Newsy

Instytut Jagielloński: rządowy e-podręcznik zdemoluje rynek wydawniczy

2012-09-03  |  06:15
Mówi:Marcin Roszkowski
Funkcja:Prezes
Firma:Instytut Jagielloński
  • MP4

    Elektroniczny podręcznik ma w założeniu odciążyć plecaki uczniów i portfele rodziców. – To ciekawe i niezbędne rozwiązanie, ale nie w formie, jaką proponuje rząd – uważa Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego. Jego zdaniem, rządowy bezpłatny e-podręcznik zepsuje rynek wydawniczy w Polsce, co może odbić się niekorzystnie na jakości kształcenia. – Jeśli rządowy projekt nie wypali, a jest takie ryzyko, tracimy 3-4 lata i pieniądze oraz eksperymentujemy na kolejnych pokoleniach – podkreśla Roszkowski.

    Argumentacja rządowego projektu jest prosta: e-podręcznik będzie łatwo dostępny i tańszy. To jednak, zdaniem ekspertów z Instytutu Jagiellońskiego, nie jest równoznaczne z tym, że będzie lepszy.

     – To, co proponuje rząd, to przygotowanie jednego, oficjalnego e-podręcznika, który będzie dostępny dla wszystkich. Będzie rywalizować z całą serią wydawnictw papierowych tym, że będzie darmowy. De facto zdemoluje rynek wydawniczy, bo większość będzie wybierać to, co darmowe – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Marcin Roszkowski, prezes IJ.

    Podkreśla, że są jeszcze inne sposoby na obniżenie cen podręczników, by ulżyć rodzicom dzieci w wieku szkolnym. Jak wyjaśnia, w cenie podręcznika aż 50 proc. to koszty dostarczenia podręcznika do odbiorcy, a tylko 25 proc. to koszt przygotowania merytorycznej treści.

     – Rząd stosując bardzo chwytliwe argumenty, mianowicie takie, żeby podręczniki były tańsze, przygotowuje zdemolowanie rynku wydawców podręczników – ocenia Marcin Roszkowski.

    Rynku, który dziś, według różnych szacunków, wart jest od 800 mln zł do 1 mld zł.

     W momencie, gdy rząd wprowadzi jeden podręcznik oficjalny, wyeliminuje wszystkie inne rozwiązania. To jest złe rozwiązanie, bo przygotowanie podręcznika to nie jest napisanie każdej kolejnej książki. To jest z jednej strony wiedza, wielokrotnie profesorów wyższych uczelni, a z drugiej strony to jest cały aparat dydaktyczny, czyli to, co pomaga nauczycielom docierać do dzieci – zauważa prezes IJ.

    A to jest właśnie przestrzeń dla rynku wydawniczego.

     Dowolny wykładowca wyższej uczelni nie ma takiej łatwości, umiejętności, by docierać do najmłodszych dziewięcio- czy dziesięciolatków. Stąd ta przestrzeń wydawnicza jest niezbędna. Rząd oddał w ręce profesorów wyższych uczelni czy naukowców, którzy zwykle pracują z dorosłymi, przygotowanie pojedynczych przedmiotów: biologii, fizyki, historii itp. I teraz z tego miksu będzie pojedynczy podręcznik, który naszym zdaniem, nie będzie podlegał grze rynkowej – argumentuje Marcin Roszkowski.

    Zdaniem eksperta, z rządowym projektem wiąże się jeszcze jedno zagrożenie. Gdyby propozycja MEN się nie sprawdziła, to powrót do klasycznych podręczników nie będzie taki łatwy i szybki. Nie da się tego zrobić w ciągu dwóch czy trzech lat, ponieważ rynek nie będzie odpowiednio się rozwijał.

      Stracimy te 4 lata, rząd wyda 50 mln zł albo więcej, jakiś polityk zrobi sobie tzw. photo-opp z iPadem i elektronicznym podręcznikiem. Natomiast my eksperymentujemy na następnych pokoleniach. Ten program pilotażowy niesie za sobą bardzo duże ryzyko  mówi Marcin Roszkowski.  Żeby ten PR nie przesłonił rządowi tego, co jest na końcu, czyli wychowywania małych dzieci.

    Zarówno eksperci Instytutu, jak i wydawcy, którzy protestują przeciw rządowym pomysłom, przyznają, że wprowadzanie elektronicznych podręczników jest dziś potrzebnym rozwiązaniem.

     – W dobrych rozwiązaniach, stosowanych we Francji i w Niemczech, e-podręczniki znajdują się na platformie, na której dostępne są wszystkie wydane dotąd podręczniki, nie tylko rządowe – podkreśla Marcin Roszkowski. – Na platformach cyfrowych e-podręczniki powinny się znaleźć. Jest mnóstwo różnych zasobów, sfinansowanych z publicznych pieniędzy, które powinny zostać wzbogacone o te treści, które dziś funkcjonują na wolnym rynku, przygotowane przez wydawców tak, aby nauczyciele wciąż mieli wybór.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Kalendarium

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Ochrona środowiska

    Globalna pozycja węgla nie jest zagrożona w najbliższych latach. Popyt napędzają państwa azjatyckie, głównie Chiny i Indie

    W ubiegłym roku światowe zapotrzebowanie na węgiel spadło o 5 proc. r/r, najmocniej od II wojny światowej. To w dużej mierze efekt globalnego spowolnienia w przemyśle wywołanego przez COVID-19. W tym roku wraz ze stopniowym powrotem gospodarek do normalności Międzynarodowa Agencja Energii spodziewa się wzrostu popytu na czarny surowiec o 2,6 proc., głównie za sprawą państw azjatyckich. – Energetyka światowa jest oparta na węglu i takie państwa jak Chiny, Indie, Indonezja nie odstąpią od tego najtańszego, najbardziej bezpiecznego nośnika energii. Czyli praktycznie świat poza Unią Europejską będzie nadal opierał swoje systemy energetyczne na tym paliwie – mówi Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej

    Farmacja

    Od dziś farmaceuci zyskują nowe uprawnienia. Właścicieli aptek czeka szereg wyzwań

    16 kwietnia wchodzi w życie większość zapisów nowej ustawy o zawodzie farmaceuty, która rozszerza uprawnienia tego zawodu. Magister farmacji będzie mógł przeprowadzić z pacjentem wywiad farmaceutyczny, doradzić mu w kwestii przyjmowanych leków, przeprowadzić podstawowe nieinwazyjne badania diagnostyczne i przeszkolić w używaniu prostego sprzętu medycznego, np. glukometru. Otwartą kwestią pozostaje to, kto będzie płacił za opiekę farmaceutyczną jako świadczenie – sam pacjent czy może NFZ. Z kolei dla właścicieli aptek wyzwaniem będzie stworzenie miejsca, gdzie takie konsultacje mogą się odbywać, oraz zapewnienie odpowiednich zasobów kadrowych.

    Problemy społeczne

    W Polsce co roku przeprowadza się ok. 145 transplantacji serca, ale oczekujących jest trzy razy więcej. Problemem często jest brak zgody rodziny zmarłego

    W 2020 roku wykonano 145 operacji transplantacji serca i podobna liczba utrzymuje się od kilku lat. Potrzeby są jednak znacznie większe, bo liczba osób oczekujących na przeszczep to 415 – wynika ze statystyk Poltransplantu. Choć większość Polaków zgadza się zostać dawcą narządów po swojej śmierci, rzadko informują o tym bliskich. – Nawet w 10–20 proc. przypadków rodzina nie zgadza się na przeszczep – wskazuje dr n. med. Zygmunt Kaliciński, transplantolog ze Szpitala MSWiA w Warszawie. Problemami są także nieodpowiednie przygotowanie szpitalnych koordynatorów oraz ich częsta rotacja.

    Problemy społeczne

    Pandemia ograniczyła aktywność fizyczną dzieci o ponad 30 proc. Wśród najmłodszych rośnie problem nieprawidłowej masy ciała i problemów z kręgosłupem

    Już od ok. 20 lat poziom kondycji fizycznej dzieci i młodzieży systematycznie spada, a pandemia jeszcze pogłębiła ten problem. Nauka online, zamknięte szkoły, baseny, sale sportowe i boiska spowodowały, że aktywność fizyczna wśród najmłodszych spadła o 33 proc. – wynika z raportu „Aktywność fizyczna i żywienie dzieci w czasie pandemii”. – Możemy mieć przyrost populacji osób otyłych i z nadwagą, prawdopodobnie zwiększy się także częstotliwość występowania wad postawy i bólu  kręgosłupa – wymienia prof. Bartosz Molik, rektor AWF w Warszawie. Na zdrowie i kondycję dzieci przełożenie może mieć także coraz częściej diagnozowany zespół pocovidowy.