Przegląd mediów

wrzesień 2016

Sportowe inwestycje polskich milionerów

2016-09-21  |  14:55
Przegląd mediów

Sport przyciąga milionerów. Nie tylko na trybuny. Wielu polskich krezusów zdecydowało się zainwestować we własne kluby. Nie tylko je sponsorują, ale są również ich właścicielami. Choć nie zawsze wychodzi im to na dobre…

 

Przykładem dość nieudanej inwestycji jest przygoda Bogusława Cupiała z klubem piłkarskim Wisłą Kraków. Pod koniec lipca tego roku Bogusław Cupiał, jeden z najbogatszych Polaków, ogłosił sprzedaż klubu, z którym związany był przeszło 19 lat. Przejął go kolejny przedsiębiorca.

 

Bogusław Cupiał, 57. na liście najbogatszych Polaków, właściciel Tele-Foniki, trzeciego producenta kabli i przewodów w Europie, krakowski klub sportowy przejął w 1997 roku. Wyprowadził go z zapaści finansowej. Podczas 19-letniej historii pod znakiem Cupiała, Wisła ośmiokrotnie zdobywała mistrzostwo Polski i dwa razy sięgała po Puchar Polski. Cupiał i Wisła mieli lepsze i gorsze dni. Ostatecznie postanowili jednak się rozstać.

 

Filipiak i Cracovia

 

Największy rywal Wisły Kraków – Cracovia także należy do polskiego krezusa. Zainwestował w nią Janusz Filipiak, twórca internetowego giganta – firmy Comarch. Majątek Filipiaka szacowany jest przez „Forbes” na 371 mln zł, co daje mu 90. pozycję wśród polskich krezusów. W klub inwestuje od 2004 roku. W jednym z wywiadów przyznał, że wydał na niego już około 80-90 milionów. Udaje się też sporo zarobić. W tym roku Cracovia zasłynęła najdroższym transferem w polskiej Ekstraklasie. Bartosz Kapustka został sprzedany z Cracovii do ekipy mistrza Anglii Leicester City za kwotę 5,5 mln euro.

 

Modelka prezesem Warty

 

W klub piłkarski zainwestowali też Izabella Łukomskia-Pyżalska i jej mąż. Mowa o Warcie Poznań, której właścicielem jest firma deweloperska Family House, należąca do Pyżalskich. Izabella Łukomska-Pyżalska jest od 2011 roku jest prezesem klubu. W 2014 roku znalazła się na 98. miejscu wśród najbogatszych Polek. Jej majątek „Wprost” szacował wówczas na 18 mln zł. Łukomska-Pyżalska bardziej niż z prezesowania Warcie Poznań, zasłynęła, jako modelka. Pamięta się jej udział w sesji dla „Playboya” i „CKM”. W 2014 roku startowała także w wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy koalicji Twojego Ruchu i Europy Plus. Nie zyskała jednak poparcia społeczeństwa.

 

Miłość z młodości

 

Swój własny klub sportowy posiada Dariusz Miłek, twórca sieci sklepów obuwniczych działających pod marką CCC, którego majątek szacuje się na 3,55 mld zł. Dariusz Miłek, zanim został przedsiębiorcą, był zapalonym kolarzem. Kontuzja zmusiła go do rezygnacji z zawodowego sportu. Pasja jednak pozostała. Miłek jest sponsorem grupy CCC Sprandi Polkowice. Grupa kolarska została założona w 2000 roku. Jest pierwszym polskim zespołem w historii, który zaproszono do startu w wyścigu trzytygodniowym - Grand Tourze.

 

Czarny pas

 

Na sport pieniędzy nie szczędzi także Jerzy Starak. Właściciel Polpharmy, największego producenta leków i substancji farmaceutycznych w Polsce, sponsoruje klub koszykarski Polpharma Starogard Gdański. Warto wspomnieć także o Tomaszu Zaboklickim. Udziałowiec bydgoskiej PESY, przedsiębiorstwa produkującego i remontującego pojazdy szynowe, zarówno dla transportu kolejowego, jak i miejskiego, prezes zarządu i dyrektor generalny spółki, jest współwłaścicielem klubu karate. W Bydgoskim Klub Oyama Karate Pałac Tomasz Zaboklicki nie tylko zasiada w fotelu wiceprezesa, ale i pełni funkcję instruktora. Zaboklicki karate trenuje od 1975 roku. Posiada stopień mistrzowski 1 dan – czarny pas z jednym złotym pagonem.

 

 

Autor:

Portal Skarbiec.biz S.A. największy, niezależny serwis o prawie, finansach i gospodarce.

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 21 września

Medium

Więcej ważnych informacji

Kalendarium

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Firma

Na rynku brakuje specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Liczba wakatów wzrosła przez pandemię i pracę zdalną

Rynek IT security rozwija się szybciej niż kiedykolwiek. Zapotrzebowanie na specjalistów z branży cyberbezpieczeństwa najlepiej obrazują liczby. Siedem wolnych miejsc pracy na jednego kandydata, średnie wynagrodzenie na poziomie 15 tys. zł i duża aktywność rekruterów – aż 60 proc. specjalistów otrzymuje jedną–trzy propozycje pracy w tygodniu. – Rynek w tym obszarze jeszcze przed pandemią był mocno niedoceniany. Upowszechnienie pracy zdalnej pokazało, że zabezpieczenie wewnętrznej sieci firmy jest priorytetem – mówi Mikołaj Zbudniewek z HRK.

Ochrona środowiska

Realizacja unijnej strategii bioróżnorodności może uderzyć w polski przemysł drzewny. Zagrożonych może być tysiące miejsc pracy

W Polsce chronione obszary Natura 2000 zajmują ok. 20 proc. powierzchni kraju. Zgodnie z unijną Strategią Bioróżnorodności 2030 ochroną trzeba będzie objąć jeszcze ok. 3 mln ha – wynika z szacunków Lasów Państwowych. Opublikowane przez spółkę ekspertyzy pokazują, że realizacja unijnej strategii, która ma się przyczynić do odbudowy różnorodności biologicznej Europy, może się mocno odbić na polskim przemyśle drzewnym, skutkując m.in. ograniczeniem podaży surowca, wzrostem cen i osłabieniem kondycji przedsiębiorstw działających w branży drzewnej i papierniczej.

Firma

Na rynku brakuje specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Liczba wakatów wzrosła przez pandemię i pracę zdalną

Rynek IT security rozwija się szybciej niż kiedykolwiek. Zapotrzebowanie na specjalistów z branży cyberbezpieczeństwa najlepiej obrazują liczby. Siedem wolnych miejsc pracy na jednego kandydata, średnie wynagrodzenie na poziomie 15 tys. zł i duża aktywność rekruterów – aż 60 proc. specjalistów otrzymuje jedną–trzy propozycje pracy w tygodniu. – Rynek w tym obszarze jeszcze przed pandemią był mocno niedoceniany. Upowszechnienie pracy zdalnej pokazało, że zabezpieczenie wewnętrznej sieci firmy jest priorytetem – mówi Mikołaj Zbudniewek z HRK.

Finanse

LED-y pozwalają obniżyć zużycie energii nawet o 80 proc. Dla samorządów mogłoby to oznaczać prawie 1,2 mld zł oszczędności

Przejście na oświetlenie LED w sektorze służby zdrowia, edukacji oraz w oświetleniu dróg i ulic może wygenerować oszczędności w zużyciu energii na poziomie nawet do 80 proc., a co za tym idzie w budżetach polskich samorządów. Analiza potencjału modernizacji oświetlenia przeprowadzona przez firmę Signify wskazuje, że mogą one sięgać 1,2 mld zł rocznie. Koszt takiej inwestycji w skali całego kraju to około 8–10 mld zł, ale w zależności od sektora może ona się zwrócić już po trzech latach. Dużą korzyścią wynikającą ze zmniejszenia zużycia energii elektrycznej będzie także ograniczenie emisji dwutlenku węgla. Inwestycja w LED-y byłaby w skutkach dla środowiska równoważna z uniknięciem emisji, jakie rocznie wytwarza 770 tys. samochodów na polskich ulicach.