Newsy

Przybywa dowodów na mniejszą szkodliwość e-papierosów. Polscy i rosyjscy naukowcy będą prowadzić nad nimi wspólne badania

2019-05-07  |  06:30
Mówi:Alexei Trofimov, Emanuel Institute of Biochemical Physics, Russian Academy of Science

prof. dr hab. n. med. Andrzej Sobczak, kierownik Zakładu Chemii Ogólnej i Nieorganicznej, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach

Nie ma żadnych wątpliwości, że nowatorskie wyroby tytoniowe będą miały zdecydowanie mniejszy wpływ na powstanie chorób nowotworowych – ocenia prof. Andrzej Sobczak ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, ekspert w dziedzinie toksykologii, którego zespół od 10 lat prowadzi badania nad szkodliwością e-papierosów. Polscy naukowcy nawiązali właśnie współpracę z badaczami z Rosyjskiej Akademii Nauk, którzy doszli do zbliżonych wniosków. Na świecie przybywa badań potwierdzających koncepcję zmniejszonego ryzyka, zgodnie z którą konsumpcja e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu – nawet jeśli nie są one całkowicie nieszkodliwe – nadal powoduje mniej szkód niż tradycyjne papierosy.

Bez wątpienia można powiedzieć, że e-papierosy są mniej szkodliwe niż konwencjonalne. Wiedza na ich temat jeszcze nie jest wystarczająca, ale już na tyle duża, że można wyciągać wnioski, które – moim zdaniem – potwierdzą się w przyszłości – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Andrzej Sobczak, kierownik Zakładu Chemii Ogólnej i Nieorganicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Według danych Ministerstwa Zdrowia papierosy pali prawie 1/4 dorosłych Polaków, co daje 8–9 mln osób. Z powodu chorób wywołanych dymem tytoniowym umiera co roku ok. 60 tys. osób. Wbrew obiegowej opinii ich bezpośrednią przyczyną nie jest nikotyna, ale substancje smoliste i toksyczne metale zawarte dymie tytoniowym, takie jak ołów czy kadm.

– Substancje smoliste będące wynikiem spalania stanowią główną przyczynę negatywnego oddziaływania dymu tytoniowego na zdrowie. Nikotyna też ma swoje negatywne strony, jest to związek toksyczny, uzależniający, jednak nie powoduje powstawania chorób nowotworowych – mówi prof. Andrzej Sobczak.

W tradycyjnych papierosach tytoń jest spalany, a powstały w wyniku tej reakcji dym zawiera 6–7 tys. związków chemicznych, substancji smolistych i toksycznych pierwiastków. W e-papierosach reakcja spalania w ogóle nie zachodzi – roztwór gliceryny lub propylenu glikolowego, który zawiera nikotynę i związki aromatyzujące, jest podgrzewany do temperatury 200–250°C. Dzięki temu ilość szkodliwych związków wdychanych przez e-palaczy jest kilkudziesięciokrotnie mniejsza.

W dymie tytoniowym znajduje się kilkadziesiąt związków o działaniu rakotwórczym, w tym dziewięć związków zaliczanych do grupy pierwszej w klasyfikacji Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem. Tymczasem w aerozolu z elektronicznych papierosów znajdujemy tylko jeden taki związek, mianowicie formaldehyd. Już samo to porównanie świadczy o tym, że ryzyko rozwoju chorób nowotworowych jest zdecydowanie mniejsze niż w przypadku papierosów konwencjonalnych – mówi prof. Andrzej Sobczak.

Na świecie przybywa dowodów potwierdzających koncepcję zmniejszonego ryzyka, zgodnie z którą konsumpcja e-papierosów i wyrobów zawierających podgrzewany tytoń – nawet jeśli nie są one całkowicie nieszkodliwe – nadal powoduje mniej szkód niż tradycyjne papierosy. W ocenie części naukowców nowatorskie produkty nikotynowe mogą być potencjalnie rozważane jako nikotynowa terapia zastępcza u osób palących, które nie mogą lub nie chcą rzucić palenia.

– Niewątpliwie w tym momencie nie ma już absolutnie żadnych wątpliwości, że takie wyroby tytoniowe będą miały zdecydowanie mniejszy wpływ na powstanie chorób nowotworowych. Papierosy konwencjonalne to de facto pierwsza przyczyna powstawania nowotworów. Wiadomo również, że po przejściu całkowicie na elektroniczne papierosy zdecydowanie spada ryzyko zachorowania, co można wywnioskować chociażby z pomiaru biomarkerów substancji rakotwórczych – mówi prof. Andrzej Sobczak.

W Polsce badania nad zamiennikami papierosów od 10 lat prowadzi zespół naukowców ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, który – nie opowiadając się za żadną formą palenia wyrobów tytoniowych – sprawdził zawartość kadmu i ołowiu w dymie z tradycyjnych i elektronicznych papierosów oraz poziom ekspozycji palaczy na szkodliwe substancje. Wyniki opublikowane na łamach wydawanego przez Oxford University Press „Nicotine & Tobacco Research” pokazują, że całkowite przestawienie się z papierosów konwencjonalnych na elektroniczne prowadzi do poprawy stanu zdrowia palaczy.

Badania nad potencjalnym chemicznym i biomedycznym wpływem e-papierosów prowadzą też naukowcy z Rosyjskiej Akademii Nauk (IBCP RAS). Na początku marca rosyjscy badacze spotkali się z zespołem prof. Andrzeja Sobczaka z ŚUM, aby omówić wyniki badań i nawiązać współpracę w zakresie badania profilu ryzyka nowych produktów nikotynowych oraz stworzenia wiarygodnych modeli oceny wpływu takich produktów na zdrowie człowieka.

Aerozol z e-papierosa zawiera mniej substancji toksycznych w porównaniu do dymu papierosowego. Ogólnie rzecz biorąc, aerozole pochodzące z urządzeń elektronicznych różnią się dość znacznie od dymu papierosowego, mają również inne właściwości od aerozoli produkowanych przez ten sam typ urządzeń wcześniejszych generacji. Obecnie staramy się ustalić potencjalny wpływ aerozolu z e-papierosów na zdrowie użytkowników – mówi prof. Alexei Trofimov z Emanuel Institute of Biochemical Physics, Russian Academy of Science.

Jak podkreśla, badania naukowców z Rosyjskiej Akademii Nauk dotyczące szkodliwości e-papierosów pokrywają się z wiodącym nurtem badań w tej dziedzinie, choć temat nadal pozostaje przedmiotem sporów środowiska naukowego.

To dość nowa dziedzina badań i wiele jej aspektów wymaga gruntownego zbadania. Dym papierosowy nie był przedmiotem badań przez setki lat, przez co ludzie nie zdawali sobie sprawy z zagrożeń, jakie ze sobą niósł z racji swoich właściwości chemicznych i oddziaływania na zdrowie. Myślę, że przed naukowcami całe dekady badań nad właściwościami i działaniem e-papierosów i wytwarzanych przez nie aerozoli – mówi Alexei Trofimov.

Czytaj także

Handel

Zmiany w polityce podatkowej mogą doprowadzić do problemów całych branż. Zmniejszą też wydatki konsumentów

Podatki, zarówno te bezpośrednie, jak i pośrednie, takie jak akcyza czy VAT, to dla państwa nie tylko sposób na pozyskanie środków do budżetu, ale też narzędzie do stymulowania rozwoju poszczególnych branż i kształtowania pozytywnych zachowań konsumenckich. I w drugą stronę – błędne decyzje w sprawie stawek podatków mogą powodować problemy danego sektora, prowadzić do upadłości działających w nim firm, ale też zniechęcać konsumentów do konkretnych produktów. To dlatego niektóre propozycje zmian w VAT budziły takie wątpliwości.

Polityka

KE w Polsce: To będą najbardziej europejskie wybory. Będziemy decydować o przyszłości integracji europejskiej

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w najbliższy weekend. Polacy wybiorą w nich 52 swoich przedstawicieli. Jak ocenia dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce Marek Prawda, nadchodzące eurowybory będą w pewnym sensie najbardziej europejskie z dotychczasowych, ponieważ Unia Europejska będzie musiała określić, w jakim kierunku chce dalej zmierzać.

Transport

W 2020 roku powinno być w Polsce ponad 120 tys. ładowarek do aut elektrycznych. Taka liczba zaspokoiłaby potrzeby kierowców

Do 2020 roku musiałoby powstać w Polsce ponad 120 tys. ładowarek do samochodów elektrycznych, aby w pełni wykorzystać potencjał elektromobilności – podaje Fundacja Promocji Pojazdów Elektrycznych. Rządowe plany zakładają wzrost liczby takich punktów do nieco ponad 6 tys. Rozbudowa infrastruktury do ładowania oznacza wyzwania również dla miast. Kolejnym jest współpraca z dystrybutorem sieci energetycznej.

Problemy społeczne

Polki się nie badają. Ponad 3 mln kobiet chodzi do ginekologa rzadziej niż raz w roku

27 proc. Polek po raz pierwszy odwiedza gabinet ginekologiczny dopiero w związku z ciążą. 7 proc. kobiet nigdy nie wykonywało badania cytologicznego, 14 proc. nie miało natomiast USG ginekologicznego. Polki rezygnują z wizyty u ginekologa głównie ze względu na poczucie wstydu, brak czasu lub obawę przed negatywnym wynikiem badań. 40 proc. w ogóle nie widzi potrzeby regularnych wizyt u specjalisty.