Newsy

Zgubny wpływ małej wódki. Połowa pijących sięga po „małpkę” przed południem

2019-04-16  |  06:20
Mówi:Michał Kociankowski, dyrektor generalny, Synergion

dr Adam Kłodecki, specjalista psychoterapii uzależnień, superwizor psychoterapii

„Małpki”, czyli wódki w butelkach o małych pojemnościach – 100 i 200 ml – są na rynku alkoholi oddzielną kategorią, mającą własne miejsce na półce, odrębną estetykę oraz ofertę smaków. Jak wynika z raportu pracowni badawczej Synergion, mała wódka to produkt bardzo atrakcyjny dla pijących – umożliwia picie w poczuciu bezpieczeństwa, w sytuacjach, w których wcześniej było to niemożliwe lub zbyt krepujące.

Dla konsumentów mogą się wydawać pozornie nieatrakcyjną propozycją: są droższe w przeliczeniu na litr, zazwyczaj zawierają mniej alkoholu i starczają na 2–3 łyki. Mimo to ich sprzedaż szybko rośnie, a „małpki” tworzą osobny, silny segment alkoholowego rynku. W 65 proc. małych sklepów zajmują więcej niż jedną półkę, a często trafiają nawet do specjalnych lodówek czy na dodatkowe stojaczki – wynika z najnowszego raportu pracowni badawczej Synergion, „Dokąd płynie mała wódka?”.

– „Małpki” bardzo dobrze pasują do tego, w jaki sposób Polacy chcą pić alkohol: bezpiecznie dla siebie, nie za dużo na raz, w chwilach krótkiego relaksu. Sytuacje takie często nadarzają się poza domem, w drodze do lub z pracy, w trakcie przerwy, na spacerze z psem. Dodatkowo to alkohol smaczny, w niewielkiej porcji, przez co wypicie jednej czy dwóch butelek nie powoduje upojenia, nie zakłóca funkcjonowania, może być wplecione pomiędzy różne zajęcia i zadania – mówi Michał Kociankowski, dyrektor generalny Synergion, autor raportu.

– „Małpki” pojawiły się jako coś nowego, kolorowego, wygodnego i taniego. Małe opakowania stwarzają złudzenie, że po ich spożyciu nic złego się nie stanie – nikt nie zauważy, nikt nie poczuje zapachu wódki. To jest pokusa dla osób, które w małej porcji alkoholu znajdują coś wartościowego dla siebie. Po wypiciu czują się spokojniej i pewniej. To jest chyba główny motyw sięgania po „małpki” – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Adam Kłodecki, psycholog kliniczny i psychoterapeuta uzależnień, superwizor psychoterapii.

Ponad 90 proc. sprzedawców zauważa, że klienci, którzy kupują „małpki”, w większości dobrze wiedzą, po jaki produkt przyszli. W 3/4 przypadków odbywa się to na zasadzie: „Poproszę to, co zwykle”. W większości przypadków zakupom małej wódki nie towarzyszą inne zakupy, a zatem jest ona jedynym powodem odwiedzenia sklepu.

– Wśród kupujących jest więcej mężczyzn, choć coraz częściej to produkt nabywany przez kobiety w różnym wieku. Po „małpki” sięgają zarówno ludzie młodzi, jak i emeryci. To świadczy o sukcesie tego produktu i o tym, że jest on dobrze dopasowany do potrzeb konsumentów. Można powiedzieć, że dokładnie trafił w potrzeby różnych grup – mówi Michał Kociankowski.

Wypicie małej ilości alkoholu, z dyskretnej butelki, niemal wszędzie pozostaje niezauważone. Dlatego dla wielu konsumentów małych wódek sama już możliwość używania ich w nowych sytuacjach jest atrakcyjna. Łatwo wnoszą małe butelki do kina, na stadiony, niektórzy nawet do teatru, a wielu również do pracy.

– Głównym motywem sięgania po „małpki” jest możliwość konsumowania alkoholu w wielu sytuacjach, gdzie jest to zabronione i możliwość ukrycia tej konsumpcji. Można je wnieść do klubu, do kina, na stadion, na koncert. Taka możliwość działania wbrew zasadom, bez konsekwencji, to jest coś, co przyciąga konsumentów do tego produktu – mówi, szef pracowni badawczej Synergion.

Jak podkreśla dr Adam Kłodecki, alkohol w małych butelkach jest złudnie postrzegany jako bezpieczny ze względu na jego niewielką ilość. 

– Tymczasem wypijanie łatwo dostępnych, tanich „małpek” może prowadzić do trwałego uzależnienia. Niektórzy moi pacjenci sięgali po „małpki” jako wygodne lekarstwo na kaca i przez to utrwalali w sobie mechanizm uzależnienia. „Małpki” ze względu na niewielką porcję alkoholu stwarzały iluzję bezpieczeństwa i kontroli nad piciem – mówi dr Adam Kłodecki.

Czytaj także

Bankowość

Obywatele Ukrainy mogą już przesyłać pieniądze do swoich bliskich poprzez bankomaty. Nie muszą mieć konta czy karty

Według szacunków Narodowego Banku Polskiego w Polsce przebywa obecnie ok. 1,2 mln Ukraińców, z czego ok. 800 tys. na stałe. W związku z zarobkowym charakterem ich pobytu w Polsce chcą mieć stałą możliwość przesyłania pieniędzy rodzinom i bliskim, którzy pozostali na Ukrainie. Do tej pory było to znacznie utrudnione. Dlatego Euronet Polska, we współpracy z Ria Money Transfer, uruchomił w połowie czerwca usługę szybkiego transferu środków na Ukrainę za pomocą aplikacji myRia – cały proces odbywa się intuicyjnie i szybko, a środki są do podjęcia w zasadzie od ręki.

Praca

200 tys. specjalistów pilnie poszukiwanych w dziedzinie sztucznej inteligencji. Bez nich nie uda się rozwój cyfrowej gospodarki w Polsce

Ministerstwo Cyfryzacji prognozuje, że do 2025 roku w Polsce będzie potrzebnych ok. 200 tys. specjalistów aktywnie pracujących przy budowie i wdrożeniach sztucznej inteligencji. Wykwalifikowane kadry to jedno z głównych wyzwań dla cyfrowej gospodarki. Odpowiada na nie Szkoła Doktorska TIB PAN NASK, która będzie kształcić w obszarze cyberbezpieczeństwa, sztucznej inteligencji i nowych technologii oraz inżynierii biomedycznej. Szkoła ma przygotowywać do samodzielnego prowadzenia badań naukowych, zaoferuje też program staży międzynarodowych i niemal zagwarantowane zatrudnienie po zakończeniu nauki.

Firma

Rozwój e-medycyny zapewni oszczędności w budżecie i umożliwi przyjęcie więcej pacjentów. Cyfryzacja służby zdrowia nie może jednak nikogo wykluczać

Resort zdrowia prognozuje, że rozwój e-zdrowia w Polsce może zapewnić oszczędności rzędu 0,35 proc. PKB oraz umożliwić przyjęcie więcej pacjentów. Informatyzacja ma wpłynąć na efektywne wydawanie środków, usprawnić leczenie i zadbać o bezpieczeństwo pacjentów oraz ułatwić pracę personelu medycznego. Wyzwaniem jest jednak zapewnienie, aby proces cyfrowej transformacji służby zdrowia nikogo nie wykluczył – zarówno pacjentów, jak i lekarzy, którzy powinni być przygotowani na nadchodzące zmiany. Takie założenie przyświeca kampanii edukacyjno-informacyjnej „Niewykluczeni z cyfryzacji”.

Transport

Tylko innowacje pozwolą sprostać nowym regulacjom emisji spalin. Dzięki produkowanym w Polsce nowoczesnym katalizatorom ekologiczne mogą być także silniki diesla

Co roku z powodu chorób wywołanych zanieczyszczeniem powietrza w UE umiera około 400 tys. osób. Normy dotyczące ograniczenia szkodliwych substancji w powietrzu ustanowione przez KE przekracza 23 z 28 krajów członkowskich. Za dużą część odpowiada transport. Nowe technologie pozwalają jednak znacznie zmniejszyć emisję szkodliwych związków do atmosfery. Dzięki produkowanym w Polsce innowacyjnym katalizatorom nawet silniki diesla mogą być ekologiczne i spełniać wyśrubowane unijne normy spalin. Dyrektor BASF Polska podkreśla, że tylko dzięki innowacjom można skutecznie odpowiedzieć na wyzwania regulacyjne i znacznie zmniejszyć szkodliwą emisję.

Konsument

Reputacja marki przekłada się na finanse i sprzedaż. Zbudowanie dobrego wizerunku to proces obliczony na lata

Dobra reputacja w oczach konsumentów pozwala marce bądź firmie wyróżnić się na rynku, zbudować sobie grono lojalnych klientów, zwiększyć sprzedaż i poprawić wyniki finansowe. Stąd coraz więcej przedsiębiorstw poświęca budowaniu swojej reputacji wiele czasu i nakładów. Jak podkreślają eksperci – jest to ciągły, złożony proces, na który nie ma jednego przepisu i który wymaga pracy we wszystkich aspektach funkcjonowania firmy: od CSR po employer branding. Te, które cieszą się najlepszą reputacją w oczach konsumentów, wyłania coroczne, ogólnopolskie badanie reputacji marek i firm Premium Brand.