Newsy

Pacjenci z zaawansowanym szpiczakiem nie mają w Polsce możliwości leczenia. Czekają na refundację nowych terapii

2017-11-06  |  06:30
Mówi:prof. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Oddziału Hematologicznego Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej

dr Dominik Dytfeld, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego

  • MP4
  • Pacjenci chorzy na zaawansowanego szpiczaka mnogiego – niezawiniony nowotwór krwi – wciąż oczekują na możliwość skorzystania ze skutecznego leczenia. W ciągu ostatnich kilku lat zostało zarejestrowanych na świecie sześć nowych terapii, niestety żadna z nich nie jest w Polsce refundowana. Obecnie w najbardziej zaawansowanym procesie administracyjnym w Ministerstwie Zdrowia znajduje się lek zarejestrowany w 2013 roku. Zarówno hematolodzy, jak i pacjenci z nadzieją oczekują na pozytywne decyzje ministerstwa w najbliższym czasie, dzięki którym zwiększą się możliwości terapeutyczne w leczeniu tego nowotworu.

    – Szpiczak przybiera maski. Na początku daje bardzo niespecyficzne objawy – są to dolegliwości bólowe kośćca, które dotyczą większości osób w wieku około 70 lat. Kolejny objaw to zmęczenie, powodowane niedokrwistością. To wprowadza w błąd zarówno pacjenta, jak i lekarza pierwszego kontaktu. Zanim choroba zostanie rozpoznana pacjent może odwiedzić wielu specjalistów: ortopedę, okulistę, nefrologa. Wielu z nich może spotkać chorego na szpiczaka, nawet o tym nie wiedząc. Dopiero kolejne badania diagnostyczne pozwalają wyjaśnić przyczyny tych objawów – mówi agencji Newseria Biznes prof. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Oddziału Hematologicznego Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.

    Szpiczak plazmocytowy, nazywany też mnogim, jest bardzo rzadkim nowotworem złośliwym krwi. Ryzyko zachorowania na szpiczaka wzrasta wraz z wiekiem, a zdecydowana większość (około 90 proc.) przypadków to pacjenci powyżej 50 roku życia. Jak podaje Fundacja Carita, w Polsce jest obecnie około 10 tys. pacjentów chorych na szpiczaka. Każdego roku diagnozuje się go u ok. 1,5–2 tys. osób, choć – zdaniem lekarzy – ta liczba może być niedoszacowana.

    Szpiczaka mnogiego, ze względu na niecharakterystyczne objawy, dość łatwo pomylić z chorobami nerek, infekcjami czy schorzeniami reumatologicznymi. Często wykrywa się go przypadkiem, a ostateczną diagnozę stawia hematolog na podstawie badań szpiku i dodatkowych badań biochemicznych.

    – Szpiczak jest skutecznie leczony do pewnego momentu, w którym nie nabiera oporności na leczenie lenalidomidem lub bortezomibem. Od 2013 roku zarejestrowano w Unii Europejskiej sześć nowych leków w leczeniu chorych na szpiczaka plazmocytowego, głównie dla postaci opornej, nawrotowej. Żaden z tych leków nie jest dostępny dla naszych pacjentów – mówi prof. Krzysztof Giannopoulos.

    Szpiczak jest nieuleczalny, ale przy właściwym leczeniu i łagodzeniu objawów może się stać chorobą przewlekłą, z którą pacjent może się nauczyć funkcjonować. Dzięki nowym lekom w ostatnich latach znacząco wydłużyło się życie chorych na ten nowotwór.

    Leczenie szpiczaka polega na zmienianiu schematów terapii. Terapia w pierwszej i drugiej linii, którą stosuje się w Polsce, odpowiada standardom europejskim. Jednak leczenie w trzeciej linii oraz dalszych – po kolejnych nawrotach choroby – wymaga leków, które są zarejestrowane w innych krajach europejskich, ale wciąż są niedostępne dla polskich pacjentów.

     Pierwszą linię terapii mamy na poziomie europejskim – ona mogłaby być lepsza, ale jesteśmy zasadniczo zadowoleni z dostępu do leków. Podobnie w linii drugiej, tam również mamy dostęp do leków, które nazywają się lenalidomid i bortezomib, jest to satysfakcjonująca terapia dla naszych pacjentów. Natomiast problemy pojawiają się w dalszych liniach leczenia – mówi dr Dominik Dytfeld, hematolog z Kliniki Hematologii w Poznaniu, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.

     Każdy z pacjentów chorych na szpiczaka plazmocytowego będzie miał nawrót. W zasadzie większość tych nawrotów kończy się opornością na leczenie dwoma dostępnymi w tej chwili lekami – mówi prof. Krzysztof Giannopoulos. – Trwają rozmowy z Ministerstwem Zdrowia odnośnie do dwóch kolejnych leków. Jeden z nich to nowy inhibitor proteasomu, a drugi to najnowszej generacji lek immunomodulujący pomalidomid. Jeżeli te rozmowy zakończą się sukcesem, to rzeczywiście bardzo wsparłoby to nasze możliwości terapeutyczne i stanowiło ważne narzędzie w walce z chorobą nowotworową.

    Nowe leki zarejestrowane w leczeniu szpiczaka plazmocytowego są mniej toksyczne, mogą znacznie wydłużyć życie pacjentów i poprawić jego jakość. Najdłużej, od przeszło czterech lat, na refundację czeka pomalidomid. To lek podawany w formie doustnej, dzięki czemu chorzy mogą przyjmować go sami, w domu i prowadzić w miarę normalne życie codzienne, bez wielodniowych pobytów w szpitalu.

    – Jako lekarz chciałbym mieć dostęp do wszystkich leków, mieć je na półce i wybierać tę chemioterapię, która jest optymalna. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy mieć takie możliwości – mówi dr Dominik Dytfeld.

     

    Materiał powstał w ramach kampanii „Wczesna diagnostyka szpiczaka mnogiego”, której partnerem jest firma Celgene Sp. z o.o.
    UE

     

     

     

     

     

     

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Prawo

    Skokowy wzrost liczby ataków w sieci w ciągu ostatniego roku. Cyberprzestepcy nadal wykorzystują COVID-19 do wyłudzenia danych

    Phishing, czyli m.in. podszywanie się pod banki, urzędy i inne instytucje, był w 2020 roku najczęstszym zagrożeniem w internecie. W ubiegłym roku zespół CERT Orange Polska zablokował aż 40 mln prób wejścia na strony phishingowe, dzięki czemu miliony internautów uniknęły zainfekowania komputera oraz utraty pieniędzy i danych. Za fałszywymi stronami na liście zagrożeń uplasowały się złośliwe oprogramowanie, którego udział w cyberatakach wzrósł ponad dwukrotnie, oraz ataki DDoS, wynika ze statystyk operatora. Piotr Jaworski, członek zarządu Orange Polska, podkreśla, że socjotechnika wciąż pozostaje najważniejszym narzędziem w rękach cyberprzestępców, którzy bardzo często wykorzystują COVID-19 do wyłudzeń danych.

    Farmacja

    Sieć aptek Gemini wygrała w sądzie z samorządem aptekarskim. Eksperci ostrzegają, że bezpodstawne oskarżenia mogą osłabiać zaufanie do e-recept

    Sąd Okręgowy w Warszawie 19 kwietnia uznał powództwo Gemini o ochronę dóbr osobistych i nakazał Naczelnej Izbie Aptekarskiej wpłatę na rzecz wybranej przez spółkę organizacji charytatywnej. Sąd ocenił, że niesprawdzone informacje rozpowszechniane przez samorząd aptekarski były przejawem „linczu na przedsiębiorcy” i naruszeniem standardów profesjonalizmu. NIA w ubiegłym roku zarzuciła spółce, że należąca do niej aplikacja, która miała ułatwić korzystanie z e-recept, gromadzi wrażliwe dane o stanie zdrowia pacjentów i profiluje je niezgodnie z prawem. – Budowanie atmosfery strachu przed wykorzystaniem aplikacji e-zdrowia może spowodować, że będzie wymagana duża praca nad przywróceniem zaufania do takich rozwiązań – komentuje ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, dr Łukasz Kister.

    Ochrona środowiska

    W Polsce tylko 20 proc. rzek pozostało w stanie zbliżonym do naturalnego. W tym roku wolontariusze oczyścili ich okolice z setek ton śmieci [DEPESZA]

    Kryzys wodny i kurczące się zasoby słodkiej wody są aktualnie jednym z największych wyzwań środowiskowych, o czym przypomina obchodzony dziś Światowy Dzień Ziemi. W tym roku większość działań została przeniesiona do online’u, ale aktywiści przypominają, że każdy we własnym domu może oszczędzać wodę i zadbać o jej jakość. To istotne o tyle, że Polska jest w gronie państw najbardziej zagrożonych niedoborem wody pitnej, a stan polskich rzek z każdym rokiem się pogarsza. Potwierdzają to też efekty tegorocznej akcji Operacja Czysta Rzeka, w której wolontariusze zebrali prawie 120 ton zalegających w dorzeczach śmieci i odpadów.

    Prawo

    Pracodawcy i pracownicy sceptyczni wobec pomysłu ujawniania wysokości wynagrodzeń. Wskazują na kolejne koszty dla firm i ryzyko konfliktów w miejscu pracy

    Jawność wynagrodzeń nie rozwiąże problemu luki płacowej, a polski rynek pracy nie jest gotowy na wprowadzenie tej zmiany proponowanej przez Komisję Europejską. Tak uważa niemal 70 proc. przedsiębiorców badanych przez Pracodawców RP. – Firmy zostaną obarczone kolejnymi obowiązkami, które wygenerują dodatkowe koszty, a to nie jest wskazane w okresie wychodzenia z kryzysu po pandemii – mówi Katarzyna Siemienkiewicz z Pracodawców RP. Więcej zwolenników wprowadzenia jawności wynagrodzeń jest wśród pracowników, ale oni także dostrzegają wady takiego rozwiązania. 56 proc. zatrudnionych podkreśla, że może to spowodować nowe konflikty w firmach.