<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?>
<rss version="2.0">
 <channel>
    <title>Biznes.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
    <link>https://biznes.newseria.pl/</link>
    <description>Najnowsze informacje</description>
    <lastBuildDate>Fri, 21 Aug 2026 06:30:00 +0200</lastBuildDate>
    <language>pl</language>
    <image>
      <title>Biznes.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
      <url>https://biznes.newseria.pl/grafika/logo.gif</url>
      <link>https://biznes.newseria.pl/</link>
    </image>
    
<item>
     <title><![CDATA[Polska rozwija własne modele AI do wyszukiwania informacji. Mają wspierać rozwój systemów agentowych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-rozwija-wlasne,p1799170744</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-rozwija-wlasne,p1799170744</guid>
     <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/opi-poldense-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Nowe polskie modele AI mogą zwiększyć niezależność technologiczną krajowych podmiot&oacute;w w&nbsp;obszarze wyszukiwania informacji. Rodzina modeli PolDense, opracowana przez&nbsp;AI Lab w&nbsp;Ośrodku Przetwarzania Informacji, jest przeznaczona do pracy z&nbsp;językiem polskim. Według tw&oacute;rc&oacute;w niekt&oacute;re z&nbsp;tych modeli osiągają w&nbsp;tej pracy lepsze wyniki niż większe modele wielojęzyczne i&nbsp;mogą działać przy znacznie mniejszych wymaganiach sprzętowych.</strong></p><p style="text-align:justify">Rodzina PolDense, przeznaczona dla&nbsp;języka polskiego, obejmuje sześć modeli opartych na&nbsp;architekturze ModernBERT i&nbsp;technologii ettin-encoders. Mają one od 17 mln do 1 mld parametr&oacute;w. Zostały opracowane z&nbsp;myślą o&nbsp;systemach pracujących z&nbsp;dużymi wolumenami danych nieustrukturyzowanych, w&nbsp;szczeg&oacute;lności w&nbsp;wyszukiwarkach, chatbotach, asystentach AI oraz&nbsp;aplikacjach wykorzystujących architekturę RAG (Retrieval Augmented Generation). Potrafią analizować teksty o&nbsp;długości nawet 8192 token&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Są to specjalistyczne modele językowe, kt&oacute;rych celem jest wsparcie wyszukiwania informacji. Trzeba być świadomym, że nie&nbsp;są one por&oacute;wnywalne z&nbsp;modelami typu ChatGPT, Claude czy chińskie Qwen i&nbsp;DeepSeek, ponieważ nie&nbsp;są to modele generatywne</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria dr inż. Marek Kozłowski, kierownik AI Lab w&nbsp;OPI-PIB. &ndash; <em>Modele wyszukiwania informacji są bardzo ważne. To przede wszystkim wsparcie rewolucji agentowej, kt&oacute;ra obecnie następuje i&nbsp;kt&oacute;ra będzie oparta na wykorzystaniu własnych zbior&oacute;w danych. Żeby duże modele językowe przetwarzały właściwe dane, należy je wyszukać, i&nbsp;po to właśnie są modele PolDense &ndash; aby skutecznie wyszukiwać informacje w&nbsp;naszych lokalnych zbiorach danych i&nbsp;potem przekazywać je do dużych modeli językowych.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wskazują tw&oacute;rcy PolDense, coraz więcej rozwiązań wykorzystujących duże modele językowe opiera się na&nbsp;podejściu RAG, kt&oacute;re pozwala generować odpowiedzi nie&nbsp;tylko&nbsp;na&nbsp;podstawie wiedzy zapisanej w&nbsp;modelu, lecz&nbsp;przede wszystkim na&nbsp;podstawie aktualnych i&nbsp;wyszukanych w&nbsp;czasie rzeczywistym dokument&oacute;w typowych dla&nbsp;danej branży. Skuteczność takich system&oacute;w zależy w&nbsp;dużym stopniu od&nbsp;jakości mechanizmu wyszukiwania informacji. Jednym z&nbsp;podejść pozwalających zwiększyć skuteczność wyszukiwania są tzw. dense retrievery, czyli modele oparte na&nbsp;głębokich sieciach neuronowych. Potrafią one przekształcać pytania i&nbsp;dokumenty w&nbsp;kompaktowe reprezentacje wektorowe, umożliwiające precyzyjne wyszukiwanie treści na&nbsp;podstawie znaczenia, a&nbsp;nie&nbsp;wyłącznie dopasowania sł&oacute;w kluczowych. Właśnie nad&nbsp;tego typu technologiami wyszukiwania informacji pracuje obecnie AI Lab OPI.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Już teraz widać, jak duże jest zapotrzebowanie na rozwiązania typu RAG. Wierzymy w&nbsp;to, że wraz z&nbsp;rewolucją agentową, kt&oacute;ra nadejdzie w&nbsp;ciągu najbliższych dw&oacute;ch&ndash;trzech lat, a na Zachodzie już nadchodzi, potrzeba wyszukiwania jak najbardziej wartościowej informacji lokalnej i&nbsp;przekazywanie jej do kolejnych agent&oacute;w będzie elementem kluczowym dla&nbsp;sukcesu wdrożeń w&nbsp;przemyśle i&nbsp;organach publicznych. Zapotrzebowanie to widać już choćby po liczbie pobrań tych modeli na Hugging Face </em>&ndash; m&oacute;wi dr inż. Marek Kozłowski.</p><p style="text-align:justify">Modele PolDense zostały udostępnione przez&nbsp;OPI-PIB jako open source na platformie Hugging Face. Mogą być wykorzystywane przez&nbsp;naukowc&oacute;w, administrację publiczną i&nbsp;przedsiębiorc&oacute;w do tworzenia własnych mechanizm&oacute;w wyszukiwania, system&oacute;w RAG oraz&nbsp;narzędzi do pracy z&nbsp;bazami dokument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Często wdrożenia, kt&oacute;re dotąd polegały na wyszukaniu informacji, opierały się na modelach chińskich lub amerykańskich. Teraz możemy wziąć model polski, kt&oacute;ry jest lepszy, skuteczniejszy od modeli zagranicznych i&nbsp;</em><em>do tego </em><em>jest dziesięciokrotnie mniejszy. Dzięki temu, że ta rodzina modeli jest tak szeroka, to niekt&oacute;re z&nbsp;nich możemy uruchomić nawet na infrastrukturze bez GPU, czyli najtańszej, na zwykłych procesorach obliczeniowych. Możemy dobrać model w&nbsp;zależności od tego, jakie mamy potrzeby, i&nbsp;infrastrukturę lokalną &ndash;</em> podkreśla kierownik AI Lab w&nbsp;OPI-PIB.</p><p style="text-align:justify">Największy z&nbsp;modeli, PolDense 1B, uzyskał 64,11 pkt w&nbsp;benchmarku Polish Information Retrieval Benchmark (PIRB), zajmując pierwsze miejsce w&nbsp;rankingu. Wyprzedził m.in. modele wielojęzyczne mające kilka razy więcej parametr&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Modele PolDense są por&oacute;wnywalne lub lepsze od modeli wielojęzycznych koncern&oacute;w zagranicznych, kt&oacute;re są 10 razy większe. To jest bardzo ważna informacja, dlatego że jeśli mamy model dziesięciokrotnie mniejszy od modeli międzynarodowych, to jest dziesięciokrotnie tańszy w&nbsp;utrzymaniu, zajmuje mniej pamięci i&nbsp;jest szybszy na naszej infrastrukturze. Daje nam więc dwojakie zyski: wyższą lub por&oacute;wnywalną skuteczność i&nbsp;do tego jeszcze wielokrotnie niższe koszty utrzymania, dodatkowo niezależność technologiczną i&nbsp;suwerenność, kt&oacute;ra jest kwestią najtrudniej wycenialną </em>&ndash; m&oacute;wi dr inż. Marek Kozłowski.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Polska pozostaje wyraźnie poniżej unijnej średniej pod względem wykorzystania sztucznej inteligencji przez&nbsp;przedsiębiorstwa. Według Eurostatu w&nbsp;2025 roku AI wykorzystywało 8,4 proc. polskich firm, wobec 20 proc. w&nbsp;całej Unii Europejskiej. Ubiegłoroczne badanie PwC &bdquo;Polskie firmy nie&nbsp;wykorzystują w&nbsp;pełni potencjału AI&rdquo; pokazuje rosnące zainteresowanie agentami AI wśr&oacute;d dużych przedsiębiorstw. Wśr&oacute;d badanych 187 firm zatrudniających co najmniej 250 pracownik&oacute;w, z&nbsp;17 branż, 44 proc. korzystało z&nbsp;agent&oacute;w AI, a kolejne 14 proc. planowało ich wdrożenie.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1799170744_opi_poldense_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Grupowe ubezpieczenia na życie wśród najpopularniejszych benefitów. Metryka nie decyduje o potrzebach pracowników]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/grupowe-ubezpieczenia-na,p1585193334</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/grupowe-ubezpieczenia-na,p1585193334</guid>
     <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/unum-polisy-grupowe-foto_2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Blisko połowa dorosłych Polak&oacute;w posiadających ubezpieczenie na życie korzysta z&nbsp;ochrony oferowanej w&nbsp;miejscu pracy &ndash; wynika z&nbsp;raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń &bdquo;Świadomość ubezpieczeniowa Polak&oacute;w 2026&rdquo;. Polisy należą do najpopularniejszych świadczeń pozapłacowych. Eksperci z&nbsp;branży ubezpieczeniowej wskazują, że biorąc pod uwagę potrzeby wielopokoleniowych zespoł&oacute;w, pracodawcy powinni postawić na większą elastyczność program&oacute;w grupowych.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Powinniśmy przestać patrzeć na potrzeby pracownik&oacute;w poprzez stereotypy pokoleniowe. Nasz raport &bdquo;Ja w&nbsp;swoim wieku&rdquo;, przygotowany przez&nbsp;Unum we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;Uniwersytetem Warszawskim, pokazuje, jak wiele rzeczy nas łączy. Przede wszystkim wszyscy chcemy mieć poczucie bezpieczeństwa, stabilności, dobre relacje, być samodzielni, a dzielą nas jedynie etapy życia i&nbsp;potrzeby z&nbsp;tym związane &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi agencji Newseria Aleksandra Kuśmierczyk, dyrektorka Departamentu Sprzedaży Ubezpieczeń Grupowych w&nbsp;Unum Życie TUiR SA.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu &bdquo;Ja w&nbsp;swoim wieku&rdquo; wskazują, że r&oacute;żnice między pokoleniami częściej wynikają z&nbsp;momentu życia, doświadczeń i&nbsp;aktualnych wyzwań niż z&nbsp;samego wieku. W kontekście skojarzeń z&nbsp;ubezpieczeniem na życie wśr&oacute;d najczęstszych odpowiedzi respondent&oacute;w, niezależnie od wieku, pojawiają się: ochrona rodziny, bezpieczeństwo zdrowotne, odpowiedzialność, stabilność, mądra decyzja oraz&nbsp;bezpieczeństwo ekonomiczne.</p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d r&oacute;żnic międzypokoleniowych wyr&oacute;żnia się przede wszystkim ochrona rodziny. To skojarzenie częściej wskazują starsze pokolenia &ndash; 39,9 proc. przedstawicieli pokolenia Y i&nbsp;40,5 proc. pokolenia X, wobec 30,7 proc. w&nbsp;pokoleniu Z. Autorzy raportu zaznaczają jednak, że wynika to prawdopodobnie z&nbsp;ich silniejszego osadzenia w&nbsp;rolach rodzinnych. Z kolei najmłodsi częściej niż starsi kojarzą polisę na życie z&nbsp;bezpieczeństwem zdrowotnym (30 proc. pokolenia Z wobec 23,1 proc. pokolenia Y i&nbsp;22,9 proc. pokolenia X) oraz&nbsp;z&nbsp;zyskiem (rentownością). To może sugerować, że Zetki częściej dopuszczają myślenie o&nbsp;ubezpieczeniu r&oacute;wnież w&nbsp;bardziej praktycznej, finansowej kategorii, a nie&nbsp;wyłącznie jako o&nbsp;narzędziu ochrony.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Pracodawcy, tworząc dzisiaj benefity pracownicze, powinni&nbsp;</em><em>je </em><em>tworzyć na tyle elastyczne, żeby każdy z&nbsp;pracownik&oacute;w miał wyb&oacute;r adekwatny do tego, na jakim etapie życia się znajduje, a nie&nbsp;do metryki. Bardzo ważne jest, aby pracodawcy słuchali swoich pracownik&oacute;w, aby ich oferta benefit&oacute;w nie&nbsp;zakładała, że osoby w&nbsp;danym wieku mają takie same potrzeby </em>&ndash; m&oacute;wi Aleksandra Kuśmierczyk.</p><p style="text-align:justify">Grupowe ubezpieczenie na życie jest jednym z&nbsp;popularnych świadczeń pozapłacowych oferowanych pracownikom. Raport PIU &bdquo;Świadomość ubezpieczeniowa Polak&oacute;w 2026&rdquo; pokazuje, że 65 proc. badanych deklaruje posiadanie polisy na życie, a wśr&oacute;d nich 47 proc. korzysta z&nbsp;ubezpieczenia grupowego w&nbsp;miejscu pracy, a 53 proc. z&nbsp;polisy indywidualnej. Jednocześnie 9 proc. respondent&oacute;w uważa grupowe ubezpieczenie na życie oferowane w&nbsp;pracy za drogie, podczas gdy w&nbsp;przypadku indywidualnych ubezpieczeń odsetek ten wynosi 25 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polisy grupowego ubezpieczenia na życie są cenionym benefitem u pracodawcy. Są też bardzo istotnym elementem budowania strategii zarządzania zasobami ludzkimi. Odpowiada on na bardzo ważną dla&nbsp;pracownik&oacute;w potrzebę, czyli poczucie bezpieczeństwa &ndash; </em>m&oacute;wi dyrektorka Departamentu Sprzedaży Ubezpieczeń Grupowych w&nbsp;Unum Życie TUiR SA.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Zwraca uwagę na to, że nie&nbsp;odnosi się to jedynie do wypłacanego świadczenia w&nbsp;razie sytuacji losowych czy wypadk&oacute;w, ale także we wsparciu procesu leczenia i&nbsp;rekonwalescencji.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; M&oacute;wimy tutaj o&nbsp;takich świadczeniach jak organizacja wizyt u specjalist&oacute;w, wsparcie psychologiczne, rehabilitacja i&nbsp;sprzęt, kt&oacute;ry pomoże pracownikowi szybciej wr&oacute;cić do zdrowia </em>&ndash; wyjaśnia Aleksandra Kuśmierczyk.</p><p style="text-align:justify">Samo posiadanie ubezpieczenia grupowego przez&nbsp;pracodawcę nie&nbsp;oznacza jednak jego dostosowania do aktualnych potrzeb pracownik&oacute;w.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dlatego zachęcamy do tego, aby przeglądać swoje pracownicze programy grupowe, a także konstruować je w&nbsp;taki spos&oacute;b, aby były elastyczne i&nbsp;dały pracownikowi wyb&oacute;r</em> &ndash; m&oacute;wi ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Z ubiegłorocznego badania Unum i&nbsp;Og&oacute;lnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna wynika, że pracownicy nie&nbsp;oczekują samej oferty ubezpieczeń na życie, ale także ich konkretnego zakresu. Dla 89 proc. badanych kluczowe jest, aby grupowe ubezpieczenie na życie obejmowało ochronę na wypadek hospitalizacji, 88 proc. wskazało na konieczność wsparcia w&nbsp;przypadku nowotwor&oacute;w, a 86 proc. oczekuje zabezpieczenia na wypadek poważnych chor&oacute;b.</p><p style="text-align:justify">Badanie przeprowadzone w&nbsp;marcu 2025 roku wskazało, że 46 proc. ankietowanych ma możliwość przystąpienia do grupowego ubezpieczenia na życie w&nbsp;swoim miejscu pracy. W przypadku 44 proc. pokrycie koszt&oacute;w takiego ubezpieczenia w&nbsp;całości spoczywa po stronie pracownika, a 32 proc. korzysta z&nbsp;modelu wsp&oacute;łfinansowania przez&nbsp;pracodawcę. Jednocześnie coraz więcej pracodawc&oacute;w decyduje się na pełne finansowanie grupowego ubezpieczenia &ndash; 17 proc. pracownik&oacute;w deklaruje, że ma ubezpieczenie w&nbsp;pełni opłacane przez&nbsp;firmę.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1585193334_unum_polisy_grupowe_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polski sektor kosmiczny rośnie, ale potrzebuje nowych zleceń. Firmy chcą przejść od roli poddostawców do tworzenia własnych systemów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polski-sektor-kosmiczny,p1070237793</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polski-sektor-kosmiczny,p1070237793</guid>
     <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/thorium-gospodarka-foto3.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W Polsce coraz większe znaczenie mają praktyczne zastosowania technologii kosmicznych, a zwłaszcza danych satelitarnych oraz&nbsp;usług nawigacji, pozycjonowania i&nbsp;synchronizacji czasu &ndash; wynika z&nbsp;raportu Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) podsumowującego stan rozwoju badań i&nbsp;wykorzystania przestrzeni kosmicznej w&nbsp;Polsce w&nbsp;2025 roku. Aby jednak zwiększyć rolę sektora kosmicznego w&nbsp;gospodarce, jego przedstawiciele zwracają uwagę na konieczność podjęcia większego ryzyka w&nbsp;finansowaniu projekt&oacute;w badawczych i&nbsp;zamawiania polskich rozwiązań.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Sektor kosmiczny daje gospodarce nowe miejsca pracy i&nbsp;rozw&oacute;j technologii. W przypadku Polski buduje się nowy sektor gospodarczy. To też tłumaczy w&nbsp;dużej mierze zainteresowanie inwestor&oacute;w, ponieważ jest takie poczucie, że finansujemy rozw&oacute;j przyszłości, finansujemy coś, co może dziś jest małe, ale dynamicznie się rozwija i&nbsp;będzie bardzo ważne w&nbsp;przyszłości, będzie istotną częścią gospodarki, więc warto tu być. To jest dobra percepcja &ndash;</em> ocenia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Piotr Mierzejewski, prezes Thorium Space, polskiej sp&oacute;łki deep-tech rozwijającej technologie komunikacji satelitarnej. &ndash; <em>Przed tym sektorem jest szereg wyzwań kosztowych, organizacyjnych, związanych z&nbsp;dostępem do surowc&oacute;w i&nbsp;technologii. Natomiast wyzwania są po to, żeby je przezwyciężać.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;danych przytoczonych w&nbsp;analizie Narodowego Centrum Badań i&nbsp;Rozwoju, wartość globalnego rynku kosmicznego w&nbsp;2024 roku była szacowana&nbsp;na 418&ndash;613 mld dol., a do 2035 roku może osiągnąć nawet 1,7 bln dol. Światowy sektor przechodzi transformację napędzaną nowymi modelami biznesowymi, kt&oacute;ra wynika m.in. z&nbsp;większej obecności na rynku podmiot&oacute;w prywatnych, kt&oacute;re świadczą usługi na rzecz sektora publicznego. Globalna zmiana sposobu funkcjonowania sektora otworzyła nowe możliwości przed podmiotami krajowymi. NCBR wskazuje, że wartość krajowego rynku sięgnęła w&nbsp;2024 roku ok. 2 mld zł, a w&nbsp;sektorze działa już ponad 400 firm i&nbsp;15 tys. specjalist&oacute;w. W Polsce rozwijają się nie&nbsp;tylko firmy technologiczne, ale także potencjał naukowy. Około 50 jednostek badawczych zajmuje się tą tematyką regularnie, a 30 sporadycznie.</p><p style="text-align:justify">W Polsce wciąż środki publiczne odgrywają ważną rolę w&nbsp;finansowaniu badań. Są to zar&oacute;wno środki zagraniczne, jak i&nbsp;krajowe. Te pierwsze pochodzą przede wszystkim z&nbsp;Komisji Europejskiej i&nbsp;Europejskiej Agencji Kosmicznej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Obecność w&nbsp;ESA jest bardzo pozytywnym elementem, pomocnym dla&nbsp;rozwoju sektora. To organizacja, kt&oacute;ra przenosi doświadczenia, wspiera w&nbsp;projektach, zwłaszcza firmy, kt&oacute;re wchodzą na rynek, nie&nbsp;mają długoletnich doświadczeń albo chcą otworzyć nowy kierunek działania. To nie&nbsp;jest tylko finansowanie czy spos&oacute;b prowadzenia projekt&oacute;w, ale też możliwość kontaktu z&nbsp;ekspertami, z&nbsp;osobami, kt&oacute;re wiele lat przepracowały w&nbsp;danej dziedzinie i&nbsp;bardzo chętnie dzielą się tą wiedzą, pomagają rozwiązywać problemy, dają cenny feedback na temat rozwiązań, kt&oacute;re my dostarczamy</em> &ndash; m&oacute;wi Piotr Mierzejewski.</p><p style="text-align:justify">Z raportu POLSA wynika, że polskie przedsiębiorstwa i&nbsp;jednostki naukowe realizowały w&nbsp;2025 roku łącznie 133 kontrakty ESA. Ich wartość wyniosła 83,8 mln euro, z&nbsp;czego 41,3 mln euro przypadało na programy obowiązkowe. W obszarze obserwacji Ziemi realizowano 21 kontrakt&oacute;w, w&nbsp;kt&oacute;re zaangażowanych było 15 podmiot&oacute;w. Projekty obejmowały m.in. tworzenie algorytm&oacute;w służących do przetwarzania obraz&oacute;w czy wsparcie misji satelitarnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Raport wskazuje, że Polska dysponuje już faktyczną i&nbsp;rosnącą bazą organizacyjną oraz&nbsp;technologiczną zdolną do włączania się w&nbsp;międzynarodowe łańcuchy dostaw i&nbsp;aktywnego uczestnictwa w&nbsp;programach ESA, jednak dalszy rozw&oacute;j sektora będzie zależał od zdolności do przechodzenia z&nbsp;poziomu uczestnictwa projektowego do poziomu integracji systemowej i&nbsp;przyw&oacute;dztwa technologicznego. Kluczowe znaczenie będzie miało zatem wspieranie podmiot&oacute;w zdolnych do realizacji projekt&oacute;w o&nbsp;dużej skali oraz&nbsp;rozw&oacute;j specjalizacji w&nbsp;segmentach o&nbsp;największym potencjale strategicznym i&nbsp;gospodarczym.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Aby zwiększyć rolę sektora kosmicznego w&nbsp;gospodarce, trzeba ponieść ryzyko jego finansowania. M&oacute;wię tu nie&nbsp;tylko o&nbsp;projektach badawczych, rozwojowych, związanych z&nbsp;rozwojem produktu, ale też o&nbsp;ryzyku zamawiania polskich rozwiązań w&nbsp;tym sektorze </em>&ndash; m&oacute;wi prezes Thorium Space. &ndash; <em>Niestety bardzo popularnym kierunkiem działania jest pomoc polskim firmom we wchodzeniu w&nbsp;łańcuchy dostaw firm zachodnich. Jest to droga bardzo trudna do przejścia. Te łańcuchy dostaw są często od kilkudziesięciu lat niezmienne, bazują na zaufaniu partner&oacute;w. W sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rej kt&oacute;ryś element nie&nbsp;zadziała, konsekwencje mogą bardzo dużo kosztować, dlatego jest duża niechęć do zmian tych łańcuch&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla ekspert, globalne przedsiębiorstwa wymagają od swoich partner&oacute;w tzw. flying heritage, czyli udokumentowanego doświadczenia technologii w&nbsp;rzeczywistych misjach kosmicznych. Szereg polskich firm nie&nbsp;jest jeszcze na takim poziomie rozwoju, co prowadzi do ich wykluczenia z&nbsp;wyścigu po zlecenia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ta sfera &ndash; jak od firm kupować i&nbsp;umożliwiać im rozw&oacute;j produkt&oacute;w, ale też zdobywać doświadczenia &ndash; jest moim zdaniem obszarem, kt&oacute;ry wymaga bardzo dużej troski i&nbsp;zaplanowania systemu, kt&oacute;ry by ten rozw&oacute;j wspierał. Z tym wiąże się ryzyko, że jeżeli będziemy wtłaczani w&nbsp;cykle produkcyjne</em><em> zachodnich</em><em>&nbsp;firm, zawsze będziemy poddostawcami element&oacute;w, a dzisiaj naprawdę mamy potencjał, żebyśmy&nbsp;</em><em>sami </em><em>tworzyli całe systemy. Byłoby to dużo większą wartością dla&nbsp;kraju i&nbsp;gospodarki, wytworzyłoby więcej nowych miejsc pracy i&nbsp;pozwoliło osadzić tutaj większą część marży </em>&ndash; uważa ekspert.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Zapotrzebowanie na technologie kosmiczne rośnie wraz z&nbsp;potrzebami w&nbsp;zakresie łączności, obserwacji Ziemi, meteorologii czy geolokalizacji. Te obszary mają ogromne znaczenie nie&nbsp;tylko dla&nbsp;gospodarki, ale także bezpieczeństwa kraju, co pokazały doświadczenia z&nbsp;wojny w&nbsp;Ukrainie. W ostatnich latach szybko rośnie r&oacute;wnież liczba satelit&oacute;w wykorzystywanych do tych cel&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Popatrzmy na rozw&oacute;j sieci satelitarnej Starlink&nbsp;&ndash; w&nbsp;2022 roku składała się z&nbsp;ok. 4 tys. satelit&oacute;w, dzisiaj jest ich ok. 12 tys. To pokazuje pewien potencjał i&nbsp;potrzeby, a z&nbsp;drugiej strony są firmy, kt&oacute;re chcą te potrzeby polskie i&nbsp;europejskie zaspokajać. Część z&nbsp;nich odnosi już spore sukcesy, co budzi nadzieję, że mogą być one powielane, a dzięki temu stworzymy nową gałąź gospodarki, kt&oacute;ra będzie musiała rosnąć i&nbsp;w kt&oacute;rą warto inwestować</em> <em>&ndash;</em> m&oacute;wi Piotr Mierzejewski, tłumacząc rosnące zainteresowanie inwestor&oacute;w sektorem kosmicznym.</p><p style="text-align:justify">Sp&oacute;łka Thorium Space chce wykorzystać ten moment i&nbsp;planuje debiut na rynku NewConnect. W ostatnich miesiącach pozyskała od inwestor&oacute;w blisko 34 mln zł z&nbsp;emisji akcji serii H i&nbsp;I, a dodatkowo wzmocniła bilans poprzez konwersję 9,1 mln zł pożyczek na akcje. Pozyskany kapitał ma wesprzeć realizację kluczowych projekt&oacute;w i&nbsp;przygotować technologie do komercjalizacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Po pierwsze, obecność na NewConnect daje nam możliwość zapewnienia płynności obrotu akcjami, co było oczekiwaniem naszych inwestor&oacute;w. Po drugie, nasza firma cały czas się rozwija, więc potrzebujemy i&nbsp;będziemy potrzebować nowego finansowania. Mamy dużo pomysł&oacute;w, widzimy jasną ścieżkę rozwojową i&nbsp;wierzymy, że uda się ją zrealizować. To nas napędza w&nbsp;drodze na NewConnect. Robimy to z&nbsp;wiarą, że pomoże nam to uzyskać w&nbsp;przyszłości środki na realizację kolejnych pomysł&oacute;w &ndash;</em> m&oacute;wi prezes Thorium Space.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1070237793_thorium_gospodarka_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Wisła bije rekordy popularności w Warszawie. Ponad 80 proc. mieszkańców chce dbać o jej stan]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wisla-bije-rekordy,p1774775821</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wisla-bije-rekordy,p1774775821</guid>
     <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/1774775821_wisla_mieszkancy_2.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Mieszkańcy Warszawy doceniają bliskość Wisły, jej charakter i&nbsp;chętnie korzystają z&nbsp;nadwiślańskich teren&oacute;w do wypoczynku, spotkań i&nbsp;rekreacji. Zdecydowana większość deklaruje, że czuje się wsp&oacute;łodpowiedzialna za ich stan &ndash; wskazują badania zrealizowane dla&nbsp;Zarządu Zieleni m.st. Warszawy. W nowej akcji edukacyjnej Dzielnica Wisła przypomina, że dbanie o&nbsp;rzekę to nie&nbsp;tylko kwestia władz miasta, ale też mieszkańc&oacute;w i&nbsp;często zaczyna się od drobnych nawyk&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mieszkańcy i&nbsp;mieszkanki Warszawy podchodzą do Wisły w&nbsp;taki spos&oacute;b, że jest to ich przestrzeń, ich ulubione miejsce w&nbsp;stolicy. Mamy dość charakterystyczny warszawski odcinek Wisły &ndash; piękne, wyremontowane lewobrzeżne bulwary i&nbsp;prawobrzeżny las łęgowy, kt&oacute;ry jest niebywałym dziedzictwem przyrodniczym na skalę europejską, bo rzek o&nbsp;charakterze tylko częściowo uregulowanym jest w&nbsp;Europie bardzo mało. Mieszkańcy, kt&oacute;rzy potrzebują spokoju ducha, wyciszenia, spaceru, bliskości natury, nie&nbsp;muszą wcale wyjeżdżać daleko za Warszawę, mogą po prostu skorzystać ze ścieżki, kt&oacute;ra biegnie wzdłuż Wisły </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Jan Piotrowski, pełnomocnik prezydenta m.st. Warszawy ds. Wisły.</p><p style="text-align:justify">Tegoroczne badanie przeprowadzone przez&nbsp;instytut Zymetria na zlecenie Zarządu Zieleni m.st. Warszawy wskazuje, że mieszkańcy stolicy bardzo doceniają bliskość Wisły. Dla 88 proc. to jedna z&nbsp;najważniejszych przestrzeni wypoczynkowo-rekreacyjnych w&nbsp;mieście. Badani wybierają jej okolice najczęściej na odpoczynek i&nbsp;spacer (73 proc.), spotkanie z&nbsp;przyjaci&oacute;łmi lub rodziną (51 proc.) czy spędzenie czasu blisko natury (35 proc.).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mieszkańcy Warszawy</em><em> dobrze</em><em>&nbsp;wiedzą, że opr&oacute;cz tego, że jest to miejsce spaceru, odpoczynku, relaksu, przyjemności i&nbsp;obcowania z&nbsp;naturą, jest to też korytarz napowietrzający Warszawę, czyli miejsce, gdzie jest zawsze trochę chłodniej i&nbsp;wieje. Podczas projektowania miasta to miejsce było z&nbsp;założenia nie&nbsp;do zabudowania i&nbsp;to się udało ochronić, jest to też korytarz migracji zwierząt. Gdy idziemy na spacer nad Wisłę na prawy brzeg, niczym niezwykłym nie&nbsp;są dziki, zające, sarny, łosie, kt&oacute;re przemieszczają się z&nbsp;południa na p&oacute;łnoc do Kampinoskiego&nbsp;Parku Narodowego&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Jan Piotrowski.</p><p style="text-align:justify">Ponad ośmiu na 10 respondent&oacute;w uważa, że nadwiślańskie tereny wymagają szczeg&oacute;lnej ochrony. Podobny odsetek deklaruje, że czują się wsp&oacute;łodpowiedzialni za ich stan.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Rekreacja i&nbsp;odpoczynek nad Wisłą, spędzanie czasu na rzece i&nbsp;nad rzeką wcale nie&nbsp;stoją w&nbsp;sprzeczności z&nbsp;założeniami dotyczącymi ochrony przyrody. Przy odrobinie wiedzy, dbałości o&nbsp;rzekę i&nbsp;miłości jest to możliwe &ndash;</em> m&oacute;wi pełnomocnik prezydenta m.st. Warszawy ds. Wisły. &ndash; <em>Forma spędzania czasu nad Wisłą musi być wypadkową potrzeb samej przyrody &ndash; dobrze</em><em> wiemy</em><em>, gdzie są rezerwaty i&nbsp;nie wysiadamy tam, gdzie możemy znaleźć na ziemi gniazda ptak&oacute;w, bo część ptak&oacute;w gniazduje i&nbsp;wylęga się na brzegach rzeki. Przychodząc nad rzekę i&nbsp;robiąc sobie ognisko czy grilla w&nbsp;wyznaczonym miejscu, nie&nbsp;wyłamujemy gałęzi w&nbsp;lesie łęgowym, nawet nie&nbsp;zbieramy tych, kt&oacute;re leżą na ziemi, tylko przynosimy drewno ze sobą.</em></p><p style="text-align:justify">Zasady odpowiedzialnego korzystania z&nbsp;teren&oacute;w nadwiślańskich zostały kilka lat temu spisane w&nbsp;kodeksie Dzielnicy Wisła. To 13 dobrych praktyk, kt&oacute;re służą zar&oacute;wno przyrodzie, jak i&nbsp;osobom, kt&oacute;re tu przebywają. Wśr&oacute;d nich znalazły się zasady dotyczące palenia ognisk i&nbsp;spożywania alkoholu tylko w&nbsp;dozwolonych miejscach, dbania o&nbsp;przyrodę, plaże i&nbsp;infrastrukturę, bezpiecznych kąpieli czy sprzątania po sobie.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Jeżeli przychodzimy z&nbsp;czymś nad Wisłę, to najlepiej, żeby to wylądowało w&nbsp;koszu na śmieci, ewentualnie żebyśmy to zabrali ze sobą. Mieszkańcy oczekują, żeby te tereny były czyste. Żeby to było możliwe, potrzebujemy do tego pomocy mieszkańc&oacute;w, więc to jest synergia, nad kt&oacute;rą pracujemy</em> &ndash; m&oacute;wi Jan Piotrowski. &ndash; <em>Kodeks Dzielnicy Wisła, kt&oacute;ry powstał we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;organizacjami pozarządowymi, samymi mieszkańcami i&nbsp;samorządem, sprawił, że efekty widać teraz po 12 latach. Odpad&oacute;w poza&nbsp;koszami na śmieci jest mniej, choć nie&nbsp;jest ich mniej w&nbsp;samych koszach. W ciepły weekend od czwartku po południu do niedzieli po południu wywozimy mniej więcej dwa baseny olimpijskie odpad&oacute;w. Służba brzegowa, kt&oacute;ra wsp&oacute;łpracuje z&nbsp;Zarządem Zieleni, zaczyna swoją pracę już o&nbsp;2.00 w&nbsp;nocy. Tej pracy może nie&nbsp;tyle jest mniej, ile jest ona po prostu łatwiejsza.</em></p><p style="text-align:justify">W Dzielnicy Wisła ruszyła właśnie akcja &bdquo;Czysta przyjemność?&rdquo;, kt&oacute;ra ma przypominać o&nbsp;tym, że odpowiedzialność za tę przestrzeń zaczyna się od codziennych nawyk&oacute;w. To od tego, czy zabierzemy ze sobą śmieci, czy pozostawimy po sobie porządek, czy szanujemy roślinność, zależy, czy będzie to miejsce, z&nbsp;kt&oacute;rego wszyscy będą mogli korzystać r&oacute;wnież w&nbsp;przyszłości.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Cel kampanii &bdquo;Czysta przyjemność&rdquo;, realizowanej w&nbsp;ramach Dzielnicy Wisła, jest wypadkową potrzeb mieszkańc&oacute;w. Została zapoczątkowana i&nbsp;zaproponowana przez&nbsp;mieszkańc&oacute;w Saskiej Kępy w&nbsp;ramach budżetu obywatelskiego &ndash;</em> m&oacute;wi ekspert. <em>&ndash; Idea tej kampanii polega na tym, żeby wszystkie elementy kodeksu Dzielnicy Wisła przełożyć r&oacute;wnież na język międzynarodowy. Odświeżamy tablice informacyjne, kt&oacute;re pojawiły się nad rzeką kilka&ndash;kilkanaście lat temu, i&nbsp;uzupełniamy je o&nbsp;teksty w&nbsp;językach innych niż polski.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla Jan Piotrowski, warszawski odcinek Wisły i&nbsp;nadwiślańskie tereny istotnie zmieniły się w&nbsp;ostatnich dw&oacute;ch dekadach. Wypadkową wielu z&nbsp;tych inwestycji była natura i&nbsp;potrzeba ochrony środowiska. Przykładem takich działań jest projekt &bdquo;Ochrona siedlisk kluczowych gatunk&oacute;w ptak&oacute;w Doliny Środkowej Wisły w&nbsp;warunkach intensywnej presji aglomeracji warszawskiej&rdquo;, w&nbsp;ramach kt&oacute;rego ze środk&oacute;w Unii Europejskiej w&nbsp;celu ochrony gatunk&oacute;w ptak&oacute;w zrealizowano szereg inwestycji infrastrukturalnych i&nbsp;przyrodniczych, np. zbudowano sztuczne wyspy pływające, m.in. lęgowe platformy wegetacyjne, odtworzono rejony piaszczyste i&nbsp;muliste, zamontowano kamery monitoringu siedlisk czy stworzono Służbę Brzegową i&nbsp;wyposażono ją w&nbsp;sprzęt niezbędny do patrolowania rejonu Doliny Wisły,</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Przygotowaliśmy projekty, kt&oacute;re zrewitalizowały i&nbsp;zrenaturyzowały tę przestrzeń, a przede wszystkim zachowały ją przyrodniczo. Rozpoczęliśmy też dość żmudną pracę nad edukacją związaną z&nbsp;tym, żeby edukować już najmłodszych o&nbsp;tym, dlaczego to piękne miejsce jest tak istotne dla&nbsp;Warszawy &ndash;</em> m&oacute;wi Jan Piotrowski.</p><p style="text-align:justify">Gł&oacute;wnym punktem edukacji ekologicznej Zarządu Zieleni w&nbsp;stolicy jest Pawilon Edukacyjny Kamień na Golędzinowie, kt&oacute;ry r&oacute;wnież powstał w&nbsp;ramach finansowanego z&nbsp;UE projektu. To także miejsce organizacji debat, warsztat&oacute;w i&nbsp;wydarzeń kulturalnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wszelkie elementy związane z&nbsp;nowymi inwestycjami może niekoniecznie stoją w&nbsp;sprzeczności z&nbsp;naturą, ale są dużą ingerencją. Wszystkie działania Zarządu Zieleni, ale też innych instytucji, skoncentrowaliśmy więc na zrewitalizowaniu, odrestaurowaniu, odtworzeniu tego, co było przed wojną lub zniszczało od wojny do czas&oacute;w teraźniejszych. Świetnymi przykładami są budowa nowego bosmanatu, Pawilon Edukacyjny Kamień czy most w&nbsp;Porcie Czerniakowskim, kt&oacute;ry musiał być zdemontowany w&nbsp;2012 roku, ale okazało się, że aby port funkcjonował we właściwy i&nbsp;wygodny spos&oacute;b, żeby można było przejechać rowerem, warto ten most odtworzyć &ndash; </em>wymienia pełnomocnik prezydenta m.st. Warszawy ds. Wisły.</p><p style="text-align:justify">Inny przykład takiej inwestycji to Park Żerański, czyli 13 ha przestrzeni nad Kanałem Żerańskim, na kt&oacute;rej powstały ścieżki spacerowe i&nbsp;rowerowe, pomosty, miejsca sprzyjające odpoczynkowi i&nbsp;obserwacji przyrody. Oddany do użytku mieszkańc&oacute;w pod koniec ubiegłego roku park został niedawno nominowany do Europejskiej Nagrody dla&nbsp;Miejskiej Przestrzeni Publicznej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> To były stare przestrzenie, wcześniej eksploatowane przemysłowo i&nbsp;gospodarczo, bo sam Port Żerański był przemysłowo-handlowy. Doszliśmy do wniosku, że te zdegradowane tereny poprzemysłowe można przerobić na park, we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;przyrodą, ponieważ ona sama zajęła ten teren, zaczęła go zarastać, adaptować, myśmy tylko uporządkowali tę przestrzeń i&nbsp;udostępnili ją mieszkańcom &ndash;</em> podkreśla Jan Piotrowski.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1774775821_wisla_mieszkancy_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[T. Bocheński (PiS): Europa przegrywa wyścig o najbardziej zaawansowaną AI. Przoduje tylko w regulacjach]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/t-bocheski-pis,p448912044</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/t-bocheski-pis,p448912044</guid>
     <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/448912044_bochenski_cyberbezpieczenstwo_1.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Europa rozwija infrastrukturę, moce obliczeniowe i&nbsp;własne zdolności w&nbsp;zakresie sztucznej inteligencji, ale nadal pozostaje w&nbsp;tyle za USA i&nbsp;Chinami w&nbsp;najbardziej zaawansowanych technologiach. Zdaniem europosła Tobiasza Bocheńskiego UE bryluje w&nbsp;regulacjach, kt&oacute;re nie&nbsp;są wystarczające do podniesienia konkurencyjności Europy w&nbsp;tym obszarze i&nbsp;zapewnienia cyberbezpieczeństwa w&nbsp;obliczu nowych zagrożeń wykorzystujących AI.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wszystkie najnowsze modele AI są rozwijane gł&oacute;wnie w&nbsp;Stanach Zjednoczonych, a w&nbsp;drugiej kolejności w&nbsp;dalekiej Azji, gł&oacute;wnie w&nbsp;Chinach. W pierwszej dziesiątce największych potentat&oacute;w w&nbsp;tej branży jest tylko jedna europejska firma i&nbsp;to francuska. Unia Europejska jest bezbronna handlowo i&nbsp;w&nbsp;wymiarze najnowocześniejszych technologii. Żadne akty prawne uchwalane przez&nbsp;Komisję Europejską nic w&nbsp;tym nie&nbsp;pomogą, ponieważ jest wyłącznie biorcą, a nie&nbsp;jest dostawcą technologii </em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Tobiasz Bocheński, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;PiS, członek EKR.</p><p style="text-align:justify">W tegorocznym rankingu najbardziej obiecujących firm rozwijających i&nbsp;wykorzystujących sztuczną inteligencję &bdquo;Forbes AI 50&rdquo; znajduje się pięć europejskich: francuski Mistral AI, dwie firmy ze Szwecji &ndash; Lovable i&nbsp;Legora, niemiecki Black Forest Labs oraz&nbsp;brytyjska Synthesia. Najwięcej finansowania pozyskał Mistral AI &ndash; ponad 3,1 mld dol.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Komisja Europejska lansuje takie przekonanie, że wprowadzając nowe dyrektywy i&nbsp;rozporządzenia, będzie w&nbsp;stanie wymuszać za pomocą decyzji administracyjnych na dużych firmach zagranicznych ochronę pewnych d&oacute;br, kt&oacute;re uważa za kluczowe. Tylko że należy w&nbsp;tej sprawie zwr&oacute;cić uwagę na jedną rzecz: żaden z&nbsp;tych wielkich dostawc&oacute;w nie&nbsp;jest z&nbsp;europejskim kapitałem &ndash;</em> podkreśla europoseł. <em>&ndash; To jest zawsze działanie w&nbsp;dwie strony, bo może się skończyć tak, że Europejczycy w&nbsp;og&oacute;le będą mieli ograniczony dostęp do usług cyfrowych najwyższej jakości, do kt&oacute;rych mają dostęp Amerykanie i&nbsp;Chińczycy. Zatem problem polega na tym, że Unia Europejska wydała dziesiątki, jeśli nie&nbsp;setki miliard&oacute;w euro na cele, kt&oacute;re były marnotrawstwem, kiedy trzeba było rozwijać innowacyjność i&nbsp;nowoczesne technologie, i&nbsp;teraz mamy poważny problem, bo w&nbsp;kontekście najnowocześniejszych technologii stajemy się skansenem.</em></p><p style="text-align:justify">W kwietniu 2025 roku Unia Europejska ogłosiła skoordynowany plan dotyczący sztucznej inteligencji &ndash; AI Continent Action Plan, kt&oacute;ry wyznacza pięć filar&oacute;w, czyli inwestycje w&nbsp;infrastrukturę, wykorzystanie danych, wdrożenia sektorowe, rozw&oacute;j kompetencji i&nbsp;uproszczenie regulacji. Celem planu jest jak najskuteczniejsze wykorzystanie możliwości, jakie daje sztuczna inteligencja. W tym roku Komisja Europejska przedstawiła kolejne inicjatywy rozwijające założenia tego planu. To m.in. plan działania w&nbsp;zakresie cyberbezpieczeństwa i&nbsp;sztucznej inteligencji. KE chce stworzyć bardziej uporządkowany system reagowania na zagrożenia związane z&nbsp;wykorzystaniem zaawansowanych modeli AI w&nbsp;cyberatakach. Plan zakłada m.in. utworzenie europejskich zdolności do oceny modeli AI pod kątem cyberbezpieczeństwa, opracowanie z&nbsp;ENISA zasad dostępu do zaawansowanych modeli dla&nbsp;podmiot&oacute;w zajmujących się cyberbezpieczeństwem oraz&nbsp;stworzenie bezpiecznej platformy do testowania AI w&nbsp;symulowanych środowiskach.</p><p style="text-align:justify">Z kolei w&nbsp;czerwcu opublikowano europejski pakiet na rzecz suwerenności technologicznej, na kt&oacute;ry składają się m.in. dwa projekty legislacyjne: akt w&nbsp;sprawie czip&oacute;w 2.0 oraz&nbsp;akt w&nbsp;sprawie rozwoju chmury obliczeniowej i&nbsp;sztucznej inteligencji. Komisja chce w&nbsp;ten spos&oacute;b zmniejszyć zależność Europy od dostawc&oacute;w spoza UE, ale też wspierać rozw&oacute;j centr&oacute;w danych, infrastruktury obliczeniowej oraz&nbsp;wdrażanie AI w&nbsp;Europie. KE zapowiada też dalszy rozw&oacute;j gigafabryk AI oraz&nbsp;stworzenie europejskiej zdolności kapitałowej do finansowania inwestycji w&nbsp;suwerenność technologiczną.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Nie&nbsp;widzę szansy na to, że dogonimy świat. Jestem tu absolutnym pesymistą, ten pociąg już odjechał. Jeżeli chodzi o&nbsp;firmy, kt&oacute;re brylują w&nbsp;produkcji komputer&oacute;w kwantowych, o&nbsp;najbardziej zaawansowanych modelach AI, cenach energii, kt&oacute;ra jest niezbędnym ogniwem, żeby tworzyć nowoczesne centra danych, wielkie korporacje i&nbsp;robotykę, Unia Europejska jest daleko za Chinami i&nbsp;Stanami Zjednoczonymi. Jesteśmy w&nbsp;tym momencie podwykonawcami &ndash;</em> uważa europoseł EKR.</p><p style="text-align:justify">Chiny są liderem na świecie pod względem liczby publikacji, cytowań i&nbsp;przyznanych patent&oacute;w, a Stany Zjednoczone zachowują patenty o&nbsp;większym wpływie. W ubiegłym roku&nbsp;USA opracowały 59 znaczących modeli w&nbsp;por&oacute;wnaniu do 35 w&nbsp;Chinach &ndash; wynika z&nbsp;&bdquo;The 2026 AI Index Report&rdquo; przygotowanego przez&nbsp;Stanford Institute for Human-Centered Artificial Intelligence.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mam nadzieję, że nowa strategia unijna nie&nbsp;zostanie przyjęta. Unia Europejska powinna się&nbsp;</em><em>zająć </em><em>deregulacją. Jesteśmy wyśmiewani na całym świecie z&nbsp;powodu AI Act i&nbsp;innych akt&oacute;w prawnych. Dochodzą też rozważania, żeby stworzyć podatek cyfrowy &ndash; nie&nbsp;ten, o&nbsp;kt&oacute;rym się m&oacute;wi, dotyczący korporacji takich jak Facebook, tylko ten, kt&oacute;rym miałyby być obłożone firmy zajmujące się AI, żeby odprowadzać zyski z&nbsp;niego do właścicieli własności intelektualnej. W żadnym kraju, kt&oacute;ry rozwija AI, nie&nbsp;ma niczego takiego </em>&ndash; podkreśla Tobiasz Bocheński.</p><p style="text-align:justify">W raporcie przygotowanym przez&nbsp;unijny AI Office &bdquo;Enhancing competitiveness, sovereignty and security of the European Union in frontier AI&rdquo; eksperci sugerują, że Unia powinna dążyć do tego, aby jej udział w&nbsp;globalnych mocach obliczeniowych był proporcjonalny do jej 15-proc. udziału w&nbsp;globalnym PKB, w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;obecnie szacowanym udziałem na poziomie 5 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nasz problem polega na tym, że jest za dużo regulacji, hamulc&oacute;w, r&oacute;żnego rodzaju mechanizm&oacute;w prawnych, kt&oacute;re sprawiają, że najzdolniejsi ludzie, najbardziej kreatywne think tanki, najbardziej pomysłowe start-upy uciekają z&nbsp;Europy. To jest zjawisko opisane w&nbsp;raporcie Draghiego, kt&oacute;ry ukazał się pod koniec 2024 roku. Rozmawiamy w&nbsp;2026 roku i&nbsp;nic się nie&nbsp;zmieniło. To tempo nie&nbsp;odpowiada zmianom, kt&oacute;re zachodzą w&nbsp;dzisiejszej&nbsp;rzeczywistości. Jeżeli popatrzymy na plany konsorcjum Elona Muska dotyczące robotyki, autonomicznych pojazd&oacute;w osobowych, ciężarowych, transportu zbiorowego, pr&oacute;by budowy data center na orbicie i&nbsp;przesyłania stamtąd danych, to to, o&nbsp;czym my dyskutujemy w&nbsp;Europie, jest po prostu śmieszne </em>&ndash; uważa europoseł. &ndash; <em>Przepaść będzie się powiększała. My się zatrzymaliśmy, a oni rosną.</em></p><p style="text-align:justify">Według ekspert&oacute;w cytowanych w&nbsp;raporcie unijnego AI Office najbardziej zaawansowane modele AI rozwinęły się w&nbsp;bezprecedensowym tempie. W ciągu trzech lat przeszły od problem&oacute;w z&nbsp;podstawowymi zadaniami do poziomu zbliżającego się do granic możliwości obecnych test&oacute;w. Jednocześnie pozycja Europy w&nbsp;rozwoju tej technologii pozostaje stosunkowo słaba w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;jej potencjałem gospodarczym.</p><p style="text-align:justify">W raporcie &bdquo;Enhancing competitiveness, sovereignty and security of the European Union in frontier AI&rdquo; wskazano, że rozw&oacute;j najbardziej zaawansowanych modeli AI jest napędzany przede wszystkim przez&nbsp;prywatne inwestycje. Zdaniem ekspert&oacute;w zwiększenie możliwości Europy w&nbsp;tym obszarze wymaga przede wszystkim usunięcia barier utrudniających inwestycje i&nbsp;dostęp do konkurencyjnych warunk&oacute;w rynkowych. Za najpilniejsze priorytety na najbliższe dwa lata uznano infrastrukturę obliczeniową oraz&nbsp;energię potrzebną do jej zasilania.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/448912044_bochenski_cyberbezpieczenstwo_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Naukowcy opracowali silniki molekularne napędzane światłem słonecznym. W przyszłości posłużą do stworzenia inteligentnych materiałów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/naukowcy-opracowali,p1688563807</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/naukowcy-opracowali,p1688563807</guid>
     <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/motory-molekularne-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Naukowcy opracowali silniki molekularne, kt&oacute;re mogą być napędzane światłem słonecznym zamiast intensywnym światłem ze źr&oacute;deł laboratoryjnych. Takie mikroskopijne maszyny zamieniają energię świetlną w&nbsp;ukierunkowany ruch jednej części cząsteczki względem drugiej. W przyszłości mogą znaleźć zastosowanie m.in. w&nbsp;inteligentnych materiałach wychwytujących i&nbsp;uwalniających wodę, a także w&nbsp;precyzyjnym dostarczaniu lek&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify">Badania nad silnikami molekularnymi napędzanymi światłem słonecznym przeprowadził międzynarodowy zesp&oacute;ł naukowc&oacute;w z&nbsp;udziałem dr. inż. Wojciecha Danowskiego z&nbsp;Uniwersytetu Warszawskiego. Wyniki zostały opublikowane w&nbsp;2026 roku w&nbsp;&bdquo;Journal of the American Chemical Society&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Silnik to maszyna, kt&oacute;ra zamienia energię chemiczną zawartą w&nbsp;mieszance paliwowo-powietrznej na jednokierunkowy, ciągły obr&oacute;t wału korbowego. Silniki molekularne działają w&nbsp;spos&oacute;b analogiczny &ndash; zamieniają jakąś formę energii na jednokierunkowy obr&oacute;t jednej części cząsteczki względem drugiej&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria dr inż. Wojciech Danowski, adiunkt na Wydziale Chemii UW.</p><p style="text-align:justify">Chemicy tworzą syntetyczne odpowiedniki biologicznych maszyn molekularnych występujących w&nbsp;kom&oacute;rkach żywych organizm&oacute;w. To wielkobiałkowe kompleksy lub białka, kt&oacute;re w&nbsp;kom&oacute;rkach wykonują jakąś określoną pracę. Przykładowo syntaza ATP to kompleks białek, kt&oacute;ry kręci się tylko w&nbsp;jedną stronę &ndash; ta mechaniczna praca zamieniana jest w&nbsp;energię chemiczną. Inny przykład motoru molekularnego to białka kroczące, kt&oacute;re transportują ładunki wewnątrz kom&oacute;rek.</p><p style="text-align:justify">W syntetycznych odpowiednikach to światło może wprawiać silniki molekularne w&nbsp;ruch, a ich działanie można precyzyjnie regulować przez&nbsp;odpowiednie zaprojektowanie struktury chemicznej cząsteczki.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W naszej ostatniej pracy skonstruowaliśmy silnik molekularny, kt&oacute;ry napędzany jest światłem słonecznym. Zamiast wykorzystywać laboratoryjne źr&oacute;dło światła, czyli np. diodę luminescencyjną albo laser, kt&oacute;re charakteryzują się dużą energią i&nbsp;dużą intensywnością światła, a jednocześnie bardzo wąskim zakresem widmowym, tzn. jedną konkretną długością fali, nasz silnik molekularny może wykorzystywać do swojej pracy światło słoneczne, kt&oacute;re charakteryzuje się bardzo niską intensywnością, a także bardzo szerokim zakresem długości fal&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia dr inż. Wojciech Danowski.</p><p style="text-align:justify">Badania nad syntetycznymi maszynami molekularnymi zostały w&nbsp;2016 roku uhonorowane Nagrodą Nobla w&nbsp;dziedzinie chemii. Otrzymali ją Jean-Pierre Sauvage, Fraser Stoddart i&nbsp;Bernard L. Feringa. Jednym z&nbsp;kierunk&oacute;w rozwoju tej technologii jest wykorzystanie światła widzialnego zamiast stosowanego dotychczas promieniowania UV.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wykorzystanie światła widzialnego jest bardzo ważne, ponieważ jest to wszechobecne źr&oacute;dło taniej i&nbsp;dostępnej energii. Tym się r&oacute;żni&nbsp; od światła wykorzystywanego w&nbsp;laboratorium </em>&ndash; dodaje badacz.</p><p style="text-align:justify">Silniki opracowane przez&nbsp;zesp&oacute;ł z&nbsp;udziałem Wojciecha Danowskiego działają w&nbsp;naturalnym świetle słonecznym, także po umieszczeniu w&nbsp;matrycy polimerowej. Wydajność procesu fotochemicznego odpowiedzialnego za zmianę struktury cząsteczki sięgała ok. 80 proc. i&nbsp;utrzymywała się na podobnym poziomie zar&oacute;wno w&nbsp;roztworze, jak i&nbsp;w polimerze. Takie cząsteczki mogą w&nbsp;przyszłości wykonywać pracę mechaniczną, np. rozciąganie, kurczenie czy zmianę kształtu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To odkrycie ma dość spore potencjalne zastosowania w&nbsp;przyszłości, m.in. w&nbsp;konstrukcji inteligentnych materiał&oacute;w, kt&oacute;re będą zmieniały swoje właściwości pod wpływem światła. Mogą to być np. materiały porowate, kt&oacute;re w&nbsp;ciemności będą pochłaniały gaz albo wodę, natomiast pod wpływem światła słonecznego będą je uwalniały&nbsp;</em>&ndash; wskazuje badacz.</p><p style="text-align:justify">To oznacza, że silniki molekularne mogą w&nbsp;przyszłości znaleźć zastosowanie w&nbsp;materiałach reagujących na światło. Przykładowo po wystawieniu na słońce tkaniny mogłyby zmieniać strukturę, aby ułatwić usuwanie zabrudzeń albo odpychać kurz i&nbsp;wodę, a karoseria aut po to, by usuwać niewielkie zarysowania. Szyby mogłyby automatycznie zmieniać przezroczystość lub ilość przepuszczanego ciepła, co pozwalałoby ograniczyć zużycie energii na klimatyzację. Innym kierunkiem jest miękka robotyka: polimerowa folia zawierająca silniki molekularne mogłaby pod wpływem światła się&nbsp;zwijać, wyginać lub przybierać zaprogramowany kształt.</p><p style="text-align:justify">Silniki molekularne mogą znaleźć zastosowanie także w&nbsp;materiałach do wychwytywania gaz&oacute;w, w&nbsp;tym dwutlenku węgla. W takim układzie porowaty materiał pochłaniałby dwutlenek węgla z&nbsp;powietrza, a napędzane światłem silniki molekularne umożliwiałyby jego p&oacute;źniejsze uwolnienie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Możemy sobie wyobrazić taki materiał porowaty jako gąbkę, w&nbsp;kt&oacute;rej pory są na tyle małe, że są zdolne do selektywnego wychwytywania określonych gaz&oacute;w z&nbsp;powietrza. Taki materiał wystawiony na światło słoneczne dzięki napędzeniu ruchu wbudowanych w&nbsp;niego motor&oacute;w molekularnych uwalniałby zmagazynowany gaz w&nbsp;celu jego dalszego zmagazynowania albo wykorzystania w&nbsp;innych procesach chemicznych &ndash;</em> m&oacute;wi dr inż. Wojciech Danowski.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, dziś gł&oacute;wnym wyzwaniem w&nbsp;wychwytywaniu dwutlenku węgla z&nbsp;powietrza jest regeneracja adsorbentu, czyli uwolnienie zgromadzonego gazu i&nbsp;przygotowanie materiału do ponownego użycia. Według naukowca z&nbsp;UW może to pochłaniać ok. 40 proc. energii zużywanej w&nbsp;całym procesie. Wykorzystanie do regeneracji światła słonecznego mogłoby zmniejszyć zapotrzebowanie na energię z&nbsp;innych źr&oacute;deł.</p><p style="text-align:justify">Naukowcy badają r&oacute;wnież możliwość wykorzystania maszyn molekularnych do transportu i&nbsp;kontrolowanego uwalniania lek&oacute;w w&nbsp;organizmie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wyobraźmy sobie, że mamy nowotw&oacute;r w&nbsp;konkretnym miejscu i&nbsp;chcielibyśmy dostarczyć właśnie tam cząsteczkę leku, chemoterapeutyku po to, żeby nie&nbsp;zatruwać całego organizmu, tylko konkretne, chore miejsce. Skoro mamy cząsteczkę, kt&oacute;ra jest w&nbsp;stanie wykonywać obr&oacute;t jednokierunkowy jednej cząsteczki względem drugiej, możemy sobie wyobrazić, że taka cząsteczka mogłaby transportować cząsteczkę leku poprzez nasz organizm, skomplikowaną arterię żył i&nbsp;tętnic, w&nbsp;określone miejsce, kt&oacute;re możemy wybrać za pomocą światła&nbsp;&ndash;</em> wskazuje adiunkt na Wydziale Chemii UW.</p><p style="text-align:justify">Zanim takie rozwiązania będzie można wykorzystać w&nbsp;medycynie, naukowcy muszą m.in. znaleźć spos&oacute;b na precyzyjne sterowanie maszynami molekularnymi w&nbsp;organizmie, zapewnić ich biokompatybilność i&nbsp;opracować metody produkcji na większą skalę.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Od praktycznych zastosowań jesteśmy niestety jeszcze dość daleko. Horyzont czasowy, o&nbsp;kt&oacute;rym m&oacute;wimy, to około 10, 15, a nawet 20 lat. Wynika to z&nbsp;faktu, że synteza silnik&oacute;w molekularnych jest wciąż dość trudna i&nbsp;wymagająca. Nie jesteśmy też w&nbsp;stanie amplifikować ruchu pojedynczych cząsteczek aż&nbsp;do makroskali, czyli nie&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie zrobić tego, co robi matka natura, kt&oacute;ra amplifikuje ruch biologicznych maszyn molekularnych np. w&nbsp;naszych mięśniach albo&nbsp;kom&oacute;rkach&nbsp;&ndash;</em> podkreśla dr inż. Wojciech Danowski.</p><p style="text-align:justify">Na razie są to przede wszystkim badania podstawowe. Naukowcy pr&oacute;bują zwiększyć wydajność silnik&oacute;w molekularnych, rozszerzyć zakres światła widzialnego, kt&oacute;re może je napędzać, i&nbsp;obniżyć koszty ich produkcji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Gł&oacute;wnym elementem ograniczającym zastosowanie tej technologii w&nbsp;przyszłości jest cena wytworzenia takiego silnika molekularnego. Na razie jest bardzo wysoka, ale mamy nadzieję, że w&nbsp;przyszłości uda się opracować lepsze metody pozwalające na wytwarzanie silnik&oacute;w w&nbsp;dużej skali. Kolejnym elementem, kt&oacute;ry ogranicza ich potencjalne zastosowania w&nbsp;rzeczywistym świecie, jest wydajność ich pracy, kt&oacute;ra jak na razie jest niewielka. Mam jednak nadzieję, że w&nbsp;przyszłości będziemy w&nbsp;stanie osiągnąć większą wydajność konwersji światła na ruch mechaniczny&nbsp;&ndash;</em> podkreśla ekspert.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1688563807_motory_molekularne_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[W Polsce wykryto już ponad 35 tys. zakażeń HIV. Dostępne leczenie pozwala trzymać chorobę w ryzach]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/w-polsce-wykryto-juz,p1683225187</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/w-polsce-wykryto-juz,p1683225187</guid>
     <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/hiv-leczenie-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Na przestrzeni ostatnich czterech dekad w&nbsp;Polsce zdiagnozowano nieco ponad 35 tys. os&oacute;b z&nbsp;wirusem HIV. Jednak eksperci wskazują, że spory odsetek zakażonych może o&nbsp;tym nie&nbsp;wiedzieć, a więc także nie&nbsp;podejmować leczenia. Dostępne dziś terapie pozwalają obniżyć obecność wirusa we krwi do poziomu niewykrywalnego i&nbsp;tym samym&nbsp;zapobiegać jego przenoszeniu. Mimo postępu medycyny HIV wciąż pozostaje istotnym problemem zdrowia publicznego, a jednym z&nbsp;wyzwań jest niska świadomość na temat wirusa&nbsp;</strong><strong>i&nbsp;ryzyka zakażeń.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rocznie diagnozowanych jest 2&ndash;3 tys. os&oacute;b żyjących z&nbsp;zakażeniem HIV. Oczywiście trzeba pamiętać, że do diagnozy zaliczani są także pacjenci, kt&oacute;rzy zostali rozpoznani dużo wcześniej, ale na przykład nie&nbsp;byli zarejestrowani bądź są to osoby, kt&oacute;re przyjechały do nas z&nbsp;innych kraj&oacute;w</em> <em>&ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria dr n. med. Iwona Cielniak, specjalistka chor&oacute;b zakaźnych z&nbsp;Wojew&oacute;dzkiego Szpitala Zakaźnego w&nbsp;Warszawie.</p><p style="text-align:justify">Od 1985 roku, czyli od momentu wdrożenia badań, do 31 grudnia 2024 roku stwierdzono zakażenie HIV u 35 175 Polak&oacute;w oraz&nbsp;os&oacute;b innego obywatelstwa przebywających na terenie Polski &ndash; wynika z&nbsp;ostatnich dostępnych danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH&ndash;PIB. Nie wszyscy z&nbsp;nich mają wskazaną historię zakażenia, ale wśr&oacute;d og&oacute;łu zarejestrowanych na koniec 2024 roku było co najmniej 6,5 tys. zakażonych w&nbsp;związku z&nbsp;używaniem narkotyk&oacute;w, 5,5 tys. zakażonych poprzez kontakt seksualny pomiędzy mężczyznami, a 2,7 tys. poprzez kontakt heteroseksualny.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Niewielki procent, i&nbsp;to uważam za sukces w&nbsp;Polsce, dotyczy dzieci, kt&oacute;re zakaziły się drogą transmisji wertykalnej, czyli od mamy &ndash; </em>wyjaśnia dr Iwona Cielniak.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, dzięki osiągnięciom wsp&oacute;łczesnej medycyny osoby zakażone HIV mogą dziś prowadzić normalne, aktywne życie, budować związki i&nbsp;mieć zdrowe dzieci. Dostępne leki pozwalają zmniejszyć namnażanie się wirusa do poziomu niewykrywalnego. Oznacza to, że osoba żyjąca z&nbsp;HIV, kt&oacute;ra regularnie przyjmuje leczenie i&nbsp;utrzymuje niewykrywalną wiremię, nie&nbsp;przenosi zakażenia na partner&oacute;w seksualnych. To odpowiada zasadzie N=N (niewykrywalny = niezakażający).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Leczenie antyretrowirusowe daje możliwość niewykrywalnej wiremii i&nbsp;to widzimy w&nbsp;badaniach. Od strony medycznej to odbudowa odporności, ale&nbsp;</em><em>jest </em><em>to też leczenie, kt&oacute;re może sprzyjać poprawie jakości życia &ndash; </em>tłumaczy specjalistka chor&oacute;b zakaźnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Warunkiem tego, żeby leczenie było skuteczne, jest regularność. Jeżeli ktoś decyduje się na tabletki, to powinien je przyjmować codziennie. Jeżeli wybiera zastrzyki, to trzeba się na nie&nbsp;stawiać regularnie, raz na dwa miesiące. Przerwanie terapii powoduje, że leczenie nie&nbsp;będzie skuteczne </em>&ndash; m&oacute;wi Grzegorz Jezierski, bohater kampanii &bdquo;Pozytywnie też znaczy dobrze&rdquo;, kt&oacute;ra ma na celu walkę ze stygmatyzacją os&oacute;b zakażonych, zwiększenie świadomości społecznej na temat HIV oraz&nbsp;wsparcie os&oacute;b po diagnozie w&nbsp;powrocie do normalnego życia.</p><p style="text-align:justify">Leczenie antyretrowirusowe w&nbsp;Polsce jest&nbsp;systemowo prowadzone od 2001 roku, w&nbsp;ramach strategii zwalczania epidemii HIV/AIDS, określonej w&nbsp;Krajowym Programie Zapobiegania Zakażeniom HIV i&nbsp;Zwalczania AIDS. Zadanie to jest realizowane poprzez Rządowy Program Polityki Zdrowotnej pn. &bdquo;Leczenie antyretrowirusowe os&oacute;b żyjących z&nbsp;wirusem HIV w&nbsp;Polsce&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje dr Iwona Cielniak, w&nbsp;Polsce leczenie przeciw HIV jest bezpłatne i&nbsp;może być dostosowane do indywidualnych potrzeb oraz&nbsp;stylu życia pacjenta. W praktyce leczenie może obejmować codzienne przyjmowanie lek&oacute;w doustnych, a w&nbsp;przypadku niekt&oacute;rych terapii &ndash; także leki podawane w&nbsp;iniekcjach w&nbsp;określonych odstępach czasu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Sam schemat leczenia antyretrowirusowego jest bezpłatny, czyli otrzymuje go każda osoba, kt&oacute;ra zgłasza się na leczenie zakażenia HIV, nawet jeśli nie&nbsp;ma ubezpieczenia. Dodatkowo w&nbsp;tym pakiecie jest możliwość oznaczenia profilu immunologicznego, czyli liczby CD4, kt&oacute;ra ocenia naszą odporność, a także wiremii HIV dwa razy w&nbsp;roku &ndash; </em>m&oacute;wi specjalistka chor&oacute;b zakaźnych. &ndash; <em>Dostęp do leczenia antyretrowirusowego, diagnostyki i&nbsp;testowania jest podstawowym narzędziem do tego, żeby tę epidemię zmniejszyć.</em></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gdyby hipotetycznie wszystkie osoby zakażone objąć leczeniem i&nbsp;gdyby były one skutecznie leczone, to teoretycznie moglibyśmy zatrzymać epidemię </em>&ndash; podkreśla Grzegorz Jezierski.</p><p style="text-align:justify">Z danych UNAIDS, czyli Wsp&oacute;lnego Programu Narod&oacute;w Zjednoczonych Zwalczania HIV i&nbsp;AIDS, wynika, że w&nbsp;2010 roku na świecie żyło 32,5 mln os&oacute;b żyjących z&nbsp;wirusem HIV. W 2020 roku ta liczba wzrosła do 38,9 mln, a w&nbsp;2025 roku &ndash; do 41 mln. Wzrost liczby os&oacute;b żyjących z&nbsp;HIV jest w&nbsp;dużej mierze efektem postępu w&nbsp;leczeniu i&nbsp;wydłużenia życia os&oacute;b zakażonych. Jednocześnie w&nbsp;2025 roku na świecie odnotowano 1,2 mln nowych zakażeń, o&nbsp;43 proc. mniej niż w&nbsp;2010 roku.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Spotykamy się z&nbsp;doniesieniami, że będzie coraz mniej środk&oacute;w poświęconych na profilaktykę, diagnozowanie i&nbsp;testowanie. Niestety widzimy to w&nbsp;trendach światowych. Mniej pieniędzy spowoduje, że os&oacute;b żyjących z&nbsp;HIV będzie coraz więcej. To nie&nbsp;jest tak, że będzie to dotyczyło jednej populacji pacjent&oacute;w. Będzie to dotyczyło wszystkich os&oacute;b, kt&oacute;re w&nbsp;jakiś spos&oacute;b eksponowały się na zakażenie. Pamiętajmy, że to nie&nbsp;tylko kontakt intymny, ale też ekspozycja krwiopochodna, narażenie dzieci, kt&oacute;rych mamy zakaziły się HIV. Jeżeli nie&nbsp;będą leczone i&nbsp;testowane, to nie&nbsp;ograniczymy</em><em> tej epidemii</em>&ndash; podkreśla dr Iwona Cielniak.</p><p style="text-align:justify">&nbsp;</p><p style="text-align:justify">UNAIDS wyznaczył na 2025 rok cel &bdquo;95&ndash;95&ndash;95&rdquo;, kt&oacute;ry oznacza, że 95 proc. os&oacute;b żyjących z&nbsp;HIV zna sw&oacute;j status serologiczny, 95 proc. z&nbsp;nich otrzymuje leczenie, a 95 proc. os&oacute;b leczonych osiąga niewykrywalny poziom wirusa. Nie został on jednak osiągnięty przez&nbsp;wszystkie kraje, dlatego pozostaje istotnym punktem odniesienia także w&nbsp;nowej strategii walki z&nbsp;AIDS na lata 2026&ndash;2031.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dzisiaj pokładamy dużą nadzieję w&nbsp;profilaktyce. Profilaktyka przedekspozycyjna, czyli stosowana przed nabyciem zakażenia HIV, być może za kilka lat, jak m&oacute;wią dane, zmniejszy liczbę os&oacute;b żyjących z&nbsp;HIV. Dzisiaj jest to choroba przewlekła, kt&oacute;ra wymaga leczenia. Być może za 10 lub 20 lat liczba os&oacute;b żyjących z&nbsp;HIV będzie dużo niższa dzięki działaniom prewencyjnym</em> &ndash; uważa specjalistka chor&oacute;b zakaźnych.</p><p style="text-align:justify">Ważnym elementem profilaktyki jest podnoszenie świadomości społecznej na temat wirusa HIV i&nbsp;możliwości zakażenia. Z raportu &bdquo;Wiedza Polak&oacute;w na temat HIV oraz&nbsp;zachowań ryzykownych. Postawy związane z&nbsp;testowaniem w&nbsp;kierunku HIV 2025&rdquo;, przygotowanego dla&nbsp;Krajowego Centrum ds. AIDS, wynika, że 37 proc. Polak&oacute;w wysoko ocenia swoją wiedzę na temat metod profilaktyki HIV, a 23 proc. nisko. Jednocześnie w&nbsp;społeczeństwie wciąż silne są niekt&oacute;re stereotypy na temat ryzyka zakażenia wirusem. Przytaczane w&nbsp;raporcie dane z&nbsp;og&oacute;lnopolskich badań wskazują, że w&nbsp;2005 roku 66 proc. respondent&oacute;w wyrażało przekonanie, że ryzyko zakażeniem HIV jest realne i&nbsp;trzeba się go obawiać. W 2025 roku odsetek ten spadł do 9 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Młode pokolenie dwudziestolatk&oacute;w, mimo że mają dostęp do wiarygodnych źr&oacute;deł cyfrowych, a ich jest bardzo dużo, wie za mało. Tutaj dochodzimy do tematu potencjalnych zmian systemowych. Jeżeli nie&nbsp;będzie systemowo edukacji zdrowotnej czy seksualnej &ndash; ponieważ żeby m&oacute;wić o&nbsp;HIV, trzeba m&oacute;wić o&nbsp;seksie &ndash; to trudno się spodziewać, że jako społeczeństwo będziemy wyedukowani </em>&ndash; uważa Grzegorz Jezierski. &ndash;<em> Ta epidemia w&nbsp;pewnym sensie zmienia się w&nbsp;Polsce. Mamy coraz więcej zakażeń wśr&oacute;d os&oacute;b heteroseksualnych. Pracuję jako doradca okołotestowy w&nbsp;punkcie testowania i&nbsp;rozmawiam z&nbsp;przychodzącymi tam ludźmi. Generalnie osoby hetero mają trochę mniejszą świadomość i&nbsp;bardziej myślą w&nbsp;kategoriach, że ich to przecież nie&nbsp;dotyczy. Efekty tego niestety widać w&nbsp;statystykach.</em></p><p style="text-align:justify">Tw&oacute;rcy i&nbsp;bohaterowie kampanii &bdquo;Pozytywnie też znaczy dobrze&rdquo; podkreślają, że rozmowa o&nbsp;HIV nie&nbsp;powinna się odbywać&nbsp;wyłącznie przy okazji Światowego Dnia AIDS, kt&oacute;ry wypada 1 grudnia. Dlatego start kampanii zaplanowano na sezon wakacyjny, kiedy temat profilaktyki zdrowia seksualnego nabiera aktualności.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1683225187_hiv_leczenie_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polskie miasta szykują się na skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych. Wrocław pracuje nad nowym planem adaptacji do zmian klimatu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polskie-miasta-szykuja,p1332624354</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polskie-miasta-szykuja,p1332624354</guid>
     <pubDate>Wed, 19 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/umw-klimat-miasto-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Fale upał&oacute;w, susze i&nbsp;gwałtowne ulewy coraz mocniej testują polskie miasta, zwiększając ryzyko dla&nbsp;mieszkańc&oacute;w i&nbsp;obciążenie miejskiej infrastruktury. Wrocław pracuje nad nowym planem adaptacji do zmian klimatu, kt&oacute;ry ma wskazać najważniejsze zagrożenia i&nbsp;zaplanować konkretne działania zwiększające odporność miasta.</strong></p><p style="text-align:justify">Jak podaje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i&nbsp;Gospodarki Wodnej, wyprzedzające podejście do wyzwania, jakim są zmiany klimatu, ma zapewnić miejskie plany adaptacji. Miasta objęte obowiązkiem ich przygotowania i&nbsp;wdrożenia mają na to czas do 2 stycznia 2028 roku. Co dwa lata muszą przygotować sprawozdanie z&nbsp;monitorowania wdrażania działań adaptacyjnych. Wśr&oacute;d nich jest Wrocław, kt&oacute;ry obecnie analizuje skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Ryzyka klimatyczne zidentyfikowane dla&nbsp;Wrocławia, kt&oacute;rych skutki wszyscy odczuwamy, to przede wszystkim fale upał&oacute;w i&nbsp;susze oraz&nbsp;nawalne deszcze i&nbsp;lokalne powodzie miejskie. Podczas fal upał&oacute;w miasto się nagrzewa, doświadczamy efektu miejskiej wyspy ciepła, czyli cała zabetonowana przestrzeń, zwłaszcza w&nbsp;centrum miasta, nabiera temperatury, a następnie oddaje ciepło do otoczenia</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Katarzyna Szymczak-Pomianowska, dyrektorka Departamentu Strategii i&nbsp;Zr&oacute;wnoważonego Rozwoju w&nbsp;Urzędzie Miejskim Wrocławia.</p><p style="text-align:justify">Wskazuje r&oacute;wnież na doświadczanie tropikalnych nocy, w&nbsp;trakcie kt&oacute;rych powietrze nie&nbsp;schładza się wystarczająco. W&nbsp;centrum miasta, na obszarach najmocniej zurbanizowanych, niesie to za sobą największe ryzyko dla&nbsp;os&oacute;b starszych, chorych i&nbsp;dzieci.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeżeli przeanalizujemy przekr&oacute;j opad&oacute;w w&nbsp;ciągu roku, to nie&nbsp;jest tak, że jest ich w&nbsp;sumie mniej, a jedynie mają inny charakter. Doświadczamy kr&oacute;tkich opad&oacute;w, nagłych, bardzo intensywnych. W związku z&nbsp;tym sieć kanalizacji deszczowej czy og&oacute;lnospławnej, choćby była najlepiej utrzymana, a bardzo o&nbsp;to dbamy we Wrocławiu, nie&nbsp;jest w&nbsp;stanie takiego deszczu odebrać. W efekcie niekt&oacute;re ulice są zalane przez&nbsp;kilka godzin. Remedium są tereny zieleni i&nbsp;jak największe rozszczelnienia, bo rozszczelniona tkanka miejska jest w&nbsp;stanie jak gąbka tę wodę przyjąć i&nbsp;wchłonąć &ndash;</em> dodaje dyrektorka Departamentu Strategii i&nbsp;Zr&oacute;wnoważonego Rozwoju w&nbsp;Urzędzie Miejskim Wrocławia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Na mocy decyzji podjętej w&nbsp;lipcu 2025 roku przez&nbsp;Radę Miejską Wrocławia miasto na nowo opracowuje MPA. Obecny plan obowiązuje od 2019 roku i&nbsp;został przygotowany przez&nbsp;resort środowiska. W toku prac analizowane są lokalne zagrożenia i&nbsp;potrzeby, a na ich podstawie&nbsp;wyznaczane są długofalowe działania w&nbsp;takich obszarach jak rozw&oacute;j zieleni miejskiej, efektywne gospodarowanie wodą opadową czy też modernizacja infrastruktury, kt&oacute;ra ma być odporna na ekstremalne zjawiska pogodowe i&nbsp;wpłynąć na poprawę jakości życia mieszkańc&oacute;w. W ramach prac odbyło się już kilka spotkań konsultacyjnych z&nbsp;mieszkańcami, a kolejne są w&nbsp;planach.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Zależy nam na tym, aby to był taki dokument, kt&oacute;ry faktycznie będzie wyznaczał realne kierunki działań, ale też nie&nbsp;spodziewamy się niczego odkrywczego. To, co powinniśmy robić, to zdecydowanie rozbudowywanie systemu błękitno-zielonej infrastruktury w&nbsp;mieście. W ten spos&oacute;b schładzamy przestrzeń miejską i&nbsp;utrzymujemy odpowiednią wilgotność, a przy okazji zieleń oczyszcza przestrzeń miejską, dzięki czemu mamy lepszą jakość powietrza. Błękitno-zielona infrastruktura działa też jak rezerwuar w&oacute;d opadowych, czyli podczas nawalnych deszcz&oacute;w jest w&nbsp;stanie przejąć część opadu, w&nbsp;związku z&nbsp;czym nie&nbsp;doświadczamy aż&nbsp;tak dużych podtopień ulic czy dom&oacute;w </em>&ndash; tłumaczy Katarzyna Szymczak-Pomianowska.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, testem dla&nbsp;inwestycji w&nbsp;ten obszar była pow&oacute;dź z&nbsp;września 2024 roku, kiedy zalana została część park&oacute;w w&nbsp;Dolinie Bystrzycy, np. Park Złotnicki czy Park Stabłowicki. Obszary te pełniły funkcję naturalnego obszaru retencji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Od kilku lat realizujemy Strategię Gospodarowania Wodami Opadowymi i&nbsp;Roztopowymi. Wrocław jest bardzo unikatowy pod względem siatki rzek, bo mamy aż&nbsp;48 zlewni, rzek, większych i&nbsp;mniejszych ciek&oacute;w wodnych &ndash;</em> m&oacute;wi ekspertka. &ndash; <em>Opracowując plan miejscowy dla&nbsp;Zielonego Klina Południa Wrocławia, od razu zidentyfikowaliśmy i&nbsp;wskazaliśmy, gdzie wody opadowe będą retencjonowane. Jest wyznaczona rezerwa pod duży zbiornik retencyjny, kt&oacute;ry będzie odciążał tereny aż&nbsp;po szpital kliniczny przy ul. Borowskiej, bo tam w&nbsp;czasie nawalnych deszcz&oacute;w mieszkańcy doświadczają lokalnych podtopień. Marzy nam się skuteczna realizacja działań zapisanych w&nbsp;Strategii Gospodarowania Wodami Opadowymi i&nbsp;Roztopowymi. To zależy od możliwości pozyskiwania środk&oacute;w zewnętrznych, takie starania oczywiście czynimy.</em></p><p style="text-align:justify">Wrocław rozwija narzędzia smart w&nbsp;obszarze zarządzania błękitno-zieloną infrastrukturą. Służy temu m.in. unijny projekt LIFECOOLCITY, w&nbsp;ramach kt&oacute;rego dzięki danym lotniczym, zdjęciom satelitarnym i&nbsp;innym zaawansowanym technologiom powstał najdokładniejszy w&nbsp;historii cyfrowy obraz miasta &ndash; od drzew i&nbsp;teren&oacute;w zieleni, przez&nbsp;wodę i&nbsp;nasłonecznienie, po miejsca szczeg&oacute;lnie narażone na przegrzewanie czy podtopienia. Na podstawie tych danych miasto będzie mogło lepiej planować inwestycje związane z&nbsp;błękitno-zieloną infrastrukturą.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Na podstawie danych geosatelitarnych i&nbsp;nalot&oacute;w wykonana została mapa koron drzew. Mamy zidentyfikowane obszary, gdzie występuje największe narażenie na ryzyka klimatyczne. Będziemy dysponowali narzędziami, kt&oacute;re pozwolą nam ocenić, gdzie i&nbsp;jaką błękitno-zieloną infrastrukturę lokować, aby przyniosła najlepszy efekt ekologiczny, czyli najbardziej minimalizowała ryzyka klimatyczne przy określonym budżecie </em>&ndash; tłumaczy dyrektorka Departamentu Strategii i&nbsp;Zr&oacute;wnoważonego Rozwoju.&nbsp;&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Według danych z&nbsp;2025 roku zielone przestrzenie stanowią 41 proc. powierzchni Wrocławia. To m.in. parki, zieleńce, zieleń nadrzeczna czy pola irygacyjne.&nbsp;W 2024 roku w&nbsp;stolicy Dolnego Śląska przybyło ponad 4 tys. drzew, 85 tys. krzew&oacute;w, bylin i&nbsp;traw oraz&nbsp;383 tys. kwiat&oacute;w cebulowych. W&nbsp;sezonie wiosennym tego roku posadzono tysiąc drzew i&nbsp;21 tys. krzew&oacute;w. Miejski program Zielona Rewolucja zakłada, że we Wrocławiu w&nbsp;najbliższych latach przybędzie nowe 100 ha zieleni.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Od wielu lat mieszkańcy wskazują na to, że chcą miasta zielonego &ndash; to wychodzi we wszystkich badaniach społecznych i&nbsp;badaniach opinii </em>&ndash; m&oacute;wi Katarzyna Szymczak-Pomianowska.</p><p style="text-align:justify">Miasto podaje, że od 2019 roku zrealizowano ponad 400 projekt&oacute;w w&nbsp;obszarze zieleni. Wydano na ten cel blisko 300 mln zł. Co roku ok. 80 mln zł trafia na utrzymanie zieleni.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Najbardziej namacalne przykłady inwestycji adaptacyjnych to między innymi Skwer Wrocławianek przy Muzeum Architektury, kt&oacute;ry wcześniej był parkingiem miejskim, a w&nbsp;tej chwili jest przepięknym zielonym skwerem, enklawą zieleni. Kolejny przykład to nowy zielony Plac Nowy Targ, kt&oacute;ry przez&nbsp;lata był symbolem betonozy &ndash; mimo że przebudowany w&nbsp;stylu modernistycznym, zdobywał r&oacute;żnego rodzaju nagrody w&nbsp;konkursach architektonicznych i&nbsp;urbanistycznych, to jednak nie&nbsp;był przestrzenią, gdzie mieszkańcy chcieli spędzać czas. W tej chwili jest taką zieloną wyspą &ndash;</em> wymienia przedstawicielka Urzędu Miejskiego.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie ze strategią Wrocław 2050 każdy mieszkaniec powinien mieć dostęp do teren&oacute;w zieleni w&nbsp;odległości 300 m od miejsca zamieszkania.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W tej chwili ten wskaźnik w&nbsp;centrum miasta wynosi ponad 90 proc., a w&nbsp;całym mieście &ndash; ponad 85 proc., więc z&nbsp;każdym rokiem poprawiamy tę dostępność. Z drugiej strony jednak musimy pamiętać, że nie&nbsp;jest to łatwe, bo miasto się urbanizuje, dogęszcza, powstają nowe inwestycje. To jest cały czas wyzwanie i&nbsp;świadomy wysiłek, aby zieleni było jak najwięcej </em>&ndash; m&oacute;wi Katarzyna Szymczak-Pomianowska.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1332624354_umw_klimat_miasto_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[„Lex szarlatan” ma chronić pacjentów przed szkodliwą pseudomedycyną. Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł nakładać kary do 1 mln zł]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/lex-szarlatan-ma,p1042179538</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/lex-szarlatan-ma,p1042179538</guid>
     <pubDate>Wed, 19 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/rpp-lex-szarlatan-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Rzecznik Praw Pacjenta ma zyskać nowe narzędzia do walki z&nbsp;osobami i&nbsp;podmiotami, kt&oacute;re wprowadzają pacjent&oacute;w w&nbsp;błąd co do metod leczenia. Ustawa określana jako &bdquo;lex szarlatan&rdquo; pozwoli temu organowi reagować na praktyki prowadzone poza&nbsp;systemem ochrony zdrowia, a za najpoważniejsze naruszenia nakładać kary do 1 mln zł.&nbsp;</strong><strong>RPP podkreśla, że nowe przepisy mają chronić przed oszustami i&nbsp;nie&nbsp;będą ograniczać stosowania ziołolecznictwa, masaży czy akupunktury. Ustawa c</strong><strong>zeka na decyzję prezydenta, kt&oacute;ry na jej podjęcie ma czas do 21 sierpnia.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Ustawa potocznie zwana &bdquo;lex szarlatan&rdquo; ma chronić przed osobami, kt&oacute;re oszukują pacjent&oacute;w, wmawiając im nieprawdziwe informacje związane z&nbsp;metodami leczenia, ma bronić pacjent&oacute;w przed naciągaczami, kt&oacute;rzy mają zawsze bardzo proste odpowiedzi: bardzo łatwo da się wyleczyć, wszystko da się wyleczyć, w&nbsp;por&oacute;wnaniu do medycyny akademickiej, kt&oacute;ra m&oacute;wi jasno, że często ten proces jest bardzo długi&nbsp;&ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Konrad Madejczyk, rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;powod&oacute;w przygotowania nowych przepis&oacute;w jest luka w&nbsp;obecnych regulacjach. Praktyki pseudomedyczne są często prowadzone poza&nbsp;systemem ochrony zdrowia, m.in. w&nbsp;ramach zwykłej działalności gospodarczej, przez&nbsp;co nie&nbsp;podlegają takim samym zasadom nadzoru jak podmioty lecznicze.</p><p style="text-align:justify">Z oceny skutk&oacute;w regulacji wynika, że w&nbsp;Polsce zarejestrowanych jest blisko 40 tys. działalności gospodarczych w&nbsp;obszarze działalności paramedycznej oraz&nbsp;medycyny tradycyjnej, uzupełniającej i&nbsp;alternatywnej. Nie oznacza to, że wszystkie stosują praktyki pseudomedyczne. Autorzy OSR szacują, że kryteria takich praktyk może spełniać od kilku do kilkunastu tysięcy os&oacute;b i&nbsp;podmiot&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ustawa &bdquo;lex szarlatan&rdquo; nie&nbsp;będzie dotyczyła os&oacute;b, kt&oacute;re leczą ziołami, masażyst&oacute;w, leczenia akupunkturą, medycyny chińskiej. Wszystkie te metody, kt&oacute;re są stosowane dzisiaj jako medycyna komplementarna, będą oczywiście możliwe i&nbsp;dalej będą mogły być stosowane. To jest ustawa, kt&oacute;ra ma za zadanie przestrzegać pacjent&oacute;w przed osobami, kt&oacute;re polecają leczenie hormonalne, na przykład na zasadzie picia płynu Lugola, kt&oacute;ry jest skrajnie niebezpieczny przy leczeniu tarczycy&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi rzecznik Biura RPP.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;ustawą za praktykę pseudomedyczną będzie uznawane przypisywanie metodzie lub substancji właściwości leczniczych niezgodnych z&nbsp;aktualną wiedzą medyczną, jeżeli może to prowadzić m.in. do pogorszenia stanu zdrowia, op&oacute;źnienia właściwej diagnostyki lub leczenia albo rezygnacji z&nbsp;leczenia o&nbsp;potwierdzonej skuteczności.</p><p style="text-align:justify">Nowe regulacje mają objąć także publiczne rozpowszechnianie dezinformacji medycznej w&nbsp;celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. W OSR zwr&oacute;cono uwagę na znaczenie internetu i&nbsp;medi&oacute;w społecznościowych w&nbsp;rozpowszechnianiu takich treści. Najpopularniejsze osoby promujące metody sprzeczne z&nbsp;aktualną wiedzą medyczną mają setki tysięcy obserwujących. Zgodnie z&nbsp;nowymi przepisami RPP ma prowadzić jawny rejestr podmiot&oacute;w posługujących się dezinformacją medyczną, a w&nbsp;przypadku stron internetowych będzie m&oacute;gł wystąpić do przedsiębiorcy telekomunikacyjnego o&nbsp;przekierowanie użytkownik&oacute;w z&nbsp;oznaczonej domeny na stronę RPP z&nbsp;ostrzeżeniem o&nbsp;dezinformacji medycznej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Ustawa będzie też broniła pacjent&oacute;w przed osobami, kt&oacute;re nieprawnie używają tytułu zawodowego lekarza czy nieprawnie stosują metody, jak na przykład w&nbsp;przypadku pacjentki na południu Polski, kt&oacute;ra była leczona tzw. perłami księżniczki&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Konrad Madejczyk.</p><p style="text-align:justify">W czerwcu br. ujawniono historię 40-letniej pacjentki chorej na raka jajnika, kt&oacute;ra korzystała z&nbsp;usług naturopaty z&nbsp;Bielska-Białej. Mężczyzna diagnozował ją za pomocą biorezonansu i&nbsp;zalecał jej m.in. tzw. perły księżniczki &ndash; tampony nasączone chińskimi ziołami. Podczas przeszukania jego gabinetu śledczy zabezpieczyli dane blisko 900 os&oacute;b, kt&oacute;re mogły korzystać z&nbsp;jego usług.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Jeżeli chodzi o&nbsp;zgłoszenia praktyk naruszających bezpieczeństwo pacjenta, nie&nbsp;ma ich wiele, bo Rzecznik Praw Pacjenta dziś może&nbsp;</em><em>się </em><em>zajmować wyłącznie podmiotami leczniczymi. Często te praktyki są prowadzone w&nbsp;ramach prywatnej działalności gospodarczej. M&oacute;wimy o&nbsp;gigantycznej skali nadużyć w&nbsp;sieci, ale jeżeli chodzi o&nbsp;same skargi, to dziś mamy ich niedużo&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi rzecznik Biura RPP.</p><p style="text-align:justify">Nowe przepisy mają umożliwić RPP prowadzenie odrębnych postępowań w&nbsp;sprawie praktyk pseudomedycznych. Rzecznik będzie m&oacute;gł żądać od os&oacute;b i&nbsp;podmiot&oacute;w, kt&oacute;rych działalność bada, informacji i&nbsp;dokument&oacute;w, a także korzystać z&nbsp;opinii ekspert&oacute;w. Jeżeli uzna, że dana praktyka może zagrażać życiu lub zdrowiu pacjent&oacute;w, jeszcze przed zakończeniem postępowania będzie m&oacute;gł nakazać jej natychmiastowe zaprzestanie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nowe kompetencje, kt&oacute;re zyska Rzecznik Praw Pacjenta, to przede wszystkim możliwość nałożenia kary i&nbsp;publikacji na stronie internetowej informacji na temat osoby, instytucji czy podmiotu, kt&oacute;ry takie praktyki stosuje &ndash;</em> wskazuje Konrad Madejczyk.</p><p style="text-align:justify">Nowelizacja ustawy o&nbsp;prawach pacjenta i&nbsp;Rzeczniku Praw Pacjenta przewiduje podniesienie maksymalnej kary za naruszanie zbiorowych praw pacjent&oacute;w do 1 mln zł. Do 100 tys. zł będzie mogła wynieść kara za brak wsp&oacute;łpracy z&nbsp;rzecznikiem, np. za nieprzekazanie wymaganych informacji lub dokument&oacute;w. Sankcja będzie mogła zostać nałożona także wtedy, gdy podmiot zaprzestanie stosowania danej praktyki przed wydaniem decyzji.</p><p style="text-align:justify">Do realizacji nowych zadań Biuro Rzecznika Praw Pacjenta ma otrzymać dodatkowe etaty.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przewidzianych jest sześć nowych etat&oacute;w. Będą to osoby, kt&oacute;re będą miały za zadanie m.in. badać informacje, kt&oacute;re będą do nas napływały. Jeżeli chodzi o&nbsp;samą organizację pracy Rzecznika Praw Pacjenta, to nic się specjalnie nie&nbsp;zmieni, poza&nbsp;tym, że będą dodatkowe uprawnienia. Ale podkreślam, te uprawnienia będą na zasadzie zbierania informacji, pozyskiwania wiedzy od os&oacute;b, kt&oacute;re zajmują się medycyną. Nie będzie to nigdy decyzja podejmowana przez&nbsp;jedną osobę&nbsp;&ndash;</em> zapewnia rzecznik Biura RPP.</p><p style="text-align:justify">Nowe przepisy wzbudzają duże kontrowersje już od początku prac legislacyjnych. Do prezydenta apelują zar&oacute;wno zwolennicy regulacji, w&nbsp;tym środowiska lekarskie, pacjenckie i&nbsp;naukowe, jak i&nbsp;jej przeciwnicy, kt&oacute;rzy wskazują m.in. na ryzyko zbyt szerokiej interpretacji nowych uprawnień Rzecznika Praw Pacjenta. Instytut Ordo Iuris zwr&oacute;cił się do Karola Nawrockiego o&nbsp;skierowanie ustawy do ponownego rozpatrzenia przez&nbsp;Sejm. W swojej analizie wskazuje m.in. na niejednoznaczne &ndash; jego zdaniem &ndash; definicje praktyk pseudomedycznych i&nbsp;dezinformacji medycznej. Zdaniem instytutu regulacje mogą naruszać wolność słowa i&nbsp;badań naukowych, autonomię pacjenta oraz&nbsp;wolność działalności gospodarczej.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1042179538_rpp_lex_szarlatan_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ćwierć miliarda ludzi na świecie potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej. Jej finansowanie spadło do najniższego poziomu od dekady]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/cwierc-miliarda-ludzi-na,p2062524484</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/cwierc-miliarda-ludzi-na,p2062524484</guid>
     <pubDate>Wed, 19 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/848-pah-dzien-pomocy-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Ponad 252 mln ludzi na świecie potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej &ndash; wynika z&nbsp;danych ONZ. Jednocześnie organizacje pomocowe mają coraz mniej środk&oacute;w, przez&nbsp;co część z&nbsp;nich ogranicza działalność lub wycofuje się z&nbsp;niekt&oacute;rych region&oacute;w. Rośnie też zagrożenie dla&nbsp;os&oacute;b niosących pomoc &ndash; w&nbsp;latach 2023&ndash;2025 zginęło ponad 1 tys. pracownik&oacute;w humanitarnych.</strong></p><p style="text-align:justify">19 sierpnia obchodzony jest Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej, kt&oacute;ry ma zwracać uwagę na potrzeby milion&oacute;w ludzi dotkniętych kryzysami na całym świecie oraz&nbsp;na pracę i&nbsp;bezpieczeństwo os&oacute;b, kt&oacute;re niosą pomoc.</p><p style="text-align:justify">Według danych Biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) pod koniec maja 2026 roku natychmiastowej pomocy humanitarnej potrzebowało na świecie 252 mln os&oacute;b. To o&nbsp;13 mln więcej, niż zakładano w&nbsp;opublikowanym pod koniec 2025 roku Global Humanitarian Overview 2026. Według danych z&nbsp;połowy roku partnerzy humanitarni planowali objąć pomocą 143,2 mln os&oacute;b, a za priorytet uznano dotarcie niemal 89 mln znajdujących się w&nbsp;najtrudniejszej sytuacji (szacunki z&nbsp;grudnia m&oacute;wiły odpowiednio o&nbsp;135 mln i&nbsp;87 mln ludzi).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Potrzeby w&nbsp;zakresie pomocy humanitarnej są dziś większe, niż prognozowano jeszcze pod koniec ubiegłego roku.&nbsp;Jest wiele przyczyn tego stanu, m.in. nagłe katastrofy naturalne, kt&oacute;rych nikt nie&nbsp;m&oacute;gł przewidzieć, powodzie, susze, trzęsienia ziemi. Opr&oacute;cz tego także konflikty zbrojne, kt&oacute;re albo się zintensyfikowały, albo wybuchły nowe, takie jak konflikt USA &ndash; Iran &ndash; Izrael, kt&oacute;ry nie&nbsp;tylko przyni&oacute;sł zniszczenie i&nbsp;śmierć os&oacute;b cywilnych, ale też wstrzymał czy utrudnił dostawy pomocy humanitarnej&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Helena Krajewska, rzeczniczka prasowa Polskiej Akcji Humanitarnej.</p><p style="text-align:justify">W 2025 roku ONZ odnotowała ponad 37 tys. ofiar śmiertelnych wśr&oacute;d cywil&oacute;w w&nbsp;20 konfliktach zbrojnych, co oznacza, że średnio co 14 minut ginęła jedna osoba cywilna. Organizacja zaznacza, że jest to udokumentowana liczba minimalna i&nbsp;nie odzwierciedla pełnej skali ofiar. Do tego dochodzą kolejne nagłe katastrofy naturalne. W czerwcu br. dwa trzęsienia ziemi miały miejsce w&nbsp;Wenezueli, a w&nbsp;sierpniu trzęsienie ziemi nawiedziło Kolumbię.</p><p style="text-align:justify">Według danych OCHA z&nbsp;końca maja br. potrzeby finansowe w&nbsp;ramach Global Humanitarian Overview na ten rok przekraczały 33,6 mld dol., a otrzymane finansowanie sięgało niewiele ponad 8,2 mld dol. To oznacza pokrycie jednej czwartej potrzeb.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Niestety w&nbsp;ostatnich latach obserwujemy spadek finansowania&nbsp;pomocy humanitarnej. Największe kraje, kt&oacute;re zapewniały finansowanie, ograniczyły lub wstrzymały nakłady na pomoc humanitarną i&nbsp;wsp&oacute;łpracę rozwojową. To ogromny problem. Są też kraje, kt&oacute;re po prostu są niedofinansowane pod względem pomocy humanitarnej, bo kryzys w&nbsp;nich się przeciąga&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Helena Krajewska.</p><p style="text-align:justify">OCHA podała na początku czerwca, że z&nbsp;powodu niedoboru środk&oacute;w część organizacji działających w&nbsp;Strefie Gazy musiała ograniczyć lub zawiesić niekt&oacute;re podstawowe usługi. Od połowy maja cztery organizacje zaczęły się wycofywać&nbsp;z&nbsp;dostarczania wody cysternami. W efekcie ponad 330 tys. os&oacute;b w&nbsp;ok. 250 miejscach było zagrożonych utratą gł&oacute;wnego źr&oacute;dła wody pitnej. Sierpniowe dane wskazują, że 90 proc. populacji Strefy Gazy doświadcza częstych i&nbsp;nieprzewidywalnych zakł&oacute;ceń w&nbsp;dostępie do bezpiecznej, czystej wody. Pod koniec maja 23 organizacje zajmujące się bezpieczeństwem żywnościowym dostarczały ok. 678 tys. posiłk&oacute;w dziennie, podczas gdy w&nbsp;połowie marca było ich ok. 1,5 mln. OCHA wskazuje, że spadek ten wynikał przede wszystkim z&nbsp;niedofinansowania. Apel humanitarny ONZ na 2026 rok dotyczący okupowanych terytori&oacute;w palestyńskich był w&nbsp;połowie sierpnia sfinansowany w&nbsp;nieco ponad 37 proc.</p><p style="text-align:justify">R&oacute;wnież w&nbsp;Jemenie niedob&oacute;r środk&oacute;w doprowadził do znacznego ograniczenia pomocy żywnościowej. W 2025 roku sfinansowano tylko 22 proc. potrzeb w&nbsp;zakresie bezpieczeństwa żywnościowego i&nbsp;rolnictwa oraz&nbsp;9 proc. potrzeb dotyczących żywienia. Światowy Program Żywnościowy (WFP) zapowiadał, że przez&nbsp;redukcje w&nbsp;budżecie musi zmniejszyć w&nbsp;2026 roku liczbę os&oacute;b objętych pomocą żywnościową na terenach kontrolowanych przez&nbsp;uznawany międzynarodowo rząd z&nbsp;3,4 mln do 1,6 mln. W&nbsp;maju br. 62 proc. gospodarstw domowych miało trudności z&nbsp;zaspokojeniem swoich minimalnych potrzeb żywnościowych, a 36 proc. zmagało się z&nbsp;poważnym niedoborem żywności.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Cięcia w&nbsp;pomocy humanitarnej mają wiele przyczyn. Kraje zmieniają zainteresowania, nie&nbsp;chcą już wspierać danego regionu, są bardziej zainteresowane pomocą np. na innym kontynencie. W&nbsp;wielu państwach pogorszyła się sytuacja gospodarcza, więc&nbsp;potrzebne są oszczędności, a&nbsp;niestety pomoc humanitarna jest tym obszarem, gdzie często dokonuje się cięć. Niestety niekt&oacute;re kraje ideologicznie odeszły od wspierania systemu pomocy humanitarnej&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy rzeczniczka PAH.</p><p style="text-align:justify">Według raportu Global Humanitarian Assistance w&nbsp;2025 roku międzynarodowe finansowanie pomocy humanitarnej spadło o&nbsp;20 proc., do 33,3 mld dol., i&nbsp;znalazło się na najniższym poziomie od dekady. Największych cięć dokonały Stany Zjednoczone i&nbsp;Niemcy, kt&oacute;re łącznie odpowiadały za 88 proc. całego spadku. Finansowanie ze strony USA zmniejszyło się o&nbsp;55 proc. &ndash; z&nbsp;13,5 mld dol. do 6,1 mld dol., a ze strony Niemiec o&nbsp;36 proc. &ndash; z&nbsp;2,3 mld do 1,5 mld dol. Spada r&oacute;wnież finansowanie od prywatnych darczyńc&oacute;w &ndash; w&nbsp;2025 roku było niższe o&nbsp;40 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu ze szczytowym poziomem z&nbsp;2022 roku.</p><p style="text-align:justify">Raport wskazuje, że w&nbsp;2026 roku środk&oacute;w może być jeszcze mniej. W zależności od scenariusza finansowanie publiczne może spaść o&nbsp;kolejne 2&ndash;11 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;2025 rokiem. W bardziej pesymistycznym wariancie oznaczałoby to spadek o&nbsp;39 proc. względem najwyższego poziomu z&nbsp;2023 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Polska Akcja Humanitarna pozyskuje finansowanie z&nbsp;r&oacute;żnych stron, od os&oacute;b prywatnych, kt&oacute;re chcą pomagać, po firmy zainteresowane wspieraniem konkretnego regionu czy konkretnych rodzin. Pozyskujemy też środki z&nbsp;instytucji międzynarodowych, więc możliwości jest wiele. Ale fakt jest taki, że niestety kurczą się dostępne zasoby. Wiele organizacji decyduje się na wyjście z&nbsp;niekt&oacute;rych region&oacute;w, bo nie&nbsp;są już w&nbsp;stanie finansować tam dalszej pomocy&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Helena Krajewska.</p><p style="text-align:justify">Mniejsze finansowanie zmusza niekt&oacute;re organizacje humanitarne także do ograniczania zatrudnienia. Większość ich personelu w&nbsp;krajach objętych kryzysami stanowią pracownicy lokalni.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W PAH pracuje blisko 600 os&oacute;b i&nbsp;są to gł&oacute;wnie pracownicy lokalni, czyli osoby zatrudnione w&nbsp;krajach, w&nbsp;kt&oacute;rych trwa kryzys humanitarny, jak Ukraina, Jemen, Somalia czy Madagaskar. Na całym świecie pracownik&oacute;w humanitarnych jest 500&ndash;630 tys. Cięcia w&nbsp;pomocy humanitarnej, masowe zwolnienia i&nbsp;duże zagrożenia związane z&nbsp;tą pracą powodują, że liczba pracownik&oacute;w spada, podczas gdy potrzeb jest coraz więcej&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi rzeczniczka PAH.</p><p style="text-align:justify">Według danych OCHA w&nbsp;2025 roku w&nbsp;21 krajach zginęło co najmniej 326 pracownik&oacute;w organizacji humanitarnych. Od 2023 do 2025 roku liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 1 tys. Najwięcej pracownik&oacute;w humanitarnych zginęło na okupowanych terytoriach palestyńskich, ale ofiary odnotowano r&oacute;wnież m.in. w&nbsp;Sudanie, Sudanie Południowym, Ukrainie i&nbsp;Demokratycznej Republice Konga.</p><p style="text-align:justify">Ataki dotyczą także plac&oacute;wek i&nbsp;pracownik&oacute;w ochrony zdrowia. Według WHO w&nbsp;2025 roku odnotowano 1350 atak&oacute;w na ochronę zdrowia w&nbsp;19 krajach i&nbsp;terytoriach. Zginęło w&nbsp;nich 1981 pracownik&oacute;w ochrony zdrowia i&nbsp;pacjent&oacute;w, a 1168 zostało rannych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Wiemy też o&nbsp;przypadkach, kiedy osoby, kt&oacute;rym udzielaliśmy pomocy, trafiły pod ostrzał podczas transportu karetką&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Helena Krajewska.&nbsp;&ndash;&nbsp;<em>Do takich atak&oacute;w dochodzi, mimo że pracownicy humanitarni i&nbsp;ochrona zdrowia powinni być pod ochroną międzynarodową.&nbsp;</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/2062524484_pah_dzien_pomocy_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rośnie skuteczność wykrywania dopingu. Coraz łatwiej wykryć nawet mikrodawki substancji]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-skutecznosc,p1875898538</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-skutecznosc,p1875898538</guid>
     <pubDate>Wed, 19 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/polada-doping-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Około 1 proc. pr&oacute;bek pobieranych podczas kontroli antydopingowych w&nbsp;Polsce daje wynik pozytywny. To poziom zbliżony do światowego. Coraz dokładniejsze metody badań pozwalają wykrywać nawet mikrodawki niedozwolonych substancji, ale problemem jest ich łatwa dostępność w&nbsp;internecie. Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) wsp&oacute;lnie z&nbsp;organami ścigania prowadzi operacje przeciwko nielegalnym laboratoriom i&nbsp;przestępczości sterydowej.</strong></p><p style="text-align:justify">W 2025 roku Międzynarodowa Agencja ds. Test&oacute;w (ITA) pobrała 41,8 tys. pr&oacute;bek od 17,3 tys. zawodnik&oacute;w i&nbsp;prowadziła 483 potencjalne postępowania dotyczące naruszenia przepis&oacute;w antydopingowych. Kontrole coraz częściej opierają się nie&nbsp;tylko na wykrywaniu substancji w&nbsp;pojedynczej pr&oacute;bce, lecz także na analizie zmian zachodzących w&nbsp;organizmie zawodnika w&nbsp;czasie, m.in. w&nbsp;ramach paszportu biologicznego sportowca (ABP).&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Skala naruszeń przepis&oacute;w antydopingowych wynosi ok. 1 proc. pr&oacute;bek pobranych przez&nbsp;agencje antydopingowe na całym świecie. Podobnie jest r&oacute;wnież w&nbsp;Polsce. Nie ma natomiast obecnie takiej sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rej kt&oacute;reś dyscypliny są zapomniane przez&nbsp;kontroler&oacute;w antydopingowych. Jako Polska Agencja Antydopingowa staramy się objąć programem kontroli antydopingowych wszystkie dyscypliny sportu w&nbsp;naszym kraju&nbsp;&ndash; </em>podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Hubert Dziudzik, p.o. dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej.</p><p style="text-align:justify">Ostatnie opublikowane pełne dane roczne dotyczą 2024 roku. Pobrano w&oacute;wczas 2407 pr&oacute;bek moczu i&nbsp;krwi oraz&nbsp;przeprowadzono 662 akcje kontrolne wśr&oacute;d zawodnik&oacute;w reprezentujących 40 związk&oacute;w sportowych. W 2024 roku stwierdzono&nbsp;12&nbsp;przypadk&oacute;w podejrzenia naruszenia przepis&oacute;w antydopingowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Najwięcej pr&oacute;bek pozytywnych przez&nbsp;lata dawało podnoszenie ciężar&oacute;w i&nbsp;sporty siłowe, gdzie doping był powszechny. Teraz ta sytuacja się zmieniła z&nbsp;uwagi na wzmożony program kontroli antydopingowej w&nbsp;tych dyscyplinach sportu. W&nbsp;każdym roku obserwujemy r&oacute;żną skalę zjawiska w&nbsp;r&oacute;żnych dyscyplinach&nbsp;&ndash;</em> wskazuje Hubert Dziudzik.</p><p style="text-align:justify">Pr&oacute;bki pobrane od zawodnik&oacute;w mogą być ponownie badane nawet wiele lat p&oacute;źniej.&nbsp;Zgodnie ze Światowym Kodeksem Antydopingowym mogą być one przechowywane przez&nbsp;10 lat i&nbsp;ponownie analizowane z&nbsp;wykorzystaniem nowszych metod. Program ponownego badania pr&oacute;bek z&nbsp;igrzysk olimpijskich w&nbsp;Londynie w&nbsp;2012 roku doprowadził do stwierdzenia 73 naruszeń przepis&oacute;w antydopingowych i&nbsp;odebrania 31 medali. Większość przypadk&oacute;w wykryto dzięki metodzie badania długoterminowych metabolit&oacute;w steryd&oacute;w anabolicznych, kt&oacute;ra nie&nbsp;była dostępna podczas pierwotnej analizy pr&oacute;bek w&nbsp;2012 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Obecnie jako jednostki odpowiedzialne za zwalczanie dopingu w&nbsp;sporcie jesteśmy w&nbsp;stanie wykryć praktycznie każdy przypadek naruszenia. Limity detekcji są już coraz większe, tak że nawet stosowanie mikrodawek substancji dopingowych może być wykrywane i&nbsp;raportowane, a następnie sankcjonowane przez&nbsp;właściwe organy dyscyplinarne&nbsp;</em>&ndash; ocenia p.o. dyrektor POLADA.</p><p style="text-align:justify">Agencja udostępnia zawodnikom bazę lek&oacute;w zabronionych, w&nbsp;kt&oacute;rej można sprawdzić status preparat&oacute;w dostępnych na polskim rynku. W razie wątpliwości mogą oni r&oacute;wnież korzystać z&nbsp;Antydopingowego Pogotowia Informacyjnego. W 2026 roku do tych narzędzi dołączyło nowe rozwiązanie umożliwiające weryfikację leku na podstawie jego opakowania.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To aplikacja, kt&oacute;ra w&nbsp;czasie rzeczywistym na podstawie zdjęcia kodu kreskowego lub samego opakowania pokaże zawodnikowi, czy ten lek zawiera w&nbsp;swoim składzie substancje zabronione</em>&nbsp;&ndash; wyjaśnia Hubert Dziudzik.</p><p style="text-align:justify">Problem dotyczy także suplement&oacute;w diety, kt&oacute;re mogą zawierać niewskazane na etykiecie substancje zabronione. W badaniu&nbsp;Sport Integrity Australia z&nbsp;2025 roku spośr&oacute;d 200 suplement&oacute;w sportowych kupionych w&nbsp;internecie 35 proc. zawierało co najmniej jedną substancję zabronioną przez&nbsp;WADA. W 57 proc. produkt&oacute;w, w&nbsp;kt&oacute;rych wykryto takie substancje, nie&nbsp;były one wymienione na etykiecie ani w&nbsp;opisie na stronie internetowej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To zawodnik odpowiada za to, co znajduje się w&nbsp;jego organizmie, i&nbsp;na nim spoczywa obowiązek udowodnienia, że doping został przyjęty nieświadomie&nbsp;&ndash;</em> przypomina ekspert. &ndash;<em>&nbsp;Najważniejsza jest edukacja &ndash; to najlepsze narzędzie, żeby dotrzeć do zawodnik&oacute;w. Staramy się ich uczulić nie&nbsp;tylko na ryzyka związane ze stosowaniem dopingu, czyli dyskwalifikacją, ale r&oacute;wnież na powikłania zdrowotne, kt&oacute;re mogą wystąpić na skutek stosowania substancji zabronionych.</em></p><p style="text-align:justify">POLADA wsp&oacute;łpracuje ze służbami w&nbsp;zwalczaniu nielegalnej produkcji i&nbsp;dystrybucji substancji dopingujących. Jak podkreśla, skala produkcji i&nbsp;dystrybucji tego rodzaju środk&oacute;w jest ogromna, szczeg&oacute;lnie steroid&oacute;w anaboliczno-androgennych.&nbsp; Tylko w&nbsp;pierwszym p&oacute;łroczu 2026 roku agencja 90 razy wspierała działania służb w&nbsp;tym zakresie &ndash; średnio co drugi dzień.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jesteśmy jednym z&nbsp;lider&oacute;w działalności śledczej w&nbsp;zakresie walki z&nbsp;dopingiem w&nbsp;sporcie. To narzędzie, kt&oacute;re w&nbsp;naszym kraju weszło na najwyższy możliwy poziom, czego efektem są liczne operacje z&nbsp;organami ścigania, ale r&oacute;wnież fakt, że inne agencje na świecie starają się od nas uczyć, jak należy walczyć z&nbsp;nielegalną przestępczością sterydową&nbsp;</em>&ndash; wskazuje p.o. dyrektor POLADA. &ndash; <em>Rozw&oacute;j technologii, a przede wszystkim rozw&oacute;j internetu, zdecydowanie zwiększył dostępność substancji zabronionych na rynku.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, nowe technologie coraz istotniej wspierają jednak także walkę z&nbsp;dopingiem. Wśr&oacute;d nich są także narzędzia sztucznej inteligencji, wykorzystywane w&nbsp;analizowaniu danych, ale wciąż pozostają one jedynie wsparciem pracy kontroler&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Najważniejszym zadaniem dla&nbsp;Polskiej Agencji Antydopingowej na następny rok jest wejście 1 stycznia 2027 roku znowelizowanej wersji Światowego Kodeksu Antydopingowego. Między innymi dlatego obecnie w&nbsp;Polsce trwają prace nad nowelizacją ustawy o&nbsp;zwalczaniu dopingu w&nbsp;sporcie, kt&oacute;ra jest gł&oacute;wnym aktem prawnym regulującym te kwestie w&nbsp;naszym kraju</em> &ndash; m&oacute;wi Hubert Dziudzik.</p><p style="text-align:justify">W 2026 roku Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) wprowadziła zmiany w&nbsp;zasadach kontroli antydopingowych. Od 1 kwietnia 2026 roku skr&oacute;ciła z&nbsp;dw&oacute;ch godzin do 60 minut minimalny czas, jaki musi upłynąć od zakończenia wysiłku do pobrania pr&oacute;bki krwi m.in. na potrzeby modułu hematologicznego paszportu biologicznego sportowca. Z kolei na obowiązującej od początku roku liście substancji i&nbsp;metod zabronionych znalazły się nowe regulacje dotyczące m.in. manipulacji krwią oraz&nbsp;kolejnych substancji o&nbsp;działaniu stymulującym.</p><p style="text-align:justify">Kolejne zmiany w&nbsp;światowym systemie antydopingowym zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku wraz z&nbsp;nowym Światowym Kodeksem Antydopingowym i&nbsp;standardami międzynarodowymi. Dotyczą m.in. zasad ustalania sankcji, większej odpowiedzialności personelu &ndash; trener&oacute;w, lekarzy i&nbsp;innych os&oacute;b z&nbsp;otoczenia wspierającego zawodnik&oacute;w oraz&nbsp;wzmocnienia&nbsp;niezależności krajowych organizacji antydopingowych.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1875898538_polada_doping_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Zbrojeniówka przyciąga ogromny kapitał. Rynek finansowy widzi potężny potencjał w obronności]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/zbrojeniowka-przyciaga,p2134663336</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/zbrojeniowka-przyciaga,p2134663336</guid>
     <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/458-zbrojenia-inwestycje-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Większość bank&oacute;w komercyjnych w&nbsp;Polsce deklaruje doświadczenie w&nbsp;finansowaniu podmiot&oacute;w powiązanych z&nbsp;obronnością. Rośnie także zaangażowanie innych inwestor&oacute;w finansowych, dzięki czemu firmy z&nbsp;sektora obronnościowego mogą w&nbsp;coraz większym stopniu rozwijać swoje projekty dzięki kapitałowi prywatnemu. Jednocześnie inwestorzy widzą kilka barier i&nbsp;ryzyk związanych z&nbsp;takimi przedsięwzięciami.</strong></p><p style="text-align:justify">W raporcie &bdquo;Rola i&nbsp;znaczenie sektora bankowego w&nbsp;procesie finansowania działalności przedsiębiorc&oacute;w sektora obronnego&rdquo; opracowanym na zlecenie Programu Analityczno-Badawczego Fundacji Warszawski Instytut Bankowości wskazano, że sektor finansowy dostrzega duży potencjał wzrostu finansowania obronności w&nbsp;perspektywie najbliższych lat. Banki deklarują rosnące zainteresowanie finansowaniem sektora, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;obszarach: finansowania kontrakt&oacute;w, gwarancji bankowych, finansowania eksportu, inwestycji produkcyjnych czy łańcucha dostaw, a także projekt&oacute;w dual use. Eksperci oceniają, że skala zaangażowania sektora bankowego pozostaje relatywnie ograniczona w&nbsp;stosunku do prognozowanych potrzeb inwestycyjnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Kiedyś sektor zbrojeniowy był jednym z&nbsp;tzw. grzesznych przemysł&oacute;w, czyli sin industries. Sytuacja się zmieniła. Obecnie jest to jeden z&nbsp;sektor&oacute;w, w&nbsp;kt&oacute;re inwestorzy instytucjonalni wkładają i&nbsp;będą wkładać pieniądze. Tak świat się zmienił &ndash; </em>m&oacute;wi agencji Newseria Przemysław Krych, założyciel Cornerstone Investment Management.</p><p style="text-align:justify">Z badań przeprowadzanych przez&nbsp;Związek Bank&oacute;w Polskich wynika, że ok. 80 proc. sektora bankowego &ndash; liczonego udziałem w&nbsp;aktywach &ndash; jest już zaangażowane w&nbsp;finansowanie przedsięwzięć związanych z&nbsp;bezpieczeństwem i&nbsp;obronnością. Blisko 70 proc. finansuje projekty podw&oacute;jnego zastosowania, około połowy uczestniczy w&nbsp;finansowaniu zakup&oacute;w uzbrojenia, a ponad 30 proc. angażuje się w&nbsp;finansowanie rozwoju nowych technologii. Banki wskazują, że największymi barierami pozostają niejednoznaczne regulacje oraz&nbsp;trudności w&nbsp;ocenie ryzyka.&nbsp;Jak podkreślano na czerwcowym Kongresie Finansowania Odporności Bezpieczeństwa i&nbsp;Obronności, banki są gotowe angażować własny kapitał, ale potrzebują rozwiązań, kt&oacute;re pozwolą to ryzyko wsp&oacute;łdzielić.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jeżeli m&oacute;wimy o&nbsp;Polsce, do tej pory fokus był przede wszystkim na firmach technologicznych, a nie&nbsp;na tradycyjnej części tego sektora. To się zmienia. Jesteśmy inwestorem realizującym przedsięwzięcia związane z&nbsp;produkcją wielkokalibrowej amunicji artyleryjskiej, więc bardzo tradycyjną gałęzią produkcji zbrojeniowej. Myślę, że będzie więcej tego rodzaju przedsięwzięć &ndash;</em> uważa Przemysław Krych. &ndash;<em> Coraz więcej kapitału jest przeznaczone na sektor zbrojeniowy. Alokacje w&nbsp;portfelach inwestor&oacute;w się zwiększają, więc myślę, że ten sektor będzie się rozwijał dzięki pieniądzom instytucjonalnym od inwestor&oacute;w finansowych.</em></p><p style="text-align:justify">Z raportu S&amp;P Global Market Intelligence wynika, że w&nbsp;ubiegłym roku wartość transakcji private equity i&nbsp;venture capital w&nbsp;sektorze lotnictwa i&nbsp;obronności w&nbsp;Europie i&nbsp;Wielkiej Brytanii wzrosła prawie pięciokrotnie r/r i&nbsp;wyniosła 658,8 mln dol. w&nbsp;2025 roku. W tym czasie globalne transakcje wzrosły dwukrotnie i&nbsp;wyniosły 10,63 mld dol.</p><p style="text-align:justify">Z kolei opublikowany w&nbsp;styczniu raport &bdquo;EIF Equity Barometer Survey&rdquo; EIF Market Assessment &amp; Research wskazuje, że prawie połowa badanych zarządzających europejskimi funduszami VC/PE rozważa inwestycje związane z&nbsp;sektorem obronnym. Jedna trzecia twierdzi, że w&nbsp;ciągu najbliższych dw&oacute;ch lat zamierza wyjść poza&nbsp;inwestycje dotyczące wyłącznie produkt&oacute;w podw&oacute;jnego zastosowania.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Bariery mają charakter przede wszystkim regulacyjny i&nbsp;wynikają r&oacute;wnież z&nbsp;tego, że faworyzowany jest państwowy przemysł kosztem prywatnego. To się musi zmienić. Jeżeli to nastąpi, to na pewno więcej pieniędzy popłynie do tego sektora </em>&ndash; zaznacza założyciel Cornerstone Investment Management.&nbsp;&ndash; <em>Weźmy za przykład Czechy, w&nbsp;kt&oacute;rych powstała ogromna firma zbrojeniowa Czechoslovak Group. W tym roku weszła na giełdę w&nbsp;Amsterdamie i&nbsp;osiągnęła kapitalizację 38 mld dol. Wynika to z&nbsp;faktu, że polityka zam&oacute;wieniowa armii czeskiej nie&nbsp;faworyzowała wyłącznie państwowych podmiot&oacute;w, ale dawała r&oacute;wne szanse prywatnym. Dzięki temu firma przetrwała najtrudniejsze czasy, a teraz, ze względu na sytuację geopolityczną, biznes kwitnie.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;badania ZBP, banki wskazują szereg barier i&nbsp;czynnik&oacute;w ryzyka związanych z&nbsp;segmentem obronnościowym. Wynikają one ze specyfiki kontrakt&oacute;w obronnych, ich długoterminowego charakteru, wysokiej kapitałochłonności, wymog&oacute;w regulacyjnych czy ograniczonej transparentności części projekt&oacute;w. Dodatkowo ankietowane instytucje podkreślają także podwyższone ryzyko geopolityczne, kontraktowe i&nbsp;reputacyjne oraz&nbsp;ograniczenia wynikające z&nbsp;regulacji ostrożnościowych, w&nbsp;tym limit&oacute;w koncentracji i&nbsp;wymog&oacute;w kapitałowych.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/2134663336_zbrojenia_inwestycje_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nowe prawo ochroni rolników przed skargami sąsiadów. Część działek na wsi mocno straci na wartości]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nowe-prawo-ochroni,p949941100</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nowe-prawo-ochroni,p949941100</guid>
     <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/949941100_extradom_lex_rolnik2.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>18 sierpnia rząd zajmie się zmianami w&nbsp;prawie, kt&oacute;re mają wzmocnić ochronę działalności rolniczej. Swoje projekty w&nbsp;tej sprawie przedstawili także prezydent Karol Nawrocki oraz&nbsp;Konfederacja i&nbsp;PiS. To efekt coraz głośniejszych spor&oacute;w sąsiedzkich o&nbsp;związane z&nbsp;produkcją rolną i&nbsp;hodowlą hałasy, zapachy i&nbsp;inne uciążliwości. Nowe regulacje mogą wpłynąć także na rynek nieruchomości. Na wartości mogą stracić działki położone bezpośrednio przy gospodarstwach prowadzących intensywną produkcję rolną, a deweloperzy będą musieli ostrożniej wybierać lokalizacje nowych inwestycji.</strong></p><p style="text-align:justify">Sprawa Szymona Kluki, hodowcy trzody chlewnej z&nbsp;Grodziska pod Łodzią, trwała ponad dekadę. Rolnik prowadzi gospodarstwo od 2004 roku, a w&nbsp;2014 roku uruchomił nową tuczarnię i&nbsp;zwiększył produkcję do ok. 360 świń w&nbsp;jednym cyklu. Sąsiedzi kupili działki w&nbsp;2010 i&nbsp;2013 roku, mając świadomość, że obok znajduje się gospodarstwo i&nbsp;hodowla trzody. W 2017 roku pozwali rolnika, wskazując m.in. na uciążliwe zapachy. Sąd nakazał mu zapłatę ponad 110 tys. zł oraz&nbsp;ograniczenie uciążliwości związanych z&nbsp;hodowlą, a w&nbsp;maju 2025 roku Sąd Najwyższy oddalił jego skargę kasacyjną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Mamy w&nbsp;tej chwili cztery projekty ustaw: rządowy, prezydencki i&nbsp;dwa partyjne. Jest to związane ze sprawą rolnika spod Łodzi, kt&oacute;ra odbiła się szerokim echem w&nbsp;mediach i&nbsp;wywołała publiczną debatę&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Biznes Wojciech Rynkowski, ekspert Extradom.pl.</p><p style="text-align:justify">Rządowy projekt ustawy o&nbsp;zmianie niekt&oacute;rych ustaw w&nbsp;celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi przygotowało Ministerstwo Rolnictwa i&nbsp;Rozwoju Wsi. W marcu br. dokument trafił do konsultacji publicznych, a 18 sierpnia zajmie się nim rząd. Projekt zakłada m.in. lepsze informowanie os&oacute;b kupujących nieruchomości na wsi o&nbsp;możliwych uciążliwościach związanych z&nbsp;działalnością rolniczą.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Projekt rządowy przewiduje przede wszystkim oświadczenie u notariusza. Każdy, kto będzie kupował działkę na obszarach wiejskich lub sąsiadujących z&nbsp;obszarami wiejskimi, będzie musiał podpisać oświadczenie notarialne, że zdaje sobie sprawę z&nbsp;tego, jakie to&nbsp;</em><em>niesie </em><em>ze sobą skutki. Druga propozycja to doprecyzowanie, że typowa działalność rolna, związana na przykład z&nbsp;pracami polowymi, nie&nbsp;stanowi zakł&oacute;cenia ciszy nocnej. Były takie problemy, że trwały żniwa, kombajn pracował na polu po godzinie 22.00, a sąsiedzi dzwonili w&nbsp;sprawie zakł&oacute;cenia ciszy nocnej. Trzecia propozycja to ustanowienie w&nbsp;Kodeksie cywilnym zapisu, że typowa działalność rolnicza mieści się w&nbsp;zakresie normalnego korzystania z&nbsp;nieruchomości&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Wojciech Rynkowski.</p><p style="text-align:justify">Własny projekt ustawy o&nbsp;ochronie funkcji produkcyjnej wsi przedstawił r&oacute;wnież prezydent. Dokument wpłynął do Sejmu 7 kwietnia br. W lipcu został skierowany do konsultacji społecznych, kt&oacute;re zakończyły się 8 sierpnia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Projekt prezydencki idzie krok dalej. Pojawia się w&nbsp;nim zapis o&nbsp;tym, że domniemane skutki działalności, czyli ewentualne zapachy, hałasy itd., nie&nbsp;przekraczają granic użytkowania nieruchomości. Wprowadza też w&nbsp;przypadku skarg obowiązkową mediację przed skierowaniem sprawy do sądu. Ograniczenie działalności gospodarstwa rolnego miałoby być ostatecznością, dopiero wtedy, kiedy występuje realne zagrożenie dla&nbsp;ludzi lub środowiska. Tak że tu wyraźnie następuje wzmocnienie pozycji rolnik&oacute;w&nbsp;&ndash;</em> ocenia ekspert Extradom.pl.</p><p style="text-align:justify">W Sejmie są też dwa projekty poselskie dotyczące ochrony działalności rolniczej. Projekt posł&oacute;w Konfederacji zakłada m.in. wprowadzenie do prawa pojęcia &bdquo;dziedzictwa sensorycznego wsi&rdquo;, obejmującego zapachy i&nbsp;dźwięki wynikające z&nbsp;działalności rolniczej. Emisje związane z&nbsp;działalnością rolniczą prowadzoną zgodnie z&nbsp;prawem, zasadami wsp&oacute;łżycia społecznego i&nbsp;stosunkami miejscowymi miałyby podlegać ochronie prawnej i&nbsp;nie stanowić naruszenia innych praw. Podobne rozwiązanie funkcjonuje we Francji, gdzie od 2021 roku prawo uznaje charakterystyczne dźwięki i&nbsp;zapachy teren&oacute;w wiejskich za element dziedzictwa sensorycznego.</p><p style="text-align:justify">Z kolei projekt posł&oacute;w PiS zakłada, że przy ocenie hałasu, zapach&oacute;w i&nbsp;innych uciążliwości wynikających z&nbsp;działalności rolniczej należy uwzględniać rolnicze przeznaczenie nieruchomości i&nbsp;stosować podwyższoną przeciętną miarę zakł&oacute;ceń. Zmiana przeznaczenia okolicznych teren&oacute;w lub stosunk&oacute;w miejscowych nie&nbsp;miałaby uniemożliwiać kontynuowania dotychczasowej działalności rolniczej. Oba projekty zostały złożone w&nbsp;Sejmie na początku 2025 roku i&nbsp;są przedmiotem prac sejmowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tego typu problemy są typowe dla&nbsp;każdej większej inwestycji, niezależnie od tego, czy dotyczy to farmy wiatrowej, farmy fotowoltaicznej, biogazowni, czy spalarni śmieci. Czasem dotyczy to r&oacute;wnież modernizacji infrastruktury, na przykład rozbudowy lotniska lub linii kolejowej. Budzi to powszechny sprzeciw społeczny, zwłaszcza w&nbsp;najbliższym sąsiedztwie. Rolą rządu i&nbsp;władz jest znalezienie balansu między interesem społeczności, interesem strategicznym państwa a prawem właścicieli do spokojnego korzystania z&nbsp;ich nieruchomości </em>&ndash; tłumaczy Wojciech Rynkowski.</p><p style="text-align:justify">Od kilkunastu lat w&nbsp;wyniku migracji wewnętrznych tereny wiejskie zyskują nowych mieszkańc&oacute;w. Z danych GUS wynika, że w&nbsp;2025 roku dodatnie saldo migracji dla&nbsp;teren&oacute;w wiejskich wyniosło 36,1 tys. os&oacute;b. Rok wcześniej było to 42,4 tys., podczas gdy w&nbsp;2000 roku &ndash; 4,2 tys.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wieś jest nie&nbsp;tylko miejscem, do kt&oacute;rego chętnie się&nbsp;</em><em>wyprowadzamy </em><em>w&nbsp;poszukiwaniu spokoju, lecz także miejscem pracy rolnik&oacute;w, kt&oacute;rzy prowadzą tutaj gospodarstwa i&nbsp;produkują żywność dla&nbsp;nas wszystkich &ndash;</em> przypominał minister Stefan Krajewski.</p><p style="text-align:justify">Unia Producent&oacute;w i&nbsp;Pracodawc&oacute;w Przemysłu Mięsnego w&nbsp;&bdquo;Raporcie o&nbsp;wyzwaniach prawnych i&nbsp;społecznych na wsp&oacute;łczesnej wsi&rdquo; podaje, powołując się na dane CBOS, że 78 proc. badanych kojarzy tereny wiejskie przede wszystkim z&nbsp;przyrodą i&nbsp;nieskażonym środowiskiem. Połowa wskazuje wieś jako miejsce odpoczynku, relaksu i&nbsp;spokoju. Wieś kojarzy się Polakom r&oacute;wnież ze świeżym powietrzem i&nbsp;pięknem natury (41 proc.) oraz&nbsp;ciszą i&nbsp;brakiem hałasu (23 proc.). Jedynie 6 proc. ankietowanych kojarzy ją z&nbsp;ciężką pracą.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nowe regulacje niewątpliwie będą miały dość istotny wpływ na rynek nieruchomości. Na wartości stracą te działki, kt&oacute;re są położone bezpośrednio w&nbsp;sąsiedztwie gospodarstw rolnych, zwłaszcza tych, gdzie jest prowadzona intensywna produkcja rolna, natomiast pozostałe tereny zyskają. Deweloperzy, kt&oacute;rzy do tej pory chętnie budowali swoje inwestycje na takich obszarach, będą musieli zrewidować swoje plany, bo jednak to sąsiedztwo będzie dużo lepiej chronione, nie&nbsp;będzie można podnosić zarzutu, że na przykład po godzinie 22.00 hałasuje kombajn&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Wojciech Rynkowski.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/949941100_extradom_lex_rolnik2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rośnie znaczenie Polski na rynku centrów danych. Możemy przyciągnąć inwestycje liczone w gigawatach]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-znaczenie-polski,p11368670</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rosnie-znaczenie-polski,p11368670</guid>
     <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pldca-centra-danych-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polska wyrasta na lidera wzrostu w&nbsp;Europie Środkowo-Wschodniej pod względem mocy centr&oacute;w danych. Tylko w&nbsp;2025 roku wygenerowały one 10,6 mld zł wartości dodanej brutto i&nbsp;4,3 mld zł wpływ&oacute;w fiskalnych. Potencjał tego sektora jest jednak znacznie większy &ndash; wskazuje raport Polskiego Związku Centr&oacute;w Danych i&nbsp;PwC Polska. Zdaniem autor&oacute;w publikacji atutem przyciągającym tego typu inwestycje do kraju może być trwająca rozbudowa infrastruktury energetycznej, z&nbsp;kolei słabą stroną są długie procesy administracyjne.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gdy popatrzymy na szeroki rynek europejski data center, to Polska niestety ma w&nbsp;nim tylko 2 proc. udziału. Z jednej strony pozycjonuje nas to na dobrej startowej pozycji do dalszego rozwoju i&nbsp;mam nadzieję, że on nastąpi już wkr&oacute;tce. Europejski rynek data center to jest ok. 14 GW mocy w&nbsp;całości, a Polska ma tylko 250 MW. Biorąc pod uwagę pozycję naszego kraju jako piątej gospodarki Unii Europejskiej, jest pewne niedoszacowanie w&nbsp;tym sektorze </em>&ndash; wskazuje w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Krystian Pypłacz, ekspert Polskiego Związku Centr&oacute;w Danych (PLDCA).</p><p style="text-align:justify">Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Centr&oacute;w Danych (EUDCA), na kt&oacute;re powołują się autorzy raportu &bdquo;Napędzając gospodarkę: gospodarczy wpływ sektora Data Center w&nbsp;Polsce&rdquo;, całkowita moc centr&oacute;w danych w&nbsp;kraju może przekroczyć 550 MW do 2031 roku. To oznaczałoby ponad dwukrotny wzrost względem poziom&oacute;w z&nbsp;2025 roku. W bardziej optymistycznym scenariuszu do 2040 roku potencjał rynku może sięgnąć ok. 5 GW, na co wskazują plany inwestycyjne Polskich Sieci Elektroenergetycznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zachodni rynek data center jest już mocno wysycony. Występują tam pewne ograniczenia w&nbsp;zakresie mocy przyłączeniowych. W takich miastach jak Dublin czy Amsterdam wręcz są moratoria na budowę nowych, dużych ośrodk&oacute;w data center. Pod tym względem Polska jest dobrze pozycjonowana do przejęcia dużych mocy, podłączenia i&nbsp;zasilania. Infrastruktura energetyczna to jest nasz gł&oacute;wny atut </em>&ndash; wyjaśnia Krystian Pypłacz.</p><p style="text-align:justify">Eksperci oceniają, że jeśli inwestycje w&nbsp;sieci i&nbsp;nowe moce przełożą się na realną dostępność infrastruktury, Polska może przejąć część projekt&oacute;w, kt&oacute;re nie&nbsp;mogą być lokowane w&nbsp;przeciążonych hubach europejskich.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Mocna pozycja Polski związana z&nbsp;dostępnością energii pozwala nam przyłączyć duże moce obliczeniowe. Mamy lokalizację, gdzie możemy wybudować kampusy, kt&oacute;re mają po 1 GW albo i&nbsp;więcej. To jest cztero&ndash;pięciokrotne zwiększenie obecnej mocy. Takie moce też przewiduje PSE w&nbsp;swoich planach rozbudowy, więc w&nbsp;tym zakresie mamy duże możliwości </em>&ndash; podkreśla ekspert PLDCA.</p><p style="text-align:justify">W planach są m.in. Baltic Data Center Campus na Pomorzu o&nbsp;mocy 3,2 GW, Stargard z&nbsp;infrastrukturą skalowalną do 960 MW oraz&nbsp;Bełchat&oacute;w Data Center Campus o&nbsp;skali 500 MW. Te projekty wykraczają poza&nbsp;klasyczne centra danych i&nbsp;wpisują się w&nbsp;logikę dużych kampus&oacute;w hyperscale oraz&nbsp;infrastruktury gotowej pod AI.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Polska może także skorzystać&nbsp;na unijnej strategii rozbudowy mocy obliczeniowej centr&oacute;w danych. Komisja Europejska proponuje potrojenie mocy centr&oacute;w danych w&nbsp;UE w&nbsp;ciągu najbliższych pięciu&ndash;siedmiu lat. Jednocześnie zwraca uwagę na potrzebę bardziej zr&oacute;wnoważonego geograficznie rozmieszczenia mocy obliczeniowych w&nbsp;Europie i&nbsp;zmniejszenia koncentracji infrastruktury w&nbsp;dotychczasowych hubach. Polska została wskazana jako jeden z&nbsp;kluczowych europejskich rynk&oacute;w &ndash; obok Hiszpanii, Włoch i&nbsp;kraj&oacute;w nordyckich&nbsp;&ndash; na kt&oacute;rych już teraz koncentruje się rosnący popyt na nowe inwestycje cyfrowe w&nbsp;Unii.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Nowa strategia Unii Europejskiej dotycząca między innymi lokalizacji gigafabryk AI przewiduje ich geograficzne rozproszenie. Powinno ono r&oacute;wnież obejmować Europę Środkowo-Wschodnią i&nbsp;w tym zakresie Polska jest wiodącym rynkiem. Mam nadzieję, że to pomoże w&nbsp;ulokowaniu tej znaczącej infrastruktury dla&nbsp;Europy w&nbsp;naszym kraju &ndash;</em> zaznacza Krystian Pypłacz.</p><p style="text-align:justify">Gigafabryki sztucznej inteligencji to wielkoskalowe obiekty przeznaczone do obsługi najbardziej wymagających zastosowań AI, m.in. trenowania i&nbsp;wdrażania zaawansowanych modeli. Obiekty łączą moc obliczeniową, ponad 100 tys. zaawansowanych procesor&oacute;w sztucznej inteligencji, a także kładą duży nacisk na moc, niezawodne łańcuchy dostaw, zaawansowane sieci, efektywność energetyczną i&nbsp;automatyzację opartą na AI.</p><p style="text-align:justify">Pod koniec lipca br. EuroHPC JU ogłosiło przetarg na wyb&oacute;r projekt&oacute;w budowy europejskiej infrastruktury obliczeniowej nowej generacji dla&nbsp;sztucznej inteligencji. Polska uczestniczy w&nbsp;tej inicjatywie i&nbsp;chce się ubiegać&nbsp;o&nbsp;lokalizację jednej z&nbsp;europejskich&nbsp;Gigafabryk&nbsp;AI.&nbsp;Planowany projekt, jak informuje resort cyfryzacji, będzie mieć znaczenie nie&nbsp;tylko dla&nbsp;naszego kraju, ale też całego regionu. Gotowość do zakupu usług obliczeniowych z&nbsp;przyszłej infrastruktury zadeklarowały m.in.&nbsp;Litwa, Węgry, Chorwacja i&nbsp;Słowacja.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ważnym atutem Polski jest r&oacute;wnież nasz klimat. Poza krajami skandynawskimi mamy najniższą temperaturę średnioroczną, więc to obniża koszty chłodzenia takich ośrodk&oacute;w &ndash;</em> wyjaśnia ekspert PLDCA.</p><p style="text-align:justify">Umiarkowany klimat kontynentalny i&nbsp;stosunkowo niskie średnie temperatury otoczenia stwarzają dobre warunki do korzystania z&nbsp;system&oacute;w free-coolingu przez&nbsp;znaczną część roku. Według ekspert&oacute;w PLDCA i&nbsp;PwC stanowi to przewagę operacyjną w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;cieplejszymi rynkami Europy Południowej, takimi jak Madryt, Mediolan czy Lizbona, gdzie zapotrzebowanie na chłodzenie jest strukturalnie wyższe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gł&oacute;wnym elementem ograniczającym wzrost rynku są procedury administracyjne związane z&nbsp;budową data center. Rynek w&nbsp;obecnej fazie jest na etapie szybkiego dostarczania inwestycji, wprowadzania ich do produkcji. M&oacute;wimy o&nbsp;tzw. time to market, czyli czasie dostarczenia inwestycji na rynek, kt&oacute;ry jest dziś ważniejszy niż pieniądze, więc musimy go skr&oacute;cić, aby być bardziej konkurencyjnymi na rynku europejskim </em>&ndash; tłumaczy Krystian Pypłacz.</p><p style="text-align:justify">Ten aspekt znalazł się w&nbsp;projektowanej unijnej regulacji CADA, czyli Cloud and AI Development Act. Komisja Europejska proponuje wyznaczenie przez&nbsp;państwa członkowskie specjalnych stref przyspieszonego rozwoju data center, w&nbsp;kt&oacute;rych będą obowiązywać uproszczone procedury, m.in. jedno okienko administracyjne koordynujące cały proces inwestycyjny i&nbsp;ograniczenie czasu na uzyskanie decyzji do maksymalnie 12 miesięcy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W tym momencie procesy administracyjne związane z&nbsp;uzyskaniem pozwoleń środowiskowych czy pozwoleń na budowę trwają ponad dwa lata. To jest gł&oacute;wny bloker do rozwoju tego rynku &ndash;</em> wskazuje&nbsp;ekspert PLDCA..</p><p style="text-align:justify">Według danych Polskiego Związku Centr&oacute;w Danych całkowity pipeline mocy IT w&nbsp;Polsce sięga 500 MW. Sektor centr&oacute;w danych w&nbsp;Polsce przyczynia się do utrzymania niemal 41 tys. miejsc pracy w&nbsp;przeliczeniu na pełne etaty. Nieco ponad 27 tys. etat&oacute;w jest związanych&nbsp;z&nbsp;codziennymi operacjami centr&oacute;w danych. Są to m.in. inżynierowie IT, technicy data center, specjaliści sieciowi, facility managerowie, pracownicy ochrony, zespoły administracyjne, finansowe i&nbsp;sprzedażowe. 4,3 tys. miejsc pracy powstaje w&nbsp;łańcuchach dostaw, kt&oacute;re obejmują firmy budowlane, energetyczne, dostawc&oacute;w system&oacute;w chłodzenia i&nbsp;instalacji elektrycznych, logistykę oraz&nbsp;usługi profesjonalne. Kolejne 9,5 tys. etat&oacute;w wynika z&nbsp;wydatk&oacute;w pracownik&oacute;w i&nbsp;ich gospodarstw domowych, kt&oacute;re wspierają zatrudnienie m.in. w&nbsp;handlu, usługach lokalnych, mieszkalnictwie czy ochronie zdrowia.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/11368670_pldca_centra_danych_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ekstremalne zjawiska pogodowe będą coraz częstsze. Polska nie jest przygotowana na ich skutki]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ekstremalne-zjawiska,p651794769</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ekstremalne-zjawiska,p651794769</guid>
     <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/651794769_ig_prognozy_2.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Zmiany klimatu zwiększają ryzyko występowania gwałtownych zjawisk pogodowych i&nbsp;mogą zwiększać ich intensywność. Naukowcy podkreślają, że ten kierunek nie&nbsp;jest zaskoczeniem &ndash; modele klimatyczne od lat pokazują, z&nbsp;czym będziemy musieli się mierzyć. Większym problemem jest przygotowanie na skutki tych zmian. Polska ma w&nbsp;tym zakresie duże zaległości &ndash; zar&oacute;wno pod względem infrastruktury, jak i&nbsp;świadomości oraz&nbsp;umiejętności reagowania na ostrzeżenia.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Widać w&nbsp;danych meteorologicznych, że pakujemy się w&nbsp;trudny klimat. To oznacza, że będziemy mieć do czynienia z&nbsp;gwałtowniejszymi typami pog&oacute;d, kt&oacute;re będą testować naszą infrastrukturę cywilizacyjną. Dla&nbsp;mnie ogromnym zaskoczeniem jest to, jak bardzo nasz dyskurs polityczny i&nbsp;społeczny jest nieprzygotowany do tego typu wyzwań: do rozmowy i&nbsp;wymagania od naszych polityk&oacute;w działania i&nbsp;reakcji&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Michał Brennek z&nbsp;Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślają klimatolodzy, w&nbsp;dyskursie publicznym wciąż zdarzają się niezgodne z&nbsp;wiedzą naukową tezy dotyczące klimatu. Jako przykład prof. Szymon Malinowski z&nbsp;Komitetu ds. Kryzysu Klimatycznego PAN oraz&nbsp;prof. Bogdan Chojnicki z&nbsp;Uniwersytetu Przyrodniczego w&nbsp;Poznaniu podają projekt ustawy Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości dotyczący wyjścia Polski z&nbsp;unijnego systemu handlu emisjami (ETS), w&nbsp;kt&oacute;rym znalazły się tezy, że człowiek nie&nbsp;ma żadnego wpływu na klimat, a poziom CO<sub>2</sub>&nbsp;w&nbsp;atmosferze ziemskiej jest krytycznie niski, a nie&nbsp;alarmująco wysoki.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Od ponad 100 lat uszczeg&oacute;łowiamy bardzo drobne detale, rozumiejąc coraz lepiej system klimatyczny. Czy jesteśmy w&nbsp;stanie przewidzieć, jak będzie się zmieniał klimat? Tak, jak najbardziej, ale częścią tego systemu klimatycznego jest to, co robi człowiek, i&nbsp;tego nie&nbsp;do końca jesteśmy w&nbsp;stanie przewidzieć. Ludzie nie&nbsp;rozumieją i&nbsp;nie podejmują działania, dop&oacute;ki coś bardzo nie&nbsp;zaboli. A ponieważ klimat cechuje się dużą inercją, to gdy już zaboli, to niestety nie&nbsp;będzie już powrotu do stabilnego klimatu&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Michał Brennek.</p><p style="text-align:justify">Według raportu Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) &bdquo;Stan globalnego klimatu 2025&rdquo; lata 2015&ndash;2025 były najcieplejszymi latami w&nbsp;historii pomiar&oacute;w. W 2025 roku średnia globalna temperatura była o&nbsp;ok. 1,43&deg;C wyższa niż w&nbsp;latach 1850&ndash;1900. Oceany nadal się nagrzewają i&nbsp;przez ostatnie dwie dekady pochłonęły rocznie ilość energii odpowiadającą około 18-krotności rocznego zużycia energii przez&nbsp;ludzkość. Postępuje r&oacute;wnież topnienie lodowc&oacute;w, a zasięg lodu morskiego w&nbsp;Arktyce był bliski rekordowo niskiego. Po raz pierwszy WMO zaliczyła też nier&oacute;wnowagę energetyczną Ziemi do kluczowych wskaźnik&oacute;w klimatycznych &ndash; osiągnęła ona najwyższy poziom w&nbsp;65-letnim okresie pomiar&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Według WMO średnia temperatura w&nbsp;poszczeg&oacute;lnych latach 2026&ndash;2030 ma być o&nbsp;1,3&ndash;1,9&deg;C wyższa od średniej z&nbsp;lat 1850&ndash;1900. Organizacja ocenia na 91 proc. prawdopodobieństwo, że przynajmniej w&nbsp;jedno z&nbsp;tych lat czasowo przekroczy pr&oacute;g 1,5&deg;C, a na 86 proc. &ndash; że w&nbsp;tym okresie padnie nowy globalny rekord temperatury.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Z czym możemy się mierzyć klimatycznie i&nbsp;pogodowo za 5&ndash;10 lat? Bardzo dużo zależy od tego, co dzisiaj zrobimy. Jedna strona medalu to stabilizacja klimatu i&nbsp;nasze działania, kt&oacute;re podejmujemy jako ludzkość, i&nbsp;tu też mamy sukcesy. Uznano, że najczarniejszy scenariusz zmiany klimatu się nie&nbsp;zrealizuje, ale nie&nbsp;dlatego, że nauka się myliła, tylko dlatego, że podjęliśmy skuteczne działania i&nbsp;ograniczyliśmy emisję CO<sub>2</sub>&nbsp;i&nbsp;gaz&oacute;w cieplarnianych</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi ekspert Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN. &ndash;&nbsp;<em>Druga rzecz to jest pytanie, jak będziemy cywilizacyjnie przystosowani na przykład do ochrony naszych najmłodszych i&nbsp;najstarszych.&nbsp;We wrześniu marszałek Sejmu zapowiedział debatę o&nbsp;dostosowaniu do zmiany klimatu i&nbsp;bezpieczeństwie klimatycznym. Dotychczas politycy w&nbsp;og&oacute;le nie&nbsp;podejmowali tego tematu, a on jest bardzo ważny.</em></p><p style="text-align:justify">Od stycznia 2025 roku miasta liczące co najmniej 20 tys. mieszkańc&oacute;w mają ustawowy obowiązek przygotowania miejskich plan&oacute;w adaptacji. Obejmuje on łącznie 209 miast, przy czym około trzech czwartych z&nbsp;nich już wcześniej dobrowolnie przygotowywało takie dokumenty. Plany mają uwzględniać lokalne zagrożenia meteorologiczne i&nbsp;hydrologiczne oraz&nbsp;określać działania dotyczące m.in. zazieleniania miast i&nbsp;zagospodarowania w&oacute;d opadowych.</p><p style="text-align:justify">Z badania More in Common wynika, że Polacy zdają sobie sprawę z&nbsp;rosnącej skali zagrożeń &ndash; 59 proc. respondent&oacute;w dostrzega, że fale upał&oacute;w są coraz częstsze i&nbsp;bardziej dotkliwe. Z drugiej strony tylko 7 proc. Polak&oacute;w uważa państwo za dobrze przygotowane na ekstremalne zjawiska pogodowe, a połowa badanych ocenia, że nie&nbsp;chroni ono odpowiednio obywateli przed skutkami zmiany klimatu. Zaledwie 11 proc. badanych uważa, że instytucje publiczne sprawnie zapobiegają i&nbsp;reagują na bieżąco w&nbsp;sytuacjach kryzysowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Cywilizacyjnie budujemy miasta gł&oacute;wnie dla&nbsp;samochod&oacute;w, a nie&nbsp;dla pieszych, wycinamy, co się da, betonujemy, ile się da. Nie jesteśmy przygotowani na to, że nasze budynki za chwilę nie&nbsp;będą potrzebowały izolacji dlatego, że na zewnątrz jest zimno, tylko dlatego, że jest za gorąco. Nie będziemy rozważać, ile potrzebujemy energii na zimę, a będziemy&nbsp;</em><em>także&nbsp;</em><em>rozważać, ile potrzebujemy energii latem, żeby było chłodniej. Mam wrażenie, że zostaliśmy w&nbsp;Polsce bardzo z&nbsp;tyłu z&nbsp;tą transformacją</em>&nbsp;&ndash; przekonuje ekspert PAN.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, na przestrzeni ostatnich lat znacząco poprawiamy możliwości prognozowania pogody i&nbsp;klimatu, w&nbsp;czym pomagają nam nowe technologie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jestem bardzo zdziwiony, że Polska jeszcze nie&nbsp;uczestniczy w&nbsp;pracach Europejskiego Centrum Średnioterminowych Prognoz Pogody</em><em>, że nie&nbsp;jesteśmy nawet stowarzyszonymi członkami w&nbsp;ECMWF, tylko&nbsp;kupujemy </em><em>od nich produkty. W&nbsp;tym centrum wsp&oacute;lnym wysiłkiem państw europejskich przesuwa się granicę skutecznego przewidywania pogody, ale także zapewnia niezwykle dobre prognozy klimatyczne. Mam nadzieję, że niebawem dołączymy do tej organizacji, bo to nie&nbsp;tylko kwestia nauki, ale przede wszystkim skutecznej osłony meteorologicznej naszego kraju&nbsp;&ndash; </em>m&oacute;wi Michał Brennek.</p><p style="text-align:justify">ECMWF zrzesza obecnie 23 państwa członkowskie, a kolejnych 12 ma status państw wsp&oacute;łpracujących. W tej drugiej grupie są m.in. Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Litwa i&nbsp;Łotwa. Państwa uczestniczące w&nbsp;pracach otrzymują w&nbsp;czasie rzeczywistym dane z&nbsp;prognoz ECMWF oraz&nbsp;mają dostęp do podstawowych zasob&oacute;w obliczeniowych i&nbsp;archiwum meteorologicznego, a państwa członkowskie r&oacute;wnież do superkomputer&oacute;w centrum.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/651794769_ig_prognozy_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rynek ropy jeszcze długo będzie odczuwał skutki zakłóceń w Zatoce Perskiej. Samo odblokowanie cieśniny Ormuz nie wystarczy]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rynek-ropy-jeszcze-dlugo,p1744704780</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rynek-ropy-jeszcze-dlugo,p1744704780</guid>
     <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/epetrol-ropa-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Zdaniem ekspert&oacute;w rynku paliw ustabilizowanie sytuacji w&nbsp;cieśninie Ormuz nie&nbsp;wystarczy do tego, aby rynek ropy naftowej m&oacute;gł powr&oacute;cić do stanu sprzed wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Kluczowe będzie także ponowne uruchomienie rafinerii uszkodzonych w&nbsp;wyniku atak&oacute;w. W ich opinii decyzja kraj&oacute;w OPEC+ o&nbsp;zwiększeniu wydobycia tego surowca przez&nbsp;OPEC może nie&nbsp;pom&oacute;c, a wiele kraj&oacute;w szuka alternatywnych dr&oacute;g jego transportu.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ustabilizowanie sytuacji w&nbsp;cieśninie Ormuz nie&nbsp;wystarczy, żebyśmy mogli m&oacute;wić o&nbsp;powrocie do normalności.&nbsp;</em><em>Po pierwsze, t</em><em>rzeba uzupełnić brakujące zapasy, kt&oacute;re wykorzystano przez&nbsp;okres całego konfliktu. Należy r&oacute;wnież uzupełnić infrastrukturę, kt&oacute;ra została uszkodzona. Drugim problemem jest aktywność Huti w&nbsp;rejonie Morza Czerwonego, cieśniny Bab al-Mandab, czyli drugiej strony P&oacute;łwyspu Arabskiego, kt&oacute;ra też nie&nbsp;jest obojętna dla&nbsp;żeglugi surowcowej </em>&ndash; wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z&nbsp;E-petrol.pl. <em>&ndash; Wszystkie te czynniki musiałyby zaistnieć razem, żeby można było m&oacute;wić o&nbsp;normalizacji.</em></p><p style="text-align:justify">Globalna firma technologiczno-analityczna Kpler podaje, że średni przer&oacute;b rafinerii na Bliskim Wschodzie wyni&oacute;sł w&nbsp;II kwartale 6,5 mln baryłek dziennie i&nbsp;był o&nbsp;27 proc. niższy niż rok wcześniej. Uszkodzenia rafinerii m.in. w&nbsp;Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i&nbsp;Kuwejcie będą wymagały napraw, kt&oacute;re mogą powodować przestoje do końca roku.</p><p style="text-align:justify">Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) w&nbsp;raporcie z&nbsp;sierpnia 2026 roku prognozuje, że światowy popyt na ropę naftową w&nbsp;tym roku spadnie o&nbsp;1,6 mln baryłek dziennie, z&nbsp;kolei globalna podaż spadnie średnio o&nbsp;4,3 mln baryłek dziennie. Analitycy podkreślają, że wpływ na to mają utrzymujące się zakł&oacute;cenia transportu przez&nbsp;cieśninę Ormuz.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Analitycy i&nbsp;tak łagodnie szacują, że co najmniej do końca roku będziemy odczuwać skutki tej sytuacji, czyli kłopot&oacute;w związanych z&nbsp;żeglugą albo jej brakiem w&nbsp;cieśninie Ormuz. Oczywiście przy założeniu, że konflikt skończyłby się niebawem. Im dłużej będzie trwał, tym dłuższa będzie droga do naprawienia sytuacji &ndash;</em> podkreśla dr Jakub Bogucki.</p><p style="text-align:justify">IEA wskazuje, że potrzeba ponownego otwarcia cieśniny Ormuz jest coraz pilniejsza, ponieważ stopniowo obniżane są zapasy ropy naftowej. Prognozy tej organizacji zakładają odbicie w&nbsp;przyszłym roku &ndash; popyt ma wzrosnąć o&nbsp;2,4 mln baryłek dziennie, a podaż o&nbsp;8,3 mln.</p><p style="text-align:justify">W lipcu br. siedem państw OPEC+, tj. Arabia Saudyjska, Rosja, Irak, Kuwejt, Kazachstan, Algieria i&nbsp;Oman, zdecydowało o&nbsp;zwiększeniu produkcji ropy od sierpnia br. o&nbsp;188 tys. baryłek dziennie. Taką samą decyzję podjęto w&nbsp;sierpniu i&nbsp;ma ona zacząć obowiązywać od września br.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W tym momencie polityka OPEC ma charakter zdecydowanie bardziej teoretyczny niż jeszcze kilka miesięcy temu. Duża część produkcji tych kraj&oacute;w musi przejść przez&nbsp;cieśninę Ormuz albo w&nbsp;jakiś spos&oacute;b jest ograniczona możliwościami tranzytowymi z&nbsp;Zatoki Perskiej. Wydaje się więc, że to jest wyłącznie deklaracja o&nbsp;charakterze papierowym </em>&ndash; wyjaśnia analityk rynku paliw z&nbsp;E-petrol.pl. <em>&ndash; Wiele kraj&oacute;w OPEC pr&oacute;buje szukać alternatywnych dr&oacute;g przesyłu swojego surowca, natomiast to nie&nbsp;jest takie proste. Na pewno nie&nbsp;jest możliwe w&nbsp;takiej ilości, w&nbsp;jakiej było to eksportowane przez&nbsp;Zatokę Perską w&nbsp;normalnych warunkach.</em></p><p style="text-align:justify">Według amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) najważniejszymi strategicznie wąskimi gardłami na świecie dla&nbsp;tranzytu ropy naftowej są cieśnina Ormuz, prowadząca z&nbsp;Zatoki Perskiej, a także cieśnina Malakka łącząca Ocean Indyjski z&nbsp;Oceanem Spokojnym.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Obecna sytuacja na pewno uświadamia rynkowi naftowemu bardzo silną zależność od wąskich gardeł, kt&oacute;rych na świecie jest kilka i&nbsp;kt&oacute;re trzeba bardzo bacznie monitorować, żeby żegluga tamtędy była drożna i&nbsp;nie była w&nbsp;żaden spos&oacute;b zagrożona. To powoduje paraliż o&nbsp;skali niemalże globalnej. Widzimy taką sytuację teraz w&nbsp;kontekście Ormuzu, Bab al-Mandab, ale pamiętajmy, że na świecie jest też chociażby cieśnina Malakka, Kanał Panamski czy wiele innych wąskich gardeł, kt&oacute;re łatwo sparaliżować i&nbsp;kt&oacute;re mogą pozostawać problemem dla&nbsp;żeglugi &ndash; nie&nbsp;tylko naftowej, ale handlowej w&nbsp;og&oacute;le &ndash;</em> podkreśla dr Jakub Bogucki.</p><p style="text-align:justify">Na sytuację na światowym rynku paliw wpływa r&oacute;wnież sytuacja w&nbsp;rosyjskim sektorze rafineryjnym. W lipcu br., jak wynika z&nbsp;danych Centrum Badań nad Energią i&nbsp;Czystym Powietrzem (CREA), eksport rosyjskich produkt&oacute;w naftowych spadł o&nbsp;23 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu do czerwca br. i&nbsp;wyni&oacute;sł 4,7 mln t. To najniższy&nbsp;poziom&nbsp;w&nbsp;historii, o&nbsp;połowę niższy niż rok wcześniej. Problemy dotyczą też zaopatrzenia rynku wewnętrznego. Ma to związek z&nbsp;atakami dronowymi Ukrainy na rafinerie w&nbsp;r&oacute;żnych miejscach kraju.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ta sytuacja powoduje bardzo poważny paraliż możliwości eksportowych i&nbsp;produkcyjnych tego kraju. Jego znaczenie dla&nbsp;rynku naftowego&nbsp;</em><em>się </em><em>obniża </em>&ndash; tłumaczy analityk rynku paliw z&nbsp;E-petrol.pl.<em> &ndash; Rosja, mimo obarczenia sankcjami przez&nbsp;Unię Europejską, pozostawała i&nbsp;nadal pozostaje bardzo ważnym eksporterem zar&oacute;wno ropy, jak i&nbsp;paliw gotowych na r&oacute;żne rynki świata, zwłaszcza azjatyckie.</em></p><p style="text-align:justify">Według CREA Chiny pozostają największym odbiorcą rosyjskiej ropy, odpowiadając za połowę jej eksportu. Na kolejnych miejscach są Indie (37 proc.), Turcja i&nbsp;Unia Europejska (po 5 proc.). Wśr&oacute;d odbiorc&oacute;w produkt&oacute;w naftowych z&nbsp;Rosji dominują Turcja (26 proc.), Chiny (12 proc.) i&nbsp;Brazylia (11 proc.).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To z&nbsp;całą pewnością jeszcze nie&nbsp;wyklucza Rosji z&nbsp;globalnej gry o&nbsp;eksport surowcowy. Cały czas pozostaje ona ważnym operatorem na świecie, szczeg&oacute;lnie istotnym dla&nbsp;odbiorc&oacute;w azjatyckich. Bardzo uszkodzony jest jednak w&nbsp;tym momencie potencjał rosyjski, zwłaszcza jeśli chodzi o&nbsp;produkcję paliw gotowych. Pamiętajmy, że Rosja zasilała</em><em> wiele kraj&oacute;w</em><em>&nbsp;olejem napędowym, zwłaszcza produkowanym we własnych rafineriach &ndash; </em>podkreśla dr Jakub Bogucki.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje raport firmy Kpler, wiele rafinerii znajdujących się poza&nbsp;strefą konfliktu działa blisko maksimum możliwości, by zrekompensować spadek dostaw z&nbsp;Bliskiego Wschodu czy Rosji. Przykładowo tygodniowe wykorzystanie mocy rafineryjnych w&nbsp;amerykańskich instalacjach wzrosło ostatnio do 97 proc. Z uwagi na niewielką nadwyżkę mocy przerobowych w&nbsp;rafineriach poza&nbsp;strefą konfliktu rynek ma ograniczoną zdolność do kompensowania dalszych spadk&oacute;w dostaw.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeśli mielibyśmy wskazać kogoś, kto na tym zyskuje, z&nbsp;całą pewnością jest to sytuacja korzystna chociażby dla&nbsp;producent&oacute;w, kt&oacute;rzy mogą w&nbsp;łatwy spos&oacute;b bez zagrożenia eksportować sw&oacute;j surowiec na rynki światowe, na przykład nafciarzy amerykańskich i&nbsp;producent&oacute;w z&nbsp;zachodniej Afryki. Te kraje nie&nbsp;mają w&nbsp;tym momencie poważnych ograniczeń o&nbsp;charakterze zagrożenia bezpieczeństwa logistycznego </em>&ndash; podkreśla ekspert.</p><p style="text-align:justify">Stany Zjednoczone stały się największym eksporterem ropy i&nbsp;produkt&oacute;w naftowych na świecie, wyprzedzając Arabię Saudyjską i&nbsp;Rosję. Zmiana ta umacnia pozycję amerykańskich firm na rynkach energetycznych.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1744704780_epetrol_ropa2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska w tyle w wyścigu o suwerenność cyfrową. To może zagrozić bezpieczeństwu państwa]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-w-tyle-w-wyscigu-o,p1656414383</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-w-tyle-w-wyscigu-o,p1656414383</guid>
     <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/chmura-suwerennosc-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Suwerenność cyfrowa to nie&nbsp;tylko kwestia budowania silnego sektora technologicznego, ale gł&oacute;wnie bezpieczeństwa państwa. Raport &bdquo;Cyfrowa racja stanu&rdquo; Polskiej Sieci Ekonomii przygotowany z&nbsp;inicjatywy Polskiej Chmury &ndash; Związku Pracodawc&oacute;w wskazuje, że Polska nie&nbsp;poświęca temu tematowi tyle uwagi, ile potrzeba. Skala zależności od dostawc&oacute;w z&nbsp;kraj&oacute;w trzecich rośnie wraz z&nbsp;cyfryzacją gospodarki i&nbsp;administracji. Deficyt handlowy w&nbsp;obszarze produkt&oacute;w cyfrowych przekroczył w&nbsp;2025 roku 60 mld zł.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jesteśmy w&nbsp;tej chwili w&nbsp;punkcie zwrotnym. Naszą suwerenność cyfrową możemy obronić, ale też bardzo łatwo&nbsp;</em><em>ją </em><em>stracić. To jest zagrożenie, kt&oacute;re Związek Polska Chmura dostrzegł dawno temu. Temat był przez&nbsp;nas wielokrotnie podnoszony na forum publicznym. Teraz jest w&nbsp;końcu omawiany i&nbsp;bardzo intensywnie nad nim pracują m.in. Francja i&nbsp;Niemcy&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Wiesław Wilk, przewodniczący Związku Polska Chmura.</p><p style="text-align:justify">W kwietniu 2026 roku francuska Międzyresortowa Dyrekcja ds. Cyfryzacji ogłosiła rozpoczęcie największej w&nbsp;historii Europy migracji administracji publicznej z&nbsp;systemu operacyjnego Windows na Linux. Celem jest ograniczenie zależności państwa od amerykańskich technologii i&nbsp;wzmocnienie suwerenności cyfrowej. Migracja ma objąć 2,5 mln stanowisk w&nbsp;administracji, z&nbsp;czego 500 tys. do końca 2027 roku.</p><p style="text-align:justify">W 2025 roku duńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapowiedziało migrację z&nbsp;Microsoft 365 na LibreOffice. W tym samym czasie decyzje o&nbsp;odejściu od ekosystemu Microsoftu ogłosiły Kopenhaga i&nbsp;Aarhus. W debacie publicznej wskazywano m.in. na rosnące ryzyka geopolityczne i&nbsp;kwestie bezpieczeństwa danych w&nbsp;kontekście m.in. kwestii Grenlandii i&nbsp;obaw o&nbsp;potencjalne szpiegostwo.</p><p style="text-align:justify">Podobne inicjatywy widać także na forum Unii Europejskiej. W kwietniu 2026 roku Komisja Europejska rozstrzygnęła przetarg o&nbsp;wartości 180 mln euro na dostawę suwerennej chmury obliczeniowej dla&nbsp;instytucji, organ&oacute;w, urzęd&oacute;w i&nbsp;agencji UE. W przetargu wybrano czterech europejskich dostawc&oacute;w. Został on ogłoszony w&nbsp;ramach działań Komisji mających na celu wzmocnienie suwerenności cyfrowej podmiot&oacute;w unijnych, a także zachęcenie rynku do oferowania suwerennych rozwiązań cyfrowych.&nbsp;Z danych Synergy Research Group wynika, że amerykańskie firmy kontrolują dziś ok. 70 proc. europejskiej infrastruktury chmurowej, a europejscy dostawcy &ndash; ok. 15 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kwestia suwerenności cyfrowej jest tematem podobnym do bezpieczeństwa cyfrowego, ale nie&nbsp;tożsamym czy zamiennym. Bezpieczeństwo cyfrowe to jest bezpieczeństwo system&oacute;w, kt&oacute;re można zostawić fachowcom, informatykom, administratorom system&oacute;w, żeby ktoś nieuprawniony nie&nbsp;dostał się do danych&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia Wiesław Wilk.<em>&nbsp;&ndash; Suwerenność cyfrowa to jest temat znacznie szerszy, kt&oacute;ry dotyczy nawet bezpieczeństwa państwa.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;definicją przedstawioną w&nbsp;raporcie Polskiej Chmury i&nbsp;PSE suwerenność cyfrowa to zdolność państwa i&nbsp;jego instytucji do egzekwowania swoich praw oraz&nbsp;interes&oacute;w, w&nbsp;tym bezpieczeństwa narodowego, w&nbsp;kontekście infrastruktury cyfrowej przy jednoczesnym zachowaniu konkurencyjnego poziomu produkt&oacute;w i&nbsp;usług.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przy tym stopniu ucyfrowienia usług publicznych i&nbsp;naszego zaangażowania w&nbsp;całą infosferę kontrola nad tym, gdzie są dane, kto ma dostęp do system&oacute;w, kto może zablokować ich działanie, jest tematem priorytetowym w&nbsp;Unii Europejskiej. W Polsce na razie ten temat nie&nbsp;jest podnoszony z&nbsp;taką atencją, na jaką zasługuje&nbsp;</em>&ndash; uważa przewodniczący Związku Polska Chmura.<em> &ndash;&nbsp;Państwo nie&nbsp;może ignorować faktu, że oddaje kontrolę nad systemami, a nie&nbsp;ma pewności, kto je kontroluje. Tak w&nbsp;rzeczywistości w&nbsp;tej chwili jest, a my, kt&oacute;rzy zależymy od usług państwa, będziemy ofiarami tego, gdy ktoś to wyłączy.</em></p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;przykład&oacute;w przywoływanych w&nbsp;raporcie Polskiej Chmury dotyczy działania Międzynarodowego Trybunału Karnego w&nbsp;Hadze. W maju 2025 roku, po tym, gdy administracja Donalda Trumpa objęła sankcjami gł&oacute;wnego prokuratora MTK Karima Khana, utracił on dostęp do swojej służbowej poczty elektronicznej hostowanej przez&nbsp;Microsoft. Trybunał zdecydował się ostatecznie na przejście z&nbsp;amerykańskiego systemu na alternatywny zestaw usług opartych na wolnym lub otwartym oprogramowaniu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy też głośno omawianą sprawę z&nbsp;Holandii udostępnienia danych urzędnik&oacute;w odpowiedzialnych za kontrolę danych organom, kt&oacute;re o&nbsp;nie wystąpiły. Nie nastąpiło żadne przestępstwo, przynajmniej w&nbsp;myśl tamtejszej jurysdykcji, ale dla&nbsp;urzędnik&oacute;w państwa holenderskiego budzi to pytanie, czy oni mogą w&nbsp;tej sytuacji czuć się chronieni przez&nbsp;suwerenne państwo. Nie do końca&nbsp;&ndash;</em> uważa Wiesław Wilk. <em>&ndash;&nbsp;Apelujemy o&nbsp;to, żeby takie przykłady uświadomiły naszym decydentom odpowiedzialność, kt&oacute;rą na siebie biorą.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreślają autorzy raportu, przekazywanie kluczowych usług cyfrowych podmiotom funkcjonującym poza&nbsp;polską i&nbsp;europejską jurysdykcją wiąże się z&nbsp;szeregiem zagrożeń dla&nbsp;bezpieczeństwa państwa. Zagrożenie wynika z&nbsp;możliwości sprawowania kontroli nad danymi i&nbsp;usługami przez&nbsp;podmiot podlegający jurysdykcji państwa trzeciego, niezależnie od fizycznej lokalizacji infrastruktury. Według ekspert&oacute;w Polska nie&nbsp;posiada wystarczających regulacji, kt&oacute;re gwarantowałyby bezpieczeństwo kluczowej infrastruktury cyfrowej państwa. Zwracają uwagę m.in. na brak ustawy chmurowej, niewiążący charakter obowiązujących wytycznych czy też luki w&nbsp;systemie certyfikacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To już nawet nie&nbsp;jest kwestia technologii, tylko przepis&oacute;w, kt&oacute;re egzekwują władze. Zresztą utrata integralności to jest dostęp os&oacute;b, kt&oacute;rych nie&nbsp;upoważniliśmy do danych. Już sam fakt, że ktoś, kto nie&nbsp;miał naszego upoważnienia, miał dostęp do danych, jest traktowany jako utrata ich integralności. Nawet jeśli dane nie&nbsp;zostały zmienione &ndash;</em>&nbsp;wyjaśnia przewodniczący Związku Polska Chmura. &ndash;<em>&nbsp;To jest właśnie ta cienka granica, gdzie cały ten stos technologiczny musi być kontrolowany, ponieważ nad tym elementem ministerstwo nie&nbsp;ma nadzoru. Dostawca na pewno może z&nbsp;tych danych skorzystać. Nie&nbsp;twierdzę, że ma złe intencje, natomiast przezorne podejście polega na tym, że zapobiegamy nieuprawnionemu dostępowi.</em></p><p style="text-align:justify">Według specjalnego badania Eurobarometr z&nbsp;2026 roku 82 proc. obywateli Unii Europejskiej uważa, że Unia powinna zmniejszyć swoją zależność od technologii z&nbsp;państw trzecich. Jeszcze więcej wskazuje, że UE powinna priorytetowo traktować inwestycje w&nbsp;usługi cyfrowe, kt&oacute;re są opracowywane i&nbsp;kontrolowane w&nbsp;Europie. Blisko sześciu na 10 Europejczyk&oacute;w podkreśla, że byłoby skłonnych przejść na dostawcę usług cyfrowych z&nbsp;siedzibą w&nbsp;UE, nawet jeśli oznaczałoby to nieco wyższe koszty.</p><p style="text-align:justify">W opinii ekspert&oacute;w Związku Polska Chmura i&nbsp;PSE Polska potrzebuje ambitnej polityki suwerenności cyfrowej jako koła zamachowego nowego modelu rozwoju gospodarczego, budującego local content, czyli krajowe kompetencje, miejsca pracy i&nbsp;przewagi konkurencyjne w&nbsp;gospodarce cyfrowej. Wśr&oacute;d proponowanych rozwiązań jest wprowadzenie testu suwerenności jako standardu w&nbsp;zam&oacute;wieniach publicznych. Test powinien obejmować takie kryteria jak: ocena operacyjna wpływu infrastruktury na funkcje państwa, interoperacyjność, podległość jurysdykcyjna, wpływ na ekonomię i&nbsp;demokrację czy warunki środowiskowe. Wśr&oacute;d rekomendacji znajduje się m.in. edukacja cyfrowa dzieci i&nbsp;dorosłych. Według raportu państwo musi przeznaczyć środki na systemowe szkolenia pracownik&oacute;w administracji publicznej zar&oacute;wno przed wdrożeniem nowych rozwiązań, jak i&nbsp;w trakcie procesu migracji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Suwerenność cyfrowa nie&nbsp;jest tematem wewnętrznym działu informatyki w&nbsp;instytucji. Jest zagadnieniem, kt&oacute;rym powinno się zająć w&nbsp;pierwszej kolejności jej kierownictwo. Ono ponosi odpowiedzialność za wszystkie uchybienia. Ustawa o&nbsp;krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, kt&oacute;ra weszła w&nbsp;życie parę miesięcy temu, wyraźnie to wskazuje, ale tej świadomości na razie nie&nbsp;ma&nbsp;&ndash;</em> uważa Wiesław Wilk.</p><p style="text-align:justify">Zam&oacute;wienia publiczne i&nbsp;ustawa o&nbsp;krajowym systemie certyfikacji cyberbezpieczeństwa powinny być gł&oacute;wnymi narzędziami budowania bezpieczeństwa, tworząc realne zachęty do wyboru suwerennych rozwiązań i&nbsp;eliminując z&nbsp;postepowań dostawc&oacute;w, kt&oacute;rzy nie&nbsp;spełniają kryteri&oacute;w jurysdykcyjnych.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem autor&oacute;w raportu, jeśli Polska nie&nbsp;podejmie działań na rzecz zwiększania suwerenności cyfrowej, a tym samym budowania odporności i&nbsp;sprawczości państwa, może to doprowadzić do pogłębiania katastrofalnej w&nbsp;skutkach zależności technologicznej od globalnych dostawc&oacute;w, a tym samym zwiększenia zagrożeń dla&nbsp;bezpieczeństwa państwa. Koszty ekonomiczne tej zależności także będą rosły. W publikacji wskazano, że w&nbsp;2025 roku deficyt handlowy Polski w&nbsp;obszarze produkt&oacute;w cyfrowych przekroczył 60 mld zł. Eksperci szacują, że do 2030 roku wydatki na import produkt&oacute;w cyfrowych mogą przewyższyć łączne koszty importu wszystkich surowc&oacute;w energetycznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To jest poważna kwota, kt&oacute;ra wypływa z&nbsp;budżetu Polski i&nbsp;w ogromnej większości nie&nbsp;trafia na polski rynek. Wymieniamy atomy za bity, czyli sprzedajemy konkretne produkty, kt&oacute;re ktoś musiał wytworzyć, zużyć energię, materiały, surowce, zostawić ślad w&nbsp;środowisku, za bity, czyli za rzeczy niematerialne&nbsp;&ndash;</em> podkreśla przewodniczący Związku Polska Chmura.</p><p style="text-align:justify">W 2024 roku łączne roczne nakłady na wytworzenie i&nbsp;utrzymanie system&oacute;w teleinformatycznych w&nbsp;administracji publicznej przekroczyły 7 mld zł. Ministerstwo Cyfryzacji nie&nbsp;podało jednak danych na temat tego, czy i&nbsp;jaką część stanowi zakup usług chmurowych i&nbsp;licencji na oprogramowanie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mając takie systemy, nie&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie powiedzieć, ile wydaliśmy na licencje podstawowe, utrzymywanie system&oacute;w oraz&nbsp;infrastruktury, zakup, serwisowanie. To są informacje, kt&oacute;re jako podatnicy powinniśmy znać. W tej chwili cierpimy z&nbsp;powodu pewnej resortowości. Każdy resort te dane ma w&nbsp;swoim bilansie. My za to płacimy i&nbsp;wiemy na pewno, że te pieniądze opuszczają nasz kraj, ale</em><em>&nbsp;nie wiemy</em><em> już,</em><em>&nbsp;jaka to jest skala i&nbsp;dynamika zmian przepływ&oacute;w. Nikt tego nie&nbsp;mierzy i&nbsp;jest to trochę przerażająca perspektywa &ndash;</em>&nbsp;zaznacza Wiesław Wilk.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1656414383_chmura_suwerennosc_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nowy etap w relacjach handlowych UE–Meksyk. W. Buda: Produkcja meksykańska może być konkurencją dla europejskiej]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nowy-etap-w-relacjach,p1835917431</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nowy-etap-w-relacjach,p1835917431</guid>
     <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/buda-meksyk-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Unia Europejska liczy, że nowa umowa handlowa z&nbsp;Meksykiem zwiększy możliwości eksportowe europejskich firm, w&nbsp;tym producent&oacute;w żywności, maszyn i&nbsp;samochod&oacute;w. Europoseł Waldemar Buda ocenia jednak, że Polska ma ograniczone możliwości wykorzystania nowego kierunku. Jego zdaniem otwarcie unijnego rynku może za to zwiększyć konkurencję dla&nbsp;europejskich producent&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jeśli chodzi o&nbsp;umowę z&nbsp;Meksykiem, to z&nbsp;punktu widzenia rolniczego nie&nbsp;będzie ona tak poważna jak&nbsp;umowa Unii Europejskiej z&nbsp;Mercosurem. Mimo że Ameryka Południowa i&nbsp;Środkowa są do siebie zbliżone, to są to kompletnie inne gospodarki </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Waldemar Buda, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;EKR.</p><p style="text-align:justify">22 maja br. podczas szczytu w&nbsp;Mexico City Unia Europejska i&nbsp;Meksyk podpisały zmodernizowaną umowę globalną (Modernised Global Agreement &ndash; MGA) oraz&nbsp;przejściową umowę handlową (Interim Trade Agreement &ndash; ITA). 14 lipca Rada UE formalnie zatwierdziła zawarcie ITA, po zgodzie Parlamentu Europejskiego z&nbsp;8 lipca. Pełne wejście w&nbsp;życie MGA wymaga jeszcze ratyfikacji przez&nbsp;wszystkie państwa członkowskie. Dokumenty te zastępują dotychczasowe porozumienie z&nbsp;2000 roku i&nbsp;wskazują na rozw&oacute;j stosunk&oacute;w dwustronnych w&nbsp;kierunku kompleksowego partnerstwa strategicznego. Mają wzmocnić dialog polityczny, pogłębić wsp&oacute;łpracę i&nbsp;sprzyjać zr&oacute;wnoważonemu handlowi oraz&nbsp;inwestycjom między stronami.</p><p style="text-align:justify">Z punktu widzenia UE umowa ma przede wszystkim ułatwić europejskim firmom dostęp do meksykańskiego rynku. Zgodnie z&nbsp;nowym porozumieniem handlowym zniesione zostaną wysokie cła na najważniejsze unijne towary eksportowe, zwłaszcza produkty rolno-spożywcze. Rada UE ocenia, że poprawi to warunki w&nbsp;sektorach takich jak maszyny, wyroby farmaceutyczne i&nbsp;sprzęt transportowy. Umowa poszerza także wsp&oacute;łpracę dotyczącą surowc&oacute;w krytycznych. W sumie na porozumieniu ma skorzystać ponad 45 tys. unijnych firm eksportujących do Meksyku, z&nbsp;czego większość stanowią małe i&nbsp;średnie przedsiębiorstwa.</p><p style="text-align:justify">Potencjał tego rynku pokazują obecne obroty handlowe. Z danych Rady UE wynika, że w&nbsp;2025 roku wartość handlu między Unią Europejską a Meksykiem osiągnęła ponad 86 mld euro, z&nbsp;czego ok. 53 mld euro przypadało na eksport, a prawie 34 mld euro na import. Unia była dla&nbsp;Meksyku trzecim co do wielkości partnerem handlowym (po USA i&nbsp;Chinach) oraz&nbsp;drugim rynkiem eksportowym. W ostatniej dekadzie handel UE&ndash;Meksyk wzr&oacute;sł o&nbsp;ponad 75 proc., przy czym eksport zwiększył się nieco bardziej (o 92 proc.) niż import (o 66 proc.). Wśr&oacute;d gł&oacute;wnych towar&oacute;w wymiany handlowej są m.in. maszyny i&nbsp;urządzenia, sprzęt transportowy, chemikalia oraz&nbsp;paliwo i&nbsp;produkty g&oacute;rnicze.</p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska podkreśla, że umowa to element szerszego unijnego programu na rzecz dywersyfikacji globalnych stosunk&oacute;w handlowych Unii. Europoseł wskazuje na związane z&nbsp;tym ryzyka.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Martwi mnie to, że cały czas nie&nbsp;ma zaburzenia niemieckiego myślenia, kt&oacute;re m&oacute;wi: zawierajmy umowy ze wszystkimi i&nbsp;wszędzie, ponieważ globalizacja przyniesie nam dobrobyt. Niestety uważam, że to się skończyło i&nbsp;powinniśmy zabiegać o&nbsp;niezależność, samowystarczalność, bezpieczeństwo i&nbsp;odporność. Ostatnie lata pokazują jedno: małe konflikty czy pandemia powodują zakł&oacute;cenia w&nbsp;dostawach </em>&ndash; podkreśla Waldemar Buda. &ndash;<em> Poprzez handel z&nbsp;całym światem doprowadzimy do sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rej jakiś konflikt spowoduje, że coś do nas nie&nbsp;przypłynie, czegoś będzie brakowało i&nbsp;cały ciąg polegający na łańcuchu dostaw będzie zatrzymany.</em></p><p style="text-align:justify">W 2024 roku wartość unijnego handlu towarami sięgnęła niemal 5 bln euro, z&nbsp;czego eksport wyni&oacute;sł 2,53 bln euro, a import 2,42 bln euro. Udział Unii Europejskiej w&nbsp;światowym handlu towarami wyni&oacute;sł 13,4 proc. To plasuje UE za Chinami (15,4 proc.), ale przed Stanami Zjednoczonymi (13,3 proc.) &ndash; wynika z&nbsp;danych publikowanych przez&nbsp;Radę UE.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie ma nic istotnego, co moglibyśmy importować z&nbsp;Meksyku, natomiast zastępowanie tych produkt&oacute;w, kt&oacute;re są produkowane u nas, powoduje, że unijna produkcja będzie ograniczona&nbsp;</em>&ndash; uważa europoseł z&nbsp;EKR. &ndash;<em> Meksyk może wchodzić w&nbsp;produkcję i&nbsp;handel towarami, kt&oacute;re w&nbsp;Europie są produkowane i&nbsp;kt&oacute;rych tu nie&nbsp;brakuje. Naturalną konsekwencją jest to, że będą wypierali przedsiębiorc&oacute;w, kt&oacute;rzy dzisiaj produkują asortyment w&nbsp;Europie.</em>&nbsp;<em>Meksyk jako kraj silnie zaludniony, zdolny do wytwarzania podstawowych produkt&oacute;w, może zalać Europę r&oacute;wnież produktami, kt&oacute;rych się w&nbsp;og&oacute;le nie&nbsp;spodziewamy, z&nbsp;kt&oacute;rych&nbsp;</em><em>produkcją </em><em>Europa daje sobie radę i&nbsp;dzięki kt&oacute;rym u nas są miejsca pracy, a przedsiębiorstwa się rozwijają.&nbsp;Mieliśmy przykłady chociażby z&nbsp;Brazylią, kt&oacute;ra jest gotowa produkować r&oacute;wnież rzeczy, kt&oacute;rymi się do dzisiaj nie&nbsp;zajmowała, żeby wysyłać je do Unii Europejskiej. To jest zagrożenie w&nbsp;dłuższej perspektywie.</em></p><p style="text-align:justify">Polityk zwraca uwagę, że gł&oacute;wnym beneficjentem porozumienia będzie przemysł motoryzacyjny, gł&oacute;wnie niemiecki.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Gdyby tam były jakieś złoża, asortyment, kt&oacute;rego u nas brakuje, dyskutujmy o&nbsp;tym punktowo, ale tego nie&nbsp;ma. Cała idea tej umowy polega na tym, że przemysł niemiecki, wypychany z&nbsp;Azji przez&nbsp;chiński, pr&oacute;buje szukać rynk&oacute;w zbytu i&nbsp;kooperacji w&nbsp;innych miejscach świata. Jeżeli oni otwierają rynek na przemysł niemiecki, to my musimy otwierać sw&oacute;j rynek na całą resztę. Konsekwencje przekładają się i&nbsp;na rolnictwo, i&nbsp;na inne segmenty produkcji, kt&oacute;re&nbsp;</em><em>dzisiaj </em><em>są w&nbsp;Europie silne &ndash;</em> m&oacute;wi Waldemar Buda.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Co roku ponad 30 proc. pojazd&oacute;w produkowanych w&nbsp;Unii Europejskiej jest eksportowanych na rynki międzynarodowe. Eksport ten generuje 100 mld euro nadwyżki handlowej &ndash; wskazują dane Europejskiego Stowarzyszenia Producent&oacute;w Pojazd&oacute;w (ACEA). Zdaniem jego przedstawicieli modernizacja umowy o&nbsp;wolnym handlu między UE a Meksykiem przyniesie istotne korzyści unijnemu przemysłowi motoryzacyjnemu dzięki aktualizacji wymog&oacute;w dotyczących reguł pochodzenia oraz&nbsp;usunięciu barier technicznych w&nbsp;handlu w&nbsp;sektorze.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Widzę, że szukanie takich rynk&oacute;w jest bardzo oczekiwane ze strony niemieckiej i&nbsp;całej Unii Europejskiej. Natomiast byłbym bardzo ostrożny. Szukałbym tych produkt&oacute;w, kt&oacute;rych w&nbsp;Unii brakuje, a nie&nbsp;czynił tymi umowami konkurencji dla&nbsp;gospodarki europejskiej&nbsp;</em><em>&ndash;</em> m&oacute;wi europoseł z&nbsp;EKR.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Eksperci rządowego portalu Trade.gov.pl podkreślają, że z&nbsp;punktu widzenia Polski umowa może w&nbsp;przyszłości stworzyć nowe możliwości eksportowe, największy potencjał wzrostu może dotyczyć sektora rolno-spożywczego, w&nbsp;tym produkt&oacute;w przetworzonych oraz&nbsp;wybranych kategorii żywności o&nbsp;wysokiej jakości. Eksport polskich produkt&oacute;w tego sektora w&nbsp;pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku osiągnął wartość 24,1 mld euro (102 mld zł), czyli o&nbsp;1,6 proc. więcej w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;analogicznym okresem 2025 roku. Eksperci podkreślają, że dostęp do rynku meksykańskiego będzie jednak zależał od szczeg&oacute;łowych warunk&oacute;w taryfowych oraz&nbsp;wymog&oacute;w sanitarnych i&nbsp;fitosanitarnych. Ich zdaniem gł&oacute;wne wyzwania dla&nbsp;polskich eksporter&oacute;w to wysokie koszty wejścia na odległy rynek oraz&nbsp;silna konkurencja lokalna i&nbsp;amerykańska, a także niska rozpoznawalność polskich produkt&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; My w&nbsp;Polsce mamy niewiele produkt&oacute;w, kt&oacute;re możemy eksportować. W związku z&nbsp;tym nasz bilans polega na tym, że albo stracimy na rolnictwie, albo umowa będzie neutralna. Natomiast z&nbsp;punktu widzenia eksportu bardzo niewiele możemy na tym zyskać. To pokazują umowy, kt&oacute;re zostały wcześniej zawarte. Nie mamy produkt&oacute;w, kt&oacute;re są łatwo chłonne w&nbsp;innych regionach świata </em>&ndash; tłumaczy Waldemar Buda.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1835917431_buda_meksyk_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Wisła ponownie z rekordami niskiego poziomu wody. To sygnał ostrzegawczy dla władz stolicy i mieszkańców]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wisla-ponownie-z,p717420400</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wisla-ponownie-z,p717420400</guid>
     <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/wisla-susza-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>IMGW odnotował w&nbsp;całym kraju prawie 400 stacji hydrologicznych z&nbsp;przepływami poniżej średniego niskiego przepływu, a na warszawskim odcinku Wisły w&nbsp;sierpniu padł kolejny rekord niskiego stanu wody. Stolica nie&nbsp;jest zagrożona przerwami w&nbsp;dostawach wody czy ciepła, ale coraz niższe przepływy rzeki wpływają m.in. na żeglugę, gospodarkę wodną i&nbsp;funkcjonowanie infrastruktury. Miasto rozwija małą retencję i&nbsp;zielono-błękitną infrastrukturę, aby lepiej się&nbsp;</strong><strong>przygotować </strong><strong>zar&oacute;wno na susze, jak i&nbsp;gwałtowne wezbrania.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Niskie stany poziomu Wisły są papierkiem lakmusowym zmian klimatycznych. One są namacalne i&nbsp;widoczne. Trzy ostatnie sezony to ewidentny dow&oacute;d na to, że mamy coraz mniej wody, kt&oacute;ra przepływa. To wynika m.in. z&nbsp;tego, że charakter Wisły jest śnieżno-deszczowy&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Jan Piotrowski, pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. Wisły. <em>&ndash;&nbsp;Ostatnia zima była śnieżna, ale bardzo długo mroźna, więc śnieg nie&nbsp;topniał i&nbsp;ziemia nie&nbsp;nasiąkała wodą. Nie było więc małej retencji. Wiosną z&nbsp;kolei bardzo szybko śnieg stopniał, więc woda nie&nbsp;miała kiedy się w&nbsp;tej rzece pojawić.</em></p><p style="text-align:justify">14 sierpnia IMGW poinformował, że w&nbsp;całym kraju liczba stacji hydrologicznych z&nbsp;przepływem poniżej wartości średniego niskiego przepływu z&nbsp;wielolecia (SNQ) wynosi 392. W szczytowym momencie lata 2025 roku 314 stacji hydrologicznych w&nbsp;Polsce miało przepływ poniżej SNQ, co odpowiadało 30 proc. wszystkich stacji. Dla por&oacute;wnania w&nbsp;2024 roku było ich maksymalnie 308, ale w&nbsp;2023 roku &ndash; 200. W połowie sierpnia obowiązywało 89 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną.</p><p style="text-align:justify">Z raportu &bdquo;Klimat Polski 2025&rdquo; IMGW wynika, że w&nbsp;ubiegłym roku roczna suma opad&oacute;w wyniosła 546 mm, czyli 89,31 proc. normy. IMGW sklasyfikował 2025 jako rok suchy. Dodatkowo średnia temperatura w&nbsp;Polsce wyniosła 9,5&deg;C, czyli 0,8&deg;C powyżej normy z&nbsp;lat 1991&ndash;2020. Od 1951 roku temperatura w&nbsp;Polsce wzrosła w&nbsp;skali roku o&nbsp;ok. 2,4&deg;C.</p><p style="text-align:justify">We wrześniu 2025 roku Wisła na stacji Warszawa-Bulwary osiągnęła historyczne minimum. 2 września stan wody według &oacute;wczesnej skali wodowskazu wynosił 4 cm przy przepływie ok. 154 m<sup>3</sup>/s. Wartość ta odpowiada 104 cm w&nbsp;obecnej skali. 7 sierpnia 2026 roku IMGW poinformował o&nbsp;kolejnym rekordzie &ndash; na stacji Warszawa-Bulwary stan wody spadł do 102 cm.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Poziom rzeki jest dla&nbsp;nas bardzo istotny, ale jeszcze istotniejsze są przepływy. To jest miara, kt&oacute;ra</em><em> nas</em><em>&nbsp;informuje, ile metr&oacute;w sześciennych wody w&nbsp;danym momencie przepływa. Teraz jest to ok. 160 m<sup>3</sup> i&nbsp;jeszcze trochę nam brakuje do najbardziej dramatycznych sytuacji w&nbsp;latach 20. i&nbsp;40., kiedy mieliśmy ok. 80 i&nbsp;120 m<sup>3</sup>/s. Natomiast przyroda informuje nas, że musimy wziąć pod uwagę takie ryzyko. Tak samo mogą się pojawić wezbrania&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia Jan Piotrowski.</p><p style="text-align:justify">Ostatnie wielkie wezbranie Wisły miało miejsce w&nbsp;2010 roku, kiedy poziom wody przekroczył stan alarmowy, osiągając 780 cm.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W tej chwili na wodowskazie mamy 104 cm, a możemy mieć 704 i&nbsp;804 cm, bo na to mniej więcej Warszawa jest przygotowana. Proszę sobie wyobrazić, jaka to jest rozpiętość skali wody. Tu, gdzie teraz stoimy &ndash; na wale, kt&oacute;ry ma chronić przeciwpowodziowo lewobrzeżną część Warszawy &ndash; ta woda z&nbsp;natury mogłaby podejść do tej wysokości&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. Wisły.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, infrastruktura hydrotechniczna jest przygotowana na obie skrajności, r&oacute;wnież na obecne niskie stany wody, kt&oacute;re jednak długoterminowo mogą mieć wpływ choćby na działalność elektrociepłowni na Siekierkach. Woda pobierana z&nbsp;Wisły jest używana na&nbsp;potrzeby chłodzenia urządzeń technologicznych.</p><p style="text-align:justify">W Europejskiej strategii odporności gospodarki wodnej, przyjętej w&nbsp;połowie 2025 roku, Komisja Europejska wskazuje, że 17 proc. zasob&oacute;w wodnych w&nbsp;UE zużywanych jest na cele energetyczne. Z tego powodu Unia Europejska zapowiada inicjatywy, kt&oacute;re mają na celu szukanie dostępnych i&nbsp;wykonalnych metod chłodzenia suchego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie ma teraz sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rych zagrażają nam jakiekolwiek blackouty czy brak ciepła, natomiast musimy myśleć o&nbsp;przyszłości. Wisła powinna być naszym sygnałem. Musimy brać pod uwagę to, co się na niej dzieje, jeśli chcemy zabezpieczyć nie&nbsp;tylko rzekę przyrodniczo, ale r&oacute;wnież komfort życia w&nbsp;mieście&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Jan Piotrowski.</p><p style="text-align:justify">Niskie stany rzeki mają wpływ na rekreację w&nbsp;Warszawie. Żegluga rzeczna przez&nbsp;ostatnie lata stała się ważnym elementem oferty turystycznej stolicy. W ubiegłym roku na pokładach jednostek floty Krypa.pl blisko 40 tys. pasażer&oacute;w wzięło udział w&nbsp;rejsach turystycznych i&nbsp;wydarzeniach tematycznych na Wiśle w&nbsp;stolicy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Z naszych badań wynika, że już ponad 30 proc. mieszkańc&oacute;w spędza czas w&nbsp;weekendy aktywnie. Nie tylko przychodzi nad rzekę posiedzieć, ale też chce wziąć udział w&nbsp;spływie kajakowym czy rejsie rekreacyjnym. Promy to bardzo charakterystyczny element warszawskiego odcinka Wisły. Niestety w&nbsp;tym roku funkcjonują w&nbsp;spos&oacute;b incydentalny, m.in. dlatego, że to są jednostki dość stare, z&nbsp;bardzo dużym zanurzeniem. Jeśli na wodowskazie mamy 104 cm, to jest jasne, że taki statek nie&nbsp;będzie m&oacute;gł popłynąć, bo zatrzyma się na kt&oacute;rejś z&nbsp;mielizn lub rafie kamiennej. Widać, że tych rejs&oacute;w jest trochę mniej, do tego odbywają się na kr&oacute;tszych odcinkach </em>&ndash;&nbsp;wskazuje ekspert.</p><p style="text-align:justify">Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociąg&oacute;w i&nbsp;Kanalizacji podkreśla, że Warszawa ma stabilną sytuację w&nbsp;kontekście dostępu do wody, ponieważ ma dwa źr&oacute;dła &ndash; Wisłę (70 proc.) oraz&nbsp;Jezioro Zegrzyńskie. Choć nie&nbsp;zagrażają nam zakł&oacute;cenia dostaw wody spowodowane suszą, to notowane niskie poziomy wody w&nbsp;rzece, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;sezonie letnim, są powodem do niepokoju.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To są informacje, kt&oacute;re m&oacute;wią nam wprost, że musimy się zastanowić nad tym, jak z&nbsp;tej wody korzystamy. Tych zasob&oacute;w może nie&nbsp;być więcej, nie&nbsp;dolejemy wody do Wisły &ndash;&nbsp;</em>wskazuje Jan Piotrowski.<em> &ndash;&nbsp;MPWiK czerpie wodę z&nbsp;Wisły, kt&oacute;ra po przefiltrowaniu jest dostarczana do kran&oacute;w. Jeśli będziemy ją używać w&nbsp;spos&oacute;b zr&oacute;wnoważony, możemy mieć chociaż nadzieję, że mamy wpływ na to, co się dzieje.</em></p><p style="text-align:justify">Eksperci MPWiK wskazują na potrzebę racjonalnego korzystania z&nbsp;zasob&oacute;w wodnych. Wymieniają m.in. zakręcanie wody podczas mycia zęb&oacute;w, zamianę kąpieli na szybki prysznic, montaż perlator&oacute;w, &bdquo;łapanie&rdquo; deszcz&oacute;wki i&nbsp;wykorzystywanie jej do podlewania, używanie wodooszczędnych pralek i&nbsp;zmywarek.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje Jan Piotrowski, zr&oacute;wnoważone korzystanie z&nbsp;zasob&oacute;w dotyczy także samego miasta, chociażby w&nbsp;zakresie opieki nad miejską zielenią: parkami, zieleńcami i&nbsp;zielenią przydrożną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Warszawa jest jednym z&nbsp;najbardziej zielonych miast Europy, ale wiąże się to też z&nbsp;ogromną pracą ekspert&oacute;w dobierających nasadzenia, odpowiednie gatunki roślin, kt&oacute;re będą potrzebowały stosunkowo mniej wody. Sam harmonogram podlewania zmienia się względem tego, kiedy jest mniej deszczu, a co za tym idzie także wody w&nbsp;Wiśle&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. Wisły.&nbsp;<em>&ndash;&nbsp;Także edukacja i&nbsp;działania na rzecz małej retencji, zielono-błękitnej infrastruktury są elementami naszej codziennej</em><em> pracy</em><em>. Wymieniamy się przy tym doświadczeniami z&nbsp;innymi miastami, Krakowem, Gdańskiem, Wrocławiem. Charakter rzeki i&nbsp;zasob&oacute;w wodnych w&nbsp;tych miastach jest r&oacute;żny, ale pewne mechanizmy i&nbsp;stosowane rozwiązania mogą być inspiracją i&nbsp;możemy się nimi dzielić.</em></p><p style="text-align:justify">Na początku września w&nbsp;Warszawie odbędzie się międzynarodowa konferencja miast rzecznych United by Rivers, kt&oacute;ra będzie okazją do dyskusji, jak powinny się rozwijać&nbsp;miasta położone nad rzekami i&nbsp;jak pogodzić ochronę przyrody z&nbsp;potrzebami mieszkańc&oacute;w i&nbsp;rozwojem nowoczesnych metropolii.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje Zarząd Zieleni m.st. Warszawy, zar&oacute;wno w&nbsp;okresach suszy, jak i&nbsp;przy gwałtownych, nawalnych opadach kluczowa dla&nbsp;miasta jest umiejętność zatrzymywania wody.&nbsp;Tak zwana błękitna infrastruktura to rozwiązania, kt&oacute;re pozwalają wodzie wsiąkać w&nbsp;miejscu opadu, krążyć i&nbsp;zasilać ekosystemy, zamiast spływać do kanalizacji lub rzeki. To m.in. ogrody deszczowe, zbiorniki retencyjne, zielone dachy i&nbsp;torowiska, niecki infiltracyjne, naturalne cieki i&nbsp;mokradła czy parki linearne. Miasto podkreśla, że te elementy stają się fundamentem odporności na zmiany klimatu.</p><p style="text-align:justify">W ramach programu Szuwar Warszawski miasto stawia na odtwarzanie naturalnych ekosystem&oacute;w wodnych w&nbsp;przestrzeni miejskiej. Dzięki nim woda opadowa ma być zatrzymywana i&nbsp;powoli oddawana do środowiska, poprawiać ma się także jakość w&oacute;d powierzchniowych. Istotnym elementem jest też rozbetonowywanie przestrzeni publicznych i&nbsp;nasadzenia drzew.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/717420400_wisla_susza_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Unia Europejska o krok bliżej od cyfrowego euro. EBC na przyszły rok przygotowuje pilotaż]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/unia-europejska-o-krok,p2118947395</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/unia-europejska-o-krok,p2118947395</guid>
     <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/rzonca-navarrete-cyfrowe-euro-foto3.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Parlament Europejski jest gotowy rozpocząć negocjacje z&nbsp;Radą UE w&nbsp;sprawie wprowadzenia cyfrowego euro. Jednocześnie Europejski Bank Centralny (EBC) przygotowuje się do pilotażu, kt&oacute;ry ma ruszyć w&nbsp;drugiej połowie przyszłego roku. Bank szacuje, że jeśli przepisy w&nbsp;tej sprawie udałoby się przyjąć w&nbsp;tym roku, pierwsza emisja cyfrowej waluty mogłaby nastąpić w&nbsp;2029 roku.</strong></p><p style="text-align:justify">Parlament Europejski w&nbsp;lipcu br. zgodził się na rozpoczęcie negocjacji z&nbsp;Radą UE w&nbsp;sprawie przepis&oacute;w dotyczących cyfrowego euro. Negocjacje będą prowadzone z&nbsp;Radą UE, kt&oacute;rej pracom w&nbsp;drugiej połowie 2026 roku przewodniczy Irlandia.</p><p style="text-align:justify">Cyfrowe euro to unijny projekt, kt&oacute;rego celem jest wprowadzenie cyfrowej formy pieniądza. Ma to być cyfrowa waluta emitowana przez&nbsp;EBC i&nbsp;dostępna dla&nbsp;wszystkich w&nbsp;strefie euro.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Europa potrzebuje cyfrowego euro, ponieważ musimy zaradzić niedopuszczalnemu poziomowi zależności w&nbsp;obszarze płatności cyfrowych. Jesteśmy w&nbsp;100 proc. zależni od dostawc&oacute;w spoza Unii Europejskiej oraz&nbsp;od decyzji podejmowanych poza&nbsp;nią </em>&ndash; podkreśla Fernando Navarrete, hiszpański poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;ramienia Partido Popular oraz&nbsp;EPL, sprawozdawca, kt&oacute;ry będzie przewodniczył zespołowi negocjacyjnemu PE.</p><p style="text-align:justify">Cyfrowe euro ma być łatwe w&nbsp;użyciu i&nbsp;przystępne ze względu na podobieństwo do innych rozwiązań w&nbsp;zakresie płatności cyfrowych. Obywatele mają mieć dostęp do niego za pośrednictwem specjalnego rachunku w&nbsp;cyfrowym euro lub e-portfela, udostępnianych przez&nbsp;ich bank lub innego pośrednika. Utworzenie podstawowego portfela cyfrowego euro i&nbsp;korzystanie z&nbsp;niego będzie bezpłatne. Planuje się wprowadzenie limitu kwot cyfrowego euro, jakie osoby fizyczne mogą posiadać w&nbsp;danym momencie w&nbsp;swoim portfelu. Dzięki temu ma być wykorzystywane gł&oacute;wnie jako środek płatniczy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dane osobowe i&nbsp;prywatność stanowią najwyższy priorytet przy projektowaniu cyfrowego euro, dlatego przewidzieliśmy dwie r&oacute;żne funkcjonalności. Mamy wersję online, kt&oacute;ra bardziej przypomina to, co już znamy, na przykład systemy kartowe lub płatności natychmiastowe. Poziom prywatności jest nawet wyższy niż ten, kt&oacute;ry obowiązuje w&nbsp;przypadku por&oacute;wnywalnych cyfrowych środk&oacute;w płatniczych</em> &ndash; tłumaczy hiszpański europoseł. &ndash; <em>W przepisach przewidzieliśmy r&oacute;wnież możliwość stworzenia tzw. funkcjonalności offline, kt&oacute;rej poziom prywatności jest r&oacute;wnoważny z&nbsp;poziomem zapewnianym przez&nbsp;got&oacute;wkę. Nie ma więc pośrednika, połączenia, rejestru. Cała transakcja odbywa się bezpośrednio między urządzeniami płatnika a odbiorcy. Nikt więc nie&nbsp;ma o&nbsp;tym wiedzy, ponieważ nie&nbsp;ma nikogo pośredniczącego.</em></p><p style="text-align:justify">Pośrednicy tacy jak np. banki mieliby dostęp do danych osobowych jedynie w&nbsp;zakresie wymaganym prawem unijnym, w&nbsp;tym m.in. przepisami o&nbsp;przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i&nbsp;finansowaniu terroryzmu. Wykorzystywanie danych do cel&oacute;w komercyjnych wymagałoby wyraźnej zgody użytkownik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Bezpieczeństwo cyfrowego euro to takie samo wyzwanie, przed jakim stoją inne cyfrowe środki płatnicze, np. systemy kartowe. Jako Parlament wymagamy od dostawcy, kt&oacute;rym jest Europejski Bank Centralny, najwyższego poziomu odporności. Nie jest to jednak problem dotyczący wyłącznie cyfrowego euro. Dotyczy to wszystkich cyfrowych środk&oacute;w płatniczych. Odnosi się to r&oacute;wnież do bezpieczeństwa rachunk&oacute;w bieżących w&nbsp;kontekście depozyt&oacute;w bankowych oraz&nbsp;cyfrowych wersji innych narzędzi. Istnieją problemy związane z&nbsp;atakami hakerskimi, kt&oacute;rymi należy się zająć, i&nbsp;właśnie dlatego mamy inne akty prawne UE, takie jak DORA</em> &ndash; <em>rozporządzenie poświęcone właśnie odporności operacyjnej</em>&nbsp;&ndash; podkreśla&nbsp;Fernando Navarrete.</p><p style="text-align:justify">Unijne rozporządzenie DORA (Digital Operational Resilience Act), kt&oacute;re zaczęło być stosowane w&nbsp;styczniu 2025 roku, ma na celu zapewnienie, że banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, firmy inwestycyjne i&nbsp;inne podmioty finansowe są gotowe wytrzymać zakł&oacute;cenia w&nbsp;obszarze technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT), w&nbsp;tym m.in. cyberataki czy awarie system&oacute;w, reagować na nie&nbsp;i&nbsp;odzyskiwać sprawność po nich.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Oczywiście standardy te są jeszcze wyższe w&nbsp;przypadku cyfrowego euro &ndash;</em> m&oacute;wi hiszpański polityk. &ndash;<em> Jednak nic nie&nbsp;jest całkowicie odporne na awarie. Musimy inwestować i</em><em> się</em><em>&nbsp;uczyć. Nowe technologie rozwijają się tak dynamicznie, że dzisiejsze problemy nie&nbsp;będą problemami jutro. I właśnie tego wymaga prawodawstwo od EBC &ndash; ciągłego inwestowania w&nbsp;celu utrzymania odporności.</em></p><p style="text-align:justify">14 lipca br. EBC wybrał 36 dostawc&oacute;w usług płatniczych (PSP) z&nbsp;całej strefy euro do udziału w&nbsp;pilotażu cyfrowego euro. Ćwiczenie pilotażowe ma kluczowe znaczenie dla&nbsp;przetestowania funkcjonalności technicznej i&nbsp;proces&oacute;w operacyjnych cyfrowego euro, a także dla&nbsp;udoskonalenia doświadczeń użytkownik&oacute;w. Ma się rozpocząć w&nbsp;drugiej połowie 2027 roku i&nbsp;potrwać rok. Pilotaż odbędzie się w&nbsp;EBC i&nbsp;19 krajowych bankach centralnych w&nbsp;strefie euro.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla europoseł, to od EBC zależy termin wprowadzenia cyfrowego euro. Szacuje się, że będą na to potrzebne 2,5<em>&ndash;</em>3 lata.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tyle potrzebujemy na opracowanie i&nbsp;przetestowanie infrastruktury, ponieważ na razie dysponujemy jedynie projektem tekstu prawnego, a następnie trzeba to zrealizować pod względem technicznym &ndash; jest to produkt wymagający intensywnego wykorzystania technologii informatycznych &ndash; oraz&nbsp;przetestować. Takie szacunki usłyszałem, gdy przedstawiciel EBC przybył do Parlamentu, aby wyjaśnić, jakie są ich plany. To w&nbsp;przybliżeniu przeniesie nas w&nbsp;okolice 2029&ndash;2030 roku </em>&ndash; m&oacute;wi Fernando Navarrete.</p><p style="text-align:justify">W swoim stanowisku PE podkreślił, że wszyscy dostawcy usług płatniczych, w&nbsp;tym banki, dostawcy pieniądza elektronicznego, urzędy pocztowe i&nbsp;regulowani dostawcy kryptowalut, mogliby dystrybuować cyfrowe euro w&nbsp;całej UE. Większość firm byłaby zobowiązana do jego akceptacji, a wyjątki dotyczyłyby os&oacute;b samozatrudnionych oraz&nbsp;małych i&nbsp;mikroprzedsiębiorstw, kt&oacute;re nie&nbsp;akceptują innych płatności cyfrowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Ten projekt jest w&nbsp;tej chwili dyskutowany w&nbsp;elitarnych gronach. Ktoś, kto dzisiaj już funkcjonuje na tym poziomie technicznego zaawansowania, jak banki, wielkie firmy, firmy informatyczne, już wdrożył to cyfrowe euro, w&nbsp;umowach o&nbsp;płatności są te kwestie uwzględnione. Natomiast moim zdaniem przeciętny Kowalski w&nbsp;Unii Europejskiej ma niską świadomość tego, jak to będzie działało i&nbsp;ma małą wiedzę o&nbsp;zagrożeniach</em> &ndash; uważa Bogdan Rzońca, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości i&nbsp;EKR. &ndash; <em>Parlament dąży do wprowadzenia cyfrowego euro, Komisja Europejska r&oacute;wnież, natomiast EKR nie&nbsp;jest entuzjastą tego rozwiązania. Uważamy, że może ono bardzo r&oacute;żnie zadziałać na przeciętnego mieszkańca Unii Europejskiej i&nbsp;przedsiębiorc&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d obaw, o&nbsp;kt&oacute;rych m&oacute;wi europoseł, pojawia się ryzyko związane z&nbsp;atakami hakerskimi, awariami, a nawet celowym blokowaniem środk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>My trochę protestujemy przeciwko cyfrowemu euro. Chcemy pozostawić do wyboru każdemu korzystanie z&nbsp;tych rozwiązań. Nie negujemy w&nbsp;całości wszystkich, ale uważamy, że sprowadzenie wszystkich operacji bankowych do cyfrowego euro ogranicza wolność obywateli </em>&ndash; zaznacza polski europoseł. &ndash; <em>Przede wszystkim m&oacute;wi się o&nbsp;tym, że cyfrowe euro ograniczy pranie brudnych pieniędzy, wszystkie transakcje będą pod kontrolą, nie&nbsp;będzie r&oacute;żnego rodzaju kryminalnych sytuacji związanych z&nbsp;płatnościami, płaceniem poza&nbsp;rachunkiem czy fakturą. My to rozumiemy, ale też nie&nbsp;zgodzimy się na to, żeby każdy musiał korzystać z&nbsp;cyfrowego euro, skoro może z&nbsp;got&oacute;wki.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;projektem cyfrowe euro ma uzupełniać banknoty i&nbsp;monety, a nie&nbsp;je zastępować. W grę wchodzi zapewnienie dodatkowego wyboru przy dokonywaniu płatności. Jednocześnie got&oacute;wka jako środek płatniczy ma zostać zachowana.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To obywatele Europy decydują, czy im się to podoba, czy nie. Dlatego to rozwiązanie wzmacnia wolność, ponieważ daje ludziom większy wyb&oacute;r i&nbsp;do nich należy decyzja o&nbsp;tym, czy z&nbsp;tego skorzystać&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Fernando Navarrete.</p><p style="text-align:justify">Jeden z&nbsp;wniosk&oacute;w Komisji Europejskiej w&nbsp;ramach pakietu jednolitej waluty, nad kt&oacute;rym w&nbsp;lipcu głosował Parlament Europejski, dotyczył właśnie wzmocnienia got&oacute;wki. Zgodnie z&nbsp;proponowanymi zapisami kraje strefy euro byłyby zobowiązane do zapewnienia i&nbsp;regularnego monitorowania dostępności got&oacute;wki, szczeg&oacute;lnie dla&nbsp;grup wrażliwych. Przedsiębiorstwa z&nbsp;kolei nie&nbsp;mogłyby zakazać używania got&oacute;wki. Z sierpniowego komunikatu EBC wynika, że w&nbsp;strefie euro 92 proc. firm posiadających fizyczne punkty sprzedaży akceptuje got&oacute;wkę, co czyni ją najpowszechniej akceptowaną formą płatności. Poziom ten odbił wyraźnie po spadku obserwowanym w&nbsp;okresie pandemii.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wzmacniamy oba rozwiązania, aby zapewnić obywatelom pełną dostępność obu opcji. Będzie to osobista, indywidualna decyzja. Być może trend w&nbsp;kierunku cyfryzacji będzie się utrzymywał lub nasilał, a może nie. Powtarzam, nie&nbsp;jest to decyzja narzucona z&nbsp;g&oacute;ry. Nie podejmujemy jej my, politycy, ale podejmujemy ją &ndash; jako konsumenci i&nbsp;sprzedawcy &ndash; poprzez codzienne decyzje </em>&ndash; zapewnia europoseł sprawozdawca. &ndash;<em> Z doświadczeń innych kraj&oacute;w, kt&oacute;re w&nbsp;ostatnich latach bardzo szybko przeszły proces cyfryzacji, wynika, że obserwujemy niewielki powr&oacute;t do got&oacute;wki. Jednak to zależy od decyzji ludzi. Nie jest to narzucane odg&oacute;rnie.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/2118947395_rzonca_navarrete_cyfrowe_euro_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Większość gmin w Polsce nie ma jeszcze uchwalonych planów ogólnych. Mają na to czas do końca miesiąca]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wiekszosc-gmin-w-polsce,p868278013</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wiekszosc-gmin-w-polsce,p868278013</guid>
     <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/extradom-gminy-plany-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Do 31 sierpnia 2026 roku wszystkie gminy w&nbsp;Polsce mają czas na uchwalenie planu og&oacute;lnego (POG). Z lipcowych danych wynika, że większość z&nbsp;nich jeszcze tego nie&nbsp;zrobiła, a znaczna część jest dopiero na etapie wstępnych prac. Eksperci podkreślają, że brak dokumentu może być problemem dla&nbsp;inwestor&oacute;w, ponieważ nie&nbsp;będą mogli otrzymać decyzji o&nbsp;warunkach zabudowy.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Plan og&oacute;lny gminy to jest dokument, kt&oacute;ry zastępuje studium uwarunkowań i&nbsp;kierunk&oacute;w zagospodarowania przestrzennego. Do tej pory uchwaliło go 16 proc. gmin, a 33 proc. dopiero rozpoczyna pracę. Warto zaznaczyć, że w&nbsp;Polsce jest ok. 2,5 tys. gmin, czyli w&nbsp;bardzo wielu z&nbsp;nich prace albo się jeszcze nie&nbsp;zaczęły, albo dopiero trwają &ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Wojciech Rynkowski, ekspert Extradom.pl.</p><p style="text-align:justify">Termin uchwalenia plan&oacute;w og&oacute;lnych był już przesuwany. Pierwotnie studia uwarunkowań miały stracić moc po 1 stycznia 2026 roku. Po tej dacie uchwalanie miejscowych plan&oacute;w zagospodarowania przestrzennego oraz&nbsp;wydawanie decyzji o&nbsp;warunkach zabudowy i&nbsp;zagospodarowania terenu miały być możliwe tylko wtedy, kiedy w&nbsp;danej gminie wszedł w&nbsp;życie plan og&oacute;lny. Termin przesunięto najpierw na 30 czerwca 2026 roku, a w&nbsp;kwietniu br. zdecydowano się na kolejną zmianę, tym razem na 31 sierpnia 2026 roku.</p><p style="text-align:justify">Ekspert wskazuje, że w&nbsp;lipcu w&nbsp;ponad 800 samorządach nie&nbsp;był jeszcze dostępny nawet publiczny projekt dokumentu POG. Jak wyjaśnia, w&nbsp;gminach, kt&oacute;re nie&nbsp;zdążą uchwalić planu og&oacute;lnego, po 1 września nadal będzie można dokończyć postępowania o&nbsp;warunki zabudowy wszczęte wcześniej. Problem pojawi się natomiast przy nowych inwestycjach &ndash; bez obowiązującego planu og&oacute;lnego gmina co do zasady nie&nbsp;będzie mogła wydać nowej decyzji WZ. Dla inwestora może to oznaczać konieczność czekania na uchwalenie planu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Problem dla&nbsp;inwestor&oacute;w polega na tym, że jeżeli gmina nie&nbsp;uchwali planu og&oacute;lnego, a dla&nbsp;danego miejsca nie&nbsp;ma uchwalonego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, nie&nbsp;będzie podstawy prawnej do wydawania decyzji o&nbsp;warunkach zabudowy (WZ). Popularne wuzetki wciąż są bardzo istotne i&nbsp;często używane, jeśli chodzi o&nbsp;budowanie dom&oacute;w, tak że brak możliwości ich wydawania będzie na pewno problemem zar&oacute;wno dla&nbsp;gmin, jak i&nbsp;inwestor&oacute;w </em>&ndash; wyjaśnia Wojciech Rynkowski.</p><p style="text-align:justify">Podkreśla, że postępowania o&nbsp;wydanie warunk&oacute;w zabudowy, kt&oacute;re rozpoczęły się przed 31 sierpnia 2026 roku, będą mogły być kontynuowane.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Druga rzecz, kt&oacute;ra się zmienia, to zasady funkcjonowania. Ta zmiana nie&nbsp;jest kosmetyczna, wprowadzone zostaje pojęcie obszar&oacute;w uzupełnienia zabudowy. Jeżeli dana działka się na nim nie&nbsp;znajdzie, a nie&nbsp;ma dla&nbsp;niej miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, to nie&nbsp;będzie można wybudować na niej domu. Spora część działek, kt&oacute;re do tej pory miały ewentualny potencjał jako miejsce budowy domu, po 31 sierpnia może go utracić &ndash;</em> wyjaśnia ekspert Extradom.pl.</p><p style="text-align:justify">Decyzje o&nbsp;warunkach zabudowy będą wydawane tylko na obszarach uzupełnienia zabudowy, wskazanych w&nbsp;planie og&oacute;lnym gminy. Przy ich wydawaniu obowiązywać będą ramowe ustalenia dotyczące kształtowania zabudowy i&nbsp;zagospodarowania terenu oraz&nbsp;funkcje terenu zapisane w&nbsp;planie og&oacute;lnym, na przykład wymaganych odległości od szk&oacute;ł, teren&oacute;w zieleni publicznej czy usług publicznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie&nbsp;jest tak, że nagle tysiące działek nie&nbsp;będą się nadawały do zabudowy. Rzecz w&nbsp;tym, że jeżeli nieruchomość jest położona na obrzeżu miasta czy miejscowości, ma styk z&nbsp;obszarami wiejskimi czy wręcz jest położona na obszarach wiejskich, to może wtedy być problem z&nbsp;jej&nbsp;zabudową </em>&ndash; tłumaczy Wojciech Rynkowski.</p><p style="text-align:justify">Informacje o&nbsp;planach og&oacute;lnych można sprawdzać w&nbsp;serwisie geoportal.gov.pl w&nbsp;module Planowanie Przestrzenne. Usługa została opracowana na podstawie akt&oacute;w uchwalenia POG publikowanych przez&nbsp;urzędy gmin i&nbsp;miast.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Właściciele działek powinni jak najszybciej</em><em> się</em><em>&nbsp;zorientować, na jakim etapie jest obecnie plan og&oacute;lny w&nbsp;ich gminie i&nbsp;jakie są w&nbsp;nim zapisy dotyczące ich działki. Jeśli działka nie&nbsp;jest objęta strefą budownictwa jednorodzinnego albo nie&nbsp;obejmuje jej obszar uzupełnienia zabudowy, to powinni zgłosić swoje uwagi do takiego planu og&oacute;lnego </em>&ndash; uważa ekspert Extradom.pl. &ndash; <em>Obywatele mają prawo wnosić swoje uwagi. Ta kwestia podlega konsultacjom społecznym. Warto to zrobić, ponieważ w&nbsp;momencie kiedy plan og&oacute;lny zacznie obowiązywać, będzie już za p&oacute;źno. Nawet droga sądowa może tutaj nie&nbsp;pom&oacute;c.&nbsp;Sądy nie&nbsp;oceniają, czy rozwiązanie jest dla&nbsp;kogoś korzystne. Badają wyłącznie, czy uchwała została podjęta zgodnie z&nbsp;prawem.</em></p><p style="text-align:justify">Wojciech Rynkowski przypomina o&nbsp;istotnej zmianie dla&nbsp;inwestor&oacute;w, wchodzącej w&nbsp;życie 1 stycznia 2027 roku. Od tej daty o&nbsp;warunki zabudowy będzie mogła wystąpić tylko osoba, kt&oacute;ra ma prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. Wraz z&nbsp;wnioskiem o&nbsp;ustalenie warunk&oacute;w zabudowy będzie ona musiała złożyć oświadczenie o&nbsp;posiadanym prawie pod rygorem odpowiedzialności karnej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Teraz o&nbsp;decyzję o&nbsp;warunkach zabudowy może wystąpić w&nbsp;zasadzie każdy, nie&nbsp;ma tutaj specjalnych ograniczeń. Wiele os&oacute;b korzystało z&nbsp;tego prawa, żeby sprawdzić potencjał inwestycyjny działki, czasem r&oacute;wnież w&nbsp;celach spekulacyjnych. Natomiast od 1 stycznia takiej możliwości nie&nbsp;będzie. Jeśli ktoś chce sprawdzić jakąś działkę, a nie&nbsp;ma prawa do dysponowania nią na cele budowlane, powinien to zrobić jak najszybciej &ndash;</em> podkreśla ekspert Extradom.pl.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/868278013_extradom_gminy_plany_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polski model AI wspiera pracę z europejskimi językami. Konkuruje z podobnymi rozwiązaniami z USA i Chin]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polski-model-ai-wspiera,p896451856</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polski-model-ai-wspiera,p896451856</guid>
     <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/opi-eurodense-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Modele sztucznej inteligencji są nadal znacznie lepiej dostosowane do języka angielskiego niż do wielu język&oacute;w europejskich.&nbsp;EuroDense, czyli model opracowany przez&nbsp;OPI-PIB, kt&oacute;ry specjalizuje się w&nbsp;wyszukiwaniu informacji, ma pom&oacute;c zmniejszyć tę lukę. Obsługuje dziewięć europejskich język&oacute;w, a w&nbsp;siedmiu z&nbsp;nich osiąga lepsze wyniki niż inne modele wielojęzyczne por&oacute;wnywalnej wielkości. Rozwiązanie powstało w&nbsp;ramach europejskiego projektu LLMs4EU i&nbsp;ma wspierać wdrażanie lokalnych narzędzi AI m.in. w&nbsp;administracji, energetyce czy telekomunikacji.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Modele językowe sztucznej inteligencji są przede wszystkim anglocentryczne, czyli rozwijają je państwa anglosaskie, kt&oacute;re skupiają się na najlepszym działaniu w&nbsp;domenie języka angielskiego, natomiast w&nbsp;innych językach są mniej skuteczne, na przykład francuskim, niemieckim czy hiszpańskim. Naszym celem przy budowaniu EuroDense było wypełnienie tej luki, aby powstał model, kt&oacute;ry w&nbsp;zakresie język&oacute;w kontynentalnych miał jakość modeli anglocentrycznych&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr inż. Marek Kozłowski, kierownik AI Lab OPI-PIB.</p><p style="text-align:justify">AI Lab działający w&nbsp;Ośrodku Przetwarzania Informacji (OPI) opracował i&nbsp;udostępnił model EuroDense, przeznaczony do wyszukiwania informacji w&nbsp;dziewięciu językach. To pierwsze wielojęzyczne rozwiązanie tego typu stworzone przez&nbsp;zesp&oacute;ł badawczy OPI. Model został zaprojektowany z&nbsp;myślą o&nbsp;wyszukiwarkach, systemach RAG (Retrieval Augmented Generation), chatbotach oraz&nbsp;asystentach AI, kt&oacute;re wymagają skutecznego przeszukiwania dużych zbior&oacute;w dokument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Model EuroDense obsługuje dziewięć język&oacute;w: niemiecki, francuski, hiszpański, portugalski, włoski, holenderski, rosyjski, angielski i&nbsp;polski. We wszystkich językach, poza&nbsp;portugalskim i&nbsp;angielskim, przebija wszystkie inne modele por&oacute;wnywalnej wielkości, kt&oacute;re były do tej pory znane, inne modele multijęzyczne amerykańskie czy chińskie </em>&ndash; podkreśla dr inż. Marek Kozłowski.</p><p style="text-align:justify">EuroDense jest modelem typu dense retriever, czyli narzędziem, kt&oacute;re wyszukuje informacje na podstawie znaczenia treści, a nie&nbsp;tylko dopasowania sł&oacute;w kluczowych. Liczy 435 mln parametr&oacute;w, a do jego treningu wykorzystano wielojęzyczny korpus obejmujący ok. 200 mln tekst&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;EuroDense powstał w&nbsp;ramach projektu LLMs4EU, inicjatywy Unii Europejskiej, kt&oacute;rej celem jest stworzenie koalicji na rzecz rozwoju technologii językowych w&nbsp;UE. Projekt jest wsp&oacute;łfinansowany przez&nbsp;Unię oraz&nbsp;Ministerstwo Cyfryzacji. Jego celem jest walka z&nbsp;luką kompetencyjną i&nbsp;tworzenie rozwiązań LLM-owych na rzecz UE</em>&nbsp;&ndash; tłumaczy kierownik AI Lab OPI-PIB.</p><p style="text-align:justify">LLMs4EU jest częścią szerszych działań Unii na rzecz rozwoju własnych modeli językowych. Jedną z&nbsp;barier jest niedob&oacute;r danych w&nbsp;językach europejskich potrzebnych do trenowania LLM-&oacute;w. UE rozwija w&nbsp;tym obszarze m.in. Alliance for Language Technologies (ALT-EDIC) oraz&nbsp;European Language Data Space (LDS). Ten ostatni ma zwiększyć dostępność wielojęzycznych danych oraz&nbsp;ułatwić ich gromadzenie, wymianę i&nbsp;ponowne wykorzystanie na potrzeby rozwoju europejskich modeli AI.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Obecnie wdrażanie LLM-&oacute;w to nie&nbsp;jest tylko postawienie LLM-a, jak ChatGPT, ale budowanie wok&oacute;ł niego wielu usług. Teraz najpopularniejsze są wdrożenia typu RAG, gdzie mamy wyszukiwarkę na naszej lokalnej bazie i&nbsp;dopiero te informacje przepływają do LLM-a, kt&oacute;ry na ich podstawie podejmuje decyzje lub generuje odpowiedź w&nbsp;języku naturalnym. Dlatego nie&nbsp;tylko stworzenie samego LLM-a, ale też budowa wok&oacute;ł niego narzędzi, kt&oacute;re będą go wspierały, gwarantuje nam skuteczne wdrożenie w&nbsp;Unii Europejskiej czy w&nbsp;krajach członkowskich r&oacute;żnych rozwiązań&nbsp;&ndash;</em> przekonuje dr inż. Marek Kozłowski.</p><p style="text-align:justify">Retrieval Augmented Generation (RAG) pozwala połączyć duży model językowy z&nbsp;zewnętrznymi źr&oacute;dłami wiedzy, np. dokumentami i&nbsp;bazami danych organizacji. Dzięki temu odpowiedzi mogą się opierać&nbsp;na aktualnych i&nbsp;zweryfikowanych informacjach, kt&oacute;rych model nie&nbsp;miał w&nbsp;swoich danych treningowych. Jak wskazuje Komisja Europejska, takie rozwiązanie może zwiększać dokładność odpowiedzi, ograniczać generowanie treści niepopartych źr&oacute;dłami i&nbsp;umożliwiać wskazywanie źr&oacute;deł bez konieczności ponownego trenowania modelu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;EuroDense jest narzędziowym modelem, kt&oacute;ry wspiera inne LLM-y, żeby jak najlepiej działały i&nbsp;mogły być wdrażane w&nbsp;krajach Unii Europejskiej w&nbsp;r&oacute;żnych zastosowaniach: w&nbsp;energetyce, telekomunikacji, sektorze publicznym czy ochronie zdrowia, czyli tam, gdzie&nbsp;</em><em>są </em><em>potrzebne modele AI, kt&oacute;re muszą przeszukiwać warstwę danych. Stąd wysokie kompetencje EuroDense w&nbsp;wyszukiwaniu informacji w&nbsp;siedmiu językach gwarantują, że będziemy jak najlepiej wyszukiwali informacje w&nbsp;lokalnych zbiorach danych i&nbsp;zwracali je do LLM-&oacute;w, kt&oacute;re będą je dalej przetwarzały na potrzeby r&oacute;żnych zastosowań&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia ekspert.</p><p style="text-align:justify">EuroDense został udostępniony bezpłatnie jako rozwiązanie open source na platformie Hugging Face. Dzięki temu może być wykorzystywany przez&nbsp;instytucje naukowe, administrację publiczną i&nbsp;przedsiębiorstwa do budowy m.in. wielojęzycznych system&oacute;w wyszukiwania informacji, baz wiedzy i&nbsp;aplikacji stosujących AI. Model wykorzystuje doświadczenia zdobyte przez&nbsp;zesp&oacute;ł OPI-PIB przy tworzeniu rodziny PolDense, przeznaczonej do wyszukiwania informacji w&nbsp;języku polskim, i&nbsp;rozszerza je na środowisko wielojęzyczne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Planujemy rozwijać model o&nbsp;kolejne języki. Potrzeby w&nbsp;zakresie rozwoju tych technologii językowych są olbrzymie. Staraliśmy się adresować ten model pod kątem tych język&oacute;w, kt&oacute;re są najczęściej używane w&nbsp;kontynentalnej Europie&nbsp;&ndash;</em> wskazuje kierownik AI Lab OPI-PIB.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j własnych modeli językowych jest częścią szerszych działań Europy na rzecz zmniejszenia dystansu do światowych lider&oacute;w AI. Według Stanford AI Index 2026 w&nbsp;2025 roku prywatne inwestycje w&nbsp;generatywną AI w&nbsp;Stanach Zjednoczonych sięgnęły 285,9 mld dol., wobec 20,9 mld dol. w&nbsp;Europie. Z danych za 2024 rok wynika, że amerykańskie instytucje stworzyły 40 znaczących modeli AI, podczas gdy europejskie łącznie trzy.</p><p style="text-align:justify">Unia Europejska rozbudowuje własną infrastrukturę obliczeniową &ndash; pod koniec lipca Komisja Europejska rozpoczęła nab&oacute;r ofert na utworzenie do siedmiu gigafabryk AI. Na ich rozw&oacute;j przewidziano do 10 mld euro środk&oacute;w unijnych i&nbsp;krajowych, kt&oacute;re mają uruchomić co najmniej 20 mld euro inwestycji prywatnych. Skala amerykańskich przedsięwzięć infrastrukturalnych jest jednak znacznie większa &ndash; sam projekt Stargate zakłada inwestycje do 500 mld dol. w&nbsp;infrastrukturę AI w&nbsp;USA w&nbsp;ciągu czterech lat.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Zdolność Unii Europejskiej do zbudowania konkurencji dla&nbsp;amerykańskich czy chińskich koncern&oacute;w technologicznych zależy tylko od niej. Żeby zbudować konkurencję dla&nbsp;big tech&oacute;w, trzeba zbudować swojego big techa w&nbsp;Unii, czyli trzeba mieć EU techa, kt&oacute;ry będzie w&nbsp;stanie dostarczyć usługi por&oacute;wnywalne z&nbsp;Gmailem, Google Docs, czyli wszystkimi chmurowymi aplikacjami, jakich używamy regularnie. Żeby to się udało, Unia Europejska musi zbudować jeden duży podmiot, kt&oacute;ry będzie dostarczał usługi dla&nbsp;całej UE. Według mnie kwestie polityczne i&nbsp;interesy polityczne r&oacute;żnych członk&oacute;w Unii nie&nbsp;pozwolą na zbudowanie takiego podmiotu&nbsp;</em>&ndash; ocenia dr inż. Marek Kozłowski.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/896451856_opi_eurodense_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polscy konsumenci chcą wiedzieć więcej na temat zdrowego odżywiania. Dla branży spożywczej to wyzwanie i szansa]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polscy-konsumenci-chca,p736205056</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polscy-konsumenci-chca,p736205056</guid>
     <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/konsumenci-swiadomosc-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polacy mają coraz większą świadomość w&nbsp;kwestii zdrowego odżywiania, a jednocześnie stale poszukują nowej wiedzy, informacji o&nbsp;składnikach czy wartościach odżywczych. To perspektywiczny obszar do zagospodarowania przez&nbsp;producent&oacute;w żywności, kt&oacute;rzy mogą edukować zar&oacute;wno przez&nbsp;etykiety, jak i&nbsp;swoje kanały w&nbsp;mediach społecznościowych</strong><strong>. Tym bardziej że błędy mogą dotyczyć nawet diet powszechnie kojarzonych z&nbsp;korzystnym wpływem na zdrowie.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Gdy myślę o&nbsp;rynku polskim, wydaje mi się, że konsumenci wiedzą coraz więcej, są coraz bardziej świadomi. Jest to ciekawa wskaz&oacute;wka dla&nbsp;branży spożywczej, żeby edukować konsument&oacute;w, zapewnić im dodatkowe informacje, nie&nbsp;tylko na opakowaniu, ale też poprzez strony czy media społecznościowe. Konsumenci chcą podejmować bardziej przemyślane decyzje, więc interesują się tym i&nbsp;wiedzą, że to, co ląduje na ich talerzu, przekłada się na to, jak się będą czuli </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Honorata Jarocka, associate principal w&nbsp;firmie Mintel.</p><p style="text-align:justify">41 proc. Polek i&nbsp;Polak&oacute;w ankietowanych w&nbsp;Narodowym Teście Żywienia 2025 (NTŻ), przeprowadzonym przez&nbsp;Medonet z&nbsp;merytorycznym wsparciem Rady Naukowej NTŻ, zazwyczaj kontroluje skład produkt&oacute;w podczas robienia zakup&oacute;w. 28 proc. zawsze czyta skład, gdy sięga po nowy produkt. Tylko 8 proc. badanych zadeklarowało, że nigdy nie&nbsp;patrzy na etykietę.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Czy firmy spożywcze nadążają za konsumentem? I tak, i&nbsp;nie. Starają się robić wszystko, żeby nie&nbsp;wypaść z&nbsp;gry o&nbsp;konsumenta, ale tak naprawdę nie&nbsp;wiedzą, w&nbsp;kt&oacute;rą stronę zmierzać. Dodawanie r&oacute;żnych innowacyjnych składnik&oacute;w lub odejmowanie tych, kt&oacute;rych konsumenci nie&nbsp;lubią, nie&nbsp;znają albo się obawiają, to jest jedyna innowacja, kt&oacute;rą obecnie zauważam w&nbsp;koncernach spożywczych &ndash;</em> uważa dr Adam M. Adamek, CEO i&nbsp;co-founder Food Edge i&nbsp;Impact Brussels ASBL. <em>&ndash; Możemy p&oacute;jść szerzej i&nbsp;przemawiać do konsumenta wszystkim, co mamy. Nie tylko składnikami w&nbsp;opakowaniu, ale r&oacute;wnież omawianymi na opakowaniu, czyli edukacja poprzez opakowanie.</em></p><p style="text-align:justify">Podkreśla, że wzrost świadomości konsument&oacute;w nie&nbsp;oznacza, że przestają podążać za trendami i&nbsp;wybierać rzeczy, kt&oacute;re są np. polecone przez&nbsp;celebryt&oacute;w, influencer&oacute;w czy media.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Konsumenci mało wchodzą w&nbsp;zrozumienie danego produktu, jaką rolę ma odgrywać w&nbsp;żywieniu, czy jest odpowiedni dla&nbsp;dzieci lub dorosłych. Cały czas zapominamy o&nbsp;hipokratesowskiej maksymie: jesteś tym, co jesz, czyli to, co spożywamy przekłada się na to, w&nbsp;jakim zdrowiu jesteśmy. Moja rada dla&nbsp;wszystkich: czytajcie etykiety. Po drugie, zrozumcie, co jest w&nbsp;tym produkcie i&nbsp;czy na pewno powinienem tyle go spożywać. Nie m&oacute;wię tutaj tylko o&nbsp;słodkich czy słonych przekąskach, ale o&nbsp;wszystkich produktach </em>&ndash; podkreśla dr Adam M. Adamek.</p><p style="text-align:justify">Nawet konsumenci, kt&oacute;rzy na co dzień zwracają uwagę na to, czy jedzą zdrowo, mogą popełniać błędy wynikające z&nbsp;niewiedzy. Przykładem może być dieta roślinna, kt&oacute;ra jest kojarzona z&nbsp;pozytywnym wpływem na zdrowie. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej podkreśla, że może ona m.in. zmniejszać ryzyko wystąpienia chor&oacute;b układu krążenia, cukrzycy typu 2, niekt&oacute;rych nowotwor&oacute;w, a także poprawiać parametry lipidowe i&nbsp;obniżać ciśnienie tętnicze krwi. Korzyści te zależą jednak od prawidłowego zbilansowania diety i&nbsp;odpowiedniego doboru produkt&oacute;w. Jak podkreślają eksperci Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej (NCEŻ), nie&nbsp;każda dieta roślinna z&nbsp;założenia jest zdrowa.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeżeli chodzi o&nbsp;błędy, kt&oacute;re konsumenci mogą popełniać, podążając za dietą roślinną, jest to na przykład fokusowanie się na jednym składniku odżywczym, na przykład tylko na błonniku albo tylko na białku. Jakiekolwiek fokusowanie się na jednej części tego krajobrazu, myśląc o&nbsp;talerzu konsumenta, zawsze grozi ryzykiem niedobor&oacute;w, tak że r&oacute;żnorodność jest kluczowa. Podobnie jak sięganie po gotowce, wtedy mamy ryzyko związane z&nbsp;dietą wysokoprzetworzoną</em> &ndash; m&oacute;wi Honorata Jarocka.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, marki z&nbsp;branży roślinnej mogłyby edukować konsument&oacute;w w&nbsp;zakresie odpowiedniego komponowania potraw, by zapewnić wszystkie potrzebne składniki odżywcze.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wielu konsument&oacute;w, kt&oacute;rzy dopiero są na początku przejścia na dietę roślinną w&nbsp;całości lub częściowo, potrzebuje pomocnej dłoni, w&nbsp;związku z&nbsp;czym innowacje, kt&oacute;re na przykład łączą w&nbsp;sobie żelazo z&nbsp;witaminą C, dokładają cegiełkę, żeby konsumentowi ułatwić te wybory &ndash;&nbsp;</em>wskazuje ekspertka.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;zaleceniami NCEŻ dieta roślinna wymaga odpowiedniej podaży żelaza, kt&oacute;re w&nbsp;produktach roślinnych ma formę niehemową. Pod tą postacią jest ono dużo bardziej wrażliwe na czynniki ograniczające jego wchłanianie. Przyswajalność żelaza można zwiększyć m.in. poprzez dodatek do posiłk&oacute;w produkt&oacute;w bogatych w&nbsp;witaminę C, produkt&oacute;w fermentowanych oraz&nbsp;tych na zakwasie. Warto r&oacute;wnież łączyć roślinne źr&oacute;dła białka oraz&nbsp;żelaza (np. nasiona roślin strączkowych) z&nbsp;warzywami lub owocami (źr&oacute;dła witaminy C) oraz&nbsp;produktami zbożowymi.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Na pewno łączenie składnik&oacute;w odżywczych dla&nbsp;konsument&oacute;w, kt&oacute;rzy są nowi na tej ścieżce, pomaga im się&nbsp;</em><em>uwolnić </em><em>od pewnego ryzyka niedobor&oacute;w żywieniowych. To, co branża może robić, to opr&oacute;cz edukacji oferować gotowe rozwiązania, kt&oacute;re na p&oacute;łce sklepowej sprawią, że konsument nie&nbsp;będzie tak zagubiony i&nbsp;będzie mu łatwiej eksperymentować ze swoją dietą &ndash;</em> wskazuje Honorata Jarocka.</p><p style="text-align:justify">Przyswajalność wapnia może zwiększyć z&nbsp;kolei odpowiednia podaż białka, witaminy D i&nbsp;K oraz&nbsp;potasu. W diecie roślinnej NCEŻ wskazuje także na konieczność wprowadzenia suplementacji witaminą B12.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;Narodowego Testu Żywienia 2025, 58 proc. ankietowanych jest pewnych lub prawie pewnych, że nie&nbsp;ograniczy spożycia mięsa, a 4 proc. jest zdeterminowanych, aby to zrobić.&nbsp;Wśr&oacute;d os&oacute;b ograniczających lub eliminujących mięso najczęściej wskazywanym powodem są względy etyczne &ndash; deklaruje je 48 proc. badanych. 44 proc. m&oacute;wi, że na diecie bezmięsnej czuje się lepiej, a 41 proc. nie&nbsp;lubi jeść mięsa.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Konsumenci przede wszystkim chcą lżejszej diety, kt&oacute;ra będzie sprawiała, że będą czuli się lepiej, a dieta roślinna niesie ze sobą wiele korzyści prozdrowotnych. W związku z&nbsp;tym na pewno istnieje dalszy potencjał dla&nbsp;tego, aby przyciągać jeszcze więcej konsument&oacute;w do roślinnego stylu odżywiania</em> &ndash; uważa przedstawicielka firmy Mintel.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/736205056_konsumenci_swiadomosc_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Przedsiębiorcy mogą sięgać po 16 mld zł finansowania wspieranego przez UE. Mikrofirmy mają z tym większe problemy ]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/przedsiebiorcy-moga,p1277117443</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/przedsiebiorcy-moga,p1277117443</guid>
     <pubDate>Thu, 13 Aug 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/lewicki-fundusze-msp-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polscy przedsiębiorcy mogą obecnie sięgnąć po ok. 16 mld zł finansowania w&nbsp;ramach instrument&oacute;w wspieranych przez&nbsp;Unię Europejską &ndash; od kredyt&oacute;w dla&nbsp;start-up&oacute;w, przez&nbsp;leasing, po finansowanie kapitałowe i&nbsp;korporacyjne &ndash; wskazuje Arkadiusz Lewicki, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrument&oacute;w Finansowych Program&oacute;w UE. Mimo szerokiej oferty nie&nbsp;wszystkie firmy korzystają z&nbsp;tych możliwości. Problemem, szczeg&oacute;lnie dla&nbsp;mikrofirm, pozostają czas, kompetencje i&nbsp;umiejętność wyboru odpowiedniego źr&oacute;dła finansowania.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">W 2024 roku w&nbsp;Polsce działało 2,374 mln przedsiębiorstw niefinansowych, z&nbsp;czego ponad 2,3 mln stanowiły mikroprzedsiębiorstwa (97,2 proc. wszystkich firm). Jednocześnie ekspansja międzynarodowa pozostaje domeną relatywnie niewielkiej części sektora. Według PARP w&nbsp;2024 roku udział eksporter&oacute;w towar&oacute;w wynosił ok. 4,5 proc., a eksporter&oacute;w usług 0,8 proc. &ndash; przy czym agencja zastrzega, że są to wartości przybliżone ze względu na r&oacute;żnice metodologiczne w&nbsp;statystykach przedsiębiorstw i&nbsp;eksporter&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Firmy, kt&oacute;re chcą się rozwijać i&nbsp;rosnąć, są cały czas, niestety, mniejszością całej populacji biznesowej. Dotyczy to nie&nbsp;tylko Polski, ale u nas ten problem jest szczeg&oacute;lnie widoczny &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Arkadiusz Lewicki, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrument&oacute;w Finansowych Program&oacute;w UE.&nbsp;&ndash; <em>Ponad dwie trzecie przedsiębiorc&oacute;w koncentruje się przede wszystkim na codzienności i&nbsp;przetrwaniu do następnego miesiąca. Jednocześnie cały ekosystem wsparcia, łączący środki unijne i&nbsp;krajowe, jest dziś bardzo dobrze rozwinięty &ndash; zar&oacute;wno dla&nbsp;mikroprzedsiębiorc&oacute;w, jak i&nbsp;firm w&nbsp;kolejnych fazach rozwoju, kt&oacute;re chcą się skalować. Mikroprzedsiębiorca może uzyskać pomoc na etapie zakładania firmy, wprowadzania pierwszych produkt&oacute;w czy pozyskiwania zewnętrznych partner&oacute;w. Może korzystać z&nbsp;doradztwa, środk&oacute;w grantowych i&nbsp;instrument&oacute;w zwrotnych.</em></p><p style="text-align:justify">Krajowy Punkt Kontaktowy działa przy Związku Bank&oacute;w Polskich i&nbsp;prowadzi działalność informacyjną, promocyjną i&nbsp;doradczą. Obsługuje programy Unii Europejskiej, w&nbsp;kt&oacute;rych przewidziano instrumenty finansowe dla&nbsp;przedsiębiorc&oacute;w, w&nbsp;tym InvestEU i&nbsp;Horyzont Europa. KPK ma ułatwiać przedsiębiorcom dostęp do preferencyjnego finansowania i&nbsp;wspierać instytucje finansowe zainteresowane wdrażaniem takich instrument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przedsiębiorcy mogą w&nbsp;tej chwili skorzystać z&nbsp;ok. 16 mld zł r&oacute;żnego rodzaju instrument&oacute;w &ndash; od prostych kredyt&oacute;w dla&nbsp;start-up&oacute;w po duże finansowanie korporacyjne, leasingowe czy strukturyzowane w&nbsp;największych bankach i&nbsp;grupach finansowych, w&nbsp;tym w&nbsp;Europejskim Banku Inwestycyjnym. Mamy prawie 200 tys. obsłużonych przedsiębiorc&oacute;w, kt&oacute;rzy skorzystali z&nbsp;tych instrument&oacute;w, a ponad 30 mld zł finansowania trafiło już do firm. Kolejne 16 mld zł jest dostępne. Co roku wykorzystywane jest ok. 2 mld zł finansowania, przy czym nie&nbsp;musi to być wyłącznie kredyt &ndash; może to być leasing albo kapitał podwyższonego ryzyka</em> &ndash;&nbsp;wskazuje dyrektor KPK.</p><p style="text-align:justify">Najmniejsze firmy mają przy tym szczeg&oacute;lne problemy z&nbsp;korzystaniem z&nbsp;rozbudowanej oferty wsparcia. Ze względu na niewielkie zespoły większym obciążeniem mogą być dla&nbsp;nich zar&oacute;wno wyb&oacute;r właściwego programu, jak i&nbsp;przygotowanie dokumentacji, prowadzenie projektu, jego rozliczenie czy spełnianie wymog&oacute;w związanych z&nbsp;pomocą publiczną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Dzisiejsze programy publiczne dają bardzo r&oacute;żne możliwości, ale trzeba nie&nbsp;tylko się&nbsp;</em><em>przygotować </em><em>do pozyskania środk&oacute;w, lecz także p&oacute;źniej przeprowadzić cały projekt zgodnie z&nbsp;procedurami pomocy publicznej, rozliczyć go i&nbsp;przez kolejne lata monitorować wyniki. Z tym najmniejsi przedsiębiorcy mają największy kłopot&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia Arkadiusz Lewicki. &ndash;&nbsp;<em>Barierą są r&oacute;wnież kompetencje związane z&nbsp;zarządzaniem nowoczesnymi instrumentami finansowymi, szczeg&oacute;lnie przy wychodzeniu za granicę &ndash; od ograniczania ryzyka walutowego po finansowanie handlu zagranicznego.</em></p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;najważniejszych obecnie unijnych mechanizm&oacute;w wykorzystujących instrumenty finansowe jest InvestEU. Fundusz opiera się na gwarancji z&nbsp;budżetu Unii Europejskiej o&nbsp;wartości 26,2 mld euro i&nbsp;ma dzięki niej zmobilizować co najmniej 372 mld euro publicznych i&nbsp;prywatnych inwestycji. Gwarancja zwiększa zdolność Europejskiego Banku Inwestycyjnego i&nbsp;innych partner&oacute;w finansowych do podejmowania ryzyka i&nbsp;finansowania projekt&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Przykładem działania tego mechanizmu w&nbsp;Polsce jest wsp&oacute;łpraca Banku Gospodarstwa Krajowego z&nbsp;Europejskim Funduszem Inwestycyjnym. Od lutego 2026 roku limit gwarancji w&nbsp;ramach InvestEU został zwiększony o&nbsp;blisko 1,5 mld zł, co według KPK pozwala uruchomić prawie 1,8 mld zł nowych kredyt&oacute;w. KPK podaje, że w&nbsp;tym konkretnym modelu regwarancji każda złot&oacute;wka wkładu publicznego generuje ponad 17 zł finansowania kredytowego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przedsiębiorcy powinni przede wszystkim zacząć od dobrej mapy i&nbsp;zinwentaryzowania swoich realnych potrzeb, a nie&nbsp;tylko rozglądania się za pieniędzmi. Kiedy przedsiębiorca już wie, czego chce, na co potrzebuje finansowania i&nbsp;w jakim czasie, powinien zinwentaryzować dostępne źr&oacute;dła &ndash; regionalne, krajowe oraz&nbsp;europejskie programy centralnie zarządzane&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy dyrektor KPK. &ndash;<em>&nbsp;U nas po takim sparametryzowaniu potrzeb przedsiębiorca otrzymuje doradcę, kt&oacute;ry pomaga znaleźć partner&oacute;w finansowych do projektu, a p&oacute;źniej następuje etap bezpośredniego wyboru finansowania przez&nbsp;takiego partnera.</em></p><p style="text-align:justify">W najbliższych latach szczeg&oacute;lnie duże znaczenie w&nbsp;unijnej polityce finansowej mają mieć technologie strategiczne, bezpieczeństwo, obronność, przemysł, cyfryzacja i&nbsp;dekarbonizacja. Między innymi te obszary znalazły się w&nbsp;zaproponowanym przez&nbsp;Komisję Europejską Europejskim Funduszu Konkurencyjności, kt&oacute;ry w&nbsp;kolejnej perspektywie finansowej ma dysponować kwotą ok. 234 mld euro. Wraz z&nbsp;proponowanym budżetem Horyzontu Europa w&nbsp;wysokości 175 mld euro oba instrumenty mają obejmować łącznie ok. 409 mld euro.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Bardzo zachęcam przedsiębiorc&oacute;w z&nbsp;branży dual-use, branż technologicznych i&nbsp;związanych z&nbsp;przemysłem ciężkim do przyglądania się tym możliwościom. W Europie odbudowujemy dziś przemysł ciężki i&nbsp;kluczowe gałęzie produkcji niezbędne do tego, żeby zwiększać naszą niezależność od konkurent&oacute;w z&nbsp;Azji, Ameryki czy innych kierunk&oacute;w, w&nbsp;tym od surowc&oacute;w i&nbsp;paliw ze Wschodu. Każdy przedsiębiorca, także mikroprzedsiębiorca i&nbsp;start-up, powinien mieć z&nbsp;tyłu głowy potencjalne łańcuchy dostaw i&nbsp;zam&oacute;wień, w&nbsp;kt&oacute;re może się włączyć. To mogą być kontrakty, kt&oacute;re p&oacute;źniej będą rzutowały na jego sukces biznesowy i&nbsp;pozwolą mu wejść na zupełnie inny poziom rozwoju&nbsp;</em>&ndash; ocenia Arkadiusz Lewicki.</p><p style="text-align:justify">Zmian można się spodziewać r&oacute;wnież w&nbsp;sposobie finansowania przedsiębiorstw po zakończeniu obecnej perspektywy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W nowej perspektywie Unii Europejskiej po 2027 roku zapowiada nam się mocne odejście od dotacji i&nbsp;przejście w&nbsp;stronę instrument&oacute;w zwrotnych. Wynika to m.in. z&nbsp;sytuacji finans&oacute;w publicznych państw członkowskich, ale r&oacute;wnież z&nbsp;racjonalności takiego modelu. W ramach instrument&oacute;w zwrotnych możemy wielokrotnie korzystać z&nbsp;finansowania raz wprowadzonego do systemu, ponieważ pieniądze wracają i&nbsp;mogą ponownie pracować </em>&ndash; wskazuje ekspert.</p><p style="text-align:justify">Projekt Europejskiego Funduszu Konkurencyjności potwierdza raczej tendencję do łączenia r&oacute;żnych form wsparcia niż całkowitego zastępowania dotacji finansowaniem zwrotnym. Komisja przewiduje w&nbsp;nim zar&oacute;wno granty, jak i&nbsp;pożyczki, zam&oacute;wienia publiczne oraz&nbsp;inwestycje kapitałowe, a rozwiązania znane z&nbsp;InvestEU mają być jednym z&nbsp;fundament&oacute;w nowej architektury finansowania.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Gwarancje stosowane w&nbsp;Polsce powodują, że jedna złot&oacute;wka czy jedno euro włożone w&nbsp;taki system może uruchamiać od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych lub euro finansowania zapewnianego przez&nbsp;partner&oacute;w komercyjnych. Dzięki temu przedsiębiorca może uzyskać dobry kredyt, odpowiednie zabezpieczenie i&nbsp;podejmować inwestycje, zatrudniać ludzi oraz&nbsp;rozwijać działalność. Pieniądze w&nbsp;takim systemie mogą pracować wielokrotnie, dlatego instrumenty zwrotne będą coraz ważniejszym elementem wspierania przedsiębiorc&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; podkreśla dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrument&oacute;w Finansowych Program&oacute;w UE.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1277117443_lewicki_fundusze_MSP_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Paliwa potaniały, ale ulga może być krótkotrwała. Rząd analizuje powrót działań osłonowych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/paliwa-potanialy-ale,p1846935867</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/paliwa-potanialy-ale,p1846935867</guid>
     <pubDate>Thu, 13 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/epetrol-paliwa-foto_2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Po kr&oacute;tkotrwałej przecenie na rynku ropy i&nbsp;paliw hurtowych ceny na stacjach benzynowych spadły, ale zdaniem dr. Jakuba Boguckiego, analityka rynku paliw z&nbsp;E-petrol.pl, perspektywa dalszych obniżek wyraźnie się oddala. W przypadku oleju napędowego możliwy jest powr&oacute;t powyżej 8 zł za litr, a benzyna może kosztować co najmniej 7,50 zł. Ekspert wskazuje, że sytuację pogarszają problemy z&nbsp;zaopatrzeniem światowego rynku, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;diesel. Jednocześnie powraca temat możliwej ponownej interwencji rządu w&nbsp;ceny paliw.</strong></p><p style="text-align:justify">12 sierpnia E-petrol.pl podawał, że średnia cena benzyny 98 i&nbsp;oleju napędowego przekroczyła 8 zł za litr i&nbsp;wyniosła 8,09 zł, podczas gdy benzyna 95 kosztowała 7,29 zł za litr. Tydzień wcześniej ceny te były jednak&nbsp;wyższe&nbsp;o&nbsp;kilkanaście do ponad 20 gr.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Przed kilkoma dniami widzieliśmy wyraźną przecenę na rynku ropy i&nbsp;paliw hurtowych, r&oacute;wnież w&nbsp;Polsce. To dało pewien oddech i&nbsp;pozwoliło cenom nieco spaść. Natomiast ta tendencja już&nbsp;</em><em>się </em><em>niestety odwraca</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw w&nbsp;E-petrol.pl.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;Wizja wyższych cen, czyli ponownego wyraźnego odbicia ponad 8 zł w&nbsp;przypadku diesla i&nbsp;co najmniej 7,50 zł za benzynę, a być może jeszcze więcej, to niestety rzeczywistość, z&nbsp;kt&oacute;rą możemy się teraz zmagać.</em></p><p style="text-align:justify">Sytuacja polskich kierowc&oacute;w pogorszyła się także na tle innych państw europejskich. Jeszcze kilkanaście tygodni temu, kiedy funkcjonował pakiet CPN, Polska znajdowała się wśr&oacute;d kraj&oacute;w z&nbsp;najniższymi cenami paliw.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nie jesteśmy już w&nbsp;tak korzystnej sytuacji jak jeszcze kilkanaście tygodni temu. W tym momencie nie&nbsp;jesteśmy liderem niskich cen w&nbsp;Europie. Plasujemy się w&nbsp;dolnej części tabeli, ale są już kraje, w&nbsp;kt&oacute;rych paliwo jest tańsze niż u nas&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi analityk E-petrol.pl.</p><p style="text-align:justify">Zastrzega przy tym, że bezpośrednie por&oacute;wnywanie cen w&nbsp;poszczeg&oacute;lnych krajach nie&nbsp;zawsze daje pełny obraz sytuacji. W części państw nadal obowiązują bowiem rozwiązania osłonowe podobne do tych, kt&oacute;re wcześniej zastosowano w&nbsp;Polsce.</p><p style="text-align:justify">Kluczowe znaczenie dla&nbsp;cen detalicznych ma sytuacja na rynku hurtowym. Zdaniem Jakuba Boguckiego krajowe notowania paliw dość wiernie odzwierciedlają zmiany zachodzące na rynkach międzynarodowych.&nbsp;Niedawny mocny spadek cen był związany m.in. z&nbsp;przeceną ropy poniżej 80 dol. za baryłkę (4&ndash;10 sierpnia) i&nbsp;nadziejami na powodzenie procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. Obecnie sytuacja ponownie się zmienia na niekorzyść kierowc&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Wizja droższego paliwa niestety powraca. Odczuwalne są r&oacute;wnież problemy z&nbsp;zaopatrzeniem światowych rynk&oacute;w, szczeg&oacute;lnie jeśli chodzi o&nbsp;olej napędowy. Idziemy więc w&nbsp;g&oacute;rę w&nbsp;hurcie, a co za tym idzie, zapewne r&oacute;wnież w&nbsp;detalu</em>&nbsp;&ndash; podkreśla dr Jakub Bogucki.</p><p style="text-align:justify">Wraz z&nbsp;ponownym wzrostem cen paliw powraca pytanie o&nbsp;działania osłonowe ze strony rządu. Według analityka temat jest uważnie obserwowany, a wcześniej pojawiały się już zapowiedzi, że ewentualne decyzje mogłyby zostać podjęte w&nbsp;drugiej połowie sierpnia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Mam wrażenie, że do tego tematu trzeba będzie wr&oacute;cić, ponieważ wszystkie przesłanki, kt&oacute;re były brane pod uwagę jako pow&oacute;d wprowadzenia pakietu CPN, nadal są w&nbsp;mocy. Cały czas widzimy wysokie ceny związane z&nbsp;problemami w&nbsp;regionie Zatoki Perskiej&nbsp;</em>&ndash; zauważa ekspert.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">CPN &bdquo;Ceny paliwa niżej&rdquo; to rządowy pakiet osłonowy wprowadzony wiosną 2026 roku w&nbsp;reakcji na gwałtowny wzrost cen ropy i&nbsp;paliw związany z&nbsp;sytuacją na Bliskim Wschodzie. Składał się on z&nbsp;trzech gł&oacute;wnych element&oacute;w: obniżenia VAT na benzynę i&nbsp;olej napędowy z&nbsp;23 do 8 proc., czasowego obniżenia akcyzy do minimum dopuszczanego przez&nbsp;przepisy UE oraz&nbsp;wprowadzenia maksymalnych cen detalicznych na stacjach. Rząd szacował, że rozwiązania te miały obniżać cenę paliwa mniej więcej o&nbsp;1,2 zł na litrze.&nbsp;Obniżona akcyza przestała obowiązywać 15 czerwca, a obniżony VAT przestał obowiązywać 30 czerwca 2026 roku. Obecnie rząd rozważa jego ponowne uruchomienie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nie wiem, czy uda się powt&oacute;rzyć pakiet CPN w&nbsp;takiej formie, jaka obowiązywała wcześniej. M&oacute;wiono raczej, że byłby on pozbawiony komponentu akcyzowego. Nawet gdyby dzięki obniżeniu VAT czy wprowadzeniu jakiejś regulacji cen maksymalnych kierowcy mogli zaoszczędzić kilkadziesiąt groszy na litrze, byłaby to interwencja, kt&oacute;rą wielu z&nbsp;nich pod koniec wakacji zapewne przyjęłoby z&nbsp;radością </em>&ndash; m&oacute;wi dr Jakub Bogucki.</p><p style="text-align:justify">Otwartą kwestią pozostaje także przyszłość podatku od nadzwyczajnych zysk&oacute;w sp&oacute;łek paliwowych po decyzji prezydenta o&nbsp;odesłaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w&nbsp;trybie kontroli prewencyjnej. Zdaniem eksperta temat nie&nbsp;został zamknięty i&nbsp;można się spodziewać kolejnych pr&oacute;b przygotowania odpowiednich regulacji.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1846935867_epetrol_paliwa_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>  </channel>
</rss>
