Newsy

Hybrydowa formuła może zdominować rynek konferencji i spotkań również po pandemii. Do nowych realiów przekonali się zarówno organizatorzy, jak i dziennikarze

2021-10-25  |  06:05
Mówi:Dorota Wojtczak, marketing director, Live Age
Artur Woliński, prezes zarządu, Agencja Informacyjna Newseria
Michał Michałowski, senior partner, KDK Events

Branża eventowa jest jedną z tych, które najbardziej ucierpiały w wyniku pandemii COVID-19. Kiedy większość wydarzeń została odwołana ze względu na reżim sanitarny, branża ekspresem przeniosła się do online’u, a agencje i ich klienci przeszli przyspieszony kurs digitalizacji. Z raportu „Digital Event 2020/21” wynika, że największą popularnością cieszyły się realizowane w formule online webinary, szkolenia i konferencje. Choć część z nich prawdopodobnie zostanie utrzymana w tym formacie także po wygaszeniu pandemii, to organizatorzy chętnie wracają do tradycyjnych spotkań. 

 Branża eventowa jest tą, która została dotknięta efektem pandemii chyba najszybciej, najmocniej, w najszerszym zakresie. To było dotkliwe dla wielu podmiotów, ale tym, które miały pomysł, jak to przetrwać, pozwoliło to szybko poradzić sobie w nowej sytuacji. Dziś to jest przede wszystkim ogromna liczba projektów online’owych, eventów digitalowych, które jako branża produkujemy i do których klienci już się przekonali – mówi agencji Newseria Biznes Dorota Wojtczak, marketing director w Live Age.

Według raportu „Poland Events Impact” w 2019 roku, przed wybuchem pandemii, cała branża MICE zatrudniała ok. 220 tys. pracowników i wygenerowała ok. 1,5 proc. polskiego PKB. COVID-19 mocno uderzył jednak w sektor, którego podstawą jest organizacja spotkań, eventów i wyjazdów. Dane KRD pokazują, że wiele działających w nim firm popadło w problemy spowodowane zadłużeniem i nieregulowanymi na czas płatnościami.

– Pandemia, która trwa już od blisko dwóch lat, odcisnęła swoje piętno na wielu branżach, z których część się przeobraziła i dzisiaj wygląda zupełnie inaczej. Branża eventowo-konferencyjna też musiała się do tej nowej sytuacji dostosować – mówi Artur Woliński, prezes zarządu agencji Newseria.

Nowy raport „Digital Event” – przygotowany pod egidą MeetingPlannera przy współudziale Live Age i KDK Events – analizuje zmiany, jakie zaszły w trakcie pandemii w branży event marketingu. Pokazuje on, że kiedy większość wydarzeń offline została ograniczona ze względu na reżim sanitarny, branża ekspresowo przeniosła się do online’u, a agencje i ich klienci przeszli przyspieszony kurs digitalizacji.

Według badań siedem na dziesięć eventów, które odbywały się w ostatnim czasie, to były eventy online’owe. Z praktyki też wiemy, że poza okresem wakacyjnym, kiedy trochę więcej wydarzeń było realizowanych w formule stacjonarnej, tak naprawdę minione półtora roku to były przede wszystkim eventy digitalowe – mówi Dorota Wojtczak.

Do tej formuły musieli też przywyknąć dziennikarze.

– Bez możliwości transmitowania nie byłoby w ogóle możliwości organizowania i uczestniczenia w takich wydarzeniach – dodaje Artur Woliński.

Do online’u przeniosły się niemal wszystkie typy eventów, ale największą popularnością cieszyły się m.in. webinary, szkolenia, konferencje i spotkania z kluczowymi klientami. Część z nich prawdopodobnie zostanie utrzymana w tym formacie także po wygaszeniu pandemii, zwłaszcza że klienci zdążyli się już do nich przekonać i dostrzegli płynące z nich korzyści.

– Nasi klienci, którzy przeprowadzili z nami w minionym roku kilkanaście dużych projektów, przede wszystkim B2B, przekonali się już co do ich skuteczności i to trochę zmieniło myślenie. Eventy online’owe przestały być dla marketerów wyjściem awaryjnym, stosowanym tylko na czas pandemii – mówi Dorota Wojtczak. – Jeżeli nie mamy pewności, czy będziemy mogli zaprosić wystarczającą liczbę osób, możemy zdecydować się na transmisję online i zaprosić tylko część osób do studia. W tym momencie to jest bezpieczne rozwiązanie, zwłaszcza dla projektów planowanych z większym wyprzedzeniem, gdzie nie mamy pewności, czy event będzie można zrealizować w pełni stacjonarnie. Ponadto dla większości użytkowników to jest też ogromna wygoda.

– Klienci są w trudnym momencie, bo wiedzą, że czwarta fala może się rozwinąć – dodaje Michał Michałowski, senior partner w KDK Events. – W tej chwili musimy być gotowi na różne scenariusze. Pierwszy jest taki, że za miesiąc może się pojawić twardy lockdown, czerwona strefa. Dlatego równolegle do tradycyjnej rozwijamy formułę online’ową, na którą w tydzień jesteśmy w stanie się przestawić. Myślę, że to jest dla klientów wartościowe, bo zapewnia im bezpieczeństwo.

Co istotne, z raportu „Digital Event” wynika, że blisko 90 proc. firm i agencji, które odpowiadają za organizację eventów po stronie klienta, rozważa wpisanie takich wydarzeń w formule online’owej na stałe do swojej strategii, nawet po wygaśnięciu pandemii i zniesieniu wszelkich obostrzeń. Jak zauważają eksperci, to potwierdza fakt, że branża eventów weszła w nową rzeczywistość. Z kolei tzw. eventy 2.0 – będące połączeniem świata wirtualnego, offline oraz produkcji telewizyjnej – na stałe zagoszczą w planach firm na kolejne lata.

– Eventy online’owe i hybrydowe to jest przyszłość, która nie jest już koniecznością, ale świadomym wyborem. Liczba osób, które uczestniczą w wydarzeniach w takiej formule, jest dużo wyższa niż wcześniej – mówi Dorota Wojtczak.

Jak ocenia Artur Woliński, choć eventy w formule online na stałe zapiszą się w branży, to jednak te tradycyjne nie znikną zupełnie. Ich zaletą jest bowiem możliwość bezpośredniej interakcji między uczestnikami i zawierania kontaktów „na żywo”.

– Największą wartością tradycyjnych eventów jest to, że spotykamy się z drugim człowiekiem, że możemy z nim porozmawiać, podać mu rękę, nawiązać kontakty biznesowe. Z tego punktu widzenia eventy, które odbywają się w systemie stacjonarnym, mają olbrzymią przewagę nad hybrydowymi i tymi, które odbywają się w pełni online'owo – mówi prezes Newserii.

Z myślą o nowych trendach w branży event marketingu na mapie Warszawy pojawiło się nowe miejsce, przystosowane do organizacji wydarzeń zarówno w formule online’owej, hybrydowej, jak i tradycyjnej. Chmielna 73 Events Center to część warszawskiego Kampusu Innowacji, który mieści się w jednym z najnowocześniejszych i najlepiej zlokalizowanych stołecznych biurowców – Varso Place. Patronem medialnym Chmielna 73 Events Center jest multimedialna agencja informacyjna Newseria. Jej prezes, Artur Woliński, podkreśla, że niezależnie od formuły, w której wydarzenie jest organizowane, udział i zaangażowanie mediów nadal pozostaje warunkiem jego zasięgu i skuteczności.

– Ciągle będzie potrzebny dziennikarz, ciągle będzie potrzebna współpraca z dużym, silnym i skutecznym medium, które pozwoli na to, żeby idee i marka takiego wydarzenia mogła w przestrzeni zaistnieć – mówi Artur Woliński.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Przemysł

Pandemia zachwiała łańcuchami dostaw podzespołów elektronicznych. W efekcie zwiększony popyt odczuli polscy producenci

Pandemia COVID-19 i zamknięte granice mocno zachwiały w ostatnim roku globalnymi łańcuchami dostaw podzespołów elektronicznych i elementów do ich montażu. Dzięki temu zwiększony popyt odczuli polscy producenci. Instytut Tele- i Radiotechniczny należący do Sieci Badawczej Łukasiewicz umocnił swoją pozycję jako główny dostawca obwodów drukowanych PCB na polskim rynku. Prowadzone w ostatnim czasie inwestycje w park maszynowy i moce produkcyjne pozwoliły warszawskiemu instytutowi uniknąć przestojów i sprostać rosnącym zamówieniom od polskich firm.

Motoryzacja

Polscy studenci będą tworzyli nowe rozwiązania w motoryzacji. Globalny koncern chemiczny stawia na współpracę z uczelniami

Współpraca z uczelniami i instytucjami nauki to dla biznesu przede wszystkim szansa na przyspieszenie prac nad innowacjami. Z drugiej strony jest to również okazja, by do badań i rozwoju zachęcić młodych ludzi. BASF – globalny potentat w branży chemicznej – na całym świecie zatrudnia ok. 10 tys. inżynierów i naukowców, którzy zajmują się działalnością badawczo-rozwojową, ale współpracuje również z około 250 uniwersytetami, instytutami i grupami badawczymi na całym świecie. Ta współpraca ma miejsce również w Polsce. BASF przedłużył właśnie trwające od dekady partnerstwo z warszawskim Centrum Nauki Kopernik, a wspólne programy edukacyjne prowadzi też m.in. z Politechniką Warszawską, Politechniką Śląską i uczelniami rolniczymi.

Handel

Od przyszłego roku producentom będą grozić kary za niewłaściwe oznaczanie żywności „bio” i „eko”. Firmy często wykorzystują ekologię w celu zwiększania sprzedaży

Od 2022 roku w Polsce zaczną obowiązywać przepisy dotyczące produkcji i certyfikacji wyrobów ekologicznych. Producenci będą musieli się liczyć z karami za niewłaściwe użycie oznaczeń „bio” lub „eko”, wprowadzanie konsumentów w błąd i fałszywe stylizowanie swoich wyrobów na ekologiczne. – Dzięki temu będziemy mieć pewność, że produkty w sklepach faktycznie pochodzą z rolnictwa ekologicznego. Rzadziej natkniemy się też na takie, które ekologiczne tylko udają – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Dziś wiele firm wykorzystuje w swoich przekazach do konsumentów swoje proekologiczne inicjatywy, ale często są one pozorne.

Infrastruktura

Mimo covidowych zawirowań cen domy drewniane wciąż mogą być opłacalną inwestycją. Koszty będą zależne od kursów walut i stóp procentowych

Wiosną 2021 roku ceny drewna – konkretnie kontraktów na tarcicę – wystrzeliły w górę i mimo późniejszych spadków wciąż są na poziomach wyższych niż w 2020 roku. W dodatku znowu idą w górę. Dynamiczne wahania cenowe, a także wzrost kosztów innych materiałów i robocizny spowodowały, że trudno dziś porównywać koszty budownictwa drewnianego z tradycyjnymi technologiami i prognozować trendy na kolejne miesiące. – Uważam, że ceny cofną się jeszcze o 20–30 proc., ale wiele zależy od kursu złotego do euro i dolara oraz stóp procentowych – ocenia Tomasz Szlązak, prezes Polskich Domów Drewnianych. Jak podkreśla, sytuacja w Polsce jest w miarę stabilna, a na rynek trafiają domy na pierwszych „drewnianych” osiedlach.

Teatr

Warszawska Opera Kameralna po premierze „Castor et Pollux”. Prace nad spektaklem rozpoczęły się jeszcze przed pandemią

Premiera opery „Castor et Pollux” skomponowanej przez Jeana-Philippe’a Rameau była długo oczekiwana. Pierwotnie miała mieć miejsce w marcu 2020 roku. Plany Warszawskiej Opery Kameralnej pokrzyżowała jednak pandemia koronawirusa. Teraz udało się przygotować przedstawienie w międzynarodowym gronie, mimo trudności pandemicznych. – Spektakl zachwyca pięknem głosów i tańców barokowych, a wszystko zostało zrealizowane z ogromną pieczołowitością i atencją do szczegółu. Dzisiaj naprawdę trudno o takie dzieło – mówi Alicja Węgorzewska, śpiewaczka operowa i dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej.