Newsy

Przewlekłe zapalenie jelit kosztuje chorego nawet 2,5 tys. zł miesięcznie. To koszty leków oraz częstych nieobecności w pracy

2018-04-12  |  06:10
relacja / felieton
Mówi:prof. dr hab. n. med. Grażyna Rydzewska, prezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii

Stefan Bogusławski, partner zarządzający, PEX PharmaSequence

Funkcja:dr hab. n. med. Piotr Eder, Klinika Gastroenterologii, Uniwersytet Medyczny w Poznaniu

dr hab. n. med. Maria Kłopocka, gastroenterolog

  • MP4
  • Choroba Leśniowskiego-Crohna to schorzenie ludzi młodych, aktywnych zawodowo. Częste absencje w pracy spowodowane okresowym zaostrzeniem choroby oraz koszty leczenia mogą uszczuplić budżet pacjenta nawet o 2,5 tys. zł miesięcznie. Straty dla gospodarki wynoszą natomiast nawet 140 mln zł rocznie. Pacjentom mogą pomóc nowoczesne leki, skuteczne zwłaszcza w przypadku chorych, u których wyczerpano inne opcje terapeutyczne. W Polsce dostęp do nich jest jednak bardzo ograniczony.

    Choroba Leśniowskiego-Crohna należy do grupy nieswoistych chorób zapalnych jelit. To schorzenie autoimmunologiczne, atakujące wybrane odcinki przewodu pokarmowego od jamy ustnej do odbytu. Zmiany chorobowe najczęściej pojawiają się w końcowym odcinku jelita krętego i na początku jelita grubego oraz w jelicie cienkim, przy czym odcinki ze stanem zapalnym przedzielone są odcinkami zdrowymi. Objawy choroby Leśniowskiego-Crohna to nawracająca biegunka, bóle brzucha, gorączka, nagły spadek masy ciała, często także zmiany okołoodbytowe oraz śluz i krew w stolcu.

     Choroba Leśniowskiego-Crohna dotyka przede wszystkim ludzi młodych, w tym znaczną liczbę dzieci, które stanowią około 30 proc. pacjentów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Stefan Bogusławski, partner zarządzający PEX Pharma Sequence.

    Najczęstszy przebieg choroby Leśniowskiego-Crohna obejmuje okresy zaostrzeń i remisji, zdarzają się jednak także przypadki przewlekłej agresywnej postaci schorzenia, która w krótkim czasie prowadzi do inwalidztwa. Choroba jest nieuleczalna, możliwa jednak do kontrolowania dzięki nowoczesnym lekom, głównie lekom, które wpływają na ten specyficzny stan zapalny oraz immunosupresyjnym. Dostęp polskich chorych do nowoczesnych terapii stale się poprawia – obecnie mogą oni korzystać z leczenia standardowego oraz niektórych leków biologicznych. Możliwość optymalnego zastosowania nowych leków wciąż jest jednak znacznie ograniczona.

    – Nadal jesteśmy kilka kroków w tyle za krajami europejskimi, nawet nie porównując się do Francji czy Wielkiej Brytanii, ale z takimi krajami jak Węgry czy Rumunia. Mamy zdecydowanie gorsze możliwości w dostępie do nowych leków. Ten odstęp pomiędzy rejestracją leku w danym wskazaniu a możliwością jego zastosowania jest wciąż zbyt długi – mówi dr hab. n. med. Piotr Eder z Kliniki Gastroenterologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

    W zakresie nowoczesnych terapii obecnie zarejestrowane zostały na terenie państw Unii Europejskiej dwa leki biologiczne dające bardzo dobre efekty zwłaszcza w ciężkich przypadkach choroby Leśniowskiego-Crohna. Jednym z nich jest ustekinumab. Nie jest on dostępny dla pacjentów cierpiących na nieswoiste zapalenia jelit, choć zdaniem lekarzy powinien jak najszybciej zostać włączony do programu lekowego.

    – To jest lek, który powinniśmy móc zaoferować pacjentom z chorobą Leśniowskiego-Crohna, jeśli przestali reagować na dotychczas stosowane leczenie, leczenie standardowe albo leczenie lekami biologicznymi, tzw. anty TNF-alfa. To infliximab czy adalimumab, które mamy w programie lekowym – mówi dr hab. n. med. Maria Kłopocka, gastroenterolog.

    Osoby, których organizm nie odpowiada na dotychczasowe leczenie, stanowią znaczną część wszystkich chorych. Około 52. tygodnia leczenia blisko połowa pacjentów przestaje pozytywnie reagować na stosowana dotychczas terapię, co oznacza, że uzyskanie remisji choroby jest znacznie trudniejsze. Badania kliniczne, stanowiące podstawę do rejestracji leku, pokazały, że w około 60 proc. przypadków ustekinumab spowodował znaczną i długotrwałą poprawę stanu zdrowia.

    – Dostępność tych nowych terapii na pewno poprawiłaby jakość życia chorych i myślę, że zmniejszyłaby koszty innej opieki, czyli niepotrzebnej chirurgii czy leczenia powikłań przewlekłej sterydoterapii – mówi prof. dr hab. n. med. Grażyna Rydzewska, prezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii.

    Choroba Leśniowskiego-Crohna to ogromne obciążenie zdrowotne, ale i finansowe. W okresach zaostrzenia choroby pacjenci nie są w stanie pracować zawodowo, koszt leków w zależności od stopnia nasilenia objawów wynosi od kilkuset do ponad tysiąca złotych miesięcznie. Z badania przeprowadzonego przez PEX PharmaSequence wynika, że deklarowana przez pacjentów utrata dochodu w okresie zaostrzenia choroby to ok. 1300 zł, co w połączeniu z wydatkami na leczenie daje ok. 2,5 tys. zł. Z chorobą Leśniowskiego-Crohna związane są także koszty pośrednie, utraconej produktywności osób, które cierpią z jej powodu. Wynikają one głównie z trwałej niezdolności do pracy lub częstych nieobecności w miejscu zatrudnienia.

     Wysokość utraconej produktywności sięga ok. 3,5 tys. zł w okresie zaostrzenia choroby, więc ci ludzie, którzy mogliby wytwarzać dochód narodowy, usługi i produkty, nie robią tego. My oceniamy, że całkowita strata dla gospodarki w skali rocznej to ok. 130–140 mln zł. To bardzo znacząca suma przy relatywnie niedużej grupie osób cierpiących na tę chorobę, około 10 tys. – mówi Stefan Bogusławski.

    Problemem polskich pacjentów, oprócz wciąż ograniczonego dostępu do nowoczesnych terapii, jest także brak skoordynowanej opieki medycznej. Powinna ona uwzględniać współpracę różnych specjalistów: lekarza prowadzącego gastroenterologa, dietetyka, psychologa, chirurga, oraz odpowiednią diagnostykę. Zwiększyłoby to komfort życia pacjentów i zoptymalizowało wyniki leczenia. 

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Komunikat

    Ważne informacje dla dziennikarzy radiowych

    Dziennikarze radiowi mają możliwość pobierania oryginalnego klipu dźwiękowego oraz  z lektorem w przypadku materiałów, w których ekspertami są obcokrajowcy.

    Zapraszamy do kontaktu media|newseria.pl?subject=Kontakt%20dla%20medi%C3%B3w| style="background-color: rgb(255, 255, 255);"|media|newseria.pl 

    Transport

    Branża transportowa nie skorzysta na tarczy antykryzysowej. Bez realnej pomocy przewoźników czeka fala upadłości

    – Branża transportowa znalazła się w tragicznej sytuacji, przewoźnicy stoją pod ścianą – mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. Jak podkreśla, przedsiębiorcy bardzo liczyli na rozwiązania zawarte w rządowej tarczy antykryzysowej, ale ta praktycznie nie objęła branży transportowej. Bez rządowej kroplówki i zastrzyku finansowania czeka ją fala upadłości. Część właścicieli firm działających w branży, która zatrudnia ponad 0,5 mln pracowników, już rozpoczęła zwolnienia.

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Bankowość

    Alior modernizuje swoje oddziały. Stawia także na rozwój usług online

    Klienci bankowości oczekują przede wszystkim wygody, a budowanie ich pozytywnych doświadczeń jest opłacalne. Co drugi klient poleci usługi banku, z którego jest usatysfakcjonowany wynika z badań PwC. Alior Bank prowadzi szeroko zakrojone analizy satysfakcji i potrzeb klientów i na tej podstawie rozpoczął już proces modernizacji swoich placówek. Stawia na ich digitalizację oraz zapewnienie klientom komfortu i dyskrecji, a dodatkowo każda z nich ma też być proekologiczna. 

    Jak korzystać z materiałów Newserii?

    Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

    Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

    Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

    Infrastruktura

    Jerzy Kurella: 1,5 mld dol. od Gazpromu trzeba przeznaczyć na racjonalne inwestycje w wydobycie krajowe oraz produkcję biogazu

    Cena gazu w kontrakcie jamalskim była nierynkowa i przez lata zawyżana – uznał Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie, który wydał wyrok kończący ponad pięcioletni spór o zmianę formuły ceny gazu pomiędzy rosyjskim Gazpromem i PGNiG na korzyść polskiej spółki. Nakazał też wstecznie zmienić sposób naliczania ceny gazu w kontrakcie jamalskim. Nowa formuła będzie ściśle powiązana z notowaniami tego surowca w Europie Zachodniej. PGNiG szacuje, że w związku z tą zmianą Gazprom będzie musiał zwrócić jej nadpłatę w wysokości 1,5 mld dol., czyli ok. 6,2 mld zł. – Ta kwota powinna zostać przeznaczona na racjonalnie prowadzone inwestycje w wydobycie krajowe oraz technologie związane z produkcją biogazu – zauważa były prezes spółki Jerzy Kurella.