Przegląd mediów

wrzesień 2019

By nie płacić wyższego odszkodowania za wywłaszczoną nieruchomość, organy konsekwentnie pomijały prz

2019-09-11  |  10:09
Przegląd mediów

Przez ponad 12 lat organy administracji publicznej ustalały kwotę należnego właścicielce gruntu odszkodowania za wywłaszczoną nieruchomość. Gdy już to uczyniły, to w sposób dla niej krzywdzący, zaniżający jego wysokość, bo jak stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu w wyroku z 9 lipca 2019 r., konsekwentnie pomijały przedstawione przez właścicielkę dowody, naruszając przepisy Konstytucji, które, dopuszczając wywłaszczenie, nakazują czynić to pod warunkiem zapłaty słusznego odszkodowania (sygn. akt II SA/Op 25/19).

Jak stanowi art. 134 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami (Dz.U. 1997 nr 115, poz. 741, ze zm., dalej: u.g.n.), podstawę ustalenia wysokości odszkodowania za wywłaszczoną nieruchomość stanowi jej wartość rynkowa. Z kolei ust. 3 precyzuje, że wartość tę określa się według aktualnego sposobu użytkowania nieruchomości. Zgodnie z zasadą korzyści wyrażoną w ust. 4: „Jeżeli przeznaczenie nieruchomości, zgodne z celem wywłaszczenia, powoduje zwiększenie jej wartości, wartość nieruchomości dla celów odszkodowania określa się według alternatywnego sposobu użytkowania wynikającego z tego przeznaczenia” (Dz.U. 1997 nr 115, poz. 741, ze zm.).

Właścicielka czeka na odszkodowanie już ponad 13 lat

Na mocy przepisów ustawy z dnia 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczeniu nieruchomości (Dz.U. 1985 nr 22, poz. 99) dokonano podziału nieruchomości na potrzeby wydzielenia działki pod budowę obwodnicy drogowej. 12 grudnia 2005 r. właścicielka gruntu wystąpiła do organu o ustalenie i zapłatę na jej rzecz odszkodowania za przejętą na potrzeby drogi publicznej nieruchomość. Czas na to zgodnie z art. 73 ust. 4 Ustawy z dnia 13 października 1998 r. – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną (Dz.U. 1998 nr 133, poz. 872, ze zm., dalej: p.w.u.r.a.p.) miała od 1 stycznia 2001 r. do 31 grudnia 2005 r.

Ostateczną decyzję w sprawie nabycia z mocy prawa przez Skarb Państwa własności przedmiotowej działki wojewoda wydał 4 sierpnia 2006 r. Próbę ustalenia odszkodowania wielokrotnie podejmował organ pierwszej instancji, decyzjami z dnia 6 grudnia 2007 r., 9 listopada 2009 r., 19 maja 2011 r., 31 grudnia 2012 r., oraz 24 marca 2017 r. Jednak wszystkie te decyzje zostały uchylone przez wojewodę, a rozstrzygnięcie sprawy przekazane do ponownego rozpoznania organowi pierwszej instancji.

Po wydaniu kolejnej decyzji i kolejnym jej uchyleniu dnia 9 października 2017 r. starosta 10 sierpnia 2018 r. wydał decyzję ustalającą na rzecz wywłaszczonej odszkodowanie w wysokości 31 597 zł, której nie uchylił wojewoda.

Wywłaszczona działka stanowiła część składową większej nieruchomości

Właścicielka zażądała uchylenia tej decyzji. Zarzuciła jej oparcie na wadliwym i nierzetelnym operacie szacunkowym, który nie uwzględniał rzeczywistego przeznaczenia gruntu. Jak wskazała, zajęta droga stanowiła jedynie część składową całej działki wykorzystywanej do działalności rzemieślniczej. Dlatego też przeznaczenie nieruchomości należało ustalić na podstawie planu zagospodarowania przestrzennego, aktualnego na dzień wydania decyzji o odszkodowaniu.

Dla organów wszystko było jasne

Organ odwoławczy stał na stanowisku, że wysokość odszkodowania została wyliczona prawidłowo, gdyż zgodnie z art. 73 ust. 5 p.w.u.r.a.p.: „Podstawę do ustalenia wysokości odszkodowania stanowi wartość nieruchomości według stanu z dnia wejścia w życie ustawy, przy czym nie uwzględnia się wzrostu wartości nieruchomości spowodowanego trwałymi nakładami poczynionymi po utracie przez osobę uprawnioną prawa do władania gruntem” (Dz.U. 1998 nr 133, poz. 872, ze zm.).

Zdaniem organu o tym, czy grunt był przeznaczony pod drogę, czy inne cele decyduje więc jej przeznaczenie ujawnione w planie miejscowym w dacie wejścia w życie p.w.u.r.a.p., czyli 29 października 1998 r.

Właścicielka przedstawiła dowody, ale organy nie wzięły ich pod uwagę

W odpowiedzi właścicielka przedłożyła szereg dowodów potwierdzających m.in., że wywłaszczona została część stanowiącej całość działki, na której prowadzony był zakład wyposażony w infrastrukturę techniczną, a także budynki garażowo-gospodarcze i mieszkalne. Natomiast podziału działki i wyodrębnienia gruntu stanowiącego przedmiot wywłaszczenia właścicielka dokonała wyłącznie ze względu na zaplanowaną budowę drogi. Stan ten istniał także w dniu 29 października 1998 r. Organy obu instancji nie wzięły jednak pod uwagę przedstawionych przez nią dowodów.

Właścicielka wniosła skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Stała na stanowisku, iż takie działania organów naruszają zasadę prawdy obiektywnej, gdyż nie biorą pod uwagę, że nie utraciła ona w wyniku wywłaszczenia nieruchomości zajętej pod drogę, a nieruchomość zabudowaną o znacznie wyższej wartości. Wskazała, że w decyzji burmistrza z dnia 7 listopada 1989 r. zatwierdzającej projekt podziału nieruchomości była ona ujmowana jako jedna działka. Zarzuciła również, że autor operatu szacunkowego nie tylko nie ustalił przeznaczenia działki, jakie posiadała przed dniem wywłaszczenia, ale także nie wziął pod uwagę potencjału rynku lokalnego, który wzmacniało sąsiedztwo terenów o sporym nasileniu inwestycyjnym. Z wykładni art. 134 u.g.n. wywiodła, że działka powinna zostać wyceniona według jej faktycznego użytkowania lub alternatywnie, według przeznaczenia drogowego, a wyższy wynik jednej z dwóch tak dokonanych wycen winien stanowić właściwą wysokość odszkodowania. Jej zdaniem doszło więc do zaniżenia przez organy wartości wywłaszczonej nieruchomości.

Zasada korzyści

WSA w Opolu, dokonując wykładni art. 73 p.w.u.r.a.p., zgodził się z organami, że do ustalenia wysokości odszkodowania stosuje się odpowiednio przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami z zastrzeżeniem art. 73 ust. 5 p.w.u.r.a.p. A jak wskazał sąd: „Zastrzeżenie to odnosi się do stanu nieruchomości traktowanej jako pewna całość, z której wydzielono grunt pod drogę, a nie fragmentu pod drogę już zajętego. Wniosek przeciwny sprowadzałby się do absurdu polegającego na konieczności wyceny wycinka drogi, gdyż w takim stanie była wyceniana część nieruchomości w dniu wejścia w życie ustawy” (sygn. akt II SA/Op 25/19).

Sąd poparł stanowisko skarżącej, że w sposób nieuprawniony nie zastosowano wobec niej zasady korzyści zawartej w art. 134 ust. 4 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Sporządzający operat biegły błędnie przyjął bowiem, że skoro działka przeznaczona jest pod tereny drogowe i została wywłaszczona pod budowę drogi, to nie ma potrzeby weryfikowania, czy nastąpiło w tym przypadku zwiększenie wartości tej działki. Uchylając decyzje organów pierwszej i drugiej instancji, WSA orzekł:

„W rozpoznawanej sprawie organy i w ślad za nimi rzeczoznawca majątkowy konsekwentnie pomijały przedstawione przez skarżącą dowody wskazujące na mieszkalno-produkcyjny charakter nieruchomości, z której wydzielono grunt pod drogę, poprzestając na stwierdzeniu, że skoro wywłaszczona część nieruchomości w planie miejscowym przeznaczona jest pod drogę, to należy określić jej wartość jako działki drogowej. Prowadzi to jednak do drastycznego pokrzywdzenia właścicieli droższych, lepiej zainwestowanych, położonych w atrakcyjniejszych miejscach nieruchomości, w stosunku do właścicieli wywłaszczonych nieruchomości niezainwestowanych, gruntów rolnych, nieużytków i.t.p., gdyż w takim wypadku – z uwagi na przeznaczenie drogowe w planie – wycena jednej i drugiej nieruchomości byłaby zbliżona. (...) W sposób oczywisty narusza to art. 21 ust. 2 Konstytucji RP, który dopuszcza wprawdzie wywłaszczenie, ale czyni to pod warunkiem, że jest ono dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem” (wyrok WSA w Opolu z 9 lipca 2019 r., sygn. akt II SA/Op 25/19).

Niezbędny nadzór nad urzędniczym bezprawiem

Jak widać, organy walczą o zabezpieczenie majątku Skarbu Państwa kosztem tych, którzy to państwo tworzą. Czynią to nie tylko poprzez pobór na jego rzecz możliwie jak największych danin, ale również poprzez wypłatę należnych im świadczeń w możliwie jak najniższej wysokości lub wstrzymywanie ich wypłat, nawet przez 13 lat.

Autor:

radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 11 września

Medium

Kalendarium

Ochrona środowiska

W 2020 roku do recyklingu powinna trafiać połowa odpadów komunalnych. Gminom grożą wysokie kary

Polacy deklarują, że segregują śmieci. Wiele odpadów trafia jednak do jednego kontenera, a gminy nie radzą sobie z ich przetwarzaniem. Tymczasem za nieosiągnięcie 50 proc. poziomu recyklingu odpadów komunalnych w 2020 roku grożą im wysokie kary. Przy obecnym stopniu przetwarzania odpadów kary wydają się nieuniknione – do recyklingu materiałowego plastiku, szkła, metali i papieru trafia blisko 15 proc. odpadów. Problemem jest niska jakość selektywnej zbiórki.

Patronaty Newserii

European Business & Investment Summit 2019 Warsaw

Finanse

Bez inwestycji ubezpieczyciele przegrają walkę o klientów. Branża musi radykalnie zmienić kanały kontaktu i dystrybucji polis

Dotychczasowe kanały kontaktu z klientami i dystrybucji polis ubezpieczeniowych są przestarzałe – branża ubezpieczeniowa musi je radykalnie zmienić, żeby utrzymać konkurencyjność. Ubezpieczycielom za wzór może posłużyć bankowość czy branża muzyczna, która przeszła od fizycznej sprzedaży płyt do cyfrowej dystrybucji – wskazują eksperci Sollers Consulting. Przystosowując się do cyfrowych zmian, firmy ubezpieczeniowe muszą też zadecydować, za którymi trendami podążyć. Najbardziej obiecującym jest w tej chwili wielokanałowa, zintegrowana sprzedaż w ramach cyfrowych platform łączących różne produkty i dostawców usług.

Farmacja

2 mln polskich dzieci cierpi na alergiczny nieżyt nosa. Nieleczony zwiększa o 80 proc. ryzyko rozwoju astmy oskrzelowej

Nieleczony alergiczny nieżyt nosa prowadzi do zaburzenia koncentracji i permanentnego zmęczenia, może mieć także bardzo negatywne skutki zdrowotne w przyszłości. Nawet o 80 proc. zwiększa ryzyko rozwoju astmy oskrzelowej, może też być przyczyną nadciśnienia tętniczego i udaru mózgu. Z problemem tym zmaga się ok. 2 mln dzieci. Najskuteczniejszą przyczynową metodą leczenia jest podjęzykowa immunoterapia alergenowa, która zastosowana odpowiednio wcześnie nawet trzykrotnie zmniejsza zagrożenie wystąpieniem astmy. W Polsce wciąż nie podlega jednak refundacji.

Problemy społeczne

Co roku dochodzi do 27 tys. pożarów budynków mieszkalnych. Dzięki biernej ochronie przeciwpożarowej mogłoby ich być zdecydowanie mniej

Strażacy w 2018 roku wyjeżdżali do 149 tys. pożarów. Prawie połowa z nich miała miejsce w obiektach handlowo-usługowych, coraz więcej jest też pożarów w budynkach mieszkalnych. Rocznie wybucha ich ok. 27 tysięcy. Przed pożarem można się jednak zabezpieczyć. Wdrożenie biernej ochrony przeciwpożarowej spowalnia rozprzestrzeniania się ognia, zapewnia trwałość konstrukcji i zwiększa bezpieczeństwo ludzi.