli biogazownie i&nbsp;biometanownie, kt&oacute;re muszą szybciej zacząć wchodzić na polską wieś. Niestety nie&nbsp;jest to dziś tak łatwe z&nbsp;uwagi na obowiązujące przepisy w&nbsp;zakresie planowania przestrzennego &ndash; </em>uważa Adam Nowak. &ndash;<em> Trzeci komponent to biogospodarka. Jeśli chcemy stabilnego rolnictwa i&nbsp;rozwoju obszar&oacute;w wiejskich, to muszą one bazować na produkcji zdrowej żywności oraz&nbsp;czystej energii &ndash; czyli na&nbsp;gospodarce surowcami, kt&oacute;re będą mogły być wykorzystane przez&nbsp;r&oacute;żne sektory naszej gospodarki.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1727787384_rolnictwo_wyzwania_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[GPW uruchamia nowe indeksy rynku obligacji korporacyjnych. Mają ułatwić inwestorom ocenę rynku]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/gpw-uruchamia-nowe-indeksy,p1983986526</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/gpw-uruchamia-nowe-indeksy,p1983986526</guid>
     <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/gpw-indeksy-monitoring-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>GPW Benchmark uruchamia dwa pierwsze indeksy rynku obligacji korporacyjnych &ndash; WIPID obejmujący szeroki rynek obligacji korporacyjnych notowanych na Catalyst i&nbsp;POLCBF, koncentrujący się na papierach emitowanych przez&nbsp;instytucje finansowe. Mają one ułatwić ocenę sytuacji na rynku, zwiększyć jego przejrzystość i&nbsp;tym samym przyciągnąć inwestor&oacute;w. To pierwszy element uruchomionego właśnie Systemu Monitoringu Rynku Obligacji Korporacyjnych, kt&oacute;ry w&nbsp;dłuższej perspektywie ma zachęcić przedsiębiorstwa do większego zainteresowania emisją obligacji.</strong></p><p style="text-align:justify">System Monitoringu Rynku Obligacji Korporacyjnych ma zwiększyć transparentność informacji dotyczących aktywności na rynku nieskarbowych papier&oacute;w dłużnych. Elementem nowej usługi jest publikacja dw&oacute;ch indeks&oacute;w: Warszawskiego Indeksu Publicznych Instrument&oacute;w Dłużnych oraz&nbsp;Poland Corporate Bond Financials Index. &nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Bezpieczeństwo inwestor&oacute;w, zar&oacute;wno instytucjonalnych, jak i&nbsp;indywidualnych, wiążemy przede wszystkim z&nbsp;dostępem do informacji. Na rynku zaufanie nie&nbsp;jest elementem wyłącznie emocjonalnym, to także wiedza.&nbsp;Chcemy zwiększyć wiedzę dotyczącą tego, w&nbsp;co można inwestować, co znajduje się na rynku i&nbsp;jak jego zachowanie można por&oacute;wnać z&nbsp;innymi częściami rynku finansowego</em> &ndash; m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Aleksandra Bluj, prezeska GPW Benchmark. &ndash;<em>&nbsp;System Monitoringu Rynku Obligacji Korporacyjnych to nie&nbsp;tylko indeksy, ale też system informacji i&nbsp;metadanych dotyczących obligacji korporacyjnych i&nbsp;list&oacute;w zastawnych.</em></p><p style="text-align:justify">System jest publikowany co miesiąc. Obejmuje m.in. dzienne wartości indeks&oacute;w, informacje o&nbsp;składzie ich portfeli oraz&nbsp;wybrane dane rynkowe dotyczące poszczeg&oacute;lnych emisji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To, czego nie&nbsp;możemy zmierzyć, trudno jest skutecznie analizować&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Konrad Jankowski, starszy analityk w&nbsp;GPW Benchmark. &ndash;<em>&nbsp;Nowe indeksy pozwalają w&nbsp;prosty, przejrzysty i&nbsp;obiektywny spos&oacute;b monitorować cały rynek, a nie&nbsp;tylko poszczeg&oacute;lne emisje. Inwestorzy zyskują narzędzie do oceny wynik&oacute;w swoich portfeli, a emitenci &ndash; wgląd w&nbsp;warunki finansowania.&nbsp;</em></p><p style="text-align:justify">Pierwszym z&nbsp;nowych wskaźnik&oacute;w jest Warszawski Indeks Publicznych Instrument&oacute;w Dłużnych, czyli WIPID. Odzwierciedla on sytuację na rynku obligacji korporacyjnych i&nbsp;list&oacute;w zastawnych notowanych na Catalyst. Do jego portfela nie&nbsp;będą trafiały instrumenty charakteryzujące się najniższym poziomem obrot&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Drugim indeksem jest Poland Corporate Bond Financials Index (POLCBF), opracowany przez&nbsp;GPW Benchmark na zlecenie TFI PZU, kt&oacute;re jest właścicielem metody. Obejmuje obligacje korporacyjne i&nbsp;listy zastawne emitowane przez&nbsp;instytucje finansowe. W jego skład mogą wchodzić r&oacute;wnież emisje niepubliczne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; POLCBF obok WIPID-u stanowi początkowy trzon rodziny indeks&oacute;w rozwijanych na potrzeby Systemu Monitoringu. Jest dedykowany segmentowi finansowemu, czyli papierom dłużnym emitowanym przez&nbsp;instytucje finansowe. Dzięki temu możemy obserwować, jak zmienia się ta konkretna część rynku</em> &ndash; wyjaśnia Konrad Jankowski.</p><p style="text-align:justify">Do wyznaczania indeks&oacute;w wykorzystywane są informacje dotyczące transakcji zawieranych zar&oacute;wno na rynku Catalyst, jak i&nbsp;poza nim. Ma to zapewnić pełniejszy obraz notowań, ponieważ znaczna część aktywności na rynku obligacji korporacyjnych odbywa się poza&nbsp;rynkiem zorganizowanym.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wykorzystanie danych z&nbsp;obu rynk&oacute;w daje pełniejszy obraz notowań niż koncentracja na jednym źr&oacute;dle&nbsp;&ndash; </em>wskazuje Konrad Jankowski. &ndash;<em>&nbsp;Nowe indeksy zwiększają transparentność i&nbsp;dostarczają narzędzi do pomiaru ryzyka. Mamy nadzieję, że będą r&oacute;wnież wykorzystywane jako benchmarki dla&nbsp;funduszy obligacji.</em></p><p style="text-align:justify">Przedstawiciele rynku liczą, że większa przejrzystość może się przełożyć na wzrost zainteresowania obligacjami przedsiębiorstw. Samo uruchomienie systemu nie&nbsp;oznacza automatycznego napływu kapitału, ale tworzy infrastrukturę, na kt&oacute;rej w&nbsp;przyszłości mogą być budowane nowe produkty inwestycyjne.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Na całym świecie obserwujemy wzrost zainteresowania inwestowaniem pasywnym i&nbsp;indeksowym. Większa transparentność może zachęcić inwestor&oacute;w do lepszego poznania rynku, kt&oacute;ry jest dziś mniej rozpoznany niż rynek akcji czy obligacji skarbowych.&nbsp;Liczymy na rozw&oacute;j ETF-&oacute;w i&nbsp;funduszy inwestycyjnych, kt&oacute;re pozwolą przeciętnemu inwestorowi indywidualnemu inwestować w&nbsp;aktywa bardziej por&oacute;wnywalne i&nbsp;rozpoznawalne </em>&ndash; wskazuje Aleksandra Bluj.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;pierwszych efekt&oacute;w uruchomienia indeks&oacute;w może być zmiana benchmark&oacute;w stosowanych przez&nbsp;działające już fundusze obligacji korporacyjnych. Część z&nbsp;nich por&oacute;wnuje obecnie swoje wyniki ze wskaźnikami rynku pieniężnego, takimi jak WIBOR lub WIBID, kt&oacute;re nie&nbsp;odzwierciedlają bezpośrednio zachowania rynku długu przedsiębiorstw.&nbsp;W pierwszej kolejności nowych wskaźnik&oacute;w mogą zacząć używać istniejące fundusze obligacji przedsiębiorstw. Dopiero po ocenie ich działania i&nbsp;zmian zachodzących na rynku wt&oacute;rnym możliwe będzie tworzenie kolejnych rozwiązań inwestycyjnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Najpierw musimy jednak zobaczyć, czy rzeczywiście pomagają one rynkowi i&nbsp;czy rośnie jego płynność. To kluczowe dla&nbsp;tworzenia nowych produkt&oacute;w &ndash;</em> ocenia Jarosław Leśniczak, wiceprezes TFI PZU. &ndash; <em>Fundusze obligacji przedsiębiorstw często wykorzystują WIBOR albo WIBID, dlatego prawdopodobnie rozpocznie się proces przechodzenia na nowe indeksy. Na możliwość tworzenia kolejnych produkt&oacute;w trzeba będzie jeszcze poczekać i&nbsp;obserwować rozw&oacute;j rynku wt&oacute;rnego.</em></p><p style="text-align:justify">Większa przejrzystość może mieć szczeg&oacute;lne znaczenie dla&nbsp;rozwoju rynku wt&oacute;rnego. Ograniczona możliwość sprzedaży papier&oacute;w przed terminem wykupu powoduje, że część inwestor&oacute;w pozostaje związana ze swoimi decyzjami przez&nbsp;kilka lat. Zdaniem przedstawiciela TFI PZU nowe indeksy mogą pom&oacute;c w&nbsp;rozwoju rynku wt&oacute;rnego i&nbsp;ułatwić por&oacute;wnywanie wynik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Gł&oacute;wną bolączką polskiego rynku obligacji przedsiębiorstw jest mała płynność, czyli niewielka liczba transakcji na rynku wt&oacute;rnym&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Jarosław Leśniczak. &ndash;<em>&nbsp;Kiedy transakcji jest mało, często nie&nbsp;do końca wiadomo, jaka jest cena danego instrumentu. Zwłaszcza mniejsi inwestorzy nie&nbsp;są tego pewni. Indeks może wspierać płynność, zwiększyć transparentność rynku oraz&nbsp;sprawić, że wyniki będą bardziej mierzalne i&nbsp;por&oacute;wnywalne. To naszym zdaniem krok milowy w&nbsp;rozwoju polskiego rynku obligacji korporacyjnych.</em></p><p style="text-align:justify">Rosnący popyt na obligacje przedsiębiorstw w&nbsp;dłuższej perspektywie ma zachęcić kolejne firmy do pozyskiwania finansowania poprzez emisję długu.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1983986526_gpw_indeksy_monitoring4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Europa Suwerennych Narodów może stracić status partii politycznej i finansowanie. Rusza procedura w sprawie naruszenia unijnych wartości]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/europa-suwerennych,p41481960</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/europa-suwerennych,p41481960</guid>
     <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/41481960_buczek_wawrykiewicz_esn.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Europa Suwerennych Narod&oacute;w (ESN), prawicowa europejska partia polityczna, znalazła się pod lupą unijnych instytucji. Europosłowie zagłosowali za wszczęciem wobec niej procedury, kt&oacute;ra ma sprawdzić, czy ESN działa zgodnie z&nbsp;wartościami Unii Europejskiej. Zbada to niezależny organ unijny odpowiedzialny za rejestrację, kontrolę i&nbsp;nakładanie sankcji na europejskie organizacje polityczne. Zdania polskich eurodeputowanych na temat zarzut&oacute;w wobec działalności ugrupowania są jednak podzielone.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Parlament Europejski zdecydował o&nbsp;tym, aby rozpocząć procedurę z&nbsp;art. 13 rozporządzenia o&nbsp;europejskich partiach politycznych, kt&oacute;ra weryfikuje prawidłowość funkcjonowania i&nbsp;finansowania pod kątem zgodności z&nbsp;wartościami europejskimi. Zarzuty dotyczą głoszenia haseł o&nbsp;charakterze rasistowskim, homofobicznym, co absolutnie nie&nbsp;licuje ze statusem europejskiej partii politycznej</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Michał Wawrykiewicz, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">Europarlamentarzyści 7 lipca br. zagłosowali za zwr&oacute;ceniem się do Urzędu ds. Europejskich Partii Politycznych i&nbsp;Europejskich Fundacji Politycznych (APPF) o&nbsp;sprawdzenie, czy partia polityczna ESN spełnia warunki rejestracji i&nbsp;finansowania określone w&nbsp;rozporządzeniu w&nbsp;sprawie statutu i&nbsp;finansowania europejskich partii politycznych i&nbsp;fundacji. APPF poinformował wcześniej Parlament, Radę i&nbsp;Komisję o&nbsp;faktach podważających zgodność ESN z&nbsp;wartościami unijnymi, do czego jest zobowiązany.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy przygotowany raport liczący ponad 300 stron, kt&oacute;ry analizuje wszelkie zachowania, kt&oacute;re mogłyby być wzięte pod uwagę przy rozpoznawaniu takiego wniosku </em>&ndash; m&oacute;wi Michał Wawrykiewicz. &ndash; <em>ESN jest ugrupowaniem, kt&oacute;re ewidentnie wykracza poza&nbsp;ramy nakreślone przez&nbsp;Unię Europejską. Jest antyeuropejską partią, kt&oacute;ra lekceważy wartości unijne, ale też wkracza daleko w&nbsp;takie sfery, kt&oacute;re są zabronione w&nbsp;Unii Europejskiej.</em></p><p style="text-align:justify">Europa Suwerennych Narod&oacute;w to europejska partia polityczna założona przez&nbsp;partie narodowe, kt&oacute;rej przedstawiciele tworzą w&nbsp;Parlamencie Europejskim grupę polityczną ESN. Grupa liczy 27 członk&oacute;w, w&nbsp;tym dw&oacute;ch z&nbsp;polskiej Konfederacji &ndash; Stanisława Tyszkę i&nbsp;Marcina Sypniewskiego. Ponad połowę stanowią europarlamentarzyści z&nbsp;niemieckiej partii Alternatywa dla&nbsp;Niemiec (AfD). Jak podkreśla PE, grupa polityczna jest prawnie i&nbsp;funkcjonalnie odrębna od europejskiej partii politycznej i&nbsp;podlega odrębnym przepisom UE. Europejskie partie polityczne są kluczowymi instrumentami kształtowania europejskiej świadomości politycznej i&nbsp;wyrażania woli obywateli Unii.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ten wniosek dotyczy partii politycznej, nie&nbsp;klubu w&nbsp;Parlamencie Europejskim, więc ewentualne sankcje dotyczące finansowania czy funkcjonowania ESN-u jako&nbsp;</em><em>europejskiej&nbsp;</em><em>partii politycznej będą dotyczyć samej partii, nie&nbsp;grupy politycznej w&nbsp;Parlamencie Europejskim </em>&ndash; wyjaśnia europoseł z&nbsp;KO. &ndash; <em>R&oacute;żnica między grupą polityczną a partią na poziomie europejskim jest podobna jak na naszym poziomie krajowym. Partia działa w&nbsp;strukturach według swojej organizacji, poza&nbsp;Parlamentem. Natomiast grupa polityczna to jest klub parlamentarny, kt&oacute;ry reprezentuje interesy partii w&nbsp;Parlamencie Europejskim i&nbsp;skupia europarlamentarzyst&oacute;w, kt&oacute;rzy należą do tej europejskiej partii politycznej.</em></p><p style="text-align:justify">Niezależny organ będzie weryfikował zgodność ESN z&nbsp;podstawowymi wartościami unijnymi, takimi jak m.in. demokracja, praworządność i&nbsp;poszanowanie praw człowieka, zgodnie z&nbsp;procedurą określoną w&nbsp;art. 13 rozporządzenia. Jeśli po weryfikacji przez&nbsp;APPF okaże się, że partia nie&nbsp;przestrzega podstawowych wartości europejskich, może zostać wykreślona z&nbsp;rejestru europejskich partii politycznych. To z&nbsp;kolei oznacza utratę statusu, a w&nbsp;konsekwencji także problem z&nbsp;dostępem do unijnego finansowania. Decyzje o&nbsp;wyrejestrowaniu partii politycznej mogą wejść w&nbsp;życie pod warunkiem, że Parlament Europejski i&nbsp;Rada nie&nbsp;wyrażą sprzeciwu w&nbsp;ciągu trzech miesięcy. Lipcowe głosowanie eurodeputowanych było krokiem proceduralnym, a nie&nbsp;stanowiskiem PE co do istoty sprawy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W mojej ocenie zarzuty są wyimaginowane. Do tej pory często dotyczyły nierealizowania agendy europejskiej, kt&oacute;rą nakreśliła Komisja Europejska w&nbsp;obecnym kształcie w&nbsp;lewicowo-liberalnej otoczce. Stąd pr&oacute;ba narzucenia i&nbsp;złamania największych grup politycznych, takich jak Europa Suwerennych Narod&oacute;w czy Patrioci dla&nbsp;Europy. Nie zgadzamy się z&nbsp;taką polityką. Uważamy, że jest to haniebne, niedemokratyczne i&nbsp;stoimy na gruncie, że mamy rację i&nbsp;będziemy ją głośno wygłaszać. Bez względu na to, w&nbsp;jaki spos&oacute;b będziemy za to sekowani </em>&ndash; podkreśla Tomasz Buczek, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Konfederacji, członek grupy Patrioci dla&nbsp;Europy.</p><p style="text-align:justify">Choć &ndash; jak podkreśla &ndash; nie&nbsp;zgadza się z&nbsp;wieloma poglądami prezentowanymi przez&nbsp;członk&oacute;w ESN, uważa, że każda partia eurosceptyczna wybrana w&nbsp;demokratycznych wyborach powinna być szanowana i&nbsp;uznawana.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie powinny im być blokowane środki finansowe, aby uniemożliwić im formalną działalność na r&oacute;wni z&nbsp;innymi partiami, kt&oacute;re mogą pełnymi garściami czerpać z&nbsp;budżetu na swoją działalność &ndash; </em>podkreśla Tomasz Buczek.</p><p style="text-align:justify">Jego zdaniem jest to przykład szerszej walki z&nbsp;eurosceptykami.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wygląda na to, że Unia Europejska, Komisja Europejska postanowiły wprowadzić swoistą inkwizycję przeciwko partiom eurosceptycznym. Nie jest to pojedynczy przypadek, bo wcześniej przecież były sytuacje związane z&nbsp;działalnością Frontu Narodowego Marine Le Pen we Francji </em>&ndash; uważa Tomasz Buczek.<em> &ndash; Ugrupowania eurosceptyczne są niezbędne, ponieważ my jesteśmy realną opozycją, kt&oacute;ra krytykuje z&nbsp;zupełnie&nbsp;innych pozycji politykę, kt&oacute;rą serwuje nam Europejska Partia Ludowa z&nbsp;Renew, często z&nbsp;Socjalistami, lewicą. My się nie&nbsp;godzimy na to, aby dalej się&nbsp;</em><em>pogrążać </em><em>w&nbsp;federalizacji Unii Europejskiej, w&nbsp;polityce klimatycznej,&nbsp;dekarbonizacji i&nbsp;otwarciu na migrację. Stąd nasz krytyczny głos i&nbsp;dlatego jesteśmy tak mocno zwalczani. Nasza obecność jest niezbędna do zwykłego procesu demokratycznego.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, sceptyczna ocena polityki kreowanej przez&nbsp;UE w&nbsp;ostatnich latach &ndash; zar&oacute;wno w&nbsp;zakresie walki z&nbsp;COVID-em, Zielonego Ładu, utraty konkurencyjności i&nbsp;zadłużania się na rzecz zbrojeń &ndash; znajduje coraz większe poparcie wśr&oacute;d społeczeństw europejskich. Widać to nie&nbsp;tylko w&nbsp;sondażach, ale też w&nbsp;wyborach. Ostatnie badanie PopuList obejmujące&nbsp;31 kraj&oacute;w wykazało, że odsetek Europejczyk&oacute;w głosujących na skrajnie prawicowe partie i&nbsp;prawicowych populist&oacute;w w&nbsp;ostatnich wyborach krajowych wzr&oacute;sł do ponad 23 proc. Dekadę temu wynosił ok. 10 proc., a w&nbsp;1996 roku &ndash; 6 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rośnie poparcie dla&nbsp;ugrupowań eurosceptycznych. Nie tylko w&nbsp;Polsce i&nbsp;tam, gdzie nastroje eurosceptyczne mocno się wzmogły przez&nbsp;ostatnie lata, ale r&oacute;wnież w&nbsp;innych państwach. Widzimy to we Francji, w&nbsp;Niemczech, Austrii i&nbsp;Czechach. W mojej ocenie ten trend jest nieodwracalny </em>&ndash; uważa europoseł Konfederacji.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem Michała Wawrykiewicza obecna kadencja PE pokazuje jednak, że można realizować oczekiwania obywateli, ale zgodnie z&nbsp;poszanowaniem wartości i&nbsp;prawa.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Przykładem jest kwestia imigracji, kt&oacute;ra jest mocno podnoszona przez&nbsp;partie populistyczne wyłącznie jako hasła, głoszenie nienawiści, ksenofobii europejskiej. Partie rozsądne, demokratyczne, kt&oacute;re trzymają się porządku Unii Europejskiej, mogą te kwestie załatwić na poziomie legislacyjnym. Przykładem jest chociażby niedawne głosowanie nad rozporządzeniem o&nbsp;powrotach, cały pakt migracyjny &ndash; </em>podkreśla polityk KO i&nbsp;dodaje, że ma nadzieję, że dzięki temu nastąpi odwr&oacute;t od populizmu. &ndash;<em> Działanie skrajnie antyeuropejskich partii politycznych w&nbsp;Parlamencie Europejskim ma na celu realizację agendy antyeuropejskiej, zniszczenie instytucjonalne Unii Europejskiej, podważenie wszelkich wartości, realizację w&nbsp;dużej mierze agendy putinowskiej. Celem Kremla jest destabilizacja Unii Europejskiej, zburzenie tej struktury międzypaństwowej, kt&oacute;ra jako całość jest siłą, potęgą, największym wsp&oacute;lnym rynkiem na świecie.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/41481960_buczek_wawrykiewicz_esn_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Kurczący się rynek pracy potrzebuje osób 50+. Satysfakcja z pracy przesądzi o ich aktywności zawodowej]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/kurczacy-sie-rynek-pracy,p1195136538</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/kurczacy-sie-rynek-pracy,p1195136538</guid>
     <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/dominczak-praca-50-plus-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W Polsce tylko 14 proc. pracujących os&oacute;b powyżej 50. roku życia odczuwa satysfakcję z&nbsp;pracy &ndash; wynika z&nbsp;dziewiątej&nbsp;edycji badania SHARE. To może wpływać na ich dalszą aktywność zawodową. Badacze podkreślają bowiem, że w&nbsp;krajach, w&nbsp;kt&oacute;rych jest więcej os&oacute;b niezadowolonych z&nbsp;pracy, wskaźniki zatrudnienia w&nbsp;starszych grupach wiekowych są niższe. To ważny sygnał dla&nbsp;polityk&oacute;w i&nbsp;firm, kt&oacute;re przez&nbsp;zmiany demograficzne w&nbsp;kolejnych dekadach zmierzą się z&nbsp;coraz większymi problemami kadrowymi.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W badaniu SHARE badamy r&oacute;żne aspekty satysfakcji z&nbsp;pracy os&oacute;b w&nbsp;wieku 50 lat lub więcej: czy praca jest wymagająca fizycznie, czy czują presję czasu, czy są zadowoleni z&nbsp;możliwości rozwoju i&nbsp;wynagrodzenia, czy mają szanse awansu, czy czują, że mają wsparcie pracownik&oacute;w i&nbsp;autonomię w&nbsp;wykonywaniu pracy. We wszystkich krajach, kt&oacute;re badamy, czyli w&nbsp;Izraelu i&nbsp;27 krajach w&nbsp;Europie, ok. 20 proc. os&oacute;b jest naprawdę zadowolonych z&nbsp;pracy &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. SGH, przewodnicząca Rządowej Rady Ludnościowej i&nbsp;liderka krajowej grupy badawczej SHARE.</p><p style="text-align:justify">W badaniu, opartym na danych z&nbsp;dziewiątej edycji SHARE (&bdquo;Survey of Health, Ageing and Retirement in Europe&rdquo;, 2021&ndash;2022), wśr&oacute;d ponad 4,8 tys. respondent&oacute;w aktywnych zawodowo zidentyfikowano cztery grupy pracownik&oacute;w 50+. Największą stanowiły osoby niezadowolone (27 proc.), a następnie zmęczone fizycznie (26,8 proc.) oraz&nbsp;zniechęcone (25,2 proc.). Oznacza to, że ok. 80 proc. pracownik&oacute;w w&nbsp;wieku 50 lat i&nbsp;więcej odczuwa ograniczoną satysfakcję z&nbsp;pracy, choć z&nbsp;r&oacute;żnych powod&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">W badaniu stwierdzono istotne zr&oacute;żnicowanie między poszczeg&oacute;lnymi krajami. Z danych, przedstawianych podczas VI Kongresu Statystyki Polskiej, wynika, że w&nbsp;Polsce nieco ponad 14 proc. os&oacute;b deklaruje satysfakcję z&nbsp;pracy. Dla por&oacute;wnania w&nbsp;Szwajcarii to 42 proc. badanych. Do grupy os&oacute;b odczuwających zmęczenie fizyczne zakwalifikowano prawie 38 proc. pracujących Polak&oacute;w powyżej 50. roku życia, do grupy niezadowolonych &ndash; prawie 30 proc., a zniechęconych &ndash; 18,2 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wśr&oacute;d Polak&oacute;w os&oacute;b niezadowolonych jest więcej niż przeciętnie w&nbsp;Europie. Mamy dosyć dużą grupę os&oacute;b, kt&oacute;re czują się fizycznie zmęczone wykonywaną pracą. W innych krajach wygląda to bardzo r&oacute;żnie. Kraje skandynawskie mają największy odsetek pracownik&oacute;w zadowolonych z&nbsp;pracy. Z kolei Europa Środkowa i&nbsp;Wschodnia, ale także Europa Południowa to miejsca, gdzie os&oacute;b zadowolonych jest najmniej </em>&ndash; wymienia liderka krajowej grupy badawczej SHARE.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, na podstawie innych badań można przypuszczać, że częściowo wynika to z&nbsp;tego, że Polacy pracują więcej niż przedstawiciele innych narod&oacute;w. Z danych Eurostatu wynika, że w&nbsp;2025 roku nasz tydzień pracy liczył średnio 38,7 godzin. Taki sam rezultat odnotowali Bułgarzy, a dłużej od nas pracowali tylko Grecy (39,6 godzin). Średnia dla&nbsp;całej UE to niecałe 36 godzin w&nbsp;tygodniu. Najkr&oacute;tsze godziny pracy odnotowano w&nbsp;Holandii (31,9), Niemczech i&nbsp;Danii (33,9) oraz&nbsp;Austrii (34).</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Nie mamy kultury godzenia pracy i&nbsp;życia rodzinnego, nie&nbsp;mamy modeli typu flexicurity [model łączący elastyczność rynku pracy i&nbsp;ochrony socjalnej&nbsp;&ndash; red.], kt&oacute;re wdrażają chociażby kraje skandynawskie. Mamy też trochę inny profil, jeżeli chodzi o&nbsp;wykształcenie, strukturę rynku pracy &ndash; to wszystko należy uwzględnić, kiedy interpretujemy wyniki </em>&ndash; m&oacute;wi prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak.</p><p style="text-align:justify">Dziewiąta edycja badania została przeprowadzona w&nbsp;latach 2021&ndash;2022, więc uwzględniono w&nbsp;niej r&oacute;wnież zmiany na rynku pracy wywołane pandemią. Badacze podkreślają, że zakł&oacute;cenia pracy spowodowane lockdownami miały ograniczony wpływ na odczuwaną satysfakcję z&nbsp;pracy, ale praca zdalna zmniejszyła odsetek w&nbsp;grupie zmęczonych fizycznie.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Staraliśmy się też popatrzeć na to, jak cechy indywidualne jak wykształcenie czy płeć wpływają na satysfakcję z&nbsp;pracy. Widać, że osoby lepiej wykształcone generalnie mają większe poczucie satysfakcji. R&oacute;żnice płci nie&nbsp;są duże, ale kobiety częściej czują zniechęcenie &ndash;</em> m&oacute;wi liderka krajowej grupy badawczej SHARE.</p><p style="text-align:justify">Eksperci podkreślają, że satysfakcja z&nbsp;pracy jest kluczowym czynnikiem decydującym o&nbsp;kontynuowaniu zatrudnienia przez&nbsp;osoby 50+. Szczeg&oacute;lnie dotyczy to os&oacute;b, kt&oacute;re nabywają już praw do emerytury. Badanie CBOS &bdquo;Aktywność zawodowa os&oacute;b starszych&rdquo; wskazuje, że niemal co piąta osoba otrzymująca emeryturę pozostaje aktywna zawodowo. 63 proc. z&nbsp;nich planuje pozostać na rynku pracy tak długo, jak to będzie możliwe. Wśr&oacute;d najważniejszych motywator&oacute;w wymieniają właśnie odczuwaną satysfakcję z&nbsp;pracy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W krajach, gdzie jest więcej os&oacute;b zadowolonych z&nbsp;pracy, są wyższe wskaźniki zatrudnienia wśr&oacute;d os&oacute;b w&nbsp;grupie 55&ndash;64 lat. I odwrotnie, tam, gdzie mamy mniej zadowolonych z&nbsp;pracy, jest też mniej os&oacute;b, kt&oacute;re pracują &ndash; i&nbsp;to jest jeszcze silniejszy związek. W związku z&nbsp;tym widać bardzo wyraźnie, jak ogromne znaczenie ma budowanie odpowiedniej jakości i&nbsp;warunk&oacute;w pracy. Chodzi o&nbsp;to, jak rozkładać zadania, żeby nie&nbsp;było presji czasu, jak dawać ludziom autonomię wykonywania pracy, jak doceniać ich pracę i&nbsp;budować sieci społeczne</em> &ndash; wymienia prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak.</p><p style="text-align:justify">To ważny wniosek dla&nbsp;pracodawc&oacute;w, ale też instytucji kształtujących politykę rynku pracy.<span style="color:rgb(37, 37, 37); font-family:arial,sans-serif">&nbsp;Poprawa warunk&oacute;w pracy, w&nbsp;tym np. ograniczenie obciążenia fizycznego oraz&nbsp;wzmocnienie bezpieczeństwa zatrudnienia, może stanowić jej istotny element.</span></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Warto myśleć o&nbsp;tym, jak ukierunkować r&oacute;żnego rodzaju instrumenty, kt&oacute;re wspierają budowanie satysfakcji z&nbsp;pracy pracownik&oacute;w, chociażby wykorzystanie funduszu szkoleniowego, ale także narzędzia dostępne w&nbsp;urzędach pracy, programy finansowane z&nbsp;Europejskiego Funduszu Społecznego czy tworzenie odpowiednich warunk&oacute;w pracy, tu wspomnę o&nbsp;Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych i&nbsp;środkach na prewencję, na tworzenie rozwiązań, kt&oacute;re wspierają bezpieczne, wysoko jakościowe miejsca pracy &ndash;</em> podkreśla ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Zachęcanie do dłuższej aktywności zawodowej jest koniecznością ze względu na tempo starzenia się społeczeństwa i&nbsp;kurczenia siły roboczej. Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny podaje, że w&nbsp;2024 roku osoby powyżej 60. roku życia stanowiły 26,6 proc. polskiego społeczeństwa. Według prognoz w&nbsp;2050 roku odsetek ten wzrośnie do 37 proc. Badanie CBOS &bdquo;Wyobrażenia dotyczące własnej starości&rdquo; z&nbsp;maja 2026 roku wskazuje, że ośmiu na 10 ankietowanych poniżej 60. roku życia spodziewa się, że w&nbsp;starszym wieku będzie się utrzymywać&nbsp;z&nbsp;emerytury. Większość (ok. 60 proc.) zakłada, że będzie w&oacute;wczas pracować zarobkowo, przynajmniej dorywczo.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Pracownik&oacute;w 50+ na rynku pracy będzie coraz więcej, więc warto dbać o&nbsp;te osoby. Od nich w&nbsp;dużym stopniu&nbsp;</em><em>zależy </em><em>przyszłość naszego rynku pracy </em>&ndash; podsumowuje prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1195136538_dominczak_praca_50_plus_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Mała reforma programu Czyste Powietrze wchodzi w życie. Łatwiejszy dostęp do dotacji i wyższe wsparcie na niektóre prace]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/mala-reforma-programu,p1680920411</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/mala-reforma-programu,p1680920411</guid>
     <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/czyste-powietrze-zmiany-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Zwiększone wsparcie na termomodernizację, skr&oacute;cenie wymaganego okresu własności nieruchomości i&nbsp;usprawnienia w&nbsp;dokumentacji &ndash; to tylko niekt&oacute;re zmiany, kt&oacute;re 20 lipca br. wejdą w&nbsp;życie w&nbsp;programie Czyste Powietrze.&nbsp;Mają one ułatwić beneficjentom dostęp do dofinansowania na wymianę nieefektywnych źr&oacute;deł ciepła. Jednocześnie NFOŚiGW zapowiada dalsze zmiany w&nbsp;programie, m.in. bon na audyt energetyczny.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Zmiany w&nbsp;programie Czyste Powietrze mają na celu zwiększenie liczby wniosk&oacute;w przy zachowaniu bezpieczeństwa zar&oacute;wno&nbsp;beneficjent&oacute;w, jak i&nbsp;wykonawc&oacute;w. Chcemy, aby ten program rozwijał się jak najlepiej, ale też aby bezpieczeństwo po stronie wszystkich uczestnik&oacute;w tego systemu było zachowane&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Dorota Zawadzka-Stępniak, prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i&nbsp;Gospodarki Wodnej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; 31 marca 2025 roku wprowadziliśmy program po reformie i&nbsp;zapowiadaliśmy, że będzie cały czas ewoluował, że będą następować kolejne zmiany i&nbsp;będziemy się&nbsp;</em><em>wsłuchiwać </em><em>w&nbsp;rynek czy to wykonawczy, czy beneficjent&oacute;w, czy też w&nbsp;apele samorządowc&oacute;w i&nbsp;NGO-s&oacute;w. Dlatego zdecydowaliśmy się na dokonanie tej małej reformy </em>&ndash;&nbsp;podkreśla Robert Gajda, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i&nbsp;Gospodarki Wodnej. <em>&ndash;&nbsp;W tej chwili chcemy ułatwić wejście beneficjentom do tego programu, ponieważ słyszeliśmy o&nbsp;kilku problemach.</em></p><p style="text-align:justify">Jedną z&nbsp;najważniejszych zmian jest rozszerzenie wyjątk&oacute;w od obowiązującej zasady posiadania nieruchomości przez&nbsp;co najmniej trzy lata przed złożeniem wniosku o&nbsp;dofinansowanie. Teraz z&nbsp;programu będą mogły skorzystać r&oacute;wnież osoby, kt&oacute;re nabyły nieruchomość przez&nbsp;zasiedzenie, a także właściciele lub wsp&oacute;łwłaściciele nieruchomości od co najmniej roku, kt&oacute;rzy nabyli minimum 50 proc. udział&oacute;w w&nbsp;drodze zakupu lub darowizny od rodzic&oacute;w lub dziadk&oacute;w. Dzięki temu wsparcie będzie mogło szybciej trafić np. do nowych właścicieli starszych dom&oacute;w wymagających termomodernizacji.</p><p style="text-align:justify">Beneficjenci korzystający z&nbsp;prefinansowania będą mieli więcej czasu na realizację prac objętych zaliczką.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ustandaryzowaliśmy też okres realizacji danej inwestycji przy prefinansowaniu. Jeżeli chodzi o&nbsp;KPO i&nbsp;FEnIKS, mieliśmy okres 180 dni, a w&nbsp;przypadku Funduszu Modernizacyjnego &ndash; 120 dni, więc zr&oacute;wnaliśmy ten termin do 180 dni. Czyli w&nbsp;sytuacjach, kiedy mamy do czynienia chociażby z&nbsp;warunkami pogodowymi, jak w&nbsp;tym roku, jest możliwość wydłużenia realizacji inwestycji ze 120 do 180 dni&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy Robert Gajda.</p><p style="text-align:justify">Kolejną zmianą, kt&oacute;ra wchodzi w&nbsp;życie 20 lipca, jest wyższe o&nbsp;10 proc. dofinansowanie wybranych prac termomodernizacyjnych. Chodzi o&nbsp;dotacje na ocieplenie ścian i&nbsp;innych przegr&oacute;d budowlanych oraz&nbsp;wymianę okien, drzwi zewnętrznych i&nbsp;bram garażowych. Podwyżka jest odpowiedzią na wzrost koszt&oacute;w realizacji inwestycji w&nbsp;ostatnim czasie. Zmiany nie&nbsp;wpływają na maksymalne kwoty dofinansowania przewidziane dla&nbsp;poszczeg&oacute;lnych poziom&oacute;w wsparcia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ważnym elementem jest też możliwość wprowadzania wniosku bezpośrednio do generatora wniosk&oacute;w o&nbsp;dofinansowanie, czy to przez&nbsp;pełnomocnik&oacute;w, czy beneficjent&oacute;w. Co najważniejsze, jego wprowadzenie zakończy operator, kt&oacute;ry sprawdza, czy wniosek spełnia warunki dofinansowania. Przez to zyskujemy szybsze zajęcie się wnioskiem, nie&nbsp;marnujemy papieru na wypełnianie dokument&oacute;w.&nbsp;Każdy może z&nbsp;domu złożyć taki wniosek, a w&nbsp;sytuacji kiedy jest niepełny, dostaniemy informację od operatora, co trzeba uzupełnić&nbsp;</em>&ndash; podkreśla zastępca NFOŚiGW.</p><p style="text-align:justify">Dokumenty potwierdzające trwałe odłączenie starego źr&oacute;dła ciepła oraz&nbsp;dostosowanie przewod&oacute;w kominowych będą mogli wystawiać nie&nbsp;tylko mistrzowie kominiarscy, ale r&oacute;wnież osoby posiadające odpowiednie uprawnienia budowlane. Ma to ułatwić i&nbsp;przyspieszyć rozliczanie inwestycji.</p><p style="text-align:justify">Ponadto wprowadzono zmiany dotyczące wspieranych urządzeń grzewczych. Spośr&oacute;d elektrycznych źr&oacute;deł ogrzewania po 2026 roku program będzie wspierał wyłącznie pompy ciepła.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Do końca tego roku będzie można jeszcze finansować urządzenia elektryczne razem z&nbsp;pompami ciepła. Od 1 stycznia 2027 roku zostają już tylko pompy elektryczne ciepła. Inne urządzenia elektryczne nie&nbsp;będą dofinansowywane. Dajemy prawie p&oacute;ł roku okresu przejściowego, żeby beneficjenci mogli się&nbsp;</em><em>zastanowić </em><em>nad innym źr&oacute;dłem ciepła. Rezygnujemy z&nbsp;dofinansowania kotł&oacute;w elektrycznych, ale ich udział w&nbsp;programie był na poziomie 0,4 proc., więc m&oacute;wimy to o&nbsp;bardzo niewielkiej grupie. Skupiamy się na tych urządzeniach, kt&oacute;re są sprawdzone i&nbsp;najefektywniejsze ekologicznie&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy Robert Gajda.</p><p style="text-align:justify">Ostatnia duża reforma programu zaczęła obowiązywać 31 marca 2025 roku. Warunki najwyższego dofinansowania uzależniono od kryterium dochodowego i&nbsp;standardu energetycznego budynku. Zaczął działać r&oacute;wnież og&oacute;lnopolski system operator&oacute;w oferujący bezpłatne wsparcie dla&nbsp;beneficjent&oacute;w najwyższego i&nbsp;podwyższonego poziomu dofinansowania. Operatorzy programu bezpłatnie pomagają osobom o&nbsp;najniższych dochodach na ścieżce dofinansowania, realizacji przedsięwzięcia i&nbsp;jego rozliczenia.&nbsp;Jak podkreśla Robert Gajda, duża reforma efektywnie ograniczyła nadużycia i&nbsp;podniosła jakość dofinansowanych inwestycji, ale też wpłynęła na zmniejszenie liczby wniosk&oacute;w. Wprowadzono w&oacute;wczas także obowiązek wykonania audytu energetycznego przed inwestycją.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wprowadzenie audytu energetycznego zapewnia, że dana inwestycja będzie realizowana zgodnie ze sztuką budowlaną, a nie&nbsp;zgodnie z&nbsp;tym, co zostało wykonawcy na p&oacute;łce&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi zastępca prezesa NFOŚiGW.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W następnym etapie chcemy się&nbsp;</em><em>pochylić </em><em>nad kolejnymi zmianami, r&oacute;wnież nad wprowadzeniem bonu na audyt, kt&oacute;ry zapewni finansowanie audytu energetycznego dla&nbsp;potencjalnych beneficjent&oacute;w programu Czyste Powietrze. Chcemy zapewnić finansowanie audytu z&nbsp;g&oacute;ry, zanim potencjalny beneficjent wejdzie w&nbsp;program &ndash;</em>&nbsp;podkreśla Dorota Zawadzka-Stępniak.&nbsp;<em>&ndash;&nbsp;Jesteśmy gotowi z&nbsp;projektem tego programu, natomiast chcemy, aby był on wypracowany z&nbsp;samorządami, kt&oacute;re będą naszym partnerem w&nbsp;tym projekcie. Potrzebujemy jeszcze chwili czasu na dialog i&nbsp;wypracowanie najlepszych rozwiązań. Chcemy, aby bon na audyt wszedł na pewno w&nbsp;tym roku, jak najszybciej, kiedy wypracujemy koncepcję z&nbsp;samorządami.</em></p><p style="text-align:justify">Obecnie na audyt energetyczny można uzyskać dofinansowanie do 100 proc. jego koszt&oacute;w netto, ale nie&nbsp;więcej niż 1200 zł. Warunki&nbsp;konieczne to podsumowanie audytu sporządzone według obowiązującego w&nbsp;ramach programu wzoru oraz&nbsp;zrealizowanie prac dla&nbsp;wybranego wariantu (wynikającego z&nbsp;audytu) niep&oacute;źniej niż do dnia zakończenia realizacji wnioskowanego przedsięwzięcia.</p><p style="text-align:justify">Przedstawiciele funduszu zapowiadają dalsze prace nad zmianami w&nbsp;programie. Analizy dotyczą m.in. kwestii wkładu własnego beneficjent&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nawet przy maksymalnym dofinansowaniu 170 tys. zł m&oacute;wimy o&nbsp;podatku VAT na poziomie 12 tys. zł, a wiemy, że w&nbsp;wielu przypadkach jest to kwota zaporowa dla&nbsp;beneficjent&oacute;w. Staramy się znaleźć dla&nbsp;nich źr&oacute;dło finansowania tego podatku VAT. Tutaj też liczymy na urzędy marszałkowskie, że wprowadzając uchwały antysmogowe, będą wspomagać takich mieszkańc&oacute;w &ndash;</em>&nbsp;dodaje Robert Gajda.</p><p style="text-align:justify">Dzięki programowi Czyste Powietrze funkcjonującemu od 2018 roku do tej pory wymieniono ponad 603 tys. tzw. kopciuch&oacute;w, kt&oacute;rych użytkowanie jest gł&oacute;wnym powodem smogu w&nbsp;Polsce. Zawarto do tej pory 971 tys. um&oacute;w o&nbsp;dofinansowanie, z&nbsp;czego ponad 645 tys. zakończono i&nbsp;wypłacono łącznie blisko 22 mld zł. W nowej odsłonie programu, kt&oacute;ra obowiązuje od 31 marca 2025 roku, przyjęto 70 tys. wniosk&oacute;w i&nbsp;podpisano 53 tys. um&oacute;w o&nbsp;wartości 3,3 mld zł. Obecny program z&nbsp;budżetem 10 mld zł jest&nbsp;finansowany ze środk&oacute;w Funduszu Modernizacyjnego.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1680920411_czyste_powietrze_zmiany_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[UE rozszerza pomoc dla pracowników zagrożonych zwolnieniami. Europosłowie ostrzegają przed ryzykiem rosnących upadłości firm]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ue-rozszerza-pomoc-dla,p1328196768</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ue-rozszerza-pomoc-dla,p1328196768</guid>
     <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/rzonca-fundusz-globalizacji-foto.jpg" alt="" /> <p><strong>Instytucje UE zdecydowały o&nbsp;rozszerzeniu zakresu Europejskiego Funduszu Dostosowania do Globalizacji dla&nbsp;Zwalnianych Pracownik&oacute;w (EFG). Dzięki nowym przepisom środki będą mogły być przeznaczone nie&nbsp;tylko na wsparcie pracownik&oacute;w zwalnianych z&nbsp;firm, kt&oacute;re mają problemy finansowe, lecz także pracownik&oacute;w zagrożonych utratą pracy z&nbsp;powodu restrukturyzacji firmy. Według europosła PiS Bogdana Rzońcy bez poważniejszych reform na rzecz konkurencyjności problemy firm w&nbsp;UE będą się pogłębiać, a ich skala przewyższy możliwości finansowe EFG.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Europejski Fundusz Dostosowania do Globalizacji dla&nbsp;Zwalnianych Pracownik&oacute;w powstał wiele lat temu, kiedy pojawiły się pierwsze symptomy globalizacji gospodarczej. On miał być kołem ratunkowym na wypadek nadzwyczajnych okoliczności, kiedy firmy upadały, plajtowały z&nbsp;obiektywnych powod&oacute;w. Dzisiaj on funkcjonuje jako wsparcie dla&nbsp;wszystkich firm w&nbsp;Unii Europejskiej, kt&oacute;re mają problemy na rynku&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Bogdan Rzońca, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości.</p><p style="text-align:justify">Fundusz EFG do tej pory wspierał pracownik&oacute;w i&nbsp;osoby samozatrudnione, kt&oacute;re straciły pracę w&nbsp;wyniku restrukturyzacji firmy, pomagając im w&nbsp;powrocie na rynek pracy. Zmiany, kt&oacute;re w&nbsp;maju br. zatwierdziła Rada Unii Europejskiej, rozszerzyły wsparcie na pracownik&oacute;w zagrożonych bezrobociem. Nowe zasady mają obowiązywać do końca 2027 roku, kiedy to wygaśnie obecny program EFG.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Proces jest bardzo prosty. Firma, kt&oacute;ra ma kłopoty, restrukturyzuje się i&nbsp;zwalnia więcej niż 200 pracownik&oacute;w, musi zgłosić to swojemu rządowi i&nbsp;to on występuje o&nbsp;środki z&nbsp;funduszu globalizacji. Potem następuje ocena formalna tego wniosku. Po jej akceptacji, jeśli wszystkie przesłanki formalne zostały spełnione, Parlament Europejski głosuje nad przyznaniem środk&oacute;w dla&nbsp;danej firmy. Te pieniądze są w&nbsp;większości przeznaczone na szkolenia pracownik&oacute;w, dokształcanie, wyposażenie ich w&nbsp;nowe kompetencje. Na ten cel trafia 90 proc. środk&oacute;w. Wszystko jest pod kontrolą Komisji Europejskiej, jak te pieniądze są p&oacute;źniej wykorzystane i&nbsp;rozliczane. Jednak kluczową kwestią jest to, żeby rząd danego kraju zgłosił do KE wniosek&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Bogdan Rzońca.</p><p style="text-align:justify">W rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i&nbsp;Rady UE z&nbsp;20 maja 2026 roku podkreślono, że biorąc pod uwagę nier&oacute;wnomierne wykorzystanie wsparcia z&nbsp;EFG przez&nbsp;państwa członkowskie, Komisja powinna propagować jego wykorzystywanie poprzez szersze informowanie o&nbsp;dostępnych możliwościach finansowania. &nbsp;Ma to zwiększyć wykorzystanie funduszu w&nbsp;państwach, kt&oacute;re dotąd rzadko występowały o&nbsp;wsparcie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W ciągu ostatnich sześciu lat, gdy jestem w&nbsp;Komisji Budżetowej, nie&nbsp;spotkałem się z&nbsp;ani jednym wnioskiem z&nbsp;Polski. Nie wiem, z&nbsp;czego to wynika. Być może firmy nie&nbsp;chcą zgłaszać swoich problem&oacute;w do rządu, a być może dany rząd nie&nbsp;chciał pokazywać, że w&nbsp;jego kraju są kłopoty z&nbsp;funkcjonowaniem firm. To wymaga specjalnej analizy. Nie znam powod&oacute;w, dlaczego firmy z&nbsp;Rumunii, Bułgarii czy Polski nie&nbsp;sięgają do tego funduszu, gł&oacute;wnie sięgają do niego firmy belgijskie, austriackie, niemieckie, chociażby amerykański oddział Goodyeara w&nbsp;Niemczech, także firmy z&nbsp;Holandii, czyli z&nbsp;bogatszych kraj&oacute;w Unii Europejskiej&nbsp;&ndash;</em> wskazuje europoseł PiS.</p><p style="text-align:justify">W latach 2021&ndash;2024 siedem państw członkowskich wnioskowało łącznie o&nbsp;blisko 60,19 mln euro z&nbsp;funduszy EFG. Francja wnioskowała o&nbsp;najwyższą kwotę (23,47 mln euro), następnie Belgia (18,3 mln euro) i&nbsp;Hiszpania (6,69 mln euro). Na kolejnych miejscach znalazły się Włochy (5,37 mln euro), Niemcy (2,98 mln euro) i&nbsp;Dania (1,88 mln euro). Jak poinformowała w&nbsp;lipcu Komisja Europejska, od 2007 roku EFG przeznaczył 737 mln euro na pomoc ponad 185 tys. pracownik&oacute;w w&nbsp;20 krajach UE.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ostatnio sześć belgijskich firm wystąpiło do budżetu Unii Europejskiej o&nbsp;pomoc, bo albo się restrukturyzują, albo częściowo zwalniają, albo przenoszą swoją działalność na inne kontynenty. Austriacka firma motoryzacyjna napisała nie&nbsp;tak dawno, że kończy swoją działalność w&nbsp;Austrii i&nbsp;przenosi się do Indii, bo tam jest tańsza energia </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Bogdan Rzońca.</p><p style="text-align:justify">W ubiegłym tygodniu KE zaproponowała 3,8 mln euro wsparcia z&nbsp;funduszu dla&nbsp;ponad 1,2 tys. byłych pracownik&oacute;w belgijskiej sieci hipermarket&oacute;w Cora oraz&nbsp;2,7 mln euro dla&nbsp;670 pracownik&oacute;w zwolnionych z&nbsp;20 hiszpańskich firm sektora motoryzacyjnego. W poprzednich miesiącach wnioski dotyczyły m.in. pracownik&oacute;w, kt&oacute;rzy stracili pracę po bankructwie belgijskiego producenta szyb samochodowych Soliver i&nbsp;Liberty Steel Belgium, a także osobom zwolnionym przez&nbsp;firmę zajmującą się wyposażeniem wnętrz Casa czy przez&nbsp;austriackiego producenta motocykli KTM.&nbsp;&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Zdaniem europosła sama zmiana zasad funkcjonowania EFG nie&nbsp;rozwiąże problem&oacute;w europejskiego przemysłu, kt&oacute;rych źr&oacute;dłem są przede wszystkim pogarszająca się konkurencyjność unijnych przedsiębiorstw i&nbsp;rosnąca presja ze strony producent&oacute;w spoza Unii Europejskiej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W tym momencie powstaje pytanie, czy Unia Europejska będzie tylko biernie obserwować upadłość firm unijnych i&nbsp;ekspansywność podmiot&oacute;w chińskich, bo ofensywa inwestor&oacute;w chińskich na rynek europejski jest powszechnie widoczna&nbsp;&ndash;</em> podkreśla polityk. <em>&ndash;&nbsp;Czy fundusz globalizacji powstał po to, żeby z&nbsp;budżetu Unii płacić tym firmom, kt&oacute;re nie&nbsp;radzą sobie na rynku, bo Unia nie&nbsp;zadbała o&nbsp;r&oacute;wne warunki konkurencyjności względem na przykład przemysłu chińskiego i&nbsp;europejskiego? Czy UE stać na to, żeby zwiększyć fundusz dostosowania do globalizacji? Ale jeśli zwiększymy EFG, bo tych upadłości jest coraz więcej, to podatnik się nas zapyta wprost, skąd będziemy</em><em> brać</em><em>&nbsp;te pieniądze.</em></p><p style="text-align:justify">Bogdan Rzońca powołuje się na raport Związku Przedsiębiorc&oacute;w i&nbsp;Pracodawc&oacute;w (ZPP) oraz&nbsp;Ośrodka Studi&oacute;w Wschodnich (OSW), kt&oacute;rego autorzy obliczyli, że tylko w&nbsp;2025 roku z&nbsp;europejskiego przemysłu do Chin bezpowrotnie &bdquo;uciekło&rdquo; 87 mld euro wartości dodanej. Najwięcej straciły kluczowe sektory unijnego przemysłu: motoryzacja i&nbsp;elektromobilność (28,5 mld euro), maszyny i&nbsp;urządzenia (22,1 mld euro) oraz&nbsp;komponenty IT i&nbsp;elektronika (19,8 mld euro). Bezpośrednią i&nbsp;pośrednią stratę dla&nbsp;Polski analitycy oszacowali na 11,4 mld euro. Podkreślają, że zagrożonych jest 45 tys. polskich miejsc pracy, zwłaszcza w&nbsp;sektorach produkcji baterii, części motoryzacyjnych, AGD oraz&nbsp;stali.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;</em><em>Niedawno k</em><em>toś mądrze powiedział, że najpierw w&nbsp;Unii Europejskiej powinna być tańsza energia, a dopiero p&oacute;źniej zielona. Na pewno te dwie rzeczy trzeba umiejętnie pogodzić. Jeśli tak się nie&nbsp;stanie, to będziemy mieć do czynienia z&nbsp;kolejnymi upadłościami firm w&nbsp;Unii Europejskiej, z&nbsp;ucieczką firm na inne kontynenty, najczęściej do Chin, Stan&oacute;w Zjednoczonych, Indii, a także do Wielkiej Brytanii. Ten problem musi zostać zlikwidowany przez&nbsp;Komisję Europejską i&nbsp;Parlament Europejski. Musimy spowodować, żeby przedsiębiorcy w&nbsp;Unii mieli lepsze warunki do inwestowania i&nbsp;funkcjonowania&nbsp;&ndash;</em> podkreśla Bogdan Rzońca.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1328196768_rzonca_fundusz_globalizacji_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ogromna siła marketingowa mundialu. FIFA testuje nowe możliwości zarabiania na tej imprezie i zwiększania jej zasięgu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ogromna-sila-marketingowa,p1931458127</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ogromna-sila-marketingowa,p1931458127</guid>
     <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/kita-mundial-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Mistrzostwa świata w&nbsp;piłce nożnej to dziś nie&nbsp;tylko największe wydarzenie sportowe, ale też jedna z&nbsp;najważniejszych imprez marketingowych. Podczas tegorocznego mundialu FIFA testowała kolejne rozwiązania zwiększające potencjał komercyjny turnieju: zwiększyła liczbę grających drużyn, powierzyła organizację imprezy trzem krajom oraz&nbsp;wprowadziła obowiązkowe przerwy na nawodnienie, kt&oacute;re</strong><strong> były wykorzystywane p</strong><strong>rzez nadawc&oacute;w jako czas na reklamę.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W światowym marketingu sportowym mundial, Euro i&nbsp;igrzyska olimpijskie to są flagowe okręty biznesu. To, że mundial jest jednym z&nbsp;najważniejszych, a być może najważniejszym produktem sportowym na świecie, to nie&nbsp;jest temat do dyskusji. Był, jest i&nbsp;będzie imprezą, kt&oacute;ra skupia na sobie oczy całego świata. Kwestia oczywiście tego, gdzie on się będzie odbywał, w&nbsp;kt&oacute;rym momencie i&nbsp;jakie drużyny będą na nim grały. To są rzeczy istotne, natomiast co do zasady siła tej imprezy jest ogromna &ndash; </em>m&oacute;wi agencji Newseria Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska.</p><p style="text-align:justify">Tegoroczny mundial rozgrywany był na boiskach w&nbsp;Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i&nbsp;Meksyku. Po raz pierwszy w&nbsp;historii impreza ta miała trzech gospodarzy. W dodatku nie&nbsp;we wszystkich tych krajach piłka nożna jest sportem narodowym. Dobrym przykładem są Stany Zjednoczone, gdzie soccer jest mniej popularny niż futbol amerykański, koszyk&oacute;wka czy baseball. Mimo to rekordowa oglądalność mecz&oacute;w reprezentacji USA pokazała potencjał komercyjny tego rynku. Przegrany mecz ich drużyny z&nbsp;Belgią w&nbsp;1/8 finału przyciągnął przed ekrany telewizor&oacute;w średnio 42 mln widz&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jak na Amerykę to są bardzo duże liczby. To pokazuje, że da się pociągnąć rynek, kt&oacute;ry jest gospodarzem mundialu. Poza tym im więcej kraj&oacute;w ma w&nbsp;nim sw&oacute;j interes, bo gra tam ich reprezentacja, tym większe są możliwości monetyzacyjne </em>&ndash; uważa Grzegorz Kita.</p><p style="text-align:justify">W por&oacute;wnaniu do poprzedniej edycji mundialu FIFA rozszerzyła liczbę uczestniczących w&nbsp;nim reprezentacji &ndash; z&nbsp;32 do 48.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Prędzej czy p&oacute;źniej, zaczynam podejrzewać, FIFA zacznie przyznawać dzikie karty, bo wyobraźmy sobie na przykład udział Chin na mundialu. To jest przecież eksploracja i&nbsp;monetyzacja zupełnie nowego terenu &ndash;</em> podkreśla ekspert marketingu sportowego. <em>&ndash; Ten mundial w&nbsp;kategoriach marketingowych otwiera nowe ścieżki. Z jednej strony być może zacznie się dyskusja o&nbsp;dzikich kartach dla&nbsp;reprezentacji, a z&nbsp;drugiej mamy dodatkowe przerwy, kt&oacute;re &bdquo;kwartyzują&rdquo; mecz i&nbsp;zwiększają powierzchnię reklamową. W pewnym sensie dopasowują też oglądalność do dzisiejszych format&oacute;w, czyli umożliwiają kibicom, telewidzom zrobienie sobie przerwy w&nbsp;trakcie meczu.</em></p><p style="text-align:justify">Mowa o&nbsp;obowiązkowych przerwach na nawodnienie wprowadzonych przez&nbsp;FIFA. Sędzia dwukrotnie &ndash; w&nbsp;22 i&nbsp;67 minucie &ndash; przerywa mecz na trzy minuty. Oficjalnym uzasadnieniem tej zmiany są wysokie temperatury i&nbsp;troska o&nbsp;bezpieczeństwo zawodnik&oacute;w. Szef FIFA Gianni Infantino podkreślał, że organizacja na nich nie&nbsp;zarabia.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Przerwy na nawodnienie to skomplikowany temat. Z jednej strony jest do niego dorobiona pewna ideologia, że ma to być element dla&nbsp;zdrowia zawodnik&oacute;w. Natomiast rynek dość powszechnie odebrał to jako przerwy na reklamę &ndash; </em>podkreśla Grzegorz Kita. &ndash;<em>&nbsp;Z tej konfrontacji wyszła swoista hybryda. Nie&nbsp;stało się tak, jak ludzie przewidywali, że przerwy będą maksymalnie wypełnione reklamami. Widzimy boisko, trenera, kt&oacute;ry rozmawia z&nbsp;zawodnikami, a reklamy są umieszczone w&nbsp;belkach na dole czy z&nbsp;boku ekranu. Te formaty nie&nbsp;są takie same w&nbsp;każdym kraju czy stacji, kt&oacute;ra prowadzi transmisję z&nbsp;mundialu.</em></p><p style="text-align:justify">Zdaniem eksperta wprowadzenie obowiązkowych przerw na nawodnienie było &bdquo;testem na żywym organizmie&rdquo; i&nbsp;szukaniem przez&nbsp;FIFA nowych przestrzeni do zmonetyzowania.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Najlepiej to oczywiście zrobić w&nbsp;łagodny spos&oacute;b, czyli stopniowo &ndash; </em>uważa prezes Sport Management Polska. &ndash;<em> Natomiast widzę też w&nbsp;tym pr&oacute;bę pocięcia meczu piłkarskiego już nie&nbsp;na dwie połowy, tylko na nieformalne cztery kwarty, tak jak w&nbsp;NBA. Można więc ten kierunek domniemywać i&nbsp;spodziewam się, że przy jego utrzymaniu przerwy będą coraz mocniej wypełnione reklamami.</em></p><p style="text-align:justify">Telewizja Polska, oficjalny nadawca mundialu 2026, w&nbsp;początkowej fazie turnieju w&nbsp;trakcie tzw. hydration breaks emitowała reklamy w&nbsp;formacie L-screen, czyli plansz na dole lub z&nbsp;boku ekranu. Od spotkań ćwierćfinałowych postawiła na klasyczne bloki reklamowe. W każdej z&nbsp;ćwierćfinałowych transmisji przerwy zgromadziły milionową publiczność, a łączny zasięg wyni&oacute;sł&nbsp;8,3 mln os&oacute;b. Każdy z&nbsp;blok&oacute;w&nbsp;reklamowych podczas mecz&oacute;w p&oacute;łfinałowych śledziło od 5 mln do 6,1 mln widz&oacute;w. Jak wskazuje Biuro Marketingu i&nbsp;Reklamy TVP, wyniki te potwierdziły dużą skuteczność mundialowych transmisji jako środowiska komunikacji marketingowej. I to mimo braku w&nbsp;rozgrywkach reprezentacji Polski.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Obecne mistrzostwa świata są na sw&oacute;j spos&oacute;b paradoksalne w&nbsp;związku z&nbsp;tym, że one dla&nbsp;nas, Polak&oacute;w, r&oacute;żnią się dość wyraźnie od poprzednich. Po pierwsze, nie&nbsp;ma tam naszej reprezentacji, po drugie, mundial się odbywa w&nbsp;innej strefie czasowej. W związku z&nbsp;tym do połowy imprezy, przez&nbsp;większą część albo być może przez&nbsp;całą fazę grupową, był to mundial newsowo-nagł&oacute;wkowy. Ludzie teoretycznie się interesowali, ale relatywnie mało oglądali. Informacje gł&oacute;wnie czerpali z&nbsp;nagł&oacute;wk&oacute;w, lead&oacute;w i&nbsp;sprawdzali same wyniki. To się potem zaczęło zmieniać wraz z&nbsp;rozwojem fazy pucharowej</em> &ndash; m&oacute;wi Grzegorz Kita.</p><p style="text-align:justify">Jak podaje TVP, w&nbsp;fazie grupowej największą oglądalnością cieszył się mecz Francja&ndash;Senegal, kt&oacute;ry przed telewizorami zgromadził średnio 2,8 mln widz&oacute;w. Najlepiej oglądanym spotkaniem ćwierćfinałowym był mecz Hiszpania&ndash;Belgia ze średnią widownią 3,6 mln os&oacute;b. P&oacute;łfinał między Francją a Hiszpanią oglądało na antenach stacji średnio 5,1 mln os&oacute;b, natomiast spotkanie Anglia&ndash;Argentyna &ndash; 5,6 mln os&oacute;b. Transmisję online śledziło odpowiednio 870 tys.&nbsp;i 980 tys. widz&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Wiele os&oacute;b zaczyna powoli rozumieć, skąd ten ciąg FIFA na nieustanne poszerzanie liczby reprezentacji i&nbsp;pomysły na rozszerzanie geograficzne mundialu. On się odbywa już nie&nbsp;w&nbsp;jednym, ale tak jak w&nbsp;tym przypadku aż&nbsp;w&nbsp;trzech krajach. Każdy z&nbsp;nich, kt&oacute;rego reprezentacja występuje na mundialu, generuje znacząco większe zainteresowanie </em>&ndash; zaznacza prezes Sport Management Polska.</p><p style="text-align:justify">Oglądalność w&nbsp;krajach, kt&oacute;rych reprezentacje grały w&nbsp;finale i&nbsp;meczu o&nbsp;trzecie miejsce, biła rekordy popularności. Tym bardziej że ostatnie mecze przyniosły widzom dużo emocji. Sobotni mecz o&nbsp;trzecie miejsce między Anglią i&nbsp;Francją zakończył się wynikiem 6:4, a finał między Hiszpanią a Argentyną 1:0. Choć w&nbsp;ostatnich kilku dniach to te najlepsze drużyny świata przykuwały uwagę publiczności, w&nbsp;fazie grupowej i&nbsp;ćwierćfinałowej sympatia kierowała się w&nbsp;stronę mniej znanych reprezentacji, kt&oacute;re zaimponowały swoją postawą.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wielkie światowe imprezy sportowe to jest zawsze jedno wielkie okno wystawowe na świat. To tam rodzą się gwiazdy, to tam można zobaczyć narodziny jakiegoś nowego formatu, nie&nbsp;tylko marketingowego, ale też sportowego. Kibice zawsze wspierają słabszych, szukają czarnych koni, więc pojawianie się takich reprezentacji jak Republika Zielonego Przylądka, Cura&ccedil;ao czy Panama wzbudziło przyjazne zainteresowanie </em>&ndash; zaznacza Grzegorz Kita. &ndash;<em> Jeżeli za tym zainteresowaniem i&nbsp;naturalną chęcią kibicowania słabszym idzie wynik sportowy, a trzeba przypomnieć, że Republika Zielonego Przylądka przegrała z&nbsp;Argentyną nie&nbsp;0:6 czy 0:10, tylko 2:3, nagle się okazuje, że globalna&nbsp;</em><em>sympatia </em><em>kieruje się w&nbsp;kierunku tego typu zespoł&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Bramkarz reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, Vozinha, w&nbsp;trakcie mundialu zyskał ponad 29 mln nowych obserwujących na Instagramie. Sławę przyniosła mu bardzo dobra postawa, zwłaszcza w&nbsp;meczu przeciwko Hiszpanii, aktualnemu mistrzowi Europy i&nbsp;nowemu mistrzowi świata, kt&oacute;ry jego drużyna zremisowała 0:0.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1931458127_kita_mundial_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Zmiana klimatu coraz bardziej wpływa na zdrowie ludzi. Mierzy się z tym cały sektor ochrony zdrowia]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/zmiana-klimatu-coraz,p1366894872</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/zmiana-klimatu-coraz,p1366894872</guid>
     <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/wegrzynowska-klimat-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Zmiana klimatu i&nbsp;związane z&nbsp;nią zanieczyszczenia powietrza, wody i&nbsp;gleby, fale upał&oacute;w, narastający hałas i&nbsp;choroby klimatozależne to jedne z&nbsp;najpoważniejszych zagrożeń dla&nbsp;zdrowia publicznego w&nbsp;Europie. Według szacunk&oacute;w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 20&ndash;</strong><strong>25 proc. wszystkich chor&oacute;b na Starym Kontynencie wynika z&nbsp;czynnik&oacute;w środowiskowych. Przedstawiciele sektora zdrowia w&nbsp;Polsce podkreślają, że niezwykle ważne są działania na rzecz poprawy stanu środowiska i&nbsp;bior&oacute;żnorodności, ale także budowanie świadomości społecznej.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Zmiany klimatu wpływają na zdrowie ludzi na całym świecie. W Polsce r&oacute;wnież możemy to odczuwać. Przede wszystkim są to r&oacute;żnego rodzaju anomalie, począwszy od ekstremalnych upał&oacute;w, poprzez nagłe powodzie, po zmiany kwitnienia roślin &ndash; </em>m&oacute;wi agencji Newseria Joanna Węgrzynowska, pełnomocniczka zarządu ds. ESG w&nbsp;LUX MED.</p><p style="text-align:justify">WHO podkreśla, że zmiany klimatyczne wpływają na ludzkie życie na wiele sposob&oacute;w. Zagrażają one czynnikom niezbędnym dla&nbsp;zdrowia, np. czystemu powietrzu, wodzie pitnej, zaopatrzeniu w&nbsp;żywność i&nbsp;bezpiecznemu schronieniu. Wzrost temperatur sprzyja rozprzestrzenianiu się chor&oacute;b klimatozależnych. WHO szacuje, że w&nbsp;latach 2030&ndash;2050 zmiana klimatu przyczyni się do ok. 250 tys. dodatkowych zgon&oacute;w rocznie z&nbsp;powodu m.in. niedożywienia, malarii czy stresu cieplnego. Z kolei bezpośrednie koszty szk&oacute;d zdrowotnych wyniosą 2&ndash;4 mld dol. rocznie do 2030 roku.</p><p style="text-align:justify">Jak&nbsp;zaznacza&nbsp;WHO, że ponad 200 tys. os&oacute;b w&nbsp;całej Europie zmarło z&nbsp;powodu upał&oacute;w w&nbsp;ciągu ostatnich czterech lat. W samym 2024 roku liczbę zgon&oacute;w oszacowano&nbsp; na blisko 63 tys. w&nbsp;Europie &ndash; wynika z&nbsp;trzeciej edycji raportu opublikowanego przez&nbsp;tygodnik &bdquo;Lancet&rdquo; w&nbsp;ramach projektu Lancet Countdown.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Fale gorąca bardzo mocno wpływają przede wszystkim na dzieci, osoby starsze i&nbsp;te, kt&oacute;re mają problemy z&nbsp;układem krążenia. Z kolei gorsza jakość powietrza przekłada się na choroby g&oacute;rnych dr&oacute;g oddechowych czy nowotwory </em>&ndash; tłumaczy Joanna Węgrzynowska.</p><p style="text-align:justify">Z danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) wynika, że w&nbsp;2023 roku długotrwałe narażenie na pył zawieszony, ozon i&nbsp;dwutlenek azotu w&nbsp;stężeniach&nbsp;przekraczających zalecenia WHO przyczyniło się odpowiednio do 206 tys., 71 tys. i&nbsp;56 tys. przedwczesnych zgon&oacute;w w&nbsp;Europie. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że zanieczyszczenie powietrza przyczynia się w&nbsp;sumie do ok. 7 mln zgon&oacute;w rocznie na całym świecie, w&nbsp;tym do ok. 46 tys. w&nbsp;Polsce.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Zmiany schemat&oacute;w kwitnienia roślin mogą się na przykład przejawiać w&nbsp;ten spos&oacute;b, że okres kwitnienia się przedłuża i&nbsp;wtedy cierpią alergicy &ndash; </em>wyjaśnia ekspertka&nbsp;LUX MED. &ndash; <em>M&oacute;wi się też o&nbsp;zjawisku tzw. depresji klimatycznej. Osoby, kt&oacute;re w&nbsp;perspektywie czasu widzą te zmiany, zauważają, że niestety z&nbsp;roku na rok wygląda to coraz gorzej, czują lęk o&nbsp;to, jak będzie wyglądać przyszłość.</em></p><p style="text-align:justify">W maju paneuropejska Komisja WHO ds. Klimatu i&nbsp;Zdrowia wezwała do formalnego uznania zmiany klimatu jako rosnącego zagrożenia dla&nbsp;bezpieczeństwa zdrowotnego. Jak podkreślili jej przedstawiciele, przepisy nie&nbsp;nadążają za skalą kryzysu, a brak formalnych narzędzi powoduje, że rządy nie&nbsp;traktują tego zagrożenia wystarczająco poważnie. Wezwano r&oacute;wnież do transformacji system&oacute;w opieki zdrowotnej, by były odporniejsze na zmianę klimatu i&nbsp;same w&nbsp;mniejszym stopniu się do niej przyczyniały.</p><p style="text-align:justify">Wpływ klimatu na zdrowie społeczeństwa oznacza także szereg wyzwań dla&nbsp;systemu ochrony zdrowia. Jest też powodem, dla&nbsp;kt&oacute;rego firmy z&nbsp;tej branży angażują się w&nbsp;ten obszar działalności.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Sektor ochrony zdrowia może odegrać bardzo dużą rolę w&nbsp;budowaniu świadomości, przede wszystkim zdrowotnej, w&nbsp;edukacji na temat tego, że zdrowie ludzi jest związane z&nbsp;tym, w&nbsp;jakim środowisku przebywają. Między innymi też z&nbsp;tych pobudek powstał Kongres Zdrowe Miasta, kt&oacute;ry ma pokazać, jakie aspekty bezpośredniego otoczenia wpływają na zdrowie </em>&ndash; tłumaczy przedstawicielka LUX MED. &ndash;<em> Trudno sobie wyobrazić, że w&nbsp;miastach, w&nbsp;kt&oacute;rych nie&nbsp;ma park&oacute;w, zieleni, gdzie jakość powietrza jest kiepska, mogą żyć zdrowi ludzie, żyć długo i&nbsp;szczęśliwie.</em></p><p style="text-align:justify">Raport EEA wskazuje, że w&nbsp;zależności od rodzaju zanieczyszczenia 56&ndash;95 proc. mieszkańc&oacute;w europejskich miast jest narażonych na stężenia przekraczające bezpieczne poziomy, zgodnie z&nbsp;wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia dotyczącymi jakości powietrza z&nbsp;2021 roku.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Podejmujemy r&oacute;żnorakie działania, kt&oacute;re wspierają r&oacute;żnorodność w&nbsp;miastach i&nbsp;poza nimi. &nbsp;Naszym flagowym projektem jest idea Zdrowe Miasta. To działania na rzecz wsparcia i&nbsp;zachęcania do aktywności fizycznej, m.in. przez&nbsp;wyzwanie Healthy Cities, w&nbsp;kt&oacute;rym zachęcamy ludzi do robienia minimum 6 tys. krok&oacute;w dziennie &ndash;</em> podkreśla Joanna Węgrzynowska.<em> &ndash; Drugim filarem są działania środowiskowe.</em></p><p style="text-align:justify">W ramach wyzwania Healthy Cities uczestnicy przez&nbsp;cały czerwiec mogli &bdquo;wychodzić&rdquo; środki dla&nbsp;swojego miasta na zazielenianie przestrzeni. Część budżetu trafia na projekty regeneracyjne na torfowiskach. Uczestnicy wykonali w&nbsp;sumie 5,5 mld krok&oacute;w, czyli 4,4 mln km.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Innym badaniem, kt&oacute;re może dać bardzo dużo wskaz&oacute;wek, a w&nbsp;zasadzie jest praktycznym narzędziem dla&nbsp;samorząd&oacute;w i&nbsp;mieszkańc&oacute;w miast w&nbsp;kontekście zdrowia i&nbsp;klimatu, jest Indeks Zdrowych Miast. W tym roku piąty raz będziemy go przygotowywać wraz ze Szkołą Gł&oacute;wną Handlową</em> &ndash; zaznacza przedstawicielka LUX MED. &ndash;<em> Eksperci SGH badają blisko 70 r&oacute;żnych wskaźnik&oacute;w zdrowego miasta, czyli m.in. jakość powietrza, ścieżki rowerowe, ilości ściek&oacute;w i&nbsp;zanieczyszczeń. To bardzo r&oacute;żnorodne aspekty, kt&oacute;re są monitorowane co roku.</em></p><p style="text-align:justify">Przytaczane w&nbsp;ostatnim raporcie statystyki wskazują na postęp miast w&nbsp;r&oacute;żnych obszarach związanych ze środowiskiem. Przykładowo w&nbsp;2024 roku po raz kolejny spadło średnioroczne stężenie cząsteczek PM10 w&nbsp;powietrzu, składających się na smog, i&nbsp;po raz pierwszy w&nbsp;historii badania obniżyło się w&nbsp;analizowanych miastach poniżej 20 &mu;g/m<sup>3</sup>. Zmniejszyło się także zanieczyszczenie ściek&oacute;w generowanych przez&nbsp;zakłady przemysłowe położone na terenach miast. Wzr&oacute;sł za to&nbsp;odsetek odpad&oacute;w zbieranych selektywnie. R&oacute;żnice między miastami w&nbsp;przypadku większości wskaźnik&oacute;w środowiskowych zmalały, co pokazuje to, że konsekwentnie dążą do poprawy jakości środowiska naturalnego.</p><p style="text-align:justify">Miasta stawiają też na zielony transport i&nbsp;w&nbsp;większości z&nbsp;nich rośnie liczba kilometr&oacute;w ścieżek rowerowych. Jednocześnie &ndash; jak wskazują autorzy raportu &ndash; presja związana z&nbsp;rozwojem zabudowy mieszkaniowej sprawia, że powierzchnia teren&oacute;w zielonych utrzymała się na poziomie zbliżonym do poprzednich edycji badania.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1366894872_wegrzynowska_klimat_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Targi Idei ESG 2026: od odpowiedzialności do praktyki zarządzania [RELACJA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/relacje-i-felietony/targi-idei-esg-2026-od,p1515263153</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/relacje-i-felietony/targi-idei-esg-2026-od,p1515263153</guid>
     <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 05:00:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/2068371742/1515263153_fob_targi_idei_relacja_3.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W dobie rosnącej złożoności regulacyjnej i&nbsp;dynamicznie zmieniającego się otoczenia biznesowego spotkania os&oacute;b zajmujących się w&nbsp;firmach zr&oacute;wnoważonym rozwojem pełnią szczeg&oacute;lnie ważną rolę. Stanowią okazję do wymiany wiedzy, skonfrontowania doświadczeń i&nbsp;szukania odpowiedzi na pytanie, jak przekładać szeroko rozumianą odpowiedzialność przedsiębiorstw na konkretne procesy i&nbsp;decyzje.</strong></p><p style="text-align:justify">Odpowiedzią na tę potrzebę były Targi Idei ESG 2026, zorganizowane przez&nbsp;Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Realizowane pod hasłem &bdquo;Big Ideas, Small Steps&rdquo; wydarzenie zgromadziło prawie 500 uczestniczek i&nbsp;uczestnik&oacute;w. Wśr&oacute;d nich byli przedstawiciele i&nbsp;przedstawicielki biznesu, administracji, organizacji eksperckich, świata nauki i&nbsp;partner&oacute;w społecznych, kt&oacute;rzy wsp&oacute;lnie zastanawiali się nad tym, jak budować odporne i&nbsp;odpowiedzialne organizacje.</p><p style="text-align:justify">Znaczenie wydarzeń opartych na wymianie doświadczeń i&nbsp;konfrontowaniu r&oacute;żnych perspektyw podkreślali także partnerzy Targ&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Spotkania takie jak Targi Idei ESG odgrywają dziś niezwykle ważną rolę, ponieważ pozwalają skonfrontować regulacje z&nbsp;praktyką biznesową. Widzimy, że organizacje są na r&oacute;żnych etapach dojrzałości w&nbsp;zakresie zr&oacute;wnoważonego rozwoju, dlatego wymiana doświadczeń oraz&nbsp;otwarta dyskusja ekspert&oacute;w są dziś r&oacute;wnie istotne jak sama znajomość przepis&oacute;w. Dla nas, jako firmy wspierającej przedsiębiorstwa m.in. w&nbsp;procesie atestacji raport&oacute;w ESG, to cenna okazja do rozmowy o&nbsp;jakości danych, wiarygodności raportowania i&nbsp;wyzwaniach, z&nbsp;jakimi mierzy się rynek. Takie wydarzenia pomagają budować wsp&oacute;lne standardy i&nbsp;zwiększają świadomość, że ESG to nie&nbsp;tylko obowiązek regulacyjny, ale przede wszystkim element odpowiedzialnego i&nbsp;nowoczesnego zarządzania </em>&ndash; powiedział Krzysztof Maksymik, biegły rewident, audit partner, członek Zarządu BDO.</p><p style="text-align:justify"><em>ESG to obszar, w&nbsp;kt&oacute;rym nie&nbsp;ma jednej właściwej odpowiedzi ani gotowych rozwiązań dla&nbsp;wszystkich. Wiele organizacji mierzy się dziś z&nbsp;podobnymi wyzwaniami i&nbsp;dlatego tak ważna jest możliwość uczenia się od siebie nawzajem. Targi Idei ESG to przestrzeń do otwartej rozmowy &ndash; nie&nbsp;tylko o&nbsp;tym, co działa, ale r&oacute;wnież o&nbsp;wątpliwościach i&nbsp;trudnościach związanych z&nbsp;wdrażaniem zr&oacute;wnoważonego rozwoju. To właśnie podczas takich spotkań rodzą się pomysły, kt&oacute;re pomagają podejmować lepsze decyzje i&nbsp;skuteczniej odpowiadać na oczekiwania otoczenia </em>- komentuje Anna Bazan-Korona, Ekspertka ds. ESG, Adamed Pharma S.A.</p><p style="text-align:justify">Program tegorocznych Targ&oacute;w Idei ESG koncentrował się na tym, w&nbsp;jaki spos&oacute;b kwestie zr&oacute;wnoważonego rozwoju wpływają na decyzje biznesowe i&nbsp;funkcjonowanie organizacji. Dyskusje dotyczyły m.in. odpowiedzialnego wykorzystywania technologii, sprawiedliwej transformacji, r&oacute;żnorodności, zarządzania ryzykiem, odporności biznesu oraz&nbsp;długoterminowego tworzenia wartości.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;ważnych temat&oacute;w podejmowanych podczas wydarzenia była odpowiedzialność w&nbsp;cyfrowym świecie. Panel z&nbsp;udziałem przedstawiciela Orange Polska pokazał, że technologia coraz silniej wpływa na decyzje firm oraz&nbsp;relacje z&nbsp;użytkownikami. Dlatego rozmowa o&nbsp;cyfryzacji musi obejmować nie&nbsp;tylko efektywność, ale także zaufanie i&nbsp;odpowiedzialność za spos&oacute;b wykorzystywania danych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Odpowiedzialność w&nbsp;cyfrowym świecie to bardzo potrzebna perspektywa. Dzisiejsza pogoń biznesu za rozwiązaniami opartymi na AI to konieczność szerszego spojrzenia także na aspekt cyberbezpieczeństwa. W dyskusji o&nbsp;AI często skupiamy się wyłącznie na innowacjach i&nbsp;możliwościach biznesowych, zapominając, że technologia ma też realny koszt środowiskowy i&nbsp;wymaga solidnych zabezpieczeń. Połączenie wiedzy ekspert&oacute;w od cyberbezpieczeństwa z&nbsp;analizą śladu ekologicznego może pom&oacute;c tworzyć rozwiązania, kt&oacute;re będą nie&nbsp;tylko inteligentne, ale też odpowiedzialne i&nbsp;zr&oacute;wnoważone. Możliwość połączenia wizji świata cyber, ambicji technologicznych i&nbsp;dyskusji ze specjalistami od śladu środowiskowego AI była dla&nbsp;mnie niezwykle świeżym i&nbsp;pouczającym doświadczeniem </em>&ndash; powiedział Robert Grabowski, szef CERT Orange Polska.</p><p style="text-align:justify">W programie wydarzenia pojawił się także temat roli biznesu w&nbsp;budowaniu r&oacute;wnych szans. Podczas dyskusji z&nbsp;udziałem przedstawicielki Adamed Pharma podkreślono, że r&oacute;żnorodność nie&nbsp;jest dodatkiem do strategii, lecz częścią zarządzania organizacją. Firmy, kt&oacute;re lepiej rozumieją potrzeby r&oacute;żnych grup, są bardziej przygotowane na zmiany społeczne i&nbsp;oczekiwania rynku.</p><p style="text-align:justify">Społeczny wymiar ESG był obecny r&oacute;wnież w&nbsp;rozmowie o&nbsp;sprawiedliwej transformacji. W dyskusji z&nbsp;udziałem przedstawicielki Hasco-Lek wybrzmiało, że zmiana nie&nbsp;może być opisywana wyłącznie przez&nbsp;cele klimatyczne czy nowe modele biznesowe. Jej skutki odczuwają konkretni ludzie, dlatego odpowiedzialne zarządzanie transformacją wymaga uwzględnienia perspektywy pracownik&oacute;w i&nbsp;społeczności lokalnych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Jako polska firma farmaceutyczna wierzymy, że sprawiedliwa transformacja to przede wszystkim tworzenie rozwiązań, kt&oacute;re realnie poprawiają jakość życia ludzi, ograniczają nier&oacute;wności i&nbsp;zapewniają powszechny dostęp do kluczowych usług, w&nbsp;tym ochrony zdrowia. Naszą rolą jest nie&nbsp;tylko dostarczanie wysokiej jakości lek&oacute;w, suplement&oacute;w diety, wyrob&oacute;w medycznych oraz&nbsp;kosmetyk&oacute;w, ale także wzmacnianie bezpieczeństwa lekowego w&nbsp;Polsce i&nbsp;na świecie. Produkty Hasco-Lek docierają obecnie do 46 państw na pięciu kontynentach. Dlatego konsekwentnie inwestujemy w&nbsp;badania i&nbsp;rozw&oacute;j oraz&nbsp;logistykę, ponieważ wiemy, że dostępność naszych produkt&oacute;w zaczyna się od stabilnego, odpornego i&nbsp;zr&oacute;wnoważonego łańcucha dostaw. Kluczowe znaczenie w&nbsp;tym wszystkim odgrywają dialog i&nbsp;budowanie zaufania. Wierzymy, że sprawiedliwa transformacja nie&nbsp;dzieje się &bdquo;dla ludzi&rdquo;, lecz &bdquo;z ludźmi&rdquo;, poprzez wsp&oacute;łpracę, uwzględnianie r&oacute;żnych perspektyw oraz&nbsp;wypracowywanie rozwiązań zapewniających r&oacute;wne szanse udziału w&nbsp;korzyściach płynących z&nbsp;transformacji </em>&ndash; podkreśla Ewelina Majewska-Frąckowiak, Dyrektor Pionu Zarządzania Zgodnością w&nbsp;Hasco-Lek S.A.</p><p style="text-align:justify">Podczas Targ&oacute;w rozmawiano r&oacute;wnież o&nbsp;wpływie transformacji energetycznej na wartość przedsiębiorstwa. Panel z&nbsp;udziałem przedstawiciela BDO pokazał, że ESG coraz częściej staje się częścią rozmowy o&nbsp;przyszłej kondycji firm, a decyzje podejmowane dziś wpływają na koszty działania, dostęp do finansowania i&nbsp;zdolność organizacji do utrzymania konkurencyjności.</p><p style="text-align:justify">Tegoroczne Targi Idei ESG potwierdziły, że rozmowa o&nbsp;zr&oacute;wnoważonym rozwoju nie&nbsp;może ograniczać się wyłącznie do dyskusji o&nbsp;regulacjach w&nbsp;obszarze raportowania. W praktyce dojrzałe podejście do ESG coraz częściej dotyczy sposobu podejmowania strategicznych decyzji w&nbsp;organizacjach - od zarządzania wpływem, przez&nbsp;ocenę ryzyk, po budowanie relacji z&nbsp;otoczeniem. Dlatego środowisko ESG potrzebuje przestrzeni, w&nbsp;kt&oacute;rych można konfrontować doświadczenia i&nbsp;szukać rozwiązań możliwych do wdrożenia w&nbsp;firmach, tak aby przekładać szeroką dyskusję o&nbsp;odpowiedzialności biznesu na konkretne kierunki działania.</p><p style="text-align:justify"><strong>Partnerzy Gł&oacute;wni:</strong> ERGO Hestia, Erste Bank Polska, Samsung Electronics Polska, Totalizator Sportowy</p><p style="text-align:justify"><strong>Partnerzy Wspierający:</strong> Adamed Pharma, BDO, Hasco-Lek, Orange Polska, Fundacja Adamed</p><p style="text-align:justify"><strong>Partnerzy Wystawcy:</strong> ESG BFC, Fundacja Helisa, MATERIALITY, Polski Czerwony Krzyż, Zero Waste Consulting</p><p style="text-align:justify"><strong>Partnerzy Medialni:</strong> Rzeczpospolita, Agencja informacyjna NEWSERIA</p><p style="text-align:justify"><strong>Patroni Medialni:</strong> Dziennik Gazeta Prawna, Radio Nowy Świat, FocusEurope.pl, PRoto, Polskie Radio RDC, ESG Trends, KompasESG.pl, Marketing przy Kawie, Business Impact Review, esg.pl, ngo.pl, ecoekonomia.pl, Magazyn Pomost, Akademia ESG</p><p style="text-align:justify"><strong>Patroni Honorowi: </strong>Minister Cyfryzacji, Ministerstwo Energii, Ministerstwo Klimatu i&nbsp;Środowiska, Ministerstwo Rozwoju i&nbsp;Technologii, Prezydent m.st. Warszawy</p><p style="text-align:justify"><strong>Patroni Instytucjonalni:</strong> Business Centre Club, CSR Europe, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości<strong>, </strong>Pracodawcy RP</p><p style="text-align:justify">&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>źr&oacute;dło: Forum Odpowiedzialnego Biznesu</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1515263153_fob_targi_idei_relacja_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Brak stabilnego finansowania utrudnia rozwój projektów kolejowych. Reforma Funduszu Kolejowego ma ułatwić ich planowanie]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/brak-stabilnego,p49630743</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/brak-stabilnego,p49630743</guid>
     <pubDate>Fri, 17 Jul 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/egis-inwestycje-kolejowe-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Inwestycje kolejowe w&nbsp;Polsce nabierają tempa. Zgodnie z&nbsp;założeniami Zintegrowanej Sieci Kolejowej, czyli planu jej rozwoju na kolejne dziesięciolecia, opracowanego przez&nbsp;sp&oacute;łki Port Polska i&nbsp;PKP PLK, na terenie kraju powstanie m.in. 4,7 tys. km nowych linii kolejowych, a 5,6 tys. km ma zostać gruntownie zmodernizowane. Eksperci podkreślają jednak, że hamulcem dla&nbsp;rozwoju polskiej kolei jest m.in. brak stabilności finansowania, w&nbsp;tym cykliczność funduszy zewnętrznych. Planowane zmiany w&nbsp;Funduszu Kolejowym mają ułatwić planowanie długoletnich projekt&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeśli chodzi o&nbsp;rozw&oacute;j sieci kolejowej w&nbsp;Polsce, to przed nami stoi sporo wyzwań. Bardzo dużo już zostało zrobione, natomiast jeśli chodzi o&nbsp;dogonienie sieci drogowej, pozostało jeszcze wiele do zrobienia. Najważniejsze jest dobre zaplanowanie, czyli takie przygotowanie inwestycji, kt&oacute;re pomoże ją zrealizować w&nbsp;terminie, aby efekty zostały osiągnięte: czy to w&nbsp;postaci skr&oacute;conego czasu przejazdu pomiędzy miejscowościami, czy też zwiększonych potok&oacute;w pasażerskich &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Renata Mordak, prezeska Egis Poland. <em>&ndash; Aby to zaplanować, niezbędny jest przede wszystkim bardzo dobrze przygotowany plan inwestycyjny, projekt. R&oacute;wnie ważne jest przejście przez&nbsp;dość skomplikowane procedury pozyskania pozwoleń i&nbsp;r&oacute;żnych decyzji, m.in. środowiskowych.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;danych przytaczanych w&nbsp;projekcie Zintegrowanej Sieci Kolejowej (ZSK), w&nbsp;2025 roku liczba pasażer&oacute;w na kolei wyniosła 439 mln, co oznacza wzrost o&nbsp;7,7 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu do 2024 roku. Liczba podr&oacute;ży koleją przypadająca na jednego mieszkańca Polski to 11. Jest to wynik poniżej średniej Unii Europejskiej, kt&oacute;ra w&nbsp;2024 roku była na poziomie 19,5. Osiągnięcie poziomu średniej UE i&nbsp;jego przekroczenie w&nbsp;nadchodzących latach wymaga podjęcia systemowych działań rozwojowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Moim zdaniem największym hamulcem rozwoju sieci kolejowej w&nbsp;Polsce jest brak stabilności&nbsp;finansowania. Plany mamy bardzo ambitne, mamy przygotowane zespoły projektowe, wykonawc&oacute;w i&nbsp;bardzo doświadczonych zamawiających. Niemniej jednak cykliczność związana z&nbsp;funduszami zewnętrznymi, przede wszystkim unijnymi, powoduje, że notorycznie borykamy się z&nbsp;czasem tzw. g&oacute;rek i&nbsp;dołk&oacute;w inwestycyjnych </em>&ndash; wyjaśnia prezeska Egis Poland.</p><p style="text-align:justify">To oznacza, że branża musi sobie&nbsp;radzić z&nbsp;okresami spiętrzenia prac, aby następnie mierzyć się z&nbsp;drastycznym spadkiem zam&oacute;wień.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Idealny byłby model zbliżony do tego, jaki funkcjonuje w&nbsp;drogach. Czyli zamawiający mogą finansować swoje przygotowania inwestycji pod następne okresy finansowania ze środk&oacute;w własnych, kt&oacute;re potem będą refundowane. To zapewniło</em><em>by</em><em>&nbsp;stabilność realizacji i&nbsp;nie kumulowało inwestycji do kilku lat, a następnie nie&nbsp;następowałyby tzw. lata chude, kt&oacute;re dla&nbsp;branży są najbardziej bolesne &ndash;</em> zaznacza Renata Mordak. &ndash; <em>Teraz jesteśmy w&nbsp;przededniu największych projekt&oacute;w inwestycyjnych kolejowych w&nbsp;Polsce, natomiast nie&nbsp;wykorzystujemy tego czasu, aby przygotować dokumentacje projektowe na kolejne okresy. Dlaczego? Nie mamy na nie&nbsp;finansowania, czekamy na środki unijne. Natomiast z&nbsp;własnych środk&oacute;w finansujemy bardzo mało.</em></p><p style="text-align:justify">W rządzie trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o&nbsp;Funduszu Kolejowym, kt&oacute;ra zmieni zasady jego funkcjonowania. Ma to ograniczyć zależność inwestycji od cykl&oacute;w unijnego finansowania i&nbsp;zapewnić bardziej przewidywalne źr&oacute;dła krajowego wkładu do projekt&oacute;w. Proponowana reforma zakłada, że całość finansowania kolejowych zadań PKP PLK będzie realizowana ze środk&oacute;w funduszu, r&oacute;wnież płatności w&nbsp;ramach wsp&oacute;łfinansowania krajowego projekt&oacute;w dofinansowanych z&nbsp;UE. W tym celu mają być zmienione stawki podatku akcyzowego od paliw silnikowych i&nbsp;opłaty paliwowej. Resort infrastruktury zapowiada, że zmiany mają stworzyć trwałe i&nbsp;przejrzyste ramy finansowania kolei, kt&oacute;re m.in. zapewnią stabilne i&nbsp;wieloletnie źr&oacute;dło finansowania inwestycji infrastrukturalnych PKP PLK, umożliwią skuteczne planowanie i&nbsp;realizację projekt&oacute;w wieloletnich oraz&nbsp;ograniczą ryzyka przerw inwestycyjnych i&nbsp;kumulacji wydatk&oacute;w w&nbsp;kr&oacute;tkich horyzontach czasowych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Polska ma dziś trzecią najdłuższą sieć kolejową w&nbsp;Europie, kt&oacute;ra łącznie wynosi 19,6 tys. km. Ambitne plany wynikają z&nbsp;założeń ZSK, zgodnie z&nbsp;kt&oacute;rymi w&nbsp;kolejnych dekadach powstanie 4,7 tys. km nowych linii kolejowych, z&nbsp;czego 2,7 tys. ma spełniać standardy kolei dużych prędkości. Dwadzieścia siedem małych i&nbsp;średnich miast uzyska dostęp do sieci kolejowej, a 19 magistrali kolejowych połączy r&oacute;żne regiony kraju. Zaplanowane środki na inwestycje w&nbsp;infrastrukturę kolejową w&nbsp;latach 2024&ndash;2032 wynoszą ok. 180 mld zł. To m.in. 76,8 mld&nbsp;zł&nbsp;ujęte w&nbsp;Programie Wieloletnim CPK, obejmującym budowę Kolei Dużych Prędkości czy 93,5 mld zł ujęte w&nbsp;Krajowym Programie Kolejowym&nbsp;(wliczając finansowanie UE, m.in.&nbsp;KPO) w&nbsp;latach 2024&ndash;2030. Łączny szacunkowy koszt inwestycji kolejowych ZSK po 2035 roku to ok. 610 mld zł, z&nbsp;czego ok. 410 mld zł mają stanowić koszty budowy nowych linii kolejowych, a ok. 200 mld zł to z&nbsp;kolei koszty modernizacji już istniejącej sieci.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Powstanie Portu Polska, kt&oacute;rego jednym z&nbsp;cel&oacute;w jest komponent kolejowy, jest moim zdaniem dobrym pomysłem, ponieważ pozwala&nbsp;</em><em>się </em><em>skupiać przede wszystkim na realizacji celu. Planowanie, przygotowanie i&nbsp;p&oacute;źniejsza realizacja inwestycji są możliwe w&nbsp;oderwaniu od tego, z&nbsp;czym boryka się PKP PLK, czyli bieżącego zarządzania&nbsp;infrastrukturą kolejową </em>&ndash; wyjaśnia prezeska Egis Poland. &ndash; <em>Zar&oacute;wno Port Polska, jak i&nbsp;PKP PLK mierzą się z&nbsp;szeregiem wyzwań administracyjnych związanych z&nbsp;brakiem stabilnego finansowania. Uważam jednak, że powołanie odrębnego podmiotu, jakim jest Port Polska, kt&oacute;ry bardzo dużo robi dla&nbsp;nagłaśniania tego, jak zielonym, ekologicznym i&nbsp;bezpiecznym systemem transportu jest kolej, jest&nbsp; prze</em><em>z&nbsp;nas wszystkich&nbsp;</em><em>dobrze&nbsp;</em><em>oceniane.</em></p><p style="text-align:justify">Priorytetem inwestycji kolejowych w&nbsp;ramach programu Port Polska pozostaje tzw. igrek w&nbsp;projekcie Kolei Dużych Prędkości, łączący Warszawę oraz&nbsp;Ł&oacute;dź z&nbsp;Poznaniem i&nbsp;Wrocławiem, na kt&oacute;rym pociągi będą osiągać prędkość ponad 300 km/h. Cały 480-kilometrowy projekt ma powstawać etapami. Jako pierwszy, wraz z&nbsp;uruchomieniem nowego lotniska krajowego 37 km od Warszawy w&nbsp;2032 roku, zostanie oddany do użytkowania odcinek Warszawa &ndash; nowe lotnisko krajowe &ndash; Ł&oacute;dź.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/49630743_egis_inwestycje_kolejowe_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Przemysł obronny przyciąga coraz więcej inwestorów. Polska ma szansę wykorzystać to do rozwoju eksportu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/przemysl-obronny,p1877579074</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/przemysl-obronny,p1877579074</guid>
     <pubDate>Fri, 17 Jul 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/fp-sektor-obronny-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Państwa Unii Europejskiej należące do NATO przeznaczyły w&nbsp;2025 roku średnio 2,5 proc. PKB na obronność, a ok. 40 proc. wydatk&oacute;w na sprzęt wojskowy trafiało do dostawc&oacute;w spoza Europy. Sektor zbrojeniowy coraz częściej przyciąga inwestor&oacute;w. Europejskie firmy nadal mają jednak trudniejszy dostęp do finansowania niż konkurenci ze Stan&oacute;w Zjednoczonych. W Polsce dodatkowym wyzwaniem pozostaje niewielka obecność rodzimych firm na rynkach zagranicznych, mimo że część krajowych technologii obronnych już zdobyła uznanie za granicą.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przemysł obronny przestał być toksyczny dla&nbsp;inwestor&oacute;w. Przez wiele lat firmy z&nbsp;tego sektora miały problem z&nbsp;pozyskiwaniem kapitału na rozw&oacute;j. Dzisiaj przemysł obronny stał się dobrem narodowym każdego państwa, kt&oacute;re martwi się o&nbsp;swoj bezpieczeństwo, co znacznie ułatwia rozw&oacute;j. Nadal jednak Europa ma w&nbsp;por&oacute;wnaniu do Stan&oacute;w Zjednoczonych pewne ograniczenia dotyczące modelu finansowania. Na Starym Kontynencie dominuje kapitał dłużny, natomiast rynek amerykański opiera się przede wszystkim na kapitale akcyjnym, kt&oacute;ry jest znacznie bardziej skłonny podejmować ryzyko i&nbsp;wspierać rozw&oacute;j nowych technologii&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Zbigniew Pisarski, prezes Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.</p><p style="text-align:justify">Z analizy McKinseya wynika, że wartość inwestycji venture capital w&nbsp;europejskie start-upy z&nbsp;sektora defence-tech wzrosła o&nbsp;ponad 500 proc. w&nbsp;latach 2021&ndash;2024 w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;poprzednimi trzema latami. Jednocześnie liczba dużych rund finansowania jest w&nbsp;Stanach Zjednoczonych od dw&oacute;ch do czterech razy większa niż w&nbsp;Europie. W przypadku transakcji przekraczających 200 mln dol. ponad 60 proc. kapitału pozyskiwanego przez&nbsp;europejskie start-upy pochodzi od amerykańskich inwestor&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Większe zainteresowanie inwestor&oacute;w potwierdzają także dane NATO Innovation Fund i&nbsp;Dealroom. W 2025 roku europejskie start-upy z&nbsp;sektora obronności, bezpieczeństwa i&nbsp;odporności pozyskały rekordowe 8,7 mld dol. finansowania venture capital, o&nbsp;55 proc. więcej niż rok wcześniej. Najszybciej rozwijają się sp&oacute;łki tworzące rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji i&nbsp;technologiach podw&oacute;jnego zastosowania.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Sektor obronny ma teraz swoje pięć minut i&nbsp;przez kolejne dekady będziemy uzupełniali przewietrzone magazyny ze sprzętem obronnym, zar&oacute;wno w&nbsp;Polsce, jak i&nbsp;w regionie. Inwestowanie w&nbsp;ten sektor jest oparte na dość zdrowych fundamentach. W związku z&nbsp;tym te pieniądze mogą się zwr&oacute;cić, warto tego kapitału szukać. W&nbsp;Polsce niestety ciągle go brakuje. Kapitał&nbsp;jest gł&oacute;wnie w&nbsp;obszarze długu, czyli w&nbsp;sektorze bankowym &ndash;</em> ocenia Zbigniew Pisarski.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;badań Związku Bank&oacute;w Polskich, ok. 80 proc. sektora bankowego &ndash; liczonego udziałem w&nbsp;aktywach &ndash; jest zaangażowane w&nbsp;finansowanie przedsięwzięć związanych z&nbsp;bezpieczeństwem i&nbsp;obronnością. Blisko 70 proc. finansuje projekty podw&oacute;jnego zastosowania, około połowy uczestniczy w&nbsp;finansowaniu zakup&oacute;w uzbrojenia, a ponad 30 proc. angażuje się w&nbsp;finansowanie rozwoju nowych technologii.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Miejmy nadzieję, że polska giełda stanie się atrakcyjniejsza dla&nbsp;inwestor&oacute;w, bo właśnie taki kapitał najbardziej wspiera innowacyjność. Niestety wielu tw&oacute;rc&oacute;w nowoczesnych technologii rozwija swoje projekty dopiero po wyjeździe z&nbsp;Polski. Chciałbym, aby w&nbsp;przyszłości mogli budować takie firmy r&oacute;wnież tutaj, korzystając z&nbsp;krajowego kapitału i&nbsp;zaplecza badawczo-rozwojowego&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi prezes Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, zmiany geopolityczne, zapoczątkowane rosyjską agresją na Ukrainę, dają polityczne przyzwolenie na inwestowanie publicznych pieniędzy w&nbsp;przemysł obronny i&nbsp;szeroko rozumiane bezpieczeństwo. Wydatki europejskich państw na obronność systematycznie rosną. Według raportu Oxford Economics &bdquo;Rearming Europe &ndash; capacity and fiscal constraints cap the economic dividend&rdquo; około dw&oacute;ch trzecich nowych wydatk&oacute;w będzie przeznaczane na zakup uzbrojenia i&nbsp;wyposażenia. Jednocześnie ok. 40 proc. wydatk&oacute;w na sprzęt wojskowy trafia do producent&oacute;w spoza Europy, a do końca dekady około połowy nowego uzbrojenia nadal będzie pochodzić z&nbsp;importu, gł&oacute;wnie ze Stan&oacute;w Zjednoczonych.</p><p style="text-align:justify">Oxford Economics ocenia, że zwiększone wydatki mogą podnieść produkcję europejskiego przemysłu do 2030 roku o&nbsp;1,2 proc. względem wcześniejszych prognoz. Warunkiem jest jednak zwiększenie zdolności produkcyjnych. Największymi barierami pozostają: niedob&oacute;r wykwalifikowanych pracownik&oacute;w, zbyt małe moce wytw&oacute;rcze, zależność od importu zaawansowanych technologii, w&nbsp;tym sztucznej inteligencji i&nbsp;mikrochip&oacute;w, a także rozdrobnienie europejskiego sektora obronnego.</p><p style="text-align:justify">Dla Polski zwiększone wydatki na obronność oznaczają nie&nbsp;tylko modernizację armii, ale r&oacute;wnież szansę na rozw&oacute;j krajowego przemysłu i&nbsp;eksportu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Eksport w&nbsp;przemyśle obronnym jest ziemią jeszcze ciągle nieodkrytą. Przez wiele lat Polska była ofiarą pułapki średniego wzrostu. Rodzimi przedsiębiorcy skupiali się przede wszystkim na dostarczaniu swoich d&oacute;br odbiorcom krajowym. Natomiast przy odrobinie wsparcia ze strony zar&oacute;wno poszczeg&oacute;lnych ministr&oacute;w, jak i&nbsp;instytucji wspierających eksport jest szansa, że polskie firmy znajdą dobre miejsce na rynkach międzynarodowych</em>&nbsp;&ndash; wskazuje Zbigniew Pisarski.</p><p style="text-align:justify">Według raportu Centrum Łukasiewicza &bdquo;Pozycja Polski w&nbsp;globalnym łańcuchu wartości przemysłu obronnego&rdquo; Polska przeznaczy w&nbsp;2026 roku na obronność 201 mld zł, czyli 4,8 proc. PKB. Będzie to najwyższy poziom wśr&oacute;d państw NATO. Autorzy raportu wskazują, że o&nbsp;wpływie rekordowych nakład&oacute;w na gospodarkę zdecydują przede wszystkim udział krajowych przedsiębiorstw w&nbsp;realizowanych programach, rozw&oacute;j działalności badawczo-rozwojowej oraz&nbsp;transfer technologii.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Przez długi czas polskie firmy były gł&oacute;wnie podwykonawcami na rynku międzynarodowym sektora obronnego. Wraz z&nbsp;większymi wydatkami na obronność Polska powinna jeszcze bardziej domagać się tego, żeby nasze firmy były efektywnie&nbsp;</em><em>włączane </em><em>w&nbsp;łańcuchy dostaw. Wojna w&nbsp;Ukrainie pokazała, że technologie opracowane w&nbsp;Polsce, jak drony czy zestawy Piorun, przyciągnęły uwagę i&nbsp;są chętniej kupowane r&oacute;wnież za granicą </em>&ndash; podkreśla prezes Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.</p><p style="text-align:justify">W jego ocenie&nbsp;w tym celu wymagane jest jednak wsparcie polityczne i&nbsp;koordynacja na poziomie państwa.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Potrzeba także pewnej odwagi do tego, żeby zwłaszcza małe i&nbsp;średnie przedsiębiorstwa w&nbsp;sektorze obronnym zaprosić na pokład samolotu, kt&oacute;ry udaje się z&nbsp;misją gospodarczą do odległych państw, żeby ich prezentować innym potencjalnym odbiorcom. Te firmy często nie&nbsp;mają wystarczającego kapitału, odwagi czy narzędzi, żeby budować swoją sprzedaż zagraniczną. Tu jest rola państwa i&nbsp;środk&oacute;w publicznych, instytucji publicznych, żeby wspierać takie firmy, r&oacute;wnież w&nbsp;sektorze obronnym, kt&oacute;ry</em><em> przez&nbsp;wiele lat</em><em>&nbsp;był w&nbsp;dużej mierze zaniedbany, jeśli chodzi o&nbsp;wsparcie eksportu</em> &ndash; m&oacute;wi Zbigniew Pisarski.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1877579074_fp_sektor_obronny_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Europa walczy o inwestycje w AI. Nadmiar regulacji może osłabiać te wysiłki]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/europa-walczy-o-inwestycje,p1765322202</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/europa-walczy-o-inwestycje,p1765322202</guid>
     <pubDate>Fri, 17 Jul 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/629-muller-baltyk-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Unia Europejska</strong><strong> podejmuje kolejne inicjatywy, kt&oacute;re mają pom&oacute;c rozwinąć europejski sektor sztucznej inteligencji. To m.in. wsparcie dla&nbsp;inwestycji w&nbsp;ten obszar, działania na rzecz suwerenności technologicznej i&nbsp;ograniczania cyberzagrożeń związanych z&nbsp;AI. Według europosła Piotra M&uuml;llera nadmiar regulacji dotyczących AI i&nbsp;wysokie ceny energii mogą jednak osłabiać atrakcyjność Starego Kontynentu dla&nbsp;inwestor&oacute;w. Jego zdaniem rozw&oacute;j własnego potencjału i&nbsp;asertywna polityka wobec dostawc&oacute;w z&nbsp;kraj&oacute;w trzecich będą skuteczniejsze niż kolejne regulacje.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Największym problemem w&nbsp;kontekście inwestycji są nowe regulacje. Widzimy to w&nbsp;kilku obszarach. Ja w&nbsp;Parlamencie Europejskim zajmuję się sztuczną inteligencją i&nbsp;widzimy, że inwestorzy w&nbsp;Europie właściwie nie&nbsp;inwestują w&nbsp;rozw&oacute;j tej technologii, kt&oacute;ra jest przełomowa i&nbsp;rozwija się najszybciej w&nbsp;historii ludzkości. Wybierają albo Stany Zjednoczone, albo Chiny, dlatego że Europa stała się przestrzenią niezwykle uregulowaną w&nbsp;tym obszarze </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Piotr M&uuml;ller, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości. <em>&ndash; Mało kto chce podjąć ryzyko zainwestowania milion&oacute;w euro. Woli to zrobić w&nbsp;Stanach Zjednoczonych, a p&oacute;źniej wyeksportować tę usługę na teren Unii Europejskiej. Największym wyzwaniem dla&nbsp;inwestycji w&nbsp;Europie jest kwestia regulacji oraz&nbsp;cen energii. To dwie rzeczy, na kt&oacute;re wskazują inwestorzy z&nbsp;całego świata.</em></p><p style="text-align:justify">Obszaru AI dotyczy jeden z&nbsp;zaproponowanych przez&nbsp;Komisję Europejską Omnibus&oacute;w, czyli pakiet&oacute;w uproszczeń prawa. Pod koniec czerwca br. Rada UE zatwierdziła rozporządzenie, będące częścią Omnibusa VII, kt&oacute;re m.in. przesuwa termin ustanowienia przez&nbsp;właściwe organy krajowe piaskownic regulacyjnych w&nbsp;zakresie sztucznej inteligencji do 2 sierpnia 2027 roku. Skraca także termin dla&nbsp;dostawc&oacute;w system&oacute;w AI na wdrożenie rozwiązań zapewniających przejrzystość w&nbsp;odniesieniu do sztucznie generowanych treści z&nbsp;sześciu do trzech miesięcy. Nowy termin ustalono na 2 grudnia 2026 roku. Część regulacji w&nbsp;ramach AI Act już jest w&nbsp;mocy, a kolejne wejdą w&nbsp;życie 2 sierpnia br., m.in. te związane ze znakowaniem treści wygenerowanych lub zmodyfikowanych przez&nbsp;AI, oznaczaniem deepfake&rsquo;&oacute;w czy informowaniem użytkownik&oacute;w o&nbsp;kontakcie z&nbsp;AI.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Europa posiada zasoby finansowe [do konkurowania z&nbsp;USA czy Chinami &ndash; red.], natomiast nie&nbsp;posiada zasob&oacute;w w&nbsp;obszarze swobody działania. Nadmiar regulacji w&nbsp;obszarze sztucznej inteligencji, ale także w&nbsp;innych obszarach powoduje, że światowe talenty nie&nbsp;zjeżdżają się do Europy, żeby budować nowe firmy, tylko wyjeżdżają do Stan&oacute;w Zjednoczonych, Japonii, Korei Południowej, Nowej Zelandii, Australii czy Chin. W&nbsp;</em><em>Europie niestety mamy mało tego typu przykład&oacute;w, mamy za to masę Europejczyk&oacute;w, kt&oacute;rzy osiągają ogromne sukcesy poza&nbsp;Unią Europejską</em> &ndash; m&oacute;wi Piotr M&uuml;ller.</p><p style="text-align:justify">Problem w&nbsp;tym, że Europa potrzebuje tego typu inwestycji ze względu na wysoki stopień uzależnienia technologicznego od kraj&oacute;w trzecich. Spoza UE pochodzi blisko 80 proc. infrastruktury cyfrowej i&nbsp;technologii wykorzystywanych w&nbsp;państwach członkowskich. Komisja Europejska uruchomiła m.in. instrument InvestAI mający na celu mobilizację 200 mld euro na inwestycje w&nbsp;sztuczną inteligencję, w&nbsp;tym utworzenie nowego europejskiego funduszu w&nbsp;wysokości 20 mld euro na gigafabryki AI. W czerwcu zaproponowała także pakiet dotyczący suwerenności technologicznej, kt&oacute;ry ma na celu wzmocnienie potencjału Europy w&nbsp;dziedzinie p&oacute;łprzewodnik&oacute;w, sztucznej inteligencji, technologii chmurowych i&nbsp;oprogramowania typu open source.</p><p style="text-align:justify">Bruksela zwraca r&oacute;wnież uwagę na aspekt rosnących cyberzagrożeń związanych z&nbsp;rozwojem AI. W tym obszarze zaproponowała plan działania, kt&oacute;ry z&nbsp;jednej strony ma ograniczać zagrożenia wynikające z&nbsp;rozwoju zaawansowanych modeli, a z&nbsp;drugiej &ndash; lepiej wykorzystywać sztuczną inteligencję do ochrony przed cyberatakami.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Generalnie rozw&oacute;j sztucznej inteligencji jest ogromnym wyzwaniem dla&nbsp;cyberbezpieczeństwa. Te modele umożliwiają zmasowane ataki na infrastrukturę krytyczną w&nbsp;taki spos&oacute;b, kt&oacute;ry do tej pory był niemożliwy. Jest wiele przykład&oacute;w infrastruktury z&nbsp;obszaru AI pozwalającej na tego typu ataki, kt&oacute;ra jest stworzona w&nbsp;Stanach Zjednoczonych czy Chinach. Przed Europą ogromne wyzwanie, żeby się przed tym bronić &ndash;</em> uważa europoseł. <em>&ndash; Tu regulacje same w&nbsp;sobie</em><em> aż&nbsp;tak bardzo</em><em>&nbsp;nie&nbsp;pomogą, tylko rozw&oacute;j własnych technologii, kt&oacute;re będą w&nbsp;stanie się&nbsp;</em><em>bronić </em><em>przed tego typu atakami.</em></p><p style="text-align:justify">Dokument Komisji Europejskiej zakłada m.in. stworzenie europejskich zdolności do oceny bezpieczeństwa modeli sztucznej inteligencji, ułatwienie dostępu do najbardziej zaawansowanych system&oacute;w AI dla&nbsp;instytucji publicznych i&nbsp;firm oraz&nbsp;uruchomienie platformy do testowania ich zastosowania w&nbsp;sektorach krytycznych, takich jak energetyka, finanse, transport czy ochrona zdrowia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ważne jest r&oacute;wnież to, żeby infrastruktura krytyczna w&nbsp;Europie była odpowiednio budowana. Tu największym wyzwaniem jest to, i&nbsp;to akurat popieram, aby prowadzić bardzo asertywną&nbsp;</em><em>politykę </em><em>wobec producent&oacute;w r&oacute;żnego rodzaju sprzętu i&nbsp;oprogramowania z&nbsp;kraj&oacute;w, kt&oacute;re mają charakter autorytarny, niedemokratyczny, takich&nbsp;</em><em>jak </em><em>chociażby Chiny, ponieważ jest to ogromne ryzyko dla&nbsp;bezpieczeństwa europejskiego &ndash;</em> wskazuje Piotr M&uuml;ller. &ndash; <em>Niestety nie&nbsp;wszyscy to robią, ostatnio&nbsp;</em><em>widzieliśmy </em><em>decyzję chociażby rządu hiszpańskiego, kt&oacute;ry zautoryzował urządzenia chińskie i&nbsp;dopuścił je do używania w&nbsp;najbardziej krytycznych elementach infrastruktury hiszpańskiej. To jest absolutnym błędem i&nbsp;uważam, że coś takiego kategorycznie nie&nbsp;powinno się wydarzyć.</em></p><p style="text-align:justify">Agencja Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA) w&nbsp;raporcie &bdquo;ENISA Threat Landscape 2025&rdquo; wskazuje, że najbardziej narażonym na cyberataki sektorem jest administracja publiczna, kt&oacute;rej dotyczyło ponad 38 proc. analizowanych incydent&oacute;w. Drugie miejsce przypadło sektorowi transportu (7,5 proc.), a kolejne pozycje &ndash; infrastrukturze i&nbsp;usługom cyfrowym (4,8 proc.), finansom (4,5 proc.) i&nbsp;produkcji (2,9 proc.).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Te ataki odbywają się nie&nbsp;tylko dzięki temu, że sztuczna inteligencja jest bardzo zaawansowana. W elementach infrastruktury krytycznej często są stare urządzenia, kt&oacute;re pozwalają na dostęp do niej. AI jest narzędziem do tego, aby wykorzystywać luki w&nbsp;ty</em><em>c</em><em>h urządzeniach, kt&oacute;re nie&nbsp;zostały zmodyfikowane i&nbsp;zabezpieczone</em> &ndash; zaznacza europoseł z&nbsp;PiS.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1765322202_pe_ai_inwestycje_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Pod względem gospodarki ściekowej Polska wypada najgorzej spośród państw bałtyckich. Duża część nieczystości trafia do gleby i wód]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/pod-wzgledem-gospodarki,p927467181</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/pod-wzgledem-gospodarki,p927467181</guid>
     <pubDate>Fri, 17 Jul 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/kotlarek-raport-kanalizacja-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polska ma niższy poziom podłączenia mieszkańc&oacute;w do sieci kanalizacyjnej w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;pozostałymi krajami basenu Morza Bałtyckiego. W kraju funkcjonuje ok. 2,5 mln szamb i&nbsp;przydomowych oczyszczalni ściek&oacute;w &ndash; wynika z&nbsp;raportu fundacji Race For The Baltic i&nbsp;Agencji Wspierania Ochrony Środowiska. Problem w&nbsp;tym, że zdecydowana większość nieczystości z&nbsp;takich instalacji zamiast do oczyszczalni trafia do środowiska, zanieczyszczając glebę, wody gruntowe, rzeki, a na końcu Bałtyk. Mowa o&nbsp;ok. 200 mln m<sup>3</sup> ściek&oacute;w rocznie, czyli prawie 1/3 objętości jeziora Śniardwy.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Morze Bałtyckie to ekosystem, kt&oacute;ry wymienia wodę raz na 30 lat, więc to, co do niego trafia, pozostaje tam przez&nbsp;dekady i&nbsp;bardzo trudno podlega procesowi regeneracji. W związku z&nbsp;tym to, co możemy zrobić tu i&nbsp;teraz, co jest w&nbsp;naszej mocy, to przede wszystkim zredukowanie zanieczyszczeń, kt&oacute;re spływają z&nbsp;lądu. To jest praca u źr&oacute;deł, jak np. zapewnienie dobrych praktyk przeładunku w&nbsp;portach, zabezpieczenie odpad&oacute;w przy produkcji nawoz&oacute;w, dobra praktyka nawożenia w&nbsp;rolnictwie, a także gospodarka ściekowa &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Marcin Kotlarek, prezes fundacji Race for the Baltic.</p><p style="text-align:justify">Z raportu fundacji i&nbsp;Agencji Wspierania Ochrony Środowiska wynika, że ścieki odpowiadają za ok. 35 proc. ładunku fosforu trafiającego rocznie do Morza Bałtyckiego. To jeden ze związk&oacute;w odpowiedzialnych za eutrofizację akwenu, przyczyniający się do zakwit&oacute;w glon&oacute;w i&nbsp;sinic oraz&nbsp;powstawania stref ubogich w&nbsp;tlen. W efekcie dochodzi do degradacji ekosystem&oacute;w wodnych i&nbsp;pogorszenia jakości w&oacute;d.</p><p style="text-align:justify">Autorzy publikacji wskazują, że to efekt specyfiki polskiej gospodarki ściekowej. Pod tym względem Polska wypada najgorzej spośr&oacute;d pozostałych kraj&oacute;w nadbałtyckich. Jak podają, poziom zgodności z&nbsp;wymogami unijnej dyrektywy ściekowej wynosi u nas 70&ndash;77 proc., podczas gdy w&nbsp;pozostałych państwach regionu sięga 96&ndash;100 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W Polsce 1/4 ludzi nie&nbsp;ma podłączenia do sieci kanalizacji. To 10 mln os&oacute;b mieszkających w&nbsp;domach, w&nbsp;kt&oacute;rych jest albo szambo, albo przydomowa oczyszczalnia ściek&oacute;w. W Polsce mamy ponad 2,1 mln szamb zarejestrowanych, ponad 200 tys. niezarejestrowanych, będących w&nbsp;szarej strefie, i&nbsp;dodatkowo 500 tys. przydomowych oczyszczalni ściek&oacute;w &ndash;</em> wylicza Marcin Kotlarek. &ndash;<em> Poziom 72 proc. przyłączenia do sieci kanalizacyjnej nie&nbsp;jest zły w&nbsp;sam w&nbsp;sobie. Nie zawsze jest sens ekonomiczny, żeby podłączać każdą wieś, każde domostwo do kanalizacji. Problemem jest to, w&nbsp;jaki spos&oacute;b ludzie obchodzą się z&nbsp;szambami i&nbsp;przydomowymi oczyszczalniami ściek&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Wyliczenia przedstawione w&nbsp;raporcie wskazują, że w&nbsp;2024 roku &ndash; co wynika z&nbsp;danych GUS &ndash; odebrano w&nbsp;Polsce 45 mln m<sup>3</sup> nieczystości ciekłych, podczas gdy powinno to być ponad 250&ndash;300 mln m<sup>3</sup>.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Oznacza to, że 80&ndash;90 proc. ściek&oacute;w nie&nbsp;trafia do oczyszczalni. To jest 200 mln m<sup>3</sup>, a dla&nbsp;por&oacute;wnania Śniardwy, największe jezioro w&nbsp;Polsce, mają 600 mln m<sup>3</sup>. Czyli co roku&nbsp;</em><em>ścieki o&nbsp;</em><em>objętości </em><em>1/3 jeziora Śniardwy trafiają do grunt&oacute;w, w&oacute;d gruntowych czy jezior. To &nbsp;olbrzymia skala </em>&ndash; podkreśla prezes fundacji Race for the Baltic.</p><p style="text-align:justify">Helena Goderska, dyrektorka Biura Realizacji Projekt&oacute;w w&nbsp;Agencji Wspierania Ochrony Środowiska, wskazuje na wymiar regionalny tego problemu. Przytacza dane dla&nbsp;wojew&oacute;dztwa podkarpackiego, w&nbsp;kt&oacute;rym do środowiska może trafiać nawet ponad 95 proc. ściek&oacute;w z&nbsp;system&oacute;w indywidualnych, co rocznie oznacza ok. 13,7 mln m<sup>3</sup> nieczystości &ndash; niemal dwa razy więcej niż ilość ściek&oacute;w, kt&oacute;re trafiły do Wisły podczas awarii oczyszczalni Czajka w&nbsp;Warszawie. Eksperci podkreślają, że nieszczelne szamba i&nbsp;nielegalne zrzuty wprost do&nbsp;row&oacute;w melioracyjnych czy&nbsp;gruntu oznaczają wprowadzanie do&nbsp;gleby groźnych bakterii i&nbsp;chemii, kt&oacute;ra&nbsp;przenika do lokalnych ujęć wody pitnej.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>To ma wpływ na zdrowie publiczne. Ostatnio przypominam sobie Olecko, gdzie przez&nbsp;kilka dni nie&nbsp;było dostępu do wody, bo nastąpiło zatrucie bakteriami coli w&nbsp;lokalnych wodociągach. Dodatkowo ludzie też cierpią lokalnie, bo cieknące szamba zatruwają wodę w&nbsp;studniach, skąd na terenach wiejskich często jest pobierana woda &ndash;</em> m&oacute;wi Marcin Kotlarek.</p><p style="text-align:justify">Problem ten ma kilka przyczyn. Pierwszą z&nbsp;nich jest wiek i&nbsp;stan techniczny szamb oraz&nbsp;przydomowych oczyszczalni ściek&oacute;w. To często stara infrastruktura lub nienależycie wykonana, z&nbsp;wykorzystaniem nieodpowiednich materiał&oacute;w. Ich wymiana wymaga dużego wysiłku finansowego po stronie państwa i&nbsp;gmin, a także właścicieli dom&oacute;w. Fundacja szacuje, że potrzeba na ten cel kilku miliard&oacute;w złotych. Kolejny pow&oacute;d to niewłaściwa eksploatacja istniejących instalacji i&nbsp;nieregularne opr&oacute;żnianie zbiornik&oacute;w. Eksperci wskazują także na nieprawidłowy nadz&oacute;r ze strony gmin.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Po pierwsze,</em> g<em>miny bardzo często nie&nbsp;mają określonych jednolitych standard&oacute;w. W niekt&oacute;rych wytyczne określają wyw&oacute;z szamba wtedy, kiedy się przepełni, a w&nbsp;innych raz na kwartał. Są to często bardzo płynne, nomen omen, standardy </em>&ndash; m&oacute;wi prezes fundacji. &ndash;<em> Po drugie, aż&nbsp;2/3 gmin nie&nbsp;ma system&oacute;w informatycznych, kt&oacute;re pozwalałyby im monitorować to, jak często poszczeg&oacute;lne gospodarstwa domowe wywożą ścieki do oczyszczalni. To jest bardzo proste do zmierzenia, monitorowania i&nbsp;raportowania. Gminy powinny tworzyć precyzyjne, dobre regulaminy, monitorować, nadzorować to, jak często gospodarstwa domowe wywożą ścieki, i&nbsp;dbać o&nbsp;przyłączenie do kanalizacji tam, gdzie jest wyznaczona aglomeracja. To są obowiązki gmin, kt&oacute;re dzisiaj często nie&nbsp;są spełniane.</em></p><p style="text-align:justify">Zdaniem autor&oacute;w raportu brakuje także nadzoru nad gminami ze strony wojew&oacute;dzkich inspektorat&oacute;w ochrony środowiska.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tylko 20 proc. gmin rocznie jest kontrolowanych przez&nbsp;WIOŚ </em>&ndash; podkreśla Marcin Kotlarek.</p><p style="text-align:justify">Eksperci wskazują, że nieodbierane ścieki to poważne wyzwanie środowiskowe, kt&oacute;rego nie&nbsp;można ignorować. Na ten problem zwraca uwagę kampania edukacyjna &bdquo;Widzisz sinice?&rdquo;, realizowana przez&nbsp;fundację Race for the Baltic w&nbsp;ramach projektu &bdquo;Bałtyk zaczyna się na lądzie&rdquo;. Jej celem jest pokazanie, że decyzje podejmowane daleko od Wybrzeża mają bezpośredni wpływ na kondycję Bałtyku, kt&oacute;ry jest jednym z&nbsp;najbardziej wrażliwych m&oacute;rz świata.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/927467181_kotlarek_raport_kanalizacja_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>  </channel>
</rss>
