Newsy

Metoda „na stłuczkę” wciąż działa. Liczba wyłudzeń z ubezpieczeń komunikacyjnych rośnie z każdym rokiem

2021-07-19  |  06:30
Mówi:sierż. sztab. Mariusz Kurczyk, Komenda Główna Policji
Mariusz Woźniak, radca prawny, Kancelaria Mariusz Woźniak
Łukasz Tetkowski, marketing manager CEE & DACH, Mio

W Polsce rokrocznie likwiduje się ponad 6,6 mln szkód w ubezpieczeniach majątkowych i wypłaca prawie 4,7 mln świadczeń z indywidualnych ubezpieczeń na życie. Około 10 proc. z nich to wyłudzenia i oszustwa – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Najczęściej dotyczą one ubezpieczeń komunikacyjnych – w 2019 roku skalę oszustw w tym segmencie szacowano na ponad 270 mln zł. – Dobrze jest mieć w samochodzie wideorejestrator jazdy, który będzie rejestrować, co dzieje się przed naszym samochodem i w jego pobliżu, abyśmy mieli dowód, że np. ktoś nie ustąpił nam pierwszeństwa – mówi sierż. sztab. Mariusz Kurczyk z KGP. Nagranie z wideorejestratora może też posłużyć jako dowód podczas ewentualnej sprawy w sądzie. Warunkiem jest jednak jego dobra jakość.

Polacy w 2019 roku podjęli ponad 17,1 tys. udowodnionych prób oszustw ubezpieczeniowych na łączną kwotę 393,8 mln zł – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Liczba takich spraw rośnie z każdym rokiem – w 2018 roku było ich nieco ponad 12,2 tys., a oszuści próbowali wyłudzić 232,7 mln zł. Nie oddaje to jednak całej skali zjawiska, bo nie każdy przypadek zostaje wykryty i trafia do organów ścigania. Szacuje się, że w Europie ok. 10 proc. wszystkich wypłacanych przez branżę odszkodowań i świadczeń trafia do osób, które dopuściły się oszustw. Polski rynek nie odbiega od tych szacunków.

Najwięcej wyłudzeń i oszustw dotyczy ubezpieczeń komunikacyjnych. Cztery na pięć wykrywanych fraudów dotyczy właśnie tego segmentu. Ich wartość opiewa na ponad 270 mln zł. Ubezpieczyciele wychwytują m.in. coraz więcej fikcyjnych szkód osobowych z OC komunikacyjnego, które polegają na składaniu roszczeń za rzekome uszkodzenia ciała w wypadku. Przybywa także wyłudzeń na szkodach majątkowych.

– Są dwie grupy tego typu wyłudzeń z tytułu zdarzeń drogowych. Pierwsza to oszuści, którzy działają w zorganizowanej, kilkuosobowej grupie, fingujący zdarzenia, które faktycznie nie miały miejsca. Sporządzają dokumentację, oświadczenia i na tej podstawie domagają się wypłaty od ubezpieczyciela – mówi sierż. sztab. Mariusz Kurczyk z Komendy Głównej Policji. – Druga grupa to sytuacje, w których ktoś posiadający lekko uszkodzone auto chce je naprawić z ubezpieczenia innego uczestnika ruchu drogowego. W tym celu próbuje doprowadzić do kolizji, ale w taki sposób, żeby ten inny uczestnik ruchu został wskazany jako sprawca, z którego polisy zostaną pokryte szkody.

Jak wskazuje policjant, częstą metodą stosowaną przez oszustów w tym celu jest poruszanie się po rondzie zewnętrznym pasem ruchu i chowanie się w tzw. martwym polu innego samochodu. W momencie, kiedy kierowca poruszający się wewnętrznym pasem będzie zjeżdżał z tego ronda, ma dużą szansę doprowadzić do kolizji. W świetle przepisów to on zostanie wskazany jako sprawca, który nie zachował należytej ostrożności podczas zmiany pasa.

– Inną metodą jest też poruszanie się po niewielkich skrzyżowaniach równorzędnych. W momencie, kiedy oszust znajdzie się po prawej stronie, to w świetle przepisów ma pierwszeństwo, ale wykazując się rzekomą kulturą, może wskazywać innemu uczestnikowi ruchu drogowego, że ustępuje mu miejsca, np. kiwając głową albo wskazując ręką. Kiedy samochód z lewej strony ruszy, oszust również rusza i dochodzi do zderzenia. Z punktu widzenia przepisów prawa to oszust jest osobą poszkodowaną – wyjaśnia sierżant sztabowy z KGP.

Większość kierowców dobrze zna sytuację, w której inny uczestnik ruchu jest na tyle uprzejmy, żeby ich przepuścić. Przykładowo osoba jadąca drogą główną mruga długimi światłami, żeby wpuścić kogoś z drogi podporządkowanej. Takie zachowanie, świadczące o kulturze kierowcy, stanowi również wykroczenie (korzystanie ze świateł drogowych niezgodnie z przepisami), ale zdarzają się i tacy, którzy celowo uderzają w przepuszczany pojazd i doprowadzają do kolizji. Po spisaniu oświadczenia lub wezwaniu policji już tylko krok dzieli ich od pieniędzy z odszkodowania.

Jak wskazuje ekspert, w przypadku tak spowodowanej kolizji trzeba zachować zimną krew i zorientować się, czy wokół są np. osoby trzecie, które mogłyby poświadczyć, że np. „mrugnięcie” światłami miało miejsce. Warto też sprawdzić, czy w pobliżu nie ma kamer miejskiego monitoringu.

– Zapis z kamer monitoringu mógłby przykładowo poświadczyć, że oszust już od kilku minut jeździł po rondzie, czekając, aż trafi się ktoś, kto doprowadzi do zderzenia i z czyjego ubezpieczenia będzie można pokryć szkody – mówi Mariusz Kurczyk. – Policjanci, którzy udają się na miejsce takiego zdarzenia, po wysłuchaniu relacji uczestników też wykorzystują dostępne dowody. To może być monitoring miejski, z pobliskich sklepów, lokali usługowych, a nawet domów prywatnych.

Do ustalenia faktycznego przebiegu zdarzenia może posłużyć zainstalowany w samochodzie wideorejestrator, który nagrywa wszystko to, co się dzieje w pobliżu auta. Pamiętajmy jednak, żeby zamontować go w pojeździe w taki sposób, aby nie zasłaniał pola widzenia kierowcy, a w przypadku zdarzenia drogowego nie stanowił dodatkowego zagrożenia w postaci elementu, który może nas uderzyć.

– W razie potrzeby mamy wtedy dowód, że ktoś faktycznie machnął ręką i ustąpił nam pierwszeństwa – wskazuje policjant. – Warto, żeby w miarę możliwości taka kamera była w samochodzie zainstalowana. Materiał z takiego nagrania może posłużyć do tego, żeby udowodnić swoją niewinność.

Nagranie z wideorejestratora jazdy zamontowanego w samochodzie – o ile jest dobrej jakości i nie było w żaden sposób modyfikowane – może posłużyć jako dowód podczas ewentualnej sprawy w sądzie.

– Nagrania z kamer wideo są coraz częściej wykorzystywane w procesach sądowych, co wynika też z faktu, że coraz więcej kierowców nabywa takie urządzenia. Sądy patrzą na tego rodzaju nagrania bardzo przychylnie, ponieważ obiektywnie przedstawiają przebieg zdarzenia. Sam jako pełnomocnik, rozmawiając z klientem, w pierwszej kolejności pytam właśnie o to, czy posiada nagranie ze zdarzenia – mówi radca prawny Mariusz Woźniak.

Aby nagranie z wideorejestratora mogło posłużyć jako dowód, musi być w miarę wysokiej jakości. Warto więc zaopatrzyć się w kamerę o wysokiej rozdzielczości, która ma możliwość czytelnego nagrywania w dzień i w nocy. W razie stłuczki na drodze pozwoli to np. zidentyfikować sprawcę zdarzenia i odczytać jego numery rejestracyjne.

– Przy zakupie kamery samochodowej na pewno warto zwrócić uwagę na jakość wykonania sprzętu i to, czy pochodzi on z odpowiedniego źródła, polskiej dystrybucji oraz czy ma odpowiedni pakiet serwisowy, czyli tzw. obsługę posprzedażową – wskazuje Łukasz Tetkowski, marketing manager CEE & DACH w Mio, firmie produkującej wideorejestratory.

Jak podkreśla, przy zakupie kamery samochodowej szczególną uwagę warto zwrócić na elementy optyki, która stanowi jeden z najważniejszych elementów decydujących o jakości obrazu w wideorejestratorze.

– Pierwszą i podstawową cechą powinny być szklane soczewki. Im więcej szklanych soczewek, tym lepsza rejestracja obrazu. Ważne są też komponenty wykonania. Warto zwrócić uwagę m.in. na to, czy wideorejestrator jest wyposażony w moduł GPS i inne unikatowe funkcje, jak np. ochrona przed odcinkowym pomiarem prędkości, tryb parkingowy czy funkcje ADAS [zaawansowane systemy wspomagania kierowcy – przyp. red.] – wymienia Łukasz Tetkowski.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Ochrona środowiska

Prawnicy spodziewają się wysypu pozwów za zaniedbania Polski w polityce klimatycznej. Podobne sprawy toczą się w innych krajach

W połowie tego roku pięcioro Polaków pozwało Skarb Państwa o naruszenie swoich dóbr osobistych i zaniedbania w obszarze polityki klimatycznej. Chcą, żeby sąd zobowiązał rządzących do bardziej zdecydowanych działań na rzecz klimatu i 60-proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych przed końcem tej dekady. – To przecieranie szlaków, więc nie chciałbym spekulować, ale na świecie podobne sprawy kończą się sukcesem – mówi Wojciech Kukuła, prawnik Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Jak wskazuje, obecnie można już mówić o wysypie tego typu spraw, które toczą się w kilku innych krajach UE. Jednak Polska, której polityka klimatyczna należy do najmniej ambitnych w całej Europie, musi liczyć się z tym, że podobne roszczenia mogą kierować też inne państwa.

Konsument

W 2022 roku będą dotacje na wymianę kopciuchów w budynkach wielorodzinnych. Trwają też prace nad kolejną odsłoną Mojego Prądu

Trzecia edycja programu Mój Prąd, z budżetem przekraczającym 530 mln zł, wciąż cieszy się rekordową popularnością. Do tej pory do NFOŚiGW wpłynęło już ok. 150 tys. wniosków o dofinansowanie przydomowej fotowoltaiki. Fundusz szacuje, że budżet programu wystarczy w sumie na sfinansowanie ok. 178 tys. wniosków i przy obecnym tempie za chwilę się wyczerpie. NFOŚiGW pracuje już jednak nad uruchomieniem kolejnej, czwartej edycji, która ma zachęcić prosumentów do autokonsumpcji energii wytwarzanej w gospodarstwach domowych. Trwają też prace nad poszerzeniem kolejnego, popularnego programu Czyste Powietrze o dotacje na wymianę kopciuchów w budynkach wielolokalowych.

Zdrowie

Opieka nad seniorami i osobami z niepełnosprawnościami ma być świadczona w miejscu zamieszkania. Rząd pracuje nad zmianami w funkcjonowaniu domów pomocy społecznej

Rząd zapowiada odejście od opieki w dużych instytucjach na rzecz zapewnienia wsparcia w środowisku lokalnym, w miejscu zamieszkania – takie jest główne założenie „Strategii rozwoju usług społecznych”. Przede wszystkim zmieni się funkcja domów opieki społecznych. Planowany jest także rozwój mieszkalnictwa treningowego i wspomaganego, opieki wytchnieniowej, wsparcie asystencji osobistej osób starszych i osób z niepełnosprawnościami. Deinstytucjonalizacja obejmie także pieczę zastępczą – przedstawiona niedawno ustawa zakłada ułatwienia w tworzeniu i funkcjonowaniu rodzin zastępczych oraz zakaz tworzenia nowych placówek wychowawczo-opiekuńczych.

Firma

Design thinking staje się kluczową strategią w pracy nad innowacjami. Tę metodę wdraża coraz więcej firm z różnych branż

Myślenie projektowe, czyli design thinking, polega na twórczym projektowaniu rozwiązań, usług czy produktów, które w centrum zainteresowania stawia potrzeby odbiorcy. Pięcioetapowy proces wymaga stworzenia zespołu projektowego, w skład którego wchodzą eksperci z różnych działów. Nowa metoda prac nad nowymi wdrożeniami w firmie pozwala zwiększyć zaangażowanie pracowników i maksymalnie wykorzystać ich potencjał twórczy. Design thinking na całym świecie jest już podstawową strategią wykorzystywaną w tworzeniu innowacji. Polska ciągle jeszcze dopiero poznaje jej możliwości.