<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?>
<rss version="2.0">
 <channel>
    <title>Biznes.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
    <link>https://biznes.newseria.pl/</link>
    <description>Najnowsze informacje</description>
    <lastBuildDate>Fri, 10 Apr 2026 06:30:00 +0200</lastBuildDate>
    <language>pl</language>
    <image>
      <title>Biznes.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
      <url>https://biznes.newseria.pl/grafika/logo.gif</url>
      <link>https://biznes.newseria.pl/</link>
    </image>
    
<item>
     <title><![CDATA[GUS chce policzyć udział krajowych firm w wielkich inwestycjach. Pilotaż rusza w czerwcu w energetyce]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/gus-chce-policzyc-udzial,p945084487</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/gus-chce-policzyc-udzial,p945084487</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/gus-local-content-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Local content, czyli udział krajowych firm, pracy i&nbsp;koszt&oacute;w w&nbsp;dużych inwestycjach, ma w&nbsp;Polsce przestać być wyłącznie politycznym hasłem. Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny pracuje nad metodyką, kt&oacute;ra pozwoli mierzyć, jaka część wartości strategicznych projekt&oacute;w rzeczywiście zostaje w&nbsp;krajowej gospodarce.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;</em><em>Od kilku miesięcy&nbsp;</em><em>pracujemy nad metodyką pomiaru local content&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Marek Cierpiał-Wolan, prezes Gł&oacute;wnego Urzędu Statystycznego. &ndash;<em>&nbsp;Wypracowanie efektywnej metodyki pomiaru nie&nbsp;jest łatwe, dlatego że musimy połączyć dwa aspekty. Jeden aspekt związany jest z&nbsp;klasyczną sprawozdawczością, czyli będziemy pytać zar&oacute;wno zamawiającego, jak i&nbsp;wykonawcy i&nbsp;podwykonawc&oacute;w o&nbsp;pewne koszty i&nbsp;ponoszone wydatki związane z&nbsp;inwestycją: na wynagrodzenia, towary,&nbsp;materiały i&nbsp;usługi. Planujemy także wykorzystać na przykład dane z&nbsp;JPK, z&nbsp;eFaktur, jeśli ten system już wejdzie w&nbsp;spos&oacute;b efektywny do polskiej gospodarki, żeby zapewnić&nbsp;precyzję informacji.</em></p><p style="text-align:justify">Krajowy System e-Faktur właśnie przechodzi etapowe wdrażanie: od 1 kwietnia 2026 roku obejmuje przedsiębiorc&oacute;w, kt&oacute;rych sprzedaż w&nbsp;2024 roku nie&nbsp;przekroczyła 200 mln zł, a najmniejsi podatnicy o&nbsp;bardzo niskiej miesięcznej sprzedaży mają wejść do systemu od 1 stycznia 2027 roku. To oznacza, że administracyjne źr&oacute;dła danych mogą w&nbsp;kolejnych kwartałach stać się dla&nbsp;statystyki publicznej realnym wsparciem przy precyzyjniejszym badaniu local content.</p><p style="text-align:justify">Problem polega jednak na tym, że w&nbsp;Europie nie&nbsp;ma prostego, gotowego wzorca. GUS zaczął od przeglądu rozwiązań stosowanych za granicą, ale szybko się okazało, że przeniesienie ich na grunt unijny nie&nbsp;jest łatwe.</p><p style="text-align:justify">W Unii Europejskiej zam&oacute;wienia publiczne opierają się na zasadach r&oacute;wnego traktowania, przejrzystości i&nbsp;niedyskryminacji wykonawc&oacute;w. Dyrektywy unijne obejmują zar&oacute;wno klasyczne zam&oacute;wienia publiczne, jak i&nbsp;zam&oacute;wienia w&nbsp;sektorach takich jak energetyka. Oznacza to, że państwo nie&nbsp;może po prostu wpisać do przetargu prostego wymogu &bdquo;kupuj krajowe&rdquo;, tak jak się to robi&nbsp;w&nbsp;części systemu amerykańskiego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Zaczynamy od energetyki. Jest to sektor wybrany przez&nbsp;Ministerstwo Aktyw&oacute;w Państwowych ze względu na to, że jest ważny, strategiczny, ale także ze względu na to, że firmy, kt&oacute;re są zainteresowane i&nbsp;zostały zaproszone przez&nbsp;ministerstwo, Agencję Rozwoju Przemysłu i&nbsp;GUS do konsultacji tej metodyki pomiaru, pochodzą z&nbsp;sektora energetycznego&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia Marek Cierpiał-Wolan.</p><p style="text-align:justify">Wyb&oacute;r energetyki ma też mocne uzasadnienie gospodarcze. Rząd w&nbsp;dokumentach strategicznych wprost wskazuje sektor energii jako dźwignię rozwoju gospodarki i&nbsp;obszar wykorzystania krajowego potencjału technologicznego, przemysłowego i&nbsp;kadrowego.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W ciągu 30 dni zamawiający będzie miał obowiązek przesłać informacje na temat wybranych podwykonawc&oacute;w. Wykonawca i&nbsp;podwykonawcy na poszczeg&oacute;lnych poziomach też będą musieli przesyłać sprawozdania do GUS-u odpowiednio 30 dni po uzyskaniu informacji od wyższego podwykonawcy. Chcemy w&nbsp;czerwcu uruchomić pilotaż,&nbsp;jak najszybciej go skończyć oraz&nbsp;przygotować systemy metodologiczne i&nbsp;informatyczne do tego, żeby można&nbsp;</em><em>już&nbsp;</em><em>było zacząć produkcję&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi prezes GUS.</p><p style="text-align:justify">Local content to istotny aspekt w&nbsp;projekcie budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Jak niedawno informował Marek Woszczyk, prezes sp&oacute;łki Polskie Elektrownie Jądrowe, z&nbsp;krajowymi firmami zawarto już ponad 400 kontrakt&oacute;w na szacowaną łączną wartość ponad 1 mld zł. Wiele z&nbsp;nich to przedsiębiorstwa z&nbsp;Pomorza, gdzie powstanie elektrownia. Zdaniem prezesa udział local contentu przy budowie pierwszej instalacji jądrowej w&nbsp;Polsce może wynieść nawet 50 proc.</p><p style="text-align:justify">Rządowa zasada &bdquo;Local First&rdquo; jest wdrażana także w&nbsp;projekcie offshore. Jak wyjaśniają eksperci Baker Tilly TPA oraz&nbsp;CEE Energy w&nbsp;raporcie &bdquo;Wpływ ekonomiczny budowy morskich farm wiatrowych w&nbsp;Polsce&rdquo;, local content &ndash; dziś wynoszący ok. 20 proc. &ndash; wzrośnie docelowo do około 40 proc. wraz z&nbsp;budową krajowych kompetencji, rozwojem łańcuch&oacute;w dostaw oraz&nbsp;rozbudową niezbędnej infrastruktury przemysłowej. Około 500 polskich przedsiębiorstw posiada dziś potencjał produkcyjny i&nbsp;usługowy dla&nbsp;tego sektora. Autorzy raportu podkreślają, że zasada wiodąca jest jasna: środki publiczne inwestowane w&nbsp;infrastrukturę energetyczną powinny wzmacniać potencjał krajowy, budować zr&oacute;wnoważone łańcuchy dostaw i&nbsp;przyczyniać się do długoterminowej konkurencyjności, a nie&nbsp;wypływać z&nbsp;kraju bez wygenerowania wartości dodanej dla&nbsp;polskiej gospodarki. W celu wdrożenia tego podejścia w&nbsp;MAP powstał międzyresortowy Zesp&oacute;ł ds. local content.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/945084487_gus_local_content_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn skutkują luką emerytalną. Parlament Europejski apeluje o przyjęcie strategii w tym obszarze]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/roznice-w-zarobkach,p132651353</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/roznice-w-zarobkach,p132651353</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-luka-placowa-foto.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Luka płacowa, czyli r&oacute;żnice w&nbsp;zarobkach kobiet i&nbsp;mężczyzn, to wciąż powszechny problem w&nbsp;Unii Europejskiej. Niższe wynagrodzenia przekładają się na dysproporcje w&nbsp;wysokości emerytur. To z&nbsp;kolei naraża kobiety w&nbsp;wieku emerytalnym na ub&oacute;stwo. Parlament Europejski na ostatnim posiedzeniu wezwał Komisję Europejską do przygotowania planu działania na rzecz walki z&nbsp;tymi nier&oacute;wnościami. Zdaniem polskich europarlamentarzystek chodzi m.in. o&nbsp;odciążenie kobiet w&nbsp;opiece nad dziećmi i&nbsp;osobami zależnymi, co umożliwiłoby im szybszy powr&oacute;t do pracy.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Luka płacowa i&nbsp;emerytalna mają ogromne znaczenie. Kobiety ciągle pracują dłużej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach i&nbsp;nie mają za to godnie, czyli r&oacute;wno, płacone. P&oacute;źniej to się&nbsp;</em><em>przekłada&nbsp;</em><em>na ub&oacute;stwo kobiet na emeryturze </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Mirosława Nykiel, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej (EPL), sprawozdawczyni raportu na temat luki płacowej i&nbsp;emerytalnej ze względu na płeć w&nbsp;Komisji Praw Kobiet i&nbsp;R&oacute;wnouprawnienia w&nbsp;PE.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;najnowszych dostępnych danych Eurostatu, w&nbsp;2024 roku średnia luka płacowa między kobietami a mężczyznami w&nbsp;Unii Europejskiej wynosiła 11,1 proc. To nieco mniej niż w&nbsp;2023 roku, kiedy odsetek ten był na poziomie 12 proc. Największe r&oacute;żnice w&nbsp;wysokości zarobk&oacute;w odnotowano w&nbsp;Estonii (18,8 proc.). Jedynym państwem członkowskim, w&nbsp;kt&oacute;rym mężczyźni zarabiali mniej, był Luksemburg (-0,8 proc.).&nbsp;Polska może się pochwalić&nbsp;jedną z&nbsp;najniższych luk płacowych w&nbsp;skali unijnej, kt&oacute;ra wyniosła 4 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Oczywiście nie&nbsp;zadowala nas to, że u nas luka wynosi 4 proc. Choć nie&nbsp;jest wysoka, to jednak wciąż jest. Polskie rozwiązania mogą być jednak przykładem tego, jak ją niwelować, jak sprawić, żeby luka była jak najniższa. Jeśli do tego dodamy fakt, że to kobiety wykonują większość domowych obowiązk&oacute;w, a mimo wszystko zarabiają mniej, to myślę, że jeszcze mamy trochę do zrobienia </em>&ndash; podkreśla Jadwiga Wiśniewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości.</p><p style="text-align:justify">Dane Eurostatu pokazują jednocześnie, że średnia emerytura kobiet w&nbsp;Unii Europejskiej w&nbsp;wieku 65+ w&nbsp;2024 roku była o&nbsp;24,5 proc. niższa niż świadczenie&nbsp;mężczyzn. Największe dysproporcje odnotowano na Malcie (40,3 proc.) i&nbsp;w Holandii (36,3 proc.), najniższe natomiast w&nbsp;Estonii (5,6 proc.) i&nbsp;Słowacji (8,4 proc.). Luka emerytalna w&nbsp;Polsce wyniosła 14,5 proc., co ma związek nie&nbsp;tylko z&nbsp;niższymi zarobkami kobiet, lecz r&oacute;wnież r&oacute;żnicą w&nbsp;wieku emerytalnym. W 2024 roku w&nbsp;UE 16,9 proc. kobiet na emeryturze było zagrożonych ub&oacute;stwem &ndash; prawie dwukrotnie więcej niż w&nbsp;przypadku mężczyzn.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Luka emerytalna w&nbsp;Unii Europejskiej wynosi prawie 25 proc., czyli kobiety dostają o&nbsp;jedną czwartą mniej pieniędzy z&nbsp;emerytury, dlatego że nie&nbsp;mogą pracować w&nbsp;pełnym wymiarze czasu. Odsetek ten wynosi około 30 proc., natomiast u mężczyzn tylko 7,7 proc. Kobiety muszą więcej czasu poświęcić na opiekę nad dziećmi i&nbsp;osobami zależnymi, bo nie&nbsp;ma dostępnej opieki nad nimi ani odpowiednich ośrodk&oacute;w &ndash; </em>uważa Mirosława Nykiel.</p><p style="text-align:justify">Europosłanka w&nbsp;raporcie, kt&oacute;ry zaprezentowała 9 marca br. na forum Parlamentu Europejskiego, podkreśliła, że luka płacowa w&nbsp;UE na poziomie ok. 12 proc. (odnotowana w&nbsp;2023 roku) oznacza, że kobiety pracują średnio od 54 do 67 dni w&nbsp;roku za darmo. Nier&oacute;wności pogłębia także nier&oacute;wny podział pracy nieodpłatnej. Po zsumowaniu pracy zawodowej i&nbsp;obowiązk&oacute;w opiekuńczych okazuje się, że kobiety wykonują pracę odpowiadającą około ośmiu dodatkowym tygodniom pracy rocznie. Codzienne prace domowe wykonuje ok. 74 proc. kobiet w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;42 proc. mężczyzn.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla Mirosława Nykiel, przyjęcie przez&nbsp;PE raportu zdecydowaną większością głos&oacute;w (458 za przy 72 przeciw i&nbsp;98 wstrzymujących się) jest ważnym sygnałem dla&nbsp;Komisji Europejskiej na temat konieczności przygotowania odpowiedniego planu działania. Zdaniem europosł&oacute;w plan ten powinien zawierać ukierunkowane środki na rzecz poprawy warunk&oacute;w pracy i&nbsp;sprawiedliwego wynagrodzenia w&nbsp;sektorach zdominowanych przez&nbsp;kobiety. Powinien także nadawać priorytet inwestycjom w&nbsp;ramach kolejnego długoterminowego budżetu UE w&nbsp;celu wzmocnienia r&oacute;wnowagi między życiem zawodowym a prywatnym kobiet oraz&nbsp;zapewnienia rozwoju sektora opieki.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W tym raporcie dajemy propozycje zmiany tej sytuacji.&nbsp;W XXI wieku nie&nbsp;wolno nam tego bagatelizować&nbsp;</em>&ndash; zaznacza europosłanka KO.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślono w&nbsp;komunikacie Europejskiej Partii Ludowej, szacuje się, że luka płacowa i&nbsp;emerytalna ze względu na płeć w&nbsp;2023 roku kosztowała UE 390 mld euro z&nbsp;powodu utraconych zarobk&oacute;w i&nbsp;niższych dochod&oacute;w publicznych. Zniwelowanie luki w&nbsp;zatrudnieniu ze względu na płeć mogłoby zwiększyć PKB per capita o&nbsp;3,2&ndash;5,5 proc. do 2050 roku, a wyższe płace zachęciłyby więcej kobiet do wejścia na rynek pracy i&nbsp;pozostania na nim.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Po pierwsze, przejrzystość płac. Jest dyrektywa, kt&oacute;ra weszła w&nbsp;życie w&nbsp;2024 roku, ale nie&nbsp;we wszystkich państwach jest odpowiednio wdrażana</em> &ndash; m&oacute;wi Mirosława Nykiel.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;Przedsiębiorcy muszą r&oacute;wno płacić za pracę na tych samych stanowiskach, musi być jawność płac. Nie wolno nam pomijać tego, że jest ta sama wartość pracy, a zupełnie inne płace.</em></p><p style="text-align:justify">Kraje członkowskie mają czas na implementację dyrektywy w&nbsp;sprawie przejrzystości wynagrodzeń do 7 czerwca br. Polska dokonała tego za sprawą nowelizacji Kodeksu pracy, kt&oacute;ra weszła w&nbsp;życie 24 grudnia 2025 roku. Część przepis&oacute;w już obowiązuje, a pracodawcy muszą m.in. podawać widełki wynagrodzenia w&nbsp;ogłoszeniach o&nbsp;pracę. Od 7 czerwca br. pracownicy natomiast będą mogli poprosić o&nbsp;informację na temat średnich wynagrodzeń os&oacute;b wykonujących taką samą lub r&oacute;wnoważną pracę.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jawność wynagrodzeń nie&nbsp;do końca spełnia przesłankę niwelowania luki płacowej. Pracodawcy zwracają uwagę, że pracownicy na tym samym stanowisku nie&nbsp;zawsze w&nbsp;taki sam spos&oacute;b wykonują swoje obowiązki. Bywa tak, że te r&oacute;żnice są bardzo duże i&nbsp;to pracodawca moderuje te kwestie. Przy jawności płac wszyscy widzą, ile kto na jakim stanowisku zarabia, ale też wiemy, że każdy z&nbsp;nas swoje obowiązki wykonuje inaczej. To też ogranicza możliwości moderowania płac przez&nbsp;pracodawc&oacute;w, co ich zdaniem nie&nbsp;jest w&nbsp;porządku &ndash;</em> zaznacza Jadwiga Wiśniewska.</p><p style="text-align:justify">Mirosława Nykiel we wsp&oacute;łtworzonym raporcie wskazuje także na konieczność innych działań. Jednym z&nbsp;nich są dostępne formy opieki, bez kt&oacute;rych &ndash; jej zdaniem &ndash; nie&nbsp;ma mowy o&nbsp;prawdziwej r&oacute;wności zawodowej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Infrastruktura, czyli dostępność żłobk&oacute;w dla&nbsp;dzieci, przedszkoli w&nbsp;każdym miejscu, r&oacute;wnież na wsiach, gdzie jest z&nbsp;nią jeszcze gorzej. Do tego dochodzi infrastruktura opiekuńcza nad osobami zależnymi, rodzicami, dziadkami &ndash; </em>podkreśla sprawozdawczyni raportu na temat luki płacowej i&nbsp;emerytalnej ze względu na płeć.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Potrzeba szeregu działań, zaczynając od systemowych, kt&oacute;re pozwolą paniom na łączenie pracy zawodowej z&nbsp;aktywnością rodzinną. Work&ndash;life balance jest niezwykle istotny, bo on często jest przyczyną r&oacute;żnicy płacowej. Kobiety, spełniając się jako matki, wypadają na jakiś czas z&nbsp;zawodu, przez&nbsp;co potem mamy dysproporcję w&nbsp;płacach. Dlatego też szukamy rozwiązań, jak wspierać młode mamy, żeby mogły wracać do zawodu i&nbsp;łączyć macierzyństwo z&nbsp;pracą zawodową &ndash;</em> uważa Jadwiga Wiśniewska.</p><p style="text-align:justify">Wraz z&nbsp;nowelizacją Kodeksu pracy, wynikającą z&nbsp;wdrożenia dyrektywy work&ndash;life balance, ojcowie zyskali indywidualne prawo do części urlopu rodzicielskiego oraz&nbsp;dziewięciu tygodni urlopu rodzicielskiego, kt&oacute;rego nie&nbsp;mogą &bdquo;oddać&rdquo; mamie. Jak wynika z&nbsp;raport&oacute;w Fundacji Share the Care i&nbsp;Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w&nbsp;Polsce liczba ojc&oacute;w korzystających z&nbsp;urlop&oacute;w rodzicielskich w&nbsp;stosunku do liczby urodzeń wzrosła z&nbsp;1 proc. w&nbsp;2022 roku do 24 proc. w&nbsp;2025 roku. Eksperci podkreślają jednak, że niepokoi spadek w&nbsp;tym czasie odsetka mężczyzn korzystających z&nbsp;urlopu ojcowskiego &ndash; z&nbsp;64 proc. w&nbsp;2024 roku do 58 proc. w&nbsp;2025 roku.</p><p style="text-align:justify">Mimo rosnącej liczby ojc&oacute;w korzystających z&nbsp;urlop&oacute;w rodzicielskich ich udział w&nbsp;łącznej liczbie wykorzystanych dni pozostaje niski i&nbsp;wynosi 6 proc. Średnia długość urlopu ojca to 43 dni, podczas gdy matki korzystają średnio przez&nbsp;143 dni. Oznacza to, że ojcowie nie&nbsp;wykorzystują w&nbsp;pełni przysługującego im dziewięciotygodniowego urlopu nietransferowalnego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Miejsce matki zaraz po urodzeniu jest przy dziecku z&nbsp;wielu względ&oacute;w, przede wszystkim fizjologicznych i&nbsp;emocjonalnych. Pierwsze tygodnie są najważniejszym czasem do budowania więzi. Rozwiązanie, kt&oacute;re zostało wprowadzone już kilka lat temu w&nbsp;postaci urlop&oacute;w tacierzyńskich, jest krokiem w&nbsp;tym kierunku, żeby, po pierwsze, włączyć mężczyzn do opieki nad dziećmi, a po drugie, dać kobietom szansę na to, żeby mogły się&nbsp;</em><em>realizować&nbsp;</em><em>zawodowo. Ten kierunek jest absolutnie w&nbsp;porządku </em>&ndash; ocenia Jadwiga Wiśniewska.</p><p style="text-align:justify">Raport ZUS i&nbsp;Fundacji Share the Care wskazuje, że pomimo pozytywnych zmian kobiety wciąż wykonują większość nieodpłatnej pracy opiekuńczej. W 2025 roku 78 proc. dni absencji na opiekę nad chorym dzieckiem wykorzystały matki.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/132651353_pe_luka_placowa_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ponad 30 proc. energii elektrycznej w Polsce jest produkowane w odnawialnych źródłach. Zielona transformacja wciąż napotyka bariery]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ponad-30-proc-energii,p1342283851</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ponad-30-proc-energii,p1342283851</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ox2-oze-inwestycje-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Transformacja energetyczna w&nbsp;Polsce nabrała tempa, jednak wciąż stoi przed wieloma wyzwaniami. Jednym z&nbsp;nich są wciąż długie procedury związane z&nbsp;pozwoleniami na realizację inwestycji w&nbsp;odnawialne źr&oacute;dła. Branża liczy, że pomoże w&nbsp;tym nowelizacja Prawa energetycznego, kt&oacute;ra ma uprościć proces przyłączania OZE do sieci i&nbsp;odblokować inwestycje. W opinii przedstawicieli sektora energii odnawialnej największego wsparcia wymaga obecnie energetyka wiatrowa na lądzie.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Z perspektywy czasu uznajemy, że transformacja energetyczna zdecydowanie przyspieszyła </em>&ndash; powiedział agencji Newseria Tomasz Guzowski, prezes OX2 Polska, podczas 43. konferencji energetycznej EuroPOWER &amp; OZE POWER.</p><p style="text-align:justify">Jak w&nbsp;lutym poinformowało Ministerstwo Klimatu i&nbsp;Środowiska, w&nbsp;ubiegłym roku po raz pierwszy w&nbsp;historii udział odnawialnych źr&oacute;deł w&nbsp;produkcji energii elektrycznej przekroczył 30 proc. i&nbsp;wyni&oacute;sł 31,41 proc., podczas gdy w&nbsp;2020 roku było to niecałe 18 proc. To oznacza, że OZE wyprodukowały niemal 55 tys. GWh. Na koniec 2025 roku udział OZE w&nbsp;mocy zainstalowanej przekroczył 50 proc. Wyniosła ona 37&nbsp;777 MW i&nbsp;w relacji do 2020 roku wzrosła ponad trzykrotnie. Najszybszy wzrost odnotowały elektrownie słoneczne, zwiększając swoją moc do 24&nbsp;808 MW, i&nbsp;wiatrowe &ndash; do 10&nbsp;555 MW.</p><p style="text-align:justify">Dane Eurostatu pokazują, że udział OZE w&nbsp;całkowitej konsumpcji energii elektrycznej w&nbsp;Polsce w&nbsp;2024 roku wyni&oacute;sł 30,37 proc., a w&nbsp;końcowym zużyciu energii brutto &ndash; 17,7 proc. To wyniki pozostające wciąż poniżej unijnej średniej, kt&oacute;ra wyniosła odpowiednio 47,5 proc. oraz&nbsp;25,2 proc., oraz&nbsp;daleko w&nbsp;tyle za europejskimi liderami.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Można śmiało powiedzieć, że transformacja przebiega z&nbsp;pewnymi perturbacjami. Nadal konieczne wydaje się przyspieszenie pewnych proces&oacute;w, żebyśmy byli w&nbsp;stanie zrealizować cele, kt&oacute;re stawiamy sobie chociażby w&nbsp;propozycjach zawartych w&nbsp;Krajowym Planie w&nbsp;dziedzinie Energii i&nbsp;Klimatu</em> &ndash; wyjaśnia Tomasz Guzowski.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;projektem zaktualizowanego KPEiK do 2030 roku udział OZE w&nbsp;produkcji energii elektrycznej osiągnie 51,6 proc. (w scenariuszu zr&oacute;wnoważonej transformacji WEM) i&nbsp;53,2 proc. (w scenariuszu przyspieszonej transformacji WAM). W perspektywie do 2040 roku ma to być odpowiednio 65 proc. i&nbsp;68 proc. Celem jest także wzrost udziału OZE w&nbsp;końcowym zużyciu energii brutto do 2030 roku do 30 proc. w&nbsp;scenariuszu WEM i&nbsp;do 32 proc. w&nbsp;scenariuszu WAM.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Inwestycje w&nbsp;OZE zdecydowanie są traktowane jako korzyść, a nie&nbsp;jako koszt konieczny do poniesienia. To jest inwestycja w&nbsp;nasze bezpieczeństwo, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;dobie zawirowań geopolitycznych, kt&oacute;rych jesteśmy świadkami. Każdy megawat mocy zainstalowany w&nbsp;naszych polskich, lokalnych źr&oacute;dłach jest na wagę złota </em>&ndash; podkreśla prezes OX2 Polska.</p><p style="text-align:justify">Jak podaje resort klimatu i&nbsp;środowiska, polska gospodarka wciąż jest silnie uzależniona od paliw kopalnych, a koszt importu surowc&oacute;w energetycznych w&nbsp;2024 roku wyni&oacute;sł około 112 mld zł. Og&oacute;lna zależność importowa wzrosła natomiast do 45 proc.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">MKiŚ jednocześnie powołuje się na analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, kt&oacute;re zakładają, że utrzymywanie energetyki opartej na węglu będzie do 2040 roku nawet o&nbsp;40 proc. droższe niż system w&nbsp;większym stopniu oparty na OZE. Powodem są nie&nbsp;tylko rosnące koszty emisji CO<sub>2</sub> i&nbsp;ceny paliw kopalnych na rynkach światowych, lecz r&oacute;wnież konieczność modernizacji krajowych elektrowni węglowych i&nbsp;spadające wydobycie węgla w&nbsp;Polsce, kt&oacute;re musi być uzupełniane kosztownym importem.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeśli m&oacute;wimy o&nbsp;barierach rozwoju OZE w&nbsp;Polsce, skupiłbym się na usprawnieniu proces&oacute;w, na prowadzeniu kilku pozwoleń w&nbsp;tym samym czasie, co jest na pewno osiągalne i&nbsp;jest dyskutowane w&nbsp;projekcie zmian chociażby do regulacji związanych z&nbsp;implementacją dyrektywy RED III do polskich przepis&oacute;w prawa </em>&ndash; podkreśla Tomasz Guzowski.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;unijną dyrektywą RED III udział energii ze źr&oacute;deł odnawialnych w&nbsp;końcowym zużyciu energii brutto w&nbsp;Unii Europejskiej w&nbsp;2030 roku ma wynieść co najmniej 42,5 proc., z&nbsp;ambicją osiągnięcia poziomu 45 proc. W 2024 roku, jak podaje Eurostat, było to 25,2 proc. Przepisy mają za zadanie m.in. przyspieszyć procesy administracyjne i&nbsp;wydawania pozwoleń dla&nbsp;inwestycji wiatrowych czy słonecznych.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>To przyspieszenie jest nam zdecydowanie potrzebne. Rozw&oacute;j projekt&oacute;w energetyki wiatrowej na lądzie to jest też niezbędny&nbsp;</em><em>czas&nbsp;</em><em>do uzyskania pozwolenia na budowę, kt&oacute;ry wynosi siedem&ndash;osiem lat. Jest też kwestia zabezpieczenia prawa do gruntu na terenie, na kt&oacute;rym będą realizowane tego typu inwestycje. Druga rzecz to jest kwestia związana z&nbsp;planami zagospodarowania przestrzennego czy planami og&oacute;lnymi, kt&oacute;re weszły w&nbsp;zmienionych regulacjach. To jest też kwestia decyzji środowiskowej, uzyskania warunk&oacute;w przyłączenia </em>&ndash; wymienia ekspert. &ndash;<em> Jest r&oacute;wnież element związany chociażby ze zmianami prawa m&oacute;wiącymi o&nbsp;usprawnieniu tego procesu, większej transparentności, ale też przede wszystkim wyczyszczeniu tzw. projekt&oacute;w zombie.</em></p><p style="text-align:justify">2 kwietnia br. prezydent podpisał nowelizację Prawa energetycznego (UC84), kt&oacute;ra jest elementem pakietu antyblackoutowego i&nbsp;działań deregulacyjnych. Zakłada ona m.in. odblokowanie mocy przyłączeniowych, czyli eliminację projekt&oacute;w blokujących rozw&oacute;j rynku. Ma być też mniej formalności w&nbsp;trakcie procesu przyłączeniowego, a procedury mają trwać kr&oacute;cej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Na końcu tego procesu jest pozwolenie na budowę. Ze względu na realia i&nbsp;chociażby uzyskanie decyzji środowiskowej czas niezbędny dla&nbsp;projekt&oacute;w lądowej energetyki wiatrowej to jest nawet kilkanaście miesięcy, kiedy musimy czekać na uzyskanie tego typu decyzji. Wszystkie rozwiązania, kt&oacute;re przyspieszą ten proces, są pożądane &ndash; </em>uważa prezes OX2 Polska. &ndash;<em> Zdecydowanego wsparcia potrzebuje energetyka wiatrowa na lądzie. Przez długie lata rozw&oacute;j nowych projekt&oacute;w był zablokowany przez&nbsp;tak zwaną ustawę odległościową.</em></p><p style="text-align:justify">Ustawa odległościowa z&nbsp;2016 roku wprowadziła tzw. zasadę 10H, zgodnie z&nbsp;kt&oacute;rą turbiny wiatrowe mogły być budowane w&nbsp;odległości r&oacute;wnej co najmniej dziesięciokrotności ich całkowitej wysokości od zabudowań mieszkalnych i&nbsp;obszar&oacute;w przyrodniczych. Po zmianach w&nbsp;ustawie obecnie odległość ta wynosi 700 m. W ubiegłym roku rząd chciał tę odległość zmniejszyć do 500 m, ale tzw. ustawę wiatrakową zawetował prezydent Karol Nawrocki, tłumacząc swoją decyzję m.in. brakiem społecznego poparcia dla&nbsp;takiej zmiany.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tutaj konieczna jest przede wszystkim szersza komunikacja do społeczności, promocja tego typu technologii, kt&oacute;ra jest tania, dość łatwa do zainstalowania i&nbsp;rozwinięcia, oraz&nbsp;szeroko zakrojona akcja promocyjna, tak jak to miało miejsce w&nbsp;przypadku atomu. Niestety nadal jest to przedmiot licznych dyskusji i&nbsp;spor&oacute;w politycznych, zdecydowanie bardziej politycznych niż merytorycznych </em>&ndash; uważa Tomasz Guzowski.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;badania przeprowadzonego przez&nbsp;More in Common Polska w&nbsp;sierpniu 2025 roku, 64 proc. ankietowanych Polak&oacute;w popierało rozw&oacute;j lądowych farm wiatrowych. 24 proc. było przeciwnych, a 12 proc. nie&nbsp;miało zdania na ten temat.&nbsp;Ponad połowa badanych pozytywnie odniosła się do możliwości budowy takich instalacji w&nbsp;okolicy własnego miejsca zamieszkania. Podobny odsetek dotyczył też mieszkańc&oacute;w wsi i&nbsp;małych miast, gdzie potencjalnie powstaje najwięcej takich inwestycji. Obawy wobec sąsiedztwa farm wiatrowych deklarowało mniej niż jedna trzecia Polak&oacute;w.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1342283851_ox2_oze_inwestycje_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nastolatki powszechnie korzystają z internetu i sztucznej inteligencji. Jednak ich wysokie kompetencje cyfrowe to mit]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nastolatki-powszechnie,p1789129439</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nastolatki-powszechnie,p1789129439</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/orange-badanie-dzieci-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Młode osoby w&nbsp;Polsce w&nbsp;wieku 10&ndash;16 lat wysoko oceniają swoje umiejętności cyfrowe, jednak w&nbsp;rzeczywistości mają niewielką wiedzę na temat mechanizm&oacute;w działania internetu &ndash; wynika z&nbsp;polskiej edycji badania EU Kids Online 2026. To obala mit, że dla&nbsp;nastolatk&oacute;w &ndash; nieznających świata bez technologii &ndash; umiejętności cyfrowe są cechą naturalną. Istotne jest jednak to, że choć są oni świadomi ryzyk czyhających online, nie&nbsp;czują potrzeby uczenia się zasad bezpiecznego korzystania z&nbsp;sieci. Z badania wynika także, że młodzi ludzie powszechnie już korzystają z&nbsp;AI, ale większość z&nbsp;nich przyznaje, że nie&nbsp;wie, w&nbsp;jaki spos&oacute;b wpłynie ona na ich przyszłość.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>To, co charakteryzuje badanie EU Kids Online, to fakt, że jest ono cykliczne i&nbsp;międzynarodowe, przeprowadzane w&nbsp;kilkunastu krajach Europy. W Polsce odbyło się po raz trzeci. Jest to badanie naukowe, kt&oacute;re daje szerokie spojrzenie na aktywność dzieci w&nbsp;internecie, oparte na wiedzy, czasem też przeczące powszechnie przyjętym opiniom &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Anna Kowalik-Mizgalska, prezeska Fundacji Orange, kt&oacute;ra jest partnerem raportu EU Kids Online 2026. &ndash;<em> Im więcej będziemy wiedzieć na ten temat, tym lepiej będziemy mogli odpowiadać na potrzeby dzieci &ndash; zar&oacute;wno jako organizacje, jak i&nbsp;plac&oacute;wki działające na rzecz dzieci, ale też jako rodzice. Wiemy, że dobrze przeprowadzona diagnoza jest podstawą planowania i&nbsp;wdrażania skutecznych rozwiązań.</em></p><p style="text-align:justify">W ramach EU Kids Online 2026 w&nbsp;Europie badaniem objęto 25 tys. dzieci z&nbsp;17 kraj&oacute;w, w&nbsp;Polsce &ndash; 1,5 tys. uczni&oacute;w i&nbsp;uczennic w&nbsp;wieku 10&ndash;16 lat. Badanie zostało przeprowadzone pod kierownictwem dr. hab. Jacka Pyżalskiego, prof. Uniwersytetu Adama Mickiewicza w&nbsp;Poznaniu, dr. hab. Piotra Plichtę z&nbsp;Uniwersytetu Wrocławskiego oraz&nbsp;dr. hab. Łukasza Tomczyka z&nbsp;Uniwersytetu Jagiellońskiego.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;wniosk&oacute;w płynących z&nbsp;badania jest to, że młode osoby, kt&oacute;re mierzą się w&nbsp;sieci z&nbsp;wieloma wyzwaniami, zwykle radzą sobie z&nbsp;nimi samodzielnie. 20 proc. z&nbsp;nich doświadczyło czegoś niepokojącego, ale nie&nbsp;rozmawiało o&nbsp;tym z&nbsp;nikim. 30 proc. spośr&oacute;d tych, kt&oacute;re decydowały się na szukanie pomocy, zwracało się do swoich r&oacute;wieśnik&oacute;w. Rzadziej wybierali rodzic&oacute;w, opiekun&oacute;w czy nauczycieli.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Młodzi ludzie są narażeni na szereg ryzyk. Te, kt&oacute;re zidentyfikowaliśmy w&nbsp;tym roku, są związane np. z&nbsp;treściami niebezpiecznymi, agresywnymi i&nbsp;pornograficznymi, ale także z&nbsp;ryzykami związanymi z&nbsp;relacjami, np. z&nbsp;tzw. agresją elektroniczną, cyberbullyingiem, czyli przemocą o&nbsp;charakterze r&oacute;wieśniczym</em> &ndash; wskazuje dr hab. Jacek Pyżalski, prof. UAM, z&nbsp;Wydziału Studi&oacute;w Edukacyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w&nbsp;Poznaniu.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Wyzwań nie&nbsp;brakuje, ponieważ młodzi są narażeni nie&nbsp;tylko na uzależniające działanie algorytm&oacute;w, ale też na bardzo silną ekspozycję na treści szkodliwe. To, co niepokoi, to fakt, że dziewięciu na 10 badanych widziało je na swoich ekranach. Wśr&oacute;d nich są treści przemocowe, zachęcające do samookaleczeń, posiadania szczupłej sylwetki, treści erotyczne czy też teorie spiskowe. Młodzi ludzie trafiają na nie, mimo że sami ich nie&nbsp;wyszukują</em> &ndash; alarmuje prezeska Fundacji Orange.</p><p style="text-align:justify">Z polskiej edycji badania wynika, że większość młodych respondent&oacute;w deklaruje wysoką pewność w&nbsp;zakresie swoich umiejętności cyfrowych. Wyniki przeprowadzonych wśr&oacute;d nich test&oacute;w wiedzy pokazują jednak coś innego. Często nie&nbsp;rozumieją oni mechanizm&oacute;w funkcjonowania internetu. Co trzeci z&nbsp;nich uważa, że pierwszy wynik wyszukiwania w&nbsp;sieci zawsze jest najlepszym źr&oacute;dłem informacji. Nieco ponad połowa (51 proc.) nie&nbsp;jest natomiast tego pewna.&nbsp;&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Te badania ponownie potwierdzają wielki mit o&nbsp;tym, jak to młodzi ludzie są cyfrowymi tubylcami, wszystko potrafią, bo wychowywali się z&nbsp;tymi technologiami &ndash;</em> wskazuje prof. Jacek Pyżalski. &ndash; <em>Wielu odpowiada &bdquo;nie wiem&rdquo; na pytania, kt&oacute;re dotyczą bardzo podstawowych umiejętności i&nbsp;podstawowej wiedzy związanej z&nbsp;internetem.</em></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To jasno wskazuje, że samo dorastanie w&nbsp;środowisku cyfrowym wcale automatycznie nie&nbsp;prowadzi do nabywania umiejętności cyfrowych. Powszechne przekonanie o&nbsp;naturalnych kompetencjach u młodego pokolenia wcale nie&nbsp;znajduje potwierdzenia w&nbsp;badaniach i&nbsp;powinno być przedmiotem dalszej edukacji </em>&ndash; uważa Anna Kowalik-Mizgalska.</p><p style="text-align:justify">Nowością w&nbsp;tegorocznym badaniu były pytania o&nbsp;wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji. W&nbsp;ciągu miesiąca poprzedzającego badanie z&nbsp;takich narzędzi korzystało 80 proc. respondent&oacute;w. Sztuczną inteligencję traktują jako narzędzie doraźne do takich aktywności jak pisanie i&nbsp;streszczanie tekst&oacute;w szkolnych, radzenie się, co oglądać, słuchać czy kupić. Rzadziej stosują je do generowania obraz&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy sporo młodych ludzi, szczeg&oacute;lnie dziewcząt, kt&oacute;re wykorzystują tego typu narzędzia do tego, żeby się radzić na temat r&oacute;żnych spraw osobistych. To niesie ze sobą bardzo wiele r&oacute;żnych ryzyk. Z innych badań wiemy, że te narzędzia w&nbsp;swoich odpowiedziach nie&nbsp;do końca są etyczne i&nbsp;nie&nbsp;do końca udzielają prawidłowych informacji. Mamy więc sporo zagrożeń związanych z&nbsp;tym, co będzie, kiedy młodzi będą stosowali w&nbsp;praktyce rady, kt&oacute;re dostają od sztucznej inteligencji</em> &ndash; zaznacza prof. UAM.</p><p style="text-align:justify">65 proc. młodzieży zapytanej o&nbsp;to, jak sztuczna inteligencja wpłynie na jej przyszłe życie w&nbsp;ciągu kolejnych 10 lat, odpowiedziało, że nie&nbsp;wie lub nie&nbsp;ma zdania na ten temat.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Młodzi ludzie są dużo bardziej sceptyczni, niż można się było spodziewać. Moglibyśmy przypuszczać, że powiedzą: AI przyniesie same dobre rzeczy. Okazuje się jednak, że przekonany o&nbsp;tym jest tylko co dziewiąty badany. Widzimy więc, że duża niepewność związana z&nbsp;technologiami dotyczy też młodych ludzi. Tych samych, kt&oacute;rzy są powszechnie traktowani jako zwolennicy, przekonani o&nbsp;tym, że technologie przyniosą coś dobrego </em>&ndash; zaznacza prof. Jacek Pyżalski.</p><p style="text-align:justify">Polska młodzież deklaruje, że internetu używa gł&oacute;wnie do komunikacji oraz&nbsp;aktywności rozrywkowych, najczęściej do rozm&oacute;w z&nbsp;przyjaci&oacute;łmi (49,1 proc.) i&nbsp;słuchania muzyki (41,5 proc.). Prawie 30 proc. ogląda filmy w&nbsp;mediach społecznościowych, a 21,2 proc. &ndash; wideo i&nbsp;seriale na platformach streamingowych lub YouTubie. Młode osoby rzadziej zaglądają do sieci, żeby się uczyć, tworzyć własne treści czy szukać informacji o&nbsp;zdrowiu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Pozytywny wniosek z&nbsp;badania to fakt, że większość młodych ludzi nie&nbsp;jest naiwna w&nbsp;kwestii internetu. Często myślimy, że oni wierzą w&nbsp;to, co w&nbsp;nim zobaczą. Natomiast mamy bardzo niski odsetek młodych ludzi, kt&oacute;rzy uważają, że w&nbsp;internecie wszyscy są zawsze życzliwi i&nbsp;nic ich złego nie&nbsp;spotka. Raczej zauważamy dość dużą świadomość młodych ludzi tego, że istnieją ryzyka </em>&ndash; podkreśla prof. UAM.</p><p style="text-align:justify">Jednocześnie jednak respondenci nie&nbsp;wykazują chęci do tego, aby nauczyć się korzystania z&nbsp;internetu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kiedy pytamy o&nbsp;to, czy chcą się uczyć na przykład, jak bezpiecznie komunikować się z&nbsp;kimś w&nbsp;sieci, to nawet 60&ndash;70 proc. odpowiada: &bdquo;nie&nbsp;chcę, bo mam poczucie, że wiem już wszystko, co powinienem na ten temat wiedzieć&rdquo;. Widzimy więc, że młodzi ludzie doświadczają sporo negatywnych rzeczy, ale w&nbsp;tym samym momencie wielu z&nbsp;nich jest przekonanych, że nie&nbsp;muszą nic w&nbsp;tej sprawie robić </em>&ndash; podkreśla wsp&oacute;łautor badania. &ndash;<em> To jest spore wyzwanie dla&nbsp;wszystkich os&oacute;b, kt&oacute;re myślą na temat projektowania r&oacute;żnego rodzaju program&oacute;w z&nbsp;edukacji medialnej, jak zachęcić i&nbsp;zmotywować młodych do tego, żeby chcieli w&nbsp;nich uczestniczyć.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1789129439_orange_badanie_dzieci_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Jakość polskich zbóż w czołówce UE. Produkcja coraz częściej jest wspierana przez cyfryzację i nowe techniki hodowli]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/jakosc-polskich-zboz-w,p309645175</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/jakosc-polskich-zboz-w,p309645175</guid>
     <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/zboze-jakosc-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><em><strong>&ndash;&nbsp;</strong></em><strong><em>Polskie zboża należą do unijnej czoł&oacute;wki pod względem jakości &ndash; </em>ocenia Marek Reich, tw&oacute;rca kanału Doktor od roślin. Wysoka jakość &ndash; jak podkreślają eksperci w&nbsp;dziedzinie produkcji rolnej &ndash; to efekt rosnącej świadomości rolnik&oacute;w. Istotne jest też coraz częstsze wykorzystywanie nowoczesnych technologii cyfrowych oraz&nbsp;nowych technik genomowych, kt&oacute;re pozwalają ograniczać zużycie nawoz&oacute;w i&nbsp;środk&oacute;w ochrony roślin. Mają one także znaczenie przy pozyskiwaniu odmian odpornych na zmieniające się warunki klimatyczne.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jest wiele mit&oacute;w dotyczących produkcji roślinnej, ale najbardziej dotyka mnie ten, kt&oacute;ry m&oacute;wi o&nbsp;tym, że polscy rolnicy produkują dużo i&nbsp;nie jest to odpowiedniej jakości. Nic bardziej mylnego. Polskiemu rolnikowi zależy na tym, żeby tę jakość utrzymać. Środki do produkcji są dzisiaj drogie i&nbsp;rolnikom nie&nbsp;zależy na tym, żeby je stosować nadmiarowo. Patrząc na raporty o&nbsp;jakości produkt&oacute;w zbożowych w&nbsp;Polsce, widzimy, że mamy najwyższą jakość spośr&oacute;d wszystkich kraj&oacute;w Unii Europejskiej &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria Marek Reich, @doktor_od_roslin, ambasador kampanii &bdquo;Jakość zaczyna się od ziarna&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje&nbsp;raport Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności dotyczący pozostałości pestycyd&oacute;w w&nbsp;żywności (r&oacute;wnież w&nbsp;zbożach), w&nbsp;2023 roku 99 proc. przebadanych w&nbsp;UE pr&oacute;bek było zgodnych z&nbsp;przepisami. 70 proc. nie&nbsp;zawierało żadnych pozostałości po takich środkach, a 28 proc. &ndash; jedną lub więcej, ale mieszczących się w&nbsp;granicach przepisowych dopuszczeń.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W Polsce ta jakość kształtuje się na jeszcze wyższym poziomie. Mamy zboża, kt&oacute;re są w&nbsp;większości wolne od pozostałości środk&oacute;w ochrony roślin</em> &ndash;&nbsp;podkreśla ekspert. &ndash;<em> W Polsce produkcja roślinna zmierza w&nbsp;kierunku optymalizacji koszt&oacute;w, co przekłada się p&oacute;źniej na&nbsp;</em><em>finalną&nbsp;</em><em>jakość plon&oacute;w. Rolnikom nie&nbsp;zależy na stosowaniu ponadnormatywnej ilości środk&oacute;w do produkcji, takich jak nawozy mineralne czy środki ochrony roślin, dlatego stosują je z&nbsp;umiarem. Dodatkowo dochodzi do tego rolnictwo cyfrowe &ndash; rolnicy przy monitoringu mogą ograniczać nawozy do minimum, żeby ich efektywność wykorzystać w&nbsp;100 proc.</em></p><p style="text-align:justify">Z badania przeprowadzonego przez&nbsp;Polskie Stowarzyszenie Zr&oacute;wnoważonego Rolnictwa i&nbsp;Żywności wynika, że 94 proc. przedstawicieli firm agrotechnologicznych twierdzi, że nowe technologie zmniejszają zużycie nawoz&oacute;w, pestycyd&oacute;w i&nbsp;energii, co obniża koszty i&nbsp;chroni środowisko. 83 proc. wskazało, że pomagają one zwiększyć opłacalność produkcji rolnej. Pełne wykorzystanie tego potencjału nie&nbsp;jest na razie możliwe, ponieważ &ndash; jak wskazuje badanie &ndash; stan cyfryzacji polskich gospodarstw jest nadal stosunkowo niski. Oceniło go tak 44 proc. respondent&oacute;w, a 56 proc. &ndash; jako średni.</p><p style="text-align:justify">Prawie 90 proc. ankietowanych uważa, że największe perspektywy dla&nbsp;cyfryzacji rolnictwa wiążą się z&nbsp;wykorzystaniem zaawansowanej analityki danych i&nbsp;sztucznej inteligencji, kt&oacute;re wspierają planowanie i&nbsp;zarządzanie procesami produkcyjnymi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Największe wyzwania dla&nbsp;rolnik&oacute;w to konkurencyjność, zwłaszcza w&nbsp;dobie umowy z&nbsp;Mercosurem, i&nbsp;opłacalność, czyli optymalizacja koszt&oacute;w. W&nbsp;produkcji roślinnej największy udział w&nbsp;kosztach ma zużycie nawoz&oacute;w mineralnych, zużycie paliw i&nbsp;środk&oacute;w do produkcji. Ten obszar jest więc do optymalizacji, czyli do ograniczenia stosowania ilości nawoz&oacute;w. Dotyczy to stosowania środk&oacute;w do produkcji takich jak środki ochrony roślin, w&nbsp;momencie kiedy wystąpi problem, wystąpi dany patogen. To także stosowanie środk&oacute;w biologicznych. Rozw&oacute;j sektora, kt&oacute;ry dostarcza środki do produkcji, idzie w&nbsp;kierunku biologizacji, czyli tworzenia nowych środk&oacute;w opartych na mikrobiologii</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;podkreśla Marek Reich.</p><p style="text-align:justify">Sygnowana przez&nbsp;niego kampania &bdquo;Jakość zaczyna się od ziarna&rdquo; skupia się na budowaniu świadomości na temat tego, że lepsze dopasowanie odmian do warunk&oacute;w uprawy, związanych m.in. ze zmieniającym się klimatem, przekłada się na stabilniejsze zbiory i&nbsp;powtarzalną jakość ziarna, co ma bezpośredni wpływ na smak, strukturę i&nbsp;jakość codziennych produkt&oacute;w, takich jak pieczywo czy makarony.</p><p style="text-align:justify">Ekspert przekonuje, że niezbędne jest tworzenie nowoczesnych odmian zb&oacute;ż, ale nie&nbsp;poprzez modyfikacje genetyczne, lecz w&nbsp;wyniku pracy w&nbsp;laboratoriach i&nbsp;stacjach doświadczalnych oraz&nbsp;dzięki naturalnym metodom selekcji. Temu służą także nowe techniki genomowe (NGT), kt&oacute;re polegają na przystosowywaniu nasion w&nbsp;spos&oacute;b, kt&oacute;ry może występować w&nbsp;naturze lub może być wynikiem konwencjonalnych technik hodowlanych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Rolnicy bardzo szybko się adaptują do środowiska, bo obserwują dane rośliny i&nbsp;widzą, jak się zmieniają. M&oacute;wimy więc o&nbsp;roślinach odpornych na suszę, kt&oacute;re wchodzą we wsp&oacute;łpracę z&nbsp;mikroorganizmami. Dzisiaj się m&oacute;wi o&nbsp;tym, że rośliny zbożowe, a właściwie nowe techniki genomowe, dają możliwość tworzenia takich odmian, kt&oacute;re wsp&oacute;łpracują z&nbsp;bakteriami, lepiej wykorzystują azot i&nbsp;jednocześnie pozwalają ograniczyć stosowanie nawoz&oacute;w mineralnych</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi ekspert.</p><p style="text-align:justify">Jak wyjaśnia Ministerstwo Rolnictwa i&nbsp;Rozwoju Wsi, dzięki zastosowaniu NGT hodowcy mogą szybciej uzyskać pożądane cechy roślin i&nbsp;wpłynąć na ich walory zdrowotne i&nbsp;smakowe. Mogą także zwiększać odporność roślin na suszę, zmienne warunki klimatyczne i&nbsp;szkodniki. W tradycyjnej hodowli proces ten może trwać nawet kilkanaście lat, natomiast przy zastosowaniu NGT można go skr&oacute;cić do kilku lat. Rośliny NGT mogą mieć mniejsze wymagania przy stosowaniu nawoz&oacute;w i&nbsp;środk&oacute;w ochrony roślin, co sprzyja zr&oacute;wnoważonej produkcji rolniczej.</p><p style="text-align:justify">Parlament Europejski pracuje nad nowymi regulacjami dla&nbsp;nowych technik genomowych. Resort wskazuje, że rośliny NGT nie&nbsp;zawierają obcego materiału genetycznego, co odr&oacute;żnia je od roślin GMO, do kt&oacute;rych przeniesiono geny z&nbsp;innych gatunk&oacute;w. Zgodnie z&nbsp;prawem obie kategorie objęte są tymi samymi przepisami.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/309645175_zboze_jakosc_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska wzmacnia relacje w Europie i poza nią. UE szuka nowych sojuszy w nowych realiach geopolitycznych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-wzmacnia-relacje-w,p1662001534</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-wzmacnia-relacje-w,p1662001534</guid>
     <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/jonski-polska-ue-relacje-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W odpowiedzi na zmieniającą się sytuację międzynarodową Unia Europejska wzmacnia wsp&oacute;łpracę z&nbsp;partnerami strategicznymi. <em>&ndash; UE od wielu miesięcy jest bardziej zwarta. Zrozumiała, że trzeba się dozbroić i&nbsp;szuka sojusznik&oacute;w poza&nbsp;swoimi granicami &ndash;</em> ocenia Dariusz Joński, europoseł z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej. Jak podkreśla, r&oacute;wnież Polska dąży do zacieśniania relacji z&nbsp;sojusznikami. W centrum uwagi pozostają kwestie obronności, bezpieczeństwa, energetyki i&nbsp;wsp&oacute;łpracy gospodarczej.</strong></p><p style="text-align:justify">22 stycznia br. wszedł w&nbsp;życie traktat z&nbsp;Nancy, czyli polsko-francuska umowa międzynarodowa o&nbsp;wzmocnionej wsp&oacute;łpracy i&nbsp;przyjaźni. Została podpisana 9 maja 2025 roku przez&nbsp;premiera Donalda Tuska i&nbsp;prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Dokument ten tworzy fundamenty prawne pod rozw&oacute;j wsp&oacute;łpracy polsko-francuskiej we wszystkich obszarach. Generuje nowe impulsy do pogłębionej wsp&oacute;łpracy m.in. w&nbsp;dziedzinie bezpieczeństwa i&nbsp;obrony, wsp&oacute;łpracy gospodarczej i&nbsp;energetycznej, infrastrukturze, rolnictwie, kulturze, edukacji oraz&nbsp;kontaktach społecznych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Dla nas kwestia bezpieczeństwa, w&nbsp;tym militarnego, energetycznego i&nbsp;gospodarczego, jest bardzo istotna. Francja po raz pierwszy podpisała umowę strategiczną z&nbsp;krajem, kt&oacute;ry z&nbsp;nią bezpośrednio nie&nbsp;sąsiaduje. Pamiętajmy, że Francja i&nbsp;Wielka Brytania mają broń jądrową. To bardzo ważne, żeby trzymać z&nbsp;państwami, kt&oacute;re są silne, jeśli chodzi o&nbsp;armię &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Dariusz Joński.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;danych Federation of American Scientists (FAS), Francja jest czwartą co do wielkości siłą nuklearną na świecie, posiadając 290 głowic jądrowych. Tuż za nią znajduje się Wielka Brytania (225). 2 marca br. Emmanuel Macron zapowiedział, że Francja chce zwiększyć arsenał nuklearny i&nbsp;rozszerzyć środki odstraszania, aby objąć nimi inne kraje europejskie. Najwięcej głowic jądrowych posiada Rosja (4400), a na drugim miejscu znajdują się Stany Zjednoczone (3700). Te dwa państwa łącznie odpowiadają za 87 proc. światowego arsenału broni jądrowej i&nbsp;83 proc. głowic dostępnych dla&nbsp;wojska.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy dobre relacje w&nbsp;Unii Europejskiej z&nbsp;każdym krajem. Są wśr&oacute;d nich silniejsze państwa, kt&oacute;re kładą nacisk na uzbrojenie i&nbsp;mają silną armię. Są też takie, kt&oacute;re nie&nbsp;zwracają</em><em>&nbsp;na to</em><em>&nbsp;aż&nbsp;takiej uwagi, bo nie&nbsp;było takiej potrzeby. Cieszę się, że mamy bardzo dobre relacje z&nbsp;Francją, ale też z&nbsp;Wielką Brytanią. Brytyjczycy chronią naszą wschodnią granicę, a to jest kraj, kt&oacute;ry wyszedł z&nbsp;Unii Europejskiej &ndash;</em> podkreśla europoseł KO.</p><p style="text-align:justify">Obecnie w&nbsp;Ełku, czyli około 65 km na południe od granicy z&nbsp;Rosją i&nbsp;250 km na p&oacute;łnoc od granicy z&nbsp;Ukrainą, stacjonuje 150 brytyjskich żołnierzy z&nbsp;Royal Anglian Regiment. Grupa jest częścią międzynarodowego kontyngentu, kt&oacute;ry wsp&oacute;lnie ćwiczy działania odstraszające i&nbsp;ochronę granicy Polski z&nbsp;Rosją i&nbsp;Białorusią.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Bardzo poprawne i&nbsp;dobre relacje mamy także z&nbsp;Hiszpanią i&nbsp;Portugalią, r&oacute;wnież z&nbsp;Niemcami. Naszym celem nie&nbsp;jest szukanie wroga w&nbsp;Unii Europejskiej, bo wr&oacute;g jest po wschodniej stronie, tylko wsp&oacute;łpraca w&nbsp;ramach UE i&nbsp;dobre relacje transatlantyckie</em> &ndash; zaznacza Dariusz Joński. &ndash; <em>Celem tego jest r&oacute;wnież wsp&oacute;lny biznes. Nikt nie&nbsp;ukrywa, Amerykanie r&oacute;wnież, że sprzedają dużo sprzętu do Europy i&nbsp;Polski. Część jest produkowana wyłącznie w&nbsp;Stanach Zjednoczonych, np. F-35, kt&oacute;re w&nbsp;niedługim czasie trafią do Polski.</em></p><p style="text-align:justify">W 2020 roku Polska podpisała umowę na 32 samoloty wielozadaniowe piątej generacji F-35 dla&nbsp;Sił Powietrznych. Wartość umowy wyniosła 4,6 mld dol. Polscy piloci odbywają już loty testowe w&nbsp;Stanach Zjednoczonych. 19 marca br. kancelaria premiera poinformowała, że lotnisko w&nbsp;Łasku przeszło certyfikację dla&nbsp;F-35.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Obecnie na świecie dochodzi do pewnych przetasowań w&nbsp;relacjach, ale wydaje mi się, że Unia Europejska od wielu miesięcy &ndash; najpierw po pandemii, p&oacute;źniej po ataku Rosji na Ukrainę &ndash; jest bardziej zwarta. Po drugie, zrozumiała, że trzeba się dozbroić. I dobrze, bo jest na to czas, nie&nbsp;dużo, ale trzeba to zrobić. Po trzecie, szuka też sojusznik&oacute;w poza&nbsp;Unią Europejską &ndash;</em> podkreśla europoseł. &ndash; <em>Mamy bardzo dobre relacje z&nbsp;Turcją, kt&oacute;ra jest w&nbsp;czoł&oacute;wce wśr&oacute;d kraj&oacute;w NATO pod kątem sprzętu i&nbsp;żołnierzy. Ale nawet gdy popatrzymy</em><em>&nbsp;dalej</em><em>, mamy coraz lepsze i&nbsp;dzisiaj wzorowe relacje r&oacute;wnież z&nbsp;Kanadą, kt&oacute;ra patrząc na relacje ze Stanami Zjednoczonymi, podjęła rozmowy z&nbsp;Unią Europejską i&nbsp;jej państwami członkowskimi.</em></p><p style="text-align:justify">14 lutego 2026 roku Kanada i&nbsp;UE podpisały umowę określającą warunki uczestnictwa tego państwa w&nbsp;unijnym instrumencie SAFE. Kanada jest pierwszym krajem spoza Europy, kt&oacute;ry do niego dołączył.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla polityk, szukanie sojuszy w&nbsp;świecie ma r&oacute;wnież wymiar handlowy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Umowa z&nbsp;Mercosurem, odkładając na bok kwestie rolnictwa, kt&oacute;re odesłaliśmy do TSUE i&nbsp;w kt&oacute;rych włączyliśmy bezpieczniki, jest największą umową handlową na świecie. Teraz zostanie podpisana umowa Unia Europejska&ndash;Indie. Nawet Stany Zjednoczone się przypatrują i&nbsp;nie dowierzają, że w&nbsp;takim tempie można podejmować wsp&oacute;łpracę. Zapowiadają, że będą chciały zrobić to samo &ndash;</em> uważa Dariusz Joński. &ndash; <em>W moim przekonaniu Unia Europejska się budzi z&nbsp;letargu. Przez wiele lat był spok&oacute;j, ale już wiemy, że ten czas bezpowrotnie minął. Trzeba więc pamiętać o&nbsp;tym i&nbsp;gospodarczo, i&nbsp;zbrojeniowo.</em></p><p style="text-align:justify">W styczniu br. Unia Europejska oraz&nbsp;Indie zakończyły negocjacje w&nbsp;sprawie umowy o&nbsp;wolnym handlu. Obecnie jego wartość przekracza 180 mld euro rocznie, wspierając prawie 800 tys. miejsc pracy w&nbsp;UE. Indie są czwartą co do wielkości gospodarką świata i&nbsp;krajem o&nbsp;największej liczbie ludności. Umowa pozwoli pogłębić relacje gospodarcze pomiędzy Unią a Indiami i&nbsp;otworzy dostęp do rynku liczącego niemal 25 proc. światowej populacji.&nbsp;Szacuje się, że umowa podwoi eksport towar&oacute;w z&nbsp;UE do Indii do 2032 roku. 97 proc. ceł ma zostać zniesionych lub obniżonych. Pozwoli to zaoszczędzić unijnym eksporterom 4 mld euro rocznie. Formalne podpisanie umowy nastąpi po procedurach prawnych w&nbsp;Unii Europejskiej i&nbsp;w Indiach.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1662001534_jonski_polska_ue_relacje_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Banki zwiększają zaangażowanie w zielone inwestycje firm. Fotowoltaika i farmy wiatrowe dominują w finansowaniu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/banki-zwiekszaja,p1854851142</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/banki-zwiekszaja,p1854851142</guid>
     <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/alior-oze-finansowanie-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polski sektor finansowy angażuje się w&nbsp;proekologiczne projekty przedsiębiorc&oacute;w. Chodzi m.in. o&nbsp;kredyty dla&nbsp;producent&oacute;w energii na inwestycje w&nbsp;farmy wiatrowe i&nbsp;fotowoltaiczne oraz&nbsp;wsparcie efektywności energetycznej firm. Ze względu na korzyści finansowe i&nbsp;wizerunkowe ten obszar inwestycji firm może w&nbsp;kolejnych latach zyskiwać na znaczeniu. Sektor finansowy będzie mieć też istotny udział w&nbsp;finansowaniu wielkich projekt&oacute;w energetycznych &ndash; budowy farm wiatrowych na morzu oraz&nbsp;pierwszej elektrowni jądrowej.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> OZE jest interesującym elementem rynku, w&nbsp;kt&oacute;rym banki aktywnie uczestniczą. My jako Alior Bank finansujemy profesjonalnych producent&oacute;w energii elektrycznej z&nbsp;wiatru oraz&nbsp;ze słońca. Dla nas jest to element wpisany w&nbsp;strategię banku, w&nbsp;związku z&nbsp;tym dynamicznie uczestniczymy w&nbsp;projektach, kt&oacute;re są realizowane na polskim rynku</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Łukasz Kozioł, dyrektor Działu Produkt&oacute;w Zr&oacute;wnoważonego Finansowania dla&nbsp;Klient&oacute;w Biznesowych w&nbsp;Alior Banku.&nbsp;<em>&ndash; Udział inwestycji OZE w&nbsp;Alior Banku stanowi około 10 proc. wszystkich finansowań w&nbsp;segmencie klient&oacute;w biznesowych. Istotne jest więc, abyśmy bardzo dobrze rozumieli odnawialne źr&oacute;dła energii.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie ze strategią Alior Banku na lata 2025&ndash;2027 w&nbsp;przyszłym roku ponad 10 proc. wszystkich produkt&oacute;w finansowych sprzedawanych klientom biznesowym ma dotyczyć inwestycji w&nbsp;ekologię i&nbsp;zr&oacute;wnoważony rozw&oacute;j. To m.in. kredyty inwestycyjne na realizację projekt&oacute;w OZE, z&nbsp;kt&oacute;rych mogą korzystać profesjonalni producenci energii elektrycznej. Ze środk&oacute;w tych są finansowane m.in. farmy wiatrowe, elektrownie fotowoltaiczne czy instalacje hybrydowe łączące obie te technologie, a także magazyny energii.</p><p style="text-align:justify">Odnawialne źr&oacute;dła energii mają coraz większy udział w&nbsp;polskim miksie energetycznym. Jak w&nbsp;lutym br. podało Ministerstwo Klimatu i&nbsp;Środowiska, na koniec 2025 roku łączna moc instalacji OZE wyniosła 37 777 MW. Tym samym udział OZE w&nbsp;mocy zainstalowanej wyni&oacute;sł ponad 50 proc., podczas gdy w&nbsp;2020 roku było to 24 proc. (12 490 MW). Resort podkreśla, że w&nbsp;całym roku &ndash; po raz pierwszy w&nbsp;historii &ndash; udział energii wyprodukowanej z&nbsp;odnawialnych źr&oacute;deł przekroczył 30 proc. (w 2020 roku było to 17,8 proc.).</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Portfolio produkt&oacute;w odnawialnych źr&oacute;deł energii w&nbsp;bankach obecnie składa się przede wszystkim z&nbsp;fotowoltaiki i&nbsp;projekt&oacute;w wiatrowych. Ten miks uzupełniany jest dodatkowo finansowaniem&nbsp;małych elektrowni wodnych oraz&nbsp;inwestycjami w&nbsp;kogenerację, kt&oacute;re poza&nbsp;prądem dostarczają ciepło. To są gł&oacute;wne zainteresowania polskiego rynku &ndash;</em> wymienia przedstawiciel Alior Banku. &ndash; <em>Oczywiście duże inwestycje infrastrukturalne, takie jak offshore, czyli wiatraki na wodzie, to są zdecydowanie innego rodzaju finansowania, w&nbsp;dużo większej skali. Jest też energetyka jądrowa, kt&oacute;ra dzisiaj jest na takim etapie, w&nbsp;kt&oacute;rym finansowanie jest dopiero budowane.</em></p><p style="text-align:justify">Sp&oacute;łka Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ), kt&oacute;ra jest odpowiedzialna za realizację projektu budowy pierwszej elektrowni jądrowej w&nbsp;gminie Choczewo na Pomorzu, poinformowała, że finansowanie dłużne będzie stanowić 70 proc. kosztu inwestycji. Pozostała część zostanie zapewniona ze środk&oacute;w budżetu państwa. Od września do grudnia 2025 roku trwały strategiczne konsultacje z&nbsp;bankami, a ich wyniki pokazały, że chęć zaangażowania wykazują zar&oacute;wno polskie, jak i&nbsp;międzynarodowe instytucje finansowe. Jak podkreślono w&nbsp;komunikacie z&nbsp;grudnia 2025 roku, PEJ otrzymały 26 wstępnych ofert, kt&oacute;re uzupełnią zebrane wcześniej deklaracje chęci zaangażowania się w&nbsp;projekt ze strony agencji kredyt&oacute;w eksportowych. Posiadane w&oacute;wczas przez&nbsp;sp&oacute;łkę listy intencyjne od 11 agencji opiewały na ok. 100 mld zł.</p><p style="text-align:justify">W ofercie bank&oacute;w są też produkty finansowe wspierające inwestycje firm w&nbsp;efektywność energetyczną zar&oacute;wno w&nbsp;procesach produkcyjnych, jak i&nbsp;budynkach.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Preferencje w&nbsp;finansowaniu odnawialnych źr&oacute;deł energii są wtedy, kiedy komponujemy je nie&nbsp;tylko z&nbsp;samego źr&oacute;dła bankowego, ale kojarzymy je też z&nbsp;dostępnymi środkami unijnymi. Wtedy są zdecydowanie tańsze od innych form finansowania &ndash;</em> podkreśla Łukasz Kozioł w&nbsp;rozmowie przeprowadzonej w&nbsp;trakcie 43. konferencji EuroPOWER &amp; OZE POWER. &ndash;<em> Należy pamiętać, że finansowanie odnawialnych źr&oacute;deł energii dostarcza dodatkowych korzyści w&nbsp;postaci tańszej energii, jeśli realizujemy te inwestycje na własne potrzeby. Koszt wytworzenia d&oacute;br w&nbsp;danym przedsiębiorstwie dodatkowo spada. Wpływ środowiskowy w&nbsp;kontekście opłat, ale także wymagań na europejskim rynku powoduje, że te korzyści są nie&nbsp;tylko materialne, ale także dużo szersze społecznie. W związku z&nbsp;tym każdemu przedsiębiorcy opłaca się realizować podobne inwestycje.</em></p><p style="text-align:justify">Resort klimatu podaje, że polska gospodarka wciąż jest silnie uzależniona od paliw kopalnych. Koszty importu surowc&oacute;w energetycznych w&nbsp;2024 roku wyniosły około 112 mld zł, a do 45 proc. wzrosła og&oacute;lna zależność importowa. Przekłada się to na duże ryzyko cenowe i&nbsp;geopolityczne, a OZE może je ograniczyć.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jest jeszcze finansowanie wodorowe. To jest bardzo przyszłościowe podejście, ale obecnie to jest na tyle trudny i&nbsp;jeszcze skromny rynek w&nbsp;kontekście samych inwestycji, że on się dopiero w&nbsp;Polsce buduje </em>&ndash; podkreśla przedstawiciel Alior Banku. &ndash; <em>Poza&nbsp;autobusami wodorowymi, kt&oacute;re możemy zauważyć na ulicach miast, to na polskim rynku mamy obecnie trzy stacje tankowania wodoru. To jeszcze nie&nbsp;pozwala na to, żeby powiedzieć, że ten rynek jest w&nbsp;fazie wzrostu. Raczej jest to początkowy etap. Mam nadzieję, że najbliższe lata to będzie dodatkowy bodziec, żeby</em><em>&nbsp;dodatkowo się zainteresować</em><em>&nbsp;inwestycjami wodorowymi.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;unijną dyrektywą RED III do 2030 roku wod&oacute;r odnawialny pochodzenia niebiologicznego w&nbsp;państwach członkowskich ma stanowić 42 proc. wodoru wykorzystywanego w&nbsp;przemyśle do cel&oacute;w związanych z&nbsp;energią końcową oraz&nbsp;do cel&oacute;w innych niż energetyczne. Do 2040 roku natomiast ma to być 60 proc. Zgodnie z&nbsp;aktualizacją KPEiK, aby osiągnąć cel, Polska będzie potrzebować w&nbsp;2030 roku około 200 tys. t tzw. zielonego wodoru.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1854851142_alior_oze_finansowanie_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Próchnica dotyczy zdecydowanej większości dzieci. Pilotażowy program ma pomóc w walce z problemem na etapie szkoły]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/prochnica-dotyczy,p1817800087</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/prochnica-dotyczy,p1817800087</guid>
     <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/jama-ustna-foto_5.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Ponad 80 proc. dzieci w&nbsp;wieku szkolnym w&nbsp;Polsce ma pr&oacute;chnicę i&nbsp;jest to jeden z&nbsp;najwyższych wynik&oacute;w w&nbsp;Europie. Choroby jamy ustnej dotyczą ok. 80 proc. całej populacji. Jak podkreślają eksperci, to poważny problem zdrowotny, kt&oacute;ry przekłada się na stan innych narząd&oacute;w wewnętrznych, a kt&oacute;remu jednocześnie można w&nbsp;dużej mierze zapobiegać. Dlatego Koalicja na rzecz Zdrowia Jamy Ustnej uruchomiła program edukacyjny dotyczący pr&oacute;chnicy. Pilotaż startuje właśnie w&nbsp;wojew&oacute;dztwie śląskim. </strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wydajemy tylko 20 euro na profilaktykę na rok na osobę. To bardzo mało i&nbsp;jesteśmy pod tym względem w&nbsp;ogonie Europy </em>&ndash;&nbsp;podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor, senator RP, wiceprzewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Badań Naukowych i&nbsp;Innowacji w&nbsp;Ochronie Zdrowia, honorowa patronka programu pilotażowego. <em>&ndash; Zdrowie jamy ustnej jest kluczowe. Wiele chor&oacute;b zapalnych ma sw&oacute;j początek w&nbsp;jamie ustnej, pr&oacute;chnicy i&nbsp;zmianach okołowierzchołkowych.</em></p><p style="text-align:justify">Z raportu Health Inclusivity Index, opracowanego przez&nbsp;Haleon, wynika, że pr&oacute;chnica generuje koszty sięgające około 4 mld zł rocznie dla&nbsp;systemu opieki zdrowotnej w&nbsp;Polsce. Jednocześnie podniesienie poziomu wiedzy zdrowotnej społeczeństwa może przynieść nawet 16 mld zł oszczędności.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Profilaktyka stomatologiczna to jedna z&nbsp;najbardziej opłacalnych inwestycji w&nbsp;zdrowie społeczeństwa. Wczesna edukacja pozwala uniknąć b&oacute;lu, powikłań i&nbsp;kosztownego leczenia w&nbsp;przyszłości. W wielu krajach profilaktyka jest elementem systemu &ndash; zaczyna się wcześnie i&nbsp;jest wpisana w&nbsp;codzienność, na przykład w&nbsp;szkołach. Naczelna Izba Lekarska wspiera i&nbsp;promuje wszelkie postawy i&nbsp;inicjatywy związane z&nbsp;tematyką profilaktyki prozdrowotnej, zwłaszcza w&nbsp;zakresie zdrowia jamy ustnej&nbsp;&ndash;</em> podkreślił podczas inauguracji programu dr Paweł Barucha, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, kt&oacute;ra wchodzi w&nbsp;skład Koalicji na rzecz Zdrowia Jamy Ustnej.</p><p style="text-align:justify">Z analiz Agencji Oceny Technologii Medycznych i&nbsp;Taryfikacji z&nbsp;2025 roku wynika, że pr&oacute;chnica występuje u ok. 41 proc. trzylatk&oacute;w, a już w&nbsp;wieku sześciu&ndash;siedmiu lat dotyczy ponad 80 proc. dzieci. W grupie 10-latk&oacute;w odsetek ten sięga ponad 86 proc., co potwierdza bardzo wysoką częstość tej choroby już na wczesnym etapie życia. W dorosłej populacji schorzenia jamy ustnej dotyczą ok. 80 proc. os&oacute;b, generując koszty leczenia sięgające nawet kilku miliard&oacute;w złotych rocznie dla&nbsp;systemu ochrony zdrowia. Większości tych przypadk&oacute;w można zapobiec poprzez wczesną edukację i&nbsp;regularną profilaktykę.</p><p style="text-align:justify">Alarmujący stan zdrowia jamy ustnej Polak&oacute;w oraz&nbsp;niska świadomość w&nbsp;obszarze profilaktyki skłoniły ekspert&oacute;w do powołania w&nbsp;grudniu ub.r. Koalicji na rzecz Zdrowia Jamy Ustnej. To pierwsza w&nbsp;kraju szeroka inicjatywa łącząca lekarzy, organizacje społeczne, decydent&oacute;w i&nbsp;biznes, kt&oacute;rej celem jest zwiększanie świadomości zdrowotnej oraz&nbsp;wypracowanie rozwiązań systemowych w&nbsp;zakresie profilaktyki stomatologicznej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Z&nbsp;inicjatywy senator, dr n. med. Agnieszki Gorgoń-Komor, ale też innych koalicjant&oacute;w Koalicji na rzecz Zdrowia Jamy Ustnej postanowiliśmy przejść od sł&oacute;w do czyn&oacute;w, czyli skupić się na pomocy rodzicom, plac&oacute;wkom szkolnym i&nbsp;przedszkolnym w&nbsp;kształtowaniu dobrych nawyk&oacute;w od najmłodszych lat</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;podkreśla Agnieszka Kępińska-Sadowska, dyrektorka ds. komunikacji i&nbsp;relacji zewnętrznych Haleon w&nbsp;Europie Środkowo-Wschodniej, członka koalicji.</p><p style="text-align:justify">Eksperci Koalicji na rzecz Zdrowia Jamy Ustnej podkreślają, że nieleczone stany zapalne mogą zwiększać ryzyko chor&oacute;b sercowo-naczyniowych, zaburzeń metabolicznych oraz&nbsp;powikłań og&oacute;lnoustrojowych. W praktyce klinicznej sanacja jamy ustnej, czyli kompleksowe wyleczenie stan&oacute;w zapalnych, bywa warunkiem koniecznym do przeprowadzenia zabieg&oacute;w kardiologicznych. W przypadku dzieci skutki obejmują także sferę psychospołeczną.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wiąże się to nie&nbsp;tylko z&nbsp;b&oacute;lem i&nbsp;dyskomfortem, lecz także z&nbsp;częstszym występowaniem obniżonego nastroju, lęku, stresu i&nbsp;niższej samooceny. Dlatego profilaktykę i&nbsp;edukację warto traktować jako element troski o&nbsp;dobrostan dziecka, a nie&nbsp;wyłącznie o&nbsp;stan uzębienia &ndash;</em>&nbsp;podkreśliła podczas konferencji Joanna Bogdanowicz-Antos, prezeska Fundacji Zdrowego Postępu, kt&oacute;ra wchodzi w&nbsp;skład Koalicji na rzecz Zdrowia Jamy Ustnej.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;kluczowych działań koalicji jest pilotażowy program edukacyjny dla&nbsp;przedszkolak&oacute;w i&nbsp;uczni&oacute;w klas I&ndash;III szk&oacute;ł podstawowych w&nbsp;wojew&oacute;dztwie śląskim, kt&oacute;ry został zainaugurowany 1 kwietnia w&nbsp;Bielsku-Białej. Zakłada on wprowadzenie zajęć dotyczących higieny jamy ustnej do szk&oacute;ł i&nbsp;przedszkoli oraz&nbsp;budowanie nawyk&oacute;w zdrowotnych już na tym etapie edukacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Będziemy oferowali bezpłatne lekcje, kt&oacute;re zyskały przychylność Ministerstwa Zdrowia i&nbsp;Ministerstwa Edukacji Narodowej&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Agnieszka Kępińska-Sadowska.</p><p style="text-align:justify">Program realizowany jest w&nbsp;dw&oacute;ch wariantach. W pierwszym nauczyciele prowadzą zajęcia na podstawie gotowych scenariuszy i&nbsp;materiał&oacute;w dydaktycznych przygotowanych przez&nbsp;ekspert&oacute;w. W drugim zajęcia prowadzą studenci stomatologii, przekazując dzieciom praktyczną wiedzę na temat higieny jamy ustnej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Chętnie angażujemy się w&nbsp;działania edukacyjne i&nbsp;chcemy przekazywać dzieciom wiedzę w&nbsp;prosty, praktyczny spos&oacute;b. Widzimy, że ciągle brakuje świadomości w&nbsp;zakresie podstawowej profilaktyki pr&oacute;chnicy. Im wcześniej pokażemy, na czym polega właściwa higiena jamy ustnej, tym większa szansa, że ta wiedza przełoży się na poprawne i&nbsp;trwałe nawyki zdrowotne&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;powiedział Tomasz Kinkel, narodowy koordynator ds. profilaktyki i&nbsp;wiceprzewodniczący Polskiego Towarzystwa Student&oacute;w Stomatologii.</p><p style="text-align:justify">W ramach pilotażu szkoły otrzymują bezpłatne materiały i&nbsp;wsparcie organizacyjne. Do programu zapraszane są zar&oacute;wno szkoły publiczne, jak i&nbsp;niepubliczne oraz&nbsp;przedszkola. Lekcje mają charakter praktyczny i&nbsp;obejmują m.in. naukę prawidłowego szczotkowania zęb&oacute;w, częstotliwości higieny oraz&nbsp;znaczenia profilaktyki w&nbsp;codziennym życiu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Chcemy, żeby wiedza przekazywana dzieciakom była oparta na faktach i&nbsp;zgodna z&nbsp;wytycznymi medycznymi. Mamy wiele do zrobienia. Serce mi krwawi, kiedy studenci ze Skandynawii i&nbsp;innych kraj&oacute;w przyjeżdżają do Polski uczyć się, jak wygląda pr&oacute;chnica. Mamy ogromną pracę organiczną do wykonania&nbsp;&ndash;</em> przekonuje dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor.</p><p style="text-align:justify">Program potrwa do czerwca 2026 roku, a jego efekty będą analizowane po zakończeniu pilotażu. Organizatorzy przewidują ewaluację z&nbsp;udziałem uczni&oacute;w, rodzic&oacute;w i&nbsp;szk&oacute;ł oraz&nbsp;przygotowanie rekomendacji dotyczących dalszego wdrażania programu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Musimy&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>skupić na działaniach.&nbsp;Tym właśnie jest nasza koalicja i&nbsp;program pilotażowy. Cieszymy się, że zaczynamy w&nbsp;Bielsku-Białej, oczywiście będziemy też wyciągać wnioski, słuchać rodzic&oacute;w, będzie ankieta ewaluacyjna wśr&oacute;d dzieci. Bardzo nam zależy na tym, żeby ten program dalej rozwijać</em>&nbsp;&ndash; zapowiada Agnieszka Kępińska-Sadowska.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Zdrowe nawyki budowane od najmłodszych lat to konkretne korzyści na poziomie indywidualnym i&nbsp;społecznym. Programy profilaktyczne realizowane we wsp&oacute;łpracy sektora publicznego, ekspert&oacute;w, organizacji społecznych i&nbsp;biznesu to inwestycja, kt&oacute;ra w&nbsp;dłuższej perspektywie może ograniczać koszty leczenia i&nbsp;wzmacniać kapitał społeczny. Dlatego potrzebujemy rozwiązań, kt&oacute;re pozwolą skalować dobre praktyki </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wił podczas inauguracji programu Kacper Olejniczak, dyrektor Departamentu Ochrony Zdrowia Konfederacji Lewiatan, członka koalicji.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1817800087_jama_ustna_6_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[W przyszłym roku powstanie unijna pula talentów. Nowa platforma ułatwi firmom z UE rekrutację pracowników z państw trzecich]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/w-przyszlym-roku,p1888239317</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/w-przyszlym-roku,p1888239317</guid>
     <pubDate>Wed, 08 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-unijna-pula-talentow-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Decyzją instytucji Unii Europejskiej już wkr&oacute;tce powstanie unijna pula talent&oacute;w, czyli nowa platforma, kt&oacute;ra połączy firmy z&nbsp;państw członkowskich i&nbsp;osoby z&nbsp;kraj&oacute;w trzecich chętne do pracy w&nbsp;Europie. Ma to być narzędzie, dzięki kt&oacute;remu państwa członkowskie będą mogły zapełnić luki siły roboczej w&nbsp;deficytowych sektorach gospodarki. Opinie polskich europarlamentarzyst&oacute;w na temat mechanizmu są jednak podzielone. Część z&nbsp;nich uważa, że może się on stać kolejnym szlakiem migracyjnym. Inni natomiast widzą w&nbsp;nim potencjał na rozwiązanie problem&oacute;w kadrowych.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Pula talent&oacute;w to dobrowolny mechanizm. Jest on skierowany do pracodawc&oacute;w w&nbsp;poszczeg&oacute;lnych państwach członkowskich, aby mogli w&nbsp;spos&oacute;b kontrolowany, także przez&nbsp;państwo, zwracać się o&nbsp;specjalist&oacute;w z&nbsp;kraj&oacute;w trzecich, kt&oacute;rzy są niezbędni do prowadzonej przez&nbsp;nich działalności gospodarczej. Mogą sięgnąć po nich w&nbsp;sytuacji, gdy na rynku europejskim nie&nbsp;będą mogli znaleźć os&oacute;b o&nbsp;odpowiednich kwalifikacjach i&nbsp;kompetencjach wśr&oacute;d tych, kt&oacute;re przebywają już na terenie Unii Europejskiej bądź danego państwa członkowskiego </em>&ndash; wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Krzysztof Hetman, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Polskiego Stronnictwa Ludowego.</p><p style="text-align:justify">Najpierw w&nbsp;marcu za utworzeniem tzw. EU Talent Pool zagłosowali posłowie do Parlamentu Europejskiego, a 30 marca br. Rada UE zatwierdziła rozporządzenie ustanawiające ten mechanizm. Skorzystanie z&nbsp;nowego cyfrowego narzędzia będzie dobrowolne i&nbsp;bezpłatne zar&oacute;wno dla&nbsp;os&oacute;b poszukujących pracy, jak i&nbsp;pracodawc&oacute;w. Za stworzenie platformy odpowiada Komisja Europejska. Ma ona zacząć działać najp&oacute;źniej w&nbsp;2027 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Unijna pula talent&oacute;w rodzi duże emocje. Jej nazwa jest bardzo interesująca i&nbsp;piękna, ale przy tym pomyśle zwraca się uwagę na to, że w&nbsp;ten spos&oacute;b zostanie utworzony kolejny szlak migracyjny. Tym razem będzie to legalna migracja. Już w&nbsp;takiej dziedzinie jak transport słyszeliśmy o&nbsp;pomysłach Komisji, żeby ściągać kierowc&oacute;w z&nbsp;Bangladeszu czy&nbsp;Pakistanu, ponieważ jest ich niedostatek w&nbsp;Unii Europejskiej &ndash;</em> m&oacute;wi Jadwiga Wiśniewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości. &ndash;<em> Zwracam uwagę na to, że poziom kształcenia w&nbsp;poszczeg&oacute;lnych zawodach w&nbsp;państwach trzecich jest inny niż w&nbsp;Unii Europejskiej. Po drugie, musimy pamiętać o&nbsp;tym, że standardy dotyczące uzyskiwania kwalifikacji są zupełnie r&oacute;żne. Trzeba też bardzo uważnie patrzeć na to, czy nie&nbsp;będzie tak, jak m&oacute;wią krytycy tego programu, że będzie to szlak legalnej migracji do Unii Europejskiej.</em></p><p style="text-align:justify">Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego (IRU) podaje, że w&nbsp;Unii Europejskiej brakuje około 500 tys. zawodowych kierowc&oacute;w, a w&nbsp;kolejnych latach luka ma się pogłębiać. Powodami są m.in. starzejąca się siła robocza i&nbsp;ograniczony napływ nowych kierowc&oacute;w.&nbsp;Dlatego IRU z&nbsp;zadowoleniem przyjęła nową inicjatywę UE. Kierowcy znaleźli się wśr&oacute;d kilkudziesięciu zawod&oacute;w deficytowych w&nbsp;całej Unii, kt&oacute;rych listę opublikowano jako załącznik do rozporządzenia ustanawiającego unijną pulę talent&oacute;w. W zestawieniu znaleźli się także m.in. inżynierowie budownictwa, mechanicy, elektrycy, murarze, programiści, lekarze, pielęgniarki i&nbsp;pomocniczy personel medyczny, a także kucharze i&nbsp;kelnerzy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Potrzeby europejskich firm są zr&oacute;żnicowane: od bardzo wysoko wykwalifikowanych specjalist&oacute;w, dotyczących chociażby fizyki kwantowej, aż&nbsp;po kierowc&oacute;w z&nbsp;określoną specjalizacją, kt&oacute;rych dzisiaj na rynku bardzo brakuje </em>&ndash; wylicza europoseł PSL.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Na europejskim rynku brakuje pracownik&oacute;w, ale są przecież umowy czasowe i&nbsp;z tych rozwiązań korzystają pracodawcy, kt&oacute;rzy sprowadzają pracownik&oacute;w spoza Unii Europejskiej na określony czas do wykonywania danych prac. To się sprawdza, jeżeli jest prowadzone zgodnie z&nbsp;przepisami, transparentnie, w&nbsp;spos&oacute;b przejrzysty. Przed tym się przecież nie&nbsp;zamykamy. Natomiast zwracamy uwagę, że masowe korzystanie z&nbsp;takich program&oacute;w jak pula talent&oacute;w może spowodować utworzenie legalnego szlaku migracyjnego do Unii Europejskiej. Unia jest otwarta, ale chcemy mieć pełną świadomość tego, kto do nas wjeżdża, na jakich zasadach i&nbsp;czy ta osoba rzeczywiście będzie skoncentrowana na tych zadaniach, do kt&oacute;rych się zgłasza&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Jadwiga Wiśniewska.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla Parlament Europejski, państwa członkowskie będą musiały zapewnić, aby wszyscy zainteresowani pracodawcy i&nbsp;inne podmioty, takie jak agencje pracy tymczasowej lub pośrednicy, byli legalnie zarejestrowani w&nbsp;danym państwie UE i&nbsp;przestrzegali odpowiednich przepis&oacute;w unijnych i&nbsp;krajowych dotyczących uczciwej rekrutacji, odpowiednich warunk&oacute;w pracy, niedyskryminacji, ochrony przed niekorzystnym traktowaniem i&nbsp;handlu ludźmi.</p><p style="text-align:justify">Osoby spoza UE, kt&oacute;re otrzymają ofertę za pośrednictwem unijnej puli talent&oacute;w, będą musiały się poddać krajowym procedurom imigracyjnym, aby otrzymać dokumenty pobytowe i&nbsp;zezwolenia na pracę w&nbsp;danym państwie członkowskim. Kraje uczestniczące w&nbsp;mechanizmie będą mogły jednak ten proces przyspieszyć.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ten mechanizm nie&nbsp;zwiększy presji migracyjnej z&nbsp;bardzo prostych powod&oacute;w. Po pierwsze, jest to mechanizm dobrowolny, po drugie, dotyczący specjalist&oacute;w, po trzecie, pod kontrolą państwa. Po czwarte, to sami pracodawcy będą się zwracali z&nbsp;prośbą i&nbsp;propozycją o&nbsp;określoną grupę zawodową, z&nbsp;kt&oacute;rej ci specjaliści mieliby się wywodzić </em>&ndash; wymienia Krzysztof Hetman.</p><p style="text-align:justify">Z danych Eurostatu wynika, że w&nbsp;IV kwartale 2025 roku 2 proc. miejsc pracy w&nbsp;całej Unii Europejskiej pozostawało nieobsadzonych. W strefie euro było to 2,2 proc. Najwyższy wskaźnik wakat&oacute;w odnotowano w&nbsp;Holandii (3,9 proc.) i&nbsp;Belgii (3,5 proc.). Polska znajduje się na końcu zestawienia z&nbsp;wynikiem na poziomie 0,7 proc. Mniej wolnych stanowisk pracy miała tylko Rumunia (0,6 proc.).</p><p style="text-align:justify">Eurostat wskazuje, że w&nbsp;styczniu 2026 roku stopa bezrobocia w&nbsp;Unii Europejskiej wyniosła 5,8 proc. W por&oacute;wnaniu ze styczniem 2025 roku spadła o&nbsp;0,2 proc. (274 tys. os&oacute;b). Najwięcej os&oacute;b pozostających bez pracy było w&nbsp;Finlandii (10,2 proc.) i&nbsp;Hiszpanii (9,8 proc.), a najmniej w&nbsp;Polsce i&nbsp;Bułgarii (po 3,1 proc.).</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W Unii Europejskiej jest ponad 12 mln os&oacute;b bezrobotnych.&nbsp;Powinniśmy przygotować program ich aktywizacji, ponieważ są one dużym obciążeniem dla&nbsp;budżetu wszystkich państw członkowskich, a przecież mają wykształcenie, talenty i&nbsp;są mieszkańcami Unii. W związku z&nbsp;tym trzeba przede wszystkim korzystać z&nbsp;tych zasob&oacute;w ludzkich, kt&oacute;rymi już dysponujemy, a nie&nbsp;sprowadzać kolejnych ludzi, kt&oacute;rym następnie trzeba będzie zapewniać wszystkie zobowiązania wynikające z&nbsp;opieki społecznej czy zdrowotnej </em>&ndash; uważa Jadwiga Wiśniewska. &ndash; <em>Państwa członkowskie podnoszą, że koszty utrzymania migrant&oacute;w są bardzo wysokie. Systemy zdrowotne, edukacyjne, społeczne są coraz mniej wydolne, ponieważ utrzymanie migrant&oacute;w stanowi ogromne obciążenie dla&nbsp;budżet&oacute;w państw. Przy tak wielkiej liczbie os&oacute;b bezrobotnych w&nbsp;Unii Europejskiej atrakcyjne programy ich aktywizowania do prac zawodowych z&nbsp;całą pewnością dałyby lepsze efekty</em></p><p style="text-align:justify">Jak podaje Komisja Europejska, na koniec 2024 roku spośr&oacute;d wszystkich wydanych zezwoleń na pobyt na terenie UE 21 proc. (5,64 mln) dotyczyło zatrudnienia. Najczęstszą przyczyną były względy rodzinne (33 proc., 8,65 mln). W&nbsp;kwietniu 2025 roku na unijnym rynku pracy zatrudnionych było 12,5 mln obywateli państw trzecich spośr&oacute;d 198,5 mln os&oacute;b pracujących w&nbsp;wieku od 20 do 64 lat. To 6 proc. og&oacute;łu zatrudnionych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Stany Zjednoczone zbudowały na cudzoziemcach swoją potęgę i&nbsp;wykorzystują swoje potencjały, chociażby patrząc na Dolinę Krzemową. To było miejsce, w&nbsp;kt&oacute;rym światowe talenty, także z&nbsp;Europy i&nbsp;Azji, miały szansę na rozw&oacute;j i&nbsp;realizację swoich projekt&oacute;w. Wniosły swoją wiedzę i&nbsp;doświadczenie do tych, kt&oacute;re powstawały w&nbsp;Dolinie Krzemowej i&nbsp;wielu innych miejscach w&nbsp;Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj widzimy niezwykłe projekty, szczeg&oacute;lnie jeśli chodzi o&nbsp;kwestie cyfrowe, kt&oacute;re właśnie stamtąd się wywodzą </em>&ndash; zaznacza Krzysztof Hetman.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu Silicon Valley Institute for Regional Studies &bdquo;Silicon Valley Indicators 2026&rdquo;, pracownicy sektora technologicznego w&nbsp;Dolinie Krzemowej pochodzą z&nbsp;całego świata. Największy odsetek z&nbsp;Indii (26 proc.), Chin (17 proc.) i&nbsp;innych region&oacute;w Azji (9 proc.). Z Europy pochodziło 6 proc. specjalist&oacute;w. Tylko 30 proc. zatrudnionych to Amerykanie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Biorąc pod uwagę jakość życia w&nbsp;Europie, perspektywy, jakie daje, możliwości skorzystania z&nbsp;wiedzy, know-how, doświadczenia os&oacute;b, kt&oacute;re chciałyby się rozwijać w&nbsp;projektach ważnych dla&nbsp;Unii Europejskiej, mam nadzieję, że będą one chciały obrać kierunek na Europę </em>&ndash; m&oacute;wi europoseł PSL.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1888239317_pe_unijna_pula_talentow_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[USA nadal potrzebują Europy. Rola Polski w relacjach z Waszyngtonem będzie rosła]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/usa-nadal-potrzebuja,p563743020</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/usa-nadal-potrzebuja,p563743020</guid>
     <pubDate>Wed, 08 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ferrier-usa-ue-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><em><strong>&ndash;</strong>&nbsp;</em><strong><em>Stany Zjednoczone&nbsp;&ndash;&nbsp;mimo coraz ostrzejszej retoryki wobec Europy&nbsp;&ndash; nadal potrzebują silnych relacji transatlantyckich &ndash; </em>przekonuje Antonia Ferrier, założycielka En Avant Strategies, firmy doradczo-strategicznej działającej na styku polityki, bezpieczeństwa i&nbsp;biznesu. Jak podkreśla, wzajemne relacje powinny być oparte na szacunku, a im silniejsza Europa, tym większa będzie jej pozycja w&nbsp;tym układzie. Zdaniem analityczki szczeg&oacute;lne znaczenie zyskuje dziś Polska: jako ważny sojusznik NATO, dynamiczna gospodarka i&nbsp;jedno z&nbsp;kluczowych państw wschodniej flanki.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Stany Zjednoczone potrzebują dziś Europy, nasz kraj inwestuje w&nbsp;niej olbrzymie kwoty. To właśnie między krajami Unii Europejskiej a Stanami Zjednoczonymi istnieje najściślejsze i&nbsp;najważniejsze partnerstwo gospodarcze na świecie </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Antonia Ferrier, założycielka En Avant Strategies i&nbsp;m.in. była wiceprezeska International Republican Institute.</p><p style="text-align:justify">Ta ocena znajduje potwierdzenie w&nbsp;danych gospodarczych. Komisja Europejska podkreśla, że UE i&nbsp;USA tworzą największą na świecie dwustronną relację handlowo-inwestycyjną, a wartość wymiany towar&oacute;w i&nbsp;usług sięgnęła 1,6 bln euro w&nbsp;2023 roku. Z kolei według amerykańskiego Bureau of Economic Analysis Europa pozostaje najważniejszym kierunkiem i&nbsp;źr&oacute;dłem inwestycji dla&nbsp;USA: w&nbsp;2024 roku odpowiadała za 58 proc. amerykańskich inwestycji bezpośrednich za granicą i&nbsp;64 proc. zagranicznych inwestycji bezpośrednich w&nbsp;Stanach Zjednoczonych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Trzeba przyznać, że polityka bywa czasem dość wyboista, a administracja Trumpa jest zdecydowanie bardziej agresywna w&nbsp;swoim podejściu do Europy. Jednak pod tym wszystkim kryje się ogromny potencjał, zwłaszcza w&nbsp;kontekście rozwoju i&nbsp;zmian zachodzących w&nbsp;Europie, a szczeg&oacute;lnie w&nbsp;Polsce</em> &ndash; ocenia ekspertka. &ndash;<em> Polska jest dynamiczną gospodarką, do kt&oacute;rej napływa dużo amerykańskich inwestycji.</em></p><p style="text-align:justify">Ekspertka zwraca uwagę, że polityczne relacje transatlantyckie od początku drugiej kadencji prezydentury Donalda Trumpa weszły w&nbsp;bardziej wymagający okres. Obejmuje to m.in. zapowiedzi administracji USA dotyczące przejęcia Grenlandii czy nakładanie ceł. W lutym 2026 roku Biały Dom ogłosił tymczasowe 10-proc. cło importowe na część towar&oacute;w po tym, gdy Sąd Najwyższy uznał większość wcześniej wprowadzonych ceł za nielegalne. Mimo trwających od kilkunastu miesięcy napięć UE i&nbsp;USA uzgodniły w&nbsp;sierpniu 2025 roku ramy porozumienia o&nbsp;&bdquo;wzajemnym, sprawiedliwym i&nbsp;zr&oacute;wnoważonym handlu&rdquo;, co pokazuje, że mimo spor&oacute;w obie strony nadal szukają przewidywalnych zasad wsp&oacute;łpracy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Wiele działań podejmowanych w&nbsp;Waszyngtonie budzi duży niepok&oacute;j i&nbsp;dyskomfort wśr&oacute;d Europejczyk&oacute;w. Może&nbsp;w&nbsp;tym być jednak także pozytywny aspekt &ndash; Europa zaczyna się zastanawiać, jak wzmocnić własną obronność, zreformować swoje gospodarki i&nbsp;w pełni wykorzystać sw&oacute;j potencjał jako potęgi gospodarczej i&nbsp;militarnej&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Antonia Ferrier.</p><p style="text-align:justify">Jak przekonuje, obecne napięcia nie&nbsp;muszą oznaczać trwałego osłabienia więzi między Europą i&nbsp;USA.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Relacja między Stanami Zjednoczonymi a Europą &ndash; a szczeg&oacute;lnie Polską &ndash; jest bardzo silna i&nbsp;pogłębiona. Przetrwa każdą prezydenturę i&nbsp;jest silniejsza niż jakakolwiek pojedyncza osoba w&nbsp;Waszyngtonie&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi założycielka En Avant Strategies.</p><p style="text-align:justify">Kolejnym obszarem napięć jest operacja &bdquo;Epicka furia&rdquo; prowadzona przez&nbsp;Stany Zjednoczone i&nbsp;Izrael wobec Iranu. Donald Trump ostro krytykuje stanowiska państw europejskich odmawiających wsparcia działań w&nbsp;Zatoce Perskiej. Grozi r&oacute;wnież wycofaniem USA z&nbsp;NATO i&nbsp;wstrzymaniem dostaw broni dla&nbsp;Ukrainy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Nasze relacje powinny się opierać na wzajemnym szacunku. Sposobem, by to osiągnąć &ndash; zwłaszcza w&nbsp;relacjach z&nbsp;administracją Trumpa &ndash; jest działanie z&nbsp;pozycji siły. Waszyngton będzie bardziej szanował Europę, jeśli będzie ona silniejsza &ndash; zar&oacute;wno gospodarczo, jak i&nbsp;militarnie. Oczywiście to nie&nbsp;nastąpi z&nbsp;dnia na dzień. Polska gospodarka jest w&nbsp;lepszej kondycji niż niemiecka. To właśnie siła &ndash; gospodarcza i&nbsp;w zakresie bezpieczeństwa &ndash; w&nbsp;perspektywie najbliższych 10 lat sprawi, że Europa nie&nbsp;będzie postrzegana jako podporządkowana, lecz jako prawdziwy partner. I to, moim zdaniem, jest fundament zdrowszych relacji z&nbsp;Waszyngtonem&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;ocenia ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Ostrzejsza retoryka z&nbsp;Waszyngtonu przyspiesza procesy, kt&oacute;re i&nbsp;tak dojrzewały w&nbsp;Europie: zwiększanie wydatk&oacute;w obronnych, wzmacnianie przemysłu i&nbsp;przejmowanie większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo kontynentu. W 2025 roku państwa NATO zobowiązały się, że do 2035 roku będą przeznaczać 5 proc. PKB rocznie na obronność i&nbsp;szerzej rozumiane bezpieczeństwo, co pokazuje, że dyskusja o&nbsp;silniejszej Europie, gotowej do obrony, już nie&nbsp;jest wyłącznie politycznym hasłem, lecz coraz bardziej konkretnym kierunkiem działania.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Polska od dawna jest postrzegana w&nbsp;Waszyngtonie jako wzorowy sojusznik. Myślę, że jej rola i&nbsp;jej przyw&oacute;dztwo będą z&nbsp;czasem rosnąć. Ponieważ jest państwem bezpośrednio sąsiadującym z&nbsp;Rosją i&nbsp;Białorusią, będzie odgrywać kluczową rolę w&nbsp;europejskiej architekturze bezpieczeństwa </em>&ndash; ocenia Antonia Ferrier.</p><p style="text-align:justify">Znaczenie naszego kraju wzmacniają zar&oacute;wno położenie geograficzne, jak i&nbsp;wydatki na obronność. Według NATO Polska przeznaczyła w&nbsp;2025 roku na obronę r&oacute;wnowartość 4,48 proc. PKB, należąc do ścisłej czoł&oacute;wki Sojuszu. Z punktu widzenia ekonomii Komisja Europejska ocenia z&nbsp;kolei, że Polska pozostaje jedną z&nbsp;najszybciej rosnących gospodarek UE:&nbsp;w&nbsp;2025 roku wzrost PKB wyni&oacute;sł 3,6 proc., a bezrobocie jest jednym z&nbsp;najniższych w&nbsp;Unii.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem Antonii Ferrier wojna Rosji przeciwko Ukrainie zmieniła spos&oacute;b myślenia o&nbsp;Europie Środkowo-Wschodniej i&nbsp;jeszcze mocniej uwypukliła rolę Polski.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Waszyngton musi dziś wypracować bardziej sp&oacute;jną politykę wobec Rosji i&nbsp;Ukrainy. Ostatni rok prezydentury Donalda Trumpa charakteryzował się dużą niesp&oacute;jnością w&nbsp;tym zakresie. Ukraińcy de facto prowadzą wojnę Europy z&nbsp;Rosją. Szczerze m&oacute;wiąc, Stany Zjednoczone powinny zrobić więcej, by ich wesprzeć. Obecnie to Europa ponosi gł&oacute;wny ciężar tej wojny. Stany Zjednoczone nie&nbsp;angażują się finansowo. W kontekście wydarzeń ostatniego roku kluczowe pytanie brzmi więc, czy stanowisko Waszyngtonu wobec Władimira Putina się zmieni? Widać pewne przebłyski, ale polityka pozostaje niesp&oacute;jna. Uważam, że w&nbsp;żywotnym interesie Waszyngtonu i&nbsp;całych Stan&oacute;w Zjednoczonych leży zwiększenie wsparcia dla&nbsp;Ukrainy</em> &ndash; m&oacute;wi analityczka.</p><p style="text-align:justify">Z najnowszych danych Kiel Institute for the World Economy wynika, że po zahamowaniu wsparcia USA w&nbsp;2025 roku ciężar pomocy dla&nbsp;Ukrainy w&nbsp;jeszcze większym stopniu przesunął się na Europę. Unia Europejska uzgodniła w&nbsp;lutym 2026 roku ramy prawne dla&nbsp;90 mld euro wsparcia dla&nbsp;Ukrainy na lata 2026&ndash;2027, z&nbsp;czego 60 mld euro ma trafić na zdolności obronne i&nbsp;zakupy sprzętu wojskowego.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/563743020_ferrier_usa_ue_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Dla polskich konsumentów cena produktów wciąż pozostaje kluczowa. Coraz częściej „kupują” jednak wartości i emocje]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/dla-polskich-konsumentow,p1139473585</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/dla-polskich-konsumentow,p1139473585</guid>
     <pubDate>Wed, 08 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pepsico-trendy-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>59 proc. Polak&oacute;w podczas zakup&oacute;w w&nbsp;pierwszej kolejności patrzy na cenę produkt&oacute;w. Coraz częściej jednak zwracają uwagę na ich jakość, aspekt zdrowotny czy to, jakie marki za nimi stoją &ndash; wskazuje raport PwC &bdquo;Smak, cena, świadomość: Mapa wybor&oacute;w konsumenckich Polak&oacute;w&rdquo;. Eksperci podkreślają, że marki muszą dopasować swoje produkty, ich wartości i&nbsp;ceny do potrzeb r&oacute;żnych grup konsument&oacute;w oraz&nbsp;wchodzić z&nbsp;nimi w&nbsp;interakcję.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dokonując decyzji zakupowych, r&oacute;wnież w&nbsp;kategoriach FMCG, konsumenci cały czas są zmuszeni do decydowania między napięciami a ceną. Jednak za tę cenę są oni w&nbsp;stanie kupić swoje emocje, pewną przynależność, ważność, poczucie bezpieczeństwa, kt&oacute;re daje im dany produkt. Przy czym r&oacute;żni konsumenci chcą poświęcić r&oacute;żną ilość swoich pieniędzy w&nbsp;zamian za inne emocje i&nbsp;rolą producenta w&nbsp;tym procesie jest odpowiednie dopasowanie swoich produkt&oacute;w, ich wartości i&nbsp;ceny do potrzeb i&nbsp;emocji konsumenta &ndash;</em> m&oacute;wi&nbsp;agencji Newseria Aleksandra Wierzba, corporate affairs representative w&nbsp;PepsiCo Polska.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu PwC Polska, aspekt finansowy pozostaje najważniejszy przy wyborze produkt&oacute;w spożywczych. Wskazało na niego 59 proc. konsument&oacute;w, a na oferty promocyjne &ndash; 43 proc. Z kolei konsumenci nastawieni na jakość cenią smak (51 proc.), wartości odżywcze (26 proc.) i&nbsp;zaufane marki (27 proc.).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zaangażowanie konsumenta w&nbsp;produkt i&nbsp;przywiązanie go w&nbsp;pewien spos&oacute;b do marki, zapewnienie sobie jego lojalności producenci FMCG osiągają przede wszystkim poprzez interakcje z&nbsp;konsumentem. I są to interakcje dwustronne &ndash; konsument wymaga od nas nie&nbsp;monologu, ale dialogu. Wymaga, aby w&nbsp;miarę szybko i&nbsp;merytorycznie odpisywać na jego zapytania w&nbsp;social mediach, odpowiadać na jego telefony z&nbsp;pytaniem na przykład o&nbsp;konkretne cechy produktu. To r&oacute;wnież wymaga tworzenia odpowiednich okazji dla&nbsp;konsumenta, żeby zaangażował się on w&nbsp;proces marketingowy marki, np. poprzez konkursy, gry, gamifikację całego procesu sprzedażowego </em>&ndash;&nbsp;wymienia Aleksandra Wierzba.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;raportem PwC blisko połowa polskich konsument&oacute;w (49 proc.) jest w&nbsp;stanie zmienić markę produktu ze względu na lepszy smak, jak r&oacute;wnież lepszy stosunek jakości do ceny (45 proc.). 7 proc. respondent&oacute;w do zmiany marki spożywczej mogłyby skłonić angażujące treści cyfrowe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rola influencer&oacute;w zależy od pokolenia. Milenialsi wierzą swoim znajomym, są mniej skłonni do zaufania influencerom i&nbsp;podążania za tym, co oni na swoich profilach proponują konsumentom. Przedstawiciele Gen Z w&nbsp;większości badań są częściej w&nbsp;stanie dokonać zakupu na podstawie opinii influencera, ale jednocześnie ufają swoim znajomym i&nbsp;ich rekomendacjom dotyczącym produktu </em>&ndash; podkreśla ekspertka PepsiCo Polska.</p><p style="text-align:justify">Z ubiegłorocznego badania Wavemaker &bdquo;Influencerzy pod lupą: etyka w&nbsp;social mediach&rdquo; wynika, że klienci wskazywali influencer marketing jako jeden z&nbsp;najbardziej perswazyjnych kanał&oacute;w komunikacji, ustępujący pod względem wpływu na decyzje zakupowe jedynie telewizji. 72 proc. konsument&oacute;w potwierdziło, że poznało nową markę dzięki rekomendacji influencera, a wśr&oacute;d pokolenia Z ten odsetek wyni&oacute;sł 87 proc.. Szczeg&oacute;lnie silny wpływ influencerzy wywierają na decyzje zakupowe w&nbsp;kategoriach produkt&oacute;w konsumpcyjnych takich jak jedzenie, moda i&nbsp;kosmetyki, a najbardziej podatni na ich rekomendacje są konsumenci do 35. roku życia</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Marki decydują się na wsp&oacute;łpracę z&nbsp;dużymi influencerami po to, żeby pokazać siłę reputacji brandu. Mogą sobie pozwolić na związanie się z&nbsp;tego typu osobowością, kt&oacute;rej rola w&nbsp;social mediach jest dość duża. Jeżeli chodzi o&nbsp;mikro- i&nbsp;nanoinfluencer&oacute;w, to podpisywane z&nbsp;nimi kontrakty mają większą szansę na wpłynięcie na sprzedaż danego produktu &ndash;</em> podkreśla Aleksandra Wierzba.</p><p style="text-align:justify">W badaniu Santander Consumer Bank &bdquo;Doświadczenia e-commerce&rdquo; 36 proc. ankietowanych przyznało, że polecenia produkt&oacute;w w&nbsp;social mediach wpływają na ich zakupy. Największą grupę stanowią osoby w&nbsp;wieku 18&ndash;29 lat, wśr&oacute;d kt&oacute;rych 59 proc. deklaruje, że kieruje się rekomendacjami na tych platformach.&nbsp; Nieco ponad połowa badanych najczęściej korzysta z&nbsp;poleceń os&oacute;b, kt&oacute;re znają osobiście, 26 proc. &ndash; niezależnego testera, 21 proc. &ndash; innego klienta lub użytkownika niezwiązanego z&nbsp;marką, a 17 proc. &ndash;&nbsp;influencera specjalizującego się w&nbsp;danej dziedzinie.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Dla&nbsp;PepsiCo Polska bardzo dobrym przykładem trendu internetowego była sytuacja, gdy właściciele stoisk i&nbsp;lokali z&nbsp;kebabami zaczęli je podawać na chipsach Lay&rsquo;s. Staliśmy się częścią pewnego user generated content, w&nbsp;kt&oacute;rym nie&nbsp;mogliśmy zrobić nic opr&oacute;cz zaangażowania się, komentowania, wchodzenia w&nbsp;interakcje zar&oacute;wno z&nbsp;tw&oacute;rcami internetowymi, kt&oacute;rzy tego typu trendy przedstawiali, jak i&nbsp;obserwującymi, kt&oacute;rzy to komentowali, żeby pokazać, że jako marka widzimy, co się dzieje oraz&nbsp;że jesteśmy częścią popkultury i&nbsp;social medi&oacute;w &ndash;</em> m&oacute;wi corporate affairs representative w&nbsp;PepsiCo Polska.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1139473585_pepsico_trendy_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Kobiecy amp futbol nabiera rozpędu. FFK Furia Warszawa wyznacza kierunek zmian]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/kobiecy-amp-futbol-nabiera,p1706161246</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/kobiecy-amp-futbol-nabiera,p1706161246</guid>
     <pubDate>Wed, 08 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ampfutbol-warszawa-2-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W Warszawie powstał projekt, kt&oacute;ry zmienia zasady gry &ndash; nie&nbsp;tylko na boisku, ale i&nbsp;w społecznym postrzeganiu kobiet z&nbsp;niepełnosprawnościami.&nbsp;FFK Furia Warszawa dołącza do grona pierwszych kobiecych drużyn amp futbolu w&nbsp;Polsce, aktywnie wspierając rozw&oacute;j tej dyscypliny i&nbsp;otwierając przestrzeń dla&nbsp;kolejnych zawodniczek.&nbsp;Inicjatywa rozwija się dzięki połączeniu dostępnej infrastruktury, zaangażowania lokalnych instytucji i&nbsp;determinacji ludzi, kt&oacute;rzy wierzą, że sport może być impulsem do realnej zmiany społecznej.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">FFK Furia Warszawa&nbsp;to nowa drużyna tworzona z&nbsp;myślą o&nbsp;kobietach po amputacjach, kt&oacute;re chcą trenować, rywalizować i&nbsp;być częścią silnej, wspierającej społeczności. Projekt od początku łączy sport, dostępność i&nbsp;działania społeczne, pokazując, że nowoczesna infrastruktura i&nbsp;lokalne zaangażowanie mogą się przekładać na konkretne szanse i&nbsp;nowe możliwości.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Polski Związek Amp Futbolu podjął decyzję o&nbsp;utworzeniu w&nbsp;tym roku minimum dw&oacute;ch ośrodk&oacute;w kobiecego amp futbolu, więc Warszawa nie&nbsp;mogła nie&nbsp;podjąć tego wyzwania. Klub FFK Sport zaprosił związek na spotkanie, zaprezentowaliśmy nasz dostępny obiekt i&nbsp;nasze partnerstwo projektowe, kt&oacute;re zapewniło wspaniały sztab szkoleniowy i&nbsp;rozw&oacute;j FFK Furii Warszawa &ndash;</em> m&oacute;wi Lidia Krawczyk, dyrektor Domu Kultury Świt i&nbsp;ARTHOUSE Kołowa, wsp&oacute;łinicjatorka projektu FFK Furia Warszawa.</p><p style="text-align:justify">Pod koniec marca FFK Furia Warszawa rozegrała mecze z&nbsp;Wartą Poznań w&nbsp;ramach ORLEN Amp Futbol Ekstraklasy 2026. Spotkania, kt&oacute;re odbyły się w&nbsp;ARTHOUSE Kołowa na warszawskim Targ&oacute;wku i&nbsp;miały wymiar historyczny &ndash; były to pierwsze w&nbsp;Europie klubowe rozgrywki kobiecego amp futbolu&nbsp;&ndash; wygrała FFK Furia Warszawa.</p><p style="text-align:justify">To wydarzenie było czymś znacznie więcej niż udanym debiutem sportowym. Było wyraźnym sygnałem, że kobiecy amp futbol w&nbsp;Polsce wchodzi na nowy poziom, a FFK Furia Warszawa staje się jednym z&nbsp;pionier&oacute;w tej zmiany.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ten projekt jest absolutnie wyjątkowy. Skupia ludzi, kt&oacute;rzy są otwarci na zmiany, i&nbsp;wszyscy mamy szansę być częścią zmiany świadomości, zmiany postrzegania kobiet z&nbsp;niepełnosprawnościami w&nbsp;sporcie i&nbsp;ich aktywności&nbsp;&ndash;</em> powiedziała&nbsp;Magdalena Roguska, wiceminister spraw wewnętrznych i&nbsp;administracji.</p><p style="text-align:justify">Amp futbol rozwija się w&nbsp;ponad 60 krajach i&nbsp;obejmuje ponad 5 tys. zawodnik&oacute;w. Pierwsze mistrzostwa świata kobiet odbyły się w&nbsp;2024 roku z&nbsp;udziałem 10 reprezentacji i&nbsp;117 zawodniczek. Dynamika rozwoju kobiecego amp futbolu rośnie. Przybywa zawodniczek i&nbsp;inicjatyw, kt&oacute;re mają na celu popularyzację tej formy aktywności. Decyzje o&nbsp;budowie ośrodk&oacute;w treningowych oraz&nbsp;wejściu do oficjalnych rozgrywek oznaczają przejście od pojedynczych inicjatyw do bardziej uporządkowanej struktury sportowej. Kluczowe znaczenie ma przy tym dostęp do infrastruktury oraz&nbsp;zaplecza szkoleniowego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Od pierwszego momentu wiedzieliśmy, że amp futbol zmienił życie tych kobiet. Na stronach Amp Futbol Polska są filmy z&nbsp;udziałem tych zawodniczek i&nbsp;rozmowy z&nbsp;nimi. One bardzo się angażują w&nbsp;to, by przekonywać kolejne dziewczyny do tego, że sport jest dla&nbsp;nich dobrą terapią, motywacją do wyjścia z&nbsp;domu i&nbsp;z własnej strefy komfortu&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Lidia Krawczyk.&nbsp;<em>&ndash; Rozw&oacute;j drużyny pełni jednocześnie funkcję społeczną i&nbsp;edukacyjną. Projekty tego typu zmieniają spos&oacute;b postrzegania aktywności os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami oraz&nbsp;przełamują bariery związane z&nbsp;uczestnictwem kobiet w&nbsp;sporcie&nbsp;&ndash;</em> dodaje.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;najważniejszych cel&oacute;w projektu jest dziś rozw&oacute;j drużyny i&nbsp;dotarcie do kolejnych kobiet oraz&nbsp;dziewczyn, kt&oacute;re chciałyby spr&oacute;bować swoich sił w&nbsp;amp futbolu. Inicjatorzy podkreślają, że dołączenie do zespołu nie&nbsp;wymaga wcześniejszego doświadczenia piłkarskiego &ndash; liczy się otwartość, chęć działania i&nbsp;gotowość, by zrobić pierwszy krok.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przed FFK Furia Warszawa stoi kilka cel&oacute;w. Pierwszym jest zadbanie o&nbsp;zawodniczki, kt&oacute;re już są w&nbsp;drużynie, żeby miały poczucie, że w&nbsp;pełnym komforcie sięgają po swoje sportowe ambicje. Drugi cel to zachęcanie kolejnych kobiet i&nbsp;dziewczyn do dołączenia. Trzeci cel to edukacja i&nbsp;przełamywanie stereotyp&oacute;w&nbsp;&ndash;</em> podkreśla&nbsp;wsp&oacute;łinicjatorka projektu FFK Furia Warszawa.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Warszawa chce być miastem otwartym i&nbsp;dostępnym.&nbsp;Dużą wagę przywiązujemy do tego, żeby każdy czuł się tutaj dobrze. Takie projekty jak drużyna Furii Warszawa są bardzo istotne, bo one pokazują, że można grać o&nbsp;więcej i&nbsp;bez względu na sytuację, w&nbsp;jakiej się znajdziemy, normalnie żyć. To też jest ważne ze względu na inwestycje w&nbsp;dostępność, kt&oacute;re realizujemy zar&oacute;wno w&nbsp;przestrzeni miejskiej, jak i&nbsp;w budynkach&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;podkreśla Aldona Machnowska-G&oacute;ra,&nbsp;zastępczyni prezydenta m.st. Warszawy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Jak dodaje, drużyna ma wymiar symboliczny nie&nbsp;tylko dlatego, że tworzą ją kobiety po amputacjach, ale także dlatego, że rozwija się lokalnie &ndash; na warszawskim Targ&oacute;wku &ndash; w&nbsp;przestrzeni, kt&oacute;ra łączy sport, kulturę, dostępność i&nbsp;rewitalizację społeczną.</p><p style="text-align:justify">Warszawa wpisuje takie inicjatywy w&nbsp;szerszą politykę miejską, łącząc inwestycje infrastrukturalne z&nbsp;działaniami społecznymi. Do 2030 roku miasto przeznaczy na rewitalizację prawobrzeżnych dzielnic blisko 3 mld zł, obejmując działania na Pradze-P&oacute;łnoc, Pradze-Południe i&nbsp;Targ&oacute;wku. Program obejmuje dziś ok. 156 tys. mieszkańc&oacute;w, czyli blisko 9 proc. populacji miasta, a inwestycje są łączone z&nbsp;projektami społecznymi wzmacniającymi lokalne wsp&oacute;lnoty.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Rewitalizacja w&nbsp;Warszawie to nie&nbsp;jest tylko program inwestycyjny, budynki i&nbsp;ulice, chociaż to też jest bardzo istotne. To, co jest dla&nbsp;nas bardzo ważne, to zmiana społeczna. Właśnie takie inicjatywy i&nbsp;projekty jak Furia Warszawa sprawiają, że możemy mieć realny wpływ na zmianę społeczną&nbsp;&ndash;</em> przekonuje Aldona Machnowska-G&oacute;ra.</p><p style="text-align:justify">Na obszarze rewitalizacji funkcjonuje ponad 2,6 tys. orzeczeń o&nbsp;niepełnosprawności, co odpowiada ok. 17 przypadkom na tysiąc mieszkańc&oacute;w. W aktualnym programie rośnie liczba projekt&oacute;w społecznych realizowanych r&oacute;wnolegle z&nbsp;modernizacją budynk&oacute;w i&nbsp;przestrzeni publicznych. Projekty rewitalizacyjne coraz częściej łączą funkcje społeczne, sportowe i&nbsp;kulturalne, co pozwala lepiej wykorzystać istniejącą infrastrukturę i&nbsp;wzmacniać lokalne więzi. Takie podejście ma zwiększać trwałość inwestycji i&nbsp;ich realny wpływ na codzienne życie mieszkańc&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Miliardy z&nbsp;funduszy krajowych i&nbsp;unijnych finansują w&nbsp;Polsce inwestycje w&nbsp;dostępność infrastruktury i&nbsp;usług publicznych &ndash; od transportu i&nbsp;przestrzeni miejskiej po obiekty sportowe. <em>&ndash;&nbsp;Te nakłady to nie&nbsp;tylko wypełnianie wymog&oacute;w ustawy o&nbsp;dostępności, ale też zmienianie rzeczywistości os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami&nbsp;&ndash;</em> podkreślają przedstawiciele władz Warszawy. Dzięki takim inwestycjom możliwe jest rozwijanie nowych inicjatyw społecznych i&nbsp;sportowych, w&nbsp;tym kobiecego amp futbolu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Budowa dostępnej infrastruktury to absolutny priorytet. Powinniśmy być otwarci na zmienianie przestrzeni, z&nbsp;kt&oacute;rej korzystamy, by włączać jak najwięcej os&oacute;b do korzystania z&nbsp;niej, ale to dopiero początek. Infrastruktura dostępna to taka, w&nbsp;kt&oacute;rej możemy rozwijać skrzydła na potrzeby bardzo r&oacute;żnych grup społecznych&nbsp;&ndash;</em> podkreśla Magdalena Roguska, wiceminister spraw wewnętrznych i&nbsp;administracji.</p><p style="text-align:justify">System finansowania dostępności w&nbsp;Polsce opiera się na środkach unijnych oraz&nbsp;krajowych programach wsparcia. PFRON dysponuje budżetem ok. 9&ndash;10 mld zł rocznie, z&nbsp;kt&oacute;rego finansowane są m.in. działania na rzecz likwidacji barier oraz&nbsp;aktywizacji os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami. R&oacute;wnolegle duża część inwestycji realizowana jest w&nbsp;ramach polityki sp&oacute;jności i&nbsp;KPO &ndash; obejmuje transport publiczny, przestrzeń miejską oraz&nbsp;infrastrukturę społeczną. W Polsce z&nbsp;r&oacute;żnymi formami niepełnosprawności żyje od ok. 4 do 7 mln os&oacute;b, w&nbsp;zależności od przyjętej metodologii.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Dostępność daje możliwości. Jeśli z&nbsp;nich skorzystamy, to mamy szansę tworzyć takie projekty jak amp futbol kobiet&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;ocenia Magdalena Roguska.<em> &ndash;&nbsp;Na pewno potrzebujemy takiego sprzężenia &ndash; działań systemowych, odg&oacute;rnych, og&oacute;lnopolskich, ale one muszą dawać przestrzeń wszystkim lokalnym inicjatywom. To, co wychodzi oddolnie, od mieszkańc&oacute;w, ma szansę pięknie się rozwijać, kiedy jest wspierane instytucjonalnie.</em></p><p style="text-align:justify">Choć inwestycje finansowane są ze środk&oacute;w publicznych, ich efekty w&nbsp;dużej mierze zależą od aktywności lokalnych środowisk. Organizacje społeczne, instytucje kultury i&nbsp;kluby sportowe coraz częściej wykorzystują dostępne środki do tworzenia inicjatyw, kt&oacute;re łączą funkcje społeczne i&nbsp;sportowe.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1706161246_ampfutbol_warszawa_4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Świadomość zagrożeń cybernetycznych w firmach wciąż niska. Szczególnie małe firmy uznają to ryzyko za niewielkie]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/swiadomosc-zagroze,p630235059</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/swiadomosc-zagroze,p630235059</guid>
     <pubDate>Tue, 07 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/cyberryzyka-biznes-foto_2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polskie firmy wciąż nie&nbsp;doszacowują ryzyka cyberatak&oacute;w, choć skala zagrożenia szybko rośnie. Z danych CERT Polska wynika, że w&nbsp;2025 roku zarejestrowano 260,8 tys. incydent&oacute;w cyberbezpieczeństwa, a badanie Mastercard pokazuje, że szczeg&oacute;lnie małe firmy nadal zbyt często uznają to ryzyko za niewielkie. Według badania cyberatak lub naruszenie bezpieczeństwa cyfrowego miała już za sobą co czwarta mała firma i&nbsp;co druga duża organizacja w&nbsp;Polsce.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Przeprowadziliśmy badanie wśr&oacute;d polskich przedsiębiorc&oacute;w &ndash; małych, średnich i&nbsp;dużych, aby ocenić, jak wygląda ich świadomość związana z&nbsp;cyberprzestępczością i&nbsp;potrzebą ochrony przed cyberatakami. To, co nas zaskoczyło, to brak świadomości na temat zagrożeń</em>&nbsp;&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Małgorzata Domagała, VP, dyrektorka ds. produkt&oacute;w i&nbsp;rozwiązań Mastercard na Polskę, Czechy i&nbsp;Słowację. &ndash; <em>Wśr&oacute;d małych firm tylko 5 proc. obawia się cyberatak&oacute;w</em>.</p><p style="text-align:justify">Tylko w&nbsp;ubiegłym roku CERT Polska obsłużył ponad 260 tys. incydent&oacute;w &ndash; o&nbsp;152 proc. więcej niż rok wcześniej. Mimo to, jak wynika z&nbsp;badania Mastercard, 71 proc. ankietowanych reprezentant&oacute;w małych firm ocenia ryzyko ataku cybernetycznego na swoje przedsiębiorstwo jako niskie lub raczej niskie. Tylko 5 proc. zauważa bardzo wysokie cyberzagrożenie dla&nbsp;swojej organizacji. Duże firmy pod tym kątem wykazują zdecydowanie mniej optymizmu &ndash; 18 proc. dostrzega bardzo wysokie lub wysokie ryzyko ataku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Świadomość zagrożeń skorelowana jest nie&nbsp;tylko z&nbsp;wielkością organizacji, ale r&oacute;wnież z&nbsp;doświadczeniami firmy. Organizacje, kt&oacute;re mają już&nbsp;atak za sobą, częściej dostrzegają potencjalne ryzyka na przyszłość. W Polsce 1/4 małych firm, 44 proc. średnich firm i&nbsp;ponad 50 proc. dużych firm już doświadczyło takiego cyberataku</em> &ndash; wskazuje Małgorzata Domagała.</p><p style="text-align:justify">Według małych firm obszary uznawane za najbardziej podatne na działania cyberprzestępc&oacute;w to dane klient&oacute;w (46 proc.) oraz&nbsp;dane finansowe i&nbsp;księgowe (41 proc.). Średnie i&nbsp;duże organizacje częściej wskazują natomiast na wewnętrzne systemy IT, bazy danych, dane pracownik&oacute;w i&nbsp;dokumenty strategiczne.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Widzimy na podstawie analiz i&nbsp;informacji od wyspecjalizowanych organizacji zajmujących się cyberbezpieczeństwem, że najczęściej atakowane są zasoby związane z&nbsp;danymi klient&oacute;w i&nbsp;danymi pracownik&oacute;w</em> &ndash; ocenia dyrektorka ds. produkt&oacute;w i&nbsp;rozwiązań Mastercard na Polskę, Czechy i&nbsp;Słowację.</p><p style="text-align:justify">Najczęściej ofiarami cyberprzestępc&oacute;w padają podmioty z&nbsp;branży produkcyjnej (49 proc.), handlowej (38 proc.) oraz&nbsp;e-commerce (34 proc.).</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Przedsiębiorcy nie&nbsp;doceniają skali atak&oacute;w. Zagrożeń jest więcej niż te, z&nbsp;kt&oacute;rych&nbsp;zdają oni sobie sprawę,&nbsp;a jednocześnie firmy deklarują większą gotowość i&nbsp;lepsze&nbsp;zabezpieczenia organizacji niż te, kt&oacute;rymi dysponują&nbsp;w rzeczywistości</em>&nbsp;&ndash; ocenia ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Największe niedoszacowanie zagrożeń dotyczy najmniejszych podmiot&oacute;w. Z badania wynika, że wiele z&nbsp;nich zakłada, iż cyberprzestępcy koncentrują się przede wszystkim na dużych organizacjach. Dane z&nbsp;badania wskazują, że mniejsze firmy r&oacute;wnież są częstym celem atak&oacute;w, m.in. ze względu na niższy poziom zabezpieczeń oraz&nbsp;dostęp do danych klient&oacute;w lub partner&oacute;w biznesowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Cyberprzestępczość to jest w&nbsp;tej chwili trzecia gospodarka na świecie&nbsp;&ndash;&nbsp;jej wartość to&nbsp;10,5 bln dol. rocznie. W związku z&nbsp;tym, jeżeli mała firma ma odpowiednio atrakcyjne zasoby związane czy z&nbsp;bazą klient&oacute;w, czy swoimi danymi, to może zostać zaatakowana </em>&ndash; przekonuje Małgorzata Domagała.</p><p style="text-align:justify">Najczęstsze formy atak&oacute;w to ransomware oraz&nbsp;działania z&nbsp;wykorzystaniem socjotechniki. W pierwszym przypadku cyberprzestępcy blokują dostęp do system&oacute;w i&nbsp;żądają okupu, w&nbsp;drugim &ndash; wykorzystują manipulację, aby uzyskać dostęp do danych lub infrastruktury.&nbsp;Skala tego typu zagrożeń widoczna jest także w&nbsp;danych CERT Polska &ndash; tylko w&nbsp;2025 roku zablokowano ponad 140 mln pr&oacute;b wejścia na złośliwe strony, kt&oacute;re często podszywają się pod banki, firmy kurierskie czy usługi publiczne.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Czasami cyberprzestępcy podszywają się pod przełożonych i&nbsp;wywołują poczucie, że &bdquo;coś&rdquo;</em><span style="color:rgb(32, 33, 34); font-family:sans-serif; font-size:16px">&nbsp;</span><em>trzeba zrobić nagle i&nbsp;konieczne jest szybkie działanie. Powodują, że u pracownika włącza się mechanizm strachu i&nbsp;instynktownego reagowania, kt&oacute;ry sprawia, że dana osoba nie&nbsp;myśli racjonalnie&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy ekspertka Mastercard.</p><p style="text-align:justify">Badanie Mastercard pokazuje, że to właśnie czynnik ludzki pozostaje jednym z&nbsp;kluczowych element&oacute;w ryzyka. Jednocześnie działania firm po incydentach koncentrują się gł&oacute;wnie na usuwaniu skutk&oacute;w ataku. Rzadziej wdrażane są rozwiązania o&nbsp;charakterze długofalowym, takie jak systemowe zarządzanie ryzykiem czy regularna edukacja pracownik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Duże i&nbsp;średnie firmy oraz&nbsp;te, kt&oacute;re w&nbsp;przeszłości doświadczyły cyberataku, częściej mają plan reagowania na incydenty cyberprzestępcze. W przypadku małych firm tylko 18 proc. posiada tego typu dokument. Podobnie jest w&nbsp;podejściu do szkolenia pracownik&oacute;w &ndash; 64 proc. dużych podmiot&oacute;w szkoli pracownik&oacute;w w&nbsp;obszarze cyberbezpieczeństwa przynajmniej raz w&nbsp;roku, a ponad połowa małych jeszcze nigdy nie&nbsp;przeprowadziła tego typu szkoleń.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Jeżeli pomyślimy, że manipulacja jest jednym z&nbsp;kluczowych element&oacute;w związanych z&nbsp;atakami, to można sobie wyobrazić, że gł&oacute;wnym i&nbsp;najlepszym rozwiązaniem jest edukacja pracownik&oacute;w. Natomiast niewielki odsetek firm zaatakowanych informuje o&nbsp;tym pracownik&oacute;w oraz&nbsp;przekazuje im instrukcje, co należałoby zrobić i&nbsp;jak się przed takim cyberatakiem chronić.&nbsp;Dostrzegamy ogromną lukę&nbsp;edukacyjną, a w&nbsp;naszej ocenie właśnie świadomość i&nbsp;edukacja pracownik&oacute;w mogłyby w&nbsp;dużej mierze wesprzeć budowanie odporności cyfrowej firm</em>&nbsp;&ndash; podkreśla Małgorzata Domagała.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/630235059_cyberryzyka_biznes_4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[UE ujednolica przepisy dotyczące upadłości firm. Ma to wzmocnić bezpieczeństwo inwestycji transgranicznych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ue-ujednolica-przepisy,p1908289496</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ue-ujednolica-przepisy,p1908289496</guid>
     <pubDate>Tue, 07 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-niewyplacalnosc-firmy-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>30 marca Rada UE zatwierdziła nową dyrektywę harmonizującą wybrane obszary prawa upadłościowego w&nbsp;Unii Europejskiej. Jak podkreśla Michał Wawrykiewicz, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej, nowe przepisy mają kluczowe znaczenie dla&nbsp;zwiększenia bezpieczeństwa obrotu gospodarczego i&nbsp;zwiększenia zaufania do europejskiej gospodarki.</strong></p><p style="text-align:justify">Parlament Europejski 10 marca 2026 roku przyjął uzgodnione w&nbsp;listopadzie 2025 roku z&nbsp;państwami członkowskimi porozumienie w&nbsp;sprawie nowej dyrektywy dotyczącej harmonizacji niekt&oacute;rych aspekt&oacute;w prawa upadłościowego. 30 marca dokument ten został zatwierdzony przez&nbsp;Radę UE.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Celem tych regulacji jest przede wszystkim pobudzenie transgranicznej wymiany handlowej oraz&nbsp;zwiększenie bezpieczeństwa uczestnik&oacute;w rynku. W sytuacji zagrożenia upadłością wierzyciele zyskają lepsze narzędzia do wcześniejszego reagowania, a także skuteczniejszego śledzenia aktyw&oacute;w dłużnik&oacute;w&nbsp;&ndash;</em> wskazuje w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria należący do Europejskiej Partii Ludowej Michał Wawrykiewicz.&nbsp;&ndash;&nbsp;<em>Do tej pory przepisy upadłościowe w&nbsp;27 państwach członkowskich znacząco się r&oacute;żniły. Harmonizacja jest konieczna, bo zwiększa wiarygodność europejskiej gospodarki i&nbsp;bezpieczeństwo obrotu prawnego.</em></p><p style="text-align:justify">Nowe przepisy mają poprawić efektywność postępowań upadłościowych w&nbsp;państwach członkowskich, m.in. poprzez ułatwienie zabezpieczania majątku upadłych podmiot&oacute;w oraz&nbsp;zwiększenie możliwości zaspokojenia roszczeń wierzycieli.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem europosła szczeg&oacute;lnie istotne jest ograniczenie r&oacute;żnic między systemami prawnymi poszczeg&oacute;lnych kraj&oacute;w. Jak podkreśla, polityka ujednolicenia prawa upadłościowego nie&nbsp;jest nadmierną regulacją, lecz odpowiedzią na potrzeby rynku &ndash; zwłaszcza w&nbsp;kontekście rosnących inwestycji transgranicznych.&nbsp;Nowe przepisy mają doprowadzić do sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rej kluczowe zasady postępowań upadłościowych będą podobne w&nbsp;całej Unii Europejskiej.&nbsp;Dzięki temu unijne otoczenie biznesowe stanie się atrakcyjniejsze dla&nbsp;inwestor&oacute;w transgranicznych. Jak wskazuje eurodeputowany, inicjatywa harmonizacji prawa upadłościowego była w&nbsp;dużej mierze efektem postulat&oacute;w samych przedsiębiorc&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Te zmiany będą wyłącznie korzystne dla&nbsp;inwestycji. Przedsiębiorcy zyskają większą pewność prawa i&nbsp;lepsze narzędzia do odzyskiwania należności, a także monitorowania sytuacji finansowej partner&oacute;w biznesowych. Niezależnie od tego, czy ktoś prowadzi działalność w&nbsp;Polsce, Niemczech, we Francji czy na Cyprze, będzie miał do czynienia z&nbsp;podobnymi regulacjami. To ogromne ułatwienie dla&nbsp;firm działających na wielu rynkach&nbsp;</em>&ndash; zaznacza Michał Wawrykiewicz.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;To właśnie biznes od dawna sygnalizował potrzebę takich zmian. Chodzi o&nbsp;możliwość skuteczniejszego dochodzenia roszczeń, zapobieganie rozproszeniu majątku oraz&nbsp;wcześniejsze reagowanie na ryzyko upadłości.</em></p><p style="text-align:justify">Nowe przepisy mają poprawić identyfikowalność aktyw&oacute;w, dzięki czemu właściwe organy mogą na wniosek zarządc&oacute;w przeglądać rejestry rachunk&oacute;w bankowych w&nbsp;całej Unii Europejskiej w&nbsp;celu identyfikacji aktyw&oacute;w niewypłacalnych przedsiębiorstw. Prawo będzie także wymagać, by każdy kraj publikował informacje na temat przepis&oacute;w dotyczących niewypłacalności, udostępniane potem na unijnym portalu e-sprawiedliwość. Nowe przepisy nakładają na członk&oacute;w zarządu obowiązek złożenia wniosku o&nbsp;ogłoszenie upadłości w&nbsp;ciągu trzech miesięcy od wystąpienia przesłanek niewypłacalności.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W Polsce ten termin jest akurat kr&oacute;tszy, ale nie&nbsp;we wszystkich krajach istnieją takie regulacje. Ujednolicenie tego obowiązku pozwoli na lepsze skoordynowanie system&oacute;w upadłościowych w&nbsp;całej Unii&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia europoseł. Jednocześnie wskazuje, że Polska ma jeszcze zaległości w&nbsp;implementacji wcześniejszych unijnych regulacji.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;Nadal nie&nbsp;wdrożyliśmy w&nbsp;pełni tzw. dyrektywy drugiej szansy z&nbsp;2019 roku. W związku z&nbsp;tym konieczne będzie r&oacute;wnoległe dostosowanie przepis&oacute;w do obu akt&oacute;w. To jednak krok w&nbsp;dobrą stronę &ndash; wzmacnia nasze prawo handlowe i&nbsp;wiarygodność gospodarki.</em></p><p style="text-align:justify">Nowa dyrektywa ma być kolejnym krokiem w&nbsp;kierunku budowy bardziej sp&oacute;jnego i&nbsp;przewidywalnego otoczenia prawnego dla&nbsp;działalności gospodarczej w&nbsp;Unii Europejskiej. Państwa członkowskie będą mieć dwa lata i&nbsp;dziewięć miesięcy na wdrożenie jej do prawa krajowego.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1908289496_pe_niewyplacalnosc_firmy_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Od chaosu transformacji do profesjonalnej branży. PR w Polsce zaczynał od szukania innego języka komunikacji niż propaganda]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/od-chaosu-transformacji-do,p71663785</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/od-chaosu-transformacji-do,p71663785</guid>
     <pubDate>Tue, 07 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/garwolinska-rynek-pr-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><em><strong>&ndash;&nbsp;</strong></em><strong><em>Polski PR rodził się w&nbsp;chaosie transformacji i&nbsp;bez jasno określonych zasad, zastępując propagandę nowym językiem komunikacji &ndash; </em>wspomina Anna Garwolińska, jedna z&nbsp;pionierek branży i&nbsp;prezeska agencji&nbsp;Glaubicz Garwolińska Consultants, kt&oacute;ra właśnie w&nbsp;latach 90. osadziła fabułę swojej książki &bdquo;Ugryzł mnie skorpion i&nbsp;padł&rdquo;. Jak podkreśla, dzięki dużemu zaangażowaniu środowiska od lat 90. branża znacząco się rozwinęła, choć nadal boryka się z&nbsp;problemami, kt&oacute;re mają swoje źr&oacute;dła w&nbsp;jej początkach.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;PR pojawił się jako coś zupełnie magicznego, bo przecież wcześniej była propaganda. Wszyscy wiedzieli, jak się pisze hasła, ale musieliśmy znaleźć inny język, inaczej dotrzeć do ludzi, kt&oacute;rzy by nam uwierzyli, a nie&nbsp;znaliśmy reguł gry. Pierwsza agencja PR-owska, wbrew wszelkim innym twierdzeniom, to było MP Agency, kt&oacute;re pojawiło się wraz z&nbsp;Philipem Morrisem na polskim rynku, a dopiero p&oacute;źniej się tego uczyliśmy. Byłam jedną z&nbsp;pierwszych pięciu os&oacute;b, kt&oacute;re zaczynały public relations w&nbsp;Polsce. Nie&nbsp;wiedzieliśmy w&oacute;wczas dokładnie, co to jest&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Anna Garwolińska, prezeska agencji&nbsp;Glaubicz Garwolińska Consultants, specjalistka w&nbsp;dziedzinie doradztwa strategicznego, komunikacji korporacyjnej i&nbsp;kryzysowej, autorka książki &bdquo;Ugryzł mnie skorpion i&nbsp;padł&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">Początki branży PR w&nbsp;Polsce były bezpośrednio związane z&nbsp;transformacją ustrojową i&nbsp;budowaniem nowych zasad komunikacji społecznej. W realiach rodzącego się rynku brakowało nie&nbsp;tylko narzędzi, ale także doświadczeń i&nbsp;standard&oacute;w, kt&oacute;re dopiero zaczynały się kształtować.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To było wyjście z&nbsp;propagandy, z&nbsp;mrocznych czas&oacute;w, kiedy partia miała rację. Z drugiej strony musieliśmy nam&oacute;wić społeczeństwo na to, żeby się zebrało i&nbsp;uwierzyło, że 4 czerwca, głosując za wolnością, słusznie wybrali kapitalizm</em>&nbsp;&ndash; wspomina Anna Garwolińska.</p><p style="text-align:justify">Jak wyjaśnia, działania PR w&nbsp;tamtym okresie miały charakter pionierski i&nbsp;koncentrowały się gł&oacute;wnie na relacjach z&nbsp;mediami oraz&nbsp;komunikowaniu zmian gospodarczych, w&nbsp;tym prywatyzacji. Brak narzędzi i&nbsp;standard&oacute;w sprawiał, że praca opierała się w&nbsp;dużej mierze na improwizacji i&nbsp;bezpośrednich kontaktach.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Pamiętam taki moment, kiedy byłam doradcą ministra przekształceń własnościowych i&nbsp;przyszłam do niego z&nbsp;pomysłem, że zrobimy odcinki o&nbsp;prywatyzacji w&nbsp;&bdquo;Czterdziestolatku. Dwadzieścia lat p&oacute;źniej&rdquo;. Pierwszą reakcją było: &bdquo;O Boże, przecież oni nas zabiją&rdquo;. Potem się okazało, że można to zrobić i&nbsp;że obśmianie prywatyzacji będzie skutkować zmniejszeniem lęku. Te odcinki &bdquo;Czterdziestolatka. Dwadzieści lat p&oacute;źniej&rdquo; zostały wyprodukowane przez&nbsp;Kajtka Kowalskiego. I o&nbsp;tym też piszę w&nbsp;swojej książce </em>&ndash; m&oacute;wi autorka.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, nie&nbsp;było w&oacute;wczas pojęcia lobbingu jako takiego, ale zadania z&nbsp;tego obszaru i&nbsp;tak były do wykonania.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Proszę pamiętać, że mieliśmy całą masę upadłych zakład&oacute;w, kt&oacute;re nie&nbsp;były wiele warte, a jednocześnie musieliśmy je sprzedać. R&oacute;wnocześnie tuż za miedzą w&nbsp;Niemczech każdy, kto chciał wziąć odpowiedzialność za niemieckie przedsiębiorstwo, dostawał dodatkowe pieniądze od rządu, a u nas wręcz przeciwnie. Musieliśmy je sprzedawać, żeby dostarczyć pieniądze do budżetu</em> &ndash; wspomina Anna Garwolińska.</p><p style="text-align:justify">Budowanie baz kontakt&oacute;w, monitoring publikacji czy przygotowanie materiał&oacute;w odbywało się ręcznie, co wymagało znacznie więcej czasu i&nbsp;pracy niż dziś. To przekładało się na specyficzną kulturę pracy w&nbsp;branży, w&nbsp;kt&oacute;rej liczyła się dyspozycyjność, tempo działania i&nbsp;gotowość do pracy poza&nbsp;standardowymi godzinami. W praktyce oznaczało to bardzo intensywny tryb pracy zespoł&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Gdy dostawaliśmy briefy w&nbsp;piątek o&nbsp;17.00, a przesłuchanie było w&nbsp;poniedziałek o&nbsp;9.00, to w&nbsp;poniedziałek o&nbsp;9.00 byliśmy gotowi. Każdy z&nbsp;nas miał takie przekonanie, że warto i&nbsp;trzeba. Trochę stachanowc&oacute;w z&nbsp;nas zrobiono, ale myśmy tego chcieli. Byliśmy dumni z&nbsp;tego, że pracujemy po 18&ndash;19 godzin na dobę, spaliśmy w&nbsp;pracy, żyliśmy pracą&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi prezeska agencji&nbsp;Glaubicz Garwolińska Consultants. &ndash;<em> Na początku lat 90. do Sejmu wchodziło się tak jak do każdego innego miejsca. Nie było przepustek, ochrony, każdy poseł był dostępny. Posłowie siedzieli do p&oacute;źna w&nbsp;nocy i&nbsp;rzeczywiście rozmawiali o&nbsp;tym, co można i&nbsp;trzeba zrobić. Ludziom takim jak Mazowiecki czy Kuroń naprawdę zależało.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;badań Exacto, rynek agencji public relations tworzy obecnie w&nbsp;Polsce ok. 1,1 tys. podmiot&oacute;w, a jego struktura jest bardzo dynamiczna. 43 proc. firm działa w&nbsp;branży kr&oacute;cej niż pięć lat, podczas gdy jeszcze w&nbsp;2020 roku odsetek ten był niemal dwukrotnie niższy. Wskaźnik kondycji branży public relations w&nbsp;2025 roku wyni&oacute;sł 53 proc., co jest jednym z&nbsp;najniższych wynik&oacute;w w&nbsp;historii pomiar&oacute;w. Rynek wciąż mierzy się z&nbsp;problemem profesjonalizacji i&nbsp;przygotowania kadr do pracy w&nbsp;wymagającym środowisku komunikacyjnym.</p><p style="text-align:justify">Od 2017 roku PR-owcy konsekwentnie oceniają swoją branżę jako rozwijającą się, ale niedostatecznie wspieraną przez&nbsp;system kształcenia. Krytycznie wskazują na przygotowanie nowych kadr &ndash; oceny edukacji najczęściej mieszczą się w&nbsp;dolnym zakresie skali. Z badań wynika, że to właśnie edukacja od lat hamuje pełniejsze wzmocnienie sektora.</p><p style="text-align:justify">Dziś public relations obejmuje znacznie szerszy zakres działań niż w&nbsp;latach 90. i&nbsp;coraz częściej wykracza poza&nbsp;tradycyjne relacje z&nbsp;mediami. Branża rozwija się w&nbsp;kierunku doradztwa strategicznego, zarządzania reputacją oraz&nbsp;komunikacji w&nbsp;obszarach regulacyjnych i&nbsp;ESG, a działania PR są w&nbsp;większym stopniu oparte na analizie danych i&nbsp;mierzeniu efekt&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Gdyby w&nbsp;tej chwili zabrakło internetu, to większość agencji PR leży. Myśmy wtedy po prostu szli do Empiku i&nbsp;sprawdzali, kto jest w&nbsp;jakiej redakcji. Wyciągaliśmy gazety i&nbsp;je sczytywaliśmy. Nie&nbsp;było czegoś takiego jak monitoring medi&oacute;w, musieliśmy go zrobić sami. To były naprawdę pionierskie czasy. Co istotne, nie&nbsp;zdawaliśmy sobie sprawy, na ile można uwieść społeczeństwo, byliśmy bardziej prawdziwi niż w&nbsp;tej chwili </em>&ndash; m&oacute;wi Anna Garwolińska.</p><p style="text-align:justify">Na przestrzeni ostatnich trzech dekad relacje między biznesem, mediami i&nbsp;polityką zostały objęte formalnymi regulacjami, kt&oacute;re uporządkowały zasady funkcjonowania rynku. W Polsce kluczowe znaczenie miało m.in. wprowadzenie ustawy o&nbsp;działalności lobbingowej w&nbsp;procesie stanowienia prawa z&nbsp;2005 roku, a także stopniowe dostosowanie rynku do standard&oacute;w unijnych w&nbsp;zakresie przejrzystości i&nbsp;relacji z&nbsp;interesariuszami.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Byliśmy pretorianami, naprawdę w&nbsp;to wierzyliśmy. Nie&nbsp;byliśmy takimi cynikami, jak w&nbsp;tej chwili są politycy i&nbsp;dziennikarze. To był trochę inny świat. Może go wspominam z&nbsp;sentymentem? Na pewno. Może byliśmy naiwni? Na pewno. Może wierzyliśmy, że to, co przyszło do nas, będzie lepsze, fajniejsze, bo pamiętaliśmy lata 80. i&nbsp;stan wojenny. Czy nam się udało? Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy w&nbsp;tamtym czasie </em>&ndash; m&oacute;wi specjalistka w&nbsp;dziedzinie doradztwa strategicznego, komunikacji korporacyjnej i&nbsp;kryzysowej.</p><p style="text-align:justify">Swoje doświadczenia z&nbsp;okresu transformacji i&nbsp;początk&oacute;w rynku public relations w&nbsp;Polsce Anna Garwolińska opisuje w&nbsp;książce &bdquo;Ugryzł mnie skorpion i&nbsp;padł&rdquo;. To dwie nowele poświęcone realiom lat 90. i&nbsp;przełomu wiek&oacute;w,&nbsp;zmieniającym się w&oacute;wczas relacjom społecznym oraz&nbsp;zawodowym.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/71663785_garwolinska_rynek_PR_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Zabawa na świeżym powietrzu coraz mniej popularna wśród dzieci. Eksperci szukają sposobów na odwrócenie tego trendu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/zabawa-na-swiezym,p696566806</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/zabawa-na-swiezym,p696566806</guid>
     <pubDate>Tue, 07 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/imid-aktywnosc-dzieci-foto_2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Tylko ok. 17 proc. nastolatk&oacute;w w&nbsp;Polsce osiąga zalecany przez&nbsp;Światową Organizację Zdrowia poziom codziennej aktywności fizycznej. Wśr&oacute;d młodszych dzieci mniej niż połowa stosuje&nbsp;</strong><strong>zalecenia dotyczące aktywności fizycznej &ndash; wskazują eksperci Instytutu Matki i&nbsp;Dziecka. Jednocześnie rośnie odsetek dzieci z&nbsp;nadwagą i&nbsp;otyłością, kt&oacute;ry &ndash; według niekt&oacute;rych badań &ndash; w&nbsp;wieku wczesnoszkolnym może sięgać nawet 40 proc. W kilku krajach Europy, w&nbsp;tym w&nbsp;Polsce, realizowany jest projekt B-challenged, kt&oacute;ry ma zwiększyć aktywność dzieci poprzez działania wsp&oacute;łtworzone z&nbsp;lokalnymi społecznościami, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;mniej uprzywilejowanych dzielnicach dużych miast.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Od lat obserwujemy, że poziom aktywności fizycznej u dzieci spada. Zar&oacute;wno aktywności umiarkowanej, kt&oacute;rą każdy może codziennie wykonać bez większego wysiłku, typu spacery, aktywna droga do szkoły, zabawa na powietrzu, jak i&nbsp;aktywności intensywnej, czyli takiej, kt&oacute;ra powinna znacznie podnosić nasze tętno i&nbsp;powinna trwać co najmniej trzy godziny w&nbsp;tygodniu&nbsp;&ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr Anna Dzielska, adiunkt, p.o. kierownik Zakładu Zdrowia Dzieci i&nbsp;Młodzieży w&nbsp;Instytucie Matki i&nbsp;Dziecka.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;aktualnymi wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dzieci i&nbsp;młodzież powinny podejmować średnio co najmniej 60 minut dziennie aktywności fizycznej o&nbsp;umiarkowanej lub wysokiej intensywności. Aktywność ta powinna mieć gł&oacute;wnie charakter aerobowy, a przynajmniej trzy razy w&nbsp;tygodniu obejmować r&oacute;wnież ćwiczenia wzmacniające mięśnie i&nbsp;kości. Znaczenie ma każda forma ruchu, od spontanicznej zabawy po aktywną drogę do szkoły, oraz&nbsp;ograniczanie czasu spędzanego w&nbsp;pozycji siedzącej.</p><p style="text-align:justify">Z danych Global Matrix Card 4.0 wynika, że tylko niewielki odsetek spełnia rekomendację 60 minut ruchu dziennie przez&nbsp;cały tydzień. W Polsce według badania HBSC 2017/2018 było to 17,2 proc. młodzieży w&nbsp;wieku 11&ndash;15 lat, a wśr&oacute;d najmłodszych &ndash; jak pokazuje pilotaż dla&nbsp;Ministerstwa Sportu i&nbsp;Turystyki &ndash; od 15,8 proc. do 19,3 proc. dzieci w&nbsp;wieku trzy&ndash;sześć lat.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Zrobiliśmy w&nbsp;Instytucie Matki i&nbsp;Dziecka badanie, w&nbsp;kt&oacute;rym użyliśmy narzędzi pomiarowych do aktywności fizycznej, akcelerometr&oacute;w, Wydawało nam się, że dzieci z&nbsp;naturalnej potrzeby są bardziej aktywne, a okazało się, że tylko 45 proc. ośmioletnich dzieci spełnia te kryteria, czyli bardzo mało&nbsp;&ndash; </em>wskazuje dr Anna Dzielska.</p><p style="text-align:justify">Spada też spontaniczna aktywność dzieci na świeżym powietrzu. Jeszcze do niedawna codzienna zabawa na podw&oacute;rku, placu zabaw czy boisku była naturalnym elementem dzieciństwa. Obecnie dzieci znacznie częściej spędzają czas w&nbsp;domu, rzadziej samodzielnie wychodzą na zewnątrz,&nbsp;mają mniej okazji do nieplanowanego ruchu, a ich codzienność w&nbsp;większym stopniu wypełniają zachowania siedzące, zwłaszcza związane z&nbsp;korzystaniem z&nbsp;urządzeń ekranowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Od 47 do 53 proc. dzieci podejmuje co najmniej dwie godziny aktywnej zabawy w&nbsp;ciągu dnia, czyli na rekomendowanym poziomie&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi ekspertka IMiD. &ndash;&nbsp;<em>Konsekwencje widzimy we wszystkich wymiarach zdrowia&nbsp;&ndash; fizycznego, społecznego i&nbsp;psychicznego.</em></p><p style="text-align:justify">Z raportu NASK wynika, że młodzież spędza w&nbsp;internecie niemal pięć godzin dziennie w&nbsp;dni powszednie, a w&nbsp;weekendy nawet więcej. To ogranicza czas przeznaczony na aktywność fizyczną i&nbsp;sen. W efekcie pogarsza się poziom sprawności fizycznej dzieci i&nbsp;młodzieży. Z badania kondycji fizycznej uczni&oacute;w realizowanego na zlecenie Ministerstwa Sportu i&nbsp;Turystyki wynika, że wyniki sprawnościowe są dziś wyraźnie gorsze niż w&nbsp;poprzednich dekadach &ndash; przykładowo w&nbsp;teście skoku w&nbsp;dal z&nbsp;miejsca dzieci osiągają rezultaty słabsze niż ich r&oacute;wieśnicy sprzed 25 lat. Chłopcy i&nbsp;dziewczynki w&nbsp;1999 roku byli w&nbsp;stanie skoczyć dalej niż w&nbsp;2024 roku, a r&oacute;żnice sięgają nawet ponad 20 cm, co oznacza spadek wynik&oacute;w o&nbsp;ok. 10&ndash;12 proc.</p><p style="text-align:justify">Niedawne badania przeprowadzone przez&nbsp;Akademię Wychowania Fizycznego w&nbsp;Warszawie w&nbsp;ramach projektu &bdquo;WF z&nbsp;AWF&rdquo; wskazują, że ponad 90 proc. dzieci w&nbsp;Polsce nie&nbsp;jest wszechstronnie przygotowanych do prowadzenia aktywnego stylu życia, a jedynie 12&ndash;30 proc. potrafi poprawnie wykonywać podstawowe umiejętności ruchowe takie jak bieganie, skakanie czy rzucanie piłką. 60 proc. dzieci nie&nbsp;uczestniczy w&nbsp;żadnych zajęciach pozaszkolnych, a aktywność fizyczna w&nbsp;wielu szkołach ogranicza się gł&oacute;wnie do lekcji wychowania fizycznego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wszystkie raporty w&nbsp;Polsce pokazują, że nasza młodzież jest źle przygotowana fizycznie. Dzieci są otyłe, nie&nbsp;umieją skakać, biegać, nie&nbsp;m&oacute;wiąc już o&nbsp;przewrotach w&nbsp;prz&oacute;d czy staniu na rękach. To podstawowe rzeczy, kt&oacute;rych powinny się uczyć dzieci w&nbsp;wieku szkolnym. Dzisiaj żyjemy w&nbsp;czasach, kiedy dzieci są dowożone do szkoły i&nbsp;odwożone, mają mało ruchu na świeżym powietrzu. Telefony kom&oacute;rkowe i&nbsp;multimedia zabierają im czas. Powinniśmy to wszystko odwr&oacute;cić do g&oacute;ry nogami&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Jagna Marczułajtis-Walczak, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślają eksperci, aktywność fizyczna ma kluczowe znaczenie dla&nbsp;zdrowia i&nbsp;rozwoju dzieci. Wpływa nie&nbsp;tylko na kondycję organizmu, ale także na funkcje poznawcze i&nbsp;samopoczucie. Wskazują na to m.in. najnowsze analizy opublikowane w&nbsp;2025 roku na łamach &bdquo;International Journal of Behavioral Nutrition and Physical Activity&rdquo; (Springer Nature), kt&oacute;re podkreślają, że regularny ruch poprawia sprawność układu krążenia, rozw&oacute;j mięśni i&nbsp;kości, a także wspiera zdrowie psychiczne i&nbsp;funkcjonowanie poznawcze młodych ludzi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Spontaniczny ruch zmniejsza ryzyko występowania nadwagi i&nbsp;otyłości, a to wśr&oacute;d dzieci, zwłaszcza w&nbsp;okresie wczesnoszkolnym, jest bardzo dużym problemem. Około 40 proc. dzieci cierpi na nadwagę lub otyłość w&nbsp;tym okresie. To też okazja do budowania relacji społecznych, ponieważ</em><em>&nbsp;podczas zabawy</em><em>&nbsp;musimy podejmować decyzje, budować relacje społeczne, znajdować się w&nbsp;r&oacute;żnych rolach i&nbsp;radzić sobie z&nbsp;tym. To też okazja do pozytywnego rozwoju zdrowia psychicznego przez&nbsp;radzenie sobie z&nbsp;emocjami, ze stresem i&nbsp;do budowania większej odporności psychicznej&nbsp;</em>&ndash; wymienia dr Anna Dzielska.</p><p style="text-align:justify">Na poziom aktywności fizycznej dzieci wpływa wiele czynnik&oacute;w, w&nbsp;tym płeć oraz&nbsp;warunki społeczno-ekonomiczne. Istotną rolę odgrywa możliwość spędzania czasu na świeżym powietrzu &ndash; to jeden z&nbsp;kluczowych element&oacute;w sprzyjających ruchowi. Jak podkreślają eksperci IMiD, dzieci dorastające w&nbsp;uboższych dzielnicach rzadziej korzystają z&nbsp;takiej aktywności, m.in. ze względu na ograniczony dostęp do bezpiecznych i&nbsp;atrakcyjnych przestrzeni oraz&nbsp;zajęć pozalekcyjnych. W takich środowiskach częściej występuje także łatwy dostęp do taniej, wysoko przetworzonej żywności, co dodatkowo wpływa na styl życia i&nbsp;zdrowie najmłodszych.</p><p style="text-align:justify">Projekt B-challenged koncentruje się na tych wyzwaniach, wykorzystując działania dopasowane do lokalnych warunk&oacute;w i&nbsp;wsp&oacute;łtworzone z&nbsp;mieszkańcami.&nbsp;Skupia się na dzieciach w&nbsp;wieku 6&ndash;12 lat dorastających w&nbsp;dzielnicach, w&nbsp;kt&oacute;rych bariery w&nbsp;dostępie do aktywności i&nbsp;zdrowych wybor&oacute;w są największe. W Polsce dotyczy to m.in. warszawskiej Pragi-P&oacute;łnoc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Projekt B-challenged zakłada wielosektorowe podejście, kt&oacute;re stosujemy po to, aby zwiększyć czas spędzany przez&nbsp;dzieci na aktywnej zabawie na świeżym powietrzu. Koncentruje się na mniej zamożnych okolicach w&nbsp;dużych miastach w&nbsp;krajach europejskich</em><em>, zagrożonych wykluczeniem</em><em>. Włączamy do tego procesu badawczego zar&oacute;wno dzieci, jak i&nbsp;dorosłych, w&nbsp;tym dorosłych decydent&oacute;w. Oni wsp&oacute;lnie poszukują czynnik&oacute;w, kt&oacute;re w&nbsp;danej okolicy mogą wpływać na to, że dzieci chcą wychodzić na świeże powietrze </em>&ndash; wyjaśnia p.o. kierownik Zakładu Zdrowia Dzieci i&nbsp;Młodzieży w&nbsp;Instytucie Matki i&nbsp;Dziecka.</p><p style="text-align:justify">B-challenged to międzynarodowy projekt badawczo-wdrożeniowy, realizowany w&nbsp;ramach programu ERA4Health <em>&ndash;</em> HealthEquity. Obejmuje cztery kraje europejskie &ndash; Polskę, Holandię, Hiszpanię i&nbsp;Danię &ndash; i&nbsp;jest prowadzony przez&nbsp;międzynarodowe konsorcjum złożone z&nbsp;instytucji naukowych i&nbsp;badawczych z&nbsp;tych państw. W Polsce za jego realizację odpowiada Instytut Matki i&nbsp;Dziecka.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Dzieci i&nbsp;dorośli wyłonili r&oacute;żne czynniki związane z&nbsp;infrastrukturą, bezpieczeństwem, obawami rodzic&oacute;w przed wychodzeniem dzieci na zewnątrz. Kolejnym etapem będzie budowanie interwencji. Nie wiemy jeszcze, jaka ona będzie: może dotyczyć infrastruktury, poprawy bezpieczeństwa czy innych czynnik&oacute;w, kt&oacute;re dorośli, decydenci i&nbsp;dzieci uznają za ważne, a będą wykonalne&nbsp;&ndash;</em> zapowiada dr Anna Dzielska.</p><p style="text-align:justify">&nbsp;</p><hr /><p>Projekt B-Challenged jest finansowany przez&nbsp;Narodowe Centrum Badań i&nbsp;Rozwoju w&nbsp;ramach partnerstwa międzynarodowego ERA4Health i&nbsp;wspierany przez&nbsp;krajowe agencje badawcze w&nbsp;Europie.</p><p><img align="left" hspace="10"  alt="NCBR" src="https://info.newseria.pl/files/lib/loga_imid_2.png" style="height:144px; width:840px" /></p><p>&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/696566806_imid_aktywnosc_dzieci_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Wojsko rozwija systemy sztucznej inteligencji do wsparcia dowodzenia i cyberobrony. Ważna współpraca z przemysłem i nauką]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wojsko-rozwija-systemy,p13440525</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wojsko-rozwija-systemy,p13440525</guid>
     <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/turek-si-obronnosc-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Sztuczna inteligencja coraz mocniej wchodzi do polskiej armii &ndash; od analizy danych wywiadowczych po obronę przed cyberatakami. Działające od roku centrum wdrożeniowe ma już za sobą pierwsze projekty łączące kompetencje wojska, nauki i&nbsp;przemysłu. Wsp&oacute;łpraca tych trzech obszar&oacute;w jest kluczowa, by budować własne kompetencje technologiczne.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji rozpoczęło swoją działalność w&nbsp;zeszłym roku. Od tego czasu rozpoczęliśmy wsp&oacute;łpracę w&nbsp;ramach hubu technologicznego z&nbsp;przemysłem, nauką i&nbsp;wojskiem. Naszą ambicją jest to, żeby te trzy podmioty łączyć i&nbsp;zwiększać zdolności związane z&nbsp;wdrażaniem sztucznej inteligencji w&nbsp;siłach zbrojnych. W tym zakresie mocno&nbsp;</em><em>wsp&oacute;łpracujemy&nbsp;</em><em>z&nbsp;dostawcami sprzętu i&nbsp;platform dla&nbsp;wojska, aby rozszerzać te nowoczesne platformy wojskowe o&nbsp;elementy sztucznej inteligencji&nbsp;&ndash; </em>podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria płk Piotr Turek, szef Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji Dow&oacute;dztwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni w&nbsp;Ministerstwie Obrony Narodowej.</p><p style="text-align:justify">Funkcjonujące od roku Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji odpowiada za rozw&oacute;j i&nbsp;wdrażanie rozwiązań AI w&nbsp;kluczowych obszarach działania Sił Zbrojnych RP, w&nbsp;tym w&nbsp;analizie danych wywiadowczych i&nbsp;rozpoznawczych, wsparciu dowodzenia oraz&nbsp;cyberbezpieczeństwie. Projekty rozwijane w&nbsp;ramach centrum mają charakter wdrożeniowy i&nbsp;są testowane w&nbsp;warunkach zbliżonych do operacyjnych. Ich celem jest szybkie przejście od etapu badań do praktycznego zastosowania w&nbsp;siłach zbrojnych, przy ścisłej wsp&oacute;łpracy z&nbsp;instytutami badawczymi i&nbsp;partnerami przemysłowymi.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Zrealizowaliśmy pierwsze projekty pilotażowe z&nbsp;polską nauką, w&nbsp;szczeg&oacute;lności z&nbsp;instytutami badawczymi, np. Instytutem Badawczym IDEAS. Udało nam się wsp&oacute;lnie&nbsp;</em><em>zrealizować&nbsp;</em><em>pięć projekt&oacute;w. Jeden z&nbsp;nich dotyczył budowania świadomości sytuacyjnej na polu walki, a cztery pozostałe dotyczyły obszaru wzmacniania cyberbezpieczeństwa z&nbsp;wykorzystaniem sztucznej inteligencji.&nbsp;Mocno wsp&oacute;łpracujemy też z&nbsp;naszymi partnerami i&nbsp;sojusznikami NATO&nbsp;&ndash;</em> wskazuje szef CISI DKWOC.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j projekt&oacute;w AI w&nbsp;wojsku wpisuje się w&nbsp;szerszy trend zacieśniania wsp&oacute;łpracy między sektorem cywilnym a obronnym. W Polsce powstają elementy tego ekosystemu, w&nbsp;tym akcelerator NATO DIANA w&nbsp;Krakowie, kt&oacute;ry łączy naukę, start-upy i&nbsp;wojsko w&nbsp;rozwijaniu technologii o&nbsp;podw&oacute;jnym zastosowaniu &ndash; zar&oacute;wno dla&nbsp;bezpieczeństwa, jak i&nbsp;gospodarki.</p><p style="text-align:justify">Rozwiązania rozwijane w&nbsp;tym modelu znajdują zastosowanie bezpośrednio w&nbsp;działaniach operacyjnych. Na wsp&oacute;łczesnym polu walki kluczowe znaczenie ma szybkie łączenie i&nbsp;analiza danych z&nbsp;wielu źr&oacute;deł, w&nbsp;tym system&oacute;w rozpoznania i&nbsp;sensor&oacute;w. Rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji pozwalają przekształcać te informacje w&nbsp;sp&oacute;jny obraz sytuacji operacyjnej i&nbsp;wspierać proces podejmowania decyzji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Stworzyliśmy Inkubator Projekt&oacute;w AI, gdzie nasi inżynierowie budują pewne rozwiązania od podstaw. Naszym celem jest zbudowanie r&oacute;wnież w&nbsp;zakresie sztucznej inteligencji autonomii technologicznej, żeby w&nbsp;newralgicznych obszarach, gdzie m&oacute;wimy o&nbsp;wsparciu dowodzenia, nasze wojska były autonomiczne, żeby były&nbsp;w stanie wykorzystywać technologie, kt&oacute;re daje zar&oacute;wno polski przemysł, polska nauka, jak i&nbsp;te elementy, kt&oacute;re wytworzyliśmy w&nbsp;naszych zespołach DKWOC </em>&ndash; m&oacute;wi płk Piotr Turek.</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j własnych rozwiązań technologicznych ma ograniczać zależność od zewnętrznych dostawc&oacute;w w&nbsp;kluczowych obszarach bezpieczeństwa. W systemach dowodzenia i&nbsp;cyberobrony oznacza to większą kontrolę nad danymi i&nbsp;algorytmami oraz&nbsp;szybsze dostosowywanie narzędzi do potrzeb operacyjnych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Obszar cyberbezpieczeństwa po roku 2016 po konferencji NATO został uznany za jedną z&nbsp;domen, kolejną po lądzie, powietrzu, morzu i&nbsp;kosmosie. Jak ważny jest to obszar oddziaływań operacyjnych, dowiedzieliśmy się m.in. w&nbsp;trakcie trwającej wojny Rosji z&nbsp;Ukrainą </em>&ndash; podkreśla szef Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji.</p><p style="text-align:justify">Jak dodaje, od czasu rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji liczba&nbsp;cyberatak&oacute;w na wojskowe sieci i&nbsp;systemy teleinformatyczne w&nbsp;Polsce wzrosła około pięciokrotnie. Coraz częściej ich celem stają się także infrastruktura krytyczna i&nbsp;systemy państwa, od kt&oacute;rych zależy funkcjonowanie gospodarki i&nbsp;administracji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Jako Siły Zbrojne RP odpowiadamy za sektor defence, natomiast wsp&oacute;łpracujemy r&oacute;wnież z&nbsp;innymi CSIRT-ami, kt&oacute;re odpowiadają za zagrożenia w&nbsp;kierunku przemysłu, nauki i&nbsp;administracji państwowej. Ten połączony wysiłek sprawia, że pokrywamy w&nbsp;100 proc. polską cyberprzestrzeń</em>&nbsp;&ndash; przekonuje płk Piotr Turek. &ndash;<em>&nbsp;Naszą odpowiedzią jest mitygacja tych zagrożeń w&nbsp;trybie 24/7. Nasi specjaliści w&nbsp;specjalnych zespołach ds. cyberbezpieczeństwa na bieżąco mitygują najważniejsze&nbsp;</em><em>zagrożenia&nbsp;</em><em>z&nbsp;punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Co istotne, r&oacute;wnież do obrony naszej cyberprzestrzeni wykorzystujemy narzędzia z&nbsp;wykorzystaniem sztucznej inteligencji.</em></p><p style="text-align:justify">R&oacute;wnież wsp&oacute;łpraca międzynarodowa odgrywa istotną rolę w&nbsp;budowaniu zdolności cyberobronnych. 12 stycznia br. DKWOC podpisało list intencyjny o&nbsp;partnerstwie z&nbsp;Dow&oacute;dztwem Sił Zbrojnych USA w&nbsp;Europie, kt&oacute;ry tworzy ramy wsp&oacute;łpracy w&nbsp;zakresie wzmacniania zdolności i&nbsp;koordynacji działań w&nbsp;cyberprzestrzeni oraz&nbsp;przygotowania do reagowania na coraz bardziej złożone zagrożenia cyfrowe. W ramach NATO realizowane są wsp&oacute;lne działania, ćwiczenia oraz&nbsp;wymiana doświadczeń i&nbsp;technologii, kt&oacute;re wspierają reagowanie na zagrożenia o&nbsp;charakterze transgranicznym.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Dow&oacute;dztwo Komponent&oacute;w Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni ma podpisane porozumienia między innymi z&nbsp;ośrodkami cyberdefence w&nbsp;Stanach Zjednoczonych. Prowadzimy wsp&oacute;lne działania, wymieniamy się doświadczeniami, technologią, r&oacute;wnież w&nbsp;krytycznych obszarach, w&nbsp;kt&oacute;rych może dojść do pewnej korelacji zdarzeń. Działamy tak, żeby z&nbsp;naszymi sojusznikami bronić natowskiej cyberprzestrzeni</em>&nbsp;&ndash; podkreśla szef Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji Dow&oacute;dztwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni w&nbsp;MON.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/13440525_turek_si_obronnosc_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[UE łagodzi wymogi klimatyczne dla samochodów ciężarowych. Przejście na bezemisyjność zachodzi wolniej, niż zakładano]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ue-lagodzi-wymogi,p90347758</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ue-lagodzi-wymogi,p90347758</guid>
     <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-pojazdy-ciezkie-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Rada Unii Europejskiej zatwierdziła 30 marca&nbsp;poprawkę do rozporządzenia w&nbsp;sprawie norm emisji CO<sub>2</sub> dla&nbsp;producent&oacute;w samochod&oacute;w ciężarowych. Nowe przepisy wprowadzają tymczasową elastyczność w&nbsp;zakresie realizacji cel&oacute;w na 2030 rok, choć nie&nbsp;zmieniają długoterminowych założeń. Jest to odpowiedź instytucji UE na zbyt powolny rozw&oacute;j infrastruktury sprzyjającej mobilności bezemisyjnej. Polscy europarlamentarzyści podkreślają, że jest to dobry sygnał dla&nbsp;całej branży motoryzacyjnej, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;naszym kraju.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Najpierw rozpoczęliśmy ogromną,&nbsp;szeroką debatę z&nbsp;naszej inicjatywy, żeby zdjąć zakazy dotyczące samochod&oacute;w spalinowych i&nbsp;po 2035 roku m&oacute;c je kupować. To nam się udało, więc pierwszy krok został wykonany. Teraz bierzemy się za samochody ciężarowe i&nbsp;między innymi poluzowanie bardzo ambitnej polityki klimatycznej </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Dariusz Joński, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">Prawo unijne ustanowiło pierwsze w&nbsp;historii cele redukcji emisji CO<sub>2</sub> dla&nbsp;nowych pojazd&oacute;w ciężarowych, w&nbsp;tym ciężar&oacute;wek, autobus&oacute;w i&nbsp;autokar&oacute;w. W por&oacute;wnaniu z&nbsp;poziomami z&nbsp;2019 roku redukcja ma wynieść kolejno 15 proc. od 2025 roku, 45 proc. od 2030 roku i&nbsp;90 proc. w&nbsp;2040 roku. Producenci dążą do osiągnięcia tych cel&oacute;w poprzez wprowadzenie na rynek większej liczby ciężar&oacute;wek elektrycznych zasilanych akumulatorami oraz&nbsp;jednoczesną poprawę efektywności paliwowej pojazd&oacute;w z&nbsp;silnikami spalinowymi.</p><p style="text-align:justify">Mogą oni gromadzić jednostki emisji, jeżeli ich flota osiąga lepsze wyniki niż określona &bdquo;ścieżka redukcji&rdquo;, kt&oacute;ra jest trajektorią liniową łączącą cele dla&nbsp;kolejnych pięcioletnich okres&oacute;w. Nowe przepisy przewidują, że w&nbsp;latach 2025&ndash;2029 producenci będą mogli gromadzić jednostki emisji, jeżeli ich emisje będą niższe od ustalonego dla&nbsp;nich docelowego indywidualnego poziomu, a nie&nbsp;od bardziej rygorystycznej, liniowej ścieżki redukcji. Jak wyjaśnia Rada UE, ta tymczasowa elastyczność ma umożliwić koncernom uzyskanie większej liczby jednostek emisji w&nbsp;latach poprzedzających 2030 rok, a tym samym ułatwić osiągnięcie zgodności z&nbsp;przepisami od 2030 roku. Ma ona r&oacute;wnież zachęcać do wcześniejszego wprowadzania bezemisyjnych pojazd&oacute;w ciężkich.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Dekadę temu myślano, że proces dekarbonizacji, jeśli chodzi o&nbsp;samochody ciężarowe, będzie następował szybciej, że jesteśmy w&nbsp;stanie przejść z&nbsp;samochod&oacute;w spalinowych na elektryczne. Nawet w&nbsp;niekt&oacute;rych krajach, np. w&nbsp;Niemczech, wybudowano specjalne ładowarki nad autostradą po to, żeby jadący samoch&oacute;d ciężarowy m&oacute;gł się ładować w&nbsp;trakcie jazdy, nie&nbsp;czekając na postoju </em>&ndash; wyjaśnia Dariusz Joński. &ndash; <em>Doskonale jednak wiemy, że ponad 98 proc. samochod&oacute;w ciężarowych to wciąż są jednak pojazdy spalinowe. Ten proces nie&nbsp;postępuje tak szybko, jak by tego chcieli politycy, więc warto to urealnić.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;najnowszego raportu Europejskiego Stowarzyszenia Producent&oacute;w Samochod&oacute;w (ACEA), po unijnych drogach w&nbsp;2024 roku poruszało się 6,2 mln średnich i&nbsp;ciężkich pojazd&oacute;w o&nbsp;masie powyżej 3,5 t. 96,3 proc. z&nbsp;nich było zasilanych&nbsp;silnikiem Diesla, a tylko 0,3 miało napęd elektryczny.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W obszarze transportu ciężarowego polityka idzie jednak w&nbsp;kierunku łagodzenia, delikatnie m&oacute;wiąc, schodzenia na ziemię. Jest to więc dobry sygnał dla&nbsp;branży motoryzacyjnej, r&oacute;wnież polskiej. Polska jest dzisiaj numerem jeden, jeśli chodzi o&nbsp;przewoźnik&oacute;w w&nbsp;całej Europie &ndash;</em> zaznacza europoseł KO. &ndash; <em>Być może małe samochody elektryczne sprawdzają się w&nbsp;małych miastach, przy niewielkich zasięgach. Jednak w&nbsp;przypadku ciężarowych to jest nie&nbsp;tylko kwestia wymiany floty, ale jeszcze zbudowania ogromnej infrastruktury, kt&oacute;ra dzisiaj nie&nbsp;jest na to gotowa. Jest to więc pieśń przyszłości. Zobaczymy, ale teraz trzeba ratować miejsca pracy i&nbsp;firmy.</em></p><p style="text-align:justify">Z danych Eurostatu wynika, że Polska jest liderem pod względem wielkości przewozu towar&oacute;w transportem drogowym. Ich łączny wolumen w&nbsp;2024 roku wyni&oacute;sł nieco ponad 368 mld tonokilometr&oacute;w. To blisko 20 proc. całego przewozu we wszystkich państwach członkowskich (Niemcy&nbsp;&ndash; 15 proc.). Ponadto zgodnie z&nbsp;danymi ACEA w&nbsp;naszym kraju znajduje się 841 545 ciężar&oacute;wek. Więcej mają tylko Włochy (988 165) i&nbsp;Niemcy (969 920).</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wymiana floty na nową, kt&oacute;ra jeszcze nie&nbsp;do końca się sprawdziła, byłaby nieprawdopodobnym kosztem dla&nbsp;każdego kraju. To ostatecznie zakończyłoby się tym, że bardzo wiele firm by upadło, a my na to nie&nbsp;możemy pozwolić. Unia Europejska to dostrzega. Stąd też te zmiany i&nbsp;zgoda Parlamentu Europejskiego podczas głosowania i&nbsp;Komisji Europejskiej, żeby cele klimatyczne, kt&oacute;re były ustanowione dla&nbsp;transportu ciężkiego, oddalać w&nbsp;czasie </em>&ndash; podkreśla Dariusz Joński.</p><p style="text-align:justify">Zatwierdzona właśnie przez&nbsp;Radę UE poprawka to element pakietu motoryzacyjnego, kt&oacute;ry KE zaproponowała w&nbsp;grudniu 2025 roku, aby wesprzeć konkurencyjność sektora i&nbsp;jego wysiłki w&nbsp;przechodzeniu na czystą mobilność. Zasadnicze przepisy dotyczące norm emisji CO<sub>2</sub> dla&nbsp;pojazd&oacute;w ciężkich mają być poddane przeglądowi w&nbsp;2027 roku.</p><p style="text-align:justify">Rada UE podkreśla jednak, że większa elastyczność nie&nbsp;ma wpływu na długoterminowe cele czystej mobilności. Samochody ciężarowe, autobusy i&nbsp;autokary stanowią wprawdzie tylko około 2 proc. pojazd&oacute;w na drogach Unii Europejskiej, ale odpowiadają za ponad 25 proc. emisji gaz&oacute;w cieplarnianych w&nbsp;transporcie drogowym.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jednocześnie dyskutujemy na temat wydłużenia samych przyczep i&nbsp;naczep &ndash;</em> m&oacute;wi poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej. &ndash;<em> To jest bardzo istotne, ponieważ możemy zabrać na naczepę więcej niż do tej pory. Dodatkowo w&nbsp;Polsce rozbudowujemy miejsca, gdzie można przerzucać&nbsp;</em><em>towary&nbsp;</em><em>z&nbsp;tir&oacute;w na tory. Przykładem&nbsp;</em><em>są&nbsp;</em><em>chociażby Karsznice w&nbsp;Zduńskiej Woli.</em></p><p style="text-align:justify">Oddany do użytku jesienią 2023 roku terminal multimodalny Zduńska Wola &ndash; Karsznice znajduje się na styku gł&oacute;wnej europejskiej linii komunikacyjnej wsch&oacute;d&ndash;zach&oacute;d oraz&nbsp;trasy p&oacute;łnoc&ndash;południe łączącej m.in. Adriatyk, Bałtyk oraz&nbsp;Morze P&oacute;łnocne. Umożliwia m.in. przeładunek i&nbsp;składowanie naczep i&nbsp;nadwozi wymiennych czy też przeładunek i&nbsp;składowanie kontener&oacute;w pr&oacute;żnych i&nbsp;ładownych z&nbsp;przesyłką neutralną i&nbsp;niebezpieczną.</p><p style="text-align:justify">W tym tygodniu terminal odwiedziła delegacja Komisji Transportu i&nbsp;Turystyki (TRAN) Parlamentu Europejskiego. W trakcie trzydniowej wizyty w&nbsp;Polsce&nbsp;europosłowie przyglądali się rozwojowi multimodalnych węzł&oacute;w transportowych i&nbsp;projekt&oacute;w w&nbsp;zakresie mobilności wojskowej. Komisja przygotowuje się do przeglądu instrumentu &bdquo;Łącząc Europę&rdquo; na lata 2028&ndash;2034, kt&oacute;ry stanowi unijne źr&oacute;dło finansowania dużych projekt&oacute;w transgranicznych w&nbsp;dziedzinie transportu i&nbsp;energii. Głosowanie nad projektem stanowiska Parlamentu Europejskiego planowane jest w&nbsp;lipcu 2026 roku.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/90347758_pe_pojazdy_ciezkie_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Wzrost cen paliw widoczny w marcowych wskaźnikach. Niepokojąca jest wciąż wysoka inflacja w usługach]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wzrost-cen-paliw-widoczny,p809862191</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wzrost-cen-paliw-widoczny,p809862191</guid>
     <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/rpp-tyrowicz-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W marcu 2026 roku ceny towar&oacute;w i&nbsp;usług konsumpcyjnych były wyższe o&nbsp;3 proc. rok do roku &ndash; wynika z&nbsp;szybkiego szacunku GUS. W stosunku do lutego br. ceny poszły do g&oacute;ry o&nbsp;1 proc. Na wzrosty wpłynęły przede wszystkim droższe o&nbsp;15,4 proc. paliwa. Zdaniem członkini Rady Polityki Pieniężnej niepokojąca jest wciąż wysoka inflacja w&nbsp;usługach. Prof. Joanna Tyrowicz zwraca uwagę, że moment dużej niepewności geopolitycznej nie&nbsp;jest właściwym momentem na obniżanie st&oacute;p procentowych.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">W reakcji na wybuch wojny na Bliskim Wschodzie i&nbsp;blokadę transportu ropy naftowej przez&nbsp;cieśninę Ormuz ropa Brent podrożała w&nbsp;ciągu miesiąca o&nbsp;ponad 37 proc., a WTI &ndash; o&nbsp;blisko 47 proc. Za tymi podwyżkami poszły wzrosty cen paliw na stacjach benzynowych. Dlatego, zgodnie z&nbsp;decyzją ministra finans&oacute;w i&nbsp;gospodarki, stawka podatku VAT na paliwa została obniżona z&nbsp;23 proc. do 8 proc. Obowiązuje ona czasowo od 31 marca do 30 kwietnia 2026 roku. Od 30 marca do 15 kwietnia br. została r&oacute;wnież obniżona akcyza na wybrane paliwa. Została ona zmniejszona do najniższego poziomu dopuszczonego przez&nbsp;Unię Europejską, czyli 29 gr na litr benzyny oraz&nbsp;o&nbsp;28 gr na litr oleju napędowego. Rząd wyliczył, że wdrożone obniżki VAT na paliwa będą kosztować budżet państwa ok. 930 mln zł, a akcyzy &ndash; ok. 400 mln zł.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ceny paliw są, były i&nbsp;będą poza&nbsp;kontrolą Rady Polityki Pieniężnej. Nie zwalnia nas to jednak z&nbsp;obowiązku ograniczania tego rodzaju szok&oacute;w i&nbsp;wpływu na gospodarkę. Ceny nośnik&oacute;w energii mają to do siebie, że są bardziej zmienne. Jeśli gospodarka jest na to przygotowana, czyli ma ustabilizowane procesy cenowe usług czy towar&oacute;w, nie&nbsp;ma zaburzeń, jeśli chodzi o&nbsp;żywność, to te szoki mają tendencję do bycia kr&oacute;tkotrwałymi. Chyba że konflikt trwa bardzo długo </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria prof. dr hab. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej. &ndash; <em>Po drugie, te szoki pozostają bez dużego wpływu na decyzje uczestnik&oacute;w życia gospodarczego. Wszyscy są bowiem przekonani, że RPP czy władza monetarna zrobi to, co trzeba, żeby sprowadzić inflację do celu. W związku z&nbsp;tym oczekiwania inflacyjne z&nbsp;dokładnością do cen nośnik&oacute;w energii pozostają niskie i&nbsp;zakotwiczone. Ale to wymaga tego, żeby na początku gospodarka była w&nbsp;sytuacji stabilizacji.</em></p><p style="text-align:justify">Ze wstępnych szacunk&oacute;w Gł&oacute;wnego Urzędu Statystycznego wynika, że paliwa i&nbsp;smary do prywatnych środk&oacute;w transportu w&nbsp;marcu br. wzrosły o&nbsp;8,5 proc. r/r i&nbsp;o 15,4 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;lutym 2026 roku. Te podwyżki nie&nbsp;przełożyły się na razie na ceny energii elektrycznej i&nbsp;paliw, kt&oacute;re w&nbsp;ujęciu rocznym podrożały o&nbsp;3,9 proc., a w&nbsp;miesięcznym &ndash; staniały o&nbsp;0,1 proc. Za żywność i&nbsp;napoje bezalkoholowe w&nbsp;marcu br. r&oacute;wnież nie&nbsp;zapłaciliśmy więcej niż miesiąc wcześniej. W&nbsp;stosunku do tego samego okresu w&nbsp;2025 roku ceny podskoczyły o&nbsp;2 proc.</p><p style="text-align:justify">Statystyki GUS wskazują, że inflacja pozostaje w&nbsp;zakresie celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. z&nbsp;przedziałem odchyleń &plusmn; 1 pp.) od połowy ubiegłego roku. W styczniu i&nbsp;lutym tego roku wyniosła 2,1 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Czy osiągniemy cel inflacyjny? Przy tak luźnej polityce pieniężnej możemy mieć z&nbsp;tym pewne problemy. Najważniejsze&nbsp;</em><em>natomiast&nbsp;</em><em>jest to, że mieliśmy bardzo kr&oacute;tkie okno trwające zaledwie trzy lata, żeby sprowadzić inflację z&nbsp;powrotem do celu, zanim doszło do następnych szok&oacute;w. Teraz jesteśmy w&nbsp;rzeczywistości, w&nbsp;kt&oacute;rej się one wydarzyły. Wchodzimy w&nbsp;nie znowu z&nbsp;nie&nbsp;do końca przygotowaną na nie&nbsp;gospodarką. Chociaż średni wskaźnik inflacji był zadowalający, to cały czas składał się z&nbsp;bardzo niepokojącej, wysokiej inflacji usług</em>&nbsp;&ndash; uważa członkini RPP.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Dane GUS pokazują, że w&nbsp;lutym 2026 roku usługi podrożały o&nbsp;4,8 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu do analogicznego okresu rok wcześniej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jedną z&nbsp;bardzo mylnych interpretacji danych jest to, że mieliśmy unormowaną sytuację z&nbsp;inflacją, zanim zaczęła się agresja Stan&oacute;w Zjednoczonych i&nbsp;Izraela na Iran. W praktyce jest zupełnie inaczej. Wskaźnik inflacji, średnia publikowana co miesiąc, była myląca. Nie w&nbsp;tym sensie, że była nieprawdziwa. Oczywiście jest to prawda, ale cały czas mieliśmy bardzo wysoką presję na wzrost cen w&nbsp;wielu sektorach gospodarki, w&nbsp;tym tych całkowicie niezależnych od czynnik&oacute;w zewnętrznych, takich jak usługi krajowe &ndash;</em> tłumaczy prof. Joanna Tyrowicz. w&nbsp;rozmowie podczas konferencji &bdquo;Od danych do decyzji. Statystyka dla&nbsp;przedsiębiorstw i&nbsp;gospodarki&rdquo; organizowanej przez&nbsp;Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny w&nbsp;Warszawie.</p><p style="text-align:justify">Od początku 2024 roku do sierpnia 2025 roku wzrost cen usług utrzymywał się na poziomie ok. 6&ndash;7 proc. rocznie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Co prawda</em><em>&nbsp;w&nbsp;2025 roku</em><em>&nbsp;inflacja w&nbsp;grupie usług krajowych i&nbsp;konsumpcja nieco zwolniły w&nbsp;por&oacute;wnaniu do 2024 roku, ale wkład usług do całej inflacji w&nbsp;2025 roku był prawie taki sam. To jest r&oacute;żnica między 1,6 a 1,7 pp. Biorąc pod uwagę, że przez&nbsp;bardzo długi czas stopy procentowe pozostawały na relatywnie wyższym poziomie, mamy bardzo powolny proces schodzenia z&nbsp;cenami w&nbsp;pobliże celu inflacyjnego&nbsp;</em>&ndash; wyjaśnia członkini Rady Polityki Pieniężnej. <em>&ndash; Długookresowa średnia inflacja koszyka usług wynosi około 2 proc., a my obserwujemy 4 proc. z&nbsp;bardzo dużym plusem.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, niski poziom inflacji towar&oacute;w wynikał z&nbsp;dw&oacute;ch czynnik&oacute;w: relatywnie słabego dolara oraz&nbsp;rosnącego napływu towar&oacute;w z&nbsp;Chin na rynki europejskie.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Oba czynniki zostały uruchomione poprzez decyzje geopolityczne, czyli pomysł na politykę handlową Stan&oacute;w Zjednoczonych wobec innych kraj&oacute;w, w&nbsp;tym w&nbsp;szczeg&oacute;lności wobec Chin. On, po pierwsze, osłabił dolara, a po drugie, skłonił Chiny do zainteresowania się innymi rynkami zbytu &ndash;</em> wyjaśnia prof. Joanna Tyrowicz. &ndash; <em>Te dwie decyzje mogą być w&nbsp;r&oacute;wnie geopolityczny spos&oacute;b odwr&oacute;cone, więc trudno na tym opierać politykę pieniężną. To nie&nbsp;zależy od naszych wewnętrznych, krajowych warunk&oacute;w. Tymczasem wysoka inflacja w&nbsp;koszyku usług to jest coś, co całkowicie zależy od krajowych warunk&oacute;w prowadzenia działalności gospodarczej.</em></p><p style="text-align:justify">Podstawowym instrumentem polityki pieniężnej pozostają stopy procentowe. W maju 2025 roku referencyjna stopa procentowa NBP wynosiła 5,25 proc. Przez kolejne miesiące była stopniowo obniżana, aby na koniec roku osiągnąć poziom 4 proc. W marcu br. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła ją o&nbsp;kolejne 0,25 pp. i&nbsp;obecnie wynosi ona 3,75 proc.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W mojej ocenie stopy procentowe powinny być wyższe. Moment dużej niepewności geopolitycznej nie&nbsp;jest właściwy do&nbsp;ich obniżania </em>&ndash; uważa członkini RPP. <em>&ndash; Pożądany poziom st&oacute;p procentowych przy obecnych wskaźnikach gospodarczych to jest mniej więcej 4,5&ndash;4,75 proc. Poziom 4,5 proc. jest neutralny w&nbsp;naszej gospodarce, czyli ani nie&nbsp;sprzyja nadmiernie kredytowi, ani go nadmiernie nie&nbsp;ogranicza. Jeżeli przyjmiemy za punkt startu, że jednak cały czas mamy zbyt dużą presję cenową, co się przejawia między innymi w&nbsp;dynamicznym wzroście cen usług, zbyt szybkim w&nbsp;por&oacute;wnaniu do naszej długookresowej średniej, to powinniśmy być raczej w&nbsp;terytorium restrykcyjnym, czyli stopy procentowe powinny być powyżej poziomu neutralnego.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/809862191_rpp_tyrowicz_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Wiek wciąż często decyduje o zatrudnieniu i awansie. Co trzeci pracownik doświadczył takiej dyskryminacji]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wiek-wciaz-czesto,p789078361</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wiek-wciaz-czesto,p789078361</guid>
     <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/niewidzialni-pracownicy-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Wiek wpływa na zatrudnienie, rozw&oacute;j kariery i&nbsp;awanse, choć formalnie nie&nbsp;stanowi kryterium oceny kandydat&oacute;w i&nbsp;pracownik&oacute;w. Z raportu HRM Institute &bdquo;(Nie)widzialni pracownicy 2026&rdquo; wynika, że co trzeci pracownik doświadczył dyskryminacji ze względu na wiek, a 40 proc. obserwowało ją w&nbsp;swoim otoczeniu. Z jednej strony problem dotyczy ageizmu, czyli dyskryminacji os&oacute;b starszych, z&nbsp;drugiej &ndash; adultyzmu, kt&oacute;ry ogranicza szanse najmłodszych kandydat&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;(Nie)widzialni pracownicy to są dwie grupy w&nbsp;naszym badaniu. Pierwsza grupa to są ludzie 45&ndash;50+, czyli osoby, kt&oacute;re są już na tyle dojrzałe, że czasami niekt&oacute;rzy rekruterzy nie&nbsp;chcą ich zapraszać na rozmowy. Druga grupa to jest nowo powstająca grupa do 30 lat, czyli osoby nieposiadające jeszcze zbyt dużego doświadczenia po zakończeniu studi&oacute;w. W tej grupie bezrobocie ostatnio bardzo wzrasta&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Anna Macnar, prezeska HRM Institute.</p><p style="text-align:justify">Raport &bdquo;(Nie)widzialni pracownicy 2026&rdquo; pokazuje, że zjawiska ageizmu i&nbsp;adultyzmu funkcjonują r&oacute;wnolegle i&nbsp;obejmują r&oacute;żne etapy kariery &ndash; od wejścia na rynek pracy po rozw&oacute;j i&nbsp;awanse w&nbsp;organizacjach. W efekcie wykluczane są zar&oacute;wno osoby z&nbsp;wieloletnim doświadczeniem, jak i&nbsp;te, kt&oacute;re dopiero rozpoczynają aktywność zawodową.</p><p style="text-align:justify">Zjawisko wpisuje się w&nbsp;zmieniającą się strukturę rynku pracy. Już dziś w&nbsp;Polsce pracuje ponad 6,2 mln os&oacute;b w&nbsp;wieku 45+ oraz&nbsp;ok. 3,1 mln os&oacute;b w&nbsp;wieku 25&ndash;34 lata. Prognozy wskazują, że do 2030 roku osoby powyżej 50. roku życia będą stanowić ok. 38 proc. populacji w&nbsp;wieku produkcyjnym. Z danych przytaczanych w&nbsp;raporcie wynika, że firmy stawiające na wysoką r&oacute;żnorodność (w tym wiekową) mają aż&nbsp;o&nbsp;35 proc. większą szansę na osiągnięcie ponadprzeciętnych wynik&oacute;w finansowych. Mimo to w&nbsp;wielu organizacjach wciąż działa &bdquo;cichy filtr&rdquo; wieku, kt&oacute;ry eliminuje kandydat&oacute;w już na etapie rekrutacji i&nbsp;wpływa na dalszy przebieg ich kariery zawodowej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Co najmniej 1/3 &nbsp;badanych osobiście doświadczała ageizmu lub adultyzmu we własnych relacjach z&nbsp;pracodawcą, a 40 proc. badanych m&oacute;wi, że widziało takie zjawiska w&nbsp;swoich organizacjach. Na rynku pracy z&nbsp;jednej strony wykluczamy pracownik&oacute;w, kt&oacute;rzy mają bardzo duże doświadczenie zawodowe, są w&nbsp;stanie często poprowadzić organizację do rozwoju, a z&nbsp;drugiej strony wykluczamy młodych, kt&oacute;rzy mogliby zostać sukcesorami tych, kt&oacute;rzy odchodzą na emeryturę&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy Anna Macnar.</p><p style="text-align:justify">Z badania przeprowadzonego na grupie ponad 1,8 tys. pracownik&oacute;w wynika, że 29 proc. ankietowanych obserwuje dyskryminację pomiędzy wsp&oacute;łpracownikami ze względu na wiek. Niewidzialne sito działa już na starcie &ndash; 40 proc. badanych nie&nbsp;aplikowało na stanowisko z&nbsp;powodu wieku, a co trzeci ukrył sw&oacute;j wiek w&nbsp;CV lub podczas rozmowy. Co czwarty pracownik otrzymał informację zwrotną sugerującą odrzucenie kandydatury z&nbsp;rekrutacji z&nbsp;powodu wieku. Im starsi pracownicy, tym częstsze były tego typu deklaracje.</p><p style="text-align:justify">Także badani przez&nbsp;HRM Institute rekruterzy przyznają, że w&nbsp;trakcie prowadzonego procesu rekrutacyjnego w&nbsp;odniesieniu do kandydat&oacute;w pojawia się u nich szereg pytań związanych z&nbsp;wiekiem kandydat&oacute;w, np. jak długo zostanie w&nbsp;firmie ze względu na wiek, czy dogada się z&nbsp;zespołem, czy dany kandydat nadąża technologicznie. Co trzeci ankietowany rekruter przyznał, że uświadomił sobie, iż kierował się stereotypami przy wyborze kandydata.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Kandydaci m&oacute;wią, że rekruterzy, często bardzo młodzi, widzą w&nbsp;nich zbyt stare osoby, kt&oacute;re być może nie&nbsp;będą ogarniać technologii. Rzeczywiście osoby powyżej 45. roku życia czasem bardzo długo szukają pracy&nbsp;&ndash;</em> ocenia prezeska HRM Institute.</p><p style="text-align:justify">Uprzedzenia dotyczące wieku są obecne także na poziomie języka i&nbsp;sposobu prowadzenia proces&oacute;w rekrutacyjnych. 37 proc. pracodawc&oacute;w przyznaje, że stosuje sformułowania profilujące wiekowo w&nbsp;ogłoszeniach o&nbsp;pracę. Najczęściej pojawia się wym&oacute;g określonej liczby lat doświadczenia &ndash; wskazuje na to 33 proc. badanych firm &ndash; a 12 proc. nadal używa określeń takich jak &bdquo;młody, dynamiczny zesp&oacute;ł&rdquo;. Z takim zwrotem w&nbsp;ogłoszeniu spotkało się dziewięciu na 10 badanych pracownik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Działy HR i&nbsp;rekruterzy mają bardzo duży wpływ na to, kogo wybierają do procesu rekrutacji, i&nbsp;</em><em>czasem&nbsp;</em><em>mogą ich wykluczać świadomie, czasem nieświadomie. Pojawiają się informacje od menedżer&oacute;w, że chcą jakichś konkretnych ludzi, w&nbsp;takim wieku albo takim. Często rekruterzy zamiast zajmować się tym, że potrzebujemy r&oacute;żnorodnych wiekowo ludzi w&nbsp;zespole, patrzą na to, czy dany menedżer będzie zadowolony nie&nbsp;z&nbsp;kompetencji kandydata, ale z&nbsp;jego wieku</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi Anna Macnar.</p><p style="text-align:justify">Codzienne doświadczenia pracownik&oacute;w potwierdzają skalę problemu. 45 proc. badanych wskazuje na żarty i&nbsp;komentarze dotyczące wieku, 32 proc. na podważanie kompetencji, a 31 proc. na zakładanie braku umiejętności technologicznych. W przypadku młodszych pracownik&oacute;w częściej pojawia się bagatelizowanie pomysł&oacute;w (21 proc.) oraz&nbsp;protekcjonalne traktowanie (17 proc.).</p><p style="text-align:justify">Rozw&oacute;j technologii, szczeg&oacute;lnie AI i&nbsp;automatyzacji, wpływa nie&nbsp;tylko na podważanie kompetencji os&oacute;b 45+, ale też na perspektywy zatrudnienia młodych pracownik&oacute;w. Zmiany technologiczne ograniczają bowiem liczbę stanowisk wejściowych, kt&oacute;re dotychczas stanowiły podstawowy etap zdobywania doświadczenia zawodowego. 21 proc. przedstawicieli pracodawc&oacute;w przyznaje, że osoby do 30. roku życia muszą mocniej niż inni udowadniać swoje kompetencje, a 80 proc. wskazuje na ograniczony dostęp młodszych pracownik&oacute;w do bardziej odpowiedzialnych zadań.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To zgubna droga, ponieważ ci najmłodsi, kt&oacute;rzy nie&nbsp;umieją jeszcze wykonywać żadnej pracy, nie&nbsp;będą mogli&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>nauczyć tych funkcji, a w&nbsp;konsekwencji nie&nbsp;będziemy mieć sukcesor&oacute;w w&nbsp;naszych organizacjach&nbsp;</em>&ndash; przekonuje prezeska HRM Institute.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Młodzi są wrzucani na pozycję specjalist&oacute;w, a nie&nbsp;są do tego przygotowani. Mamy kłopot z&nbsp;zarządzaniem biznesem, motywacją, rotacją ludzi i&nbsp;brakiem przyw&oacute;dztwa </em>&ndash; ocenia Joanna Malinowska-Parzydło, ekspertka od decyzji przyw&oacute;dczych.</p><p style="text-align:justify">Raport HRM Institute pokazuje, że poczucie nier&oacute;wnego traktowania jest szczeg&oacute;lnie silne wśr&oacute;d os&oacute;b w&nbsp;wieku 45&ndash;59 lat oraz&nbsp;po 60. roku życia, kt&oacute;re częściej wskazują na brak r&oacute;wnych szans na rynku pracy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Światem rządzą bezużyteczne stereotypy</em>&nbsp;&ndash; podkreśla Joanna Malinowska-Parzydło. &ndash;<em>&nbsp;Osoby, kt&oacute;re bywają&nbsp;</em><em>nazywane&nbsp;</em><em>55+, a kt&oacute;re ja nazywam premium generation, jeśli wypadają z&nbsp;rynku pracy, to dlatego że mamy kłopot z&nbsp;zarządzaniem talentami w&nbsp;firmach. Systemy HR-owe przestały widzieć najbardziej doświadczonych pracownik&oacute;w, kt&oacute;rzy są niezbędni, żeby podejmować decyzje w&nbsp;czasach turbulencji.</em></p><p style="text-align:justify">Zwraca uwagę, że jednym z&nbsp;mechanizm&oacute;w wykluczenia jest dopasowywanie zespoł&oacute;w pod względem wieku oraz&nbsp;spos&oacute;b działania proces&oacute;w rekrutacyjnych, w&nbsp;tym algorytm&oacute;w. W efekcie doświadczenie przestaje być traktowane jako przewaga, a zaczyna ograniczać szanse na zatrudnienie. Najczęściej spotykaną przez&nbsp;pracownik&oacute;w formą dyskryminacji była odmowa zatrudnienia z&nbsp;powodu &bdquo;zbyt wysokich kwalifikacji&rdquo; (45 proc.). Z takim wyjaśnieniem najczęściej spotykają się dyrektorzy i&nbsp;kadra zarządzająca.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Organizacje bez dojrzałych pracownik&oacute;w są jak biblioteka bez wiedzy albo pusty dysk &ndash; nie&nbsp;mają dostępu do całej historii podejmowania decyzji, więc bywają bezradne, muszą się wszystkiego uczyć od początku, a koszty są potężne. Poza tym mamy wtedy kłopot z&nbsp;przyw&oacute;dztwem, ponieważ musimy szybko obsadzać stanowiska menedżerskie młodymi ludźmi, kt&oacute;rzy nie&nbsp;mają czasu na to, żeby się&nbsp;</em><em>przygotować&nbsp;</em><em>do zupełnie innej roli niż rola specjalisty, kt&oacute;ra jest związana z&nbsp;odpowiedzialnością za ludzi &ndash;</em> tłumaczy ekspertka od decyzji przyw&oacute;dczych.</p><p style="text-align:justify">Raport &bdquo;(Nie)widzialni pracownicy 2026&rdquo; wskazuje, że ograniczenie skali zjawiska ageizmu i&nbsp;adultyzmu wymaga wdrożenia konkretnych narzędzi zarządczych, w&nbsp;tym monitorowania proces&oacute;w rekrutacyjnych i&nbsp;rozwojowych w&nbsp;podziale na grupy wiekowe oraz&nbsp;eliminowania języka i&nbsp;praktyk sprzyjających uprzedzeniom. Kluczowe znaczenie ma r&oacute;wnież standaryzacja proces&oacute;w HR oraz&nbsp;większa transparentność decyzji dotyczących zatrudnienia i&nbsp;awans&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Jednocześnie dane pokazują, że firmy wciąż w&nbsp;ograniczonym stopniu wdrażają takie rozwiązania. Zaledwie 14 proc. organizacji stosuje procedurę tzw. ślepych CV, polegającą na usuwaniu danych mogących wskazywać na wiek kandydata. 62 proc. firm nie&nbsp;prowadzi system&oacute;w monitorowania przypadk&oacute;w dyskryminacji, a 68 proc. nie&nbsp;organizuje szkoleń z&nbsp;zakresu nieświadomych uprzedzeń.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Firmy powinny przygotowywać kadrę menedżerską do zarządzania zespołami wielopokoleniowymi na tyle, żeby te zespoły dobrze się ze sobą komunikowały. Firmy to ludzie, więc zarządy też powinny umieć komunikować się z&nbsp;ludźmi w&nbsp;każdym wieku&nbsp;</em>&ndash; ocenia Joanna Malinowska-Parzydło.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/789078361_niewidzialni_pracownicy_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Sektor energetyczny przyspiesza wdrażanie rozwiązań AI. Bez odpowiedniego zarządzania zwiększa to podatność infrastruktury krytycznej na ataki]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/sektor-energetyczny,p1605384910</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/sektor-energetyczny,p1605384910</guid>
     <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/energetyka-it-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align: justify;"><strong>Nieautoryzowane wykorzystanie sztucznej inteligencji staje się jednym z&nbsp;gł&oacute;wnych zagrożeń dla&nbsp;bezpieczeństwa firm, także w&nbsp;sektorze energetycznym. Z raport&oacute;w wynika, że nawet 47 proc. użytkownik&oacute;w korzysta z&nbsp;narzędzi AI poza&nbsp;kontrolą dział&oacute;w IT, co zwiększa ryzyko wycieku danych i&nbsp;cyberatak&oacute;w. W branży infrastruktury krytycznej skutki takich działań mogą mieć charakter systemowy.</strong></p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;AI, czyli technologia, kt&oacute;ra szturmem zdobywa polskie przedsiębiorstwa i&nbsp;nie tylko, wdrażana bez przemyślanej strategii i&nbsp;tak zwanego governance&rsquo;u to zaproszenie dla&nbsp;atakujących. Ta technologia jest w&nbsp;powszechnym użyciu, a więc niemal każdy dzisiaj ma do niej dostęp. Z powszechności jej stosowania wynika fakt, że może być&nbsp;</em><em>r&oacute;wnież&nbsp;</em><em>wykorzystana przez&nbsp;osoby bądź organizacje, kt&oacute;re chcą zaszkodzić naszemu przedsiębiorstwu&nbsp;&ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Jarosław Zarychta, head of business development w&nbsp;Billennium.</p><p style="text-align: justify;">Zjawisko określane jako shadow AI oznacza wykorzystywanie narzędzi sztucznej inteligencji poza&nbsp;kontrolą dział&oacute;w IT i&nbsp;cyberbezpieczeństwa, najczęściej z&nbsp;użyciem prywatnych kont pracownik&oacute;w. Według raportu Netskope &bdquo;Cloud and Threat Report: Shadow AI and Agentic AI 2025&rdquo; skala tego zjawiska rośnie wraz z&nbsp;upowszechnieniem generatywnej AI &ndash; niemal połowa użytkownik&oacute;w korzysta z&nbsp;niej w&nbsp;spos&oacute;b niezarządzany, a przeciętna organizacja odnotowuje ok. 223 przypadki miesięcznie związane z&nbsp;przesyłaniem danych do aplikacji AI. Liczba użytkownik&oacute;w narzędzi generatywnej AI wzrosła trzykrotnie rok do roku, a liczba zapytań kierowanych do tych system&oacute;w &ndash; sześciokrotnie.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;W wielu organizacjach pracownicy mają dziś stosunkowo swobodny dostęp do dużych modeli językowych, takich jak ChatGPT, Google Gemini czy rozwiązania Anthropic, i&nbsp;wykorzystują je do formułowania zapytań, tzw. prompt&oacute;w. Problem polega na tym, że często odbywa się to bez nadzoru zespoł&oacute;w cyberbezpieczeństwa oraz&nbsp;departament&oacute;w IT. Brak takiej kontroli oznacza realne ryzyko dla&nbsp;przedsiębiorstwa &ndash; w&nbsp;szczeg&oacute;lności w&nbsp;przypadku organizacji infrastruktury krytycznej, takich jak sp&oacute;łki energetyczne &ndash; ponieważ otwiera nowe wektory ataku, kt&oacute;rych źr&oacute;dłem mogą być narzędzia oparte na sztucznej inteligencji </em>&ndash; tłumaczy Jarosław Zarychta.</p><p style="text-align: justify;">Według analiz Microsoftu nawet 71 proc. pracownik&oacute;w korzystało z&nbsp;narzędzi AI poza&nbsp;oficjalnymi rozwiązaniami udostępnianymi przez&nbsp;pracodawcę, a część świadomie omija obowiązujące polityki bezpieczeństwa.</p><p style="text-align: justify;">Raport Netskope wskazuje, że liczba dostępnych aplikacji generatywnej AI przekracza już 1,5 tys., a organizacje często nie&nbsp;mają narzędzi do monitorowania ich wykorzystania ani kontroli przepływu danych. Problem pogłębia fakt, że pracownicy korzystają z&nbsp;wielu narzędzi jednocześnie &ndash; przeciętna firma stosuje co najmniej kilkanaście r&oacute;żnych aplikacji AI, co znacząco utrudnia zarządzanie ryzykiem. W efekcie powstają niewidoczne dla&nbsp;organizacji procesy przetwarzania danych oraz&nbsp;nowe wektory ataku, w&nbsp;tym związane z&nbsp;wykorzystaniem generatywnej AI do manipulacji treściami i&nbsp;podszywania się pod inne osoby.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Proszę sobie wyobrazić sytuację, że do dyrektora firmy energetycznej dzwoni prezes danego koncernu energetycznego i&nbsp;prosi o&nbsp;zlecenie do księgowości wykonania przelewu na konkretną kwotę do jakiegoś kontrahenta, a także m&oacute;wi, żeby nie&nbsp;zadawać pytań, bo sprawa jest bardzo pilna. Wygenerowała to sztuczna inteligencja, to jest klasyczny deepfake, jeżeli nie&nbsp;wdrożymy jako przedsiębiorstwo energetyczne mechanizm&oacute;w zapobiegania tego typu atakom, jesteśmy podatni m.in. na na podszywanie się pod ważne osoby w&nbsp;hierarchii naszej organizacji&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy head of business development w&nbsp;Billennium.</p><p style="text-align: justify;">Rozw&oacute;j AI zmienia charakter zagrożeń. Technologie generatywne mogą być wykorzystywane do automatyzacji phishingu, tworzenia złośliwego oprogramowania czy generowania wiarygodnych materiał&oacute;w deepfake, kt&oacute;re utrudniają identyfikację ataku. Jednocześnie użytkownicy, wprowadzając do narzędzi AI dane operacyjne, finansowe czy techniczne, mogą nieświadomie przekazywać wrażliwe informacje do zewnętrznych system&oacute;w.</p><p style="text-align: justify;">Rosnące znaczenie bezpieczeństwa w&nbsp;tym obszarze znajduje odzwierciedlenie w&nbsp;regulacjach unijnych. Firmy energetyczne muszą dziś r&oacute;wnolegle odpowiadać na wymagania dyrektywy NIS2, krajowych przepis&oacute;w o&nbsp;krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (ustawa o&nbsp;KSC) oraz&nbsp;AI Act. Oznacza to, że wykorzystanie sztucznej inteligencji przestaje być wyłącznie obszarem innowacji, a staje się elementem odpowiedzialności operacyjnej i&nbsp;zarządczej, bezpośrednio powiązanym z&nbsp;ryzykiem biznesowym i&nbsp;regulacyjnym.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Powszechnie&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>narzeka na regulacje, niemniej jednak sektor energetyczny od lat pracuje z&nbsp;regulatorem rynkowym, podobnie jak sektor finansowy, telekomunikacyjny. Celem regulacji w&nbsp;tym przypadku jest ochrona konsument&oacute;w i&nbsp;przedsiębiorstw przed negatywnymi skutkami stosowania sztucznej inteligencji. Dzisiaj framework budowy bezpiecznego AI dla&nbsp;organizacji to przede wszystkim zbadanie swoich polityk wewnątrzorganizacyjnych, dostosowanie tych polityk do procedur i&nbsp;regulacji np. Unii Europejskiej&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Jarosław Zarychta.</p><p style="text-align: justify;">Dyrektywa NIS2 nakłada na przedsiębiorstwa infrastruktury krytycznej obowiązki związane z&nbsp;zarządzaniem ryzykiem, raportowaniem incydent&oacute;w oraz&nbsp;zabezpieczeniem łańcucha dostaw, natomiast AI Act wprowadza ramy dla&nbsp;bezpiecznego wykorzystania sztucznej inteligencji. Regulacje te wymagają m.in. identyfikacji system&oacute;w AI, oceny ryzyka oraz&nbsp;wdrożenia mechanizm&oacute;w kontrolnych.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Jako europejski rynek powinniśmy zbudować rozwiązania, kt&oacute;re będą nas doskonale zabezpieczały przed r&oacute;żnego rodzaju zagrożeniami. Związane z&nbsp;tym elementy, takie jak zawarte w&nbsp;NIS 2 regulacje i&nbsp;wymagania, pozwalają nam&nbsp;</em><em>się&nbsp;lepiej przygotować na to nowe środowisko. Po pierwsze, musimy zadbać o&nbsp;to, aby mieć pełną kontrolę nad danymi, po drugie &ndash;&nbsp;o&nbsp;to, aby te dane były bezpieczne, czyli pod kątem cyberbezpieczeństwa, m.in. szyfrowanie danych w&nbsp;spoczynku i&nbsp;w przesyle&nbsp;&ndash;</em> ocenia&nbsp;&nbsp;Mariusz Aksamit, head of cloud delivery domain w&nbsp;Billennium.</p><p style="text-align: justify;">Jednym z&nbsp;kluczowych kierunk&oacute;w rozwoju jest koncepcja tzw. sovereign cloud, czyli rozwiązań zapewniających pełną kontrolę nad danymi oraz&nbsp;ich przetwarzaniem w&nbsp;ramach określonej jurysdykcji. W połączeniu z&nbsp;architekturą multicloud pozwala to ograniczyć ryzyko uzależnienia od jednego dostawcy oraz&nbsp;zwiększyć odporność system&oacute;w na zakł&oacute;cenia i&nbsp;ataki.</p><p style="text-align: justify;">Coraz większe znaczenie ma także bezpieczeństwo całego łańcucha dostaw AI &ndash; od dostawc&oacute;w modeli i&nbsp;usług chmurowych, przez&nbsp;interfejsy API i&nbsp;integrator&oacute;w, po dane wejściowe i&nbsp;kontekstowe wykorzystywane przez&nbsp;organizację. Słabo zabezpieczony element ekosystemu może przenosić ryzyko na całą organizację, co ma szczeg&oacute;lne znaczenie w&nbsp;sektorze energetycznym jako infrastrukturze krytycznej.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Dzięki temu będziemy mogli szerzej wykorzystać chociażby nadchodzące rozwiązania AI czy nowe elementy, kt&oacute;re</em><em>&nbsp;za chwilę</em><em>&nbsp;się pojawią na rynku. Ma to też&nbsp;</em><em>oczywiście&nbsp;</em><em>ogromne znaczenie w&nbsp;kontekście bezpieczeństwa państwa, bo sektor energetyczny jest sektorem krytycznym&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy Mariusz Aksamit.</p><p style="text-align: justify;">Unia Europejska planuje przeznaczyć setki miliard&oacute;w euro na wzmacnianie odporności infrastruktury, w&nbsp;tym energetycznej i&nbsp;cyfrowej. Ma to wspierać rozw&oacute;j bezpiecznych technologii oraz&nbsp;ograniczać ryzyka związane z&nbsp;cyberzagrożeniami.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;System energetyczny już w&nbsp;1/3 pr&oacute;buje wdrażać rozwiązania AI, natomiast pytanie, czy jest przygotowany, jest pochodną tego, w&nbsp;jaki spos&oacute;b do tego podchodzi. Według badań SIG 72 proc. organizacji zajmujących się energią wdraża AI poniżej dobrze pojętych standard&oacute;w bezpieczeństwa, kt&oacute;re mamy w&nbsp;IT. Jest więc jeszcze trochę do poprawienia&nbsp;&ndash;</em> ocenia head of cloud delivery domain w&nbsp;Billennium.</p><p style="text-align: justify;">Kluczowym elementem bezpiecznego wdrażania AI jest governance, czyli zestaw zasad, procedur i&nbsp;narzędzi pozwalających kontrolować spos&oacute;b wykorzystania tej technologii w&nbsp;organizacji. Oznacza to konieczność budowy sp&oacute;jnego systemu zarządzania AI, obejmującego m.in.: rejestr modeli i&nbsp;zastosowań, kontrolę dostępu i&nbsp;zgodności z&nbsp;regulacjami, monitoring wykorzystania narzędzi oraz&nbsp;pełną ścieżkę audytu działań użytkownik&oacute;w i&nbsp;modeli. Coraz częściej elementem takiego podejścia jest także kontrola koszt&oacute;w korzystania z&nbsp;dużych modeli językowych oraz&nbsp;ograniczanie zjawiska shadow AI poprzez centralne polityki i&nbsp;narzędzia. Dokładnie takie rozwiązanie ma w&nbsp;swoim portfolio Billennium &ndash; AI Governance Suite, kt&oacute;ry działa jak &bdquo;system operacyjny&rdquo;, zapewniając bezpieczne wdrożenie AI w&nbsp;organizacji.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Ustawodawca narzuca na przykład kilka element&oacute;w, kt&oacute;re są wprost związane z&nbsp;governance&rsquo;em AI, czyli między innymi konieczność zweryfikowania łańcucha dostaw AI w&nbsp;całej rozciągłości, konieczność zgłaszania incydent&oacute;w związanych z&nbsp;AI w&nbsp;ciągu 24 godzin i&nbsp;regularne testy rozwiązań AI, kt&oacute;re powinny być wykonywane. Ze względu na to, że my jako Billennium pracujemy na tym rynku i&nbsp;mamy spore doświadczenie, wiemy, że wiele tych aspekt&oacute;w stanowi spore wyzwanie dla&nbsp;firm, r&oacute;wnież z&nbsp;sektora energetycznego&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Mariusz Aksamit.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1605384910_energetyka_it_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska wiklina podbija zagraniczne rynki. Tradycyjne rzemiosło rośnie dzięki eksportowi i e-commerce]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-wiklina-podbija,p1427788826</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-wiklina-podbija,p1427788826</guid>
     <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ewicker24-rynek-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align: justify;"><strong>Polska, a szczeg&oacute;lnie podkarpackie zagłębie wikliniarskie, pozostaje jednym z&nbsp;najważniejszych ośrodk&oacute;w produkcji wyrob&oacute;w z&nbsp;wikliny w&nbsp;Europie. Choć branża opiera się na wieloletniej tradycji i&nbsp;jest wykonywana ręcznie przez&nbsp;niewielką liczbę rzemieślnik&oacute;w, jej sprzedaż rośnie, napędzana teraz przez&nbsp;eksport i&nbsp;kanały internetowe. W Polsce pierwszym skojarzeniem są koszyki wielkanocne &bdquo;świąteczniki&rdquo;</strong><strong>, kt&oacute;rych wyr&oacute;b i&nbsp;sprzedaż to ponad stuletnia tradycja &ndash; kosze świąteczne generują też wtedy znaczną część rocznych przychod&oacute;w na rodzimym rynku zbytu.</strong></p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Polska, a zwłaszcza podkarpackie zagłębie wikliniarskie, jest obecnie liderem w&nbsp;produkcji tych rzemieślniczych wyrob&oacute;w. W innych krajach r&oacute;wnież istniały ośrodki wikliniarskie, jednak dzisiaj ta tradycja jest tam kultywowana w&nbsp;marginalnym zakresie. Interesuję&nbsp;się tym tematem i&nbsp;kiedy zwiedzam Europę, odwiedzam wszystkie takie miejsca. To, co u nas jeszcze do tej pory funkcjonuje, wyr&oacute;żnia się na tle innych europejskich&nbsp;ośrodk&oacute;w. U nas jest to ciągle żywe, produkcja trwa i&nbsp;jest prowadzona na dużą skalę</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi agencji Newseria Joanna Radomska, właścicielka marki e-wicker24.</p><p style="text-align: justify;">Jak podaje Portal Rzemiosła Polskiego, najbardziej intensywny czas w&nbsp;branży wikliniarskiej przypada od kwietnia do czerwca. W tym okresie generowanych jest 60 proc. rocznych przychod&oacute;w. Duża sprzedaż notowana jest w&nbsp;okresie przedwielkanocnym.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Polskie kosze wielkanocne, czyli tak zwane święconki, są typowo polską tradycją. Oferujemy modele, kt&oacute;re funkcjonują na rynku od ponad 50 lat i&nbsp;się nie&nbsp;zmieniają. Natomiast to, w&nbsp;jaki spos&oacute;b ludzie aranżują te koszyki, to już jest inna kwestia. Teraz wkracza design i&nbsp;dodatkowe zdobienie koszy. Opr&oacute;cz tego, że pełnią one funkcję sakralną, czyli zanosi się je do kościoła, żeby święcić pokarmy, są też przedmiotem dekoracyjnym, kt&oacute;ry w&nbsp;czasie Świąt Wielkanocnych</em><em>&nbsp;upiększa</em><em>&nbsp;nasze domy&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Joanna Radomska.</p><p style="text-align: justify;">Jak podkreśla, o&nbsp;ile krajowa sprzedaż&nbsp;koszy wiklinowych pozostaje na mniej więcej tym samym poziomie, o&nbsp;tyle globalna sprzedaż koszy użytkowych rośnie z&nbsp;roku na rok.</p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em> Jeśli chodzi o&nbsp;produkcję koszy wiklinowych, to nie&nbsp;m&oacute;wimy o&nbsp;produkcji masowej. Niekt&oacute;re kosze, kt&oacute;re oferujemy, sprzedajemy w&nbsp;liczbie kilkanaście&ndash;kilkadziesiąt sztuk rocznie, ponieważ wykonuje je zaledwie kilka os&oacute;b. Produkcja masowa kojarzy nam się z&nbsp;krajami azjatyckimi, natomiast my w&nbsp;Polsce projektujemy już tylko kosze unikatowe i&nbsp;w określonej liczbie &ndash; </em>m&oacute;wi właścicielka marki e-wicker24. &ndash;<em> Nasze kosze doceniane są gł&oacute;wnie za granicą.</em></p><p style="text-align: justify;">Eksport stanowi istotną siłę napędową branży. W sprzedaży &ndash; w&nbsp;Polsce i&nbsp;za granicą &ndash; kluczową rolę zaczął odgrywać kanał e-commerce. Jednym z&nbsp;ważniejszych rynk&oacute;w zbytu są Niemcy. Marka e-wicker24 została laureatem konkursu Złota Paczka, kt&oacute;ry sklep internetowy Amazon.pl zorganizował z&nbsp;okazji piątych urodzin. Statuetkę przyznano w&nbsp;kategorii Mistrzowie Tradycji &ndash; dla&nbsp;sprzedawc&oacute;w wprowadzających tradycyjne produkty do handlu cyfrowego i&nbsp;zdobywające uznanie za granicą.</p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em> Wikliniarstwo jest ściśle związane z&nbsp;tradycją, kt&oacute;ra przywodzi wspomnienia starszym pokoleniom. Nasi dziadkowie używali wiklinowych koszy, zabawek i&nbsp;innych przedmiot&oacute;w codziennego użytku, kt&oacute;re dziś kupują z&nbsp;sentymentem &ndash; dla&nbsp;swoich wnuk&oacute;w lub dzieci. Produkty te kupuje jednak r&oacute;wnież młode pokolenie, kt&oacute;re interesuje się designem i&nbsp;ekologią. Wnosi to do ich wnętrza oraz&nbsp;otoczenia powiew świeżego i&nbsp;rzemieślniczego kunsztu </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Joanna Radomska.</p><p style="text-align: justify;">Jak podkreśla, klienci cenią sobie przede wszystkim fakt, że każdy produkt jest unikatowy.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Każdy produkt jest wyplatany ręcznie przez&nbsp;rzemieślnika, z&nbsp;materiału, kt&oacute;ry rośnie, więc czasami jest niedoskonały, ale klienci doskonale rozumieją, że właśnie taki ma być. Często ludzie opowiadają o&nbsp;tym, że wiklina ma specyficzny zapach, kt&oacute;ry kojarzy im się z&nbsp;naturą, a ponadczasowe formy i&nbsp;materiał sprawiają, że </em><em>dobrze&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>czują&nbsp;</em><em>w&nbsp;swoim mieszkaniu &ndash;</em> wskazuje właścicielka e-wicker24. &ndash; <em>M&oacute;wi się, że każdy wikliniarz może zostać budowlańcem, ale nie&nbsp;każdy budowlaniec może zostać wikliniarzem, i&nbsp;taka jest prawda. Niestety, żeby zostać dobrym wikliniarzem, trzeba&nbsp;</em><em>zdobyć&nbsp;</em><em>ten kunszt i&nbsp;umiejętność poprzez naukę w&nbsp;zasadzie od wieku nastoletniego. Technik obr&oacute;bki wikliny to nie&nbsp;jest prosty zaw&oacute;d, ale jeżeli ktoś nabędzie te umiejętności, to ich nigdy nie&nbsp;zapomina.</em></p><p style="text-align: justify;">Według Portalu Rzemiosła Polskiego w&nbsp;2025 roku wikliniarstwo pozwalało zarobić od 2500 zł netto miesięcznie dla&nbsp;początkujących na etacie w&nbsp;zakładach do 8 tys. zł i&nbsp;więcej dla&nbsp;doświadczonych rzemieślnik&oacute;w. Średnia w&nbsp;Polsce to ok. 4500 zł netto. Przytaczane na portalu Rzemioslo.org dane Izby Rzemieślniczej wskazują, że 65 proc. wikliniarzy utrzymuje się tylko z&nbsp;tej pracy. Rzemieślnicy zrzeszeni w&nbsp;Cechu Rzemiosł R&oacute;żnych w&nbsp;Zielonej G&oacute;rze raportowali obroty na poziomie 50&ndash;70 tys. zł rocznie na osobę. Stawki godzinowe wikliniarza w&nbsp;Polsce sięgały 45&ndash;60 zł w&nbsp;przypadku&nbsp;specjalist&oacute;w od dużych form, takich jak fotele czy altany.</p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em> Jeżeli nie&nbsp;byłoby to opłacalne, to ten zaw&oacute;d już by nie&nbsp;istniał. Są rzemieślnicy, kt&oacute;rzy zajmują się tylko tym rzemiosłem i&nbsp;cenią sobie to, że mogą wykonywać te produkty w&nbsp;swoich domach, tworzyć własny rytm pracy i&nbsp;wsp&oacute;łtworzyć razem z&nbsp;designerami produkty. Ich umiejętności są bezcenne. Często mieliśmy kontakt z&nbsp;r&oacute;żnymi designerami, kt&oacute;rzy stworzyli projekt w&nbsp;jakimś programie do projektowania. Kiedy p&oacute;źniej spotkali się z&nbsp;wikliniarzem, m&oacute;wili: &bdquo;</em><em>Powinienem tydzień powyplatać i&nbsp;dopiero zabierać się do projektowania</em><em>&rdquo;</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi Joanna Radomska.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1427788826_ewicker24_rynek_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[70 proc. oszustw w sieci dotyczy fałszywych inwestycji finansowych. Głównie wykorzystywane są do tego treści w platformach społecznościowych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/70-proc-oszustw-w-sieci,p1109163635</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/70-proc-oszustw-w-sieci,p1109163635</guid>
     <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/707-cert-raport-bezp-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Sztuczna inteligencja przyspiesza cyberataki i&nbsp;zmienia ich charakter &ndash; czas przygotowania złośliwego kodu może&nbsp;</strong><strong>się&nbsp;</strong><strong>skr&oacute;cić do kilku minut, a phishing odpowiada już za ponad 47 proc. wszystkich incydent&oacute;w &ndash; wynika z&nbsp;raportu CERT Orange Polska. Największą część oszustw stanowią fałszywe inwestycje, kt&oacute;re stanowią blisko 70 proc. przypadk&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gł&oacute;wne trendy cyberbezpieczeństwa w&nbsp;2026 roku i&nbsp;nadchodzących latach to zdecydowanie sztuczna inteligencja. Jej wpływ obserwujemy w&nbsp;bardzo wielu atakach, ale r&oacute;wnież w&nbsp;systemach obrony. Ta obrona i&nbsp;stosowane techniki muszą odpowiadać temu, co wykonują nasi adwersarze &ndash; liczy się czas, szybkość działania, usprawnianie tych atak&oacute;w, odpowiedź na nie, często wspierane sztuczną inteligencją &ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Robert Grabowski, szef CERT Orange Polska.</p><p style="text-align:justify">W 2025 roku CyberTarcza Orange zablokowała 345 tys. domen phishingowych, a niemal 5,5 mln os&oacute;b ochroniła przed utratą danych czy pieniędzy. Jednocześnie phishing pozostaje najważniejszym wektorem atak&oacute;w &ndash; odpowiada za ponad 47 proc. wszystkich incydent&oacute;w, wyraźnie wyprzedzając ataki DDoS (niemal 16 proc.) i&nbsp;złośliwe oprogramowanie (ponad 13 proc.).</p><p style="text-align:justify">Skala zagrożeń rośnie, choć ich struktura od kilku lat pozostaje podobna. Zmienia się natomiast spos&oacute;b realizacji atak&oacute;w &ndash; coraz bardziej zautomatyzowany, skalowalny i&nbsp;oparty na gotowych narzędziach. Szacunkowo nawet 90 proc. kampanii phishingowych opiera się na tych samych schematach i&nbsp;gotowych szablonach, masowo replikowanych i&nbsp;modyfikowanych. Domeny wykorzystywane w&nbsp;atakach są generowane automatycznie i&nbsp;używane na dużą skalę, często tylko przez&nbsp;kr&oacute;tki czas, co utrudnia ich szybkie wykrywanie i&nbsp;blokowanie. Coraz częściej wykorzystywane są także specjalne aplikacje do wysyłki SMS-&oacute;w phishingowych, co dodatkowo zwiększa tempo i&nbsp;zasięg kampanii.</p><p style="text-align:justify">Phishing nie&nbsp;polega już wyłącznie na nakłonieniu użytkownika do kliknięcia w&nbsp;link. Coraz częściej jest to złożony ekosystem obejmujący fałszywe strony, reklamy, komunikację i&nbsp;infrastrukturę techniczną, zaprojektowany tak, by maksymalnie się&nbsp;upodobnić do wiarygodnych usług i&nbsp;zwiększyć skuteczność ataku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zauważamy bardzo istotny wpływ sztucznej inteligencji na tzw. uzbrajanie podatności, czyli przygotowywanie złośliwego kodu, kt&oacute;ry ją wykorzysta. Teraz te exploity powstają w&nbsp;ciągu 24 godzin, ale spodziewamy się, że ten czas w&nbsp;nadchodzących latach może zostać skr&oacute;cony nawet do kilku minut &ndash;</em> ocenia Robert Grabowski.</p><p style="text-align:justify">Automatyzacja zmienia także strukturę samych oszustw. Największą część phishingu stanowią obecnie fałszywe inwestycje &ndash; odpowiadają za blisko 70 proc. wszystkich przypadk&oacute;w, podczas gdy jeszcze dwa lata wcześniej było to 28 proc. W tej kategorii dominują fałszywe giełdy i&nbsp;serwisy obiecujące szybki zysk bez ryzyka, dystrybuowane gł&oacute;wnie za pośrednictwem medi&oacute;w społecznościowych i&nbsp;największych sieci reklamowych.</p><p style="text-align:justify">Z danych raportu wynika, że ponad 72 proc. użytkownik&oacute;w, kt&oacute;rzy trafili na strony phishingowe, zostało zwabionych właśnie przez&nbsp;scenariusze inwestycyjne. W praktyce oznacza to, że za skalą tych oszustw stoi przede wszystkim masowy kolportaż treści w&nbsp;platformach społecznościowych oraz&nbsp;wykorzystanie nieświadomych użytkownik&oacute;w jako kanału dalszej dystrybucji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie słabnie rynek fałszywych reklam i&nbsp;kolportażu złośliwych treści za ich pomocą w&nbsp;mediach społecznościowych i&nbsp;w gł&oacute;wnych sieciach reklamowych. Zaawansowane grupy APT i&nbsp;ich zaawansowane techniki mają z&nbsp;kolei przełożenie na techniki wykorzystywane przez&nbsp;złośliwe oprogramowanie, kt&oacute;re jest szeroko dystrybuowane. APT to najbardziej zaawansowane ataki wykorzystywane przez&nbsp;grupy, często sponsorowane przez&nbsp;rządy, skierowane w&nbsp;najbardziej kluczowe sektory, firmy. Wykorzystują one często tak zwane podatności zero-day &ndash;</em> tłumaczy szef CERT Orange Polska.</p><p style="text-align:justify">Zmiany widoczne są r&oacute;wnież w&nbsp;charakterze atak&oacute;w DDoS. Choć dominują kr&oacute;tkie incydenty trwające poniżej 10 minut i&nbsp;o stosunkowo niskim natężeniu, rośnie ich znaczenie operacyjne. Coraz częściej stanowią one element większych kampanii &ndash; wspierają działania dezinformacyjne, pr&oacute;by wymuszeń lub służą odwr&oacute;ceniu uwagi od r&oacute;wnolegle prowadzonych operacji. W 2025 roku w&nbsp;sieci Orange odnotowano ataki o&nbsp;rekordowej sile, sięgającej 1,5 Tb/s.</p><p style="text-align:justify">Rok 2025 przyni&oacute;sł także rozw&oacute;j wielomilionowych botnet&oacute;w, kt&oacute;re umożliwiają prowadzenie atak&oacute;w o&nbsp;niespotykanej wcześniej skali. Przykładem są sieci bot&oacute;w takie jak Aisuru, wykorzystywane do przeprowadzania bardzo dużych, skoordynowanych atak&oacute;w DDoS.</p><p style="text-align:justify">Ataki DDoS przestają być jednorazowym zdarzeniem, a stają się narzędziem wykorzystywanym w&nbsp;złożonych scenariuszach operacyjnych. Platformizacja tego typu usług sprawia, że są one łatwo dostępne i&nbsp;mogą być precyzyjnie planowane, co fundamentalnie zmienia ich rolę w&nbsp;ekosystemie zagrożeń.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Technologia pomaga zar&oacute;wno obrońcom, jak i&nbsp;atakującym, kt&oacute;rzy wykorzystują ją bez żadnych zasad etycznych i&nbsp;moralnych, w&nbsp;szczeg&oacute;lności np. sztuczną inteligencję, my z&nbsp;kolei pracujemy w&nbsp;narzuconych etycznych ramach. To obosieczny miecz, musimy badać, jak się&nbsp;</em><em>zmieniły&nbsp;</em><em>ataki z&nbsp;wykorzystaniem sztucznej inteligencji, jaki ma&nbsp;</em><em>ona&nbsp;</em><em>wpływ na złośliwe oprogramowanie, na tworzony kod. Z drugiej strony musimy aktualizować nasze systemy wykrywania &ndash;</em>&nbsp;przekonuje Robert Grabowski.</p><p style="text-align:justify">Rosnąca skala zagrożeń przekłada się na rozw&oacute;j narzędzi ochronnych działających na poziomie sieci. Kluczowym rozwiązaniem pozostaje CyberTarcza Orange, kt&oacute;ra blokuje ruch do złośliwych domen jeszcze przed dotarciem do użytkownika, ograniczając skutki atak&oacute;w niezależnie od jego reakcji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Gdy użytkownicy pr&oacute;bują odwiedzić złośliwe strony, strony phishingowe lub gdy złośliwe oprogramowanie pr&oacute;buje się&nbsp;</em><em>kontaktować&nbsp;</em><em>z&nbsp;botmasterem, z&nbsp;serwerem C2, kt&oacute;ry steruje nim czy botnetem, ten ruch jest zatrzymywany w&nbsp;sieci Orange Polska. Albo ten ruch nie&nbsp;dociera, albo użytkownik zostaje poinformowany, że właśnie pr&oacute;bował odwiedzić złośliwą stronę, co ma też dodatkowy walor edukacyjny &ndash;</em> wskazuje szef CERT Orange Polska.</p><p style="text-align:justify">Cyberprzestępcy coraz częściej wykorzystują narzędzia umożliwiające tworzenie wiarygodnych komunikat&oacute;w i&nbsp;fałszywych stron na masową skalę, co sprawia, że kluczowym elementem systemu bezpieczeństwa pozostaje użytkownik oraz&nbsp;jego świadomość zagrożeń. Ciągły monitoring zagrożeń (threat hunting) czy przygotowywanie scenariuszy reakcji przestają być działaniami &bdquo;na wszelki wypadek&rdquo;, a stają się koniecznością.</p><p style="text-align:justify">CERT Orange Polska rozwija także narzędzia pozwalające monitorować wycieki danych i&nbsp;zwiększać kontrolę nad cyfrową tożsamością. Z rozwiązania Hasło Alert korzysta już ponad 40 tys. użytkownik&oacute;w. Narzędzie analizuje bazy wyciek&oacute;w liczące miliardy rekord&oacute;w i&nbsp;umożliwia szybkie sprawdzenie, czy dane logowania zostały ujawnione.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W tym roku uruchomiliśmy r&oacute;wnież nowy formularz na stronie cert.orange.pl, na kt&oacute;rym można zweryfikować, czy domena jest złośliwa. Zatem zanim ktoś ją odwiedzi, może wpisać adres i&nbsp;dostanie informację, czy ta strona jest blokowana. Ten mechanizm na pewno będziemy rozbudowywać o&nbsp;nowe formy detekcji informacji &ndash;</em> zapowiada Robert Grabowski.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1109163635_cert_raport_bezp_4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ciągłe monitorowanie glukozy zwiększa skuteczność leczenia cukrzycy typu 2. Potwierdzają to najnowsze wyniki badań [DEPESZA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ciagle-monitorowanie,p1845998664</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ciagle-monitorowanie,p1845998664</guid>
     <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/sensor-zdjecie.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Systemy ciągłego monitorowania glukozy (CGM) poprawiają kontrolę cukrzycy typu 2 także u pacjent&oacute;w stosujących wyłącznie insulinę bazową &ndash; wynika z&nbsp;najnowszych badań. Obecnie jedynie 18&ndash;30 proc. spośr&oacute;d ok. 63 mln os&oacute;b leczonych insuliną osiąga docelowe wartości glikemii, co wiąże się z&nbsp;wyższym ryzykiem powikłań oraz&nbsp;kosztami dla&nbsp;system&oacute;w ochrony zdrowia szacowanymi globalnie na 217 mld dolar&oacute;w rocznie.</strong></p><p style="text-align:justify">Dane wskazują, że zastosowanie CGM może istotnie poprawić kontrolę poziomu glukozy w&nbsp;tej grupie pacjent&oacute;w, ograniczając ryzyko powikłań i&nbsp;przyczyniając się do zmniejszenia obciążeń dla&nbsp;system&oacute;w opieki zdrowotnej.</p><p style="text-align:justify">U pacjent&oacute;w z&nbsp;cukrzycą typu 2 leczonych insuliną bazową jednym z&nbsp;gł&oacute;wnych wyzwań pozostaje dostosowanie terapii do zmiennych poziom&oacute;w glukozy w&nbsp;ciągu dnia. Ograniczona liczba pomiar&oacute;w przy użyciu tradycyjnych glukometr&oacute;w utrudnia wychwycenie wahań glikemii, w&nbsp;tym epizod&oacute;w hipoglikemii i&nbsp;hiperglikemii, co przekłada się na trudności w&nbsp;osiąganiu cel&oacute;w terapeutycznych.</p><p style="text-align:justify">Badanie FreeDM2 przeprowadzone w&nbsp;Wielkiej Brytanii wykazało przewagę system&oacute;w CGM nad tradycyjną samokontrolą glikemii przy użyciu glukometru. Po czterech miesiącach pacjenci korzystający z&nbsp;monitorowania ciągłego obniżyli poziom HbA1c, czyli średni poziom cukru we krwi z&nbsp;ostatnich miesięcy, o&nbsp;0,6 proc. bardziej niż osoby wykonujące pomiary z&nbsp;palca oraz&nbsp;spędzali średnio o&nbsp;2,5 godz. dziennie więcej w&nbsp;docelowym zakresie glikemii (70&ndash;180 mg/dL).</p><p style="text-align:justify">Podobne rezultaty przyniosło badanie prowadzone we Włoszech w&nbsp;warunkach codziennej praktyki klinicznej. Po trzech miesiącach stosowania CGM pacjenci osiągali lepsze średnie poziomy glukozy, dłuższy czas w&nbsp;zakresie docelowym oraz&nbsp;poprawę jakości życia.</p><p style="text-align:justify">Dla tej grupy pacjent&oacute;w dostęp do nowoczesnych technologii jest wciąż ograniczony. Systemy ciągłego monitorowania glukozy najczęściej są refundowane przede wszystkim dla&nbsp;os&oacute;b intensywnie leczonych insuliną, podczas gdy pacjenci stosujący wyłącznie insulinę bazową rzadziej są nimi obejmowani. Tymczasem, jak wskazują eksperci, to właśnie w&nbsp;tej grupie poprawa kontroli glikemii pozostaje jednym z&nbsp;największych wyzwań terapeutycznych.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Najnowsze wyniki badań jednoznacznie pokazują, jak ważną rolę odgrywa ciągłe monitorowanie glukozy w&nbsp;codziennym życiu os&oacute;b z&nbsp;cukrzycą typu 2. Dostęp do danych w&nbsp;czasie rzeczywistym pozwala pacjentom lepiej zarządzać terapią i&nbsp;podejmować świadome decyzje dotyczące diety, aktywności fizycznej czy leczenia</em> &ndash; podkreśla Monika Kaczmarek, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Diabetyk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Systemy CGM umożliwiają stałe monitorowanie poziomu glukozy bez konieczności wykonywania częstych nakłuć palca. Tymczasem, jak wskazują eksperci, to właśnie w&nbsp;tej grupie poprawa kontroli glikemii pozostaje jednym z&nbsp;największych wyzwań terapeutycznych. Sensor umieszczony na ciele przekazuje dane w&nbsp;czasie rzeczywistym do aplikacji lub czytnika, co pozwala śledzić nie&nbsp;tylko aktualny poziom glikemii, lecz także jej trendy i&nbsp;kierunek zmian. W praktyce umożliwia to szybsze reagowanie na wahania poziomu cukru oraz&nbsp;lepsze dostosowanie terapii, diety i&nbsp;aktywności fizycznej. Z technologii FreeStyle Libre korzysta obecnie ok. 8 mln os&oacute;b w&nbsp;ponad 60 krajach na świecie.</p><p style="text-align:justify">Znaczenie takich rozwiązań rośnie wraz ze skalą problemu zdrowotnego. Według Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF) na świecie żyje 589 mln os&oacute;b z&nbsp;cukrzycą. Cukrzyca typu 2 stanowi ok. 90 proc. wszystkich przypadk&oacute;w i&nbsp;jest jedną z&nbsp;gł&oacute;wnych przyczyn chor&oacute;b sercowo-naczyniowych, niewydolności nerek czy utraty wzroku.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Widzimy wyraźnie, że takie rozwiązania przekładają się na lepsze wyniki zdrowotne oraz&nbsp;większe bezpieczeństwo terapii. Cieszymy się, że głos pacjent&oacute;w znajduje odzwierciedlenie w&nbsp;danych naukowych i&nbsp;aktualnych zaleceniach klinicznych. Dlatego apelujemy o&nbsp;dostosowanie zasad refundacji, aby każdy pacjent stosujący insulinę miał dostęp do technologii, kt&oacute;re realnie zmniejszają ryzyko powikłań i&nbsp;poprawiają jakość życia </em>&ndash; m&oacute;wi Monika Kaczmarek.</p><p style="text-align:justify">Nowe podejście znajduje odzwierciedlenie także w&nbsp;zaleceniach klinicznych. W najnowszych rekomendacjach Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego na 2026 rok po raz pierwszy wskazano na zasadność stosowania system&oacute;w CGM nie&nbsp;tylko u pacjent&oacute;w intensywnie leczonych insuliną, ale także u os&oacute;b przyjmujących pojedyncze wstrzyknięcia oraz&nbsp;korzystających z&nbsp;nowoczesnych terapii doustnych i&nbsp;inkretynowych.</p><p style="text-align:justify">Coraz więcej kraj&oacute;w decyduje się na szeroką refundację system&oacute;w CGM dla&nbsp;wszystkich pacjent&oacute;w stosujących insulinę &ndash; niezależnie od liczby dawek w&nbsp;ciągu doby. Takie rozwiązania funkcjonują już m.in. we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Szwajcarii, Szwecji, Finlandii, Walii, USA, Kanadzie, Japonii, Chinach, Chile, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i&nbsp;Brazylii. Wiele kolejnych państw rozważa wprowadzenie podobnych regulacji, dostrzegając korzyści zdrowotne, społeczne i&nbsp;systemowe wynikające z&nbsp;lepszej kontroli cukrzycy.</p><p style="text-align:justify">Eksperci podkreślają, że szersze wykorzystanie technologii ciągłego monitorowania glukozy może zmienić model leczenia cukrzycy typu 2 z&nbsp;reaktywnego na proaktywny. W warunkach rosnącej liczby pacjent&oacute;w oraz&nbsp;obciążeń dla&nbsp;system&oacute;w ochrony zdrowia zwiększenie dostępności takich rozwiązań jest postrzegane nie&nbsp;tylko jako potrzeba kliniczna, ale r&oacute;wnież jako element racjonalnej polityki zdrowotnej.</p>]]></description>
     
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Europejskie AGD traci udziały w rynku. Branża ostrzega przed utratą konkurencyjności]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/europejskie-agd-traci,p200372102</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/europejskie-agd-traci,p200372102</guid>
     <pubDate>Wed, 01 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/applia-plan-ue-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Na rynku Unii Europejskiej&nbsp;rośnie udział urządzeń dużego AGD produkowanych w&nbsp;krajach trzecich. Stanowią one już około 44 proc. wszystkich sprzęt&oacute;w dostępnych na p&oacute;łkach w&nbsp;krajach członkowskich. Przedstawiciele europejskiej branży ostrzegają przed groźbą utraty konkurencyjności i&nbsp;apelują do instytucji UE o&nbsp;stworzenie planu dla&nbsp;przemysłu AGD. Chcą m.in. niższych cen energii, sp&oacute;jnych przepis&oacute;w czy zachęt do inwestycji w&nbsp;robotyzację.</strong></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;&bdquo;Raportu rynku AGD 2025/2026&rdquo; przygotowanego przez&nbsp;Związek Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska, 39 proc. unijnej produkcji AGD w&nbsp;Unii Europejskiej pochodzi z&nbsp;Polski. W kategoriach takich jaki zmywarki, pralki czy suszarki krajowe zakłady mają ponad 50-proc. udział. Polska zwiększa sw&oacute;j udział pomimo spadku produkcji krajowej, ale wynika to z&nbsp;malejącej produkcji w&nbsp;całej Unii.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polska jest gł&oacute;wnym producentem sprzętu AGD w&nbsp;Unii Europejskiej. Bardzo nas to cieszy, ale to nie&nbsp;znaczy, że nie&nbsp;mamy problem&oacute;w. Udziały polskiej produkcji i&nbsp;sprzedaży na rynek europejski maleją. Wprawdzie nieznacznie, bo bronimy się w&nbsp;dość efektywny spos&oacute;b, ale są takie czynniki międzynarodowe, kt&oacute;re utrudniają&nbsp;</em><em>nam&nbsp;</em><em>pracę &ndash;</em> m&oacute;wi&nbsp;agencji Newseria Wojciech Konecki, prezes Związku Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska.</p><p style="text-align:justify">W całej Unii Europejskiej branża AGD&nbsp;zatrudnia 1 mln os&oacute;b i&nbsp;generuje 44 mld euro przychodu w&nbsp;europejskich łańcuchach dostaw. Tylko w&nbsp;Polsce w&nbsp;2025 roku pracowało w&nbsp;niej pośrednio lub bezpośrednio 100 tys. os&oacute;b. Zamknięcie kilku fabryk spowodowało jednak wyraźny spadek liczby zatrudnionych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Branża AGD jest dość istotna dla&nbsp;gospodarki. W&nbsp;por&oacute;wnaniu do naszych siostrzanych branż wyprzedza nas tylko branża meblarska. Jesteśmy więksi niż wszystkie inne, może&nbsp;za wyjątkiem produkcji części samochodowych. Mamy 30 fabryk </em>&ndash; podkreśla Wojciech Konecki.</p><p style="text-align:justify">W 2025 roku wartość sprzedana produkcji w&nbsp;sektorze AGD wyniosła 25,5 mld zł. To o&nbsp;5 proc. mniej rok do roku. Dla por&oacute;wnania branża meblowa wygenerowała 49 mld zł, okienna &ndash;&nbsp;23 mld zł, a telewizor&oacute;w &ndash; 17 mld zł.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Bardzo nas boli to, że tylko w&nbsp;zeszłym roku zostało zamkniętych pięć fabryk w&nbsp;naszej branży. M&oacute;wię też o&nbsp;koleżankach i&nbsp;kolegach z&nbsp;innych branż, więc to&nbsp;</em><em>jest&nbsp;</em><em>dość niepokojący sygnał. Pewne działania muszą nastąpić natychmiast, bo za parę lat może już nas po prostu nie&nbsp;być. Chociaż jako AGD przeszliśmy r&oacute;żne koleje losu i&nbsp;potrafimy się bronić, a nawet atakować </em>&ndash; dodaje ekspert.</p><p style="text-align:justify">Raport APPLiA wskazuje na poważne wyzwanie, jakim jest konkurencja producent&oacute;w spoza Unii Europejskiej. W 2024 roku produkcja UE zaspokajała 56 proc. całej sprzedaży unijnej dużego AGD, podczas gdy rok wcześniej było to 59 proc. W niekt&oacute;rych kategoriach sprzęt&oacute;w udział produkcji unijnej stanowi już mniej niż połowę. W ujęciu ilościowym największym dostawcą dużego AGD do UE są Chiny (43 proc. w&nbsp;2025 roku). Import z&nbsp;tego kraju (w sztukach) jest o&nbsp;90 proc. wyższy niż przed pandemią.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Na pewno musimy dbać o&nbsp;łańcuchy dostaw i&nbsp;podaż siły roboczej. Musimy apelować o&nbsp;lepszą legislację na poziomie Unii Europejskiej, ale także w&nbsp;polskim&nbsp;parlamencie. Wiadomo, że do produkcji potrzebny jest kapitał, praca, ale też technologie. My jako Polska pod względem robotyzacji i&nbsp;cyfryzacji nie&nbsp;jesteśmy pionierem i&nbsp;potrzebujemy wsparcia. Potrzebujemy go r&oacute;wnież w&nbsp;kontekście konkurencyjności naszej produkcji w&nbsp;por&oacute;wnaniu do importowanych wyrob&oacute;w. Chodzi nam o&nbsp;zapewnienie r&oacute;wnych szans </em>&ndash; zaznacza prezes Związku Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska.</p><p style="text-align:justify">Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego &bdquo;Wsparcie procesu robotyzacji w&nbsp;Polsce. Rekomendacje&rdquo; z&nbsp;maja 2025 roku wynika, że w&nbsp;unijnym sektorze przetw&oacute;rstwa przemysłowego w&nbsp;2023 roku zainstalowanych było 55 888 robot&oacute;w przemysłowych, w&nbsp;Polsce &ndash; 2203. Daje to 61 robot&oacute;w przypadających na 10 tys. zatrudnionych w&nbsp;naszym sektorze przetw&oacute;rstwa przemysłowego.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Przemysł AGD nie&nbsp;jest wyspą. Wiadomo, że jesteśmy w&nbsp;całym spektrum branż przemysł&oacute;w konsumenckich, kt&oacute;re mają podobne problemy. Szczeg&oacute;lnie w&nbsp;Polsce energia używana do produkcji jest jedną z&nbsp;najdroższych, o&nbsp;ile nie&nbsp;najdroższą na rynku europejskim. Bez pomocy w&nbsp;tej kwestii prawdopodobnie nie&nbsp;utrzymamy naszej pozycji &ndash;</em> uważa Wojciech Konecki. &ndash; <em>Są takie regulacje, kt&oacute;re nas bardzo mocno dotykają, chociażby CBAM czy regulacje dotyczące stali, gdzie zmniejszane są kontyngenty i&nbsp;podwyższane jest cło. To pomaga producentom stali w&nbsp;Europie, ale nie&nbsp;pomaga jej odbiorcom, bo ona jest w&nbsp;dużej mierze importowana. Tak że jest szereg czynnik&oacute;w makroekonomicznych, kt&oacute;re w&nbsp;dłuższym okresie wpływają na konkurencyjność naszej branży.</em></p><p style="text-align:justify">CBAM to mechanizm wyr&oacute;wnywania cen na granicach w&nbsp;zakresie emisji dwutlenku węgla. Dotyczy surowc&oacute;w i&nbsp;p&oacute;łprodukt&oacute;w, kt&oacute;rych produkcja w&nbsp;krajach spoza UE powoduje najsilniejsze emisje gaz&oacute;w cieplarnianych do atmosfery, w&nbsp;tym stali, cementu, aluminium, a nawet energii elektrycznej. CBAM obowiązuje w&nbsp;pełni od 1 stycznia 2026 roku importer&oacute;w unijnych, kt&oacute;rzy w&nbsp;określonych przypadkach będą musieli nabywać certyfikaty od organ&oacute;w krajowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Większość surowc&oacute;w potrzebnych do naszej produkcji jest obłożona tym cłem środowiskowym, ekologicznym, a już gotowe produkty, kt&oacute;re wjeżdżają na rynek europejski, nie&nbsp;są. Chodzi nam o&nbsp;zapewnienie r&oacute;wnych szans dla&nbsp;producent&oacute;w europejskich i&nbsp;zagranicznych </em>&ndash; zaznacza ekspert. &ndash; <em>Tuning regulacji jest bardzo potrzebny szczeg&oacute;lnie tam, gdzie m&oacute;wimy o&nbsp;konkurencyjności i&nbsp;podstawach naszej działalności.</em></p><p style="text-align:justify">W lutym br. Związek Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska&nbsp;zaapelował o&nbsp;przygotowanie unijnego planu działania dla&nbsp;branży AGD. Trzy filary, kt&oacute;re według autor&oacute;w raportu powinny zostać w&nbsp;nim zawarte, to zapewnienie konkurencyjnych warunk&oacute;w produkcji (przystępna cenowo energia, zapewnienie r&oacute;wnych szans i&nbsp;stałego dostępu do surowc&oacute;w), zwiększenie przewidywalności i&nbsp;sp&oacute;jności unijnego prawa, wspieranie innowacji oraz&nbsp;inwestycje w&nbsp;cyfryzację, sztuczną inteligencję, zr&oacute;wnoważone projektowanie oraz&nbsp;kompetencje, aby utrzymać produkcję oraz&nbsp;wysokiej jakości miejsca pracy w&nbsp;Unii Europejskiej.</p><p style="text-align:justify">Zr&oacute;wnoważone projektowanie i&nbsp;inne elementy związane ze zmniejszaniem wpływu na środowisko to w&nbsp;ostatnich latach istotny element działalności branży. Tego obszaru dotyczy szereg unijnych przepis&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zar&oacute;wno Unia Europejska, Komisja Europejska, jak i&nbsp;polscy prawodawcy starają się, aby sprzęt był coraz przyjaźniejszy dla&nbsp;użytkownik&oacute;w. Stworzone zostały odpowiednie bazy danych, w&nbsp;kt&oacute;rych konsumenci mogą sprawdzić poszczeg&oacute;lne wyroby. Wprowadzono tak zwane prawo do naprawy. Będzie ona jeszcze bardziej ułatwiona, ponieważ ekoprojektowanie poszczeg&oacute;lnych produkt&oacute;w będzie na wyższym szczeblu </em>&ndash; wyjaśnia Wojciech Konecki.</p><p style="text-align:justify">Dla producent&oacute;w oznacza to obowiązek udostępniania dokumentacji technicznej serwisom i&nbsp;zapewnianie dostępności części zamiennych nawet do 10 lat po zakończeniu produkcji danego modelu.</p><p style="text-align:justify">Wprowadzony zostanie r&oacute;wnież cyfrowy paszport produktu, kt&oacute;ry będzie zawierał istotne informacje wspierające zr&oacute;wnoważony rozw&oacute;j produkt&oacute;w, promujące ich obieg zamknięty i&nbsp;wzmacniające zgodność z&nbsp;przepisami prawa. Nie zostały one jeszcze sprecyzowane przez&nbsp;Komisję Europejską, jednak w&nbsp;grę mogą wchodzić: parametry techniczne produktu, materiały i&nbsp;ich pochodzenie, działania naprawcze, możliwości recyklingu czy też wpływ na środowisko w&nbsp;cyklu życia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Chodzi o&nbsp;to, żeby uszczelnić rynek, walczyć z&nbsp;szarą strefą i&nbsp;produktami, kt&oacute;re są nielegalnie wprowadzane do Polski, ale też żeby ułatwić konsumentom możliwość wyboru pomiędzy poszczeg&oacute;lnymi graczami, markami i&nbsp;produktami. W paszporcie produktu zobaczymy wszystkie dane, kt&oacute;re nie&nbsp;zawsze widzimy w&nbsp;por&oacute;wnywarkach cenowych. Nawet nie&nbsp;zdajemy&nbsp;</em><em>sobie&nbsp;</em><em>z&nbsp;tego sprawy, że niekt&oacute;rzy konsumenci chcą dużo więcej&nbsp;</em><em>wiedzieć&nbsp;</em><em>o&nbsp;produkcie czy producencie, o&nbsp;jego strategii rozwoju i&nbsp;dlatego szukają nowych źr&oacute;deł wiedzy. Ten kierunek zmian w&nbsp;Unii Europejskiej popieramy </em>&ndash; m&oacute;wi prezes Związku Pracodawc&oacute;w AGD &ndash; APPLiA Polska.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/200372102_applia_plan_ue_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>  </channel>
</rss>
