Newsy

Resort zdrowia proponuje kontrowersyjną zmianę w ustawie refundacyjnej. Ucierpieć mogą polscy producenci leków

2017-05-24  |  06:55

Nowelizacja ustawy refundacyjnej, nad którą pracuje Ministerstwo Zdrowia, zawiera propozycję nowych zasad refundacji leków. Resort założył, że jeżeli NFZ wyda na refundację leków więcej, niż miał w planach, różnicę w kosztach pokryją producenci leków, czyli głównie krajowe firmy farmaceutyczne. Tym samym to oni poniosą koszt refundacji droższych importowanych leków. Eksperci Instytutu Jagiellońskiego przestrzegają, że nowa propozycja zachwieje polskim przemysłem farmaceutycznym, który jest jednym z najbardziej innowacyjnych i dochodowych sektorów polskiej gospodarki. 

 Ta formuła spowoduje, że za leki refundowane, które sprzedają w Polsce zagraniczne koncerny farmaceutyczne, będą płacić krajowi producenci. Za takie rozwiązanie, które miało opanować koszty systemu refundacyjnego, zapłaci cały polski przemysł farmaceutyczny. To kuriozalne, nigdzie na świecie rząd nie rozprawia się w podobny sposób z własnym przemysłem – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

W resorcie zdrowia trwają prace nad nowelizacją ustawy refundacyjnej, która według zapowiedzi wiceministra Marka Tombarkiewicza powinna w najbliższym czasie zostać przekazana do zewnętrznych konsultacji. W ministerialnym projekcie znalazła się nowa propozycja dotycząca tzw. paybacku, czyli mechanizmu zwrotu kosztów w systemie refundacyjnym.

Zakłada ona, że jeżeli NFZ wyda na refundację leków więcej, niż zakładał plan finansowy, różnice pokryją wytwórcy leków sprzedawanych w aptekach. W większości są to krajowi producenci leków generycznych (tańszych zamienników dla drogich leków zagranicznych), podczas gdy za przekroczenie budżetu refundacyjnego zwykle odpowiadają właśnie drogie, importowane leki, których producenci zwolnieni są z obowiązku pokrywania tych różnic.

Instytut Jagielloński zwraca uwagę na to, że w tym kształcie payback zmusi polskich producentów leków do nieprzewidzianych wydatków i osłabi ich sytuację finansową. W opinii ekspertów może się to przełożyć na mniejsze wpływy do budżetu państwa, spadek zatrudnienia i zmniejszenie środków wydawanych na badania i rozwój (farmaceutyki są jednym z najbardziej innowacyjnych sektorów gospodarki), co w konsekwencji osłabi cały polski przemysł farmaceutyczny.

W obawie przed paybackiem polscy producenci mogą zmniejszać dostawy leków do aptek, co utrudni do nich dostęp lub doprowadzi nawet do braków niektórych leków.

 Spowoduje to ograniczony dostęp do niektórych leków, szczególnie tych refundowanych, których zużycie może się okresowo wahać. To nie jest dobre, bo to powoduje, że polski przemysł farmaceutyczny traci stabilność. Nikt już nie oczekuje preferencji względem zagranicznej konkurencji, ale tym bardziej atakowania tego sektora naszej gospodarki – mówi Marcin Roszkowski.

Obecnie co drugi sprzedawany w Polsce farmaceutyk jest produktem krajowych firm. Te uniezależniają polski rynek od leków importowanych i są gwarantem bezpieczeństwa lekowego kraju. W przypadku jakichkolwiek problemów produkcyjnych czy wahania kursu walut krajowy przemysł jest w stanie zabezpieczyć polski rynek i uniezależnić go od dostaw z zewnątrz. Dlatego – zdaniem ekspertów Instytutu Jagiellońskiego – rozwiązania wymierzone w krajowy przemysł farmaceutyczny nie leżą w państwowym interesie.

– Polski przemysł farmaceutycznie nie musi być światową potęgą. Musi natomiast gwarantować, że w przypadkach takich jak zagrożenie suwerenności, wahania kursowe czy kryzysy finansowe, znane z poprzednich lat, będzie w stanie zabezpieczyć nasze podstawowe interesy – podkreśla Marcin Roszkowski.

Eksperci think tanku szacują, że dzięki lekom generycznym NFZ zyskuje co roku około pół miliarda złotych oszczędności. Nawet jeśli ich sprzedaż jest większa niż założona w planie finansowym, jest to korzystne dla budżetu funduszu. Dlatego payback, który proponuje Ministerstwo Zdrowia, nie powinien obejmować leków generycznych ani biopodobnych, które generują oszczędności.

Jak wynika z raportu „Makroekonomiczne aspekty znaczenia sektora farmaceutycznego dla polskiej gospodarki”, opracowanego przez DeLAB Uniwersytet Warszawski, z każdej złotówki wydanej na zakup leku krajowych producentów 78 groszy trafia do Skarbu Państwa, wspierając krajowe PKB. Resortowe propozycje zmian mogą się więc odbić także na krajowym budżecie. Są również sprzeczne z przyjętą w lutym przez rząd Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, która wskazuje przemysł farmaceutyczny jako ten, który ma ogromny potencjał rozwojowy i może zwiększać innowacyjności polskiej gospodarki.

Eksperci Instytutu Jagiellońskiego podkreślają duże ryzyko, z którym wiążą się zmiany proponowane przez Ministerstwo Zdrowia. Rekomendują utworzenie międzyresortowego zespołu, który wypracowałby regulacje korzystne dla krajowego rynku. Powinni się znaleźć w nim nie tylko przedstawiciele NFZ i resortu zdrowia, lecz także Ministerstwa Rozwoju, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwa Obrony Narodowej.

– Miejmy więc nadzieję, że te ministerstwa usiądą razem i przemyślą te pomysły, bo niszczenie części sektora polskiej gospodarki tylko po to, żeby zrealizować jakąś formułę wsparcia zagranicznego przemysłu, jest kompletnie bez sensu – uważa Marcin Roszkowski.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Aktualne oferty pracy

Specjalista ds. sprzedaży

Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

Sport

Dr hab. Ernest Kuchar: Siłownie i kluby fitness nie zwiększają ryzyka zakażenia. Brak ruchu ma negatywny wpływ na zdrowie i odporność

Przed pandemią z obiektów sportowych korzystało 40 proc. Polaków, a blisko 80 proc. ćwiczyło tam przynajmniej raz  w tygodniu – wynika z badania MultiSport Index Pandemia. Zamknięcie siłowni i klubów fitness było głównym powodem ograniczenia aktywności fizycznej społeczeństwa, a to właśnie regularny ruch buduje odporność i poprawia zdrowie psychiczne. – Badania norweskie potwierdzają, że obiekty sportowe nie są ogniskiem zakażeń, dlatego otwarcie siłowni i klubów fitness leży w interesie publicznego zdrowia – przekonuje dr hab. n. med. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych i medycyny sportowej z WUM.

 

Finanse

Mikrofirmy walczą o utrzymanie płynności finansowej. Mierzą się z utrudnionym dostępem do finansowania i opóźnionymi fakturami

Choć III kwartał 2020 roku był dla przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność pomyślny, nie zniknęły zagrożenia związane z kolejnymi falami pandemii i ewentualnością następnych lockdownów. Do tego doszły kłopoty z terminowymi wpłatami od kontrahentów i dostępem do finansowania bankowego. W tej sytuacji coraz częściej sięgali po faktoring, który szczególnie w sektorze mikrofirm notował dynamiczne wzrosty.

Finanse

Segment nieruchomości luksusowych odporny na zawirowania. W Polsce takie inwestycje są wciąż sporo tańsze niż w Europie Zachodniej

Pandemia COVID-19 nie miała dużego wpływu na rynek nieruchomości premium, który od lat cechuje zresztą duża stabilność i odporność na rynkowe zawirowania. Z drugiej strony sprzyja mu cały szereg czynników, jak rokroczny wzrost liczby Polaków, których stać na zakup takiej nieruchomości, oraz rekordowo niskie stopy procentowe i rosnąca inflacja, przez co inwestorom nie opłaca się trzymać gotówki na kontach czy lokatach bankowych. Co istotne, w Polsce inwestycja w luksusową nieruchomość wciąż jest sporo tańsza niż na rynkach zachodnioeuropejskich.

 

Problemy społeczne

Polacy czują się przeciążeni obowiązkami domowymi. Z brakiem czasu na co dzień częściej zmagają się kobiety niż mężczyźni

Coraz szybsze tempo życia powoduje, że mamy coraz mniej czasu wolnego. 38 proc. Polaków przyznaje, że jest to dla nich towar luksusowy.  W szczególności problem ten dotyka kobiet – to wnioski z badania Kantar Polska dla marki Finish. Polacy czują się przeciążeni obowiązkami domowymi. Do najbardziej nielubianych należy prasowanie, sprzątanie i zmywanie naczyń. Wciąż częściej spadają one na kobiety, z kolei mężczyźni biorą na siebie drobne naprawy, wyrzucanie śmieci i załatwianie spraw urzędowych. Zaoszczędzony na tych obowiązkach czas najchętniej przeznaczyliby na relaks i swoje hobby.