Newsy

Co czwarty dorosły Polak pali. Niewielu palaczom udaje się całkowicie porzucić nałóg

2020-11-20  |  06:20
Mówi:prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak
Funkcja:kardiolog, farmakolog kliniczny
Firma:Warszawski Uniwersytet Medyczny

W Polsce papierosy pali ok. 8 mln osób i od wielu lat ten odsetek utrzymuje się na podobnym poziomie. To pokazuje, że mimo kampanii zdrowotnych, podwyżek akcyzy, wycofania wyrobów mentolowych czy drastycznych zdjęć na paczkach walka z papierosami jest mało efektywna. – Wyjście z tego nałogu jest bardzo trudne – przypomina prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak z WUM z okazji Światowego Dnia Rzucania Palenia. Średnio tylko 1–2 na 100 pacjentów leczonych z nikotynizmu definitywnie rezygnuje z papierosów. Dlatego też w ramach programów ograniczania szkód zdrowotnych i społecznych związanych z paleniem coraz więcej naukowców i agencji rządowych rekomenduje mniej toksyczne alternatywy, takie jak podgrzewacze tytoniu, np. dostępny na rynku od trzech lat IQOS, które nie wydzielają substancji smolistych odpowiedzialnych za choroby odtytoniowe.

– Co roku w trzeci czwartek listopada przypada Światowy Dzień Rzucania Palenia. To dla nas dobry powód do refleksji. Papierosy nadal pali około 8–9 mln Polaków. Niestety jest to fakt, z którym musimy się zmierzyć. Musimy prowadzić edukację, profilaktykę, musimy mieć lepsze krajowe programy rzucenia palenia – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak, kardiolog i farmakolog kliniczny z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Za pozytywny można uznać fakt, że odsetek palaczy jest obecnie najniższy w historii badań CBOS i od kilku lat oscyluje wokół względnie stałego poziomu, wciąż jednak – według ubiegłorocznego badania – papierosy pali jedna czwarta dorosłych Polaków (26 proc.), czyli około 8 mln osób. Co piąty pali regularnie, a co dwudziesty – okazjonalnie.

– Bardzo trudno jest rzucić palenie. To jest nałóg, który ma duży potencjał uzależniający. Ale też zbyt mało jest edukacji na temat skutków palenia papierosów. Nadal zawodzi polityka państwowa, akcyza na papierosy powinna być zdecydowanie większa. Państwo powinno też bardziej się angażować w różne programy na rzecz rzucenia palenia, czyli np. zapewnić szerszą dostępność do poradni antynikotynowych i szerszą dostępność leków, które pomagają w rzuceniu palenia, chociaż wiemy, że ich skuteczność również jest stosunkowo mała – podkreśla kardiolog  z WUM.

Z powodu chorób odtytoniowych co roku umiera około 67 tys. Polaków, co odpowiada populacji średniej wielkości miasta. WHO szacuje, że na całym świecie palenie tytoniu zabija ponad 7 mln osób rocznie, z czego milion z powodu biernego palenia. Choć nikotyna jest substancją silnie uzależniającą, to nie jest główną przyczyną powstawania chorób odtytoniowych. Nie jest też substancją rakotwórczą i nie ma jej w bazie INCHEM, czyli największej, współtworzonej przez WHO liście szkodliwych substancji chemicznych.

– W papierosach trują nas przede wszystkim substancje, które uwalniają się w czasie spalania tytoniu. To są substancje smoliste, aldehydy, węglowodory aromatyczne i różne związki, które mają bezpośrednie działanie kancerogenne. Jest wiele poważnych nowotworów, które są tytoniozależne. Ale te same związki uszkadzają również naczynia. Pod wpływem palenia papierosów dochodzi do przyspieszenia procesu miażdżycowego – nasze naczynia szybciej się starzeją, blaszki miażdżycowe robią się niestabilne, więc palenie papierosów jest czynnikiem, który doprowadza do zawałów serca i udarów mózgu. Wszystkie te substancje zawarte w dymie papierosowym przebudowują też drzewo oskrzelowe. Dochodzą do pęcherzyków płucnych, przez co są ważnym czynnikiem wywołującym choroby płuc, przede wszystkim POChP – wymienia kardiolog.

Wskutek spalania tytoniu w wysokiej temperaturze, przekraczającej 800 st. Celsjusza, uwalniają się toksyczne substancje. W dymie z papierosa jest zawartych ok. 7 tys. różnych związków chemicznych, z których 93 są uznawane za szkodliwe lub potencjalnie szkodliwe, a ok. 70 za rakotwórcze. To właśnie one są odpowiedzialne za choroby odtytoniowe.

Jednak statystyki pokazują, że mimo kampanii zdrowotnych ostrzegających o skutkach palenia tytoniu, wycofania z rynku papierosów mentolowych czy drastycznych zdjęć na paczkach walka z nałogiem jest mało efektywna, nie tylko w Polsce, lecz również w wymiarze globalnym. Według WHO na całym świecie papierosy pali około 1 mld ludzi i w ciągu najbliższych pięciu lat ta liczba znacząco nie spadnie. Statystycznie tylko 1–2 na 100 pacjentów leczonych z nałogu nikotynowego definitywnie go rzuca. Zdecydowana większość po okresie abstynencji wraca do palenia.

– Są pacjenci, którzy rzucają palenie, z reguły dlatego że mają jakieś inne choroby i zostali do tego przekonani przez lekarza. Ale są też tacy, którzy nie poradzą sobie z tym nałogiem. Dla nich też mamy dzisiaj pewne podpowiedzi i alternatywne metody – mówi prof. Krzysztof J. Filipiak.

Żaden wyrób nikotynowy nie jest obojętny dla zdrowia, dlatego zawsze najlepszym rozwiązaniem jest definitywne rzucenie palenia. To pierwsza rekomendacja lekarzy. Jednak według badań stopień szkodliwości jest różny dla poszczególnych wyrobów zawierających nikotynę. Najbardziej toksyczne są tradycyjne papierosy, a mniej te, w których proces spalania został wyeliminowany, jak np. e-papierosy i podgrzewacze tytoniu zawierające prawdziwy tytoń

– Była era e-papierosów, ale dzisiaj medycyna dość negatywnie się o nich wypowiada, ponieważ ukazały się badania pokazujące, że nie są one jednak korzystne dla zdrowia. Problem z e-papierosami mamy też dlatego, że nie do końca wiemy, co się znajduje w liquidzie – mówi kardiolog. – Alternatywną metodą, która wzbudza nasze zainteresowanie, jest IQOS, który nie spala tytoniu, ale go podgrzewa do bardzo wysokiej temperatury. Dzięki temu dochodzi do znacznie mniejszego uwalniania substancji smolistych. W środowisku medycznym toczy się debata i część moich kolegów uważa, że lekarze nie powinni w żaden sposób promować tej metody. Ale mamy wielu pacjentów, nawet po zawale, bajpasach czy udarze, którzy nadal palą i mówią, że nie są w stanie tego rzucić. Dla nich to może być alternatywa.

W ramach programów harm reduction, czyli programów ograniczania szkód zdrowotnych i społecznych związanych z paleniem tytoniu, coraz więcej państw rekomenduje mniej szkodliwe alternatywy dla tradycyjnych papierosów. Po czterech latach badań i analiz naukowych amerykańska rządowa Agencja Żywności i Leków (FDA) zarekomendowała w tym roku podgrzewacz tytoniu IQOS jako pierwsze i jedyne jak dotąd urządzenie alternatywne dla papierosów o profilu zmodyfikowanego ryzyka, „właściwe dla promocji zdrowia publicznego”. Podobne podejście ma PHE, agenda brytyjskiego ministerstwa zdrowia, która zaleca palaczom przechodzenie na produkty alternatywne dla tradycyjnych papierosów jako formę redukcji szkód i ryzyka zdrowotnego związanego z paleniem.

– Polityka poszczególnych państw w stosunku do alternatyw dla tradycyjnego palenia papierosów jest różna. Są kraje takie jak Japonia, które nie akceptują e-papierosów, i w tych państwach główną alternatywą są właśnie systemy podgrzewania tytoniu. Świat pójdzie tą drogą. Badania rzeczywiście wskazują, że system podgrzewania tytoniu jest w tej chwili najciekawszy z punktu widzenia ograniczania oddziaływania niekorzystnych substancji, które uwalniają się w czasie palenia papierosów – mówi prof. Krzysztof J. Filipiak.

W tego typu urządzeniach tytoń podgrzewany jest do maksymalnie 350 st. Celsjusza, więc temperatury ponaddwukrotnie niższej niż w przypadku spalania papierosów. Nie wydzielają one dymu ani popiołu i dostarczają palaczowi nikotynę w dawce podobnej do zwykłego papierosa, ale z pominięciem szkodliwego procesu spalania, w wyniku którego wydzielają się substancje smoliste. Na temat IQOS opublikowano dotąd kilkaset publikacji naukowych i ponad 30 raportów agend rządowych – w tym m.in. FDA w Stanach Zjednoczonych, RIVM w Niderlandach, BfR w Niemczech, PHE w Wielkiej Brytanii, CSS/HG w Belgii czy NIPH w Japonii – które potwierdziły mniejszą toksyczność podgrzewanego tytoniu w porównaniu z paleniem papierosów.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Biogen

Aktualne oferty pracy

Specjalista ds. sprzedaży

Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

Farmacja

W wyniku pandemii tysiące chorych na osteoporozę pozostają bez pomocy. Lekarze i pacjenci apelują o proste zmiany umożliwiające diagnostykę i leczenie [DEPESZA]

Na osteoporozę choruje w Polsce aż 2,1 mln osób, a liczba nowych przypadków rośnie. Nieleczona prowadzi do niepełnosprawności i trwałego kalectwa, a nawet śmierci. Tymczasem pandemia COVID-19 spowodowała kilkumiesięczny przestój w diagnostyce i terapii tej choroby. Dane NFZ pokazują, że liczba porad udzielonych w poradniach leczenia osteoporozy spadła w tym roku o ponad 20 proc., a wizyt w gabinetach reumatologów i ortopedów – o 1/3. Lekarze alarmują, że opóźnienia będą mieć nieodwracalne konsekwencje dla tysięcy pacjentów, i apelują do Ministerstwa Zdrowia o wdrożenie prostych rozwiązań, które odciążą system. 

 

Infrastruktura

Firmy budowlane nie odczuwają dużego spowolnienia. Osłabienie koniunktury w budownictwie spodziewane jest w przyszłym roku

Pandemia nie zatrzymała budowlanki. Jak pokazuje listopadowa ankieta PZPB, firmy budowlane mają zapełnione portfele zleceń pozyskanych jeszcze przed pandemią COVID-19, a większość z nich pracuje w tej chwili z 80–90-proc. wydajnością. Ostatnie miesiące przyniosły pewne odbicie zwłaszcza w sektorze mieszkaniowym. Branża budowlana musi jednak przygotować się na skutki kryzysu gospodarczego w następstwie pandemii, choć osłabienie koniunktury pojawi się z pewnym opóźnieniem.

Serwis specjalny

Wyprzedaże u dealerów mają pobudzić sprzedaż aut przed końcem grudnia. Mimo to w całym roku spadki przekroczą 20 proc.

Sprzedaż samochodów osobowych i dostawczych przez pierwsze 10 miesięcy 2020 roku spadła o 26 proc. Po 20 dniach listopada widać większe zainteresowanie klientów – w osobówkach wzrost sięgnął 7 proc., w autach dostawczych – 26,5 proc. r/r. To może być efekt rozpoczętych wyprzedaży roczników 2020. Pod tym względem pandemiczny rok nie będzie znacząco różnił się od poprzednich. Tym bardziej że od 2021 roku wchodzi w życie nowa norma Euro 6d związana z emisją spalin. Przedstawiciele branży podkreślają, że każdy impuls popytowy byłby na wagę złota, np. programy dopłat połączone ze złomowaniem.

 
 

Infrastruktura

Mniejsze miasta dzięki pandemii mogą zahamować odpływ ludności. Nowych mieszkańców przyciągnęłyby inwestycje w czyste środowisko i oferta mieszkań na wynajem

Wyludnianie się małych i średnich miast i ucieczka młodych do większych aglomeracji to zjawisko obserwowane od dawna. Dzięki pandemii i pracy zdalnej okazało się, że nie trzeba mieszkać blisko miejsca pracy, co może okazać się szansą dla mniejszych ośrodków. Ich dużym plusem są też niższe koszty utrzymania. Jeśli lokalne społeczności zaproponują wykształconym ludziom warunki do wygodnego i przyjemnego życia, m.in. czyste środowisko i atrakcyjną ofertę mieszkaniową, będą mogły konkurować z większymi miastami o nowych mieszkańców. To może pomóc samorządom pozyskać wykwalifikowanych pracowników m.in. do pracy w urzędach, szpitalach czy szkołach.