Newsy

Koniec z rozrzuconymi po chodniku e-hulajnogami. Będzie też ograniczenie prędkości dla ich użytkowników

2021-01-27  |  06:15

Elektryczne hulajnogi są już popularnym środkiem transportu, ale coraz częściej dochodzi do kolizji z ich udziałem, a pojazdy porzucone na chodnikach czy poboczach są nierzadkim widokiem, a często też poważnym utrudnieniem w poruszaniu się po mieście. Dlatego resort infrastruktury postanowił uporządkować ten segment rynku. Zgodnie z przyjętymi wczoraj przez rząd przepisami hulajnogi elektryczne będą mogły poruszać się przede wszystkim drogami dla rowerów bądź ścieżkami rowerowymi, natomiast chodnikiem – tylko w wyjątkowych przypadkach. Przepisy wprowadzą też maksymalną prędkość dla e-hulajnóg, a także uregulują kwestię porzucania ich na środku chodników. 

– Hulajnogi elektryczne doczekały się wyodrębnienia w przepisach i zostaną w końcu rozpoznane jako odrębny typ pojazdu – mówi agencji Newseria Biznes Borys Pawliczak, dyrektor generalny Dott, jednego z operatorów elektrycznych hulajnóg na wynajem. – Również urządzenia transportu osobistego (UTO), czyli wszystkie pojazdy zasilane silnikami elektrycznymi, niebędące hulajnogami, takie jak deskorolki elektryczne oraz urządzenia wspomagające poruszanie się (np. rolki), także zostaną dopisane do ustawy.

Hulajnogi elektryczne są popularnym środkiem transportu zwłaszcza w miastach, ale problemem jest ich wciąż nieuregulowany status prawny. Ponieważ nie mają stacji dokujących, po skończonej jeździe można je zostawić w dowolnym miejscu, więc w praktyce często są porzucane na środku chodników czy ścieżek rowerowych, powodując bałagan i zagrożenie dla ruchu. Coraz częstsze są też potrącenia i wypadki z udziałem elektrycznych hulajnóg, które mogą rozpędzać się do ponad 25 km/h. Dlatego resort infrastruktury już od 2019 roku podejmował próby uregulowania tego segmentu.

– Dzięki wprowadzeniu przepisów regulujących hulajnogi elektryczne ich użytkownicy dostają jasność odnośnie do tego, jakimi ścieżkami i drogami powinni się przemieszczać. Tego dotąd brakowało. W myśl obecnie obowiązujących przepisów każda osoba korzystająca z hulajnogi elektrycznej była pieszym, więc tak naprawdę powinna korzystać tylko i wyłącznie z chodnika. To rodziło wiele problemów w organizacji ruchu, jak np. kto ma pierwszeństwo, co się stanie w razie wypadku i jak należy się zachowywać względem innych uczestników ruchu drogowego – mówi Borys Pawliczak.

W myśl nowych przepisów, przyjętych 25 stycznia przez rząd, użytkownicy hulajnóg elektrycznych powinni poruszać się przede wszystkim drogami dla rowerów bądź ścieżkami rowerowymi. Jeżeli ich nie ma, mogą korzystać z jezdni, na której dozwolony jest ruch z prędkością maksymalnie 30 km/h. Jazda hulajnogą elektryczną po chodniku albo drodze dla pieszych będzie dozwolona tylko wyjątkowo, jeżeli chodnik jest usytuowany wzdłuż jezdni z ograniczeniem prędkości do 30 km/h i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów. Ustawodawca zastrzegł jednak, że w takim przypadku użytkownik musi zachować szczególną ostrożność, jechać z prędkością zbliżoną do prędkości poruszania się pieszych oraz jest zobowiązany ustępować im pierwszeństwa.

– Również użytkownicy UTO będą w pierwszej kolejności poruszać się drogami dla rowerów bądź też, jeśli takich dróg nie ma, to chodnikami z koniecznością dostosowania prędkości do prędkości pieszego. Użytkownicy urządzeń transportu osobistego nie będą mogli korzystać z dróg z ograniczeniem prędkości do 30 km/h – wyjaśnia menadżer generalny Dott.

Nowa ustawa zabroni użytkownikom hulajnóg elektrycznych przewożenia na nich innych osób, zwierząt i ładunków. Przepisy na dobre mają uregulować również kwestię porzucania takich środków transportu na chodnikach i trawnikach. To oznacza też możliwość karania mandatem za złe parkowanie (w wysokości 100 zł). 

– Hulajnogi w pierwszej kolejności powinny zostać zaparkowane w miejscach do tego przeznaczonych, czyli najprawdopodobniej będą to dedykowane miejsca parkingowe stworzone przez miasto. Natomiast w wypadku, kiedy takich miejsc nie ma, należy zostawić hulajnogę na chodniku od zewnętrznej strony, jak najdalej od jezdni, i ustawiać je jedna za drugą, równolegle do pasa drogowego, żeby zajmowały jak najmniej części chodnika – mówi Borys Pawliczak. – To dobre posunięcie ze strony ustawodawcy, które daje jasność użytkownikom, operatorom i miastu, jak zachowywać się w sytuacjach, gdy hulajnogi stoją niezgodnie z przepisami.

Nowa ustawa wprowadza opłatę za usunięcie z drogi hulajnogi elektrycznej i parkowanie na parkingu strzeżonym. Stawka ma wynieść – podobnie jak w przypadku rowerów i motorowerów – 118 zł za odholowanie i 22 zł za każdą dobę przechowywania. Przewidziano również mandaty m.in. za korzystanie z telefonu podczas jazdy czy jazdę pod wpływem alkoholu. 

Kolejny istotny zapis dotyczy maksymalnej prędkości poruszania się hulajnogą elektryczną, która nie może przekroczyć 20 km/h.

– Uważamy ten zapis za bardzo restrykcyjny, ponieważ w większości krajów europejskich ta maksymalna prędkość jest nieco wyższa, na poziomie 25 km/h. To nie wydaje się wielką różnicą, natomiast według użytkowników różnica w samym wrażeniu z jazdy jest jednak kolosalna – wyjaśnia ekspert. – Jednym z miejsc, po których można poruszać się hulajnogami elektrycznymi, są drogi z ograniczeniem prędkości do 30 km/h i w takim miejscu 10 km różnicy między pojazdami może już stwarzać pewne zagrożenie. W przypadku korzystania z drogi dla rowerów taka różnica nie wpływa na to, na ile bezpiecznie będą czuli się np. rowerzyści, którzy za pomocą siły mięśni mogą rozwijać podobne prędkości. Przepisy ograniczają też maksymalną prędkość rowerów elektrycznych do 25 km/h, stąd uważamy, że do tej kwestii ustawodawca podszedł bardzo restrykcyjnie.

Menadżer generalny Dott ocenia jednak, że – z tym jednym wyjątkiem – nowelizacja jest korzystna, powinna uregulować ten segment rynku i przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach.

Nie widzimy potrzeby ani konieczności, by każdy użytkownik e-hulajnogi musiał być ubezpieczony, jeśli tego nie chce, natomiast samo wprowadzenie przepisów i rozpoznanie hulajnogi elektrycznej jako pojazdu daje mu możliwość, by takie ubezpieczenia uzyskać. Do tej pory nie każdy ubezpieczyciel, a właściwie prawie żaden w Polsce nie oferował takiego ubezpieczenia, z którego czy użytkownik, czy operator mógł skorzystać. Dzięki nowym przepisom powstaje nowy rynek na to, by wprowadzić dodatkowe usługi zapewniające większe bezpieczeństwo – ocenia Borys Pawliczak.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Kalendarium

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Bankowość

Duży wzrost aktywności cyberprzestępców w czasie pandemii. Coraz częściej podszywają się pod zaufane firmy i instytucje

Cyberprzestępcy bardzo szybko zaczęli wykorzystywać do wyłudzeń tematykę związaną z COVID-19, a w czasie pandemii skokowo wzrosła liczba ataków hakerskich i prób wyłudzenia danych. W ostatnich tygodniach oszuści za cel ataków obrali sobie zwłaszcza osoby w wieku 20–40 lat, z którymi kontaktują się kanałami elektronicznymi i telefonicznymi, wykorzystując sprawdzoną socjotechnikę wypróbowaną wcześniej na seniorach czy dane pozyskane z wycieków. Coraz częściej podszywają się pod znane, zaufane instytucje, np. banki, co przy braku czujności może zakończyć się utratą środków z konta czy zaciągnięciem kredytu na setki tysięcy złotych. Eksperci zalecają ostrożność i korzystanie z narzędzi, które pomogą chronić się przed takimi scenariuszami.

Firma

Polska wciąż jest liderem regionu w przyciąganiu firm z sektora usług dla biznesu. Po chwilowym spowolnieniu zainteresowanie naszym rynkiem przyspiesza

Firmy z sektora nowoczesnych usług dla biznesu wciąż chętnie lokują swoje inwestycje w Polsce, mimo że 2020 rok przyniósł pewne osłabienie dynamiki wzrostu. Widać już jednak ożywienie, zarówno w sferze nowych projektów, jak i w reinwestycjach. – Z punktu widzenia atrakcyjności polskich miast Warszawa przeżywa swój renesans ­­– mówi Wiktor Doktór, prezes Fundacji Pro Progressio. Dużym zainteresowaniem firm z sektora BPO i SSC cieszą się jednak również miasta regionalne.

Ochrona środowiska

W czasie pandemii w Polsce przybyło 200 proc. mocy w fotowoltaice. Polacy inwestują, żeby obniżyć rachunki za prąd

Rok 2020 okazał się najlepszym w historii dla polskiej fotowoltaiki. Moc zainstalowana w PV wzrosła aż o 200 proc. W czasie pandemii przyłączono w Polsce aż 2 GW nowych mocy ze źródeł fotowoltaicznych, co może wynikać z faktu, że w dobie niepewności własne źródło energii elektrycznej dla wielu Polaków okazało się rozwiązaniem zwiększającym poczucie bezpieczeństwa. Ponadto – jak wskazuje „Raport o rynku fotowoltaiki” opracowany przez OLX – praca z domu wiązała się z większym zapotrzebowaniem na komfort cieplny, lepszą jakość powietrza, a co za tym idzie z wyższymi rachunkami za prąd. Koszt wytworzenia energii z systemu fotowoltaicznego jest już od dawna niższy niż prądu ze źródeł konwencjonalnych. Dlatego zainteresowanie inwestycją w panele rośnie dynamicznie z miesiąca na miesiąc.

Transport

Biwakowanie podbija polski rynek turystyczny. Rejestracje kamperów i przyczep kempingowych wystrzeliły w górę

Statystyki PZPM za I kwartał tego roku pokazują duże wzrosty rejestracji nowych oraz używanych, sprowadzanych z zagranicy kamperów i przyczep kempingowych. Ich liczba wystrzeliła w ubiegłym roku dzięki pandemii, która z jednej strony zamroziła ruch turystyczny na duże odległości, a z drugiej wywołała u Polaków niechęć do odwiedzania dużych obiektów hotelowych. W efekcie zyskał karawaning, który jest w fazie boomu, a rynkowi eksperci prognozują, że ten trend nieprędko się skończy. W prężnie rosnący rynek mogą jednak uderzyć zmiany podatkowe, które przyszykował rząd.