Newsy

Redukcja szkód nałogu tytoniowego może trafić do Europejskiego Planu Walki z Rakiem. W prace nad tym zaangażowali się polscy europosłowie

2021-11-03  |  06:25
Mówi:Michael Landl, szef Światowej Organizacji Waperów
Michalina Wacław koordynatorka kampanii Prawo dla ludzi, dyrektor Biura Polskiego Instytutu Myśli Gospodarczej

W części państw e-papierosy uważane są za narzędzie, które dzięki niższej toksyczności w porównaniu do tradycyjnych papierosów może pomóc ograniczyć społeczne szkody związane z aktywnym i biernym paleniem oraz koszty ponoszone przez służbę zdrowia. Takie podejście regulacyjne wdrożyły m.in. Kanada, Nowa Zelandia czy Wielka Brytania, gdzie e-papierosy są oficjalnie rekomendowanym sposobem rzucania palenia, obok np. gum czy plastrów. Organizacja World Vapers’​ Alliance apeluje do Unii Europejskiej, aby przyjęła podobne stanowisko. Dlatego zbiera podpisy pod petycją o potraktowanie e-papierosów jako narzędzia walki z tradycyjnym paleniem i wpisania tego w Europejski Plan Walki z Rakiem. Parlament Europejski zajmie się tym planem na początku grudnia.

– Badania naukowe potwierdzają, że korzystanie z papierosów elektronicznych jest o 95 proc. mniej szkodliwe od tradycyjnych, a ponadto stanowi jedną z najskuteczniejszych metod rzucenia palenia. To wiemy już także z historii milionów byłych palaczy, którym udało się zwalczyć nałóg dzięki e-papierosom – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Michael Landl, szef Światowej Organizacji Waperów (World Vapers’ Alliance).

Waperzy – czyli osoby używające elektronicznych inhalatorów nikotyny – twierdzą, że jest to jedna z najskuteczniejszych metod pozwalająca rzucić palenie tradycyjnych papierosów. Tego zdania jest też m.in. Public Health England, czyli rządowa agenda do spraw zdrowia publicznego. Od 2015 roku stoi na stanowisku, że e-papierosy są o 95 proc. mniej szkodliwe od tradycyjnych, ponieważ nie zawierają substancji smolistych obecnych w dymie tytoniowym.

E-papierosy są znacznie mniej szkodliwe niż palenie, które w Anglii powoduje 220 przedwczesnych zgonów dziennie. Nasza rada dla każdego, kto pali tytoń, jest taka, że najważniejszą rzeczą jest całkowite rzucenie nałogu. E-papierosy mogą skutecznie pomóc w tym palaczom – wskazała PHE w ubiegłorocznym, szóstym z kolei raporcie dotyczącym e-papierosów, opracowanym przez naukowców z londyńskiego King’s College.

Podobne stanowisko mają też m.in. Health Canada czy ministerstwo zdrowia w Nowej Zelandii, które wskazują, że wapowanie – nawet jeśli nie jest całkowicie nieszkodliwe i nieznany jest ich długoterminowy wpływ na zdrowie – niesie za sobą mniejsze ryzyko niż tradycyjne palenie i może być drogą wyjścia z nałogu nikotynowego. Coraz więcej państw i organizacji (np. amerykańska rządowa Agencja Żywności i Leków FDA) rekomenduje zresztą alternatywy dla tradycyjnych papierosów w ramach tzw. programów harm reduction, czyli redukcji szkód zdrowotnych i społecznych związanych z paleniem tytoniu.

Każdego roku w UE ok. 700 tys. osób umiera na choroby wywołane przez palenie. Jeśli chcemy skutecznie z tym walczyć, używanie e-papierosów musi stać się częścią systemowego rozwiązania – mówi Michael Landl. – Mogę jedynie zachęcać konsumentów korzystających z e-papierosów do zabierania głosu, kiedy tylko mają okazję, żeby politycy usłyszeli opinie bezpośrednio od nich i dowiedzieli się, jak waping pozytywnie wpłynął na nasze życie. Zbyt wiele osób o tym nie wie.

World Vapers’ Alliance w ramach kampanii „Prawo dla ludzi” zbiera podpisy pod petycją, w której apeluje do Unii Europejskiej o potraktowanie e-papierosów jako narzędzia walki z tradycyjnym paleniem i wprowadzenia w tym kierunku odpowiednich regulacji. Apel kieruje zwłaszcza do działającej przy Parlamencie Europejskim Komisji Specjalnej ds. Walki z Rakiem (BECA), której celem jest wypracowanie jednolitego unijnego systemu profilaktyki chorób nowotworowych.

Obecnie trwają rozmowy na temat nowych regulacji związanych z paleniem papierosów i e-papierosów. Dlatego zapoczątkowaliśmy tę inicjatywę – mówi szef Światowej Organizacji Waperów – Chodzi o to, aby wapowanie nie było traktowane tak samo jak palenie papierosów, ponieważ jest między nimi duża różnica. Chcemy dopilnować, żeby w Unii Europejskiej korzystanie z e-papierosów zostało zaliczone do metod ograniczających szkodliwość tego nałogu.

– Kampania „Prawo dla ludzi” ma dotrzeć do decydentów, aby podczas tworzenia nowego prawa wzięli pod uwagę zarówno rzetelne badania i dane, jak i głosy obywateli – dodaje Michalina Wacław, dyrektor Biura Polskiego Instytutu Myśli Gospodarczej, koordynatorka kampanii „Prawo dla ludzi”.

W Parlamencie Europejskim prace nad regulacjami dotyczącymi walki z rakiem prowadzi były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz we współpracy m.in. z polskimi europosłami – byłą premier Ewą Kopacz, przedstawicielem PSL Adamem Jarubasem oraz posłanką PiS Joanną Kopcińską. Dlatego World Vapers’ Alliance i organizatorzy kampanii „Prawo dla ludzi” złożyli w warszawskim biurze Platformy Obywatelskiej petycję, którą podpisało prawie 7 tys. polskich waperów.

Petycja dotyczy tego, aby w pracach Komisji Specjalnej ds. Walki z Rakiem, której przewodniczy poseł Bartosz Arłukowicz, znalazł się postulat wprowadzenia redukcji szkód. Czyli żeby w raporcie tworzonym przez tę komisję politycy uwzględnili rzetelne badania, które udowadniają, że dzięki wapingowi i e-papierosom globalnie już setki tysięcy ludzi rzuciło palenie – mówi Michalina Wacław.

– Staramy się zachęcić polskich posłów w Parlamencie Europejskim do kontynuowania swoich działań. Chcą oni zachęcić do uwzględnienia roli e-papierosów w walce z nałogiem tytoniowym, co w pełni popieramy. Zamierzamy wspierać tę inicjatywę i pomóc w ujęciu e-papierosów w Europejskim Planie Walki z Rakiem – dodaje Michael Landl.

Decyzje w tej sprawie mają zostać podjęte podczas głosowania w Parlamencie Europejskim 6 grudnia br. Petycję World Vapers’ Alliance wciąż można podpisywać na stronie kampanii „Prawo dla ludzi”.

Według badania CBOS z 2019 roku papierosy pali 26 proc. dorosłych Polaków, czyli około 8–9 mln osób. Szacuje się, że każdego roku z powodu chorób odtytoniowych, takich jak POChP i inne schorzenia płuc, układu krążenia i nowotwory (w tym ok. 90 proc. przypadków raka płuc), umiera ok. 67 tys. Polaków, czyli średniej wielkości miasto. Mimo licznych zakazów, regulacji i kampanii edukacyjnych w Polsce odsetek palaczy od lat utrzymuje się mniej więcej na podobnym poziomie.

Europejski Plan Walki z Rakiem wyznacza priorytety i działania Unii Europejskiej w zakresie profilaktyki, leczenia i opieki nad pacjentami onkologicznymi. Jednym z celów planu jest obniżenie do 2040 roku odsetka populacji EU korzystającej z tytoniu poniżej 5 proc.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Przemysł

Pandemia zachwiała łańcuchami dostaw podzespołów elektronicznych. W efekcie zwiększony popyt odczuli polscy producenci

Pandemia COVID-19 i zamknięte granice mocno zachwiały w ostatnim roku globalnymi łańcuchami dostaw podzespołów elektronicznych i elementów do ich montażu. Dzięki temu zwiększony popyt odczuli polscy producenci. Instytut Tele- i Radiotechniczny należący do Sieci Badawczej Łukasiewicz umocnił swoją pozycję jako główny dostawca obwodów drukowanych PCB na polskim rynku. Prowadzone w ostatnim czasie inwestycje w park maszynowy i moce produkcyjne pozwoliły warszawskiemu instytutowi uniknąć przestojów i sprostać rosnącym zamówieniom od polskich firm.

Motoryzacja

Polscy studenci będą tworzyli nowe rozwiązania w motoryzacji. Globalny koncern chemiczny stawia na współpracę z uczelniami

Współpraca z uczelniami i instytucjami nauki to dla biznesu przede wszystkim szansa na przyspieszenie prac nad innowacjami. Z drugiej strony jest to również okazja, by do badań i rozwoju zachęcić młodych ludzi. BASF – globalny potentat w branży chemicznej – na całym świecie zatrudnia ok. 10 tys. inżynierów i naukowców, którzy zajmują się działalnością badawczo-rozwojową, ale współpracuje również z około 250 uniwersytetami, instytutami i grupami badawczymi na całym świecie. Ta współpraca ma miejsce również w Polsce. BASF przedłużył właśnie trwające od dekady partnerstwo z warszawskim Centrum Nauki Kopernik, a wspólne programy edukacyjne prowadzi też m.in. z Politechniką Warszawską, Politechniką Śląską i uczelniami rolniczymi.

Handel

Od przyszłego roku producentom będą grozić kary za niewłaściwe oznaczanie żywności „bio” i „eko”. Firmy często wykorzystują ekologię w celu zwiększania sprzedaży

Od 2022 roku w Polsce zaczną obowiązywać przepisy dotyczące produkcji i certyfikacji wyrobów ekologicznych. Producenci będą musieli się liczyć z karami za niewłaściwe użycie oznaczeń „bio” lub „eko”, wprowadzanie konsumentów w błąd i fałszywe stylizowanie swoich wyrobów na ekologiczne. – Dzięki temu będziemy mieć pewność, że produkty w sklepach faktycznie pochodzą z rolnictwa ekologicznego. Rzadziej natkniemy się też na takie, które ekologiczne tylko udają – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Dziś wiele firm wykorzystuje w swoich przekazach do konsumentów swoje proekologiczne inicjatywy, ale często są one pozorne.

Infrastruktura

Mimo covidowych zawirowań cen domy drewniane wciąż mogą być opłacalną inwestycją. Koszty będą zależne od kursów walut i stóp procentowych

Wiosną 2021 roku ceny drewna – konkretnie kontraktów na tarcicę – wystrzeliły w górę i mimo późniejszych spadków wciąż są na poziomach wyższych niż w 2020 roku. W dodatku znowu idą w górę. Dynamiczne wahania cenowe, a także wzrost kosztów innych materiałów i robocizny spowodowały, że trudno dziś porównywać koszty budownictwa drewnianego z tradycyjnymi technologiami i prognozować trendy na kolejne miesiące. – Uważam, że ceny cofną się jeszcze o 20–30 proc., ale wiele zależy od kursu złotego do euro i dolara oraz stóp procentowych – ocenia Tomasz Szlązak, prezes Polskich Domów Drewnianych. Jak podkreśla, sytuacja w Polsce jest w miarę stabilna, a na rynek trafiają domy na pierwszych „drewnianych” osiedlach.

Teatr

Warszawska Opera Kameralna po premierze „Castor et Pollux”. Prace nad spektaklem rozpoczęły się jeszcze przed pandemią

Premiera opery „Castor et Pollux” skomponowanej przez Jeana-Philippe’a Rameau była długo oczekiwana. Pierwotnie miała mieć miejsce w marcu 2020 roku. Plany Warszawskiej Opery Kameralnej pokrzyżowała jednak pandemia koronawirusa. Teraz udało się przygotować przedstawienie w międzynarodowym gronie, mimo trudności pandemicznych. – Spektakl zachwyca pięknem głosów i tańców barokowych, a wszystko zostało zrealizowane z ogromną pieczołowitością i atencją do szczegółu. Dzisiaj naprawdę trudno o takie dzieło – mówi Alicja Węgorzewska, śpiewaczka operowa i dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej.