Newsy

W kryzysie inwestorzy szukają zysków na rynku dzieł sztuki. W ubiegłym roku jego wartość wzrosła o 30 proc.

2021-03-01  |  06:15

Osiągnięta na aukcjach wartość dzieł sztuki, które w ubiegłym roku zmieniły właścicieli, była rekordowa, nie tylko w Polsce. Rynek ten okazał się nie tylko odporny na pandemię, ale wręcz się wzmocnił. – Często w czasach kryzysu pojawiają się lepsze obiekty, bo ktoś zmuszony sytuacją finansową musi je odsprzedać – mówi Michał Bolka z Desy Unicum. Pokusa inwestowania w tak wzrostowej branży jest silna, jednak eksperci radzą, by dzieła sztuki stanowiły uzupełnienie portfela, a niedoświadczonym inwestorom zalecają zaczynanie od aukcji o niższych wartościach.

– W czasach niepewności gospodarczej dzieła sztuki są bardzo dobrą inwestycją. Mówiąc kolokwialnie i bardzo prosto, w kryzysie zawsze ktoś ubożeje, a wtedy wysprzedaje dzieła sztuki. Ale też są tacy, którzy na kryzysie się bogacą, więc ruch na rynku sztuki jest – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Michał Bolka. – Dzieła sztuki zawsze będą dobrą inwestycją, bo to są dzieła niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju, które często mają dużą wartość kulturową i historyczną.

Posiadacze oszczędności mają obecnie problem z takim ich ulokowaniem, by przyniosły realny lub choćby nominalny zysk. Stopy procentowe od 29 maja 2020 roku pozostają na minimalnym poziomie, a stopa referencyjna wynosi tylko 0,10 proc. Wciąż jest też przez członków Rady Polityki Pieniężnej podnoszony temat ewentualnej dalszej obniżki stóp. W obecnym składzie rady większość mają „gołębie”, czyli osoby bardziej skłonne obniżać stopy, niż je podnosić. A to oznacza, że niemal zerowe zwroty z depozytów mogą być jeszcze niższe lub banki w ogóle przestaną oferować lokaty.

Niepewna sytuacja na rynkach spowodowana pandemią sprawia, że nie wiadomo, jak potoczą się losy akcji i obligacji. Także tak lubiane przez Polaków nieruchomości są w tej chwili wątpliwą inwestycją, bo ceny mieszkań wciąż są wysokie, a ceny wynajmu spadły. W tej sytuacji wielu inwestorów szuka alternatywnych sposobów inwestowania. Dzieła sztuki to jedna z możliwości.

– To jest wszystko indywidualna kwestia, jakie stopy zwrotu się pojawią. Na rynku sztuki widzimy pewnego rodzaju mody, tendencje. Bywa tak, że rzeczywiście obraz kupiony kilka–kilkanaście lat temu za kilka tysięcy obecnie ma wartość kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, bo nastąpiła moda na danego artystę – opisuje przedstawiciel Desy Unicum. – Z naszych obserwacji wynika, że od ponad 30 lat, czyli właściwie od początku polskiego rynku sztuki, ceny obrazów cały czas rosną. Polski rynek się rozwija i to w bardzo dużym tempie. Jego wartość w roku 2020 w porównaniu do 2019 wzrosła o prawie 30 proc. Myślę, że jest jeszcze ogromne pole do rozwoju.

Według portalu Artinfo w 2020 roku wartość polskiego rynku sztuki wyniosła 380,4 mln zł wobec 294,9 mln zł w 2019 roku. To wzrost o przeszło 85 mln zł – największy w historii. Przeprowadzono łącznie 467 aukcji, na których wylicytowano niemal 22 tys. obiektów. Najdroższym dziełem sztuki współczesnej i najdroższym w historii polskiego rynku okazał się obraz „M22” Wojciecha Fangora namalowany w 1969 roku. Nabywca zapłacił za niego ponad 7,3 mln zł. Z kolei w segmencie sztuki dawnej rekordzistą okazał się o 97 lat starszy „Portret prof. dr. Karola Gilewskiego” pędzla Jana Matejki, sprzedany za niemal 7 mln zł. „Czytająca I” Tamary Łempickiej z 1951 roku poszła pod młotek za 4,5 mln zł, co uczyniło ja najdroższym polskim obrazem namalowanym przez kobietę. Według Michała Bolki to jednak nie wizja zwrotu z inwestycji powinna być główną motywacją do zakupu.

– Według najnowszych badań, i to moim zdaniem jest podstawą, ponad 70 proc. osób, które biorą czynny udział na rynku sztuki, kupuje dany obraz, bo im się podoba. Myślę, że to jest czynnik, który powinien decydować o tym, czy dany obraz mamy w swojej kolekcji. Obraz przede wszystkim powinien cieszyć oko i sprawiać nam radość. Natomiast kwestie inwestycyjne, choć oczywiście są bardzo ważne, moim zdaniem powinny być drugorzędne – tłumaczy.

Jak w przypadku każdej inwestycji wybór nabytku wymaga doświadczenia i znajomości rynku. Dlatego ekspert odradza początkującym w tej dziedzinie uczestnikom startowanie w aukcjach z najwyższej półki. Wręcz przeciwnie – proponuje naukę na możliwie nisko wycenianych przedmiotach.

– Dzieła sztuki przede wszystkim powinny być jednym z elementów portfela. Najlepszym rozwiązaniem jest przyjrzenie się aukcjom, które mają najmniejszą wartość finansową, czyli aukcje młodej sztuki czy grafiki. Tam ceny wywoławcze z reguły są w okolicach 1 tys. zł i warto się przyjrzeć, jak cały mechanizm rynku sztuki funkcjonuje – radzi przedstawiciel Desy Unicum. – Należy zacząć od niższych progów cenowych, żeby później brać udział w tych najbardziej spektakularnych i najlepszych aukcjach. Aukcje młodej sztuki uczą, jak brać udział w aukcjach, jak te licytacje przebiegają i orientować się, jakie notowania ma dany artysta, w jakich progach czy estymacjach cenowych jego dzieła się sprzedają.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Konkurs Polskie Branży PR

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Handel

Polskie firmy z szansą na zdobycie azjatyckich rynków. Mogą otrzymać wsparcie na promocję podczas Expo 2025 w Osace

W 2025 roku w japońskiej Osace odbędzie się Wystawa Światowa Expo 2025. Udział w niej, a także towarzyszących imprezie wydarzeniach i targach to dla polskich firm szansa na wzrost rozpoznawalności swoich marek za granicą, a w konsekwencji na rozwój ich potencjału eksportowego. Expo 2025 będzie się koncentrowało na innowacjach służących zrównoważonemu rozwojowi. PARP, który jest partnerem wydarzenia w Polsce, do 26 września br. czeka na wnioski firm zainteresowanych udziałem w wydarzeniu i ekspansją na azjatyckie rynki. W ramach programu mogą one otrzymać wsparcie na udział w targach, na misje wyjazdowe i kampanie promocyjne przed i po zakończeniu Expo. Nabór finansowany jest z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki 2021–2027

Polityka

Rośnie ryzyko wybuchu epidemii w Strefie Gazy. Brakuje czystej wody, kanalizacji i toalet, a w zniszczonej enklawie wykryto polio

W Strefie Gazy brakuje praktycznie wszystkiego – od żywności i wody po podstawowe leki – ale najgorsze może dopiero nadejść – alarmuje Polska Akcja Humanitarna. – Kilka dni temu w wodzie w Strefie Gazy znaleziono polio typu 2. Ta woda jest bardzo zanieczyszczona, infrastruktura wodno-sanitarna na tym terenie tak naprawdę już nie istnieje. Na dodatek od dziewięciu miesięcy dzieci nie są szczepione, ponieważ nie ma warunków, żeby to zrobić, więc istnieje bardzo duże zagrożenie wybuchu epidemii – mówi Magdalena Foremska z PAH. W odpowiedzi na kryzys organizacja uruchomiła duże projekty pomocowe, które mają zapewnić żywność i opiekę medyczną w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu.

IT i technologie

Gminy potrzebują inwestycji w cyberbezpieczeństwo. Eksperci widzą duże ryzyka wynikające z zaniedbań

Dane gromadzone przez jednostki samorządu terytorialnego mogą być bardzo niebezpiecznym narzędziem w rękach przestępców. Wykradzione mogą posłużyć do fałszowania tożsamości człowieka. Tymczasem poziom inwestycji w cyberbezpieczeństwo jest w gminach niski, a liczba ataków hakerskich na nie stale rośnie. Eksperci czekają na pozytywne skutki rządowego programu Cyberbezpieczny Samorząd. W jego ramach 1,5 mld zł trafi na inwestycje w poprawę bezpieczeństwa cybernetycznego samorządów: zarówno na poziomie sprzętu i oprogramowania, jak i kompetencji oraz procedur.

Partner serwisu

Instytut Monitorowania Mediów

Szkolenia

Akademia Newserii

Akademia Newserii to projekt, w ramach którego najlepsi polscy dziennikarze biznesowi, giełdowi oraz lifestylowi, a  także szkoleniowcy z wieloletnim doświadczeniem dzielą się swoją wiedzą nt. pracy z mediami.