Newsy

MIiR proponuje dużą nowelizację Prawa budowlanego. Będzie większa pewność dla inwestorów i mniej pracy dla administracji

2019-04-05  |  06:30
Mówi:Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju

Artur Soboń, sekretarz stanu, Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju

  • MP4
  • Zmniejszenie liczby dokumentów, które będą potrzebne przy składaniu wniosku o pozwolenia na budowę, uproszczenie wymaganego przy tym projektu budowlanego i legalizacja dawnych samowoli budowlanych – to jedne z kluczowych zmian w projekcie dużej nowelizacji Prawa budowlanego, autorstwa MIiR. Resort liczy, że zostanie ona uchwalona jeszcze przed wakacjami. Dzięki zmianom inwestorzy mają zyskać większą pewność, procesy inwestycyjne będą prostsze i szybsze, a urzędy w mniejszym stopniu obciążone pracą.

    – Zależy nam na tym, żeby Prawo budowlane było prostsze dla wszystkich, zarówno dla inwestorów, jak i dla administracji, która wydaje pozwolenia na budowę czy na użytkowanie. Polska jest w tej chwili wielkim placem budowy – budujemy infrastrukturę techniczną, wiele nowych mieszkań, i chcielibyśmy, żeby ten proces przebiegał szybciej. Jak pokazują rankingi międzynarodowe, trochę odstajemy jeszcze od światowych standardów, ale zmiany, które wprowadzamy, zostały zarekomendowane zarówno przez branżę budowlaną, jak i specjalny zespół ekspertów, których powołaliśmy ponad rok temu – mówi agencji Newseria Biznes Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.

    Wśród najważniejszych zaproponowanych zmian jest m.in. zmniejszenie liczby dokumentów, które będą potrzebne na etapie składania wniosku o pozwolenia na budowę.

     Przy staraniu się o uzyskanie pozwolenia na budowę nie będziemy już wymagali tak wiele dokumentów. W tej chwili taka dokumentacja dla domku jednorodzinnego liczy przeciętnie ok. 100 stron. Zakładamy, że po zmianach ta liczba wymaganych dokumentów zmniejszy się o około połowę – mówi Jerzy Kwieciński.

    Projekt budowlany, który trzeba będzie dołączyć do wniosku, zostanie uproszczony i podzielony na dwie części. Pierwsza ma być zatwierdzana przez organ administracji architektoniczno-budowlanej na etapie udzielania decyzji o pozwoleniu na budowę.

    Nie trzeba będzie już składać całego kompletu dokumentacji technicznej na tym etapie. On będzie wymagany dopiero na etapie uzyskiwania pozwolenia na użytkowanie. Wtedy weryfikowana będzie zgodność tego, co zbudował inwestor, z dokumentacją techniczną – mówi Jerzy Kwieciński. – Zakładamy, że to rozwiązanie będzie tańsze i przyspieszy proces decyzyjny. Chcemy również wyłączyć część obiektów, szczególnie tzw. małej architektury, typu ławki, huśtawki, które nie będą wymagać uzyskiwania pozwolenia na budowę ani nawet zgłoszenia.

    Projekt zakłada także wprowadzenie przepisów normujących procedurę legalizacji samowoli budowlanych (co najmniej 20-letnich, tzw. dawnych samowoli budowlanych), a także wprowadzenie jasnych reguł w zakresie uzyskiwania warunków przyłączenia do sieci elektroenergetycznej, ciepłowniczej, gazowej i wodociągowo-kanalizacyjnej oraz realizacji przyłączy. Kolejna zmiana – wprowadzenie 5-letniego terminu, po upływie którego nie będzie możliwe stwierdzenie nieważności decyzji pozwolenia na budowę i decyzji o pozwoleniu na użytkowanie – ma natomiast zapewnić stabilność procesów budowlano-inwestycyjnych i stworzyć pewny grunt dla inwestorów.

     Po raz pierwszy w Prawie budowlanym wprowadzamy zasadę żółtej kartki. Polega ona na tym, że w pierwszej kolejności nie stosujemy kary, ale ostrzeżenie. Najpierw zwracamy uwagę, wyznaczamy termin, w którym inwestor ma obowiązek dopełnienia wszystkich formalności. Dopiero po jego upływie możemy nałożyć na inwestora karę. Ona musi być na tyle dotkliwa, aby zachęcała go do zmiany tej sytuacji. Jednak podkreślam, że nie chcemy sankcjonować sytuacji, które są wbrew prawu budowlanemu. Będziemy surowi, ale nie od razu – mówi Artur Soboń, sekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

    Nowelizacja Prawa budowlanego to element pakietu #DobrePrawo, który zakłada zmniejszenie biurokracji i wprowadzenie jasnych, przejrzystych zasad.

    – Chcielibyśmy, żeby te zmiany weszły w życie jak najszybciej. Dobrze by było, gdyby udało się przeprowadzić je przez całą ścieżkę legislacyjną jeszcze przed wakacjami. Sejm będzie działał nie tylko w czerwcu, ale pewnie i w lipcu, więc byłaby to dla nas bardzo optymistyczna sytuacja – mówi Jerzy Kwieciński. – Te zmiany w Prawie budowlanym dadzą większość pewność inwestorom. Z drugiej strony wpłyną na mniejsze obciążenie pracą urzędów, co przyspieszy proces inwestycyjny.

    Pracę urzędów przyspieszyć ma także specjalny system do Prawa budowlanego, który umożliwi cyfryzację procesu inwestycyjnego.

    To nie wymaga zmian w prawie budowlanym, tylko w organizacji całego systemu inwestycyjnego. To są dokumenty o gigantycznych rozmiarach, więc w obecnych systemach one nie będą użyteczne. W tej chwili przygotowujemy ramy nowego systemu, już dziś odchudzamy te oczekiwania wobec dokumentacji i sankcjonujemy to, że ona bardzo często jest cyfrowa. Inwestor już dzisiaj działa na urządzeniach cyfrowych, chciałbym, aby podobnie było w urzędach, nadzorze i organach administracji budowlanej, żeby też przeszły na proces cyfrowy – podkreśla Artur Soboń.

    Czytaj także

    Kalendarium

    Jak korzystać z materiałów Newserii?

    Bezpłatne materiały wideo, audio, zdjęcia oraz artykuły

    Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

    Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

    Handel

    Obniżka podatku PIT nie obciąża budżetu państwa tak bardzo jak program Rodzina 500 plus. Może być jednak kłopotem dla dużych miast

    Obniżony od października o punkt procentowy podatek od osób fizycznych objął osoby pracujące na etatach, umowach-zleceniach, umowach o dzieło, prowadzących działalność gospodarczą oraz emerytów i rencistów. Zdaniem ekspertów, o ile państwo ma możliwości zrekompensowania ubytku poprzez emisję długu czy nowelizację budżetu, o tyle duże miasta odczują mniejsze wpływy z podatków bardziej dotkliwie. Choć w przypadku nisko zarabiających różnice będą symboliczne, to w skali kraju obniżka będzie napędzać konsumpcję.

    Problemy społeczne

    Ponad połowa Polaków uważa, że sztuczna inteligencja wpływa na ich życie codzienne. Wielu obawia się, że odbierze im prywatność i miejsca pracy

    Prawie 90 proc. Polaków zna pojęcie sztucznej inteligencji, jednak nie zawsze wiedzą, co naprawdę oznacza. Wprawdzie dostrzegają korzyści związane np. z poprawą komfortu życia czy bezpieczeństwa w miejscu pracy, ale też mają wiele obaw, np. o to, że technologia odbierze im miejsca pracy. Tylko co szósta osoba skorzystałaby z pomocy urządzenia opartego na SI zamiast lekarza – wynika z raportu NASK „Sztuczna Inteligencja w społeczeństwie i gospodarce”. Tymczasem to właśnie odpowiednie nastawienie społeczeństwa jest niezbędne, by polska gospodarka mogła faktycznie rozwijać działania oparte o tę technologię.

    Infrastruktura

    Budowa farm wiatrowych na Bałtyku może pobudzić przemysł stoczniowy i całą gospodarkę. Przy wielomiliardowych inwestycjach kluczowe jest stabilne otoczenie prawne

    PGE Baltica, PKN Orlen i Polenergia są obecnie na najbardziej zaawansowanym etapie projektów budowy farm wiatrowych na Bałtyku. – To właśnie te trzy podmioty ukształtują rynek morskiej energetyki wiatrowej w Polsce do 2030 roku – ocenia Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej. W nadchodzących latach na Bałtyku ma nastąpić boom inwestycyjny, który może dać impuls do rozwoju portów, pobudzić przemysł stoczniowy i całą gospodarkę. Dla inwestorów kluczowe są jednak stabilne warunki legislacyjne do budowy farm wiatrowych na Bałtyku, ponieważ są to projekty liczone w miliardach złotych. Sektor morskiej energetyki wiatrowej chce, żeby zostały one zagwarantowane specjalną ustawą.

    Finanse

    6 proc. PKB na służbę zdrowia to minimum. Starzenie się społeczeństwa i coraz droższe świadczenia wymuszą dalszy wzrost nakładów

    Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej pod względem nakładów na ochronę zdrowia. Te zgodnie z przyjętą w ubiegłym roku ustawą mają stopniowo wzrosnąć do poziomu 6 proc. PKB do 2025 roku. Eksperci oceniają, że to minimum, które powinno być stopniowo podnoszone. Wzrost wydatków wymusza m.in. niekorzystna demografia i nowe, droższe technologie, które pojawiają się w ochronie zdrowia. – Najważniejszym kierunkiem jest wzrost efektywności, żebyśmy z zasobów, z których w tej chwili korzystamy, byli w stanie wycisnąć jak najwięcej – podkreśla były wiceminister zdrowia Marcin Czech.