Newsy

Nowy układ sił w Europarlamencie może powstrzymać przyjęcie pakietu mobilności. W obecnym kształcie zmiany zagrażają polskim firmom transportowym

2019-05-24  |  06:00

Pakiet mobilności, gdyby został przyjęty w obecnej formie, może oznaczać upadek wielu polskich firm transportowych. Co więcej, będzie to także cios dla polskiej gospodarki – ocenia  Leszek Luda, prezes Polskiej Unii Transportu. Ostatnio przegłosowane propozycje pakietu zakładają m.in. ograniczenie wykonywania kabotażu do trzech dni, przy kolejnej operacji w tym samym kraju dopiero po 60 godzinach. Uderzy to przede wszystkim w kraje wschodnioeuropejskie. Procedowanie ustawy zostało odroczone na czas po wyborach do Parlamentu Europejskiego. To szansa, że z pakietu znikną niekorzystne przepisy.

– Pakiet mobilności może spowodować problemy firm prowadzących działalność transportową, na skutek czego pracę straci bardzo dużo osób. W tym ostatnim projekcie pakietu mobilności, bo już kilka ich było, jest propozycja posła Ertugi [europoseł Ismail Ertug – red.], żeby kierowcy zjeżdżali po każdym kabotażu do kraju, gdzie samochód jest zarejestrowany, i dopiero po 60 godzinach mogli wrócić do danego kraju. Spowoduje to mniejszą liczbę kursów, więc nie będzie potrzeba tylu kierowców i tylu firm transportowych – mówi agencji Newseria Biznes Leszek Luda, prezes Polskiej Unii Transportu Związku Pracodawców.

Pakiet mobilności obejmuje kluczowe zmiany w zasadach delegowania kierowców, czasu jazdy i odpoczynków oraz kabotażu, czyli dostępu do krajowego rynku przewozów. W kwietniu Parlament Europejski przyjął pakiet mobilności. Przegłosowano m.in. zapis, że przewoźnik będzie musiał zapewnić kierowcom powrót do domu przynajmniej raz na cztery tygodnie.

Związek Pracodawców „Transport i Logistyka Polska” przewiduje, że pakiet mobilności może zabrać polskim firmom przynajmniej połowę rynku usług transportu międzynarodowego. W najgorszej sytuacji będą mniejsze przedsiębiorstwa rodzinne, a tych jest zdecydowana większość. Duże firmy będzie stać na otwieranie zagranicznych oddziałów, ale dla tych mniejszych będzie to zbyt kosztowne.

Konsekwencje perturbacji na rynku transportowym odczuje cała gospodarka. Szacuje się, że branża wypracowuje 6 proc. polskiego PKB, w przewozach międzynarodowych pracuje ok. 300 tys. kierowców.

– Nie tylko Polska zgłasza zastrzeżenia, ale wszystkie kraje Europy Środkowo-Wschodniej mają te same problemy. Bogatsze państwa potrafią przekupić niektóre z nich, np. obietnicą postawienia urzędu pracy w danym kraju. Wyspecjalizowaliśmy się jako przewoźnicy i to się nie podoba Zachodowi. Te kraje po prostu nie chcą nas tam, ale nie wiedzą, że także ich gospodarka na tym ucierpi – ocenia prezes Polskiej Unii Transportu.

Zdaniem przedstawicieli polskiej branży transportowej nowe przepisy mobilności to skutek niezadowolenia zachodnich firm, które tracą udziały w rynku na rzecz konkurencyjnych cenowo przedsiębiorstw z Europy Środkowo-Wschodniej.

Dalszymi pracami nad pakietem mobilności ma się zająć nowo wybrany Parlament Europejski i w tym można upatrywać szansy dla polskich przedsiębiorców.

 Najbardziej prawdopodobne jest to, że wróci on do Komisji Turystyki i Transportu i prace rozpoczną się od nowa. W proponowanym teraz kształcie praktycznie dla żadnej gospodarki nie jest to korzystne. Myślę, że te sytuacje, które miały miejsce przed wyborami, to był element kampanii wyborczej do Europarlamentu – ocenia Leszek Luda.

Wciąż możliwe jest, że zostaną przyjęte nieco korzystniejsze rozwiązania, ale dużo będzie zależeć od wyniku wyborów do Parlamentu Europejskiego.

– Jeżeli przeważy opcja polityki socjalnej, a tak naprawdę chodzi wyłącznie o ochronę własnych rynków, to będzie źle z transportem polskim, a także z litewskim, bułgarskim czy rumuńskim. Natomiast jeżeli będzie lobby gospodarcze, to miejmy nadzieję, że pojawi się jakiś głos zdroworozsądkowy i będziemy mogli normalnie pracować, rozwijać się i korzystać ze swobód europejskich, jak m.in. swoboda przepływu usług – podkreśla Leszek Luda.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Bankowość

Ponad 70 proc. budynków w Polsce wymaga gruntownej modernizacji. 1 mln zł trafi na granty na innowacje w tym obszarze

Ograniczenie zużycia energii w budynkach to jeden z najbardziej efektywnych ekonomicznie sposobów redukcji emisji dwutlenku węgla. Tymczasem w Unii Europejskiej zdecydowana większość budynków mieszkalnych wymaga poprawy efektywności energetycznej. Innowacji, które mają w tym pomóc, poszukuje ING Bank Śląski w piątej edycji swojego Programu Grantowego dla start-upów i młodych naukowców. Najlepsi mogą liczyć na zastrzyk finansowania z przeznaczeniem na rozwój i komercjalizację swojego pomysłu. Budżet Programu Grantowego ING to 1 mln zł w każdej edycji.

Infrastruktura

Branża infrastrukturalna szykuje się na inwestycyjny boom. Projektanci i inżynierowie wskazują na szereg wyzwań w kolejnych latach

W kolejnych latach w polskiej gospodarce ma być odczuwalne przyspieszenie realizacji inwestycji infrastrukturalnych. Ma to związek z finansową perspektywą unijną na lata 2021–2027 i odblokowaniem środków z KPO. To inwestycje planowane na dziesiątki albo nawet na setki lat, a w dyskusji dotyczącej takich projektów często pomijana jest rola projektantów i inżynierów. Przedstawiciele tych zawodów wskazują na szereg wyzwań, które będą rzutować na planowanie i realizowanie wielkich projektów infrastrukturalnych. Do najważniejszych zaliczają się m.in. relacje z zamawiającymi, coraz mniejsza dostępność kadr, konieczność inwestowania w nowe, cyfrowe technologie oraz unijne regulacje dotyczące zrównoważonego rozwoju w branży budowlanej.

Konsument

Techniki genomowe mogą zrewolucjonizować europejskie rolnictwo i uodpornić je na zmiany klimatu. UE pracuje nad nowymi ramami prawnymi

Techniki genomowe (NTG) pozwalają uzyskiwać rośliny o większej odporności na susze i choroby, a ich hodowla wymaga mniej nawozów i pestycydów. Komisja Europejska wskazuje, że NTG to innowacja, która może m.in. zwiększyć odporność systemu żywnościowego na zmiany klimatu. W tej chwili wszystkie rośliny uzyskane w ten sposób podlegają tym samym, mocno wyśrubowanym zasadom, co GMO. Dlatego w ub.r. KE zaproponowała nowe rozporządzenie dotyczące roślin uzyskiwanych za pomocą technik genomowych. W lutym br. przychylił się do niego Parlament UE, co otworzyło drogę do rozpoczęcia negocjacji z rządami państw UE w Radzie. Wątpliwości wielu państw członkowskich, również Polski, budzi kwestia patentów NGT pozostających w rękach globalnych koncernów, które mogłyby zaszkodzić pozycji europejskich hodowców.

Partner serwisu

Instytut Monitorowania Mediów

Szkolenia

Akademia Newserii

Akademia Newserii to projekt, w ramach którego najlepsi polscy dziennikarze biznesowi, giełdowi oraz lifestylowi, a  także szkoleniowcy z wieloletnim doświadczeniem dzielą się swoją wiedzą nt. pracy z mediami.