Newsy

Akcyza na piwo wzrośnie o ponad 50 proc. w ciągu zaledwie siedmiu lat. Uderzy to w browary już teraz notujące dotkliwe spadki sprzedaży

2021-10-19  |  06:20
Mówi:Krzysztof Rutkowski, radca prawny, doradca podatkowy, partner w KDCP
Jakub Bińkowski, dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji Związku Pracodawców i Przedsiębiorców
  • MP4
  • W latach 2020–2027 sumaryczny wzrost stawki akcyzy na piwo sięgnie aż 54 proc. To więcej niż na przestrzeni ostatnich 20 lat – wskazuje branża piwowarska. Co więcej, tak drastyczna podwyżka następuje w najtrudniejszym dla branży okresie odrabiania strat po pandemii. Eksperci podkreślają, że jej efektem będzie nie tylko osłabienie kondycji branży, która już zmaga się m.in. ze spadkami sprzedaży, produkcji, rosnącą inflacją i cenami surowców. Może też spowodować kontynuację trendu zmiany struktury spożycia alkoholi, bo konsumenci będą częściej sięgać po mocniejsze napoje spirytusowe.

    – Ministerstwo Finansów zapowiedziało 10-proc. podwyżkę akcyzy zarówno na piwo, jak i mocne napoje spirytusowe. Natomiast uwadze resortu uszło to, że niezależnie od tej podwyżki od stycznia i tak stawka akcyzy na piwa słodzone wzrośnie o 4 punkty procentowe. Dlatego piwo zostanie dotknięte tą podwyżką bardziej, ponieważ akcyza wzrośnie nie o 10, ale o 14 proc. Stąd te zaproponowane zmiany są mocno krzywdzące dla sektora piwnego – zauważa w rozmowie z agencją Newseria Biznes Krzysztof Rutkowski, radca prawny, doradca podatkowy i partner w kancelarii KDCP.

    Zgodnie z projektem nowelizacji przepisów akcyzowych, który Ministerstwo Finansów przedstawiło na początku października, od stycznia 2022 roku stawka akcyzy na alkohol etylowy, piwo, wino, napoje fermentowane i wyroby pośrednie wzrośnie o 10 proc. (podwyżka nie obejmie cydru i perry o zawartości alkoholu do 5 proc. obj.). Jednocześnie resort przedstawił mapę drogową określającą zmiany poziomu akcyzy na kolejnych sześć lat. Zakłada ona, że w latach 2023–2027 stawka akcyzy na alkohol będzie rosła co roku o 5 proc.

    – Patrząc na skalę podwyżki proponowanej przez Ministerstwo Finansów, można zauważyć, że ona wyniesie w tym okresie ponad 50 proc. To odpowiada podwyżce akcyzy na piwo, która miała miejsce w latach 2000–2020. Czyli teraz rząd proponuje, żeby podobną podwyżkę wprowadzić w ciągu siedmiu lat, a zatem w okresie niemal trzykrotnie krótszym – mówi Jakub Bińkowski ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Wątpliwości budzi też proponowany mechanizm kroczącej podwyżki o 5 proc. w każdym kolejnym roku. Prawodawca z góry zakłada, że stawka będzie rosła, niezależnie od tego, jaki będzie wpływ tej podwyżki zarówno na rynek piwowarski, jak i na spożycie alkoholu w Polsce. Wydaje się, że przyjmowanie takich założeń a priori jest zbyt pochopne.

    Jak oszacował Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce, zgodnie z propozycją Ministerstwa Finansów do 2027 roku akcyza na piwo wzrośnie z obecnych 8,57 zł do 12,04 zł od 1 hl za każdy stopień Plato. To zaś oznacza ponad 40-proc. wzrost w ciągu sześciu lat. Ostatnia podwyżka miała miejsce półtora roku temu. Z początkiem 2020 roku stawka akcyzy na piwo też została podniesiona o 10 proc. – z 7,79 zł na 8,57 zł. W efekcie sumaryczny wzrost w latach 2020–2027 sięgnie 54 proc.

    – To jest największa podwyżka akcyzy na piwo w historii tego podatku – mówi Krzysztof Rutkowski.

    Jak podkreśla, tak drastyczna podwyżka akcyzy przypada akurat na czas pandemii, kiedy branża piwowarska notuje wyraźne straty i nawet nie zaczęła się jeszcze odbudowywać. W 2020 roku konsumpcja piwa w Polsce spadła do najniższego poziomu w ciągu ostatnich 10 lat, a w 2021 roku trend spadkowy się jeszcze pogłębił.

    – Branża piwowarska jest jedną z tych, które w pandemii ucierpiały szczególnie – zarówno bezpośrednio, przez utratę sprzedaży w sklepach, jak i pośrednio, przez straty poniesione w innych sektorach. Dla przykładu istotnym kanałem sprzedaży jest sektor HoReCa, a piwo jest często wybieranym napojem w restauracjach, które przez znaczną część pandemii były zamknięte, przez co branża piwowarska została dotknięta podwójnie – mówi Jakub Bińkowski.

    Eksperci zauważają, że w Polsce już od trzech lat stale spada zarówno sprzedaż, jak i produkcja piwa. Od 2018 roku produkcja zmniejszyła się o ok. 3,5 mln hl, czyli prawie dwa razy więcej, niż wynosi łączna roczna produkcja wszystkich browarów regionalnych i rzemieślniczych. Na dodatek, oprócz zawirowań spowodowanych pandemią i ostatnią podwyżką akcyzy, branża zmaga się też z inflacją i rosnącymi kosztami działalności, co też osłabia jej kondycję. W ciągu ostatnich dwóch lat wzrost cen wszystkich składników wykorzystywanych do produkcji piwa jest dwucyfrowy. Szczególnie gwałtownie rosną ceny opakowań (aluminium), podstawowych surowców (słód jęczmienny), energii elektrycznej i cieplnej oraz koszty pracy. To wszystko przełożyło się na istotny wzrost średniej ceny piwa, która w okresie ostatnich trzech lat wzrosła o blisko 15 proc.

    – Dlatego podnoszenie tego podatku w tej chwili jest dla sektora złą informacją. Jest też generalnie złym pomysłem z punktu widzenia polityki alkoholowej państwa, którą mamy zapisaną m.in. w ustawie o wychowaniu w trzeźwości – ocenia ekspert ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

    – Popyt na piwo jest znacznie bardziej podatny na zmiany ceny niż popyt na  mocne napoje spirytusowe. Podniesienie akcyzy na piwo spowoduje więc, że więcej konsumentów wybierze mocny alkohol. Zgodnie z przepisami o przeciwdziałaniu alkoholizmowi rząd powinien prowadzić taką politykę, aby poprzez podatki kształtować ceny, preferując napoje o niższej zawartości alkoholu – dodaje Krzysztof Rutkowski.

    W ocenie ekspertów zaproponowana przez resort finansów podwyżka akcyzy na piwo przyniesie wręcz odwrotny skutek do zamierzonego. Potwierdzają to historyczne dane i przykład poprzedniej podwyżki z 2020 roku, która nie tylko zahamowała możliwości rozwoju branży, ale spowodowała też wzrost konsumpcji innych wyrobów alkoholowych, w szczególności alkoholi mocnych. Wyraźnie widać to we wpływach budżetowych z tytułu akcyzy.

    – W 2020 roku Ministerstwo Finansów podniosło o 10 proc. akcyzę zarówno na piwo, jak i mocne napoje alkoholowe typu wódka. W przypadku piwa spowodowało to wzrost przychodów tylko o 5 proc., czyli mniej, niż wyniosła sama podwyżka. W przypadku napojów spirytusowych wpływy do budżetu wzrosły o 13 proc. To jasno pokazuje, że nie ma sensu podnoszenie akcyzy na piwo. Ma za to sens podnoszenie akcyzy na mocne napoje alkoholowe – wskazuje radca prawny.

    Czytaj także

    Transmisje online

    Więcej ważnych informacji

    Złote Spinacze 2022

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Bankowość

    Prawie połowa Polaków jest skłonna usprawiedliwić nieetyczne zachowania finansowe. Najczęściej pracę na czarno i unikanie alimentów

    Od czterech lat obserwowany jest wysoki poziom akceptacji nieetycznych zachowań i nadużyć finansowych – pokazują badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Dziś takie praktyki jest skłonna usprawiedliwić prawie połowa Polaków. Najczęściej przymykają oko na pracę na czarno w celu unikania ściągania długów z pensji. Zrozumienie dla takich praktyk deklaruje ponad 61 proc. społeczeństwa. Z kolei najbardziej rygorystycznie Polacy odnoszą się do wyłudzania pieniędzy z wykorzystaniem cudzych lub fałszywych dokumentów. 

    Infrastruktura

    Osłabienie złotego i wzrost cen surowców windują koszty budowy farm wiatrowych na Bałtyku. Brak pilnych zmian w prawie może zniechęcić inwestorów

     Cena maksymalna dla projektów offshore’owych wyznaczono na poziomie 319,60 zł, co było zgodne z ówczesnymi stawkami na Towarowej Giełdzie Energii, ale dziś są one trzyipółkrotnie wyższe – mówi Dominika Taranko, dyrektor Forum Energii ZPP. To stanowi poważne ryzyko dla inwestorów planujących budowę morskich farm wiatrowych na Bałtyku. Nakłada się na nie także wzrost cen paliw, metali i innych surowców oraz osłabienie złotego. – To po prostu podważa ekonomikę tych projektów – mówi ekspertka. Trwają jednak prace nad zmianami w prawie, które zdejmą z inwestorów ryzyko związane z tak drastycznymi zmianami warunków ekonomicznych.

    Transport

    Miejsc parkingowych ubywa, bo miasta chcą wypchnąć ruch samochodów z centrum. Technologia pomoże lepiej wykorzystywać istniejące parkingi

    Zaparkowanie samochodu w centrum Warszawy, Wrocławia czy Krakowa to poważne wyzwanie. Statystyki przytaczane przez NaviParking wskazują, że zagęszczenie ruchu w centralnych dzielnicach nawet w 30 proc. jest spowodowane przez kierowców poszukujących miejsca parkingowego. To zaś oznacza nie tylko większe korki, ale też większy hałas, dodatkową emisję spalin i duży stres u kierowcy. Tworzenie nowych parkingów nie jest dziś priorytetem miast – dążą raczej do tego, żeby wypchnąć ruch z centrów. Dlatego potrzebne są lepsze zachęty, by kierowcy wybierali inne środki komunikacji, np. autobusy, tramwaje czy mikromobilność, a także nowe sposoby na skuteczniejsze wykorzystanie istniejących parkingów.

    Współpraca

    Obsługa konferencji prasowych

    Zapraszamy do współpracy przy organizacji konferencji prasowych. Nasz doświadczony i kompetentny zespół sprosta każdej realizacji. Dysponujemy nowoczesnym, multimedialnym centrum konferencyjnym i biznesowym w samym sercu Warszawy. Zapraszamy do kontaktu w sprawie oferty.

    Partner serwisu

    Instytut Monitorowania Mediów

    Szkolenia

    Akademia Newserii

    Akademia Newserii to projekt, w ramach którego najlepsi polscy dziennikarze biznesowi, giełdowi oraz lifestylowi, a  także szkoleniowcy z wieloletnim doświadczeniem dzielą się swoją wiedzą nt. pracy z mediami.