Newsy

Przetarg na 1800 MHz do poprawki? UKE na razie ocenia oferty

2012-11-22  |  06:45
Mówi:Andrzej Piotrowski
Funkcja:ekspert ds. telekomunikacji
Firma:Centrum im. Adama Smitha
  • MP4

     – Żaden z nowo wchodzących graczy na rynek, jeśli chodzi o pasmo 1800 MHz, nie będzie w stanie zaoferować pełnej usługi LTE – ocenia Andrzej Piotrowski, ekspert rynku telekomunikacyjnego Centrum im. Adama Smitha. Jego zdaniem to wina podziału częstotliwości zaproponowanego przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Przekonuje, że UKE przetarg na tę częstotliwość, umożliwiającą udostępnienie szerokopasmowego internetu, powinien rozpisać ponownie.

    1800 MHz to jedno z najważniejszych pasm w Europie, które pozwala na osiąganie przepustowości około 150 Mbps. UKE zdecydowało wcześniej, że podzieli je na 5 paczek po 5 MHz, przy czym jeden podmiot będzie mógł zdobyć nie więcej niż trzy z nich, czyli łącznie 15 MHz.

     – Urząd Komunikacji Elektronicznej postanowił to pasmo poszatkować To by nie przeszkadzało przy poprzednich technologiach – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Andrzej Piotrowski, ekspert rynku telekomunikacyjnego Centrum im. Adama Smitha. Niestety, w tym momencie żaden z nowo wchodzących na rynek graczy, jeśli chodzi o to pasmo, nie będzie w stanie na bazie tego zaoferować pełnej przepływności.

    Przekonuje, że dzisiaj operator, który chce uruchomić usługi w nowej technologii LTE potrzebuje co najmniej 20 MHz z planowanego do rozdzielenia pasma 25 MHz. W praktyce oznacza to, że zaproponowane przez UKE zasady nikomu nowemu (na tym polu działa już grupa operatorów kontrolowana przez Zygmunta Solorza-Żaka) nie umożliwią uzyskania pełnego pasma.

     – Można było też uporządkować to pasmo i w wielu krajach tak się robi – dodaje ekspert.

    Chodzi o tzw. refarming, czyli poukładanie częstotliwości tak, by bloki należące do poszczególnych operatorów przylegały do siebie. Dziś pasmo 1800 MHz jest nieciągłe, co utrudnia rozwój szerokopasmowego internetu. Spółki kontrolowane przez Zygmunta Solorza-Żaka (Mobyland i CenterNet) mają teraz do dyspozycji 20 MHz, a po uporządkowaniu pasma mogłyby mieć jeszcze 10 MHz należące do Polkomtela. Podobnie współpracujące ze sobą spółki PTC i PTK Centertel, które dziś dysponują podzielonymi częstotliwościami (każda łącznie po 10 MHz).

     – Po refarmingu okazałoby się, że mamy kilku uczestników rynku. Ten pierwszy, który ma teraz 20 MHz na raz po takim poukładaniu miałby 30 MHz [łącznie z częstotliwościami Polkomtela – red.]. Pozostali dwaj, którzy mają po 10 MHz, od pewnego czasu współpracują ze sobą i wspólnie budują infrastrukturę, a więc też można powiedzieć, że mają razem 20 MHz – wyjaśnia Andrzej Piotrowski. – Zostaje nam 25 MHz do podziału. Dodanie tym dwóm jeszcze 5 MHz ma duży sens, bo pozwala im przygotować bardzo sensowną ofertę. A dla kolejnego uczestnika rynku pozostaje 20 MHz, więc też może coś zaoferować. To jest proste – ekspert wskazuje na inne rozwiązanie.

    Zdaniem UKE uporządkowanie częstotliwości nie jest wykluczone. Urząd zamierza wziąć pod uwagę ewentualne stanowiska wyłonionych podmiotów zawarte we wnioskach o rezerwację. Te mogą, ale nie muszą, dotyczyć przydziału konkretnych zakresów częstotliwości w sposób zapewniający przyległość bloków.

     – Podzielam stanowiska z konsultacji, że w celu poprawy efektywności wykorzystywania zasobów pasma 1800 MHz należałoby przeprowadzić refarming częstotliwości, tak aby zapewnić podmiotom posiadającym rezerwacje w tym paśmie w miarę ciągłe bloki częstotliwości – przekonywała jeszcze w sierpniu Magdalena Gaj, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. – Jednakże takie nasze działanie wymagałoby zgodnego wniosku wszystkich operatorów posiadających rezerwacje w paśmie 1800 MHz – podkreślała.

    To jednak nie zmieni faktu, że wyłoniony podmiot uzyska maksymalnie 15 MHz.

    Zdaniem części ekspertów najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji mogłoby się stać rozpisanie przetargu na nowo, ale już na innych zasadach. To jednak scenariusz mało prawdopodobny.

     – Znam polskie realia. Unieważnianie go jest chyba rozwiązaniem trudnym do przewidzenia. Pozostaje się zastanowić, czy została jeszcze jakaś możliwość utrzymania zasadniczej roli regulatora, czyli wspomagania mechanizmów konkurencyjnych – mówi Andrzej Piotrowski. I podkreśla: – Warunki przetargu w zasadzie sprowadzają rolę UKE do liczydła. Popatrzy, co zainteresowani złożyli, przeliczy. Nie ma tam żadnego miejsca na decyzje arbitralne. Te podejmuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który stwierdza czy dana oferta wpłynie na rynek pozytywnie, negatywnie czy neutralnie.

    Przedstawiciele UKE proszeni o komentarz do zarzutów eksperta wskazują, że projekt dokumentacji przetargowej był publicznie konsultowany i każdy mógł się w tej sprawie wypowiedzieć.

     – Nadesłane do UKE opinie zostały opublikowane. Pan Andrzej Piotrowski, podobnie jak 20 pozostałych uczestników konsultacji, przysłał swoje uwagi – mówi Jacek Strzałkowski, rzecznik Urzędu Komunikacji Elektronicznej i podkreśla, że urząd jest teraz w trakcie rozpatrywania szczegółowych ofert. – Dlatego przed zakończeniem oceny ofert nie możemy komentować szczegółów związanych z tym przetargiem – zastrzega.

    W przetargu na częstotliwość 1800 MHz oferty złożyli: PTK Centertel, Polska Telefonia Cyfrowa, P4, Polkomtel, Sferia i Emitel. UKE spodziewa się rozstrzygnięcia przetargu do końca grudnia br. i szacuje, że może on przynieść około 600 mln zł wpływów do budżetu państwa.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Kalendarium

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Bankowość

    Coraz bliżej rozwiązanie problemu kredytów frankowych. Unieważnienie umów oznaczałoby straty dla banków od 70 mld do nawet 230 mld zł

    Kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kredyty we frankach, oraz sektor bankowy z niecierpliwością czekają na uchwałę Sądu Najwyższego w sprawie rozstrzygania sporów o kredyty frankowe. Ma ono nastąpić 13 kwietnia. Zdaniem dr. hab. Witolda Potwory z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu sprawiedliwe wydaje się proponowane przez KNF przeliczanie kwoty kredytu po kursach z dnia ich zaciągnięcia. Być może jednak Sąd Najwyższy zaproponuje inne rozwiązanie. Ekspert podkreśla, że szkodliwe byłoby rozwiązanie obciążające tylko jedną stronę sporu – kredytobiorców lub banki. KNF policzyła, że koszty dla banków w przypadku unieważnienia umów kredytowych mogłyby sięgnąć od 70 do 234 mld zł w zależności od przyjętego wariantu.

    Prawo

    Firmy rodzinne w Polsce generują 18 proc. PKB i 332 mld zł przychodu. Nowe przepisy mają ułatwić ich funkcjonowanie i sukcesję

    W Polsce działa ok. 830 tys. firm rodzinnych. Generują rocznie 332 mld zł, co piąta wypracowana w naszym kraju złotówka jest wynikiem właśnie ich pracy. W ciągu najbliższych pięciu lat w ręce kolejnej generacji przejdzie ok. 57 proc. firm rodzinnych, ale tylko nieco ponad 8 proc. następców deklaruje chęć ich poprowadzenia. Do konsultacji trafił niedawno projekt ustawy o fundacji rodzinnej, który ma pomóc rozwiązać problem sukcesji, umożliwi też firmom rodzinnym stabilny rozwój w perspektywie wielopokoleniowej. – To odpowiedź na oczekiwania prywatnej przedsiębiorczości – ocenia Piotr Aleksiejuk z kancelarii Wojarska Aleksiejuk i Wspólnicy.

    Prawo

    Transport autokarowy pominięty w Krajowym Planie Odbudowy. Najbardziej poszkodowana będzie tzw. Polska powiatowa

    W transporcie wojewódzkim, powiatowym i gminnym jest wykorzystywanych ok. 35 tys. autobusów, których średni wiek wynosi 18,6 lat, ale wiele z nich ma nawet 30 lat i więcej. Na wymianę starego, nieekologicznego taboru nie przewidziano żadnych środków w Krajowym Planie Odbudowy – podkreśla Polska Izba Gospodarcza Transportu Samochodowego i Spedycji, która zrzesza przewoźników autokarowych. Jak wskazuje, rząd całkowicie pominął potrzeby transportowe tzw. Polski powiatowej, zamiast tego przeznaczając środki na rozwój 1,2 tys. nowych autobusów dla dużych miast.

    Farmacja

    Choroba Parkinsona coraz częściej dotyka młodych ludzi. Pandemia znacząco opóźnia diagnostykę i leczenie.

    – Minęły już czasy, kiedy Parkinson był problemem ludzi starszych. Najmłodszy chory, z którym rozmawiałem, miał pierwsze objawy w wieku 16 lat – mówi wiceprezes Fundacji Chorób Mózgu Wojciech Machajek. Chorobę Parkinsona, na którą cierpi w Polsce ok. 100 tys. osób, diagnozuje się coraz częściej i u coraz młodszych. W ostatnich latach poprawił się dostęp do leczenia zaawansowanego stadium choroby, a w ramach dwóch programów lekowych pacjenci mają dostęp do nowoczesnych terapii infuzyjnych. Kluczowe znaczenie dla sprawności chorych ma jednak wczesne rozpoznanie i wdrożenie leczenia, co ostatnio utrudnia pandemia.