Newsy

Polacy chętnie inwestują w złoto i nieruchomości. Przez zwyżki cen inwestorzy szukają jednak alternatywy

2019-08-27  |  06:20

Drożejące mieszkania i najwyższe w historii ceny złota skłoniły niektórych inwestorów do ograniczenia lokowania oszczędności w tych aktywach, tradycyjnie uważanych za pewne, i skierowania części środków na inne inwestycje. Polacy cały czas zakładają depozyty, rosną też fundusze obligacji. Zdaniem Bartosza Turka, to dobry znak, bo dywersyfikacja jest najlepszym sposobem na pomnożenie zysków i ograniczenie strat.

Polacy cały czas bardzo chętnie zakładają lokaty bankowe, chociaż trzeba zauważyć, że one są raczej słabo oprocentowane. Przeciętne oprocentowanie wynosi około 1,5 proc., a 3–4 proc. to jest górna granica, na którą możemy liczyć – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments. – Jeżeli szukamy w miarę bezpiecznych inwestycji, to do wyboru mamy właściwie obligacje, przede wszystkim te detaliczne, skarbowe, ale też nieruchomości czy głośne ostatnimi czasy złoto.

Cena złota przekroczyła w lipcu 1 500 dol. za uncję, co jest wynikiem najlepszym od 2013 roku. Od początku 2019 roku wzrost wyniósł w dolarach już powyżej 19 proc. W złotych wynik był jeszcze wyższy i sięgnął 25 proc., a cena rzędu 6 tys. zł za uncję jest najwyższa w historii.

– To jest najlepszy dowód na to, że najlepszy czas na inwestowanie w złoto już minął – mówi Bartosz Turek. – Z kolei obligacje skarbowe cieszą się największą w historii popularnością. Polacy na detaliczne papiery skarbowe wydali 9 mld zł, a rok przecież się jeszcze nie skończył. Cieszy to, że duża część Polaków wybiera obligacje 4-letnie czy 10-letnie, które są indeksowane inflacją, czyli w ich przypadku oprocentowanie w drugim czy kolejnym roku inwestowania wyznaczane jest poprzez dodanie do inflacji marży.

W lipcu aktywa dłużnych funduszy inwestycyjnych wzrosły o 1,9 proc., a tych wyrażonych w złotych – o 1,8 proc. Najmocniej wzrosły środki obligacji uniwersalnych długoterminowych i długoterminowych papierów skarbowych. Łącznie fundusze obligacji stanowią już 41,2 proc. inwestycji w TFI. Im krótszy termin zapadalności obligacji, tym większe prawdopodobieństwo, że zyski zje inflacja, która w lipcu sięgnęła już 2,9 proc. w ujęciu rocznym. Za dobre zabezpieczenie przed drożyzną zawsze uważane były nieruchomości, jednak i ich ceny wzrosły już wyraźnie.

– W ostatnich latach faktycznie na nieruchomościach większość osób zarobiła, ale nikt nie może nam gwarantować tych zysków. Myśląc o zakupie mieszkania na wynajem, trzeba być świadomym, że jest to inwestycja raczej długoterminowa, na minimum 3–5 lat, aby w miarę spokojnie spać i liczyć później zyski – radzi główny analityk HRE Investments. – Jeżeli więc inwestujemy na tym rynku, to tak, aby stać nas było na to, żeby przez kilka miesięcy utrzymywać niewynajęte mieszkanie i spłacać kredyt. Albo musi być nas stać na to, że mieszkanie może stracić 10 czy 15, 20 proc. na wartości, jeżeli okaże się, że trafiliśmy na najgorszy możliwy moment i kupiliśmy mieszkanie na górce.

To ostatnie jest bardzo prawdopodobne, bo ceny mieszkań wciąż rosną i są to różnice rzędu kilkunastu procent rok do roku. Z danych NBP wynika, że przyczyną tych zwyżek jest zarówno wzrost kosztów, jak i zapotrzebowania na droższe lokale w wyższym standardzie. Do tego dzięki wzrostowi wynagrodzeń i dochodów pomimo wyższych cen rośnie dostępność 1 mkw. mieszkania. To zachęca do inwestycji.

Zalecam dywersyfikację. Jeżeli stać nas na to, aby mieć lokaty, kupować obligacje skarbowe, nieruchomości i złoto, to każde z tych aktywów powinno być w jakiejś proporcji w naszym portfelu obecne – radzi Bartosz Turek. – Żółty kruszec jest najdroższy w historii, ale mógłby nas chronić przed ziszczeniem się najczarniejszych scenariuszy gospodarczych czy politycznych. Z kolei obligacje skarbowe, te emitowane na 4, 6, 10 czy 12 lat, sprawdzą się jako ochrona oszczędności przed inflacją. Nieruchomości jako element naszego portfela inwestycyjnego powinniśmy mieć, tylko że w formie długoterminowej. Rozważajmy to na 5 czy może nawet 10 lat, a wtedy mamy niemal pewność, że wyjdziemy na tej inwestycji z zyskiem.

Czytaj także

Kalendarium

Ochrona środowiska

W 2020 roku do recyklingu powinna trafiać połowa odpadów komunalnych. Gminom grożą wysokie kary

Polacy deklarują, że segregują śmieci. Wiele odpadów trafia jednak do jednego kontenera, a gminy nie radzą sobie z ich przetwarzaniem. Tymczasem za nieosiągnięcie 50 proc. poziomu recyklingu odpadów komunalnych w 2020 roku grożą im wysokie kary. Przy obecnym stopniu przetwarzania odpadów kary wydają się nieuniknione – do recyklingu materiałowego plastiku, szkła, metali i papieru trafia blisko 15 proc. odpadów. Problemem jest niska jakość selektywnej zbiórki.

Patronaty Newserii

European Business & Investment Summit 2019 Warsaw

Finanse

Bez inwestycji ubezpieczyciele przegrają walkę o klientów. Branża musi radykalnie zmienić kanały kontaktu i dystrybucji polis

Dotychczasowe kanały kontaktu z klientami i dystrybucji polis ubezpieczeniowych są przestarzałe – branża ubezpieczeniowa musi je radykalnie zmienić, żeby utrzymać konkurencyjność. Ubezpieczycielom za wzór może posłużyć bankowość czy branża muzyczna, która przeszła od fizycznej sprzedaży płyt do cyfrowej dystrybucji – wskazują eksperci Sollers Consulting. Przystosowując się do cyfrowych zmian, firmy ubezpieczeniowe muszą też zadecydować, za którymi trendami podążyć. Najbardziej obiecującym jest w tej chwili wielokanałowa, zintegrowana sprzedaż w ramach cyfrowych platform łączących różne produkty i dostawców usług.

Farmacja

2 mln polskich dzieci cierpi na alergiczny nieżyt nosa. Nieleczony zwiększa o 80 proc. ryzyko rozwoju astmy oskrzelowej

Nieleczony alergiczny nieżyt nosa prowadzi do zaburzenia koncentracji i permanentnego zmęczenia, może mieć także bardzo negatywne skutki zdrowotne w przyszłości. Nawet o 80 proc. zwiększa ryzyko rozwoju astmy oskrzelowej, może też być przyczyną nadciśnienia tętniczego i udaru mózgu. Z problemem tym zmaga się ok. 2 mln dzieci. Najskuteczniejszą przyczynową metodą leczenia jest podjęzykowa immunoterapia alergenowa, która zastosowana odpowiednio wcześnie nawet trzykrotnie zmniejsza zagrożenie wystąpieniem astmy. W Polsce wciąż nie podlega jednak refundacji.

Problemy społeczne

Co roku dochodzi do 27 tys. pożarów budynków mieszkalnych. Dzięki biernej ochronie przeciwpożarowej mogłoby ich być zdecydowanie mniej

Strażacy w 2018 roku wyjeżdżali do 149 tys. pożarów. Prawie połowa z nich miała miejsce w obiektach handlowo-usługowych, coraz więcej jest też pożarów w budynkach mieszkalnych. Rocznie wybucha ich ok. 27 tysięcy. Przed pożarem można się jednak zabezpieczyć. Wdrożenie biernej ochrony przeciwpożarowej spowalnia rozprzestrzeniania się ognia, zapewnia trwałość konstrukcji i zwiększa bezpieczeństwo ludzi.