Newsy

Morfologia krwi może uratować życie. Blisko połowa Polaków wykonuje ją rzadziej, niż zalecają lekarze

2018-05-24  |  06:15
Mówi:prof. dr hab. n. med. Ewa Lech-Marańda, dyrektor Instytutu Hematologii i Transfuzjologii

Paweł Wdówik, krajowy konsultant w dziedzinie medycyny pracy

Funkcja:prof. dr hab. n. med. Wiesław Jędrzejczak, krajowy konsultant w dziedzinie hematologii

prof. dr hab. n. med. Wojciech Młynarski, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Onkologii

  • MP4
  • Im wcześniejsza diagnoza, tym większe szanse na wygraną walkę z nowotworem krwi. Większość tego rodzaju chorób wykrywana jest jednak na późnym etapie rozwoju, głównie ze względu na nieswoiste i bagatelizowane objawy. Tymczasem nowotwór można zdiagnozować na podstawie prostego badania, jakim jest morfologia krwi obwodowej. 43 proc. Polaków wykonuje je jednak znacznie rzadziej, niż zalecają lekarze. Mało który Polak łączy również morfologię z możliwością wykrycia chorób krwi.

    Zachorowalność na nowotwory układu krwiotwórczego i chłonnego rośnie. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów liczba nowych zachorowań w Polsce podwoiła się na przestrzeni ostatnich trzech dekad. Nowotwory układu krwiotwórczego i chłonnego coraz częściej dotykają także ludzi młodych oraz dzieci – co roku choroby te diagnozuje się u ponad 1 tys. osób poniżej 17 roku życia. Rokowania w przypadku chorób hematoonkologicznych mogą być dobre, o ile nowotwór zostanie rozpoznany na wczesnym etapie rozwoju. Diagnostyka nastręcza jednak trudności ze względu na nieswoiste objawy, jakie daje ta grupa schorzeń.

    – Najpowszechniejsze są objawy wynikające z triady objawów laboratoryjnych, czyli objawy niedokrwistości, małopłytkowości i związane ze zmniejszoną liczbą neutrofili [białych krwinek układu odpornościowego – red.] – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Ewa Lech-Marańda, dyrektor Instytutu Hematologii i Transfuzjologii. – Objawy, których nie możemy ignorować, to objawy niedokrwistości, osłabienie, szybkie męczenie się, zmniejszona tolerancja wysiłku, nawracające zakażenia, trudno leczące się objawy takie jak krwawienie z nosa, z dziąseł przy myciu zębów, powiększające się węzły chłonne, które nie są związane z zakażeniem – dodaje.

    Niespecyficzne objawy chorób hematoonkologicznych często bywają traktowane jako efekt szybkiego tempa życia lub starzenia się organizmu, a przez to bagatelizowane. Osoby skarżące się na przewlekłe zmęczenie, utratę masy ciała czy nawracające infekcje długo nie zgłaszają się do lekarza. Tymczasem nowotwór może zostać szybciej wykryty dzięki prostemu badaniu, jakim jest morfologia krwi obwodowej, które warto uzupełnić o badanie OB i badanie ogólne moczu.

    – Z morfologii można się dowiedzieć, czy nie mamy jakiejś istotnej choroby krwi lub poważnych zaburzeń innych narządów, takich jak przewód pokarmowy czy płuca, bo one również manifestują się we krwi – mówi prof. dr hab. n. med. Wiesław Jędrzejczak, krajowy konsultant w dziedzinie hematologii.

    Badanie sondażowe zrealizowane przez Instytut Badawczy ARC Rynek i Opinia na zlecenie firmy Novartis w ramach kampanii „Odpowiedź masz we krwi” pokazuje jednak, że świadomość Polaków w tym zakresie nie jest dostatecznie wysoka. 83 proc. respondentów uważa, że morfologię należy wykonywać raz na dwanaście miesięcy, co jest zgodne z rekomendacjami ekspertów, ale aż 43 proc. wykonuje ją zdecydowanie rzadziej. Zdecydowana większość ankietowanych nie wie, że to podstawowe badanie laboratoryjne może pomóc w wykryciu groźnych chorób, a tylko co piąty uczestnik badania zdawał sobie sprawę, że morfologia pomaga zdiagnozować białaczkę. Ponad połowa Polaków jest również błędnie przekonana, że morfologia jest obowiązkowym badaniem w ramach medycyny pracy.

    – Medycyna pracy zajmuje się głównie ochroną zdrowia związaną z warunkami pracy, natomiast w przypadku pewnych niepokojących objawów lekarz medycyny pracy może rozszerzyć zakres badań, możemy mieć wpływ na wczesne wykrywanie tych chorób, skierować do lekarza rodzinnego, a ten z kolei do hematologa – mówi lek. Paweł Wdówik, krajowy konsultant w dziedzinie medycyny pracy.

    Zdaniem eksperta coraz większa liczba pracodawców rozszerza zakres podstawowych badań dla pracowników, finansując je z własnych środków.

    Regularne badania krwi obwodowej powinny wykonywać także dzieci, choroby hematologiczne mają bowiem ogromny wpływ na ich rozwój psychofizyczny. Najczęstszą chorobą przewlekłą u dzieci jest niedokrwistość z niedoboru żelaza, skutkująca między innymi spadkiem możliwości intelektualnych. Dzieci coraz częściej zapadają również na nowotwory hematologiczne, zwłaszcza białaczki stanowiące 26 proc. wszystkich nowotworów dziecięcych. Wcześnie wykryte dają dobre rokowania, sięgające 90 proc. wyleczalności. Lekarze radzą, by nie czekać na ewentualne objawy choroby, lecz regularnie poddawać dziecko badaniom profilaktycznym w postaci morfologii krwi obwodowej.

     Diagnostyka chorób krwi u dzieci i dorosłych jest prawie taka sama. Musimy wykonać morfologię krwi i z niej odczytać, czy kolejne badania są potrzebne, czy nie. W niektórych rozpoznaniach musimy wykonać punkcję szpiku kostnego, żeby powiedzieć, jak ten szpik działa, bo morfologia krwi mówi o tym, co mamy we krwi, a za wszystko jest odpowiedzialny szpik kostny – mówi prof. dr hab. n. med. Wojciech Młynarski, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej.

    Zwiększenie świadomości Polaków w zakresie istoty wczesnej diagnostyki nowotworów hematologicznych dla powodzenia terapii jest celem kampanii „Odpowiedź masz we krwi”, której partnerami są Polskie Towarzystwo Hematologów i Transfuzjologów, Polskie Towarzystwo Onkologii i Hematologii Dziecięcej oraz Instytut Hematologii i Transfuzjologii. Patronat honorowy nad kampanią objęli konsultant krajowy w dziedzinie hematologii prof. dr hab. n. med. Wiesław W. Jędrzejczak oraz konsultant krajowy w dziedzinie medycyny pracy lek. Paweł Wdówik. Organizatorzy kampanii chcą za jej pośrednictwem upowszechnić wiedzę na temat chorób krwi i szpiku kostnego, zwłaszcza ich niespecyficznych objawów, oraz poprawić wykrywalność chorób hematologicznych.

    Czytaj także

    Prawo

    Od lipca duże firmy dołączą do pracowniczych planów kapitałowych. Ponad 400 przedsiębiorców wybrało inne rozwiązanie

    1 lipca przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 250 pracowników zostaną automatycznie włączone do pracowniczych planów kapitałowych (PPK). Na alternatywną wersję, czyli wdrożenie pracowniczego programu emerytalnego (PPE), zdecydowało się dotąd 411 firm. Wśród nich są m.in. spółki Grupy VELUX, które zatrudniają łącznie ponad 1,8 tys. osób. Firma podkreśla, że PPE to rozwiązanie korzystniejsze dla samych pracowników, bo w całości finansowane przez pracodawcę. Od momentu uruchomienia programu w spółkach grupy dołączyło do nich już 75 proc. zatrudnionych.

    Finanse

    Małym i średnim firmom trudno pozyskać pieniądze na rozwój. Coraz częściej finansują go dzięki emisji obligacji skierowanej do konkretnych inwestorów

    Małe i średnie firmy mają często problem z dostępem do finansowania zewnętrznego, ponieważ banki wolą mniej ryzykowne inwestycje, giełda preferuje większe podmioty, a rynek obligacji korporacyjnych wciąż odczuwa skutki afery GetBacku. Alternatywą może być emisja obligacji skierowana do konkretnych inwestorów.

    Farmacja

    Wcześnie wykryty rak piersi może być uleczalny. W Polsce brakuje jednak dostępu do nowoczesnej terapii i wiedzy na temat tej choroby

    Zastosowanie terapii celowanej z wykorzystaniem podwójnej blokady na wczesnym etapie rozwoju HER2-dodatniego raka piersi może doprowadzić do całkowitego wyleczenia. W Polsce refundacji podlega jednak tylko jeden z dwóch wykorzystywanych w tej terapii leków. Eksperci podkreślają, że problemem jest także to, że kobiety, które słyszą diagnozę „wczesny rak piersi”, są pozostawione same sobie, bez dostępu do informacji i wsparcia w pierwszym, bardzo trudnym etapie leczenia. Tego typu wsparcie chcą zaoferować twórcy kampanii „Wylecz raka piersi HER2+”.

    Handel

    Polska w krótkim terminie nie powinna negatywnie odczuć wznowienia wojny handlowej między USA a Chinami. Sytuacja może nawet sprzyjać rodzimemu eksportowi

    Po półrocznym zawieszeniu w maju wybuchła kolejna odsłona bitwy na cła między Stanami Zjednoczonymi a Chinami – prezydent Donald Trump podniósł stawki dla chińskich towarów o wartości 200 mld dol. i zagroził wprowadzeniem kolejnych opłat. Na cenzurowanym znalazł się chiński koncern Huawei, z którym na skutek dekretu Trumpa amerykańscy potentaci zrywają współpracę. Choć Polska znajduje się na peryferiach tego konfliktu, może on skutkować m.in. osłabieniem złotego, co jest korzystne dla eksporterów.