Newsy

E-recepty prawie wyeliminowały papierowe druki. Według ekspertów wrażliwe dane pacjentów są w pełni bezpieczne

2020-07-15  |  06:30
Mówi:Mariusz Busiło, wiceprzewodniczący Komitetu Ochrony Danych Osobowych i Zarządzania Informacją, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji 
dr Łukasz Kister, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa

Lekarze wystawili już ponad 275 mln e-recept, a w maju stanowiły one 95 proc. wszystkich recept. Również pacjenci przekonali się do nowej formuły wykupywania leków, w dużej mierze dzięki pandemii, bo bez tego przez kilka tygodni byliby pozbawieni opieki medycznej. Zaufanie Polaków do tego narzędzia mogą podważać doniesienia o zagrożeniu wycieku wrażliwych danych z aplikacji do zarządzania e-receptami, jednak eksperci przekonują, że są one w pełni bezpieczne. Pacjenci mogą sami decydować o tym, jakie dane udostępniają w aplikacji, a bez ich zgody nie ma możliwości, żeby wrażliwe informacje o ich stanie zdrowia trafiły do niepowołanych podmiotów.

– W ostatnich miesiącach w czasie pandemii Polska dokonała ogromnego skoku technologicznego – i to zarówno administracja publiczna, przedsiębiorstwa, jak i ludzie – mówi agencji Newseria Biznes Mariusz Busiło z Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, wiceprzewodniczący Komitetu Ochrony Danych Osobowych i Zarządzania Informacją. – Zdalny dostęp do sektora medycznego był w tym czasie bardzo istotny. Gdyby nie e-recepty i zdalne diagnozy, byliby pozbawieni dostępu do świadczeń zdrowotnych. Po prostu system nie był w czasie pandemii nastawiony na bezpośredni kontakt i tylko dzięki rozwiązaniom zdalnym można było zapewnić funkcjonowanie jakiejkolwiek opieki zdrowotnej.

Pandemia SARS-CoV-2 przyczyniła się do skokowego wzrostu popularności telemedycyny, jak i e-recept. Według danych Ministerstwa Zdrowia od momentu wprowadzenia elektronicznych recept lekarze wystawili ich już ponad 275 mln dla 25 mln pacjentów. W maju br. udział e-recepty wzrósł do 95 proc., podczas gdy jeszcze w lutym, tuż przed pandemią, sięgał 88 proc. Do tego narzędzia przekonali się zarówno lekarze, jak i pacjenci. Z badania „Świadomość i postrzeganie Internetowego Konta Pacjenta”, zrealizowanego w kwietniu br. przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Centrum e-Zdrowia, wynika, że o e-recepcie słyszało 93 proc. Polaków, a 40 proc. postrzega ją jako duże ułatwienie. Niemal 100 proc. nie miało żadnych trudności z jej realizacją, a 84 proc. badanych ocenia ją pozytywnie. Polacy doceniają głównie fakt, że dzięki niej mogą uniknąć osobistej wizyty w przychodni (48 proc.) i nie muszą przepisywać u lekarza recepty w formie papierowej (42 proc.).

W ostatnich tygodniach popularność i zaufanie do tej formy korzystania z e-recept podważyły jednak doniesienia, według których jedna z sieci aptek nielegalnie pozyskiwała dane pacjentów z systemu informacji medycznej P1. Chodzi o aplikację Gemini Apps, należącą do grupy Gemini, która jest właścicielem jednej z największych sieci aptek w Polsce. Jak podkreślił „Dziennik Gazeta Prawna”, zarzuty dotyczyły tego, że aplikacja do rezerwowania leków na e-receptę miała bez uprawnienia pobierać dane z państwowej bazy, które były wykorzystywane do profilowania pacjentów oraz przekazywane Microsoftowi i Amazonowi. Na ich podstawie można np. ustalić, kto choruje na demencję, cukrzycę, depresję albo jest nieuleczalnie chory.

– Wydaje się, że te rewelacje medialne są mocno przesadzone. System został wykorzystany przez aptekę certyfikowaną zgodnie z przeznaczeniem, czyli do weryfikacji danych z e-recepty. I tylko tyle. Został wykorzystany w sposób właściwy, zgodnie z interfejsem wystawionym przez Ministerstwo Zdrowia, więc trudno mówić tutaj o wycieku danych – ocenia Mariusz Busiło.

Głos w tej sprawie zabrały Ministerstwo Zdrowia, Naczelna Izba Aptekarska i Urząd Ochrony Danych Osobowych. Po medialnych doniesieniach grupa Gemini wydała oświadczenie, w którym odparła wszystkie zarzuty, informując, że jej aplikacja działała zgodnie z przepisami. Co więcej, profilowani według danych medycznych byli wyłącznie ci pacjenci, którzy wcześniej wyrazili na to zgodę.

– Użytkownik w tej aplikacji miał pełną kontrolę nad swoimi danymi. Wystarczyło, że podał wyłącznie swój e-mail i już mógł realizować system rezerwacji recept – dodaje ekspert Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. – Użytkownik aplikacji ma wiele możliwości, aby zapewnić bezpieczeństwo swoich danych. Po pierwsze, warto się upewnić, że taka aplikacja korzysta z szyfrowanych połączeń, a jego dane są przechowywane na serwerach dużych i certyfikowanych dostawców, którzy dostarczają rozwiązania np. dla banków. Takimi dostawcami są właśnie Microsoft czy Amazon.

Jak podkreśla ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, dr Łukasz Kister, za bezpieczeństwo systemu informatycznego P1, w którym są przechowywane dane medyczne Polaków i informacje o wystawionych e-receptach, odpowiada Ministerstwa Zdrowia. Resort udziela dostępu do rejestru wyłącznie tym aptekom, które zweryfikuje. Nie ma żadnej możliwości, żeby jakakolwiek apteka czy firma, która nie została pozytywnie zweryfikowana, uzyskała do niego dostęp.

– W przypadku aplikacji Gemini nie ma też możliwości, aby znalazły się w niej jakiekolwiek informacje dotyczące naszej prywatności, stanu zdrowia i chorób, z którymi się borykamy – wyjaśnia dr Łukasz Kister. – Ta aplikacja otrzymuje od uprawnionej apteki wyłącznie dane dotyczące przepisanych nam produktów medycznych. Żadne inne informacje ani dane wrażliwe nie są przekazywane. Można to zweryfikować samemu, przechodząc proces rejestracji. Jednak po komentarzach medialnych widać, że wiele wypowiadających się osób nie zweryfikowało tej aplikacji i nie przeszło procesu sprawdzenia swojej e-recepty, żeby móc samodzielnie i naocznie się o tym przekonać.

Pacjenci mogą samodzielnie zweryfikować wystawioną przez lekarza e-receptę, co jest o tyle istotne, że dziś na podstawie czterocyfrowego kodu nie wiemy, co konkretnie lekarz przepisał i w jakim dawkowaniu.

– Dla nas – jako pacjentów – ważne jest, żeby móc zweryfikować, czy lekarz się nie pomylił – tłumaczy ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.

Jak podkreśla, aplikacje służące do rezerwacji leków online i zarządzania e-receptą nie stanowią żadnego zagrożenia dla prywatności pacjentów i ich wrażliwych danych osobowych.

– Szczególnie gdy mówimy o aplikacjach profesjonalnych, które wykorzystują naszą zgodę i dobrowolne wykorzystanie danych dla swojej wygody. One pozwalają na wybór tego, w jaki sposób chcemy korzystać z tej aplikacji, i nie przechowują ważnych informacji o nas – mówi dr Łukasz Kister.

Eksperci podkreślają, że wątpliwości dotyczące aplikacji Gemini Apps nie powinny zahamować cyfryzacji polskiej służby zdrowia, która służy zarówno pacjentom, jak i lekarzom. Konieczne jest opracowanie standardów bezpieczeństwa dla rozwiązań technologicznych, ale nie powinny być one zbyt restrykcyjne, żeby nie zahamować innowacyjności branży.

– Mam nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia, które już zmienia ton wypowiedzi w sprawie tej aplikacji, nie zrezygnuje z cyfryzacji medycyny i w dobie koronawirusa i obostrzeń pandemicznych, które w każdej chwili mogą wrócić, nie nakaże nam znów chodzić do aptek i tam bezpośrednio weryfikować wystawione recepty. Tego rodzaju aplikacje są stosowane na całym świecie, są bezpieczne i weryfikowane. Najważniejsze, aby ministerstwo, Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, UODO i apteki doszli do porozumienia i określili minimalne standardy bezpieczeństwa, jakie należy zastosować przy tego rodzaju aplikacjach, żeby już nigdy więcej nie pojawiły się tego rodzaju wątpliwości – wskazuje ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.

– Wprowadzając bardzo sztywne ramy prawne, de facto blokujemy innowacje i możliwość rozwoju. Nadmierna ochrona prywatności przez regulatora może prowadzić do wykluczenia Polski z konkretnych rynków i branż. To wcale nie znaczy, że nasze dane będą bardziej i lepiej chronione. Najlepszym przykładem jest to, że jesteśmy profilowani i śledzi się naszą obecność w internecie przez przeglądarki internetowe – dodaje ekspert Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Więcej na temat
Firma Systemy do zdalnego mierzenia temperatury coraz bardziej popularne w firmach. Mogą ograniczyć ryzyko strat związanych z koronawirusem Wszystkie newsy
2020-06-29 | 06:20

Systemy do zdalnego mierzenia temperatury coraz bardziej popularne w firmach. Mogą ograniczyć ryzyko strat związanych z koronawirusem

Detekcja twarzy i pomiar temperatury w kącikach oczu to najczęściej stosowana metoda w systemach termograficznych. W dobie koronawirusa zdalne pomiary w tłumie ludzi mogą
Zdrowie Pacjenci w Polsce przekonują się do zdalnych wizyt u dermatologa. Co trzeci zamierza je kontynuować po ustaniu pandemii [DEPESZA]
2020-06-16 | 06:20

Pacjenci w Polsce przekonują się do zdalnych wizyt u dermatologa. Co trzeci zamierza je kontynuować po ustaniu pandemii [DEPESZA]

Aż 61 proc. osób cierpiących na przewlekłe choroby skóry w trakcie izolacji społecznej korzystało z konsultacji lub wizyty u dermatologa. Zdecydowana większość
Handel W Polsce coraz mniej lekarzy. Farmaceuci mogliby uzupełnić lukę w systemie ochrony zdrowia
2020-06-04 | 06:25

W Polsce coraz mniej lekarzy. Farmaceuci mogliby uzupełnić lukę w systemie ochrony zdrowia

W Polsce na 87,5 tys. lekarzy przypada 60 tys. magistrów i techników farmacji. – Ograniczenie roli farmaceutów do sprzedaży leków to błąd systemowy

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Złote Spinacze 2020 - zgłoszenie

Handel

16 proc. internautów robi zakupy spożywcze w sieci. Podczas pandemii stały się one możliwe niemal w całej Polsce

Żywność to jedna z kategorii zakupów internetowych, która najmocniej zyskała w czasie lockdownu. Zgodnie z badaniem „Omni-commerce. Kupuję wygodnie” Izby Gospodarki Elektronicznej zakupy spożywcze w sieci robi 16 proc. internautów, czyli o 6 pkt proc. więcej niż rok temu. Dzięki pandemii zakup artykułów żywnościowych bez wychodzenia z domu jest już możliwy nie tylko w dużych miastach. – Polacy stali się społeczeństwem cyfrowym i pokochali zakupy w internecie. Nawet po lockdownie kupują w e-sklepach, głównie ubrania, elektronikę i artykuły wyposażenia domu – mówi Patrycja Sass-Staniszewska, prezes e-Izby. 

Prawo

Podgrzewanie tytoniu mniej szkodliwą alternatywą dla palenia. Najnowsza decyzja amerykańskiej agencji FDA może być przełomowa dla palaczy

Branża tytoniowa od dekady rozwija nowatorskie rozwiązania dla palaczy, które mają być mniej szkodliwą alternatywą dla tradycyjnych papierosów. Coraz więcej państw bierze ten rozwój pod uwagę i rozważa zmianę podejścia regulacyjnego, zakładając, że dzięki niższej toksyczności produkty nowego typu mogą ograniczyć koszty i szkody społeczne związane z paleniem. To stanowisko potwierdziła niedawno amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA), która zarejestrowała podgrzewacz tytoniu IQOS jako produkt tytoniowy o zmodyfikowanym ryzyku i uznała go za „właściwy dla promocji zdrowia publicznego”.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Polityka

Sytuacja związana z koronawirusem potęguje niezadowolenie społeczne. Możemy mieć do czynienia z falą protestów na całym świecie

– W najbliższym czasie czeka nas fala niezadowolenia społecznego i protestów. Wydaje mi się, że politycy w skali globalnej źle rozegrali sytuację z koronawirusem – mówi Jacek Purski z Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. Widać to już w Stanach Zjednoczonych, gdzie do masowych protestów na tle rasowym, które przybierają formę zamieszek, dochodzą jeszcze napięcia społeczne związane z trudną sytuacją gospodarczą oraz krytyczną postawą wobec władz.

Prawo

Pracodawca nie może pytać pracownika o kierunek wakacyjnego wyjazdu. W uzasadnionych przypadkach pracownik sam powinien o tym poinformować

Tylko co trzeci Polak wyjedzie w tym roku na urlop, a zdecydowana większość zamierza spędzić go w kraju. Wielu z nich musiało zrewidować swoje wakacyjne plany, które mieli na początku roku. Pandemia SARS-CoV-2 zmieniła nie tylko to, lecz także ilość czasu wolnego. Tarcza antykryzysowa 4.0 wpłynęła na sposób naliczania dni urlopowych, przy okazji dając pracodawcom nowe uprawnienia, m.in. możliwość wysłania pracownika na zaległy urlop nawet bez jego zgody i oddelegowania go do pracy zdalnej po powrocie z wakacji. Generalnie pracodawca nie ma jednak prawa żądać od pracownika podania destynacji wyjazdu.