Newsy

Inwestycje miast skupiają się na niskoemisyjnym transporcie i ekologii. W ich sfinansowaniu pomogą zielone obligacje

2019-09-24  |  06:30

Polskie miasta będą się stawać coraz bardziej zielone. – Ograniczenie emisyjnego transportu i współpraca z energetyką odnawialną będą inwestycjami preferowanymi przez miasta w perspektywie do 2030 roku – podkreśla Małgorzata Zielińska, ekspert DNB Bank Polska. Ponieważ kolejna nowa unijna siedmiolatka nie będzie już dla samorządów tak hojna, te muszą szukać alternatywnych źródeł finansowania takich projektów. Kapitał mogą pozyskać poprzez emisję zielonych obligacji – papierów wartościowych, z których finansowane są inwestycje proekologiczne, np. elektrownie wiatrowe czy przyjazny środowisku transport.

– Polskie miasta coraz bardziej stawiają na ekologię i rozwiązania, które mają ograniczyć emisję dwutlenku węgla, zwiększyć udział niskoemisyjnego transportu publicznego i umilić mieszkańcom życie. W porównaniu do miast europejskich jest jeszcze wiele do zrobienia, ale też nie mamy się czego wstydzić, ponieważ poprzednia perspektywa unijna dała nam wiele środków na transport niskoemisyjny, poprawę jakości życia mieszkańców, efektywność energetyczną oraz termomodernizację budynków. Mamy w Polsce nowoczesne, ekologiczne miasta, które jeszcze przez najbliższe lata na pewno będą dużo czasu i energii poświęcały temu, żeby poprawić ten wizerunek – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Małgorzata Zielińska, dyrektor Departamentu Sektora Publicznego w DNB Bank Polska SA.

Jak ocenia, w perspektywie finansowej do 2030 roku większość inwestycji skupi się właśnie na niskoemisyjnym transporcie, m.in. zakupie autobusów elektrycznych i hybrydowych. Według prognoz zawartych w ubiegłorocznym raporcie „Paliwa alternatywne w komunikacji miejskiej” PSPA w ciągu najbliższych 10 lat na ulicach polskich miast pojawi się już około 3,5 tys. autobusów zasilanych paliwami alternatywnymi.

Kolejny obszar to dofinansowanie wymiany przez mieszkańców starego ogrzewania na nowoczesne źródła ciepła opalane gazem. Za problem smogu, z którym borykają się polskie miasta, odpowiada głównie niska emisja z kotłów i pieców w gospodarstwach domowych.

– Najbliższa perspektywa do 2030 roku z pewnością będzie stawiała na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla. Ograniczenie emisyjnego transportu, współpraca z energetyką odnawialną, czyli wiatraki i fotowoltaika, to będą inwestycje preferowane przez miasta. W niektórych metropoliach europejskich, np. w Londynie, nie można już wjeżdżać do wyznaczonych stref samochodem, bo wiąże się to z kosztownymi opłatami. Taka sytuacja ma też miejsce w Krakowie, a inne miasta podwyższają opłaty parkingowe nawet trzykrotnie po to, żeby mieszkańcy zostawiali samochody i przesiadali się na transport publiczny – mówi Małgorzata Zielińska.

Na lata 2014–2020 z budżetu polityki spójności Polska dostała do rozdysponowania w ramach programów krajowych i regionalnych 82,5 mld euro – najwięcej w historii dotychczasowego członkostwa w Unii Europejskiej. Jednak nowa siedmiolatka nie będzie już tak hojna. Z propozycji przedstawionej przez Komisję Europejską w maju ubiegłego roku wynika, że na lata 2021–2027 Polska dostanie o około 25 proc. mniej środków niż w obowiązującej perspektywie. Mniejszy budżet oznacza, że mniej pieniędzy trafi też do samorządów, które będą musiały szukać alternatywnych źródeł finansowania, żeby utrzymać dotychczasowy poziom aktywności inwestycyjnej.

W sfinansowaniu projektów związanych z ekologią, ochroną środowiska czy poprawą jakości powietrza alternatywą dla środków unijnych może być sektor bankowy i zielone obligacje (green bonds).

– Zielone obligacje niczym się nie różnią od klasycznych, za wyjątkiem celu emisji. Celem emisji zielonych obligacji są właśnie wszystkie projekty związane z ekologią i ochroną środowiska. Może to być właśnie niskoemisyjny transport miejski, nowa oczyszczalnia ścieków, ścieżki rowerowe czy nowy park albo dotacje na zwiększanie efektywności energetycznej budynków, zarówno domów komunalnych, jak i użyteczności publicznej – tłumaczy Małgorzata Zielińska.

Jak podkreśla, zielone obligacje to rozwiązanie korzystne zarówno z punktu widzenia miast-emitentów, jak i inwestorów. Miasta wykorzystują je do promowania swoich kluczowych inwestycji o charakterze proekologicznym, natomiast inwestorzy – banki czy fundusze inwestycyjne – szukają takich produktów, ponieważ polityka korporacyjna czy CSR-owa wręcz nakazuje im lokować określony procent kapitału właśnie w inwestycje związane z ekologią i ochroną środowiska.

Emisja zielonych obligacji zaczyna się od tego, że miasto wspólnie z bankiem przygotowują katalog zielonych inwestycji planowanych w perspektywie najbliższych kilku lat.

– Następnie miasto zatwierdza, które z tych projektów będzie chciało zrealizować. Bank przygotowuje decyzję kredytową, która udziela ostatecznej odpowiedzi, czy dany projekt w takiej kwocie i w takim okresie może zostać sfinansowany. Tutaj wchodzi zewnętrzna instytucja – na ogół europejski NGO, który nadaje certyfikat „zieloności”, czyli potwierdza, że dana inwestycja rzeczywiście jest związana z ekologią i potwierdza cel emisji obligacji. Następnie dokonujemy emisji, znajdujemy inwestorów, ewentualnie banki same nabywają takie obligacje na własny portfel i miasto dostaje środki na finansowanie tych projektów – tłumaczy Małgorzata Zielińska.

Polska – jako pierwszy kraj na świecie – już w 2016 roku wyemitowała zielone obligacje na kwotę 750 mln euro na sfinansowanie ulg i dotacji dla firm wytwarzających zieloną energię. Na rynkach kapitałowych takie instrumenty dłużne dla samorządów czy firm zaczęły pojawiać się już kilka lat wcześniej. W ubiegłym roku Polska dokonała kolejnej emisji zielonych obligacji o wartości 1 mld euro. Jak podało Ministerstwo Finansów, emisja po raz kolejny spotkała się z olbrzymim zainteresowaniem, inwestorzy chcieli kupić papiery o wartości aż 3,25 mld euro.

– Liczę, że jeszcze w tym roku pierwszy samorząd zdecyduje na emisję zielonych obligacji. Zachęcamy do tego również małe i średnie samorządy, a nie tylko metropolie – mówi dyrektor Departamentu Sektora Publicznego w DNB Bank Polska.

Polityka DNB Banku zakłada finansowanie projektów związanych z ochroną środowiska i infrastrukturą samorządową właśnie poprzez zielone obligacje. W 2018 roku był trzecim pod względem aktywności na rynku zielonych obligacji bankiem na świecie. Korzysta przy tym ze wzorców skandynawskich – miasta takie jak Oslo czy Sztokholm już od kilku lat z powodzeniem emitują zielone obligacje.

– Wykorzystując te wzorce, chcemy wdrożyć je do polskich samorządów i pokazać, w jaki sposób można uatrakcyjnić finansowanie, pokazać mieszkańcom, na co wydajemy konkretne środki pożyczone od banku – mówi Małgorzata Zielińska.

Jak wynika z tegorocznego raportu DNB i KPMG, globalna wartość zielonych obligacji wyniosła w 2017 roku 162,1 mld dol. W 2018 roku było to 167,3 mld. Szacunki rynkowe mówią, że w tym roku będzie to już 250 mld dol. Tylko w styczniu i lutym tego roku wyemitowano obligacje o wartości 24,6 mld dol. Największy udział w rynku zielonych obligacji mają USA (20 proc.) i Chiny (18 proc.). Z europejskich krajów najaktywniejsze pod tym względem są Francja (8 proc.), Niemcy (5 proc.) oraz Holandia (4 proc.). Prawie połowa ze wszystkich europejskich zielonych emitentów to instytucje niefinansowe.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Farmacja

W czasie pandemii spadła akceptacja dla szczepień przeciwko innym chorobom niż COVID-19. Liczba dzieci niezaszczepionych przeciw odrze wzrosła najmocniej od 20 lat

W Polsce liczba wykonanych szczepień przeciw COVID-19 sięga już prawie 31 mln, przy czym liczba osób zaszczepionych w pełni wynosi prawie 20,3 mln. Średnio co trzeci Polak w wieku od 18 do 65 lat przyznaje, że nie zamierza się zaszczepić, a większości z nich nic nie skłoni do zmiany zdania. Niechęć do szczepień przeciw COVID-19 przełożyła się także na inne szczepionki. WHO wskazuje, że na całym świecie odnotowano największy od dwóch dekad wzrost liczby dzieci niezaszczepionych przeciwko odrze. Eksperci podkreślają, że potrzebna jest edukacja, by ponownie przywrócić zaufanie do szczepień, które przecież pomogły opanować dziesiątki chorób zakaźnych i coraz częściej wykorzystywane są także w profilaktyce nowotworowej. 

Bankowość

Omicron napędza niepewność na rynkach finansowych. Europejskie indeksy są bardziej narażone na jej skutki [DEPESZA]

– Sytuacja na rynkach finansowych przypomina w tej chwili przejażdżkę kolejką górską, co jest głównie efektem pojawienia się nowej mutacji koronawirusa (Omicron) – mówi Michał Milewski, zarządzający funduszami w Generali Investments TFI. Ta wysoka zmienność na rynkach będzie się utrzymywać, dopóki związany z nowym wariantem szum informacyjny będzie nakręcał strach inwestorów. Na wahania notowań bardziej narażone są indeksy europejskie. W USA więcej jest spółek nowej ekonomii, które są odporniejsze na ewentualne lockdowny w gospodarce. Amerykańscy inwestorzy czekają teraz na zaplanowane na połowę grudnia posiedzenie Fed.

Transport

Blisko 10 mln euro trafi na innowacje w obszarze wód śródlądowych i morskich. W styczniu rusza nowy nabór do konkursu dla małych i średnich firm

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości w okresie luty–marzec 2022 roku planuje przeprowadzić nabór do konkursu „Innowacje w obszarze wód śródlądowych lub morskich”. O dofinansowanie w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego w wysokości do 2 mln euro będą mogły się starać mikro-, małe i średnie firmy. – Chodzi o przedsiębiorców działających nad morzem, na jeziorach, rzekach, ale nie rybaków. Mamy na myśli działalność związaną z turystyką, oczyszczaniem wód, dbaniem o ochronę środowiska w obszarze wodnym – wymienia Monika Karwat-Bury z PARP. Do  rozdysponowania będzie ok. 10 mln euro.

Konsument

Codziennie w Polsce używa się 3 mln plastikowych słomek. Robione ze słomy mogą być dla nich ekologiczną alternatywą

Idea zero waste oraz unijny zakaz wprowadzania m.in. jednorazowych, plastikowych rurek do napojów do obrotu skłoniły rynek do szukania alternatyw. Jedną z propozycji oferuje przedsiębiorstwo społeczne z Siemianowic Śląskich Eco Value, które wytwarza rurki ze słomy żytniej. Biosłomki są bardziej wytrzymałe niż te z papieru. Firma miesięcznie wytwarza ich ok. 1,7 mln sztuk, łącząc produkcję proekologiczną z misją społeczną. Zatrudnia bowiem przy produkcji osoby z niepełnosprawnościami.