<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?>
<rss version="2.0">
 <channel>
    <title>Biznes.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
    <link>https://biznes.newseria.pl/</link>
    <description>Najnowsze informacje</description>
    <lastBuildDate>Fri, 17 Apr 2026 06:30:00 +0200</lastBuildDate>
    <language>pl</language>
    <image>
      <title>Biznes.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
      <url>https://biznes.newseria.pl/grafika/logo.gif</url>
      <link>https://biznes.newseria.pl/</link>
    </image>
    
<item>
     <title><![CDATA[Polskie cementownie tracą przewagę konkurencyjną. Import spoza UE, droga energia i ETS uderzają w branżę]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polskie-cementownie-traca,p469024252</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polskie-cementownie-traca,p469024252</guid>
     <pubDate>Fri, 17 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/cement-wyzwania-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align: justify;"><strong>Lawinowo rosnący import cementu, zwłaszcza z&nbsp;kraj&oacute;w spoza Unii Europejskiej, zagraża polskim producentom. Na ich konkurencyjność negatywnie wpływają r&oacute;wnież wysokie ceny energii i&nbsp;paliw oraz&nbsp;zakup uprawnień do emisji CO<sub>2</sub> w&nbsp;ramach systemu EU ETS. Zdaniem ekspert&oacute;w sektor ten jest kluczowy dla&nbsp;strategicznych inwestycji budowlanych i&nbsp;obronnych, kt&oacute;rych kumulacja czeka nas w&nbsp;kolejnych latach. Dlatego postulują szereg zmian, m.in. zwiększenie liczby bezpłatnych uprawnień do emisji CO<sub>2</sub> i&nbsp;większą kontrolę importu.</strong></p><p style="text-align: justify;">W 2025 roku import cementu do Polski osiągnął rekordowe 1,73 mln t, co stanowi ponad 10 proc. krajowej produkcji cementu. Według prognoz Stowarzyszenia Producent&oacute;w Cementu (SPC) w&nbsp;tym roku będzie to ok. 2 mln t. Dynamicznie rośnie przede wszystkim import z&nbsp;Ukrainy, kt&oacute;ry w&nbsp;2021 roku wyni&oacute;sł 53 tys. t, a w&nbsp;tym roku ma osiągnąć poziom ponad 1 mln t.&nbsp;Sprowadzanie cementu z&nbsp;zagranicy powoduje spadek krajowej produkcji &ndash; w&nbsp;tym roku może on wynieść 2 proc. r/r (do poziomu 16,8 mln t). Prognozy może jeszcze zweryfikować trwający konflikt na Bliskim Wschodzie powodujący m.in. wzrost cen paliw, transportu i&nbsp;konieczność waloryzacji kontrakt&oacute;w.</p><p style="text-align: justify;">&ndash; <em>Aby podnieść konkurencyjność branży cementowej, potrzebujemy kilku mechanizm&oacute;w. Wdrożenie przez&nbsp;Unię Europejską mechanizmu, kt&oacute;ry wyr&oacute;wnuje szanse między producentami w&nbsp;kraju oraz&nbsp;spoza UE, czyli podatku węglowego, zwanego r&oacute;wnież CBAM, to jest dobra inicjatywa </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Maciej Sypek, prezes Holcim Polska, członka Stowarzyszenia Producent&oacute;w Cementu.</p><p style="text-align: justify;">Celem mechanizmu CBAM jest zapobieganie tzw. ucieczce emisji do kraj&oacute;w o&nbsp;niższych standardach polityki klimatycznej i&nbsp;środowiskowej. Dzieje się tak, gdy firmy przenoszą produkcję do miejsc, gdzie wymogi dotyczące dekarbonizacji są mniej rygorystyczne. CBAM obejmuje cement, żelazo i&nbsp;stal, aluminium, nawozy, energię elektryczną i&nbsp;wod&oacute;r.</p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em>&nbsp;Aby mechanizm CBAM realnie poprawił konkurencyjność, potrzebna jest jego szczelność. To oznacza, że materiały, produkty, w&nbsp;naszym wypadku cement importowany do Polski spoza Unii Europejskiej, powinien być kontrolowany. Powinna być weryfikowana jego emisyjność, kt&oacute;ra wynika ze składu tego cementu</em> &ndash; uważa Maciej Sypek.</p><p style="text-align: justify;">Jak wyjaśniają eksperci SPC, obecna klasyfikacja cementu w&nbsp;ramach CBAM nie&nbsp;opiera się na zawartości klinkieru, co ma bezpośrednie przełożenie na ślad węglowy i&nbsp;związaną z&nbsp;nim opłatę za emisję CO<sub>2</sub>.&nbsp;Do tego potrzebne jest m.in. zweryfikowanie ulg dla&nbsp;państw trzecich, uporządkowanie kwestii określenia kraju pochodzenia produktu czy weryfikacja podawanych przez&nbsp;producent&oacute;w wartości emisji.</p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em> Bardzo istotne jest to, aby importerzy, kt&oacute;rzy podlegają tym opłatom, płacili podatek węglowy. Mechanizm działa tak, że&nbsp;</em><em>jest&nbsp;</em><em>on nakładany po roku działalności. Ci, kt&oacute;rzy importują w&nbsp;tym roku, będą płacić&nbsp;</em><em>podatek&nbsp;</em><em>w&nbsp;przyszłym &ndash;</em> tłumaczy prezes Holcim Polska.</p><p style="text-align: justify;">Importerzy z&nbsp;UE zobowiązani są do deklarowania emisji wynikających z&nbsp;importu i&nbsp;co roku oddają odpowiednią liczbę certyfikat&oacute;w. Jeśli potrafią udowodnić, że cena za emisję dwutlenku węgla została już zapłacona podczas produkcji importowanych towar&oacute;w, odpowiednia kwota może zostać odliczona.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Drugi mechanizm, kt&oacute;ry jest wart wdrożenia, to opracowany przez&nbsp;Komisję Europejską mechanizm pomocy publicznej dla&nbsp;przemysłu energochłonnego. Polega on na tym, że dla&nbsp;firm energochłonnych oferowane jest wsparcie w&nbsp;postaci ulgi albo obniżonej ceny za energię elektryczną. Środki zaoszczędzone w&nbsp;ten spos&oacute;b mają być reinwestowane w&nbsp;technologie, kt&oacute;re wspierają przemysł zdekarbonizowany</em>&nbsp;&ndash; podkreśla Maciej Sypek.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Komisja Europejska wskazała wytyczne CISAF (Clean Industrial State Aid Framework), kt&oacute;re pozwalają na opracowanie i&nbsp;wdrożenie programu stabilizacji cen energii elektrycznej dla&nbsp;branż energochłonnych na poziomie 50 euro/MWh. Warunkiem otrzymania wsparcia jest przeznaczenie co najmniej 50 proc. uzyskanej pomocy na realizację inwestycji w&nbsp;OZE, poprawę efektywności energetycznej czy też zwiększenie elastyczności zużycia energii.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em> Branża cementowa od wielu lat zdecydowanie podąża drogą dekarbonizacji. Zostały już poczynione szerokie inwestycje, a jeszcze większe są przed nami. Natomiast w&nbsp;aktualnym otoczeniu geopolitycznym należałoby pomyśleć o&nbsp;zyskaniu czasu, żeby m&oacute;c postawić na inwestycje związane z&nbsp;obronnością i&nbsp;bezpieczeństwem energetycznym naszego kraju </em>&ndash; uważa Mariusz Adamek, prezes Cementu Ożar&oacute;w.</p><p style="text-align: justify;">W ciągu najbliższych 10 lat do realizacji kluczowych projekt&oacute;w, w&nbsp;tym Tarczy Wsch&oacute;d, budowy schron&oacute;w, bunkr&oacute;w i&nbsp;miejsc schronienia, będzie potrzeba około 3 mln t cementu. Zapotrzebowanie na beton, kt&oacute;rego składnikiem jest cement, do realizacji polskiej elektrowni jądrowej jest szacowane na ponad 1 mln m<sup>3</sup>. Budowa ma się rozpocząć w&nbsp;2028 roku.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Jako branża oczekiwalibyśmy wydłużenia okresu redukcji wolnych alokacji CO<sub>2</sub>. W 2030 roku zostaniemy pozbawieni około połowy alokacji, a w&nbsp;2034 roku musimy być już praktycznie zeroemisyjni. Jeśli chodzi o&nbsp;benchmark, do kt&oacute;rego się odnosimy w&nbsp;przypadku wolnych alokacji ETS, chcemy, żeby był on na poziomie 690 kg na tonę klinkieru &ndash;</em> podkreśla Mariusz Adamek.</p><p style="text-align: justify;">W ramach obecnych regulacji liczba bezpłatnych uprawnień do emisji CO<sub>2</sub> dla&nbsp;producent&oacute;w cementu jest obliczana na podstawie tzw. benchmark&oacute;w. W związku z&nbsp;tym, że są one niższe niż rzeczywista emisja, ma to bezpośrednie przełożenie na spadek konkurencyjności przemysłu. System zakłada stopniowe wygaszanie darmowych uprawnień do 2034 roku.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Przed nami jest ogromne wyzwanie dotyczące wychwytu dwutlenku węgla i&nbsp;jego zatłaczania. Nie ma tu jeszcze pełnych regulacji rządowych, a one byłyby kołem zamachowym, żeby takie inwestycje m&oacute;c przeprowadzić własnymi środkami. Dobrze byłoby też, żeby środki, kt&oacute;re pochodzą z&nbsp;programu ETS, zasilały fundusz dekarbonizacji dla&nbsp;branży cementowej </em>&ndash; zaznacza prezes Cementu Ożar&oacute;w.</p><p style="text-align: justify;">Dochody z&nbsp;systemu EU ETS trafiają gł&oacute;wnie do budżet&oacute;w krajowych. Państwa członkowskie muszą je przeznaczyć na wspieranie inwestycji w&nbsp;energię odnawialną, poprawę efektywności energetycznej i&nbsp;technologie niskoemisyjne, kt&oacute;re pomagają zmniejszyć emisje, a tym samym koszty emisji dwutlenku węgla ponoszone przez&nbsp;przedsiębiorstwa.</p><p style="text-align: justify;">Eksperci SPC wyliczają, że koszt zakupu uprawnień do emisji CO<sub>2</sub> w&nbsp;ramach EU ETS jest jednym z&nbsp;kluczowych czynnik&oacute;w, kt&oacute;ry obniża konkurencyjność przemysłu cementowego w&nbsp;Polsce. Dotychczas ich ceny przekraczały już pułap 100 euro/t CO<sub>2</sub>, a prognozy na 2030 rok zapowiadają ich wzrost do 123&ndash;150 euro.</p><p style="text-align: justify;">Branża wskazuje także na poważny problem, jakim są wysokie ceny energii. Z danych Forum Odbiorc&oacute;w Energii Elektrycznej i&nbsp;Gazu, podawanych przez&nbsp;SPC, wynika, że ceny energii w&nbsp;Polsce (w kontraktach terminowych na lata 2027&ndash;2028) wynoszą około 100 euro/MWh. W Hiszpanii i&nbsp;Francji wahają się między 50 a 53 euro/MWh, a w&nbsp;Niemczech są na poziomie 80 euro/MWh. W perspektywie 2030&ndash;2050 prognozowane przez&nbsp;Komisję Europejską hurtowe ceny energii dla&nbsp;przemysłu mogą osiągnąć nawet 130 euro za 1 MWh.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Rok 2026 będzie wyjątkowy na rynku budowlanym. Będzie to okres kumulacji inwestycji infrastrukturalnych wspieranych w&nbsp;ramach KPO. Z drugiej strony mamy czarnego łabędzia w&nbsp;postaci rosnących cen nośnik&oacute;w energii i&nbsp;koszt&oacute;w działalności. To jest czynnik ryzyka, kt&oacute;rego jeszcze kilka miesięcy temu rynek się nie&nbsp;spodziewał. W związku z&nbsp;tym będzie to na pewno czynnik negatywnie wpływający na szanse związane z&nbsp;rozwojem rynku budowlanego </em>&ndash; podkreśla Szymon Jungiewicz, gł&oacute;wny analityk rynku budowlanego w&nbsp;PMR Market Experts.</p><p style="text-align: justify;">PMR Market Experts przygotował symulację wrażliwości polskiej gospodarki na efekty konfliktu na Bliskim Wschodzie i&nbsp;niepewności wywołującej m.in. wzrost cen paliwa. W scenariuszu &bdquo;szoku naftowego&rdquo; inflacja może wzrosnąć do 4,9 proc. w&nbsp;2026 roku i&nbsp;do 6,2 proc. w&nbsp;2027 roku wobec bazowych 3 proc.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/469024252_cement_wyzwania_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Co czwartą złotówkę na żywność Polacy wydają w Biedronce. Polityka cenowa sieci wpływa na poziom inflacji]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/co-czwarta-zlotowke-na,p1673927964</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/co-czwarta-zlotowke-na,p1673927964</guid>
     <pubDate>Fri, 17 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/jmd-30-lat-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align: justify;"><strong>Biedronka od lat umacnia swoją pozycję jako największa sieć handlowa w&nbsp;Polsce, a skala jej działalności ma coraz większy wpływ nie&nbsp;tylko na rynek handlu detalicznego i&nbsp;sektor przetw&oacute;rstwa spożywczego. Jak wskazuje raport Ośrodka Badawczego Grape, co czwarta złot&oacute;wka wydawana przez&nbsp;Polak&oacute;w na żywność trafia do tej sieci. Jej polityka cenowa ma więc przełożenie na kształtowanie się inflacji i&nbsp;warunki konkurencji. Raport wskazuje także na efekty działalności Biedronki na rynek pracy oraz&nbsp;dochody budżetowe państwa i&nbsp;samorząd&oacute;w.</strong></p><p style="text-align: justify;">Biedronka urosła razem z&nbsp;polską gospodarką. Z sieci rozwijającej się w&nbsp;realiach wczesnej transformacji przekształciła się w&nbsp;największego detalistę w&nbsp;kraju, obecnego dziś w&nbsp;blisko 4 tys. lokalizacji. Jej historia pokazuje, jak przez&nbsp;ostatnie trzy dekady zmieniał się polski handel &ndash; od rozdrobnionego rynku do nowoczesnego, silnie konkurencyjnego sektora, kt&oacute;ry stał się jednym z&nbsp;gł&oacute;wnych kanał&oacute;w codziennej konsumpcji. Realna sprzedaż Biedronki wzrosła w&nbsp;badanym okresie ponad 4,5-krotnie, a sieć odpowiada już za ok. 6 proc. wartości dodanej w&nbsp;handlu detalicznym.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Biedronka jest bardzo dużym pracodawcą i&nbsp;ogromnym dostawcą d&oacute;br konsumpcyjnych dla&nbsp;rodzin w&nbsp;Polsce, więc jej wpływ w&nbsp;tych obszarach jest największy&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria prof. Joanna Tyrowicz, wsp&oacute;łzałożycielka Ośrodka Badawczego Grape. &ndash;&nbsp;<em>Następne jest kreowanie wartości dodanej i&nbsp;generowanie produktywności w&nbsp;sektorze handlu detalicznego. To, co nas zainspirowało do dalszych badań, to pytanie, na ile sprawny handel detaliczny wpływa na produktywność firm, kt&oacute;re produkują żywność. Zazwyczaj się nie&nbsp;zastanawiamy nad tym, czy obecność dużych sieci handlowych przekłada się na działanie firm przetw&oacute;rstwa spożywczego, a przekłada się silnie.</em></p><p style="text-align: justify;">Skalę oddziaływania szczeg&oacute;lnie mocno widać w&nbsp;koszyku zakupowym Polak&oacute;w. Z wyliczeń zespołu badawczego Grape, przygotowanych na podstawie danych sprzedażowych Biedronki, wynika, że co czwarta złot&oacute;wka wydawana przez&nbsp;gospodarstwa domowe na żywność i&nbsp;napoje bezalkoholowe trafia właśnie do tej sieci. Tak duży udział w&nbsp;rynku oznacza, że sieć realnie wsp&oacute;łkształtuje nie&nbsp;tylko handel detaliczny, ale też warunki konkurencji i&nbsp;spos&oacute;b funkcjonowania dostawc&oacute;w.</p><p style="text-align: justify;">&ndash;<em> Raport pokazuje, że Biedronka jest liderem cenowym. Z jednej strony to kwestia strategii firmy, kt&oacute;ra jest sfokusowana na optymalizacji cenowej. Częściowo wynika to z&nbsp;faktu, że Biedronka używa promocji, tzw. heterogenicznej polityki cenowej, czyli ceny, kt&oacute;re widzimy w&nbsp;raportach GUS, nie&nbsp;do końca odzwierciedlają ceny na p&oacute;łkach. To jest jeden z&nbsp;motor&oacute;w tego zr&oacute;żnicowania cenowego. Z&nbsp;drugiej strony produktywność pracownik&oacute;w Biedronki jest większa, co pozwala jej optymalizować ceny&nbsp;&ndash;</em> ocenia Marcin Kacperczyk, profesor finans&oacute;w w&nbsp;Imperial College London, członek rady naukowej Ośrodka Badawczego Grape.&nbsp;&ndash;<em>Agregacja pokazuje, że Biedronka ma najniższe ceny, choć bezpośrednio nie&nbsp;obserwowaliśmy, w&nbsp;jakim stopniu wynika to z&nbsp;poziomu sklepu, a w&nbsp;jakim z&nbsp;relacji z&nbsp;dostawcami.</em></p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Kiedy producent sprzedaje do dużych sieci handlowych, to z&nbsp;ich strony cały czas&nbsp;</em><em>jest&nbsp;</em><em>presja na to, żeby ceny nie&nbsp;rosły, a w&nbsp;wielu okresach na to, żeby spadały. Ta presja powoduje, że spos&oacute;b organizacji produkcji, wykorzystane technologie i&nbsp;wszystko inne musi się u producent&oacute;w żywności zmieniać, żeby można było dostarczać coraz lepszą cenę produkt&oacute;w </em>&ndash; m&oacute;wi prof. Joanna Tyrowicz.</p><p style="text-align: justify;">Z badania wynika, że od 2015 roku Biedronka obniża tempo inflacji cen żywności w&nbsp;Polsce, a r&oacute;żnica między dynamiką cen żywności w&nbsp;sieci a resztą gospodarki w&nbsp;latach 2015&ndash;2024 wyniosła łącznie 25 pkt proc., co przekładało się na obniżenie rocznej dynamiki o&nbsp;ok. 0,6 pkt proc. Jednocześnie polski rynek detaliczny, mimo wzrostu udział&oacute;w największych sieci, pozostaje konkurencyjny na tle innych kraj&oacute;w UE, a obecność silnego lidera wymusza presję cenową także na konkurentach.</p><p style="text-align: justify;">Sieć należy też do najważniejszych pracodawc&oacute;w w&nbsp;dużym handlu detalicznym. Od połowy lat 2000. do 2024 roku stworzyła około 65 tys. nowych miejsc pracy. Dziś zatrudnia ok. 80 tys. os&oacute;b. W&nbsp;wielu mniejszych gminach pojedynczy sklep ma znaczenie por&oacute;wnywalne z&nbsp;lokalną szkołą czy urzędem. Otwarcie nowej plac&oacute;wki przekłada się też na wzrost wpływ&oacute;w z&nbsp;PIT w&nbsp;gminie o&nbsp;ok. 3,1&ndash;3,3 proc.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Widzimy dokładnie w&nbsp;danych kadrowych, że płace w&nbsp;Biedronce są dużo wyższe niż płaca minimalna. Są też bardzo r&oacute;wne, jeżeli chodzi o&nbsp;wynagrodzenia w&nbsp;r&oacute;żnych miejscach w&nbsp;kraju oraz&nbsp;wynagrodzenia kobiet i&nbsp;mężczyzn. Jest duży egalitaryzm płac </em>&ndash; m&oacute;wi Łukasz Rachel, adiunkt ekonomii z&nbsp;University College London.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; R&oacute;żnica w&nbsp;zarobkach między kobietami a mężczyznami wynosi około 1,5 proc., czyli z&nbsp;punktu widzenia statystycznego i&nbsp;badawczego mieści się w&nbsp;granicach błędu statystycznego, co też jest bardzo istotne</em> &ndash; podkreśla Arkadiusz Mierzwa, dyrektor do spraw korporacyjnych w&nbsp;sieci Biedronka.</p><p style="text-align: justify;">Ważną stroną modelu biznesowego sieci pozostają inwestycje i&nbsp;organizacja operacyjna. Biedronka inwestuje w&nbsp;logistykę, centra dystrybucyjne, systemy IT i&nbsp;zarządzanie łańcuchem dostaw. To przekłada się na wyższą produktywność, a zarazem wywiera presję modernizacyjną na producent&oacute;w żywności i&nbsp;innych dostawc&oacute;w, kt&oacute;rzy muszą dostosowywać procesy, technologie i&nbsp;koszty do wymagań dużej, nowoczesnej sieci.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; W raporcie omawiamy też kwestie produktywności polskiej gospodarki i&nbsp;Biedronki. Sieć była kołem zamachowym sektora usług i&nbsp;sektora handlu detalicznego.&nbsp;Duże wzrosty produktywności w&nbsp;Biedronce biorą się między innymi z&nbsp;wysokich inwestycji w&nbsp;kapitał. Wydaje się, że małe kroki technologiczne takich firm są tutaj kluczowe, r&oacute;wnież poprzez ich wpływ na produktywność w&nbsp;łańcuchach dostaw&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Łukasz Rachel.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; W następnych dekadach, żeby ten proces się rozwijał, potrzebna będzie nie&nbsp;tylko ekspansja sieci, ale też cały czas poprawianie wydajności. W pewnym momencie już nie&nbsp;będziemy otwierać nowych sklep&oacute;w albo będziemy ich stawiali relatywnie niewiele, więc cały wzrost będzie brał&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>z&nbsp;tego, czy w&nbsp;danym sklepie będą umieli lepiej dopasować ofertę do potrzeb klient&oacute;w </em>&ndash; m&oacute;wi prof. Joanna Tyrowicz.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash;&nbsp;Dziś operujemy w&nbsp;ponad 3,8 tys. lokalizacji. Mamy 17 centr&oacute;w dystrybucyjnych położonych w&nbsp;całej Polsce, co powoduje, że logistyka staje się coraz lepiej skrojona i&nbsp;dopasowana &ndash;</em>&nbsp;podkreśla Arkadiusz Mierzwa. &ndash;<em> Kolejny kamień milowy to sam model sklepu, kt&oacute;ry się zmienia i&nbsp;idzie wraz z&nbsp;oczekiwaniami polskiego klienta. Dwadzieścia parę lat temu sklepy wyglądały zupełnie inaczej, były hard dyskontami, w&nbsp;kt&oacute;rych cena była absolutnie kluczowym elementem przyciągającym klienta. Dziś doświadczenie zakupowe w&nbsp;nowoczesnym, nowo otwartym sklepie jest na poziomie supermarketu czy delikates&oacute;w, podobnie miks produktowy. Mimo to udało nam się dzięki temu modelowi dyskontowemu, ale z&nbsp;punktu widzenia zarządczego, utrzymać niskie ceny, kt&oacute;re są wabikiem, dla&nbsp;kt&oacute;rego klient przychodzi do sklepu sieci Biedronka.</em></p><p style="text-align: justify;">Skala działalności przekłada się r&oacute;wnież na finanse publiczne. Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci Biedronka, należy do największych podatnik&oacute;w CIT w&nbsp;kraju. W latach 2012&ndash;2024 firma wpłaciła z&nbsp;tego tytułu łącznie 7,2 mld zł. W efekcie Biedronka jest dziś nie&nbsp;tylko największą siecią detaliczną w&nbsp;Polsce, ale też ważnym elementem szerszej struktury gospodarczej &ndash; od rynku pracy i&nbsp;konsumpcji po ceny żywności, produktywność i&nbsp;dochody państwa.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1673927964_jmd_30_lat_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Skokowy wzrost funduszy na budownictwo społeczne. Liczba nowych mieszkań powinna iść w parze z ich jakością]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/skokowy-wzrost-funduszy-na,p49573173</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/skokowy-wzrost-funduszy-na,p49573173</guid>
     <pubDate>Fri, 17 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/budownictwo-spoleczne-2-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align: justify;"><strong>Polacy marzą o&nbsp;własnych mieszkaniach, jednak dla&nbsp;wielu ich zakup pozostaje poza&nbsp;zasięgiem finansowym. Z badań SGH wynika, że ponad 42 proc. respondent&oacute;w uznaje posiadanie własnego lokum za fundament poczucia bezpieczeństwa, a 69 proc. uzależnia od tego decyzję o&nbsp;założeniu rodziny. Rząd zwiększa inwestycje w&nbsp;budownictwo społeczne, a eksperci podkreślają, że kluczowe jest dbanie nie&nbsp;tylko o&nbsp;liczbę mieszkań, lecz także o&nbsp;wysoką jakość zasobu mieszkaniowego.</strong></p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Dla Polak&oacute;w posiadanie własnego mieszkania ma ogromne znaczenie. Wpływa na poczucie bezpieczeństwa, buduje tożsamość, poprawia jakość życia i&nbsp;pozwala kształtować wyższą samoocenę. Nasze badania pokazują, że ponad 42 proc. z&nbsp;nas uważa, iż własne mieszkanie daje stabilność w&nbsp;życiu &ndash;</em> m&oacute;wi dr Izabela Rudzka, ekspertka ds. mieszkalnictwa ze Szkoły Gł&oacute;wnej Handlowej w&nbsp;Warszawie.</p><p style="text-align: justify;">Z badań Izabeli Rudzkiej i&nbsp;Marka Bryxa oraz&nbsp;analiz IBRiS wynika, że mieszkanie w&nbsp;Polsce pełni przede wszystkim funkcję stabilizacyjną i&nbsp;społeczną. Respondenci wskazują je jako warunek poprawy jakości życia (25,7 proc.) i&nbsp;stabilizacji (22,7 proc.), a także czynnik budujący pozycję społeczną oraz&nbsp;wpływający na samoocenę.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Własne mieszkanie jest zabezpieczeniem &bdquo;tu i&nbsp;teraz&rdquo; dla&nbsp;68 proc. badanych. 8 proc. chce je kupić z&nbsp;myślą o&nbsp;dzieciach, a 22 proc. traktuje je jako inwestycję na przyszłość. Aż 69 proc. os&oacute;b odkłada decyzję o&nbsp;posiadaniu dzieci do momentu, gdy będą mieć własne mieszkanie &ndash;</em> podkreśla dr Izabela Rudzka.</p><p style="text-align: justify;">Niemal 80 proc. respondent&oacute;w deklaruje chęć jego zakupu, podczas gdy tylko 1 proc. zamierza wynajmować przez&nbsp;całe życie. Gł&oacute;wną przeszkodą są kwestie finansowe: brak wkładu własnego (55 proc.), wysokie raty kredytowe (49 proc.), brak zdolności kredytowej (45 proc.) oraz&nbsp;obawy o&nbsp;stabilność zatrudnienia (31 proc.). W tej sytuacji rośnie rola budownictwa społecznego, kt&oacute;re stabilizuje rynek i&nbsp;zwiększa dostępność mieszkań &ndash; zwłaszcza dla&nbsp;os&oacute;b o&nbsp;dochodach niekwalifikujących do wsparcia socjalnego, a jednocześnie zbyt niskich, by kupić mieszkanie na rynku komercyjnym. Szacuje się, że w&nbsp;tzw. luce czynszowej może się znajdować&nbsp;nawet 35 proc. gospodarstw domowych, czyli ok. 4 mln Polak&oacute;w.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Budownictwo komercyjne podlega prawom podaży i&nbsp;popytu, dlatego ceny mieszkań zmieniają się m.in. w&nbsp;zależności od dostępności grunt&oacute;w oraz&nbsp;wielu innych czynnik&oacute;w. Z kolei rozw&oacute;j budownictwa społecznego, kt&oacute;re rząd zamierza wspierać znaczącymi nakładami, może wpływać na koszt metra kwadratowego i&nbsp;cenę lokali, a w&nbsp;konsekwencji stabilizować rynek &ndash;</em> wyjaśnia Henryk Kwapisz, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Producent&oacute;w Wełny Mineralnej, Szklanej i&nbsp;Skalnej MIWO.</p><p style="text-align: justify;">Z danych GUS wynika, że w&nbsp;2025 roku oddano do użytku ok. 208,8 tys. mieszkań, czyli o&nbsp;ponad 4 proc. więcej niż rok wcześniej. Gł&oacute;wną siłą napędową pozostaje budownictwo deweloperskie, kt&oacute;re odpowiada za większość rynku. Segment mieszkań społecznych i&nbsp;komunalnych jest nadal niewielki &ndash; łącznie to ok. 7 tys. lokali. Największy wzrost zanotowano w&nbsp;budownictwie społecznym czynszowym: liczba oddanych mieszkań wzrosła do 4,3 tys., czyli o&nbsp;blisko 70 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;poprzednim rokiem. Jednocześnie spadła liczba nowych mieszkań komunalnych (o ok. 15 proc., do 1,6 tys.) oraz&nbsp;sp&oacute;łdzielczych (o blisko 30 proc., do ok. 930 lokali).</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Aby zwiększyć dostęp do mieszkań stabilnych pod względem poziomu czynszu i&nbsp;długość trwania umowy, trzeba zwiększyć zas&oacute;b mieszkań publicznych &ndash; socjalnych, komunalnych, społecznych czy sp&oacute;łdzielczych. Rząd w&nbsp;tym obszarze przygotował kilkanaście ustaw, kt&oacute;re mają temu służyć i&nbsp;kt&oacute;re są na r&oacute;żnym etapie prac rządowych i&nbsp;parlamentarnych &ndash;</em> m&oacute;wi Tomasz Lewandowski, podsekretarz stanu w&nbsp;Ministerstwie Rozwoju i&nbsp;Technologii.</p><p style="text-align: justify;">Rządowy pakiet zmian obejmuje m.in. reformę instytucji odpowiedzialnych za mieszkalnictwo &ndash; od sp&oacute;łek samorządowych po sp&oacute;łdzielnie i&nbsp;wsp&oacute;lnoty mieszkaniowe. Przewiduje także zwiększenie dostępności grunt&oacute;w pod inwestycje, m.in. poprzez wykorzystanie teren&oacute;w należących do sp&oacute;łek Skarbu Państwa oraz&nbsp;Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Kluczowe ma być r&oacute;wnież zapewnienie stabilnego, wieloletniego finansowania.</p><p style="text-align: justify;">W 2026 roku na mieszkalnictwo ma zostać przeznaczone rekordowe 6,7 mld zł z&nbsp;budżetu państwa, a wraz ze środkami z&nbsp;Krajowego Planu Odbudowy &ndash; łącznie 8,7 mld zł. Z tej kwoty 4 mld zł ma trafić na bezzwrotne granty dla&nbsp;samorząd&oacute;w, co ma umożliwić realizację inwestycji w&nbsp;blisko 900 lokalizacjach i&nbsp;budowę ok. 18 tys. mieszkań komunalnych oraz&nbsp;społecznych.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Zależy nam, żeby budować rynek najmu oparty na dw&oacute;ch komponentach budujących bezpieczeństwo. Po pierwsze, stabilny najem. Decydując się na umowy najmu, chcielibyśmy mieć przekonanie, że możemy mieszkać w&nbsp;tym mieszkaniu do końca swoich dni. Drugi aspekt to stabilność i&nbsp;bezpieczeństwo czynszowe. Chcielibyśmy, żeby czynsz był dostępny nie&nbsp;tylko w&nbsp;chwili, kiedy decydujemy się na to mieszkanie, ale r&oacute;wnież w&nbsp;perspektywie emerytury czy renty &ndash;</em> podkreśla wiceminister rozwoju i&nbsp;technologii.</p><p style="text-align: justify;">Rząd chce rozwijać bardziej dostępny najem społeczny, w&nbsp;kt&oacute;rym miesięczny czynsz ma być co najmniej o&nbsp;połowę niższy niż w&nbsp;najmie komercyjnym. To rozwiązanie przygotowane z&nbsp;myślą o&nbsp;gospodarstwach o&nbsp;średnich dochodach, kt&oacute;re nie&nbsp;mają zdolności kredytowej, a jednocześnie nie&nbsp;kwalifikują się do mieszkań komunalnych. W tym modelu kluczowe znaczenie ma nie&nbsp;tylko skala inwestycji, lecz także ich długoterminowa trwałość finansowa.</p><p style="text-align: justify;">Eksperci podkreślają, że w&nbsp;długiej perspektywie trzeba myśleć także o&nbsp;jakości zasobu mieszkaniowego.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Ilość nie&nbsp;stoi w&nbsp;sprzeczności z&nbsp;dbaniem o&nbsp;jakość. To nie&nbsp;tylko estetyka. Gdy m&oacute;wimy o&nbsp;zwiększonej efektywności energetycznej budynk&oacute;w, kt&oacute;re oddajemy w&nbsp;ramach wsp&oacute;łpracy z&nbsp;samorządami, to m&oacute;wimy przede wszystkim o&nbsp;niższych kosztach eksploatacji. Zwykliśmy się skupiać na aspekcie wysokości czynszu i&nbsp;z tej perspektywy oceniać, czy mieszkania są dostępne, a umyka nam niezwykle istotny, jeżeli nie&nbsp;istotniejszy aspekt koszt&oacute;w eksploatacyjnych &ndash;</em> podkreśla Tomasz Lewandowski.</p><p style="text-align: justify;">W wielu miastach znaczna część budynk&oacute;w komunalnych i&nbsp;społecznych powstała kilkadziesiąt lat temu i&nbsp;nie była systematycznie modernizowana. Przekłada się to na ich standard oraz&nbsp;koszty utrzymania.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Przez lata z&nbsp;uwagi na niski czynsz i&nbsp;niezbyt przemyślaną politykę samorządową wiele budynk&oacute;w i&nbsp;przestrzeni mieszkaniowych samorząd&oacute;w jest zaniedbana i&nbsp;wymaga ogromnych nakład&oacute;w. Z funduszy, kt&oacute;re oddajemy do dyspozycji samorząd&oacute;w, możemy proponować nawet do 85 proc. bezzwrotnego grantu na modernizację takich budynk&oacute;w mieszkaniowych &ndash;</em> zapowiada wiceminister.</p><p style="text-align: justify;">W Europie coraz większy nacisk kładzie się na uwzględnianie tzw. koszt&oacute;w cyklu życia budynku &ndash; obejmujących nie&nbsp;tylko samą budowę, lecz także p&oacute;źniejsze wydatki na energię, utrzymanie i&nbsp;modernizację. Takie podejście pomaga ograniczać koszty w&nbsp;długim okresie i&nbsp;wzmacnia stabilność całego systemu.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Nowoczesne budownictwo społeczne w&nbsp;Polsce wymaga przede wszystkim myślenia o&nbsp;całym cyklu życia budynk&oacute;w. Ważny jest aspekt ekonomiczny, ale nie&nbsp;tylko &bdquo;tu i&nbsp;teraz&rdquo;. Nie chodzi o&nbsp;to, by budować wyłącznie tanio, lecz by uwzględniać także koszty użytkowania. Liczy się nie&nbsp;tylko cena, ale przede wszystkim jakość i&nbsp;trwałość, kt&oacute;re ograniczają wydatki w&nbsp;czasie i&nbsp;zwiększają satysfakcję z&nbsp;użytkowania</em> &ndash; wyjaśnia Agnieszka Kalinowska-Sołtys, członkini Rady Programowej United Nations Global Compact Network Poland.</p><p style="text-align: justify;">Jak wskazuje ekspertka, dobre przykłady takiego podejścia można znaleźć m.in. w&nbsp;krajach skandynawskich. Realizowane tam inwestycje pokazują, że budownictwo społeczne może oferować wysoką jakość: mieszkańcy mają dostęp do światła dziennego, funkcjonalnych układ&oacute;w mieszkań i&nbsp;dobrze zaprojektowanych przestrzeni wsp&oacute;lnych. Jednocześnie rozwiązania takie jak prefabrykacja czy proste, trwałe materiały pozwalają ograniczać koszty zar&oacute;wno budowy, jak i&nbsp;p&oacute;źniejszego użytkowania.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Około 30 proc. budynk&oacute;w mieszkalnych ma syndrom chorego budynku, czyli jakość środowiska wewnętrznego jest na tyle zła, że sprzyja problemom zdrowotnym i&nbsp;obniża komfort życia. Musimy odwr&oacute;cić ten trend i&nbsp;zainwestować w&nbsp;rozwiązania, kt&oacute;re poprawiają jakość użytkowania. To wcale nie&nbsp;musi dużo kosztować &ndash; wystarczy mądry projekt, dobrze przemyślany i&nbsp;wdrożony. Przykłady z&nbsp;kraj&oacute;w skandynawskich pokazują, że jest to możliwe &ndash;</em> podkreśla Agnieszka Kalinowska-Sołtys.</p><p style="text-align: justify;"><em>&ndash; Efektywność energetyczna może obniżyć koszty ogrzewania, a komfort akustyczny sprawić, że będziemy się w&nbsp;takim mieszkaniu lepiej czuć. M&oacute;j apel do samorząd&oacute;w jest prosty: budujcie z&nbsp;głową, budujcie dla&nbsp;ludzi, myślcie o&nbsp;nich i&nbsp;o ich komforcie &ndash;</em> m&oacute;wi Henryk Kwapisz.</p><p style="text-align: justify;">O roli budownictwa społecznego, dostępności mieszkań oraz&nbsp;jakości zasobu mieszkaniowego eksperci i&nbsp;przedstawiciele administracji publicznej rozmawiali podczas konferencji &bdquo;Nowoczesne budownictwo społeczne &ndash; dobre praktyki i&nbsp;inspiracje dla&nbsp;samorząd&oacute;w&rdquo;, kt&oacute;ra odbyła się w&nbsp;Sejmie 15 kwietnia br.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/49573173_budownictwo_spoleczne_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Na bezdech senny w Polsce cierpi nawet 2 mln osób. Większość z nich nie jest zdiagnozowana ]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/na-bezdech-senny-w-polsce,p322413643</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/na-bezdech-senny-w-polsce,p322413643</guid>
     <pubDate>Fri, 17 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/szczepanski-bezdech-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Obturacyjny bezdech senny to choroba, kt&oacute;ra przez&nbsp;lata może pozostać niezauważona. Jest bowiem wiązany z&nbsp;chrapaniem, a przez&nbsp;to lekceważony. Niedotlenienie organizmu i&nbsp;częste wybudzenia w&nbsp;nocy znacznie pogarszają codzienne funkcjonowanie i&nbsp;grożą poważnymi powikłaniami. Bezdech senny nawet kilkukrotnie zwiększa ryzyko chor&oacute;b sercowo-naczyniowych, a także powoduje senność w&nbsp;ciągu dnia &ndash; niebezpieczną zwłaszcza dla&nbsp;kierowc&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify">Obturacyjny bezdech senny polega na powtarzających się podczas snu epizodach zatrzymania lub spłycenia oddechu. Najczęściej dochodzi do nich w&nbsp;pozycji na plecach, co wynika z&nbsp;obniżonego napięcia tkanek miękkich głowy i&nbsp;szyi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Bezdech senny objawia się gł&oacute;wnie chrapaniem &ndash; z&nbsp;tym pacjenci trafiają do lekarzy. W istocie jednak problem polega na tym, że chory przestaje w&nbsp;nocy oddychać, nie&nbsp;nabiera powietrza, czyli de facto się nie&nbsp;dotlenia&nbsp;</em>&ndash; tłumaczy w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria dr hab. n. med. Mirosław Szczepański, otolaryngolog, chirurg głowy i&nbsp;szyi, właściciel Centrum Medycznego AlmiMed. Jak dodaje, można rozr&oacute;żnić dwa podstawowe rodzaje bezdech&oacute;w. &ndash;&nbsp;<em>Pierwszy, tzw. centralny, najczęściej dotyczy os&oacute;b starszych. Drugi to bezdech obwodowy, wynikający gł&oacute;wnie z&nbsp;obturacji dr&oacute;g oddechowych. Stają się one za wąskie, żeby powietrze mogło przez&nbsp;nie&nbsp;bez problemu przepływać i&nbsp;żeby pacjent się natleniał.</em></p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d czynnik&oacute;w ryzyka przyczyniających się do rozwoju bezdechu sennego często wymienia się choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca i&nbsp;nadciśnienie tętnicze, problemy laryngologiczne, palenie tytoniu czy picie alkoholu przed snem. Częściej dotyczy os&oacute;b starszych i&nbsp;mężczyzn. Bezdech najczęściej wiązany jest z&nbsp;otyłością i&nbsp;nagromadzeniem tkanki tłuszczowej w&nbsp;okolicy szyi. Zdaniem dr. hab. Mirosława Szczepańskiego nie&nbsp;zawsze ma to odzwierciedlenie w&nbsp;praktyce klinicznej.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;To mit, ponieważ wielokrotnie trafiają do mojego gabinetu osoby obu płci, niekoniecznie z&nbsp;nadmierną masą ciała. To nie&nbsp;jest wcale choroba starszych pan&oacute;w. Często dotyka os&oacute;b, kt&oacute;re są bardzo aktywne zawodowo. Ignorują objawy bezdech&oacute;w, ponieważ zrzucają to na karb pośpiechu czy stresu</em> &ndash; wyjaśnia otolaryngolog.</p><p style="text-align:justify">Problem dotyczy gł&oacute;wnie os&oacute;b dorosłych. U dzieci zdarza się sporadycznie i&nbsp;najczęściej wiąże się z&nbsp;przerostem migdałk&oacute;w. Według statystyk, jakie przytacza dr hab. Mirosław Szczepański, na bezdech senny w&nbsp;Polsce może cierpieć 1,5&ndash;2 mln os&oacute;b. Szacuje się, że tylko 20 proc. jest zdiagnozowanych. Badanie poligraficzne wykrywające zaburzenia oddychania w&nbsp;trakcie snu można wykonać w&nbsp;szpitalu, klinice, ale także w&nbsp;domu, za pomocą przenośnego urządzenia. W rozpoznaniu i&nbsp;ocenie stopnia ciężkości choroby bierze się pod uwagę tzw. wsp&oacute;łczynnik bezdechu: AHI (apnea-hypopnea index). Jeśli wynosi powyżej pięciu zdarzeń oddechowych na godzinę, oznacza stan patologiczny.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla otolaryngolog, obturacyjny bezdech senny wpływa na funkcjonowanie pacjenta nie&nbsp;tylko w&nbsp;nocy, ale także w&nbsp;ciągu dnia i&nbsp;jest źr&oacute;dłem poważnych problem&oacute;w zdrowotnych. Choroba jest szczeg&oacute;lnie niebezpieczna w&nbsp;przypadku kierowc&oacute;w. Niedotlenienie tkanek organizmu podczas snu i&nbsp;nieuświadomione przebudzenia powodują senność i&nbsp;zmęczenie w&nbsp;ciągu dnia. Grozi to zaśnięciem podczas prowadzenia pojazdu. Badania wskazują, że obturacyjny bezdech senny zwiększa ryzyko wypadk&oacute;w drogowych nawet ponad sześciokrotnie. National Commission on Sleep Disorders Research w&nbsp;USA stwierdza, że senność może być przyczyną 42&ndash;54 proc. wszystkich wypadk&oacute;w, w&nbsp;tym 36 proc. ze skutkiem śmiertelnym.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Pacjenci rano budzą&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>zmęczeni, w&nbsp;ciągu dnia źle funkcjonują, boli ich głowa, są senni. Często u pacjent&oacute;w obniża się libido. Tę chorobę nazywamy skrytym zab&oacute;jcą. Nieleczony bezdech senny to nie&nbsp;tylko objawy laryngologiczne, ale też bardzo poważne problemy internistyczne&nbsp;&ndash;</em> zauważa dr hab. Mirosław Szczepański. <em>&ndash;&nbsp;Pacjent przecież jest stale niedotleniony w&nbsp;ciągu nocy. Po pewnym czasie mogą się rozwinąć problemy kardiologiczne. Około dw&oacute;ch&ndash;trzech razy częstsze jest prawdopodobieństwo zachorowania na nadciśnienie tętnicze, niewydolność krążenia, cukrzycę czy udar niedokrwienny.</em></p><p style="text-align:justify">Potwierdzają to badania naukowc&oacute;w z&nbsp;Yale School of Medicine, kt&oacute;re ukazały się pod koniec 2025 roku na łamach &bdquo;Journal of the American Heart Association&rdquo;. Wykazali oni, że obturacyjny bezdech senny wsp&oacute;łwystępujący z&nbsp;bezsennością może o&nbsp;143 proc. zwiększać ryzyko nadciśnienia tętniczego i&nbsp;o&nbsp;281 proc. chor&oacute;b serca.</p><p style="text-align:justify">Jak m&oacute;wi dr hab. Mirosław Szczepański, bezdech senny można z&nbsp;powodzeniem leczyć.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Jedną z&nbsp;metod jest terapia CPAP. To maszyna, kt&oacute;ra pomaga pacjentowi w&nbsp;nocy nabrać powietrze. Leczeniem jest r&oacute;wnież unormowanie wagi ciała, czym zajmują się lekarze interniści. My jako laryngolodzy możemy takiego pacjenta r&oacute;wnież leczyć w&nbsp;sytuacji, kiedy bezdechy wynikają z&nbsp;obturacji dr&oacute;g oddechowych:&nbsp;możemy je poszerzyć zar&oacute;wno w&nbsp;zakresie nosa, jak i&nbsp;gardła, podniebienia miękkiego czy języka&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia ekspert.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/322413643_szczepanski_bezdech_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich co roku pomaga tysiącom Europejczyków. Wiele skarg dotyczy migracji i wdrażania AI]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/europejski-rzecznik-praw,p2021477164</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/europejski-rzecznik-praw,p2021477164</guid>
     <pubDate>Thu, 16 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-wawrykiewicz-erpo-fotp.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich (ERPO) co roku udziela porad tysiącom obywateli Unii Europejskiej i&nbsp;rozpatruje skargi dotyczące ewentualnych naruszeń popełnianych przez&nbsp;unijne instytucje. Najistotniejsze interwencje dotyczą m.in. wdrażania narzędzi sztucznej inteligencji czy swobodnego przepływu ludzi między państwami członkowskimi. Zdaniem Michała Wawrykiewicza, europosła z&nbsp;KO, rola unijnego rzecznika jest bardzo istotna, mimo że nie&nbsp;ma charakteru sądowniczego.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich jest&nbsp;</em><em>powoływany&nbsp;</em><em>przez&nbsp;Parlament Europejski dla&nbsp;ochrony praw obywatelskich w&nbsp;zakresie relacji z&nbsp;instytucjami Unii Europejskiej. Ma strzec interes&oacute;w obywateli, ale także pracownik&oacute;w instytucji, organ&oacute;w czy agencji unijnych w&nbsp;zakresie dokonywanych przez&nbsp;te podmioty naruszeń &ndash;</em> wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Michał Wawrykiewicz, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich został ustanowiony w&nbsp;1995 roku. Jego zadaniem jest badanie skarg dotyczących przypadk&oacute;w niewłaściwego administrowania w&nbsp;instytucjach i&nbsp;organach UE. Mowa o&nbsp;sprawach związanych m.in. z&nbsp;nieuczciwym postępowaniem, dyskryminacją, nadużyciem uprawnień, brakiem lub odmową udzielania informacji, nieuzasadnioną zwłoką czy nieprawidłowymi procedurami.&nbsp;Unijny rzecznik powoływany jest na pięcioletnią kadencję. Od lutego 2025 roku funkcję tę pełni Teresa Anjinho z&nbsp;Portugalii.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich ma pomagać obywatelom na r&oacute;żnych płaszczyznach. W sytuacji, w&nbsp;kt&oacute;rej są składane jakiekolwiek wnioski czy petycje do instytucji unijnych, a instytucje te &ndash; w&nbsp;ocenie obywateli &ndash; działają nie&nbsp;tak, jak powinny i&nbsp;naruszają ich prawa, wtedy wkracza rzecznik </em>&ndash; m&oacute;wi europoseł.</p><p style="text-align:justify">Każda osoba niezadowolona z&nbsp;działania instytucji, organu, urzędu lub agencji UE powinna jednak w&nbsp;pierwszej kolejności zwr&oacute;cić się bezpośrednio do nich. Jeżeli to nie&nbsp;poskutkuje, może złożyć skargę do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.&nbsp;Należy ją złożyć w&nbsp;ciągu dw&oacute;ch lat od momentu, gdy skarżący dowie się o&nbsp;wystąpieniu danego problemu. Musi on ujawnić swoją tożsamość i&nbsp;jednoznacznie wskazać, kt&oacute;rej instytucji lub organu dotyczy i&nbsp;na czym polega problem. Można natomiast wnioskować o&nbsp;zachowanie poufności skargi.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Oczywiście rzecznik nie&nbsp;ma żadnych uprawnień o&nbsp;charakterze władczym. Jest jedynie organem doradczym, monitorującym działania. Natomiast jego rola w&nbsp;relacji obywatel kontra instytucje unijne jest bardzo istotna </em>&ndash; podkreśla Michał Wawrykiewicz.</p><p style="text-align:justify">Aby problem został rozwiązany, często wystarczy, by rzecznik poinformował daną instytucję o&nbsp;złożonej skardze. Jeśli jednak nie&nbsp;przyniesie to efektu, stara się on znaleźć rozwiązanie polubowne. W przypadku gdy i&nbsp;to nie&nbsp;zadziała, może wystosować zalecenia do danej instytucji. Jeżeli ta ich nie&nbsp;przyjmie, rzecznik może przedłożyć Parlamentowi Europejskiemu specjalne sprawozdanie, w&nbsp;wyniku kt&oacute;rego PE będzie musiał podjąć niezbędne działania.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Rola rzecznika w&nbsp;konstrukcji prawnej Unii Europejskiej jest odpowiednio umiejscowiona. Nie jest to ani prokuratura, ani sąd. Ma on stać na straży i&nbsp;pomagać obywatelom, ewentualnie kierować wnioski do odpowiednich instytucji, organ&oacute;w, agencji Unii Europejskiej, jeśli w&nbsp;ocenie rzecznika działają nieprawidłowo bądź jeżeli jest konieczność interwencji, czy to ze strony prokuratury, czy sądu. W mojej ocenie uprawnienia Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich są prawidłowo skonstruowane</em> &ndash; uważa europoseł.</p><p style="text-align:justify">Dane z&nbsp;ostatniego dostępnego sprawozdania za 2024 rok wskazują, że po pomoc rzecznika zgłosiło się 17 770 os&oacute;b. Udzielono 14 782 porady, kt&oacute;re zostały przekazane za pośrednictwem Interaktywnego Przewodnika na oficjalnej stronie internetowej ERPO. Jednocześnie rozpatrzono 2264 nowe skargi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Najistotniejsze interwencje Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich odnosiły się do spraw migracyjnych. Tutaj zastrzeżenia były zwłaszcza wobec funkcjonowania Frontexu i&nbsp;dochodzeń dotyczących jego interwencji na Morzu Śr&oacute;dziemnym, gdzie zginęło wiele os&oacute;b pr&oacute;bujących się&nbsp;</em><em>dostać&nbsp;</em><em>do Europy </em>&ndash; m&oacute;wi Michał Wawrykiewicz.</p><p style="text-align:justify">Poprzednia Europejska Rzeczniczka Praw Obywatelskich Emily O&HASH39;Reilly z&nbsp;własnej inicjatywy wszczęła dochodzenie po utonięciu setek ludzi na łodzi Adriana u wybrzeży Grecji w&nbsp;czerwcu 2023 roku. Wykazało ono, że obowiązujące unijne przepisy dotyczące poszukiwania i&nbsp;ratownictwa sprawiają, że Frontex jest uzależniony od działań państw członkowskich w&nbsp;zakresie ratowania życia na morzu. W trakcie incydentu z&nbsp;udziałem łodzi Adriana Frontex czterokrotnie proponował greckim władzom&nbsp;zapewnienie nadzoru nad statkiem z&nbsp;powietrza, ale nie&nbsp;otrzymał żadnej odpowiedzi. ERPO wezwała więc prawodawc&oacute;w w&nbsp;UE do rozważenia zmiany unijnych przepis&oacute;w dotyczących poszukiwania i&nbsp;ratownictwa.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Druga przestrzeń to wdrażanie sztucznej inteligencji w&nbsp;zakresie funkcjonowania instytucji unijnych. Obywatele skarżyli się, że jej implementowanie narusza ich prawa &ndash;</em> podkreśla europoseł KO.</p><p style="text-align:justify">W sprawozdaniu za 2024 rok podkreślono, że biuro rzecznika nadal koncentrowało się na kluczowych nowych obszarach takich jak sztuczna inteligencja, kt&oacute;ra może potencjalnie zwiększyć wydajność administracji publicznej UE, ale wymaga sprawowania rygorystycznego nadzoru przez&nbsp;człowieka.</p><p style="text-align:justify">W&nbsp;lutym 2026 roku Teresa Anjinho wszczęła dochodzenie w&nbsp;sprawie środk&oacute;w regulujących wykorzystanie sztucznej inteligencji przez&nbsp;ekspert&oacute;w zewnętrznych w&nbsp;ocenie unijnych wniosk&oacute;w o&nbsp;finansowanie. Skupi się ono na tym, czy zainteresowane instytucje wprowadziły wystarczające zabezpieczenia dotyczące wykorzystania narzędzi AI.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Polacy korzystają z&nbsp;instytucji skargi do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. To jest bardzo prosta procedura, w&nbsp;zasadzie niewymagająca szczeg&oacute;lnego sformalizowania. Każdy z&nbsp;nas może o&nbsp;nią wystąpić, jeśli czuje się pokrzywdzony przez&nbsp;instytucje unijne</em> &ndash; wyjaśnia Michał Wawrykiewicz.</p><p style="text-align:justify">Ze wszystkich ponad 2,2 tys. zarejestrowanych skarg w&nbsp;2024 roku 124 pochodziły z&nbsp;Polski. To prawie tyle samo, co z&nbsp;Włoch (125) i&nbsp;więcej niż z&nbsp;Francji (114).&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/2021477164_pe_wawrykiewicz_erpo_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Branża ubezpieczeniowa gotowa na przyspieszenie strategicznych inwestycji w Polsce. Występuje w podwójnej roli]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/branza-ubezpieczeniowa,p1523639011</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/branza-ubezpieczeniowa,p1523639011</guid>
     <pubDate>Thu, 16 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/wrzesinski-ubezpieczyciele-foto.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Sektor ubezpieczeniowy to jeden z&nbsp;gł&oacute;wnych inwestor&oacute;w instytucjonalnych w&nbsp;Polsce. W ubiegłym roku, jak wynika z&nbsp;danych Polskiej Izby Ubezpieczeń, ulokował 111,5 mld zł w&nbsp;obligacjach i&nbsp;innych papierach o&nbsp;stałej kwocie dochodu oraz&nbsp;ponad 20 mld zł w&nbsp;udziałach, akcjach i&nbsp;papierach o&nbsp;zmiennej kwocie. Ubezpieczyciele zapowiadają, że są gotowi na wzrost zaangażowania kapitału w&nbsp;strategiczne inwestycje energetyczne, infrastrukturalne i&nbsp;technologiczne. Ich rola będzie kluczowa także ze względu na konieczność zabezpieczenia ryzyka związanego z&nbsp;tymi inwestycjami.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jako sektor ubezpieczeniowy jesteśmy gotowi na przyspieszenie długoterminowych inwestycji w&nbsp;Polsce. Występujemy w&nbsp;dw&oacute;ch rolach: jako ubezpieczyciel projekt&oacute;w inwestycyjnych i&nbsp;jako inwestor długoterminowy </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Piotr Wrzesiński, wiceprezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.&nbsp;<em>&ndash; Branża to 130 mld zł, część z&nbsp;tych środk&oacute;w możemy przeznaczyć na inwestycje o&nbsp;długoterminowym charakterze, przede wszystkim inwestycje infrastrukturalne</em>.</p><p style="text-align:justify">Inwestycje infrastrukturalne i&nbsp;energetyczne, strategiczne z&nbsp;punktu widzenia bezpieczeństwa, odporności i&nbsp;gospodarki państwa, takie jak np. budowa morskich farm wiatrowych na Bałtyku czy pierwszej elektrowni jądrowej, to wielomiliardowe projekty, o&nbsp;dużym stopniu złożoności, zar&oacute;wno od strony technologicznej, jak i&nbsp;logistycznej czy operacyjnej, wymagające zaangażowania wielu podmiot&oacute;w. Ubezpieczyciele zyskują więc na znaczeniu jako podmioty zapewniające ochronę dla&nbsp;nowych, coraz bardziej złożonych&nbsp;i kapitałochłonnych rodzaj&oacute;w ryzyka.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Sektor ubezpieczeniowy jest niezbędny przy długoterminowych inwestycjach przede wszystkim jako strona zabezpieczająca ryzyko. Inwestycje infrastrukturalne nie&nbsp;są możliwe bez ubezpieczeń i&nbsp;zabezpieczenia ryzyka &ndash;</em> wskazuje Piotr Wrzesiński podczas Banking &amp; Insurance Forum.</p><p style="text-align:justify">Jak w&nbsp;niedawnym komentarzu podkreślił Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU, prowadzone projekty infrastrukturalne i&nbsp;energetyczne będą oznaczać dla&nbsp;zakład&oacute;w ubezpieczeniowych m.in. szanse na rozw&oacute;j ubezpieczeń konstrukcyjno-budowlanych, OC, transportowych oraz&nbsp;gwarancji ubezpieczeniowych.&nbsp;Rozw&oacute;j projektu pierwszej w&nbsp;Polsce elektrowni jądrowej wiąże się z&nbsp;kolei z&nbsp;pracami nad konstrukcją tzw. poolu jądrowego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Już dzisiaj bierzemy udział w&nbsp;tych rozmowach. Sektor ubezpieczeniowy rozmawia o&nbsp;poolu ubezpieczeniowym, kt&oacute;ry jest niezbędnym elementem takiej inwestycji </em>&ndash; podkreśla wiceprezes PIU.</p><p style="text-align:justify">Pool jądrowy to porozumienie wielu firm ubezpieczeniowych, kt&oacute;re mają wsp&oacute;lnie ubezpieczyć ryzyko związane z&nbsp;przygotowaniem, budową i&nbsp;eksploatacją elektrowni jądrowej, a także z&nbsp;łańcuchem dostaw. Zakres obejmuje m.in. ryzyka odpowiedzialności cywilnej operatora elektrowni jądrowej. Skonstruowanie poolu jądrowego wymaga opracowania zasad i&nbsp;struktury organizacyjnej, nowych rozwiązań prawnych regulujących odpowiedzialność cywilną za ewentualne szkody czy proces&oacute;w likwidacji szk&oacute;d. Zainteresowanie uczestnictwem w&nbsp;konsorcjum wyraziło kilkanaście zakład&oacute;w ubezpieczeniowych. Według wcześniejszych zapowiedzi prasowych taki pool ma powstać jeszcze w&nbsp;tym roku.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje ekspert, pool to jeden z&nbsp;obszar&oacute;w, kt&oacute;ry będzie wymagać zmian w&nbsp;prawie i&nbsp;kt&oacute;ry hamuje dziś większe zaangażowanie sektora w&nbsp;rozw&oacute;j tych inwestycji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Z jednej strony są bariery regulacyjne, wymagane zmiany prawne. Przykładem tego jest już wspomniany pool jądrowy. Do funkcjonowania takiego rozwiązania będą potrzebne zmiany ustawowe, nad kt&oacute;rymi też jako sektor pracujemy </em>&ndash; wskazuje Piotr Wrzesiński. &ndash;<em> Drugą ważną rzeczą jest brak długoterminowych instrument&oacute;w, w&nbsp;kt&oacute;re sektor ubezpieczeniowy m&oacute;głby w&nbsp;miarę łatwy spos&oacute;b inwestować.</em></p><p style="text-align:justify">W maju 2025 roku Polskie Elektrownie Jądrowe wybrały czterech broker&oacute;w ubezpieczeniowych, kt&oacute;rzy będą wspierać sp&oacute;łkę w&nbsp;zakupie ubezpieczeń koniecznych do realizacji poszczeg&oacute;lnych etap&oacute;w inwestycji. Są oni odpowiedzialni za bieżącą obsługę ubezpieczeniową sp&oacute;łki oraz&nbsp;za zaaranżowanie um&oacute;w ubezpieczenia związanych z&nbsp;projektem budowy elektrowni. PEJ wdrażają program ubezpieczenia kontrolowany przez&nbsp;inwestora, polegający na samodzielnym zawieraniu um&oacute;w ubezpieczenia &ndash; tzw. Owner Controlled Insurance Program. Jak podkreślają władze sp&oacute;łki, takie działanie zapewni kontrolę nad kosztami ubezpieczenia i&nbsp;umożliwi wykorzystanie potencjału polskiego rynku ubezpieczeniowego.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1523639011_wrzesinski_ubezpieczyciele_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Prof. Małgorzata Molęda-Zdziech: Węgrzy nie lubią nagłych zmian. Po nowym rządzie nie należy się spodziewać rewolucji]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/prof-malgorzata,p96034869</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/prof-malgorzata,p96034869</guid>
     <pubDate>Thu, 16 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/moleda-zdziech-wegry-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Według wstępnych wynik&oacute;w opozycyjna partia TISZA wygrała niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech,&nbsp;uzyskując większość konstytucyjną. To oznacza, że po 16 latach ze stanowiska premiera ustąpi Viktor Orb&aacute;n, a jego miejsce zajmie lider zwycięskiej partii P&eacute;ter Magyar. Już zapowiedział, że pierwszą podr&oacute;ż zagraniczną odbędzie do Polski. Eksperci mają nadzieję, że nastąpi ocieplenie dwustronnych relacji i&nbsp;że Węgry staną się godnym zaufania partnerem w&nbsp;Unii Europejskiej.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy dużą zmianę polityczną na Węgrzech. Po 16 latach rząd&oacute;w Viktora Orb&aacute;na społeczeństwo powiedziało &bdquo;nie&rdquo;. Mieliśmy historycznie wysoką frekwencję, bo prawie 80 proc. Węgierek i&nbsp;Węgr&oacute;w poszło do urn. Co więcej, kandydat TISZA P&eacute;ter Magyar uzyskał większość konstytucyjną, czyli będzie m&oacute;gł wprowadzać zmiany według swojego zaplanowanego scenariusza </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria dr hab. Małgorzata Molęda-Zdziech, prof. SGH, kierowniczka Katedry Studi&oacute;w Politycznych, członkini KE Team Europe Direct Polska.</p><p style="text-align:justify">Frekwencja w&nbsp;wyborach parlamentarnych, kt&oacute;re odbyły się 12 kwietnia br., wyniosła 79,55 proc. Oznacza to, że sw&oacute;j głos oddało nieco ponad 5,96 mln Węgr&oacute;w z&nbsp;7,5 mln uprawnionych. Po przeliczeniu 98,93 proc. głos&oacute;w partia TISZA uzyskała 52,1 proc. poparcia, podczas gdy koalicja Fidesz&ndash;KDNP &ndash; 39,53 proc. Zwycięskie ugrupowanie zagwarantowało sobie 136 mandat&oacute;w w&nbsp;199-osobowym, jednoizbowym parlamencie. Do większości konstytucyjnej potrzeba 2/3 głos&oacute;w (133).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; P&eacute;ter Magyar nie&nbsp;jest kandydatem progresywnym. Nie będziemy więc mieli rewolucji. On sam m&oacute;wił, że jego programem jest ewolucja. Natomiast liczymy na to, że Węgry będą godnym zaufania partnerem w&nbsp;Unii Europejskiej, nie&nbsp;będą na przykład blokować pakiet&oacute;w sankcji dla&nbsp;Rosji. Dla P&eacute;tera Magyara jednym z&nbsp;gł&oacute;wnych element&oacute;w kampanii było sprzeciwienie się sojuszowi z&nbsp;Rosją i&nbsp;wyjście spod jej wpływ&oacute;w</em> &ndash; podkreśla prof. Małgorzata Molęda-Zdziech. <em>&ndash; Kroplą, kt&oacute;ra przelała czarę goryczy i&nbsp;spowodowała masową mobilizację społeczeństwa, było ujawnianie taśm i&nbsp;wsp&oacute;łpracy z&nbsp;Rosją. Dla węgierskiego społeczeństwa było to nie&nbsp;do zaakceptowania, nawet dla&nbsp;młodego pokolenia, ponieważ pamięć historyczna jest wiecznie żywa.</em></p><p style="text-align:justify">TISZA zapowiada pragmatyczną, ale euroatlantycką politykę zagraniczną. Chce utrzymać zaangażowanie w&nbsp;Unię Europejską i&nbsp;NATO, mieć zr&oacute;wnoważone, ale przejrzyste relacje z&nbsp;Rosją i&nbsp;Chinami oraz&nbsp;zacieśnić wsp&oacute;łpracę z&nbsp;krajami Europy Środkowej. Stosunki z&nbsp;Rosją w&nbsp;dużej mierze będą uzależnione od tempa dywersyfikacji dostaw surowc&oacute;w, kt&oacute;re dziś płyną gł&oacute;wnie z&nbsp;kierunku wschodniego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wiemy na pewno, że P&eacute;ter Magyar z&nbsp;drugą wizytą uda się od razu do Brukseli, z&nbsp;pierwszą do Polski. Pokazuje więc, z&nbsp;kim chciałby wsp&oacute;łpracować. Oczywiście ta wizyta ma mieć charakter pragmatyczny, bo Węgry bardzo potrzebują środk&oacute;w finansowych. Ich gospodarka jest w&nbsp;fatalnym stanie</em>&nbsp;&ndash; ocenia prof. SGH. <em>&ndash; Mają wysoką inflację. Prawie 20 proc. Węgr&oacute;w i&nbsp;Węgierek żyje poniżej minimum socjalnego, czyli mają trudność, by związać koniec z&nbsp;końcem. Stąd potrzeba odblokowania środk&oacute;w unijnych. Węgry chcą</em><em>&nbsp;się</em><em>&nbsp;dowiedzieć, jak Polska to zrobiła, i&nbsp;na pewno liczą na jej poparcie w&nbsp;odblokowaniu środk&oacute;w unijnych.</em></p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;priorytet&oacute;w przyszłego rządu Węgier będzie odblokowanie około 18 mld euro ze środk&oacute;w unijnych, kt&oacute;re &ndash; jak liczy Magyar &ndash; pomogą pobudzić wzrost gospodarczy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Na fali zwycięstwa wyborczego P&eacute;tera Magyara dużo się m&oacute;wi o&nbsp;powrocie do tysiącletniej historii relacji polsko-węgierskich. W&nbsp;ostatnim czasie były one trudne. Jednak dużo wsp&oacute;łpracujemy, chociażby w&nbsp;wymiarze europejskim </em>&ndash; podkreśla dr hab. Małgorzata Molęda-Zdziech. &ndash;<em> Za czas&oacute;w Viktora Orb&aacute;na Uniwersytet Środkowoeuropejski został przeniesiony do Wiednia, ponieważ nie&nbsp;była zagwarantowana wolność badań naukowych. Ciekawe, jak dalej potoczą się losy tej plac&oacute;wki, bo wsp&oacute;łpraca ze środowiskami węgierskimi w&nbsp;wymiarze naukowym też była zawsze bardzo efektywna i&nbsp;dynamiczna.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreślił premier Donald Tusk, stosunki między Polską a Węgrami będą rozwijane w&nbsp;wymiarze strategicznym.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dajmy się Węgrom cieszyć zmianą polityczną, poczekajmy na pierwsze wizyty zagraniczne, bo wtedy zobaczymy, w&nbsp;kt&oacute;rych formatach politycznych P&eacute;ter Magyar widzi swoją aktywną rolę. Poczekajmy też na jego udział w&nbsp;Radzie Europejskiej, abyśmy zobaczyli też, na ile nowe standardy&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>zakorzenią w&nbsp;życiu publicznym&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi ekspertka SGH.</p><p style="text-align:justify">TISZA zapowiada przywr&oacute;cenie praworządności oraz&nbsp;systemu kontroli i&nbsp;r&oacute;wnowagi, wyeliminowanie korupcji, przystąpienie do Prokuratury Europejskiej i&nbsp;ustanowienie nowego, przejrzystszego systemu funkcjonowania państwa.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Natura Węgr&oacute;w jest taka, że nie&nbsp;lubią nagłych zmian. Skuteczność kampanii P&eacute;tera Magyara, poza&nbsp;metodami, kt&oacute;re stosował, opartymi na bezpośrednim kontakcie i&nbsp;codziennej pracy w&nbsp;terenie, wynika z&nbsp;tego, że znał przeciwnika. Sam był przecież aktywnym działaczem Fideszu. Zresztą m&oacute;wił, że wszedł do tej partii, ponieważ był wtedy jeszcze pod wpływem charyzmy Viktora Orb&aacute;na &ndash;</em> wyjaśnia prof. Małgorzata Molęda-Zdziech. <em>&ndash; Przypomnijmy, że Viktor Orb&aacute;n, wchodząc do polityki, był kandydatem demokratycznym, znającym angielski. Chętnie przyjeżdżał do Brukseli, był dowcipny, miał pewną wizję, dopiero potem jego rządy przekształciły się w&nbsp;system klasycznej oligarchii.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, odwr&oacute;cenie tego systemu będzie poważnym wyzwaniem.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Widzimy to po Polsce, a takiej skali oligarchizacji przecież nie&nbsp;mieliśmy. Odzyskanie sprawczości instytucji, r&oacute;wnież w&nbsp;wymiarze sądowniczym, będzie na pewno długim i&nbsp;bolesnym procesem </em>&ndash; dodaje ekspertka.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/96034869_moleda_zdziech_wegry_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Rower staje się codziennym środkiem transportu dla milionów Polaków. Braki w wiedzy zwiększają ryzyko na drogach]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/rower-staje-sie,p1353196325</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/rower-staje-sie,p1353196325</guid>
     <pubDate>Thu, 16 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/rowerowa-polska-foto_1.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Jazda na rowerze jest najbardziej powszechną aktywnością fizyczną Polak&oacute;w &ndash; wynika z&nbsp;raportu &bdquo;Rowerowa Polska PZU&rdquo;. Na rowerze jeździ ok. 19 mln os&oacute;b, czyli 80 proc. społeczeństwa w&nbsp;wieku 18&ndash;65 lat, a jedynie 1 proc. badanych deklaruje, że nigdy nie&nbsp;korzystało z&nbsp;jednośladu. Coraz większa liczba rowerzyst&oacute;w oznacza jednak także rosnące wyzwania dla&nbsp;bezpieczeństwa na drogach, zwłaszcza że rower coraz częściej pełni nie&nbsp;tylko funkcję rekreacyjną, ale też transportową.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Według niekt&oacute;rych badań Polska jest na trzecim miejscu w&nbsp;Europie pod względem liczby rower&oacute;w na głowę, po Niemczech i&nbsp;krajach skandynawskich, a przed Holandią, co interesujące. Powoli staje się więc krajem, w&nbsp;kt&oacute;rym rower jest obecny w&nbsp;naszym codziennym życiu </em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Agnieszka Żebrowska, dyrektorka Biura Sponsoringu i&nbsp;Prewencji w&nbsp;PZU.</p><p style="text-align:justify">Z badań przeprowadzonych na potrzeby raportu &bdquo;Rowerowa Polska PZU&rdquo; wynika, że w&nbsp;sezonie wiosenno-letnim 56 proc. rowerzyst&oacute;w korzysta z&nbsp;roweru co najmniej kilka razy w&nbsp;tygodniu, a 21 proc. robi to niemal codziennie. Coraz więcej os&oacute;b siada na rower r&oacute;wnież poza&nbsp;tradycyjnym sezonem &ndash; aż&nbsp;20 proc. deklaruje regularną jazdę także jesienią i&nbsp;zimą. Tylko niewielka część rowerzyst&oacute;w zupełnie rezygnuje z&nbsp;jazdy, gdy robi się chłodniej.</p><p style="text-align:justify">Dla&nbsp;większości Polak&oacute;w rower to przede wszystkim aktywność rekreacyjna &ndash; 82 proc. traktuje go jako okazję do relaksu, 77 proc. jako spos&oacute;b dbania o&nbsp;zdrowie, a 74 proc. jako element poprawy kondycji fizycznej. Jednocześnie 66 proc. wskazuje na możliwość spędzania czasu z&nbsp;bliskimi, a 60 proc. na ekologiczny charakter tej formy transportu. Zmienia się jednak funkcja roweru &ndash; dla&nbsp;31 proc. użytkownik&oacute;w jest on środkiem transportu, a w&nbsp;największych miastach powyżej 500 tys. mieszkańc&oacute;w odsetek ten sięga 40 proc. Co 10. badany traktuje rower wyłącznie jako narzędzie do przemieszczania się. W praktyce większość przejazd&oacute;w ma charakter lokalny &ndash; 76 proc. rowerzyst&oacute;w najczęściej pokonuje dystanse do 10 km.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Rower staje się coraz popularniejszy wśr&oacute;d naszych rodak&oacute;w, kt&oacute;rzy nie&nbsp;patrzą już na niego tylko przez&nbsp;pryzmat sportu i&nbsp;ścigania się, ale r&oacute;wnież traktują przemieszczanie się nim jako część codziennego stylu życia. Sam korzystam z&nbsp;roweru w&nbsp;codziennym życiu, czyli w&nbsp;dojazdach do pracy czy sklepu</em>&nbsp;&ndash; tłumaczy Radosław Gołębiewski, uczestnik ultrawyścig&oacute;w kolarskich, gość specjalny programu &bdquo;Rowerowa Polska PZU&rdquo;.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Rower to nie&nbsp;tylko wielkomiejski spos&oacute;b na spędzanie wolnego czasu. Dla wielu Polak&oacute;w jest to jedyny środek komunikacji, ponieważ 10 mln Polak&oacute;w jest wykluczonych komunikacyjnie, jak wynika z&nbsp;najnowszych badań opublikowanych przez&nbsp;Sejm</em> &ndash; m&oacute;wi dyrektorka sponsoringu i&nbsp;prewencji w&nbsp;PZU.<em>&nbsp;</em></p><p style="text-align:justify">Rosnąca liczba rowerzyst&oacute;w oznacza jednak także większe wyzwania dla&nbsp;bezpieczeństwa &ndash; zar&oacute;wno po stronie infrastruktury, jak i&nbsp;samych badanych. Użytkownicy jednoślad&oacute;w jako największe problemy wskazują zły stan dr&oacute;g (80 proc.), brak poboczy (75 proc.) i&nbsp;niewystarczającą liczbę dr&oacute;g rowerowych (73 proc.). Ponad 60 proc. zwraca też uwagę na niedostateczne oświetlenie tras, śmieci czy brak stacji naprawczych. Rowerzyści mierzą się także z&nbsp;zachowaniami innych uczestnik&oacute;w ruchu &ndash; 77 proc. wskazuje na nieuważnych pieszych, 75 proc. na niebezpieczne zachowania kierowc&oacute;w, a 72 proc. na użytkownik&oacute;w hulajn&oacute;g. Blisko połowa badanych doświadcza agresji na drodze.</p><p style="text-align:justify">Dlatego też program &bdquo;Rowerowa Polska PZU&rdquo; koncentruje się na poprawie bezpieczeństwa. Jego celem jest promowanie bezpiecznej jazdy, edukacja oraz&nbsp;budowanie odpowiedzialności wszystkich uczestnik&oacute;w ruchu drogowego &ndash; zar&oacute;wno rowerzyst&oacute;w, jak i&nbsp;kierowc&oacute;w czy pieszych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Jak wynika z&nbsp;naszego raportu, większość rowerzyst&oacute;w nie&nbsp;zna&nbsp;przepis&oacute;w ruchu drogowego, w&nbsp;związku z&nbsp;tym stanowią potencjalne zagrożenie dla&nbsp;siebie i&nbsp;innych uczestnik&oacute;w. Stąd gł&oacute;wnym celem &bdquo;</em><em>Rowerowej Polski PZU&rdquo;</em><em> jest budowanie kultury bezpiecznej jazdy, bo rower jest wspaniałą aktywnością, pod warunkiem że jest używany w&nbsp;taki spos&oacute;b, żeby sprzyjał zdrowiu i&nbsp;bezpieczeństwu&nbsp;&ndash;</em> przekonuje Agnieszka Żebrowska.</p><p style="text-align:justify">78 proc. badanych potrafi wskazać przynajmniej jeden warunek dopuszczający jazdę rowerem po chodniku, jednak wszystkie prawidłowe odpowiedzi zna zaledwie 2 proc. respondent&oacute;w. 59 proc. badanych przyznaje, że często spotyka na drodze uczestnik&oacute;w ruchu poruszających się niezgodnie z&nbsp;przepisami, a tylko co druga osoba potrafi wskazać wszystkie elementy obowiązkowego wyposażenia roweru. Najczęściej wymieniane są sprawny hamulec (79 proc.), tylne światło i&nbsp;odblask (76 proc.), przednie oświetlenie (70 proc.) oraz&nbsp;sygnał dźwiękowy (66 proc.), ale część respondent&oacute;w błędnie uznaje za obowiązkowe także inne elementy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przemieszczamy się po ulicach, gdzie jednak obowiązują nas przepisy. Przejeżdżanie na czerwonych światłach czy na pasach dla&nbsp;pieszych to łamanie przepis&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; przypomina Radosław Gołębiewski. &ndash;&nbsp;<em>Wpływa to też na zły wizerunek rowerzyst&oacute;w wśr&oacute;d kierowc&oacute;w </em>&ndash;&nbsp;dodaje<em>.</em></p><p style="text-align:justify">Trzy czwarte rowerzyst&oacute;w przyznaje, że zdarza im się jeździć bez kasku. Osoby z&nbsp;tej grupy najczęściej deklarują, że nie&nbsp;zakładają kasku, gdy mają przejechać kr&oacute;tki dystans. Najczęściej przyznają się do tego mieszkańcy wsi (17 proc.) i&nbsp;najmłodsi badani (w wieku 18&ndash;24 lat), kt&oacute;rzy częściej są przekonani, że jeżdżą ostrożnie (45 proc.) lub są przejęci swoim wyglądem. Rowerzyści częściej mają przy sobie podstawowy zestaw naprawczy niż apteczkę, co pokazuje, że większą wagę przywiązują do sprawności sprzętu niż do własnego bezpieczeństwa w&nbsp;razie wypadku.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1353196325_rowerowa_polska_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Szykują się zmiany w unijnym systemie handlu emisjami. Komisja Europejska zapowiada przegląd ETS w lipcu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/szykuja-sie-zmiany-w,p721376014</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/szykuja-sie-zmiany-w,p721376014</guid>
     <pubDate>Wed, 15 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-ets-zmiany-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Zdaniem przewodniczącej Komisji Europejskiej system handlu emisjami CO<sub>2</sub> wymaga modernizacji i&nbsp;uelastycznienia. Trwają już prace nad konkretnymi zmianami, kt&oacute;re mają być gotowe do lipca 2026 roku. R&oacute;wnież w&nbsp;Parlamencie Europejskim coraz więcej jest zwolennik&oacute;w reformy ETS i&nbsp;odsunięcia wdrożenia ETS2 o&nbsp;kilka lat. Nie brakuje jednak głos&oacute;w wzywających do całkowitej rezygnacji z&nbsp;systemu.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Mamy wojnę w&nbsp;Ukrainie, konflikt na Bliskim Wschodzie, są obawy o&nbsp;dostawy paliw. Mamy też konsument&oacute;w, kt&oacute;rzy mają określoną odporność na ponoszenie pewnych koszt&oacute;w i&nbsp;obciążeń. Patrząc na te wszystkie obszary, nasza delegacja, po głębokiej analizie, dyskusjach i&nbsp;naciskach, coraz bardziej przychyla się do tego, że przepisy ETS-u należy zweryfikować i&nbsp;urealnić, żeby nie&nbsp;zabijać europejskiej gospodarki, rynku pracy i&nbsp;konkurencyjności </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Elżbieta Łukacijewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej, należąca do Europejskiej Partii Ludowej.</p><p style="text-align:justify">System ETS działa od 2005 roku. Jest pierwszym i&nbsp;jednym z&nbsp;największych na świecie rynkiem handlu emisjami dwutlenku węgla. Opiera się na zasadzie &bdquo;cap and trade&rdquo; i&nbsp;odnosi się do limitu ustalonego dla&nbsp;całkowitej ilości gaz&oacute;w cieplarnianych, kt&oacute;re mogą być emitowane przez&nbsp;instalacje i&nbsp;operator&oacute;w objętych systemem.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Muszą nastąpić zmiany. Najlepiej, żeby ETS2 został odsunięty w&nbsp;czasie na tyle, ile się da, na tak długo, jak trwają konflikty i&nbsp;problemy. Musimy mieć świadomość, że to są też środki na r&oacute;żne restrukturyzacje, renowacje, kt&oacute;re służą także ograniczeniu emisji. Potrzebne jest więc podejście zdroworozsądkowe, a nie&nbsp;takie, jakie reprezentują Socjaliści, Renew czy Zieloni, według kt&oacute;rego wszystko trzeba ograniczyć i&nbsp;wyrzucić to, co zanieczyszcza. Tak jakby powietrze nad Europą stało w&nbsp;miejscu i&nbsp;jeżeli tylko będziemy je chronić i&nbsp;ograniczać emisję, to będziemy piękni, zdrowi, długo żyli, a wszyscy inni będą funkcjonować w&nbsp;złym środowisku. Niestety tak nie&nbsp;jest</em> &ndash; uważa Elżbieta Łukacijewska.</p><p style="text-align:justify">Jak podaje Europejska Agencja Środowiska, między 2005 a 2024 rokiem emisje z&nbsp;instalacji stacjonarnych w&nbsp;Europie spadły o&nbsp;51 proc. Na podstawie deklaracji państw członkowskich agencja szacuje, że do 2030 roku w&nbsp;scenariuszu WEM (z istniejącymi zasobami) mają spaść o&nbsp;62 proc. w&nbsp;por&oacute;wnaniu do 2005 roku, a w&nbsp;scenariuszu WAM (z dodatkowymi środkami) &ndash; o&nbsp;66 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>ETS w&nbsp;moim przekonaniu jest błędem. Zmiany wprowadzone przez&nbsp;regulacje związane z&nbsp;Zielonym Ładem, ale gł&oacute;wnie ETS, doprowadziły europejską&nbsp;</em><em>gospodarkę&nbsp;</em><em>do poważnych problem&oacute;w. Dzisiaj słyszymy to r&oacute;wnież z&nbsp;ust przedstawicieli Komisji. Przewodnicząca Ursula von der Leyen w&nbsp;Parlamencie Europejskim w&nbsp;Strasburgu m&oacute;wi o&nbsp;tym, że potrzebujemy ETS-u, ale musimy go zmodernizować. To oznacza, że dostrzeżone zostały problemy, kt&oacute;re z&nbsp;tego wynikają &ndash;</em> zaznacza Beata Szydło, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości, członkini&nbsp;Europejskich Konserwatyst&oacute;w i&nbsp;Reformator&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Jak podaje Komisja Europejska, ETS jest kluczowym czynnikiem dekarbonizacji, kt&oacute;ry już wpłynął na zużycie paliw kopalnych i&nbsp;zmniejszenie zależności UE od importu oraz&nbsp;ograniczenie emisji CO<sub>2</sub>. Dlatego, zdaniem Ursuli von der Leyen, ETS musi zostać utrzymany, ale potrzeba jego modernizacji i&nbsp;uelastycznienia. Podczas konferencji 19 marca br. przewodnicząca wspomniała o&nbsp;czterech środkach, kt&oacute;re są przygotowywane w&nbsp;Komisji. Chodzi m.in. o&nbsp;aktualizację poziom&oacute;w odniesienia dla&nbsp;bezpłatnych przydział&oacute;w z&nbsp;uwzględnieniem obaw przemysłu oraz&nbsp;zwiększenie rezerwy stabilności rynku, aby ograniczyć zmienność cen. W zakresie zmian w&nbsp;rezerwie Komisja Europejska przedstawiła propozycje 1 kwietnia br. Kolejny obszar, w&nbsp;kt&oacute;rym planowane są zmiany, to środki średnioterminowe, w&nbsp;tym kwestia bezpłatnych uprawnień dla&nbsp;przemysłu po 2034 roku.&nbsp;Czwarta kwestia to wsparcie inwestycji w&nbsp;dekarbonizację i&nbsp;czyste technologie. Przewodnicząca KE zapowiedziała uruchomienie programu ETS Investment Booster, kt&oacute;ry będzie dysponował budżetem w&nbsp;wysokości 30 mld euro, finansowanym z&nbsp;400 mln uprawnień do emisji ETS.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Modernizacja tego systemu, czyli nakładania dodatkowych opłat, niczego nie&nbsp;zmieni. Trzeba z&nbsp;tego zrezygnować i</em><em>&nbsp;się</em><em>&nbsp;zastanowić, w&nbsp;jaki inny spos&oacute;b można przeprowadzić transformację </em>&ndash; ocenia Beata Szydło.<em> &ndash; Trzeba szukać nowych rozwiązań, kt&oacute;re będą z&nbsp;jednej strony uwzględniały interesy wszystkich państw członkowskich, nie&nbsp;tylko niekt&oacute;rych, będą gwarantowały bezpieczeństwo Europie i&nbsp;gospodarce europejskiej. Z drugiej strony nie&nbsp;będą doprowadzały do coraz wyższych koszt&oacute;w życia Europejczyk&oacute;w i&nbsp;będą odpowiadały na wyzwania, kt&oacute;re w&nbsp;tej chwili stoją przed Europą i&nbsp;przed całym światem</em>.</p><p style="text-align:justify">Swoje propozycje zmian w&nbsp;systemie w&nbsp;połowie marca zaproponowało Ministerstwo Klimatu i&nbsp;Środowiska. Resort postuluje, by zrezygnować z&nbsp;obowiązkowego wdrażania ETS2 do 2030 roku i&nbsp;zwiększyć alokację bezpłatnych uprawnień dla&nbsp;przemysłu, także dla&nbsp;branż objętych dziś innymi mechanizmami ochronnymi (CBAM). Polska zabiega także o&nbsp;wzmocnienie mechanizm&oacute;w chroniących system przed spekulacjami oraz&nbsp;zmniejszenie obciążeń kosztami ETS dla&nbsp;przemysłu obronnego.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> ETS2, kt&oacute;ry budzi tyle strachu i&nbsp;wątpliwości, będzie dotyczył każdego obywatela Unii Europejskiej. To będzie sięganie bezpośrednio do kieszeni ludzi, związane przede wszystkim z&nbsp;koniecznością dostosowania dom&oacute;w, mieszkań, budynk&oacute;w. To będą r&oacute;wnież dodatkowe problemy z&nbsp;poruszaniem się samochodami spalinowymi. To będzie też wpływało na funkcjonowanie samorząd&oacute;w, kt&oacute;re dysponują obiektami publicznymi. Można tu mnożyć szereg problem&oacute;w </em>&ndash; m&oacute;wi europosłanka z&nbsp;PiS.</p><p style="text-align:justify">System ETS2 ma objąć emisje gaz&oacute;w cieplarnianych powstających w&nbsp;wyniku spalania paliw w&nbsp;budynkach, transporcie drogowym i&nbsp;dodatkowych sektorach (gł&oacute;wnie w&nbsp;małym przemyśle nieobjętym istniejącym systemem ETS1).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie zapominajmy, że Unia Europejska to tylko niewiele ponad 6 proc. światowych emisji. Cała reszta świata w&nbsp;tym momencie niezbyt przejmuje się tym, że Europa chciałaby zmian, że chce być liderem w&nbsp;ograniczaniu emisji i&nbsp;przechodzeniu na zieloną energię. Potrzebny jest więc zdrowy rozsądek i&nbsp;myślę, że nim się kierujemy w&nbsp;naszej grupie. Czekamy, ale też naciskamy na Komisję, żeby wydała komunikat w&nbsp;sprawie ETS2 </em>&ndash; m&oacute;wi Elżbieta Łukacijewska.</p><p style="text-align:justify">W lutym br. Parlament Europejski zdecydował o&nbsp;tym, że wprowadzenie unijnego systemu ETS2 zostało przesunięte z&nbsp;2027 na 2028 rok.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W zakresie ETS2 z&nbsp;perspektywy Polski ważne byłoby, po pierwsze, przesunięcie w&nbsp;czasie. Istotna jest też zmiana wymog&oacute;w i&nbsp;ograniczeń, bo cele, kt&oacute;re są zakładane, nie&nbsp;są do osiągnięcia ani w&nbsp;kr&oacute;tkiej, ani w&nbsp;dłuższej perspektywie czasu. Polska już ponosi olbrzymi ciężar transformacji w&nbsp;wielu sektorach przemysłu. Trzeba mieć z&nbsp;tyłu głowy, że dodatkowe obciążenia to woda na młyn dla&nbsp;wszystkich partii, kt&oacute;re są antyeuropejskie, kt&oacute;re gdyby zdobyły tutaj większość, zniszczyłyby wszystko, co dobrego zrobiliśmy w&nbsp;dziedzinie ochrony środowiska &ndash;</em> uważa posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej. &ndash; <em>Nie zapominajmy, że zdrowe powietrze oznacza nasze dłuższe życie bez chor&oacute;b. W Polsce w&nbsp;następstwie zanieczyszczonego powietrza umiera wiele os&oacute;b, nie&nbsp;m&oacute;wiąc o&nbsp;tym, ile choruje, ma r&oacute;żnego rodzaju powikłania i&nbsp;jakie to są koszty dla&nbsp;społeczeństwa. Zatem na pewno zmniejszenie poziom&oacute;w do osiągnięcia w&nbsp;perspektywie długoterminowej, a w&nbsp;kr&oacute;tkoterminowej odsunięcie tego w&nbsp;czasie byłoby dobrym pierwszym krokiem.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/721376014_pe_ets_zmiany_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[GUS chce być głównym źródłem informacji dla algorytmów sztucznej inteligencji. Dezinformacja i błędy AI zwiększają znaczenie statystyki publicznej]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/gus-chce-byc-glownym,p1817413584</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/gus-chce-byc-glownym,p1817413584</guid>
     <pubDate>Wed, 15 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/gus-zmiany-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Rozw&oacute;j sztucznej inteligencji może paradoksalnie wzmocnić pozycję Gł&oacute;wnego Urzędu Statystycznego. W świecie, w&nbsp;kt&oacute;rym modele AI coraz częściej odpowiadają za wyszukiwanie i&nbsp;porządkowanie informacji, rośnie znaczenie wiarygodnych, dobrze opisanych i&nbsp;łatwo dostępnych danych publicznych.</strong></p><p style="text-align:justify">Zdaniem prezesa GUS Marka Cierpiała-Wolana urząd stoi dziś przed dwoma wyzwaniami związanymi z&nbsp;rozwojem sztucznej inteligencji. Z&nbsp;jednej strony sam od kilku lat wykorzystuje&nbsp;algorytmy AI i&nbsp;uczenie maszynowe do klasyfikacji r&oacute;żnych proces&oacute;w i&nbsp;zjawisk oraz&nbsp;prac analitycznych, z&nbsp;drugiej musi zadbać o&nbsp;to, by to właśnie wiarygodne dane publiczne stały się paliwem dla&nbsp;system&oacute;w AI.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;GUS musi się zmieniać dzień po dniu, dlatego że rzeczywistość się zmienia. Największym wyzwaniem dla&nbsp;nas jest oczywiście nasz największy konkurent, a jednocześnie partner, czyli sztuczna inteligencja, kt&oacute;ra jest w&nbsp;stanie przygotować wiele raport&oacute;w, wskaźnik&oacute;w, ale &ndash; co najgorsze &ndash; korzystając z&nbsp;nie do końca wiarygodnych informacji&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Marek Cierpiał-Wolan. &ndash;<em>&nbsp;Chcemy, żeby sztuczna inteligencja była naszym partnerem. To znaczy, że pr&oacute;bujemy umożliwić algorytmom AI priorytetowy dostęp do naszych zasob&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">W europejskim systemie statystycznym temat AI jest już traktowany jako jeden z&nbsp;kluczowych kierunk&oacute;w rozwoju. Eurostat podkreśla, że sztuczna inteligencja zmienia praktyki statystyczne i&nbsp;otwiera nowe sposoby &bdquo;rozmowy z&nbsp;danymi&rdquo;. W tym kontekście rola urzędu statystycznego może wykraczać poza&nbsp;tradycyjne zbieranie i&nbsp;publikowanie wskaźnik&oacute;w. Chodzi także o&nbsp;budowanie standard&oacute;w jakości informacji i&nbsp;przeciwdziałanie dezinformacji. Kluczowy, zdaniem eksperta, jest spos&oacute;b udostępniania danych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny powinien odgrywać gł&oacute;wną rolę i&nbsp;ma unikalną szansę w&nbsp;swojej historii, żeby zająć pierwszą pozycję na rynku informacji, ponieważ jesteśmy urzędem, kt&oacute;ry gromadzi informacje i&nbsp;przede wszystkim dba o&nbsp;ich&nbsp;jakość &ndash;</em> podkreśla prezes GUS. &ndash;<em>&nbsp;To jest nasza najważniejsza misja, żeby przygotowane informacje miały znak jakości Q, czyli żeby wszyscy wiedzieli, że mogą na nich polegać, i&nbsp;żeby na ich podstawie można było przygotowywać dobre decyzje.</em></p><p style="text-align:justify">To spojrzenie dobrze się wpisuje&nbsp;w&nbsp;praktykę banku centralnego. NBP podkreśla, że projekcja inflacji i&nbsp;PKB stanowi jedną z&nbsp;przesłanek decyzji RPP, a bank publikuje także cztery miary inflacji bazowej, obliczane na podstawie danych GUS. To pokazuje, że jakość i&nbsp;dostępność statystyki publicznej ma bezpośrednie znaczenie nie&nbsp;tylko dla&nbsp;ekonomist&oacute;w, ale też dla&nbsp;polityki pieniężnej i&nbsp;oczekiwań całego rynku.</p><p style="text-align:justify">Według szybkiego szacunku GUS inflacja CPI w&nbsp;marcu 2026 roku wyniosła 3,0 proc. rok do roku, po 2,1 proc. w&nbsp;styczniu i&nbsp;w lutym, podczas gdy cel inflacyjny NBP pozostaje na poziomie 2,5 proc. z&nbsp;symetrycznym przedziałem odchyleń &plusmn;1 pkt proc. Marcowa projekcja NBP zakłada z&nbsp;kolei średnioroczną inflację na poziomie 2,3 proc. w&nbsp;2026 roku i&nbsp;wzrost PKB o&nbsp;3,9 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie ma czegoś takiego jak wystarczająca ilość informacji. Zawsze nowe dane pozwalają postawić nowe pytania i&nbsp;szukać nowych odpowiedzi, więc w&nbsp;tej kwestii człowiek nigdy nie&nbsp;może być usatysfakcjonowany. Natomiast jeśli chodzi o&nbsp;jakość naszej statystyki publicznej pod bardzo wieloma względami, to jest ona znacznie większa niż jej publiczne wykorzystywanie. To znaczy jest dużo więcej wiarygodnej, dostępnej informacji, niż przedostaje się do państwa w&nbsp;obiegu publicznym i&nbsp;niż korzystają z&nbsp;tego specjaliści predestynowani&nbsp; do analizy tego rodzaju danych</em> &ndash; m&oacute;wi prof. dr hab. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej.</p><p style="text-align:justify">Marek Cierpiał-Wolan podkreśla, że Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny powinien tworzyć pewne standardy, według kt&oacute;rych informacja jest zbierana, klasyfikowana i&nbsp;udostępniana. Szczeg&oacute;lnie ma to znaczenie czasach dezinformacji i&nbsp;fake news&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Moje ulubione stwierdzenie jest takie, że GUS powinien być środkiem antyhalucynogennym w&nbsp;zatrutym środowisku informacyjnym wsp&oacute;łczesnego świata. Sposobem na r&oacute;żnego rodzaju halucynacje sztucznej inteligencji są dobrej jakości informacje</em>&nbsp;&ndash; dodaje prezes Gł&oacute;wnego Urzędu Statystycznego.</p><p style="text-align:justify">Wypowiedzi szefa GUS i&nbsp;członkini RPP prowadzą do podobnego wniosku: w&nbsp;gospodarce opartej na danych przewaga nie&nbsp;będzie wynikała wyłącznie z&nbsp;tego, kto ma najwięcej informacji, ale kto potrafi zagwarantować ich jakość, por&oacute;wnywalność i&nbsp;użyteczność. Dla statystyki publicznej oznacza to konieczność dalszej cyfryzacji, lepszych interfejs&oacute;w i&nbsp;takiego udostępniania zasob&oacute;w, by były one zrozumiałe zar&oacute;wno dla&nbsp;ekspert&oacute;w, jak i&nbsp;dla zwykłych użytkownik&oacute;w oraz&nbsp;system&oacute;w AI.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jeśli korzystamy z&nbsp;informacji, kt&oacute;re są nam potrzebne przy rozwiązywaniu konkretnych problem&oacute;w, to zwykle sięgamy dzisiaj do sztucznej inteligencji. Natomiast spr&oacute;bujemy, właśnie poprzez wykorzystanie algorytmu AI, odpowiednio się pozycjonować w&nbsp;tych zapytaniach i&nbsp;przekonać potencjalnych użytkownik&oacute;w, żeby w&nbsp;pierwszej kolejności zajrzeli do naszych zasob&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Marek Cierpiał-Wolan. &ndash;<em>&nbsp;Warunkiem koniecznym jest poprawa interfejsu,&nbsp; dlatego że nie&nbsp;jest on na tyle elastyczny i&nbsp;atrakcyjny, by użytkownicy sięgali do zasob&oacute;w GUS-u. Raczej korzystają z&nbsp;nich poprzez jakichś pośrednik&oacute;w.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1817413584_gus_zmiany_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Po deregulacji łatwiej zostać agentem nieruchomości, ale klientom trudniej ocenić jego kompetencje. Trwają rozmowy o częściowym uregulowaniu zawodu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/po-deregulacji-latwiej,p210725869</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/po-deregulacji-latwiej,p210725869</guid>
     <pubDate>Wed, 15 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/turalski-posrednik-deregulacja-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Przeprowadzona ponad dekadę temu deregulacja zwiększyła dostęp do zawodu pośrednika nieruchomości, ale jednocześnie utrudniła klientom ocenę kompetencji agent&oacute;w. Część środowiska postuluje więc powr&oacute;t do regulacji. Wskazuje m.in. na potrzebę prowadzenia rejestru pośrednik&oacute;w, kt&oacute;ry da klientom narzędzia do sprawdzenia kompetencji i&nbsp;ewentualnej odpowiedzialności usługodawcy.</strong></p><p style="text-align:justify">Deregulacja zawodu pośrednika nieruchomości nastąpiła w&nbsp;2014 roku. Zniesiono w&oacute;wczas obowiązek posiadania licencji. Do podjęcia pracy w&nbsp;tym zawodzie wystarczy prowadzenie działalności gospodarczej i&nbsp;posiadanie obowiązkowego ubezpieczenia OC.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Zaletą deregulacji jest fakt, że wiele os&oacute;b, kt&oacute;re mają potencjał, chęć i&nbsp;energię, żeby być w&nbsp;tej branży, może liczyć na łatwiejszy dostęp. Z drugiej strony klient nie&nbsp;zawsze wie, jakie są umiejętności i&nbsp;kompetencje danego agenta nieruchomości &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria Piotr Turalski, agent nieruchomości z&nbsp;Liberda Nieruchomości.&nbsp;<em>&ndash; Przed deregulacją każdy pośrednik musiał przejść pewną ścieżkę edukacyjną. Teraz wystarczy wpisać się do rejestru przedsiębiorc&oacute;w, bo w&nbsp;aktualnym stanie prawnym to przedsiębiorca jest pośrednikiem w&nbsp;obrocie nieruchomościami. Przed deregulacją była nim osoba fizyczna, kt&oacute;ra miała licencję pośrednika.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, klienci nie&nbsp;mają więc dziś informacji, czy dany agent nieruchomości ma doświadczenie, kwalifikacje i&nbsp;zrealizowane transakcje na koncie. Polska Federacja Rynku Nieruchomości w&nbsp;liście do wiceministra rozwoju i&nbsp;technologii Tomasza Lewandowskiego z&nbsp;marca br. zwraca uwagę na kluczową rolę pośrednika w&nbsp;procesie transakcyjnym oraz&nbsp;na sytuacje, w&nbsp;kt&oacute;rych brak profesjonalnej opieki pośrednika może spowodować utratę pieniędzy lub mieszkania przez&nbsp;klienta. Wśr&oacute;d nich wymienia ewentualne wyłudzenia kaucji przy najmie, pr&oacute;by sprzedaży mieszkania przez&nbsp;osoby niebędące właścicielami, nieujawnione niezgodności w&nbsp;księgach wieczystych czy pr&oacute;by nabywania nieruchomości od os&oacute;b starszych po cenach rażąco zaniżonych.</p><p style="text-align:justify">PFRN podkreśla, że brakuje realnego mechanizmu eliminowania z&nbsp;branży os&oacute;b nierzetelnych. Nie ma bowiem żadnego centralnego, publicznego rejestru os&oacute;b wykonujących ten zaw&oacute;d. Taki rejestr prowadzi federacja i&nbsp;&ndash; jak podkreśla &ndash; zwracają się do niej organy ścigania o&nbsp;informacje dotyczące pośrednik&oacute;w w&nbsp;toku prowadzonych postępowań.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Relację między pośrednikiem nieruchomości a jego klientem reguluje umowa. Tak było przed deregulacją i&nbsp;tak jest w&nbsp;tej chwili. Jedyna r&oacute;żnica jest taka, że dzisiaj nie&nbsp;można zgłosić uwagi na działalność pośrednika do właściwego organu. Żaden organ nie&nbsp;rejestruje pośrednik&oacute;w w&nbsp;obrocie nieruchomościami. Nie ma centralnego rejestru, kt&oacute;ry by m&oacute;wił, kto jest pośrednikiem, a kto udaje, że nim jest. Są oczywiście rejestry branżowe, federacyjne, organizacji zawodowych pośrednik&oacute;w, ale one są nieobowiązkowe i&nbsp;mogą tam należeć osoby, kt&oacute;re wyrażają taką chęć. Przed deregulacją każda skarga na pośrednika mogła być zgłoszona do właściwego organu i&nbsp;instytucja państwa sprawdzała, czy ten pośrednik nie&nbsp;popełnił błędu, czy może on dalej działać na tym rynku&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia Piotr Turalski.</p><p style="text-align:justify">PFRN w&nbsp;swoim liście do wiceministra podkreśla, że państwo nie&nbsp;powinno pozostawać bez narzędzia weryfikacji w&nbsp;obszarze obrotu i&nbsp;zarządzania majątkiem o&nbsp;najwyższej wartości społecznej. Zdaniem ekspert&oacute;w centralny rejestr &ndash; prowadzony przez&nbsp;ministra właściwego ds. budownictwa &ndash; m&oacute;głby stanowić mechanizm skutecznej weryfikacji i&nbsp;odpowiedzialności pośrednik&oacute;w oraz&nbsp;zwiększyć ochronę konsument&oacute;w i&nbsp;stabilność rynku. Organizacja chce, by takiemu wpisowi do rejestru towarzyszyła weryfikacja ubezpieczenia, niekaralności, ale też wymogi dotyczące kwalifikacji.</p><p style="text-align:justify">Wiceminister Tomasz Lewandowski w&nbsp;jednym z&nbsp;wywiad&oacute;w prasowych powiedział, że w&nbsp;jego ocenie istotne jest uregulowanie&nbsp;obowiązk&oacute;w pośrednika, by klient wiedział, co obejmuje usługa, za kt&oacute;rą płaci. Wspomniał także o&nbsp;możliwości przywr&oacute;cenia Komisji Odpowiedzialności Zawodowej, do kt&oacute;rej klienci mogliby wnosić skargi na niewłaściwe działanie pośrednik&oacute;w. Dziś te kwestie pozostają w&nbsp;gestii organizacji branżowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rynek pośrednik&oacute;w nieruchomości w&nbsp;ostatnich latach mocno się zmienił. Z obszaru, kt&oacute;ry wymagał silnej regulacji państwa, przeszliśmy do etapu, w&nbsp;kt&oacute;rym pośrednicy nieruchomości sami starają się nadążać za trendami i&nbsp;oczekiwaniami klient&oacute;w. A te są proste: klienci chcą mieć profesjonalnego agenta, chcą wiedzieć, że ktoś, kto się nimi zajmuje, kto opiekuje się ich nieruchomością, sprzedaje, wynajmuje, jest osobą kompetentną. Dlatego pośrednicy się szkolą, starają się podnosić swoją wiedzę teoretyczną, co jest zrozumiałe i&nbsp;potrzebne, ale też swoje umiejętności marketingowe. Obszar, kt&oacute;ry sami sobie regulują, obejmuje kwestie zasad etycznych, formalnych, dotyczących tego, jak my jako pośrednicy wyobrażamy sobie wsp&oacute;łpracę z&nbsp;klientem, jak chcemy, żeby on nas postrzegał, ale też żeby był bezpieczny w&nbsp;relacji z&nbsp;pośrednikiem&nbsp;&ndash;</em> wskazuje ekspert.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, w&nbsp;debacie na temat zawodu pośrednika dużo miejsca poświęca się kwestii wynagrodzenia &ndash; jego wysokości i&nbsp;możliwości pobierania prowizji od obu stron transakcji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To powoduje duże emocje, bo kwoty, o&nbsp;kt&oacute;rych m&oacute;wimy, są znaczne. Zazwyczaj wynagrodzenie pośrednika oscyluje w&nbsp;granicach 2&ndash;3 proc., kiedy pobiera on wynagrodzenie od dw&oacute;ch&nbsp;</em><em>albo nawet więcej</em><em>&nbsp;stron transakcji, a 4&ndash;6 proc., jeżeli wynagrodzenie pobiera od jednej strony transakcji. Po przeliczeniu tego na złot&oacute;wki to rzeczywiście robi wrażenie &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi przedstawiciel Liberda Nieruchomości.</p><p style="text-align:justify">PFRN w&nbsp;swoim apelu do Ministerstwa Rozwoju i&nbsp;Technologii podkreśla, że nie&nbsp;popiera ustawowego narzucania modelu wynagrodzenia, a forma rozliczeń powinna wynikać z&nbsp;umowy stron i&nbsp;zachować elastyczność rynkową. Jak wskazano, pośrednik pełni funkcję organizacyjną i&nbsp;mediacyjną, dążąc do zgodnego zawarcia umowy przez&nbsp;strony. Kluczowe znaczenie ma w&nbsp;tym przypadku transparentność zasad wsp&oacute;łpracy i&nbsp;jasne określenie wynagrodzenia w&nbsp;umowie.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/210725869_turalski_posrednik_deregulacja_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Brak wsparcia dla młodych opuszczających pieczę zastępczą marnuje ich potencjał. Trwają prace nad reformą systemu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/brak-wsparcia-dla-mlodych,p1333366259</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/brak-wsparcia-dla-mlodych,p1333366259</guid>
     <pubDate>Wed, 15 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/fdi-piecza-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Młode osoby opuszczające pieczę zastępczą w&nbsp;wieku 18 lat nie&nbsp;otrzymują odpowiedniego wsparcia w&nbsp;usamodzielnianiu się. Wielu z&nbsp;nich przedwcześnie przerywa naukę, ma trudności w&nbsp;znalezieniu pracy i&nbsp;utrzymaniu miejsca zamieszkania &ndash; alarmuje raport CASE &ndash; Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych i&nbsp;Fundacji Dobrych Inicjatyw. Może się to przełożyć na długofalowe konsekwencje ekonomiczne &ndash; zar&oacute;wno dla&nbsp;tych os&oacute;b, jak i&nbsp;dla rynku pracy. Trwają prace nad reformą pieczy zastępczej, ale &ndash; jak podkreślają autorzy raportu &ndash; brakuje w&nbsp;niej rozwiązań dla&nbsp;wychowank&oacute;w, kt&oacute;rzy pr&oacute;bują się usamodzielnić.</strong></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu &bdquo;Koszt utraconego potencjału. Ekonomiczna analiza systemu pieczy zastępczej&rdquo;, obecnie w&nbsp;Polsce 77 tys. dzieci przebywa w&nbsp;pieczy zastępczej. Co roku opuszcza ją między 6 a 7 tys. os&oacute;b, aby rozpocząć samodzielne życie. Zaczynają je znacznie wcześniej niż dzieci wychowywane w&nbsp;rodzinach biologicznych, dla&nbsp;kt&oacute;rych wiek usamodzielnienia wynosi średnio 26&ndash;28 lat.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Obecny proces usamodzielnienia dzieci i&nbsp;młodzieży z&nbsp;dom&oacute;w dziecka jest bardzo nieefektywny. Wszystko wskazuje na to, że pierwszy rok po&nbsp;</em><em>opuszczeniu domu dziecka to tzw. czarna dziura. Wpadają w&nbsp;nią młodzi ludzie wychodzący z&nbsp;pieczy zastępczej w&nbsp;wieku 18 lat, czasami starsi </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Bartłomiej Jojczyk, prezes Fundacji Dobrych Inicjatyw.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Osoby opuszczające pieczę zastępczą mogą otrzymać świadczenia na kontynuację nauki, pomoc na usamodzielnienie oraz&nbsp;pomoc na zagospodarowanie. W 2024 roku średnia wartość świadczeń, w&nbsp;przeliczeniu na liczbę os&oacute;b opuszczających pieczę w&nbsp;danym roku, wyniosła 1305 zł miesięcznie.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Pomoc finansowa zależy od tego, ile młody człowiek przebywał w&nbsp;domu dziecka i&nbsp;czy plac&oacute;wka odkładała dla&nbsp;niego 800+. Jeśli odkładała, to czasami to jest kilka&ndash;</em><em>kilkanaście tysięcy złotych, kt&oacute;re dostaje tuż po opuszczeniu domu dziecka</em> &ndash; tłumaczy prezes FDI. &ndash; <em>Młodzi nie&nbsp;mają pojęcia, jak zarządzać finansami. Otrzymane pieniądze często są roztrwaniane w&nbsp;bardzo kr&oacute;tkim czasie. Tak wysokie kwoty mogą też powodować, że pojawiają się w&nbsp;ich otoczeniu albo biologiczni rodzice, albo inne osoby, kt&oacute;re chcą je przejąć.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;obowiązującą ustawą o&nbsp;wspieraniu rodziny i&nbsp;systemie pieczy zastępczej warunkiem przyznania pomocy jest złożenie wniosku oraz&nbsp;posiadanie zatwierdzonego indywidualnego programu usamodzielnienia. Program ten określa m.in. zakres wsp&oacute;łdziałania osoby usamodzielnianej z&nbsp;opiekunem usamodzielnienia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Opisany w&nbsp;ustawie plan często pisany jest na kolanie tuż przed opuszczeniem pieczy zastępczej. Nie ma pomysłu na to, w&nbsp;jaki spos&oacute;b młody człowiek ma się usamodzielnić</em>&nbsp;&ndash; uważa Bartłomiej Jojczyk.&nbsp;&ndash;&nbsp;<em>Młodzi nie&nbsp;mają przy sobie osoby dorosłej, mądrej i&nbsp;wspierającej zdolnej przeprowadzić ich przez&nbsp;ten proces. To, co mamy w&nbsp;ustawie, jest niewystarczające. Opiekuna usamodzielnienia często wyznacza młody człowiek. Może on nie&nbsp;mieć żadnych kompetencji ani doświadczenia, może nie&nbsp;wiedzieć, w&nbsp;jaki spos&oacute;b pom&oacute;c młodej osobie wejść w&nbsp;dorosłość</em>.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">W grudniu 2025 roku świadczenie na kontynuację nauki wynosiło 769 zł. Mogą je otrzymać byli wychowankowie, kt&oacute;rzy kontynuują naukę w&nbsp;szkole, zakładzie kształcenia nauczycieli, na uczelni, na zatwierdzonych kursach lub u pracodawcy w&nbsp;celu przygotowania zawodowego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ministerstwo w&nbsp;nowelizacji ustawy proponuje podwojenie tej kwoty. Z doświadczenia wiemy, że często proces edukacji młodzi kontynuują w&nbsp;tzw. pseudoszkołach policealnych, kt&oacute;re nie&nbsp;zwiększają kompetencji i&nbsp;nie pomagają im w&nbsp;rozwoju edukacji, tylko dają dokument po to, żeby mogli pobierać świadczenia</em> &ndash; zaznacza&nbsp;prezes FDI.</p><p style="text-align:justify">Pomoc na usamodzielnienie, kt&oacute;ra może być wypłacona jednorazowo lub w&nbsp;ratach do 26. roku życia, wynosi od 2500 do 9991 zł w&nbsp;zależności od rodzaju opuszczonej pieczy i&nbsp;długości przebywania w&nbsp;niej. Najniższa wartość świadczenia na usamodzielnienie się wystarcza tylko do opłacenia trzech miesięcy najmu 20-metrowego lokalu bez uwzględnienia innych opłat związanych z&nbsp;jego użytkowaniem.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Bezpośrednie wsparcie finansowe państwa skierowane do wychowank&oacute;w opuszczających pieczę zastępczą nie&nbsp;jest wystarczające. Nie jest w&nbsp;stanie pokryć wydatk&oacute;w potrzebnych na samodzielne utrzymanie się </em>&ndash; podkreśla dr Aleksandra Kolasa, starsza ekonomistka w&nbsp;CASE &ndash; Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, autorka raportu.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślają eksperci, te problemy na pierwszym etapie usamodzielniania się powodują duże perturbacje w&nbsp;życiu młodych ludzi i&nbsp;marnują ich potencjał.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Młodzi ludzie w&nbsp;przyszłości nie&nbsp;będą wykorzystywać w&nbsp;pełni swojego potencjału na rynku pracy w&nbsp;związku z&nbsp;pewnymi decyzjami, kt&oacute;re podjęli na początku samodzielnego życia, dotyczącymi edukacji czy aktywności zawodowej </em>&ndash; podkreśla dr Aleksandra Kolasa.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zdecydowana większość os&oacute;b z&nbsp;pieczy zastępczej nie&nbsp;zasila rynku pracy. Są na bezrobociu, nie&nbsp;płacą podatk&oacute;w, przerywają studia, nie&nbsp;kończą procesu edukacyjnego. Kończą w&nbsp;kryzysie bezdomności, nie&nbsp;mając stałego miejsca zamieszkania. Trudno budować przyszłość, nie&nbsp;mając stabilnego i&nbsp;bezpiecznego miejsca</em> &ndash; tłumaczy Bartłomiej Jojczyk.</p><p style="text-align:justify">Według badania Najwyższej Izby Kontroli z&nbsp;2023 roku tylko około 37 proc. byłych wychowank&oacute;w pieczy zastępczej pracowało rok po jej opuszczeniu. 13 proc. było zarejestrowanych jako osoby bezrobotne, a 8 proc. korzystało ze wsparcia ośrodk&oacute;w pomocy społecznej. Są to wyraźnie gorsze statystyki w&nbsp;por&oacute;wnaniu do wskaźnik&oacute;w obserwowanych dla&nbsp;wszystkich młodych Polak&oacute;w w&nbsp;wieku 20&ndash;24 lata. Według danych GUS z&nbsp;2024 roku w&nbsp;tej grupie zatrudnionych było 53 proc. os&oacute;b, a stopa bezrobocia wynosiła 9,8 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W&nbsp;sytuacji, kiedy mamy do czynienia ze spadkiem przyrostu naturalnego,&nbsp;tracimy tysiące młodych ludzi, zamiast walczyć o&nbsp;to, by kolejne pokolenia w&nbsp;spos&oacute;b stabilny wchodziły na rynek pracy </em>&ndash; alarmuje prezes Fundacji Dobrych Inicjatyw.</p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu szacują, że uśredniona utracona wartość dodana wynosi 126 tys. zł w&nbsp;przypadku przynajmniej p&oacute;łrocznego bezrobocia, a 235 tys. zł dla&nbsp;co najmniej roku pozostawania bez pracy. Niezdobycie wykształcenia średniego lub zasadniczego zawodowego to utracona korzyść szacowana na około 700 tys. zł. Przerwanie studi&oacute;w licencjackich, kt&oacute;re w&nbsp;normalnych warunkach mogłyby zostać ukończone, oznacza średnią wartość utraconych obecnych i&nbsp;przyszłych korzyści dla&nbsp;gospodarki rzędu 1,8 mln zł na osobę.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Brak efektywnego wsparcia procesu usamodzielnienia może&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>przełożyć na kilka rzeczy. W najbardziej skrajnej sytuacji młody dorosły może nie&nbsp;poradzić sobie w&nbsp;samodzielnym życiu i&nbsp;utrzymaniu się. Będzie potrzebował bezpośredniego wsparcia państwa w&nbsp;postaci na przykład zasiłk&oacute;w, świadczeń, noclegowni, posiłk&oacute;w czy zaawansowanej pomocy medycznej. To są mierzalne koszty dla&nbsp;budżetu państwa &ndash;</em> uważa dr Aleksandra Kolasa.</p><p style="text-align:justify">Znalezienie się w&nbsp;kryzysie materialnym i&nbsp;psychicznym generuje koszty dla&nbsp;finans&oacute;w publicznych, kt&oacute;re wynikają z&nbsp;konieczności udzielania wsparcia w&nbsp;ramach r&oacute;żnych form pomocy społecznej. Średnio 3771 zł kosztuje NFZ opieka psychiatryczna lub leczenie uzależnień jednej osoby. Ponad 1,4 tys. zł to koszt 30 dni pobytu w&nbsp;noclegowni, a 1,7 tys. zł &ndash; miesięcznego zasiłku dla&nbsp;bezrobotnych. 6467 zł na miesiąc kosztuje natomiast utrzymanie jednego osadzonego w&nbsp;systemie penitencjarnym.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Jest kilka propozycji środowiska organizacji pozarządowych, w&nbsp;tym naszej fundacji, żeby zmienić system usamodzielnienia. Po pierwsze, musimy przygotować osoby do funkcji opiekun&oacute;w usamodzielnienia. Potrzebujemy całego systemu szkoleń dla&nbsp;os&oacute;b, kt&oacute;re będą umiały odpowiedzieć na ich kryzysy psychiczne czy zawodowe. Młodzi często mają bardzo wysoki poziom lęku, strachu i&nbsp;są w&nbsp;dużym zagrożeniu ze strony r&oacute;żnych niebezpieczeństw po opuszczeniu dom&oacute;w dziecka. Opiekun usamodzielnienia musi to wszystko dźwignąć i&nbsp;towarzyszyć im w&nbsp;tym procesie. Dzisiaj to jest fikcja </em>&ndash; uważa Bartłomiej Jojczyk.</p><p style="text-align:justify">Proponowana przez&nbsp;Ministerstwo Rodziny, Pracy i&nbsp;Polityki Społecznej reforma zakłada m.in. wprowadzenie wynagrodzeń dla&nbsp;opiekun&oacute;w usamodzielnienia wychowank&oacute;w pieczy instytucjonalnej. Fundacja Dobrych Inicjatyw dodatkowo postuluje o&nbsp;dodatkowe etaty wspomagające proces usamodzielnienia w&nbsp;centrach usamodzielnienia i&nbsp;przy Rzeczniku Praw Dziecka.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W&nbsp;naszej ocenie reforma nie&nbsp;dopina na ostatni guzik procesu usamodzielnienia. Uważamy, że jeśli wydajemy kolejne setki milion&oacute;w złotych w&nbsp;ramach reformy na system pieczy zastępczej, to musimy ją dopiąć na ostatni guzik. MRPiPS częściowo wpisało w&nbsp;projekt nowelizacji nasze postulaty, ale nie&nbsp;wszystkie. Brakuje najważniejszego elementu, czyli profesjonalizacji funkcji opiekuna usamodzielnienia. Resort proponuje, żeby dostawał on 300 zł za bycie opiekunem jednej osoby przez&nbsp;miesiąc, a po 10 latach ma nastąpić ewaluacja procesu skuteczności. Uważamy, że ewaluacja powinna następować po p&oacute;ł roku lub roku. Jeśli płacimy komuś za pracę, to powinniśmy też wymagać od tej osoby doświadczenia i&nbsp;wykształcenia &ndash;</em> podkreśla prezes&nbsp;FDI.</p><p style="text-align:justify">Fundacja Dobrych Inicjatyw proponuje r&oacute;wnież uniwersalne wsparcie finansowe w&nbsp;postaci stypendium dla&nbsp;młodych os&oacute;b, kt&oacute;re nie&nbsp;kontynuują nauki.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Potrzebujemy im stworzyć bezpieczny pas startowy po opuszczeniu domu dziecka. Nie powinniśmy odcinać ich zupełnie od wsparcia finansowego, chyba że kontynuują naukę w&nbsp;uzależnieniu od tego, czy realizują plan usamodzielnienia. Jeśli go realizują, powinni mieć możliwość wsparcia finansowego, na przykład w&nbsp;formie dwu- lub trzyletniego stypendium, kt&oacute;re powoduje, że mogą powoli wchodzić na rynek pracy. Jednocześnie mieliby zabezpieczenie kilkuset złotych, kt&oacute;re pozwoliłoby im się&nbsp;</em><em>utrzymać&nbsp;</em><em>na powierzchni &ndash;</em> zaznacza Bartłomiej Jojczyk. &ndash;<em> Fundamentalnie ważne jest bezpieczne miejsce do życia. Mieszkania treningowe to świetny pomysł, ale dzisiaj w&nbsp;Polsce jest ich tylko 800, a co roku pieczę zastępczą opuszcza 6 tys. dzieci. Potrzebujemy mieszkań, w&nbsp;kt&oacute;rych oni będą mogli zamieszkać i&nbsp;płacić za wynajem, ale nie&nbsp;kwoty rynkowe, ponieważ ich na to nie&nbsp;stać, tylko znacznie niższe.</em></p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;szacunkami CASE reformy zaproponowane przez&nbsp;MRPiPS, gdyby w&nbsp;pełni weszły w&nbsp;życie w&nbsp;2025 roku, hipotetycznie kosztowałyby 386,2 mln zł, natomiast pełne wdrożenie postulat&oacute;w FDI &ndash; 330 mln zł. Największy koszt wiązałby się z&nbsp;uniwersalnym stypendium dla&nbsp;wychowank&oacute;w opuszczających pieczę zastępczą.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1333366259_fdi_piecza_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[System kaucyjny w Polsce wciąż w fazie rozbudowy. Konsumenci narzekają na zbyt małą liczbę zwrotomatów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/system-kaucyjny-w-polsce,p1144876288</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/system-kaucyjny-w-polsce,p1144876288</guid>
     <pubDate>Tue, 14 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/kig-seminarium-kaucyjne-foto-3_1.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Branża handlowa wciąż jest w&nbsp;procesie przygotowywania swojej infrastruktury na potrzeby zbi&oacute;rki opakowań w&nbsp;ramach systemu kaucyjnego. Zdaniem ekspert&oacute;w liczba punkt&oacute;w odpowiada dziś za około jedną czwartą zapotrzebowania krajowego. Konsumenci r&oacute;wnież narzekają na ten aspekt systemu, ale zwracają uwagę także na kr&oacute;tki termin ważności voucher&oacute;w otrzymywanych ze zwrotomat&oacute;w. Po pierwszych miesiącach funkcjonowania systemu kaucyjnego jego uczestnicy podkreślają potrzebę powołania organizacji parasolowej, kt&oacute;ra nadzorowałaby operator&oacute;w systemu.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; System kaucyjny, kt&oacute;ry odbiera opakowania po napojach &ndash; w&nbsp;tym momencie rozmawiamy o&nbsp;metalowych puszkach i&nbsp;plastikowych butelkach &ndash; jest jeszcze w&nbsp;okresie rozwoju. Mamy mniej więcej 6,5&ndash;8 tys. punkt&oacute;w, gdzie możemy opakowania kaucjonowane zwracać do automat&oacute;w, a minimalną liczbę potrzebnych automat&oacute;w szacujemy na 30&ndash;35 tys. sztuk</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Jacek Wodzisławski, prezes Fundacji RECAL.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;szacunkowymi danymi Ministerstwa Klimatu i&nbsp;Środowiska od początku uruchomienia systemu kaucyjnego w&nbsp;październiku 2025 roku do końca marca br. w&nbsp;ramach systemu zebrano około 520 mln pustych opakowań. Od stycznia 2026 roku system działa&nbsp;w&nbsp;pełnym reżimie prawnym, ale wciąż jest rozbudowywany pod kątem infrastruktury.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Do końca roku pojawi się pewnie około 12&ndash;14 tys. maszyn. W perspektywie najbliższych dw&oacute;ch&ndash;trzech lat osiągniemy pełne nasycenie rynku maszynami do zwrotu </em>&ndash; prognozuje Piotr Okurowski, prezes Kaucja.pl &ndash; Krajowego Systemu Kaucyjnego. &ndash;<em>&nbsp;Jako operatorzy patrzymy na rozw&oacute;j infrastruktury jako proces, kt&oacute;ry ma swoje etapy i&nbsp;postępuje zgodnie z&nbsp;założonym planem. Natomiast konsument może to widzieć jako niedogodność. Udaje się z&nbsp;opakowaniami do maszyny, kt&oacute;rych nie&nbsp;ma tak wiele, jak powinno być. One mogą być zapchane i&nbsp;kilka razy dziennie wymagają opr&oacute;żnienia. To są bolączki wieku dziecięcego, o&nbsp;kt&oacute;rych wiemy i&nbsp;je rozumiemy. Natomiast konsument oczekuje i&nbsp;ma do tego pełne prawo, żeby system działał idealnie od pierwszego dnia.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;badania zrealizowanego przez&nbsp;Instytut Badań Opinii IQS, 62 proc. ankietowanych korzysta z&nbsp;systemu kaucyjnego, z&nbsp;czego 40 proc. robi to regularnie. Wśr&oacute;d największych wyzwań, na kt&oacute;re wskazują zbierający opakowania i&nbsp;oddający je do punktu, jest składowanie ich w&nbsp;domu (46 proc.). 41 proc. zwraca jednak uwagę na nieczynne zwrotomaty. Dla&nbsp;32 proc. ankietowanych zbierających i&nbsp;oddających opakowania do punkt&oacute;w utrudnieniem jest odległość od punkt&oacute;w zbi&oacute;rki i&nbsp;zapchane zwrotomaty. Wśr&oacute;d niezbierających opakowań 34 proc. przyznało, że brak punkt&oacute;w zwrotu w&nbsp;okolicy jest dla&nbsp;nich gł&oacute;wnym wyzwaniem.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W momencie kiedy przynosimy opakowania do sklepu, a takiego automatu nie&nbsp;ma albo jest, tylko nie&nbsp;działa, pytajmy o&nbsp;zbi&oacute;rkę manualną. Sklepy są przygotowane do tego, żeby opakowania kaucjonowane odbierać od nas, skanując je manualnie&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Jacek Wodzisławski.</p><p style="text-align:justify">Obowiązujące przepisy wprowadziły wym&oacute;g utworzenia co najmniej jednego stacjonarnego punktu odbierania opakowań i&nbsp;odpad&oacute;w opakowaniowych objętych systemem kaucyjnym w&nbsp;każdej gminie. Ponadto przewidują możliwość tworzenia punkt&oacute;w zbierania pustych opakowań poza&nbsp;jednostkami handlowymi.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy obowiązek, żeby operatorzy kaucyjni dotarli do każdej gminy w&nbsp;Polsce, więc liczba punkt&oacute;w wzrasta z&nbsp;miesiąca na miesiąc, ale cały czas, powiedzmy to głośno, jest jeszcze niewystarczająca </em>&ndash; ocenia prezes Fundacji RECAL.</p><p style="text-align:justify">Polskie przepisy o&nbsp;systemie kaucyjnym wskazują, że przy oddawaniu w&nbsp;punkcie opakowania ze znakiem kaucji przysługuje zwrot w&nbsp;formie pieniężnej, na przykład w&nbsp;got&oacute;wce lub na kartę. Polscy operatorzy organizujący zbi&oacute;rkę opakowań oferują jednak bony, kt&oacute;re można wymienić na got&oacute;wkę. Nie wszyscy konsumenci wiedzą jednak, że mają ograniczony czas na ich wykorzystanie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Aby system kaucyjny stał się przyjaźniejszy, podnoszone jest przede wszystkim to, żeby opłatę za kaucję m&oacute;c w&nbsp;spos&oacute;b bezpośredni kasować na przykład za pomocą karty kredytowej czy od razu przy kasie. Bony cieszą się złą oceną. Zwłaszcza że one mają swoją żywotność. I to nie&nbsp;tylko formalną, ale też fizyczną ze względu na jakość wydruku&nbsp;&ndash;</em> podkreśla Gabriela Lenartowicz, posłanka na Sejm RP z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;obowiązujących przepis&oacute;w, zwracane w&nbsp;punkcie zbi&oacute;rki opakowanie powinno być puste, bez oznak uszkodzenia i&nbsp;zawierać czytelny kod kreskowy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Kolejną kwestią poruszaną przez&nbsp;konsument&oacute;w jest zmiana nawyku związana z&nbsp;wymogiem niezgniatania opakowań. My to tłumaczymy tak, że recyklomat powinien przeczytać kod z&nbsp;etykiety, rozpoznać kształt, wielkość i&nbsp;wagę, dopiero wtedy może przyjąć opakowanie&nbsp;</em>&ndash; zaznacza Piotr Okurowski. &ndash; <em>Nadrzędną wartością i&nbsp;celem, dla&nbsp;kt&oacute;rego wdrożyliśmy system kaucyjny, jest zebranie wszystkich butelek i&nbsp;puszek wprowadzonych na rynek i&nbsp;przetworzenie ich na nowe opakowania. Aby zrobić to efektywnie i&nbsp;bez strat, urządzenia nie&nbsp;powinny w&nbsp;zbyt dużym stopniu ich niszczyć. Puszki nie&nbsp;powinny być cięte na małe fragmenty. Mogą w&oacute;wczas nie&nbsp;trafić do recyklingu, zgubić się po drodze czy wymieszać z&nbsp;opakowaniami plastikowymi. Uczulamy jednostki handlu, producent&oacute;w RVM-&oacute;w na budowę i&nbsp;instalację takich urządzeń, kt&oacute;re puszkę aluminiową tylko zgniatają, ale nie&nbsp;tną jej i&nbsp;nie&nbsp;perforują.</em></p><p style="text-align:justify">8 kwietnia br. w&nbsp;siedzibie Krajowej Izby Gospodarczej w&nbsp;Warszawie odbyło się III Seminarium Kaucyjne, w&nbsp;trakcie kt&oacute;rego przedstawiciele administracji, branży handlowej i&nbsp;operator&oacute;w systemu debatowali na temat pierwszych miesięcy funkcjonowania systemu i&nbsp;towarzyszących mu wyzwań operacyjnych i&nbsp;logistycznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy w&nbsp;tym momencie do czynienia z&nbsp;wielością operator&oacute;w. Obecnie jest ich siedmiu i&nbsp;niestety nie&nbsp;ma jednego punktu, kt&oacute;ry centralnie widziałby wszystkie operacje przeprowadzane na rynku. Każdy operator widzi tylko swoją część. Jeżeli dojdzie do sytuacji, kiedy zaczną oni kwestionować swoje rozliczenia, może się okazać, że nie&nbsp;ma źr&oacute;dła danych, kt&oacute;re było</em><em>by</em><em>&nbsp;w&nbsp;stanie w&nbsp;spos&oacute;b jednoznaczny i&nbsp;wiarygodny rozstrzygnąć, kt&oacute;ry z&nbsp;tych operator&oacute;w ma rację&nbsp;</em>&ndash; podkreśla prezes Fundacji RECAL, kt&oacute;ra postuluje w&nbsp;tym celu utworzenie jednej organizacji parasolowej sprawującej nadz&oacute;r nad rynkiem.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ze względu na to, że weszliśmy w&nbsp;system wielooperatorowy i&nbsp;mamy problem nadzoru nad przepływami, także pieniężnymi z&nbsp;nieodzyskanej kaucji, organizacja parasolowa zwiększyłaby przejrzystość całego procesu. Mogłaby czuwać, nawet w&nbsp;spos&oacute;b cyfrowy, nad tym, aby nie&nbsp;było ryzyka, że kt&oacute;ryś z&nbsp;operator&oacute;w kaucyjnych zbankrutuje na przykład z&nbsp;powodu mniejszej efektywności. Co wtedy z&nbsp;jego zobowiązaniami?&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Gabriela Lenartowicz.</p><p style="text-align:justify">Uczestnicy seminarium podkreślali także, że doświadczenia z&nbsp;funkcjonowania systemu kaucyjnego pozwolą lepiej zaprojektować rozwiązania z&nbsp;obszaru rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Ureguluje to procedowana ustawa o&nbsp;opakowaniach i&nbsp;odpadach opakowaniowych (UC100).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wnioski z&nbsp;systemu kaucyjnego pozwalają nam tak zaprojektować ROP, czyli opłatę za recykling opakowań, żeby to działało, żebyśmy mieli mniej opakowań i&nbsp;żeby były robione z&nbsp;materiał&oacute;w, kt&oacute;re są najtańsze i&nbsp;najbardziej przyjazne, ale także z&nbsp;zachowaniem zasad bezpieczeństwa&nbsp;</em>&ndash; wskazuje posłanka KO. &ndash;&nbsp;<em>Obecnie ten projekt po kolejnej modyfikacji jest w&nbsp;międzyresortowych konsultacjach. Zaproponowano wersję, kt&oacute;ra niewiele się zmieniła, nie&nbsp;spełnia oczekiwań najważniejszych interesariuszy, zar&oacute;wno mieszkańc&oacute;w, jak i&nbsp;podmiot&oacute;w wprowadzających. Prowadzimy bardzo merytoryczną dyskusję, żeby uczynić ten projekt skutecznym i&nbsp;przyjaznym dla&nbsp;środowiska, ale przede wszystkim dla&nbsp;nas obywateli.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1144876288_kig_seminarium_kaucyjne_4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Chętnych do członkostwa w UE nie brakuje. Największe szanse mają kraje bałkańskie]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/chetnych-do-czlonkostwa,p2050206078</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/chetnych-do-czlonkostwa,p2050206078</guid>
     <pubDate>Tue, 14 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-rozszerzenie-ue-foto.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><em><strong>&ndash;</strong>&nbsp;</em><strong><em>Obecnie nie&nbsp;ma warunk&oacute;w do formalnego rozszerzenia Unii Europejskiej &ndash;</em> ocenia europoseł Andrzej Halicki z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej. Jak podkreśla, proces akcesyjny wymaga spełnienia rygorystycznych kryteri&oacute;w i&nbsp;nie dopuszcza uproszczeń, jednak w&nbsp;dłuższej perspektywie Wsp&oacute;lnota będzie się&nbsp;powiększać. Eurosceptyczne partie, takie jak Konfederacja, są temu przeciwne. Oceniają, że konstrukcja ustrojowa UE przestaje się sprawdzać, a ewentualne rozszerzenie mogłoby być furtką do odbierania kolejnych kompetencji państwom członkowskim.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Dzisiaj nie&nbsp;ma realnych szans na to, żeby myśleć o&nbsp;formalnym rozszerzeniu Unii Europejskiej </em>&ndash;&nbsp;ocenia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Andrzej Halicki, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej.&nbsp;<em>&ndash; Negocjacje wiążą się z&nbsp;otwieraniem poszczeg&oacute;lnych klastr&oacute;w, rozdział&oacute;w i&nbsp;ich zamykaniem. Nie można przystąpić do Unii na skr&oacute;ty, nie&nbsp;można ominąć pewnych standard&oacute;w i&nbsp;zasad, kt&oacute;re powinny być pryncypialnie egzekwowane i&nbsp;stosowane jednakowo dla&nbsp;wszystkich. Nie oznacza to natomiast, że w&nbsp;przyszłości Wsp&oacute;lnota nie&nbsp;będzie większa. Myślę, że w&nbsp;kolejnych dekadach będzie zupełnie inna niż ta, kt&oacute;rą znaliśmy wcześniej. Wtedy być może także instytucjonalne zmiany mogą mieć miejsce. Dziś jest oczywiście lista państw chętnych, ale nie&nbsp;ma takiej decyzji na stole.</em></p><p style="text-align:justify">Podczas marcowego przem&oacute;wienia w&nbsp;Warszawie komisarz UE ds. budżetu Piotr Serafin podkreślił, że na r&oacute;żnych etapach procesu akcesyjnego do Unii Europejskiej jest dziewięć państw, nie&nbsp;licząc Islandii. Jak wyjaśnił, w&nbsp;krajach członkowskich do tej pory głośna była narracja m&oacute;wiąca o&nbsp;tym, że decyzja o&nbsp;rozszerzeniu musi być poprzedzona uporządkowaniem sytuacji wewnątrz Unii, jednak w&nbsp;dzisiejszych realiach taka decyzja jest potrzebna wcześniej, by UE nie&nbsp;utraciła strefy wpływ&oacute;w na rzecz innych graczy. Zdaniem komisarza liderami w&nbsp;procesie akcesji są Bałkany Zachodnie. Jak podkreślił, członkostwo Ukrainy leży w&nbsp;interesie bezpieczeństwa Europy i&nbsp;niesie &bdquo;ogromne zyski geopolityczne&rdquo;, choć wiąże się też z&nbsp;licznymi wyzwaniami. Jednocześnie zapewnił, że proces rozszerzenia musi zyskać akceptację społeczną.</p><p style="text-align:justify">Za kraje kandydujące do członkostwa w&nbsp;UE uznane są: Albania, Czarnog&oacute;ra, Bośnia i&nbsp;Hercegowina, Gruzja, Macedonia P&oacute;łnocna, Mołdawia, Serbia, Turcja i&nbsp;Ukraina. Negocjacje akcesyjne z&nbsp;Turcją są zamrożone od 2018 roku, a w&nbsp;2024 roku także gruzińskie władze podjęły decyzję o&nbsp;wstrzymaniu rozm&oacute;w.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Przypomnijmy sobie, że bardzo blisko marzenia o&nbsp;Wsp&oacute;lnocie była Gruzja, dziś już opanowana przez&nbsp;rosyjskich oligarch&oacute;w i&nbsp;prorosyjskie partie, gdzie niezależne media są zlikwidowane bądź ograniczone do minimum</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi europoseł Koalicji Obywatelskiej.&nbsp;<em>&ndash; Na Bałkanach sytuacja jest skomplikowana.</em></p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;ważniejszych wyzwań dla&nbsp;Bałkan&oacute;w Zachodnich w&nbsp;staraniach o&nbsp;przystąpienie do Unii Europejskiej jest kwestia wciąż obecnych na tych terytoriach rosyjskich wpływ&oacute;w. W 2023 roku Unia Europejska przedstawiła plan wzrostu gospodarczego dla&nbsp;tych państw. Jego centralnym elementem jest Instrument Wsparcia Reform i&nbsp;Wzrostu Gospodarczego na Bałkanach Zachodnich, w&nbsp;ramach kt&oacute;rego w&nbsp;latach 2024&ndash;2027 6 mld euro miało trafić do państw regionu. Jak w&nbsp;grudniu 2025 roku podkreślił Ant&oacute;nio Costa, przewodniczący Rady Europejskiej, wysiłki państw regionu wyraźnie przyspieszyły, szczeg&oacute;lnie Czarnog&oacute;ry. Albania zdołała otworzyć wszystkie klastry negocjacyjne w&nbsp;bardzo kr&oacute;tkim czasie, a Bośnia i&nbsp;Hercegowina przyjęła agendę reform, kt&oacute;ra jest kluczowa dla&nbsp;przystąpienia do planu wzrostu. Kolejny szczyt UE &ndash; Bałkany Zachodnie zaplanowany jest na czerwiec br.</p><p style="text-align:justify">Zar&oacute;wno Andrzej Halicki, jak i&nbsp;Piotr Serafin podkreślają, że dołączenie do Wsp&oacute;lnoty wciąż jest odbierane jako szansa na rozw&oacute;j &ndash; wbrew głosom m&oacute;wiącym o&nbsp;tym, że integracja kraj&oacute;w europejskich jest na drodze do rozpadu.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Po brexicie miało być domino. Nic takiego się nie&nbsp;zdarzyło, a wręcz odwrotnie. Finlandia i&nbsp;Szwecja wstąpiły do NATO, Islandia ma w&nbsp;sierpniu referendum o&nbsp;powrocie do negocjacji, kt&oacute;re w&nbsp;gruncie rzeczy są na ukończeniu. Nawet Kanada myśli o&nbsp;tym, czy nie&nbsp;rozszerzyć umowy gospodarczo-handlowej CETA. Takie same dyskusje toczą się w&nbsp;Norwegii, kt&oacute;ra jest poza&nbsp;Wsp&oacute;lnotą, nie&nbsp;m&oacute;wiąc już o&nbsp;samych Brytyjczykach, kt&oacute;rzy chcieliby wr&oacute;cić, co nie&nbsp;jest takie proste. Unia Europejska jest atrakcyjnym miejscem do życia, dającym pewne gwarancje bezpieczeństwa &ndash;</em>&nbsp;uważa Andrzej Halicki.</p><p style="text-align:justify">Dyskutowanym tematem w&nbsp;kontekście nie&nbsp;tylko procesu rozszerzania Wsp&oacute;lnoty, ale i&nbsp;jej stabilnego działania w&nbsp;obecnym kształcie jest sprawa utrzymywania zasady jednomyślności. W głosowaniach w&nbsp;sprawach dotyczących niekt&oacute;rych obszar&oacute;w muszą się obecnie porozumieć wszystkie państwa członkowskie UE. W efekcie tego działa prawo weta, kt&oacute;re bywało już nadużywane m.in. przez&nbsp;Węgry, kt&oacute;re blokowały nakładanie sankcji na Rosję. Jak podkreśla Anna Bryłka, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Konfederacji, każde rozszerzenie Unii Europejskiej może się wiązać ze zmianami instytucjonalnymi i&nbsp;może stanowić dla&nbsp;Komisji Europejskiej pretekst do likwidacji takich właśnie &bdquo;bezpiecznik&oacute;w&rdquo;.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Najważniejszym z&nbsp;nich jest właśnie prawo weta, czyli jednomyślność w&nbsp;zakresie podejmowania decyzji w&nbsp;polityce zagranicznej. Zdajemy sobie sprawę, że to jest bardzo dobry pretekst do tego, żeby Komisja Europejska powiedziała: musimy zmienić zasady podejmowania decyzji w&nbsp;Unii Europejskiej, trzeba zrezygnować z&nbsp;jednomyślności. Przykłady dotyczące Mercosuru i&nbsp;paktu migracyjnego powinny polskiemu społeczeństwu dać do myślenia. Będziemy wchodzić w&nbsp;kolejny obszar, w&nbsp;kt&oacute;rym nie&nbsp;będzie działało prawo weta, w&nbsp;kt&oacute;rym nie&nbsp;będziemy mieć wpływu na te polityki, kt&oacute;re są naprawdę szkodliwe dla&nbsp;Polski </em>&ndash;&nbsp;ocenia Anna Bryłka.</p><p style="text-align:justify">Liderzy Konfederacji podkreślają, że są przeciwnikami dalszego rozszerzania Unii Europejskiej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ta konstrukcja ustrojowa przestaje się sprawdzać i&nbsp;działać w&nbsp;sytuacjach kryzysowych. Dochodzi do konfliktu kompetencji i&nbsp;zawłaszczania pozatraktatowych kompetencji kraj&oacute;w członkowskich. Z naszej perspektywy najistotniejsza jest Ukraina. To, co powinno&nbsp;</em><em>nas&nbsp;</em><em>najbardziej martwić, to fakt, że w&nbsp;dużej mierze funkcjonuje już jako członek Unii Europejskiej, ale bez wszystkich zobowiązań, kt&oacute;re są nakładane na państwa członkowskie, przede wszystkim bez zobowiązania przyjmowania unijnej legislacji &ndash;</em>&nbsp;wskazuje europosłanka.</p><p style="text-align:justify">Rozmowy akcesyjne z&nbsp;Ukrainą formalnie rozpoczęły się w&nbsp;czerwcu 2024 roku. Przed przystąpieniem do negocjacji Komisja Europejska i&nbsp;Ukraina musiały sfinalizować przegląd rozdział&oacute;w unijnego dorobku prawnego i&nbsp;ustalić poziom przygotowania wschodniego sąsiada Polski do członkostwa w&nbsp;UE. We wrześniu 2025 roku Ukraina pomyślnie zakończyła trwający od ponad roku proces zwany screeningiem.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ukraina jest w&nbsp;pozycji uprzywilejowanego państwa zrzeszonego z&nbsp;Unią Europejską. Ma swobodny dostęp do wsp&oacute;lnotowego rynku bez spełniania wszystkich norm i&nbsp;zasad, bez przyjmowania legislacji, kt&oacute;re państwa członkowskie w&nbsp;Unii muszą przyjmować. Z polskiej perspektywy chodzi m.in. o&nbsp;import towar&oacute;w rolno-spożywczych z&nbsp;Ukrainy. Kraj ma się dostosować do standard&oacute;w produkcji unijnych do 2028 roku, ale rynek ma już otwarty, więc to jest zupełnie nieuczciwa konkurencja wobec producent&oacute;w rolnych i&nbsp;całego sektora rolno-spożywczego w&nbsp;Polsce </em>&ndash;&nbsp;ocenia Anna Bryłka.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/2050206078_pe_rozszerzenie_ue_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Gaz jako paliwo przejściowe w transformacji ciepłownictwa. Sektor przyspiesza dekarbonizację]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/gaz-jako-paliwo,p704172909</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/gaz-jako-paliwo,p704172909</guid>
     <pubDate>Tue, 14 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/psg-transformacja-cieplownictwo-foto.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Dekarbonizacja polskiego ciepłownictwa przebiega w&nbsp;dobrym tempie &ndash; oceniają przedstawiciele Polskiej Sp&oacute;łki Gazownictwa. Dowodem na to ma być m.in. coraz większy udział gazu ziemnego w&nbsp;zasilaniu elektrociepłowni w&nbsp;naszym kraju. Sp&oacute;łka podkreśla, że w&nbsp;obliczu rosnącego znaczenia zielonej energii z&nbsp;fotowoltaiki czy wiatru gaz może pełnić rolę paliwa stabilizującego i&nbsp;to w&nbsp;długiej perspektywie. Dalsza dekarbonizacja sektora będzie wymagała znaczących nakład&oacute;w inwestycyjnych oraz&nbsp;wspierających ten proces mechanizm&oacute;w finansowania.</strong></p><p style="text-align:justify">Raport Polityki Insight &bdquo;Przez gaz do OZE. Dekarbonizacja ciepłownictwa systemowego w&nbsp;Polsce&rdquo; wskazuje, że gaz pozostanie podstawowym paliwem w&nbsp;procesie transformacji ciepłownictwa systemowego ze&nbsp;względu na jego względnie korzystne parametry ekonomiczne i&nbsp;środowiskowe. Zdaniem autor&oacute;w raportu bez ciepłowni i&nbsp;elektrociepłowni gazowych dekarbonizacja sektora w&nbsp;perspektywie najbliższych 30 lat będzie praktycznie niemożliwa.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Tempo transformacji w&nbsp;ciepłownictwie oceniam bardzo dobrze. Z punktu widzenia Polskiej Sp&oacute;łki Gazownictwa obserwujemy bardzo wyraźną dynamikę wzrostu wniosk&oacute;w o&nbsp;przyłączenie szeroko rozumianej energetyki zawodowej. Od 2020 roku przyłączyliśmy ponad 213 podmiot&oacute;w. Tylko w&nbsp;2025 roku, podpisaliśmy 50 um&oacute;w przyłączeniowych. Łącznie obsługujemy dzisiaj 88 um&oacute;w</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi&nbsp;agencji Newseria Jerzy Sitko, członek zarządu Polskiej Sp&oacute;łki Gazownictwa.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, dzięki wykonanym w&nbsp;ostatnich pięciu latach przyłączeniom sp&oacute;łka dystrybuuje do elektrociepłowni około 600 mln m<sup>3</sup> gazu rocznie. Realizacja już zawartych um&oacute;w przyłączeniowych do 2030 roku ma zwiększyć wolumen wykorzystywanego gazu do&nbsp;1 mld m<sup>3</sup>.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Naszym zdaniem gaz nie&nbsp;jest już tylko paliwem stabilizującym, ale trwale stabilizującym. Dzisiaj nie&nbsp;widzimy szybkiego horyzontu, kt&oacute;ry miałby doprowadzić do tego, że gaz będzie paliwem wygaszanym. Nawet z&nbsp;uwagi na to, że cały rynek energetyczny spodziewa się ogromnego wzrostu zużycia szeroko rozumianej energii </em>&ndash; podkreśla członek zarządu PSG.</p><p style="text-align:justify">Polskie Sieci Elektroenergetyczne w&nbsp;planie rozwoju w&nbsp;zakresie zaspokojenia obecnego i&nbsp;przyszłego zapotrzebowania na energię elektryczną na lata 2027&ndash;2036 szacują, że roczne zużycie netto wyniesie około 260 TWh w&nbsp;perspektywie 2040 roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To oznacza prawie dwukrotny wzrost zapotrzebowania. Czymś trzeba będzie ten brakujący wolumen uzupełnić. Uważamy, że akurat gaz jest do tego idealnym źr&oacute;dłem </em>&ndash; zaznacza Jerzy Sitko w&nbsp;wywiadzie podczas 43. Konferencji Energetycznej EuroPOWER &amp; OZE POWER.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;danych opublikowanych przez&nbsp;Ministerstwo Energii, węgiel wciąż dominuje w&nbsp;polskim ciepłownictwie systemowym, jednak jego znaczenie systematycznie maleje: z&nbsp;61,2 proc. w&nbsp;2023 roku do 57,4 proc. w&nbsp;2024 roku. Od 2002 roku zużycie tego surowca w&nbsp;sektorze zmniejszyło się o&nbsp;24,3 pp. Jednocześnie wzr&oacute;sł udział gazu ziemnego do 15,2 proc. oraz&nbsp;odnawialnych źr&oacute;deł energii do 14,7 proc.</p><p style="text-align:justify">Projekt zaktualizowanego Krajowego Planu w&nbsp;dziedzinie Energii i&nbsp;Klimatu (z grudnia 2025 roku) zakłada, że ciepłownictwo będzie dekarbonizowane poprzez wzrost udziału OZE do 32&ndash;36 proc. w&nbsp;2030&nbsp;roku i&nbsp;43&ndash;57 proc. w&nbsp;2040&nbsp;roku w&nbsp;zależności od przyjętego scenariusza transformacji (zr&oacute;wnoważonej &ndash; WEM lub przyspieszonej &ndash; WAM). W&nbsp;scenariuszu ambitnym do 2040&nbsp;roku ma zakończyć pracę ostatnia elektrociepłownia na węgiel. Celem jest, by ciepło systemowe było produkowane w&nbsp;systemach o&nbsp;wysokim nasyceniu OZE, z&nbsp;wykorzystaniem energii elektrycznej, ciepła odpadowego i&nbsp;uzupełniającej roli paliw gazowych. W projekcie podkreślono, że w&nbsp;dużych systemach wciąż potrzebne mogą być inwestycje w&nbsp;moce kogeneracyjne oparte na gazie ziemnym, kt&oacute;ry w&nbsp;przyszłości ma zostać zastąpiony przez&nbsp;biometan i&nbsp;inne gazy zdekarbonizowane.</p><p style="text-align:justify">W KPEiK zapowiedziano, że opracowany zostanie plan finansowy dla&nbsp;transformacji ciepłownictwa, kt&oacute;ry ma zapewnić model finansowania, skoordynowany i&nbsp;oparty na wsp&oacute;łpracy r&oacute;żnych instytucji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Finansowanie będzie kluczowe ze względu na to, że Krajowy Plan w&nbsp;dziedzinie Energii i&nbsp;Klimatu wpisał w&nbsp;swoje założenia kilka bardzo istotnych element&oacute;w. Będą one miały wpływ na ceny transformacji &ndash;</em> wyjaśnia ekspert.</p><p style="text-align:justify">Projekt zakłada redukcję emisji gaz&oacute;w cieplarnianych w&nbsp;całej gospodarce do 2030 roku o&nbsp;43 proc. w&nbsp;scenariuszu WEM &nbsp;i&nbsp;o 53 proc. w&nbsp;scenariuszu WAM. Do 2040 roku poziom ten ma spaść odpowiednio o&nbsp;61 i&nbsp;75 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Widzimy też konieczność sfinansowania między 55 a prawie 200 euro za tonę dwutlenku węgla, czyli emisji wynikającej z&nbsp;wejścia w&nbsp;życie systemu ETS2 </em>&ndash; podkreśla członek zarządu Polskiej Sp&oacute;łki Gazownictwa.</p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska wskazuje, że ETS2 ma pom&oacute;c obniżyć emisje o&nbsp;42 proc. do 2030 roku względem poziomu z&nbsp;2005 roku. Obejmie emisje generowane w&nbsp;wyniku spalania paliw kopalnych m.in. w&nbsp;budynkach, transporcie drogowym i&nbsp;innych sektorach, gł&oacute;wnie w&nbsp;małym przemyśle nieobjętym działającym już systemem ETS1.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W tym momencie podmioty energetyki zawodowej na pewno będą szukały finansowania, żeby ponieść nakłady inwestycyjne. Są one konieczne do tego, żeby przebudować system w&nbsp;dużej mierze oparty na węglu na system oparty np. na gazie, kt&oacute;ry byłby nośnikiem stabilizującym moce wytw&oacute;rcze. Zwłaszcza kiedy chcemy ze sobą pogodzić czystą energię, na przykład z&nbsp;paneli fotowoltaicznych i&nbsp;wiatru, kt&oacute;re nie&nbsp;pracują stabilnie w&nbsp;systemie </em>&ndash; uważa Jerzy Sitko.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;KPEiK szczyt zużycia gazu ziemnego ma przypaść na 2030 rok. W&oacute;wczas w&nbsp;scenariuszu WEM ma ono wynieść 23,5 mld m<sup>3</sup>, a w&nbsp;scenariuszu WAM &ndash; 24,7 mld m<sup>3</sup>. Do 2040 roku jego zużycie ma ulec zmniejszeniu &ndash; do 19,3 mld m<sup><span style="font-size:9px">3</span></sup> (WEM) i&nbsp;13,6 mld m<sup>3</sup> (WAM). Jednocześnie ma wzrosnąć znaczenie gaz&oacute;w zdekarbonizowanych i&nbsp;odnawialnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">W kolejnych latach prowadzony będzie szereg inwestycji związanych z&nbsp;dekarbonizacją. Jak podkreśla ekspert, kluczowa jest ich efektywność w&nbsp;dłuższym terminie.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Jako PSG bardzo krytycznie podchodzimy do majątku, kt&oacute;ry chcemy budować, pod kątem jego efektywności gospodarczej. Mamy stosowne procedury i&nbsp;za każdym razem badamy efektywność inwestycji. Nie&nbsp;dopuszczamy do tego, żeby budować infrastrukturę, kt&oacute;ra nie&nbsp;spełniała rygorystycznych wymog&oacute;w efektywności &ndash;</em> podkreśla członek zarządu Polskiej Sp&oacute;łki Gazownictwa. &ndash;<em> Działamy r&oacute;wnież z&nbsp;drugiej strony, wprowadzając tzw. cyfrową mapę chłonności. Na naszych stronach internetowych opublikowaliśmy narzędzie, kt&oacute;re pokazuje, w&nbsp;jakim regionie kraju i&nbsp;gdzie należy rozpatrywać inwestycje np. pod kątem posadowienia biogazowni, aby biometan wpuścić do naszych sieci jak najbliżej, o&nbsp;jak najmniejszych nakładach inwestycyjnych ze strony klienta.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/704172909_psg_transformacja_cieplownictwo_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polacy częściej niż inni opiekunowie wątpią w uczucia swoich kotów. Eksperci: to błędny odczyt sygnałów [DEPESZA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-czesciej-niz,p460970889</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-czesciej-niz,p460970889</guid>
     <pubDate>Tue, 14 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/make-playtime-a-daily-ritual-large.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>68 proc. opiekun&oacute;w kot&oacute;w w&nbsp;Polsce przyznaje, że ich pupil bywa wobec nich obojętny, a tyle samo choć raz</strong><strong>&nbsp;się</strong><strong>&nbsp;zastanawiało, czy w&nbsp;og&oacute;le ich kocha. To jeden z&nbsp;najwyższych wynik&oacute;w spośr&oacute;d czterech badanych kraj&oacute;w &ndash; wynika z&nbsp;badania przeprowadzonego na zlecenie marki SHEBA</strong><strong>. Eksperci podkreślają jednak, że problemem nie&nbsp;jest większy dystans samych zwierząt, lecz spos&oacute;b, w&nbsp;jaki ludzie interpretują ich zachowanie.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nie ma dowod&oacute;w na to, że polskie koty zachowują się inaczej niż koty w&nbsp;innych częściach świata. Koty jako gatunek mają uniwersalne mechanizmy komunikacji, potrzeby i&nbsp;sposoby okazywania emocji. R&oacute;żnice mogą dotyczyć raczej tego, jak opiekunowie interpretują ich zachowanie i&nbsp;na ile potrafią odczytywać subtelne sygnały, kt&oacute;re koty wysyłają&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Małgorzata Głowacka, lekarka weterynarii, ekspertka ds. żywienia zwierząt w&nbsp;Mars Polska.</p><p style="text-align:justify">Z badania wynika, że 68 proc. polskich respondent&oacute;w odbiera swojego kota jako obojętnego. W Wielkiej Brytanii ten odsetek wynosi 65 proc., we Francji 64 proc., a w&nbsp;Stanach Zjednoczonych 56 proc. R&oacute;wnież w&nbsp;przypadku pytania o&nbsp;to, czy kot w&nbsp;og&oacute;le kocha swojego opiekuna, Polacy częściej deklarują wątpliwości niż badani w&nbsp;innych krajach. Zdaniem ekspert&oacute;w takie wyniki mogą wynikać z&nbsp;ograniczonej wiedzy o&nbsp;tym, jak koty komunikują przywiązanie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W przeciwieństwie do ps&oacute;w ich sygnały są znacznie subtelniejsze &ndash; to może być powolne mruganie, ocieranie się o&nbsp;nogi, spokojne przebywanie w&nbsp;tym samym pomieszczeniu czy inicjowanie kr&oacute;tkiego kontaktu. Jeśli opiekun nie&nbsp;zna tego języka, łatwo może uznać kota za zdystansowanego, choć w&nbsp;rzeczywistości zwierzę po prostu komunikuje się inaczej&nbsp;</em>&ndash; ocenia Małgorzata Głowacka.</p><p style="text-align:justify">Badanie pokazuje też wyraźne r&oacute;żnice w&nbsp;sposobie budowania relacji z&nbsp;kotem. Opiekunowie w&nbsp;USA i&nbsp;Wielkiej Brytanii częściej niż Polacy deklarują bardziej ekspresyjne zachowania. Miauczenie do kota &ndash; czyli pr&oacute;ba dosłownego m&oacute;wienia jego językiem &ndash; to najpopularniejsza metoda w&nbsp;USA (52 proc.) i&nbsp;Wielkiej Brytanii (49 proc.), podczas gdy w&nbsp;Polsce robi to zaledwie co trzeci opiekun, a we Francji nieco więcej &ndash; 38 proc. Podobnie wygląda sytuacja z&nbsp;oglądaniem razem &bdquo;kociej telewizji&quot;, czyli filmik&oacute;w z&nbsp;ptakami czy akwarium: w&nbsp;USA po taki spos&oacute;b sięga 39 proc. opiekun&oacute;w, w&nbsp;Wielkiej Brytanii 30 proc., a w&nbsp;Polsce i&nbsp;Francji tylko 12 proc..</p><p style="text-align:justify">Polacy wypadają powściągliwie r&oacute;wnież w&nbsp;innych kategoriach. Wstawanie przed świtem, żeby zdążyć z&nbsp;kocim śniadaniem na czas, praktykuje 28 proc. opiekun&oacute;w w&nbsp;Wielkiej Brytanii i&nbsp;26&nbsp;proc. w&nbsp;USA, podczas gdy we Francji i&nbsp;Polsce robi to zaledwie 16 proc. Jeszcze wyraźniej widać tę r&oacute;żnicę w&nbsp;przypadku wideorozm&oacute;w z&nbsp;kotem podczas wyjazdu &ndash; decyduje się na nie&nbsp;18&nbsp;proc. Brytyjczyk&oacute;w i&nbsp;16&nbsp;proc. Amerykan&oacute;w, a wśr&oacute;d Polak&oacute;w tylko 8 proc., niemal tak samo rzadko jak wśr&oacute;d Francuz&oacute;w (7 proc.).</p><p style="text-align:justify">Eksperci zaznaczają jednak, że więzi z&nbsp;kotem nie&nbsp;buduje się spektakularnymi gestami, ale codzienną przewidywalnością, spokojem i&nbsp;poszanowaniem jego potrzeb.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Zamiast szukać spektakularnych gest&oacute;w, warto&nbsp;</em><em>się&nbsp;</em><em>skupić na codzienności: regularnych porach karmienia, zabawie angażującej instynkty łowieckie i&nbsp;dawaniu kotu przestrzeni do samodzielnego inicjowania kontaktu. Kot, kt&oacute;ry czuje się bezpiecznie i&nbsp;ma poczucie kontroli nad swoim otoczeniem, zwykle chętniej wchodzi w&nbsp;relację z&nbsp;człowiekiem. Największy efekt przynoszą więc nie&nbsp;jednorazowe działania, ale konsekwentnie budowane poczucie bezpieczeństwa</em>&nbsp;&ndash; podkreśla lekarka weterynarii.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje, kluczowe znaczenie ma zmiana perspektywy. Zamiast oczekiwać od kota zachowań typowych dla&nbsp;psa, warto się skupić&nbsp;na tym, czego potrzebuje, by czuć się bezpiecznie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Fundamentem kociego zaufania jest przewidywalność, odpowiednio przygotowana przestrzeń i&nbsp;uważność na sygnały wysyłane przez&nbsp;zwierzę. Im mniej narzucamy kontakt, a bardziej odpowiadamy na potrzeby kota, tym łatwiej zbudować dobrą relację&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Małgorzata Głowacka.</p><p style="text-align:justify">Wsp&oacute;łczesna wiedza o&nbsp;zachowaniu zwierząt pokazuje, że koty mają bogate życie emocjonalne, ale wyrażają je inaczej niż psy. To, co człowiek odczytuje jako chł&oacute;d lub obojętność, bywa w&nbsp;rzeczywistości oznaką zaufania i&nbsp;komfortu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Przez lata koty były postrzegane jako zwierzęta całkowicie niezależne i&nbsp;mniej potrzebujące uwagi niż psy </em>&ndash; dodaje ekspertka. &ndash;<em> Im większa wiedza opiekun&oacute;w o&nbsp;kociej komunikacji i&nbsp;potrzebach, tym mniejsze ryzyko, że naturalne zachowania kota zostaną błędnie odczytane jako obojętność.</em></p><p style="text-align:justify">Zamiast pytać &bdquo;dlaczego m&oacute;j kot mnie nie&nbsp;kocha?&rdquo;, warto zadać inne pytanie: &bdquo;czego m&oacute;j kot potrzebuje, żeby czuć się bezpiecznie?&rdquo;. Na takim właśnie założeniu opiera się program &bdquo;Od ignorowania do uwielbienia&rdquo; marki SHEBA. Inicjatywa powstała we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;naukowcami z&nbsp;Instytutu Nauki o&nbsp;Zwierzętach Waltham &ndash; ośrodka badawczego Mars Petcare zajmującego się zdrowiem i&nbsp;zachowaniem zwierząt. Program bazuje na modelu SHINE, obejmującym pięć kluczowych obszar&oacute;w kociego dobrostanu: socjalizację, zdrowie, indywidualność, żywienie oraz&nbsp;środowisko.</p><p style="text-align:justify">Wnioski z&nbsp;badania sugerują więc, że polskie koty nie&nbsp;są bardziej oziębłe niż koty w&nbsp;innych krajach. R&oacute;żnica może tkwić nie&nbsp;w&nbsp;ich zachowaniu, lecz w&nbsp;tym, jak opiekunowie interpretują subtelne sygnały wysyłane przez&nbsp;swoje zwierzęta.&nbsp;</p>]]></description>
     
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Duży potencjał branży biogazu i biometanu. Przy odpowiednim wsparciu mogłaby zapewnić 20–40 proc. krajowego zapotrzebowania na gaz]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/duzy-potencjal-branzy,p186414067</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/duzy-potencjal-branzy,p186414067</guid>
     <pubDate>Mon, 13 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pgb-biogaz-biometan-foto_2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>System wsparcia dla&nbsp;instalacji wytwarzających biometan, mechanizm popytowy zachęcający operator&oacute;w sieci do zatłaczania zielonego gazu, zatwierdzenie Krajowego Planu w&nbsp;dziedzinie Energii i&nbsp;Klimatu &ndash; to zdaniem przedstawicieli branży czynniki, kt&oacute;re mogłyby stymulować rozw&oacute;j polskiego rynku biogazu i&nbsp;biometanu. Rządowa strategia wskazuje na duży potencjał tych surowc&oacute;w, kt&oacute;re wsp&oacute;lnie z&nbsp;innymi źr&oacute;dłami energii odnawialnej mogą wzmocnić krajowe bezpieczeństwo energetyczne.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Potencjał biogazu i&nbsp;biometanu jest duży. On jest oczywiście ograniczany przez&nbsp;ilość odpad&oacute;w, z&nbsp;kt&oacute;rych można je produkować. Według r&oacute;żnych badań m&oacute;wimy jednak o&nbsp;potencjale 4&ndash;8 mld m<sup>3</sup>. Jeżeli więc odniesiemy to do zużycia gazu w&nbsp;Polsce, m&oacute;wimy o&nbsp;20&ndash;40 proc. jego og&oacute;lnej podaży w&nbsp;całej gospodarce &ndash; </em>m&oacute;wi agencji Newseria Adam Pawluć, członek zarządu Polskiej Grupy Biogazowej, jednego z&nbsp;największych producent&oacute;w biogazu w&nbsp;Polsce.</p><p style="text-align:justify">Biogaz to mieszanina gaz&oacute;w powstająca w&nbsp;wyniku fermentacji beztlenowej biomasy (np. odpad&oacute;w rolniczych, komunalnych, osad&oacute;w ściekowych). Jest wykorzystywany bezpośrednio w&nbsp;kogeneracji do produkcji ciepła i&nbsp;energii elektrycznej. Z kolei biometan to oczyszczony biogaz, kt&oacute;rego produkcja wymaga dodatkowej instalacji. Jak wynika z&nbsp;proponowanej przez&nbsp;rząd aktualizacji projektu Krajowego Planu w&nbsp;dziedzinie Energii i&nbsp;Klimatu do 2030 roku z&nbsp;perspektywą do 2040 roku (KPEiK), potencjał techniczny produkcji biometanu z&nbsp;substrat&oacute;w o&nbsp;charakterze odpadowym wynosi 8 mld m<sup>3</sup>. Potencjał wdrożeniowy natomiast oceniany jest na 4,7 mld m<sup>3</sup>.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Każda energia powinna spełniać trzy parametry: być zr&oacute;wnoważona, dostępna i&nbsp;zapewniać bezpieczeństwo państwa. Nie ma pojedynczego źr&oacute;dła wytw&oacute;rczego, kt&oacute;re gwarantuje wszystkie trzy, dlatego trzeba dążyć do odpowiedniego miksu </em>&ndash; uważa Adam Pawluć. &ndash; <em>Biogaz i&nbsp;biometan mają sens jako część większej całości: farmy fotowoltaiczne, offshore, energia jądrowa w&nbsp;przyszłości.</em></p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje KPEiK, istotna część instalacji odnawialnych źr&oacute;deł energii ulokowana jest na obszarach wiejskich, gdzie szczeg&oacute;lne znaczenie mogą zyskiwać biogazownie produkujące energię elektryczną i&nbsp;ciepło na potrzeby lokalnych społeczności, w&nbsp;tym biogazownie szczytowe, a w&nbsp;kolejnych latach także biometanownie wprowadzające wzbogacony biometan do sieci gazowej. Instalacje te pozwalają na wykorzystanie pozostałości z&nbsp;odpad&oacute;w rolniczych i&nbsp;rolno-spożywczych na cele energetyczne.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu Polskiej Organizacji Biometanu &bdquo;Stan i&nbsp;perspektywy rozwoju instalacji biometanowych w&nbsp;Polsce&rdquo;, na koniec III kwartału 2025 roku zidentyfikowano 122 projekty inwestycyjne w&nbsp;biometanownie, na r&oacute;żnym etapie zaawansowania. Dominują wśr&oacute;d nich instalacje o&nbsp;średniej wielkości (1&ndash;5 MW), co według autor&oacute;w raportu świadczy o&nbsp;preferencji inwestor&oacute;w do projekt&oacute;w o&nbsp;umiarkowanej skali. Jedna instalacja &ndash; w&nbsp;Strzelinie na Dolnym Śląsku &ndash; jest już użytkowana.</p><p style="text-align:justify">Z danych przedstawianych przez&nbsp;KOWR wynika, że na koniec I kwartału br. w&nbsp;rejestrze wytw&oacute;rc&oacute;w biogazu rolniczego wpisanych było 208 instalacji. Ich roczna wydajność to ponad 835 mln m<sup>3</sup> biogazu rolniczego, a łączna moc zainstalowana elektryczna to 188 MW.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Z naszej perspektywy rynek rozwija się optymalnie, mając dwie nogi. Pierwszą z&nbsp;nich są biogazownie zintegrowane z&nbsp;gospodarstwami rolnymi. Drugą są biogazownie sprofesjonalizowane, czyli większe, operowane przez&nbsp;profesjonalne firmy energetyczne</em> &ndash; tłumaczy Adam Pawluć w&nbsp;rozmowie przeprowadzonej podczas 43. Konferencji Energetycznej EuroPOWER &amp; OZE POWER.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie ze zaktualizowanym projektem KPEiK moc pozyskiwana z&nbsp;biogazu (bez uwzględnienia biometanu) w&nbsp;2030 roku według scenariusza zr&oacute;wnoważonej transformacji (WEM) ma wynieść 0,5 GW, co przełoży się na produkcję 2,9 TWh energii elektrycznej. W scenariuszu przyspieszonej transformacji (WAM) będzie to odpowiednio 0,5 GW i&nbsp;3,1 TWh.&nbsp;Krajowa produkcja biometanu w&nbsp;2030 roku prognozowana jest na około 0,5 mld m<sup>3</sup> w&nbsp;scenariuszu WEM, natomiast wyniki scenariusza WAM wskazują na około 1 mld m<sup>3</sup>. Dalsze prognozy &ndash; do 2040 roku &ndash; m&oacute;wią o&nbsp;wynikach odpowiednio 0,56 mld i&nbsp;3,3 mld m<sup>3</sup>, w&nbsp;zależności od scenariusza.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;To, co dałoby silny impuls do rozwoju rynku, to system wsparcia dla&nbsp;większych instalacji. Druga rzecz, kt&oacute;ra zadziałała we Francji, to tzw. blending obligation, czyli mechanizm popytowy, kt&oacute;ry zachęca operator&oacute;w sieci przesyłowej czy dystrybucyjnej do zatłaczania gazu zielonego do sieci </em>&ndash; wyjaśnia członek zarządu Polskiej Grupy Biogazowej. &ndash; <em>Trzecim aspektem jest zatwierdzenie Krajowego Planu w&nbsp;dziedzinie Energii i&nbsp;Klimatu na poziomie og&oacute;lnopolskim. Są w&nbsp;nim cele w&nbsp;zakresie produkcji biogazu i&nbsp;biometanu, kt&oacute;re dałyby komfort inwestycyjny, szczeg&oacute;lnie inwestorom zagranicznym.</em></p><p style="text-align:justify">Ministerstwo Klimatu i&nbsp;Środowiska przygotowało projekt nowelizacji ustawy o&nbsp;odnawialnych źr&oacute;dłach energii, kt&oacute;ry uwzględnia m.in. przepisy mające odblokować krajowy potencjał produkcji biometanu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ustawa biometanowa reguluje kwestie związane z&nbsp;systemem wsparcia, natomiast jest jeszcze kilka innych rzeczy, kt&oacute;re należałoby rozwiązać. To jest przede wszystkim ciepło spalania. W tym momencie przy wtłaczaniu biometanu do sieci jesteśmy zmuszeni mieszać go z&nbsp;gazami konwencjonalnymi, co trochę nie&nbsp;ma sensu, jeżeli produkujemy coś zielonego, żeby potem zmieszać to z&nbsp;klasycznym gazem kopalnym. To są dwie najistotniejsze rzeczy</em> &ndash; podkreśla Adam Pawluć.</p><p style="text-align:justify">Nowelizacja ustawy o&nbsp;OZE przewiduje m.in. wprowadzenie wsparcia dla&nbsp;biometanu w&nbsp;instalacjach o&nbsp;mocy elektrycznej zainstalowanej większej niż 1 MW, umożliwienie lokalizowania wszystkich biogazowni rolniczych o&nbsp;mocy zainstalowanej elektrycznej większej niż 1 MW na podstawie uchwały rady gminy czy też liberalizację systemu aukcyjnego dla&nbsp;źr&oacute;deł paliwowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> To, co jest jeszcze istotne, a dotyczy każdego dewelopera OZE, to kwestia miejscowych plan&oacute;w zagospodarowania przestrzennego. Bez wcześniejszego przygotowania i&nbsp;edukacji na poziomie gmin one mogą wykluczać dużą liczbę miejsc z&nbsp;rozwoju odnawialnych źr&oacute;deł energii </em>&ndash; zaznacza ekspert.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Zmiany w&nbsp;ustawie o&nbsp;OZE dotyczą jednak nie&nbsp;tylko biogazu i&nbsp;biometanu, ale r&oacute;wnież energetyki wiatrowej. To stawia pod znakiem zapytania możliwości ich przyjęcia. Wcześniejszy rządowy projekt zmian przeszedł przez&nbsp;Sejm i&nbsp;Senat, ale został zawetowany przez&nbsp;prezydenta Karola Nawrockiego, kt&oacute;ry podkreślił poparcie dla&nbsp;rozwiązań dla&nbsp;biogazu i&nbsp;biometanu, ale jednocześnie brak zgody na liberalizację zasad stawiania farm wiatrowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Przepisy dotyczące biometanu są połączone w&nbsp;jednym dokumencie z&nbsp;przepisami określającymi rozw&oacute;j naziemnej energetyki wiatrowej. Z&nbsp;tego mogą wynikać op&oacute;źnienia w&nbsp;procedowaniu prawa </em>&ndash; m&oacute;wi członek zarządu Polskiej Grupy Biogazowej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Jak informuje Ministerstwo Energii, szereg ułatwień administracyjnych i&nbsp;technicznych dla&nbsp;biogazowni przewiduje nowelizacja Prawa energetycznego, kt&oacute;rą 2 kwietnia br. podpisał prezydent. Nowe przepisy mają gwarantować większą pewność przyłączenia biogazowni do sieci i&nbsp;kr&oacute;tszy czas oczekiwania na decyzje, uprościć procedury i&nbsp;ograniczyć obowiązki formalne. Wzmocniona zostanie też pozycja takich instalacji w&nbsp;systemie &ndash; w&nbsp;sytuacjach kryzysowych ich działanie będzie ograniczane w&nbsp;ostatniej kolejności. Operatorzy sieci będą zobowiązani uwzględniać rozw&oacute;j biogazowni w&nbsp;planach inwestycyjnych, co zwiększa realność realizacji projekt&oacute;w.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/186414067_pgb_biogaz_biometan_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Udział w G20 może otworzyć polskim firmom drogę poza Europę. Potrzebna ofensywa na rynkach Azji, Ameryki Łacińskiej i Afryki]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/udzial-w-g20-moze,p1785528836</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/udzial-w-g20-moze,p1785528836</guid>
     <pubDate>Mon, 13 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/g20-eksport-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polska nie&nbsp;jest członkiem grupy G20, ale uczestniczy jako gość w&nbsp;pracach forum, kt&oacute;re w&nbsp;amerykańskim roku przewodnictwa ma się odbyć w&nbsp;połowie grudnia w&nbsp;Miami. G20 skupia największe gospodarki rozwinięte i&nbsp;wschodzące, odpowiadające za ok. 85 proc. światowego PKB i&nbsp;zamieszkiwane przez&nbsp;dwie trzecie ludności świata. Dla polskiego biznesu może to być nie&nbsp;tylko prestiżowy awans, ale przede wszystkim okazja do wyjścia poza&nbsp;model eksportu oparty niemal wyłącznie na Europie.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nasz eksport jest obecnie ukierunkowany przede wszystkim na rynki Unii Europejskiej. Trafia tam prawie 80 proc. całej jego wartości. Obecność w&nbsp;szerszych, og&oacute;lnoświatowych organizacjach, takich jak G20, to przede wszystkim szansa na dotarcie szerzej, na rynki globalnego Południa i&nbsp;rynki pozaeuropejskie, gdzie Polska jeszcze słabo funkcjonuje&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Michał Czarnik, ekspert Instytutu Sobieskiego, wiceprezes Stowarzyszenia TAKdlaCPK.&nbsp;<em>&ndash;&nbsp;Musimy wykorzystać tę szansę nie&nbsp;tylko po to, żeby pojawić się na spotkaniach, ale r&oacute;wnież po to, żeby wejść w&nbsp;bilateralne relacje z&nbsp;największymi krajami G20 poza&nbsp;Europą, co mogłoby pom&oacute;c polskim przedsiębiorcom rozwijać eksport także do tych państw.</em></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;G20 to elitarny klub, bardzo dobrze, że tam jesteśmy, natomiast trzeba to traktować jako szansę, a nie&nbsp;finał drogi. Bardzo ważna jest agenda i&nbsp;konkretne pomysły, z&nbsp;kt&oacute;rymi możemy tam pojechać. Dla polskich firm to otwarcie na rynki, na kt&oacute;rych polski biznes jest ciągle za mało obecny&nbsp;&ndash;</em> podkreśla Krzysztof Mazur, prezes Rady Polskich Przedsiębiorc&oacute;w Globalnych.</p><p style="text-align:justify">Dziś taka dywersyfikacja staje się coraz pilniejsza. Według GUS w&nbsp;styczniu 2026 roku 75,6 proc. polskiego eksportu trafiło do kraj&oacute;w Unii Europejskiej, podczas gdy udział USA po stronie eksportu wynosił 2,8 proc. To pokazuje, jak silnie polskie firmy pozostają uzależnione od koniunktury na wsp&oacute;lnym rynku i&nbsp;jak duża pozostaje przestrzeń do wzrostu na rynkach pozaeuropejskich.</p><p style="text-align:justify">Raport Instytutu Sobieskiego &bdquo;Polska w&nbsp;G20 to dopiero początek. Nowy impuls rozwojowy&rdquo; wskazuje, że G20 pozostaje dziś jedynym forum globalnego zarządzania, przy kt&oacute;rym zasiadają jednocześnie USA, Chiny, Indie, Unia Europejska i&nbsp;najważniejsi przedstawiciele kraj&oacute;w p&oacute;łkuli południowej. Autorzy podkreślają też, że polska obecność w&nbsp;tym formacie ma sens tylko wtedy, gdy stanie się początkiem nowej strategii gospodarczej i&nbsp;dyplomatycznej, a nie&nbsp;jedynie symbolicznym gestem.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jesteśmy bardzo europocentryczni, dlatego wszystkie możliwości wejścia na rynki takie jak Argentyna, Japonia czy RPA są dla&nbsp;polskiego biznesu wielką szansą&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Krzysztof Mazur.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wydaje się, że największe szanse są tam, gdzie kraje najbardziej się rozwijają, czyli w&nbsp;Ameryce Południowej i&nbsp;Azji Południowej&nbsp;</em>&ndash; ocenia Michał Czarnik, wsp&oacute;łautor raportu.&nbsp;<em>&ndash;&nbsp;Te obszary są nadal stosunkowo słabo eksplorowane przez&nbsp;polskich przedsiębiorc&oacute;w, a jednocześnie przez&nbsp;sw&oacute;j dynamiczny rozw&oacute;j są szansą dla&nbsp;naszego eksportu. Polska ma też atut, kt&oacute;rego wiele dużych państw Europy Zachodniej nie&nbsp;ma &ndash; nie&nbsp;niesiemy dziedzictwa kolonialnego ani historycznych obciążeń, kt&oacute;re dla&nbsp;części społeczeństw globalnego Południa wciąż mają znaczenie.</em></p><p style="text-align:justify">Prezes Rady Polskich Przedsiębiorc&oacute;w Globalnych zwraca uwagę, że w&nbsp;ostatnich latach polskie firmy coraz śmielej patrzą na USA, kraje Zatoki Perskiej, Afrykę i&nbsp;Azję Południowo-Wschodnią. Kierunki takie jak Filipiny, Indonezja, Korea czy Wietnam są coraz częściej analizowane przez&nbsp;polski biznes, ale ich skuteczne zagospodarowanie wymaga wsparcia państwa: od dyplomacji gospodarczej po obecność instytucjonalną i&nbsp;logistyczną. Podobny wniosek płynie z&nbsp;raportu Instytutu Sobieskiego, kt&oacute;ry podkreśla potrzebę odbudowy aktywności Polski na globalnym Południu i&nbsp;wiązania misji gospodarczych z&nbsp;kalendarzem G20.</p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu podkreślają, że w&nbsp;wielu krajach Afryki, Ameryki Łacińskiej czy Azji status państwa G20 oraz&nbsp;patronat polityczny otwierają drzwi, kt&oacute;re pozostają zamknięte dla&nbsp;kraj&oacute;w postrzeganych wyłącznie jako średnie państwa UE. Polska powinna wykorzystać ten kapitał polityczny jako narzędzie ekspansji gospodarczej. Raport wskazuje, że ekspansja na rynki pozaeuropejskie nie&nbsp;może się opierać&nbsp;wyłącznie na działaniach promocyjnych. Wymaga instrument&oacute;w finansowych, wsparcia dyplomatycznego oraz&nbsp;obecności instytucjonalnej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Musimy wok&oacute;ł G20 zbudować cały aparat naszych instytucji i&nbsp;pomysł&oacute;w na to, żeby tam funkcjonować. Nie może być tak, że polskie plac&oacute;wki nie&nbsp;są w&nbsp;stanie realnie wesprzeć przedsiębiorcy w&nbsp;wejściu na dany rynek. Powinniśmy być obecni w&nbsp;tych krajach w&nbsp;pełny spos&oacute;b, r&oacute;wnież jako element dyplomacji gospodarczej, a nie&nbsp;tylko szczątkowo i&nbsp;bez funkcji gospodarczych&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;podkreśla Michał Czarnik.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;najbardziej konkretnych przykład&oacute;w kierunku, kt&oacute;ry może zyskać na nowej aktywności Polski, jest Japonia. Jak wskazuje Ministerstwo Rozwoju i&nbsp;Technologii, polska obecność na Expo 2025 w&nbsp;Osace miała służyć promocji gospodarki, inwestycji, innowacyjnych rozwiązań i&nbsp;polskich firm na rynku japońskim oraz&nbsp;szerzej w&nbsp;Azji. W ciągu p&oacute;ł roku Pawilon Polski odwiedziło ponad 1,3 mln gości, a w&nbsp;ramach programu gospodarczego odbyły się m.in. Polsko-Japońskie Forum Eksportowe z&nbsp;udziałem ponad 300 uczestnik&oacute;w i&nbsp;Polsko-Japońskie Forum Inwestycyjne z&nbsp;udziałem 460 uczestnik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Polska obecność w&nbsp;G20 to także szansa na przyciągnięcie kapitału z&nbsp;r&oacute;żnych kierunk&oacute;w, a Japonia jest tutaj ważnym partnerem, ciągle niewystarczająco obecnym w&nbsp;naszych relacjach biznesowych&nbsp;&ndash;</em> przekonuje Krzysztof Mazur. <em>&ndash;&nbsp;Jeżeli Tokio szuka swojej bramy do Europy, to powinniśmy umieć przekonywać, że nie&nbsp;musi to być wyłącznie Hamburg czy Rotterdam, ale może być też Tr&oacute;jmiasto. Za tym mogłyby p&oacute;jść zyski z&nbsp;logistyki, ceł i&nbsp;budowy wsp&oacute;lnych łańcuch&oacute;w wartości razem z&nbsp;japońskimi firmami.</em></p><p style="text-align:justify">Zdaniem ekspert&oacute;w Instytutu Sobieskiego Polska posiada potencjał eksportowy w&nbsp;sektorach, kt&oacute;re są szczeg&oacute;lnie poszukiwane w&nbsp;krajach rozwijających się. Wśr&oacute;d nich są infrastruktura transportowa i&nbsp;budowlana, energetyka i&nbsp;modernizacja sieci, technologie cyfrowe i&nbsp;cyberbezpieczeństwo, przemysł rolno-spożywczy, a także usługi inżynieryjne oraz&nbsp;komponenty przemysłowe.</p><p style="text-align:justify">Rekomendacje autor&oacute;w raportu obejmują m.in. utworzenie do 2026 roku programu &bdquo;Poland Global South Initiative&rdquo;, koordynowanego przez&nbsp;MSZ i&nbsp;Ministerstwo Rozwoju i&nbsp;Technologii, kt&oacute;rego celem będzie systematyczna obecność Polski w&nbsp;Afryce, Ameryce Łacińskiej i&nbsp;Azji Południowej. Zdaniem ekspert&oacute;w program powinien obejmować: odbudowę sieci dyplomatycznej i&nbsp;ekonomicznej w&nbsp;regionach priorytetowych, misje gospodarcze powiązane z&nbsp;kalendarzem szczyt&oacute;w G20, instrumenty finansowania eksportu i&nbsp;inwestycji, identyfikację projekt&oacute;w infrastrukturalnych, w&nbsp;kt&oacute;rych Polska może uczestniczyć.</p><p style="text-align:justify">Stawką w&nbsp;tej grze jest więc nie&nbsp;tylko większy eksport, ale także zmiana pozycji Polski w&nbsp;globalnym podziale pracy. Eksperci podkreślają, że jeśli udział w&nbsp;G20 ma przynieść trwały efekt, musi się przełożyć&nbsp;na długofalową strategię: mocniejszą obecność dyplomatyczną, aktywne wsparcie dla&nbsp;firm, lepsze instrumenty finansowania ekspansji i&nbsp;konsekwentne budowanie relacji z&nbsp;krajami, kt&oacute;re będą napędzać wzrost poza&nbsp;Europą.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;przykład&oacute;w potrzebnych inicjatyw, rekomendowanych przez&nbsp;ekspert&oacute;w Instytutu Sobieskiego, jest zwiększenie polskich inwestycji w&nbsp;afrykańskie rynki surowcowe, zwłaszcza w&nbsp;metale krytyczne i&nbsp;strategiczne, kt&oacute;re są niezbędne dla&nbsp;funkcjonowania nowoczesnej gospodarki.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem przedsiębiorc&oacute;w wejście do gry o&nbsp;rynki pozaeuropejskie nie&nbsp;powinno jednak oznaczać porzucenia tego, co już dziś stanowi o&nbsp;sile polskiego eksportu. Z analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że na początku 2025 roku Polska była si&oacute;dmym największym eksporterem produkt&oacute;w w&nbsp;UE i&nbsp;sz&oacute;stym pod względem wielkości dostawcą towar&oacute;w na rynku unijnym. Wśr&oacute;d najmocniejszych kategorii eksportowych pozostawały m.in. akumulatory litowo-jonowe, pojazdy do transportu towar&oacute;w, papierosy oraz&nbsp;maszyny cyfrowe do przetwarzania danych.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1785528836_g20_eksport_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Fabryki AI kluczowe dla suwerenności cyfrowej UE. Problemem jest ograniczony dostęp do niektórych komponentów]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/fabryki-ai-kluczowe-dla,p1887289014</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/fabryki-ai-kluczowe-dla,p1887289014</guid>
     <pubDate>Mon, 13 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ovhcloud-dane-suwerennosc-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Na terenie Unii Europejskiej powstają kolejne gigafabryki AI, czyli duże centra obliczeniowe zaprojektowane do rozwijania modeli sztucznej inteligencji. Zgodnie z&nbsp;zapowiedziami Ministerstwa Cyfryzacji w&nbsp;Polsce będą funkcjonować dwie: w&nbsp;Poznaniu i&nbsp;Krakowie. Zdaniem ekspert&oacute;w będą one kluczowe dla&nbsp;budowy europejskiej suwerenności cyfrowej. Problem jednak w&nbsp;tym, że rozw&oacute;j tych inwestycji jest zbyt wolny. Barierą w&nbsp;dążeniu do suwerenności jest także ograniczenie w&nbsp;dostępie do element&oacute;w infrastruktury, takich jak chipy, pamięć czy serwery, kt&oacute;re wciąż są zależne od łańcuch&oacute;w dostaw spoza UE.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W odniesieniu do gigafabryk AI kluczem jest pytanie, dlaczego ich jeszcze nie&nbsp;mamy. To jest coś, o&nbsp;czym jako Europa czy Polska powinniśmy pomyśleć dużo wcześniej. Bardzo się cieszę, że ten wątek wr&oacute;cił i&nbsp;odchodzimy od fascynacji modelami oraz&nbsp;software<span style="background-color:rgb(221, 221, 255)">&rsquo;e</span>m, a skupiamy się na czymś fundamentalnym jak infrastruktura &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Grzegorz Soczewka, VP Sales C&amp;EE w&nbsp;OVHcloud.</p><p style="text-align:justify">Gigafabryki AI to wielkoskalowe obiekty przeznaczone do opracowywania i&nbsp;szkolenia modeli sztucznej inteligencji nowej generacji, liczące biliony parametr&oacute;w. Muszą one mieć ogromną moc obliczeniową oraz&nbsp;stabilne i&nbsp;wydajne źr&oacute;dło energii. Wymagają więc specjalnych procesor&oacute;w, niezawodnych łańcuch&oacute;w dostaw, zaawansowanych sieci, efektywności energetycznej i&nbsp;automatyzacji opartej na sztucznej inteligencji.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Jeżeli nie&nbsp;zainwestujemy w&nbsp;gigafabryki AI, nie&nbsp;będziemy w&nbsp;stanie budować własnej suwerenności cyfrowej. Będziemy to robić na wynajętych fundamentach cyfryzacji &ndash;</em> uważa Grzegorz Soczewka. <em>&ndash; Jesteśmy na dość wczesnym etapie budowania gigafabryk AI. Oczywiście z&nbsp;naszej perspektywy powinno to znacznie przyspieszyć. Cieszę się jednak, że o&nbsp;tym rozmawiamy, że pojawiły się pierwsze konsorcja, są wytypowane lokalizacje i&nbsp;prace idą do przodu, a Unia Europejska bardzo to wspiera.</em></p><p style="text-align:justify">Komisja Europejska w&nbsp;2024 roku utworzyła inicjatywę Fabryk AI (docelowo rozwijanych do skali gigafabryk), kt&oacute;ra jest elementem strategii na rzecz przekształcenia Europy w&nbsp;światowego lidera w&nbsp;dziedzinie sztucznej inteligencji. Jedna z&nbsp;nich zostanie utworzona przez&nbsp;Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe (PCSS), kt&oacute;re uzyskało 200 mln zł dofinansowania z&nbsp;UE. Ministerstwo Cyfryzacji szacuje, że fabryka PIAST AI&nbsp;osiągnie docelowo skalę do 30&nbsp;tys. procesor&oacute;w graficznych (GPU), co przekłada się na inwestycję rzędu około 5 mld zł. Poznańskie centrum ma się koncentrować m.in. na rozwoju algorytm&oacute;w AI w&nbsp;diagnostyce medycznej i&nbsp;bioinformatyce, eksploracji kosmosu i&nbsp;automatyzacji oraz&nbsp;zr&oacute;wnoważonym rozwoju (np. przeciwdziałaniu ekstremalnym zjawiskom pogodowym).</p><p style="text-align:justify">W październiku 2025 roku Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało o&nbsp;tym, że w&nbsp;Polsce powstanie druga fabryka AI. Za jej budowę odpowiada konsorcjum kierowane przez&nbsp;Akademickie Centrum Komputerowe Cyfronet AGH w&nbsp;Krakowie. Mowa o&nbsp;Gaia AI Factory. Projekt o&nbsp;łącznej wartości około 300 mln zł jest wsp&oacute;łfinansowany w&nbsp;r&oacute;wnych częściach przez&nbsp;Polskę i&nbsp;Unię Europejską w&nbsp;ramach programu Wsp&oacute;lnego Przedsięwzięcia w&nbsp;zakresie Europejskich Obliczeń Wielkiej Skali (EuroHPC JU).&nbsp;Fabryka skoncentruje się na trzech strategicznych obszarach: ochronie zdrowia, sektorze kosmicznym oraz&nbsp;rozwoju dużych modeli językowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Ryzykiem nie&nbsp;jest brak innowacji. Jest nim monopol na zasoby, kt&oacute;re mogą ją nam ograniczyć. Rozmowa o&nbsp;gigafabrykach AI skupia się nie&nbsp;tylko na technologii. To jest rozmowa o&nbsp;tym, czy my jako Europa będziemy w&nbsp;stanie budować nową cyfrową ekonomię, zamiast stać w&nbsp;kolejce po resztki mocy obliczeniowej od światowych monopolist&oacute;w</em> &ndash; podkreśla ekspert OVHcloud&nbsp;w&nbsp;rozmowie podczas 18. edycji Forum Gospodarczego TIME.</p><p style="text-align:justify">Jak dodaje, zapotrzebowanie na moc obliczeniową rośnie dynamicznie z&nbsp;miesiąca na miesiąc.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Wyzwaniem nie&nbsp;jest jednak generowanie zapotrzebowania na tę moc, tylko to, że za chwilę nie&nbsp;będziemy mieli jak jej udostępnić użytkownikom czy firmom. Mamy ograniczenia infrastrukturalne, oligopol na infrastrukturę </em>&ndash; wskazuje Grzegorz Soczewka.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;danych instytutu badawczego Epoch AI, Stany Zjednoczone dominują na świecie w&nbsp;dziedzinie superkomputer&oacute;w AI, dysponując około 75 proc. całkowitej mocy obliczeniowej. Chiny zajmują drugie miejsce z&nbsp;udziałem na poziomie 15 proc. Unia Europejska odpowiada natomiast za nieco ponad 5 proc. globalnej mocy obliczeniowej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; 65 proc. światowych GPU, czyli procesor&oacute;w, kt&oacute;re są potrzebne do AI, jest zarządzanych przez&nbsp;firmę Nvidia. Jest więc ona monopolistą. Jak mamy w&nbsp;takiej sytuacji budować naszą tarczę? Jedną decyzją polityczną lub zaburzeniem łańcucha dostaw jesteśmy w&nbsp;stanie wyeliminować innowacyjność firm, kraj&oacute;w, a nawet całej Europy &ndash;</em> uważa Grzegorz Soczewka.</p><p style="text-align:justify">Podobnie wygląda sytuacja, jeśli chodzi o&nbsp;dostępność infrastruktury koniecznej do budowy chmury. Jednocześnie zapotrzebowanie na usługi chmurowe rośnie. Jak wynika z&nbsp;danych GUS, w&nbsp;2025 roku z&nbsp;płatnych usług chmury obliczeniowej korzystało 55,3 proc. przedsiębiorstw. Największą popularnością cieszyły się w&nbsp;firmach zatrudniających więcej niż 250 os&oacute;b (86,1 proc.). W&nbsp;2024 roku 57 proc. jednostek administracji publicznej zdecydowało się na ich zakup.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Widzimy ogromny wzrost zapotrzebowania na chmurę zar&oacute;wno publiczną, prywatną, jak i&nbsp;specjalistyczną, kt&oacute;rą mamy w&nbsp;ofercie, taką jak SecNumCloud. Jest ona przeznaczona dla&nbsp;konkretnych obszar&oacute;w biznesu czy gospodarki, kt&oacute;re są bardzo wrażliwe. Z naszej perspektywy chmura bardzo rośnie, znacznie szybciej niż inne elementy, produkty czy usługi z&nbsp;naszego portfolio </em>&ndash; tłumaczy Grzegorz Soczewka. &ndash;<em> Jeżeli chodzi o&nbsp;dostępność infrastruktury, kt&oacute;ra tę chmurę tworzy, niestety łańcuch dostaw jest bardzo mocno zaburzony. Brak wpływu na ceny chipset&oacute;w, bo to jest niestety poza&nbsp;Europą, powoduje, że chmura często jest odpowiedzią dokładnie na to, czego na rynku nie&nbsp;ma, czyli brak serwer&oacute;w, chip&oacute;w, chipset&oacute;w, pamięci. Dzięki niej możemy kupić miejsce do przechowywania danych czy moc obliczeniową.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, sytuacja rynkowa, czyli ograniczona liczba producent&oacute;w infrastruktury, przekłada się na rosnące ceny.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy oligopol na rynku, a w&nbsp;pewnych obszarach nawet monopol, więc firmy same decydują, co chcą produkować i&nbsp;w jakiej ilości. W obecnej sytuacji producenci pamięci i&nbsp;chip&oacute;w zdecydowali się przerzucić na produkcję rzeczy bardziej dla&nbsp;nich marżowych, co spowodowało, że rzeczy, kt&oacute;re są najpotrzebniejsze, stały się mniej dostępne &ndash;</em> wskazuje przedstawiciel OVHcloud. &ndash;<em> My zarządzamy bardzo dużą częścią naszego łańcucha dostaw. Jest to pionowy łańcuch dostaw, aczkolwiek nawet i&nbsp;na nas, na organizację, kt&oacute;ra jest przygotowana i&nbsp;zabezpieczona, niestety ma to wpływ. R&oacute;wnież na finalne ceny, kt&oacute;re oferujemy na rynku.</em></p><p style="text-align:justify">Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie jest tutaj dodatkowym czynnikiem ryzyka. Jak podkreśla ekspert, eskalacja konfliktu może jeszcze zmniejszyć dostępność komponent&oacute;w i&nbsp;spowodować wzrost cen. Z drugiej jednak strony może skłonić Europę do przyspieszenia transformacji cyfrowej</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jeżeli Europa zacznie szybko reagować i&nbsp;dbać o&nbsp;technologię i&nbsp;łańcuch dostaw, jesteśmy w&nbsp;stanie zbudować pewną suwerenność w&nbsp;obszarze technologicznym. Mamy do tego potencjał. Są firmy, kt&oacute;re już są bardzo zaawansowane w&nbsp;tych technologiach. Wymaga to tylko odrobiny pracy</em> &ndash; uważa Grzegorz Soczewka.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1887289014_ovhcloud_dane_suwerennosc_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Finansowanie ochrony zdrowia pod presją kosztów i demografii. System wymaga zmian i racjonalnego wydatkowania środków]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/finansowanie-ochrony,p2142094252</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/finansowanie-ochrony,p2142094252</guid>
     <pubDate>Mon, 13 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/2142094252_sgh_raport_medycyna_2.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Nier&oacute;wne oskładkowanie r&oacute;żnych grup obywateli, brak mechanizm&oacute;w wsparcia profilaktyki zdrowotnej, zmiany demograficzne i&nbsp;rosnące koszty opieki długoterminowej &ndash; to gł&oacute;wne bariery dla&nbsp;obecnego budżetu NFZ zdiagnozowane przez&nbsp;ekspert&oacute;w Think Tanku SGH dla&nbsp;ochrony zdrowia. Ich zdaniem potrzebne są gruntowne reformy oparte m.in. na większym solidaryzmie w&nbsp;finansowaniu świadczeń oraz&nbsp;nacisku na prewencję.</strong></p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu Think Tanku SGH dla&nbsp;ochrony zdrowia &bdquo;Nowa architektura finansowania ochrony zdrowia w&nbsp;Polsce. Systemowa diagnoza i&nbsp;rekomendacje eksperckie&rdquo;, kt&oacute;ry powołuje się na dane GUS, wydatki na zdrowie w&nbsp;Polsce w&nbsp;wartościach nominalnych rosną bardzo szybko. W 2014 roku było to 107,6 mld zł, w&nbsp;2021 roku &ndash; 169,4 mld zł, a w&nbsp;2024 roku &ndash; 293,6 mld zł.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jeśli chodzi o&nbsp;wartość bezwzględną, finansowanie ochrony zdrowia oczywiście wzrosło. Natomiast jeżeli popatrzymy na inflację medyczną, rosnące potrzeby, to te środki zawsze będą niewystarczające. Szczeg&oacute;lnie gdy za tym idzie konieczność obsługi dodatkowych świadczeń, regulacji płac i&nbsp;inne podobne czynniki. To pochłania 80 proc. dodatkowych kwot przekazanych NFZ-owi, czyli de facto jesteśmy na poziomie sprzed tej istotnej, prawie dwukrotnej podwyżki&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria prof. dr hab. n. med. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.</p><p style="text-align:justify">W&nbsp;2023 roku poziom finansowania ochrony zdrowia osiągnął 7,2 proc. PKB po kilkunastu latach wahań między 6,27 proc. a 6,5 proc. Wciąż jednak pozostajemy poniżej średniej unijnej, kt&oacute;ra w&nbsp;2023 roku wyniosła 10 proc.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Chodzi o&nbsp;to, żeby system, kt&oacute;ry opiera się w&nbsp;dużej mierze na środkach publicznych, był wydajniejszy. Tu chodzi nie&nbsp;tylko o&nbsp;to, czy pieniędzy jest za mało, ale r&oacute;wnież o&nbsp;to, że one nie&nbsp;zawsze są wydatkowane racjonalnie&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;podkreśla prof. Andrzej Fal.&nbsp;<em>&ndash; Z&nbsp;przedstawionego raportu SGH wypływa kilka wniosk&oacute;w. Po pierwsze, jeżeli nie&nbsp;możemy zwiększyć przychodu do wydatkowania, to powinniśmy zmniejszyć koszty. Według ekspert&oacute;w można to zrobić poprzez przesunięcie środk&oacute;w do profilaktyki jako najtańszej metody w&nbsp;medycynie.&nbsp;Po drugie, poprzez przesunięcie środk&oacute;w do dających się wycenić procedur jednodniowych. To może zmniejszyć koszty opieki zdrowotnej o&nbsp;mniej więcej 15 do 25 proc., rzecz niebanalna.</em></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wiele m&oacute;wi się o&nbsp;tym, że system ochrony zdrowia płaci za leczenie, za realizowane procedury, i&nbsp;na to zwracamy uwagę. Sądzimy, że powinien promować przede wszystkim efekty zdrowotne, ale także zdrową postawę i&nbsp;zachowania wśr&oacute;d świadczeniodawc&oacute;w, żeby działania profilaktycznie r&oacute;wnież były odzwierciedlone w&nbsp;mechanizmach finansowania &ndash;</em>&nbsp;podkreśla dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek, prof. SGH, kierowniczka Think Tanku SGH dla&nbsp;ochrony zdrowia ze Szkoły Gł&oacute;wnej Handlowej w&nbsp;Warszawie.</p><p style="text-align:justify">Polacy odbyli 11,3 mln hospitalizacji, a średnio trwały 2,79 dnia. Daje to ponad 31,5 mln dni spędzonych przez&nbsp;polskich pacjent&oacute;w w&nbsp;szpitalach.&nbsp;Udział wydatk&oacute;w na leczenie szpitalne wciąż dominuje w&nbsp;wydatkach NFZ. W 2024 roku stanowiły 49 proc. Dane z&nbsp;raportu pokazują, że polski system ochrony zdrowia charakteryzuje się wysoką liczbą hospitalizacji, kt&oacute;rych można było uniknąć. W ochronie zdrowia od lat wskazuje się na tzw. piramidę świadczeń. U jej podstaw powinny się&nbsp;znajdować: samoopieka, wyżej świadczenia domowe, opieka podstawowa, ambulatoryjna, szpitalna, a na samym szczycie &ndash; opieka wysokospecjalistyczna.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem ekspert&oacute;w przesunięcie strumienia finansowania w&nbsp;kierunku podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz&nbsp;koordynowanych ścieżek leczenia stanowi jedną z&nbsp;najważniejszych i&nbsp;najskuteczniejszych dr&oacute;g do odwr&oacute;cenia obecnej piramidy świadczeń, tym samym poprawy relacji wartości do koszt&oacute;w.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W ochronie zdrowia pr&oacute;bowaliśmy już testować r&oacute;żne systemy finansowania. &bdquo;Pieniądze idą za pacjentem&rdquo; zawsze było niestety tylko hasłem. W&nbsp;tej chwili jest to kolejny krok, kt&oacute;ry trzeba zrobić. To jest też oszczędność i&nbsp;pokazanie, że finansowanie świadczeń na rzecz pacjenta jest wykonalne&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy prof. Andrzej Fal.&nbsp;<em>&ndash; To dotyczy szczeg&oacute;lnie szpitali, w&nbsp;kt&oacute;rych obłożenia są tak niskie, że one się nie&nbsp;finansują. Pacjenci ich nie&nbsp;wybierają. Jeśli byłaby ścisła reguła, że pacjent dostaje finansowanie tam, gdzie trafia, to nie&nbsp;byłoby teraz dyskusji o&nbsp;likwidacji szpitali. One same by się przebranżowiły bądź zmieniły, w&nbsp;zależności od wyboru pacjenta.</em></p><p style="text-align:justify">Gł&oacute;wnym źr&oacute;dłem finansowania ochrony zdrowia pozostaje składka zdrowotna, ale jej udział w&nbsp;całkowitym budżecie maleje na rzecz dotacji podmiotowej uzupełniającej finansowanie do progu procentowego PKB, czyli do bieżących potrzeb NFZ. W obszarze środk&oacute;w publicznych szpitale (wraz z&nbsp;lekami w&nbsp;programach lekowych i&nbsp;chemioterapii) otrzymują ponad połowę środk&oacute;w budżetu NFZ na świadczenia. 9 proc. przypada na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, a 11 proc. trafia do POZ.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W raporcie wskazujemy, że w&nbsp;kontekście finansowania problem dotyczy przede wszystkim tego, że nasz system jest niesolidarny. Zachęca do unikania oskładkowania, płacenia na zdrowie, niemyślenia w&nbsp;spos&oacute;b całościowy o&nbsp;roli obywatela w&nbsp;kontekście dostępności do ochrony zdrowia całego społeczeństwa </em>&ndash;&nbsp;uważa prof. Monika Raulinajtys-Grzybek.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślają eksperci, kluczowe jest uporządkowanie zasad solidaryzmu w&nbsp;finansowaniu świadczeń, w&nbsp;tym objęcie składką zdrowotną szerszych grup obywateli i&nbsp;usunięcie większości zwolnień z&nbsp;uczestnictwa w&nbsp;powszechnym oskładkowaniu. W 2023 roku średnia miesięczna składka w&nbsp;przeliczeniu na jednego opłacającego wyniosła 386,40 zł. Przyjmując, że w&nbsp;takiej wysokości byłaby opłacana za każdego uprawnionego do ochrony zdrowia, co w&nbsp;uproszczeniu odpowiada liczbie mieszkańc&oacute;w Polski, całkowite wpływy powinny wynieść ok. 173,6 mld zł. W tym samym roku NFZ wykazał w&nbsp;planie finansowym wpływy na poziomie 137,6 mld zł. Zdaniem ekspert&oacute;w r&oacute;wnież fakt, że część dochod&oacute;w gospodarstw domowych nie&nbsp;jest uwzględniana przy naliczaniu składki na ubezpieczenia zdrowotne, pogłębia dysproporcję między dochodem a obciążeniem składką zdrowotną.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dzisiaj w&nbsp;systemie ochrony zdrowia składki płaci około 70 proc. obywateli. Wydaje się, że to jest bardzo mało, natomiast pamiętajmy, że spora grupa to są dzieci. To jest grupa szczeg&oacute;lnie traktowana, natomiast generująca wydatki. Oczywiście nie&nbsp;chcemy obciążać ani dzieci, ani ich rodzic&oacute;w, bo byłoby to sprzeczne z&nbsp;realizowaną polityką prorodzinną. Natomiast uważamy, że wpływ za dzieci jako uczestnik&oacute;w sektora ochrony zdrowia powinien mieć miejsce i&nbsp;takie finansowanie mogłoby być wsp&oacute;lnym finansowaniem z&nbsp;budżetu państwa&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia kierowniczka Think Tanku SGH dla&nbsp;ochrony zdrowia.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, w&nbsp;Polsce występuje zjawisko arbitrażu. System podatkowy, w&nbsp;tym spos&oacute;b naliczania składki zdrowotnej, jest bardzo złożony, co stwarza zachęty do szukania alternatywnych rozwiązań.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Niezależnie od tego, czy m&oacute;wimy o&nbsp;rolnikach, r&oacute;żnych formach prowadzenia działalności gospodarczej, czy też r&oacute;żnych formach naliczania składek zdrowotnych, one mogą mieć r&oacute;żne obciążenie. Skutkuje to niekorzystnym zjawiskiem optymalizacji podatkowej, kt&oacute;ra ma miejsce w&nbsp;kontekście podatku dochodowego i&nbsp;kt&oacute;rą obserwujemy także w&nbsp;kontekście składki na ubezpieczenie zdrowotne&nbsp;&ndash; </em>podkreśla&nbsp;prof. Monika Raulinajtys-Grzybek.</p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu są zdania, że jasne, jednolite i&nbsp;przejrzyste zasady obliczania składki powiązane z&nbsp;poziomem majętności zwiększają akceptację obywateli dla&nbsp;własnej roli w&nbsp;systemie, wzmacniając poczucie sprawiedliwości i&nbsp;przejrzystości obciążeń. W Polsce nominalnie największe wpływy ze składki pochodzą z&nbsp;tytułu um&oacute;w o&nbsp;pracę (70 mld zł), a następnie od os&oacute;b pobierających emeryturę i&nbsp;rentę (33,3 mld zł) oraz&nbsp;os&oacute;b prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą (23,7 mld zł).&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeśli chodzi o&nbsp;solidaryzm sektora ochrony zdrowia, uważamy, że zdecydowanie powinien on być oparty na mechanizmach płacenia przez&nbsp;wszystkich bądź też finansowania ze środk&oacute;w publicznych dotyczącego wszystkich obywateli. Tak żeby każdy leczący się w&nbsp;Polsce miał poczucie, że leczenie i&nbsp;koszty, kt&oacute;re generuje, są r&oacute;wnoważne z&nbsp;wkładem do systemu, ze składką, kt&oacute;ra jest odprowadzana </em>&ndash;&nbsp;uważa ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślono w&nbsp;raporcie, doprowadzenie do takiego stanu wymaga radykalnych działań identyfikujących największe obszary nieefektywności w&nbsp;wydatkowaniu środk&oacute;w, a także określenia pewnych akceptowanych cen wszystkich zasob&oacute;w nabywanych i&nbsp;angażowanych w&nbsp;tym systemie. Z drugiej strony konieczne jest określenie, jakie świadczenia wykraczają poza&nbsp;zakres gwarantowany i&nbsp;wymagają finansowania dodatkowym strumieniem.</p><p style="text-align:justify">Uporządkowanie tej kwestii jest konieczne także ze względu na niekorzystne zmiany demograficzne, czyli starzenie się społeczeństwa. Jak wskazuje raport, od 2006 roku obserwuje się stały wzrost udziału os&oacute;b w&nbsp;wieku poprodukcyjnym. W połowie 2025 roku było ich 8,9 mln, co daje 23,9 proc. populacji Polski, podczas gdy w&nbsp;2005 roku udział ten wynosił 15,4 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W&nbsp;perspektywie najbliższych kilku lat będziemy mieli do czynienia ze spadkiem wpływ&oacute;w z&nbsp;tytułu składek o&nbsp;jedną piątą. To powoduje, że jeśli nie&nbsp;chcemy takiej luki w&nbsp;systemie, to musimy zredefiniować system tak, żeby odpowiedzieć na ten brak &ndash;</em>&nbsp;uważa kierowniczka Think Tanku SGH dla&nbsp;ochrony zdrowia.</p><p style="text-align:justify">Starzenie się populacji i&nbsp;wzrost udziału os&oacute;b chorych przewlekle oraz&nbsp;obciążonych wieloma schorzeniami już dziś powodują wzrost koszt&oacute;w. Wydatki na leczenie os&oacute;b powyżej 60. roku życia w&nbsp;2022 roku w&nbsp;Polsce stanowiły ponad 55 proc. wszystkich wydatk&oacute;w na leczenie szpitalne i&nbsp;48,6 proc. na ambulatoryjne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ochrona zdrowia potrzebuje dodatkowych pieniędzy, ale jednocześnie restrukturyzacji wewnętrznej. Dokładanie pieniędzy bez zmian ćwiczymy od wielu lat i&nbsp;jest to nieskuteczne. Wręcz przeciwnie, umacnia to niekt&oacute;re patologie&nbsp;</em>&ndash; uważa prof. Andrzej Fal. <em>&ndash;&nbsp;W&nbsp;końcu powinniśmy się zdecydować na gigantyczną rewolucję w&nbsp;postaci ustawy o&nbsp;świadczeniach publicznych, zwanej ustawą o&nbsp;NFZ sprzed już prawie dw&oacute;ch dekad. Powinniśmy zmienić system w&nbsp;spos&oacute;b przemyślany. Poświęcić na to rok, zrobić rewolucję, kt&oacute;ra poprawi sytuację, zar&oacute;wno organizacyjną, jak i&nbsp;finansową na następne 20&ndash;25 lat.</em></p><p style="text-align:justify">Raport wskazuje jednak, że barierą jest brak akceptacji społecznej zar&oacute;wno dla&nbsp;obecnego systemu, jak i&nbsp;do jego reformy. Może to wynikać z&nbsp;niedostatku przejrzystej komunikacji dotyczącej cel&oacute;w, koszt&oacute;w i&nbsp;spodziewanych efekt&oacute;w zmian.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/2142094252_sgh_raport_medycyna_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[GUS chce policzyć udział krajowych firm w wielkich inwestycjach. Pilotaż rusza w czerwcu w energetyce]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/gus-chce-policzyc-udzial,p945084487</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/gus-chce-policzyc-udzial,p945084487</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/gus-local-content-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Local content, czyli udział krajowych firm, pracy i&nbsp;koszt&oacute;w w&nbsp;dużych inwestycjach, ma w&nbsp;Polsce przestać być wyłącznie politycznym hasłem. Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny pracuje nad metodyką, kt&oacute;ra pozwoli mierzyć, jaka część wartości strategicznych projekt&oacute;w rzeczywiście zostaje w&nbsp;krajowej gospodarce.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;</em><em>Od kilku miesięcy&nbsp;</em><em>pracujemy nad metodyką pomiaru local content&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Marek Cierpiał-Wolan, prezes Gł&oacute;wnego Urzędu Statystycznego. &ndash;<em>&nbsp;Wypracowanie efektywnej metodyki pomiaru nie&nbsp;jest łatwe, dlatego że musimy połączyć dwa aspekty. Jeden aspekt związany jest z&nbsp;klasyczną sprawozdawczością, czyli będziemy pytać zar&oacute;wno zamawiającego, jak i&nbsp;wykonawcy i&nbsp;podwykonawc&oacute;w o&nbsp;pewne koszty i&nbsp;ponoszone wydatki związane z&nbsp;inwestycją: na wynagrodzenia, towary,&nbsp;materiały i&nbsp;usługi. Planujemy także wykorzystać na przykład dane z&nbsp;JPK, z&nbsp;eFaktur, jeśli ten system już wejdzie w&nbsp;spos&oacute;b efektywny do polskiej gospodarki, żeby zapewnić&nbsp;precyzję informacji.</em></p><p style="text-align:justify">Krajowy System e-Faktur właśnie przechodzi etapowe wdrażanie: od 1 kwietnia 2026 roku obejmuje przedsiębiorc&oacute;w, kt&oacute;rych sprzedaż w&nbsp;2024 roku nie&nbsp;przekroczyła 200 mln zł, a najmniejsi podatnicy o&nbsp;bardzo niskiej miesięcznej sprzedaży mają wejść do systemu od 1 stycznia 2027 roku. To oznacza, że administracyjne źr&oacute;dła danych mogą w&nbsp;kolejnych kwartałach stać się dla&nbsp;statystyki publicznej realnym wsparciem przy precyzyjniejszym badaniu local content.</p><p style="text-align:justify">Problem polega jednak na tym, że w&nbsp;Europie nie&nbsp;ma prostego, gotowego wzorca. GUS zaczął od przeglądu rozwiązań stosowanych za granicą, ale szybko się okazało, że przeniesienie ich na grunt unijny nie&nbsp;jest łatwe.</p><p style="text-align:justify">W Unii Europejskiej zam&oacute;wienia publiczne opierają się na zasadach r&oacute;wnego traktowania, przejrzystości i&nbsp;niedyskryminacji wykonawc&oacute;w. Dyrektywy unijne obejmują zar&oacute;wno klasyczne zam&oacute;wienia publiczne, jak i&nbsp;zam&oacute;wienia w&nbsp;sektorach takich jak energetyka. Oznacza to, że państwo nie&nbsp;może po prostu wpisać do przetargu prostego wymogu &bdquo;kupuj krajowe&rdquo;, tak jak się to robi&nbsp;w&nbsp;części systemu amerykańskiego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Zaczynamy od energetyki. Jest to sektor wybrany przez&nbsp;Ministerstwo Aktyw&oacute;w Państwowych ze względu na to, że jest ważny, strategiczny, ale także ze względu na to, że firmy, kt&oacute;re są zainteresowane i&nbsp;zostały zaproszone przez&nbsp;ministerstwo, Agencję Rozwoju Przemysłu i&nbsp;GUS do konsultacji tej metodyki pomiaru, pochodzą z&nbsp;sektora energetycznego&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia Marek Cierpiał-Wolan.</p><p style="text-align:justify">Wyb&oacute;r energetyki ma też mocne uzasadnienie gospodarcze. Rząd w&nbsp;dokumentach strategicznych wprost wskazuje sektor energii jako dźwignię rozwoju gospodarki i&nbsp;obszar wykorzystania krajowego potencjału technologicznego, przemysłowego i&nbsp;kadrowego.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W ciągu 30 dni zamawiający będzie miał obowiązek przesłać informacje na temat wybranych podwykonawc&oacute;w. Wykonawca i&nbsp;podwykonawcy na poszczeg&oacute;lnych poziomach też będą musieli przesyłać sprawozdania do GUS-u odpowiednio 30 dni po uzyskaniu informacji od wyższego podwykonawcy. Chcemy w&nbsp;czerwcu uruchomić pilotaż,&nbsp;jak najszybciej go skończyć oraz&nbsp;przygotować systemy metodologiczne i&nbsp;informatyczne do tego, żeby można&nbsp;</em><em>już&nbsp;</em><em>było zacząć produkcję&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi prezes GUS.</p><p style="text-align:justify">Local content to istotny aspekt w&nbsp;projekcie budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Jak niedawno informował Marek Woszczyk, prezes sp&oacute;łki Polskie Elektrownie Jądrowe, z&nbsp;krajowymi firmami zawarto już ponad 400 kontrakt&oacute;w na szacowaną łączną wartość ponad 1 mld zł. Wiele z&nbsp;nich to przedsiębiorstwa z&nbsp;Pomorza, gdzie powstanie elektrownia. Zdaniem prezesa udział local contentu przy budowie pierwszej instalacji jądrowej w&nbsp;Polsce może wynieść nawet 50 proc.</p><p style="text-align:justify">Rządowa zasada &bdquo;Local First&rdquo; jest wdrażana także w&nbsp;projekcie offshore. Jak wyjaśniają eksperci Baker Tilly TPA oraz&nbsp;CEE Energy w&nbsp;raporcie &bdquo;Wpływ ekonomiczny budowy morskich farm wiatrowych w&nbsp;Polsce&rdquo;, local content &ndash; dziś wynoszący ok. 20 proc. &ndash; wzrośnie docelowo do około 40 proc. wraz z&nbsp;budową krajowych kompetencji, rozwojem łańcuch&oacute;w dostaw oraz&nbsp;rozbudową niezbędnej infrastruktury przemysłowej. Około 500 polskich przedsiębiorstw posiada dziś potencjał produkcyjny i&nbsp;usługowy dla&nbsp;tego sektora. Autorzy raportu podkreślają, że zasada wiodąca jest jasna: środki publiczne inwestowane w&nbsp;infrastrukturę energetyczną powinny wzmacniać potencjał krajowy, budować zr&oacute;wnoważone łańcuchy dostaw i&nbsp;przyczyniać się do długoterminowej konkurencyjności, a nie&nbsp;wypływać z&nbsp;kraju bez wygenerowania wartości dodanej dla&nbsp;polskiej gospodarki. W celu wdrożenia tego podejścia w&nbsp;MAP powstał międzyresortowy Zesp&oacute;ł ds. local content.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/945084487_gus_local_content_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn skutkują luką emerytalną. Parlament Europejski apeluje o przyjęcie strategii w tym obszarze]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/roznice-w-zarobkach,p132651353</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/roznice-w-zarobkach,p132651353</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/pe-luka-placowa-foto.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Luka płacowa, czyli r&oacute;żnice w&nbsp;zarobkach kobiet i&nbsp;mężczyzn, to wciąż powszechny problem w&nbsp;Unii Europejskiej. Niższe wynagrodzenia przekładają się na dysproporcje w&nbsp;wysokości emerytur. To z&nbsp;kolei naraża kobiety w&nbsp;wieku emerytalnym na ub&oacute;stwo. Parlament Europejski na ostatnim posiedzeniu wezwał Komisję Europejską do przygotowania planu działania na rzecz walki z&nbsp;tymi nier&oacute;wnościami. Zdaniem polskich europarlamentarzystek chodzi m.in. o&nbsp;odciążenie kobiet w&nbsp;opiece nad dziećmi i&nbsp;osobami zależnymi, co umożliwiłoby im szybszy powr&oacute;t do pracy.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Luka płacowa i&nbsp;emerytalna mają ogromne znaczenie. Kobiety ciągle pracują dłużej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach i&nbsp;nie mają za to godnie, czyli r&oacute;wno, płacone. P&oacute;źniej to się&nbsp;</em><em>przekłada&nbsp;</em><em>na ub&oacute;stwo kobiet na emeryturze </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Mirosława Nykiel, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Koalicji Obywatelskiej (EPL), sprawozdawczyni raportu na temat luki płacowej i&nbsp;emerytalnej ze względu na płeć w&nbsp;Komisji Praw Kobiet i&nbsp;R&oacute;wnouprawnienia w&nbsp;PE.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;najnowszych dostępnych danych Eurostatu, w&nbsp;2024 roku średnia luka płacowa między kobietami a mężczyznami w&nbsp;Unii Europejskiej wynosiła 11,1 proc. To nieco mniej niż w&nbsp;2023 roku, kiedy odsetek ten był na poziomie 12 proc. Największe r&oacute;żnice w&nbsp;wysokości zarobk&oacute;w odnotowano w&nbsp;Estonii (18,8 proc.). Jedynym państwem członkowskim, w&nbsp;kt&oacute;rym mężczyźni zarabiali mniej, był Luksemburg (-0,8 proc.).&nbsp;Polska może się pochwalić&nbsp;jedną z&nbsp;najniższych luk płacowych w&nbsp;skali unijnej, kt&oacute;ra wyniosła 4 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Oczywiście nie&nbsp;zadowala nas to, że u nas luka wynosi 4 proc. Choć nie&nbsp;jest wysoka, to jednak wciąż jest. Polskie rozwiązania mogą być jednak przykładem tego, jak ją niwelować, jak sprawić, żeby luka była jak najniższa. Jeśli do tego dodamy fakt, że to kobiety wykonują większość domowych obowiązk&oacute;w, a mimo wszystko zarabiają mniej, to myślę, że jeszcze mamy trochę do zrobienia </em>&ndash; podkreśla Jadwiga Wiśniewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości.</p><p style="text-align:justify">Dane Eurostatu pokazują jednocześnie, że średnia emerytura kobiet w&nbsp;Unii Europejskiej w&nbsp;wieku 65+ w&nbsp;2024 roku była o&nbsp;24,5 proc. niższa niż świadczenie&nbsp;mężczyzn. Największe dysproporcje odnotowano na Malcie (40,3 proc.) i&nbsp;w Holandii (36,3 proc.), najniższe natomiast w&nbsp;Estonii (5,6 proc.) i&nbsp;Słowacji (8,4 proc.). Luka emerytalna w&nbsp;Polsce wyniosła 14,5 proc., co ma związek nie&nbsp;tylko z&nbsp;niższymi zarobkami kobiet, lecz r&oacute;wnież r&oacute;żnicą w&nbsp;wieku emerytalnym. W 2024 roku w&nbsp;UE 16,9 proc. kobiet na emeryturze było zagrożonych ub&oacute;stwem &ndash; prawie dwukrotnie więcej niż w&nbsp;przypadku mężczyzn.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Luka emerytalna w&nbsp;Unii Europejskiej wynosi prawie 25 proc., czyli kobiety dostają o&nbsp;jedną czwartą mniej pieniędzy z&nbsp;emerytury, dlatego że nie&nbsp;mogą pracować w&nbsp;pełnym wymiarze czasu. Odsetek ten wynosi około 30 proc., natomiast u mężczyzn tylko 7,7 proc. Kobiety muszą więcej czasu poświęcić na opiekę nad dziećmi i&nbsp;osobami zależnymi, bo nie&nbsp;ma dostępnej opieki nad nimi ani odpowiednich ośrodk&oacute;w &ndash; </em>uważa Mirosława Nykiel.</p><p style="text-align:justify">Europosłanka w&nbsp;raporcie, kt&oacute;ry zaprezentowała 9 marca br. na forum Parlamentu Europejskiego, podkreśliła, że luka płacowa w&nbsp;UE na poziomie ok. 12 proc. (odnotowana w&nbsp;2023 roku) oznacza, że kobiety pracują średnio od 54 do 67 dni w&nbsp;roku za darmo. Nier&oacute;wności pogłębia także nier&oacute;wny podział pracy nieodpłatnej. Po zsumowaniu pracy zawodowej i&nbsp;obowiązk&oacute;w opiekuńczych okazuje się, że kobiety wykonują pracę odpowiadającą około ośmiu dodatkowym tygodniom pracy rocznie. Codzienne prace domowe wykonuje ok. 74 proc. kobiet w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;42 proc. mężczyzn.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla Mirosława Nykiel, przyjęcie przez&nbsp;PE raportu zdecydowaną większością głos&oacute;w (458 za przy 72 przeciw i&nbsp;98 wstrzymujących się) jest ważnym sygnałem dla&nbsp;Komisji Europejskiej na temat konieczności przygotowania odpowiedniego planu działania. Zdaniem europosł&oacute;w plan ten powinien zawierać ukierunkowane środki na rzecz poprawy warunk&oacute;w pracy i&nbsp;sprawiedliwego wynagrodzenia w&nbsp;sektorach zdominowanych przez&nbsp;kobiety. Powinien także nadawać priorytet inwestycjom w&nbsp;ramach kolejnego długoterminowego budżetu UE w&nbsp;celu wzmocnienia r&oacute;wnowagi między życiem zawodowym a prywatnym kobiet oraz&nbsp;zapewnienia rozwoju sektora opieki.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W tym raporcie dajemy propozycje zmiany tej sytuacji.&nbsp;W XXI wieku nie&nbsp;wolno nam tego bagatelizować&nbsp;</em>&ndash; zaznacza europosłanka KO.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreślono w&nbsp;komunikacie Europejskiej Partii Ludowej, szacuje się, że luka płacowa i&nbsp;emerytalna ze względu na płeć w&nbsp;2023 roku kosztowała UE 390 mld euro z&nbsp;powodu utraconych zarobk&oacute;w i&nbsp;niższych dochod&oacute;w publicznych. Zniwelowanie luki w&nbsp;zatrudnieniu ze względu na płeć mogłoby zwiększyć PKB per capita o&nbsp;3,2&ndash;5,5 proc. do 2050 roku, a wyższe płace zachęciłyby więcej kobiet do wejścia na rynek pracy i&nbsp;pozostania na nim.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Po pierwsze, przejrzystość płac. Jest dyrektywa, kt&oacute;ra weszła w&nbsp;życie w&nbsp;2024 roku, ale nie&nbsp;we wszystkich państwach jest odpowiednio wdrażana</em> &ndash; m&oacute;wi Mirosława Nykiel.&nbsp;&ndash;<em>&nbsp;Przedsiębiorcy muszą r&oacute;wno płacić za pracę na tych samych stanowiskach, musi być jawność płac. Nie wolno nam pomijać tego, że jest ta sama wartość pracy, a zupełnie inne płace.</em></p><p style="text-align:justify">Kraje członkowskie mają czas na implementację dyrektywy w&nbsp;sprawie przejrzystości wynagrodzeń do 7 czerwca br. Polska dokonała tego za sprawą nowelizacji Kodeksu pracy, kt&oacute;ra weszła w&nbsp;życie 24 grudnia 2025 roku. Część przepis&oacute;w już obowiązuje, a pracodawcy muszą m.in. podawać widełki wynagrodzenia w&nbsp;ogłoszeniach o&nbsp;pracę. Od 7 czerwca br. pracownicy natomiast będą mogli poprosić o&nbsp;informację na temat średnich wynagrodzeń os&oacute;b wykonujących taką samą lub r&oacute;wnoważną pracę.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jawność wynagrodzeń nie&nbsp;do końca spełnia przesłankę niwelowania luki płacowej. Pracodawcy zwracają uwagę, że pracownicy na tym samym stanowisku nie&nbsp;zawsze w&nbsp;taki sam spos&oacute;b wykonują swoje obowiązki. Bywa tak, że te r&oacute;żnice są bardzo duże i&nbsp;to pracodawca moderuje te kwestie. Przy jawności płac wszyscy widzą, ile kto na jakim stanowisku zarabia, ale też wiemy, że każdy z&nbsp;nas swoje obowiązki wykonuje inaczej. To też ogranicza możliwości moderowania płac przez&nbsp;pracodawc&oacute;w, co ich zdaniem nie&nbsp;jest w&nbsp;porządku &ndash;</em> zaznacza Jadwiga Wiśniewska.</p><p style="text-align:justify">Mirosława Nykiel we wsp&oacute;łtworzonym raporcie wskazuje także na konieczność innych działań. Jednym z&nbsp;nich są dostępne formy opieki, bez kt&oacute;rych &ndash; jej zdaniem &ndash; nie&nbsp;ma mowy o&nbsp;prawdziwej r&oacute;wności zawodowej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Infrastruktura, czyli dostępność żłobk&oacute;w dla&nbsp;dzieci, przedszkoli w&nbsp;każdym miejscu, r&oacute;wnież na wsiach, gdzie jest z&nbsp;nią jeszcze gorzej. Do tego dochodzi infrastruktura opiekuńcza nad osobami zależnymi, rodzicami, dziadkami &ndash; </em>podkreśla sprawozdawczyni raportu na temat luki płacowej i&nbsp;emerytalnej ze względu na płeć.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Potrzeba szeregu działań, zaczynając od systemowych, kt&oacute;re pozwolą paniom na łączenie pracy zawodowej z&nbsp;aktywnością rodzinną. Work&ndash;life balance jest niezwykle istotny, bo on często jest przyczyną r&oacute;żnicy płacowej. Kobiety, spełniając się jako matki, wypadają na jakiś czas z&nbsp;zawodu, przez&nbsp;co potem mamy dysproporcję w&nbsp;płacach. Dlatego też szukamy rozwiązań, jak wspierać młode mamy, żeby mogły wracać do zawodu i&nbsp;łączyć macierzyństwo z&nbsp;pracą zawodową &ndash;</em> uważa Jadwiga Wiśniewska.</p><p style="text-align:justify">Wraz z&nbsp;nowelizacją Kodeksu pracy, wynikającą z&nbsp;wdrożenia dyrektywy work&ndash;life balance, ojcowie zyskali indywidualne prawo do części urlopu rodzicielskiego oraz&nbsp;dziewięciu tygodni urlopu rodzicielskiego, kt&oacute;rego nie&nbsp;mogą &bdquo;oddać&rdquo; mamie. Jak wynika z&nbsp;raport&oacute;w Fundacji Share the Care i&nbsp;Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w&nbsp;Polsce liczba ojc&oacute;w korzystających z&nbsp;urlop&oacute;w rodzicielskich w&nbsp;stosunku do liczby urodzeń wzrosła z&nbsp;1 proc. w&nbsp;2022 roku do 24 proc. w&nbsp;2025 roku. Eksperci podkreślają jednak, że niepokoi spadek w&nbsp;tym czasie odsetka mężczyzn korzystających z&nbsp;urlopu ojcowskiego &ndash; z&nbsp;64 proc. w&nbsp;2024 roku do 58 proc. w&nbsp;2025 roku.</p><p style="text-align:justify">Mimo rosnącej liczby ojc&oacute;w korzystających z&nbsp;urlop&oacute;w rodzicielskich ich udział w&nbsp;łącznej liczbie wykorzystanych dni pozostaje niski i&nbsp;wynosi 6 proc. Średnia długość urlopu ojca to 43 dni, podczas gdy matki korzystają średnio przez&nbsp;143 dni. Oznacza to, że ojcowie nie&nbsp;wykorzystują w&nbsp;pełni przysługującego im dziewięciotygodniowego urlopu nietransferowalnego.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Miejsce matki zaraz po urodzeniu jest przy dziecku z&nbsp;wielu względ&oacute;w, przede wszystkim fizjologicznych i&nbsp;emocjonalnych. Pierwsze tygodnie są najważniejszym czasem do budowania więzi. Rozwiązanie, kt&oacute;re zostało wprowadzone już kilka lat temu w&nbsp;postaci urlop&oacute;w tacierzyńskich, jest krokiem w&nbsp;tym kierunku, żeby, po pierwsze, włączyć mężczyzn do opieki nad dziećmi, a po drugie, dać kobietom szansę na to, żeby mogły się&nbsp;</em><em>realizować&nbsp;</em><em>zawodowo. Ten kierunek jest absolutnie w&nbsp;porządku </em>&ndash; ocenia Jadwiga Wiśniewska.</p><p style="text-align:justify">Raport ZUS i&nbsp;Fundacji Share the Care wskazuje, że pomimo pozytywnych zmian kobiety wciąż wykonują większość nieodpłatnej pracy opiekuńczej. W 2025 roku 78 proc. dni absencji na opiekę nad chorym dzieckiem wykorzystały matki.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/132651353_pe_luka_placowa_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ponad 30 proc. energii elektrycznej w Polsce jest produkowane w odnawialnych źródłach. Zielona transformacja wciąż napotyka bariery]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ponad-30-proc-energii,p1342283851</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ponad-30-proc-energii,p1342283851</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ox2-oze-inwestycje-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Transformacja energetyczna w&nbsp;Polsce nabrała tempa, jednak wciąż stoi przed wieloma wyzwaniami. Jednym z&nbsp;nich są wciąż długie procedury związane z&nbsp;pozwoleniami na realizację inwestycji w&nbsp;odnawialne źr&oacute;dła. Branża liczy, że pomoże w&nbsp;tym nowelizacja Prawa energetycznego, kt&oacute;ra ma uprościć proces przyłączania OZE do sieci i&nbsp;odblokować inwestycje. W opinii przedstawicieli sektora energii odnawialnej największego wsparcia wymaga obecnie energetyka wiatrowa na lądzie.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Z perspektywy czasu uznajemy, że transformacja energetyczna zdecydowanie przyspieszyła </em>&ndash; powiedział agencji Newseria Tomasz Guzowski, prezes OX2 Polska, podczas 43. konferencji energetycznej EuroPOWER &amp; OZE POWER.</p><p style="text-align:justify">Jak w&nbsp;lutym poinformowało Ministerstwo Klimatu i&nbsp;Środowiska, w&nbsp;ubiegłym roku po raz pierwszy w&nbsp;historii udział odnawialnych źr&oacute;deł w&nbsp;produkcji energii elektrycznej przekroczył 30 proc. i&nbsp;wyni&oacute;sł 31,41 proc., podczas gdy w&nbsp;2020 roku było to niecałe 18 proc. To oznacza, że OZE wyprodukowały niemal 55 tys. GWh. Na koniec 2025 roku udział OZE w&nbsp;mocy zainstalowanej przekroczył 50 proc. Wyniosła ona 37&nbsp;777 MW i&nbsp;w relacji do 2020 roku wzrosła ponad trzykrotnie. Najszybszy wzrost odnotowały elektrownie słoneczne, zwiększając swoją moc do 24&nbsp;808 MW, i&nbsp;wiatrowe &ndash; do 10&nbsp;555 MW.</p><p style="text-align:justify">Dane Eurostatu pokazują, że udział OZE w&nbsp;całkowitej konsumpcji energii elektrycznej w&nbsp;Polsce w&nbsp;2024 roku wyni&oacute;sł 30,37 proc., a w&nbsp;końcowym zużyciu energii brutto &ndash; 17,7 proc. To wyniki pozostające wciąż poniżej unijnej średniej, kt&oacute;ra wyniosła odpowiednio 47,5 proc. oraz&nbsp;25,2 proc., oraz&nbsp;daleko w&nbsp;tyle za europejskimi liderami.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Można śmiało powiedzieć, że transformacja przebiega z&nbsp;pewnymi perturbacjami. Nadal konieczne wydaje się przyspieszenie pewnych proces&oacute;w, żebyśmy byli w&nbsp;stanie zrealizować cele, kt&oacute;re stawiamy sobie chociażby w&nbsp;propozycjach zawartych w&nbsp;Krajowym Planie w&nbsp;dziedzinie Energii i&nbsp;Klimatu</em> &ndash; wyjaśnia Tomasz Guzowski.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;projektem zaktualizowanego KPEiK do 2030 roku udział OZE w&nbsp;produkcji energii elektrycznej osiągnie 51,6 proc. (w scenariuszu zr&oacute;wnoważonej transformacji WEM) i&nbsp;53,2 proc. (w scenariuszu przyspieszonej transformacji WAM). W perspektywie do 2040 roku ma to być odpowiednio 65 proc. i&nbsp;68 proc. Celem jest także wzrost udziału OZE w&nbsp;końcowym zużyciu energii brutto do 2030 roku do 30 proc. w&nbsp;scenariuszu WEM i&nbsp;do 32 proc. w&nbsp;scenariuszu WAM.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Inwestycje w&nbsp;OZE zdecydowanie są traktowane jako korzyść, a nie&nbsp;jako koszt konieczny do poniesienia. To jest inwestycja w&nbsp;nasze bezpieczeństwo, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;dobie zawirowań geopolitycznych, kt&oacute;rych jesteśmy świadkami. Każdy megawat mocy zainstalowany w&nbsp;naszych polskich, lokalnych źr&oacute;dłach jest na wagę złota </em>&ndash; podkreśla prezes OX2 Polska.</p><p style="text-align:justify">Jak podaje resort klimatu i&nbsp;środowiska, polska gospodarka wciąż jest silnie uzależniona od paliw kopalnych, a koszt importu surowc&oacute;w energetycznych w&nbsp;2024 roku wyni&oacute;sł około 112 mld zł. Og&oacute;lna zależność importowa wzrosła natomiast do 45 proc.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">MKiŚ jednocześnie powołuje się na analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, kt&oacute;re zakładają, że utrzymywanie energetyki opartej na węglu będzie do 2040 roku nawet o&nbsp;40 proc. droższe niż system w&nbsp;większym stopniu oparty na OZE. Powodem są nie&nbsp;tylko rosnące koszty emisji CO<sub>2</sub> i&nbsp;ceny paliw kopalnych na rynkach światowych, lecz r&oacute;wnież konieczność modernizacji krajowych elektrowni węglowych i&nbsp;spadające wydobycie węgla w&nbsp;Polsce, kt&oacute;re musi być uzupełniane kosztownym importem.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeśli m&oacute;wimy o&nbsp;barierach rozwoju OZE w&nbsp;Polsce, skupiłbym się na usprawnieniu proces&oacute;w, na prowadzeniu kilku pozwoleń w&nbsp;tym samym czasie, co jest na pewno osiągalne i&nbsp;jest dyskutowane w&nbsp;projekcie zmian chociażby do regulacji związanych z&nbsp;implementacją dyrektywy RED III do polskich przepis&oacute;w prawa </em>&ndash; podkreśla Tomasz Guzowski.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;unijną dyrektywą RED III udział energii ze źr&oacute;deł odnawialnych w&nbsp;końcowym zużyciu energii brutto w&nbsp;Unii Europejskiej w&nbsp;2030 roku ma wynieść co najmniej 42,5 proc., z&nbsp;ambicją osiągnięcia poziomu 45 proc. W 2024 roku, jak podaje Eurostat, było to 25,2 proc. Przepisy mają za zadanie m.in. przyspieszyć procesy administracyjne i&nbsp;wydawania pozwoleń dla&nbsp;inwestycji wiatrowych czy słonecznych.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>To przyspieszenie jest nam zdecydowanie potrzebne. Rozw&oacute;j projekt&oacute;w energetyki wiatrowej na lądzie to jest też niezbędny&nbsp;</em><em>czas&nbsp;</em><em>do uzyskania pozwolenia na budowę, kt&oacute;ry wynosi siedem&ndash;osiem lat. Jest też kwestia zabezpieczenia prawa do gruntu na terenie, na kt&oacute;rym będą realizowane tego typu inwestycje. Druga rzecz to jest kwestia związana z&nbsp;planami zagospodarowania przestrzennego czy planami og&oacute;lnymi, kt&oacute;re weszły w&nbsp;zmienionych regulacjach. To jest też kwestia decyzji środowiskowej, uzyskania warunk&oacute;w przyłączenia </em>&ndash; wymienia ekspert. &ndash;<em> Jest r&oacute;wnież element związany chociażby ze zmianami prawa m&oacute;wiącymi o&nbsp;usprawnieniu tego procesu, większej transparentności, ale też przede wszystkim wyczyszczeniu tzw. projekt&oacute;w zombie.</em></p><p style="text-align:justify">2 kwietnia br. prezydent podpisał nowelizację Prawa energetycznego (UC84), kt&oacute;ra jest elementem pakietu antyblackoutowego i&nbsp;działań deregulacyjnych. Zakłada ona m.in. odblokowanie mocy przyłączeniowych, czyli eliminację projekt&oacute;w blokujących rozw&oacute;j rynku. Ma być też mniej formalności w&nbsp;trakcie procesu przyłączeniowego, a procedury mają trwać kr&oacute;cej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Na końcu tego procesu jest pozwolenie na budowę. Ze względu na realia i&nbsp;chociażby uzyskanie decyzji środowiskowej czas niezbędny dla&nbsp;projekt&oacute;w lądowej energetyki wiatrowej to jest nawet kilkanaście miesięcy, kiedy musimy czekać na uzyskanie tego typu decyzji. Wszystkie rozwiązania, kt&oacute;re przyspieszą ten proces, są pożądane &ndash; </em>uważa prezes OX2 Polska. &ndash;<em> Zdecydowanego wsparcia potrzebuje energetyka wiatrowa na lądzie. Przez długie lata rozw&oacute;j nowych projekt&oacute;w był zablokowany przez&nbsp;tak zwaną ustawę odległościową.</em></p><p style="text-align:justify">Ustawa odległościowa z&nbsp;2016 roku wprowadziła tzw. zasadę 10H, zgodnie z&nbsp;kt&oacute;rą turbiny wiatrowe mogły być budowane w&nbsp;odległości r&oacute;wnej co najmniej dziesięciokrotności ich całkowitej wysokości od zabudowań mieszkalnych i&nbsp;obszar&oacute;w przyrodniczych. Po zmianach w&nbsp;ustawie obecnie odległość ta wynosi 700 m. W ubiegłym roku rząd chciał tę odległość zmniejszyć do 500 m, ale tzw. ustawę wiatrakową zawetował prezydent Karol Nawrocki, tłumacząc swoją decyzję m.in. brakiem społecznego poparcia dla&nbsp;takiej zmiany.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Tutaj konieczna jest przede wszystkim szersza komunikacja do społeczności, promocja tego typu technologii, kt&oacute;ra jest tania, dość łatwa do zainstalowania i&nbsp;rozwinięcia, oraz&nbsp;szeroko zakrojona akcja promocyjna, tak jak to miało miejsce w&nbsp;przypadku atomu. Niestety nadal jest to przedmiot licznych dyskusji i&nbsp;spor&oacute;w politycznych, zdecydowanie bardziej politycznych niż merytorycznych </em>&ndash; uważa Tomasz Guzowski.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;badania przeprowadzonego przez&nbsp;More in Common Polska w&nbsp;sierpniu 2025 roku, 64 proc. ankietowanych Polak&oacute;w popierało rozw&oacute;j lądowych farm wiatrowych. 24 proc. było przeciwnych, a 12 proc. nie&nbsp;miało zdania na ten temat.&nbsp;Ponad połowa badanych pozytywnie odniosła się do możliwości budowy takich instalacji w&nbsp;okolicy własnego miejsca zamieszkania. Podobny odsetek dotyczył też mieszkańc&oacute;w wsi i&nbsp;małych miast, gdzie potencjalnie powstaje najwięcej takich inwestycji. Obawy wobec sąsiedztwa farm wiatrowych deklarowało mniej niż jedna trzecia Polak&oacute;w.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1342283851_ox2_oze_inwestycje_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nastolatki powszechnie korzystają z internetu i sztucznej inteligencji. Jednak ich wysokie kompetencje cyfrowe to mit]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nastolatki-powszechnie,p1789129439</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nastolatki-powszechnie,p1789129439</guid>
     <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/orange-badanie-dzieci-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Młode osoby w&nbsp;Polsce w&nbsp;wieku 10&ndash;16 lat wysoko oceniają swoje umiejętności cyfrowe, jednak w&nbsp;rzeczywistości mają niewielką wiedzę na temat mechanizm&oacute;w działania internetu &ndash; wynika z&nbsp;polskiej edycji badania EU Kids Online 2026. To obala mit, że dla&nbsp;nastolatk&oacute;w &ndash; nieznających świata bez technologii &ndash; umiejętności cyfrowe są cechą naturalną. Istotne jest jednak to, że choć są oni świadomi ryzyk czyhających online, nie&nbsp;czują potrzeby uczenia się zasad bezpiecznego korzystania z&nbsp;sieci. Z badania wynika także, że młodzi ludzie powszechnie już korzystają z&nbsp;AI, ale większość z&nbsp;nich przyznaje, że nie&nbsp;wie, w&nbsp;jaki spos&oacute;b wpłynie ona na ich przyszłość.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>To, co charakteryzuje badanie EU Kids Online, to fakt, że jest ono cykliczne i&nbsp;międzynarodowe, przeprowadzane w&nbsp;kilkunastu krajach Europy. W Polsce odbyło się po raz trzeci. Jest to badanie naukowe, kt&oacute;re daje szerokie spojrzenie na aktywność dzieci w&nbsp;internecie, oparte na wiedzy, czasem też przeczące powszechnie przyjętym opiniom &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Anna Kowalik-Mizgalska, prezeska Fundacji Orange, kt&oacute;ra jest partnerem raportu EU Kids Online 2026. &ndash;<em> Im więcej będziemy wiedzieć na ten temat, tym lepiej będziemy mogli odpowiadać na potrzeby dzieci &ndash; zar&oacute;wno jako organizacje, jak i&nbsp;plac&oacute;wki działające na rzecz dzieci, ale też jako rodzice. Wiemy, że dobrze przeprowadzona diagnoza jest podstawą planowania i&nbsp;wdrażania skutecznych rozwiązań.</em></p><p style="text-align:justify">W ramach EU Kids Online 2026 w&nbsp;Europie badaniem objęto 25 tys. dzieci z&nbsp;17 kraj&oacute;w, w&nbsp;Polsce &ndash; 1,5 tys. uczni&oacute;w i&nbsp;uczennic w&nbsp;wieku 10&ndash;16 lat. Badanie zostało przeprowadzone pod kierownictwem dr. hab. Jacka Pyżalskiego, prof. Uniwersytetu Adama Mickiewicza w&nbsp;Poznaniu, dr. hab. Piotra Plichtę z&nbsp;Uniwersytetu Wrocławskiego oraz&nbsp;dr. hab. Łukasza Tomczyka z&nbsp;Uniwersytetu Jagiellońskiego.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;wniosk&oacute;w płynących z&nbsp;badania jest to, że młode osoby, kt&oacute;re mierzą się w&nbsp;sieci z&nbsp;wieloma wyzwaniami, zwykle radzą sobie z&nbsp;nimi samodzielnie. 20 proc. z&nbsp;nich doświadczyło czegoś niepokojącego, ale nie&nbsp;rozmawiało o&nbsp;tym z&nbsp;nikim. 30 proc. spośr&oacute;d tych, kt&oacute;re decydowały się na szukanie pomocy, zwracało się do swoich r&oacute;wieśnik&oacute;w. Rzadziej wybierali rodzic&oacute;w, opiekun&oacute;w czy nauczycieli.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Młodzi ludzie są narażeni na szereg ryzyk. Te, kt&oacute;re zidentyfikowaliśmy w&nbsp;tym roku, są związane np. z&nbsp;treściami niebezpiecznymi, agresywnymi i&nbsp;pornograficznymi, ale także z&nbsp;ryzykami związanymi z&nbsp;relacjami, np. z&nbsp;tzw. agresją elektroniczną, cyberbullyingiem, czyli przemocą o&nbsp;charakterze r&oacute;wieśniczym</em> &ndash; wskazuje dr hab. Jacek Pyżalski, prof. UAM, z&nbsp;Wydziału Studi&oacute;w Edukacyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w&nbsp;Poznaniu.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Wyzwań nie&nbsp;brakuje, ponieważ młodzi są narażeni nie&nbsp;tylko na uzależniające działanie algorytm&oacute;w, ale też na bardzo silną ekspozycję na treści szkodliwe. To, co niepokoi, to fakt, że dziewięciu na 10 badanych widziało je na swoich ekranach. Wśr&oacute;d nich są treści przemocowe, zachęcające do samookaleczeń, posiadania szczupłej sylwetki, treści erotyczne czy też teorie spiskowe. Młodzi ludzie trafiają na nie, mimo że sami ich nie&nbsp;wyszukują</em> &ndash; alarmuje prezeska Fundacji Orange.</p><p style="text-align:justify">Z polskiej edycji badania wynika, że większość młodych respondent&oacute;w deklaruje wysoką pewność w&nbsp;zakresie swoich umiejętności cyfrowych. Wyniki przeprowadzonych wśr&oacute;d nich test&oacute;w wiedzy pokazują jednak coś innego. Często nie&nbsp;rozumieją oni mechanizm&oacute;w funkcjonowania internetu. Co trzeci z&nbsp;nich uważa, że pierwszy wynik wyszukiwania w&nbsp;sieci zawsze jest najlepszym źr&oacute;dłem informacji. Nieco ponad połowa (51 proc.) nie&nbsp;jest natomiast tego pewna.&nbsp;&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Te badania ponownie potwierdzają wielki mit o&nbsp;tym, jak to młodzi ludzie są cyfrowymi tubylcami, wszystko potrafią, bo wychowywali się z&nbsp;tymi technologiami &ndash;</em> wskazuje prof. Jacek Pyżalski. &ndash; <em>Wielu odpowiada &bdquo;nie wiem&rdquo; na pytania, kt&oacute;re dotyczą bardzo podstawowych umiejętności i&nbsp;podstawowej wiedzy związanej z&nbsp;internetem.</em></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To jasno wskazuje, że samo dorastanie w&nbsp;środowisku cyfrowym wcale automatycznie nie&nbsp;prowadzi do nabywania umiejętności cyfrowych. Powszechne przekonanie o&nbsp;naturalnych kompetencjach u młodego pokolenia wcale nie&nbsp;znajduje potwierdzenia w&nbsp;badaniach i&nbsp;powinno być przedmiotem dalszej edukacji </em>&ndash; uważa Anna Kowalik-Mizgalska.</p><p style="text-align:justify">Nowością w&nbsp;tegorocznym badaniu były pytania o&nbsp;wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji. W&nbsp;ciągu miesiąca poprzedzającego badanie z&nbsp;takich narzędzi korzystało 80 proc. respondent&oacute;w. Sztuczną inteligencję traktują jako narzędzie doraźne do takich aktywności jak pisanie i&nbsp;streszczanie tekst&oacute;w szkolnych, radzenie się, co oglądać, słuchać czy kupić. Rzadziej stosują je do generowania obraz&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mamy sporo młodych ludzi, szczeg&oacute;lnie dziewcząt, kt&oacute;re wykorzystują tego typu narzędzia do tego, żeby się radzić na temat r&oacute;żnych spraw osobistych. To niesie ze sobą bardzo wiele r&oacute;żnych ryzyk. Z innych badań wiemy, że te narzędzia w&nbsp;swoich odpowiedziach nie&nbsp;do końca są etyczne i&nbsp;nie&nbsp;do końca udzielają prawidłowych informacji. Mamy więc sporo zagrożeń związanych z&nbsp;tym, co będzie, kiedy młodzi będą stosowali w&nbsp;praktyce rady, kt&oacute;re dostają od sztucznej inteligencji</em> &ndash; zaznacza prof. UAM.</p><p style="text-align:justify">65 proc. młodzieży zapytanej o&nbsp;to, jak sztuczna inteligencja wpłynie na jej przyszłe życie w&nbsp;ciągu kolejnych 10 lat, odpowiedziało, że nie&nbsp;wie lub nie&nbsp;ma zdania na ten temat.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Młodzi ludzie są dużo bardziej sceptyczni, niż można się było spodziewać. Moglibyśmy przypuszczać, że powiedzą: AI przyniesie same dobre rzeczy. Okazuje się jednak, że przekonany o&nbsp;tym jest tylko co dziewiąty badany. Widzimy więc, że duża niepewność związana z&nbsp;technologiami dotyczy też młodych ludzi. Tych samych, kt&oacute;rzy są powszechnie traktowani jako zwolennicy, przekonani o&nbsp;tym, że technologie przyniosą coś dobrego </em>&ndash; zaznacza prof. Jacek Pyżalski.</p><p style="text-align:justify">Polska młodzież deklaruje, że internetu używa gł&oacute;wnie do komunikacji oraz&nbsp;aktywności rozrywkowych, najczęściej do rozm&oacute;w z&nbsp;przyjaci&oacute;łmi (49,1 proc.) i&nbsp;słuchania muzyki (41,5 proc.). Prawie 30 proc. ogląda filmy w&nbsp;mediach społecznościowych, a 21,2 proc. &ndash; wideo i&nbsp;seriale na platformach streamingowych lub YouTubie. Młode osoby rzadziej zaglądają do sieci, żeby się uczyć, tworzyć własne treści czy szukać informacji o&nbsp;zdrowiu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Pozytywny wniosek z&nbsp;badania to fakt, że większość młodych ludzi nie&nbsp;jest naiwna w&nbsp;kwestii internetu. Często myślimy, że oni wierzą w&nbsp;to, co w&nbsp;nim zobaczą. Natomiast mamy bardzo niski odsetek młodych ludzi, kt&oacute;rzy uważają, że w&nbsp;internecie wszyscy są zawsze życzliwi i&nbsp;nic ich złego nie&nbsp;spotka. Raczej zauważamy dość dużą świadomość młodych ludzi tego, że istnieją ryzyka </em>&ndash; podkreśla prof. UAM.</p><p style="text-align:justify">Jednocześnie jednak respondenci nie&nbsp;wykazują chęci do tego, aby nauczyć się korzystania z&nbsp;internetu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kiedy pytamy o&nbsp;to, czy chcą się uczyć na przykład, jak bezpiecznie komunikować się z&nbsp;kimś w&nbsp;sieci, to nawet 60&ndash;70 proc. odpowiada: &bdquo;nie&nbsp;chcę, bo mam poczucie, że wiem już wszystko, co powinienem na ten temat wiedzieć&rdquo;. Widzimy więc, że młodzi ludzie doświadczają sporo negatywnych rzeczy, ale w&nbsp;tym samym momencie wielu z&nbsp;nich jest przekonanych, że nie&nbsp;muszą nic w&nbsp;tej sprawie robić </em>&ndash; podkreśla wsp&oacute;łautor badania. &ndash;<em> To jest spore wyzwanie dla&nbsp;wszystkich os&oacute;b, kt&oacute;re myślą na temat projektowania r&oacute;żnego rodzaju program&oacute;w z&nbsp;edukacji medialnej, jak zachęcić i&nbsp;zmotywować młodych do tego, żeby chcieli w&nbsp;nich uczestniczyć.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1789129439_orange_badanie_dzieci_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Jakość polskich zbóż w czołówce UE. Produkcja coraz częściej jest wspierana przez cyfryzację i nowe techniki hodowli]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/jakosc-polskich-zboz-w,p309645175</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/jakosc-polskich-zboz-w,p309645175</guid>
     <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/zboze-jakosc-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><em><strong>&ndash;&nbsp;</strong></em><strong><em>Polskie zboża należą do unijnej czoł&oacute;wki pod względem jakości &ndash; </em>ocenia Marek Reich, tw&oacute;rca kanału Doktor od roślin. Wysoka jakość &ndash; jak podkreślają eksperci w&nbsp;dziedzinie produkcji rolnej &ndash; to efekt rosnącej świadomości rolnik&oacute;w. Istotne jest też coraz częstsze wykorzystywanie nowoczesnych technologii cyfrowych oraz&nbsp;nowych technik genomowych, kt&oacute;re pozwalają ograniczać zużycie nawoz&oacute;w i&nbsp;środk&oacute;w ochrony roślin. Mają one także znaczenie przy pozyskiwaniu odmian odpornych na zmieniające się warunki klimatyczne.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jest wiele mit&oacute;w dotyczących produkcji roślinnej, ale najbardziej dotyka mnie ten, kt&oacute;ry m&oacute;wi o&nbsp;tym, że polscy rolnicy produkują dużo i&nbsp;nie jest to odpowiedniej jakości. Nic bardziej mylnego. Polskiemu rolnikowi zależy na tym, żeby tę jakość utrzymać. Środki do produkcji są dzisiaj drogie i&nbsp;rolnikom nie&nbsp;zależy na tym, żeby je stosować nadmiarowo. Patrząc na raporty o&nbsp;jakości produkt&oacute;w zbożowych w&nbsp;Polsce, widzimy, że mamy najwyższą jakość spośr&oacute;d wszystkich kraj&oacute;w Unii Europejskiej &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria Marek Reich, @doktor_od_roslin, ambasador kampanii &bdquo;Jakość zaczyna się od ziarna&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje&nbsp;raport Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności dotyczący pozostałości pestycyd&oacute;w w&nbsp;żywności (r&oacute;wnież w&nbsp;zbożach), w&nbsp;2023 roku 99 proc. przebadanych w&nbsp;UE pr&oacute;bek było zgodnych z&nbsp;przepisami. 70 proc. nie&nbsp;zawierało żadnych pozostałości po takich środkach, a 28 proc. &ndash; jedną lub więcej, ale mieszczących się w&nbsp;granicach przepisowych dopuszczeń.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W Polsce ta jakość kształtuje się na jeszcze wyższym poziomie. Mamy zboża, kt&oacute;re są w&nbsp;większości wolne od pozostałości środk&oacute;w ochrony roślin</em> &ndash;&nbsp;podkreśla ekspert. &ndash;<em> W Polsce produkcja roślinna zmierza w&nbsp;kierunku optymalizacji koszt&oacute;w, co przekłada się p&oacute;źniej na&nbsp;</em><em>finalną&nbsp;</em><em>jakość plon&oacute;w. Rolnikom nie&nbsp;zależy na stosowaniu ponadnormatywnej ilości środk&oacute;w do produkcji, takich jak nawozy mineralne czy środki ochrony roślin, dlatego stosują je z&nbsp;umiarem. Dodatkowo dochodzi do tego rolnictwo cyfrowe &ndash; rolnicy przy monitoringu mogą ograniczać nawozy do minimum, żeby ich efektywność wykorzystać w&nbsp;100 proc.</em></p><p style="text-align:justify">Z badania przeprowadzonego przez&nbsp;Polskie Stowarzyszenie Zr&oacute;wnoważonego Rolnictwa i&nbsp;Żywności wynika, że 94 proc. przedstawicieli firm agrotechnologicznych twierdzi, że nowe technologie zmniejszają zużycie nawoz&oacute;w, pestycyd&oacute;w i&nbsp;energii, co obniża koszty i&nbsp;chroni środowisko. 83 proc. wskazało, że pomagają one zwiększyć opłacalność produkcji rolnej. Pełne wykorzystanie tego potencjału nie&nbsp;jest na razie możliwe, ponieważ &ndash; jak wskazuje badanie &ndash; stan cyfryzacji polskich gospodarstw jest nadal stosunkowo niski. Oceniło go tak 44 proc. respondent&oacute;w, a 56 proc. &ndash; jako średni.</p><p style="text-align:justify">Prawie 90 proc. ankietowanych uważa, że największe perspektywy dla&nbsp;cyfryzacji rolnictwa wiążą się z&nbsp;wykorzystaniem zaawansowanej analityki danych i&nbsp;sztucznej inteligencji, kt&oacute;re wspierają planowanie i&nbsp;zarządzanie procesami produkcyjnymi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Największe wyzwania dla&nbsp;rolnik&oacute;w to konkurencyjność, zwłaszcza w&nbsp;dobie umowy z&nbsp;Mercosurem, i&nbsp;opłacalność, czyli optymalizacja koszt&oacute;w. W&nbsp;produkcji roślinnej największy udział w&nbsp;kosztach ma zużycie nawoz&oacute;w mineralnych, zużycie paliw i&nbsp;środk&oacute;w do produkcji. Ten obszar jest więc do optymalizacji, czyli do ograniczenia stosowania ilości nawoz&oacute;w. Dotyczy to stosowania środk&oacute;w do produkcji takich jak środki ochrony roślin, w&nbsp;momencie kiedy wystąpi problem, wystąpi dany patogen. To także stosowanie środk&oacute;w biologicznych. Rozw&oacute;j sektora, kt&oacute;ry dostarcza środki do produkcji, idzie w&nbsp;kierunku biologizacji, czyli tworzenia nowych środk&oacute;w opartych na mikrobiologii</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;podkreśla Marek Reich.</p><p style="text-align:justify">Sygnowana przez&nbsp;niego kampania &bdquo;Jakość zaczyna się od ziarna&rdquo; skupia się na budowaniu świadomości na temat tego, że lepsze dopasowanie odmian do warunk&oacute;w uprawy, związanych m.in. ze zmieniającym się klimatem, przekłada się na stabilniejsze zbiory i&nbsp;powtarzalną jakość ziarna, co ma bezpośredni wpływ na smak, strukturę i&nbsp;jakość codziennych produkt&oacute;w, takich jak pieczywo czy makarony.</p><p style="text-align:justify">Ekspert przekonuje, że niezbędne jest tworzenie nowoczesnych odmian zb&oacute;ż, ale nie&nbsp;poprzez modyfikacje genetyczne, lecz w&nbsp;wyniku pracy w&nbsp;laboratoriach i&nbsp;stacjach doświadczalnych oraz&nbsp;dzięki naturalnym metodom selekcji. Temu służą także nowe techniki genomowe (NGT), kt&oacute;re polegają na przystosowywaniu nasion w&nbsp;spos&oacute;b, kt&oacute;ry może występować w&nbsp;naturze lub może być wynikiem konwencjonalnych technik hodowlanych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Rolnicy bardzo szybko się adaptują do środowiska, bo obserwują dane rośliny i&nbsp;widzą, jak się zmieniają. M&oacute;wimy więc o&nbsp;roślinach odpornych na suszę, kt&oacute;re wchodzą we wsp&oacute;łpracę z&nbsp;mikroorganizmami. Dzisiaj się m&oacute;wi o&nbsp;tym, że rośliny zbożowe, a właściwie nowe techniki genomowe, dają możliwość tworzenia takich odmian, kt&oacute;re wsp&oacute;łpracują z&nbsp;bakteriami, lepiej wykorzystują azot i&nbsp;jednocześnie pozwalają ograniczyć stosowanie nawoz&oacute;w mineralnych</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi ekspert.</p><p style="text-align:justify">Jak wyjaśnia Ministerstwo Rolnictwa i&nbsp;Rozwoju Wsi, dzięki zastosowaniu NGT hodowcy mogą szybciej uzyskać pożądane cechy roślin i&nbsp;wpłynąć na ich walory zdrowotne i&nbsp;smakowe. Mogą także zwiększać odporność roślin na suszę, zmienne warunki klimatyczne i&nbsp;szkodniki. W tradycyjnej hodowli proces ten może trwać nawet kilkanaście lat, natomiast przy zastosowaniu NGT można go skr&oacute;cić do kilku lat. Rośliny NGT mogą mieć mniejsze wymagania przy stosowaniu nawoz&oacute;w i&nbsp;środk&oacute;w ochrony roślin, co sprzyja zr&oacute;wnoważonej produkcji rolniczej.</p><p style="text-align:justify">Parlament Europejski pracuje nad nowymi regulacjami dla&nbsp;nowych technik genomowych. Resort wskazuje, że rośliny NGT nie&nbsp;zawierają obcego materiału genetycznego, co odr&oacute;żnia je od roślin GMO, do kt&oacute;rych przeniesiono geny z&nbsp;innych gatunk&oacute;w. Zgodnie z&nbsp;prawem obie kategorie objęte są tymi samymi przepisami.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/309645175_zboze_jakosc_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>  </channel>
</rss>
