Newsy

Pacjenci w Polsce przekonują się do zdalnych wizyt u dermatologa. Co trzeci zamierza je kontynuować po ustaniu pandemii [DEPESZA]

2020-06-16  |  06:20
Wszystkie newsy

Aż 61 proc. osób cierpiących na przewlekłe choroby skóry w trakcie izolacji społecznej korzystało z konsultacji lub wizyty u dermatologa. Zdecydowana większość z nich odbyła się zdalnie: 41 proc. online, a 36 proc. – przez telefon. Po początkowych problemach część pacjentów przekonała się do zdalnych konsultacji z lekarzem i zamierza z nich korzystać także po zakończeniu pandemii. To jednak alternatywa tylko dla tych pacjentów, którzy są w trakcie wielomiesięcznego, stałego leczenia, a choroba jest pod kontrolą. W przypadku cięższych chorób dermatologicznych, o zaostrzonym przebiegu, konieczny jest jednak bezpośredni kontakt z lekarzem i dokładne obejrzenie zmian skórnych.

Nie robiliśmy wcześniej konsultacji online, więc trzeba było od początku nauczyć się je prowadzić. Początkowo nie było to proste. Niełatwo było też przekonać pacjentów, że konsultacja online jest tak samo wartościowa jak tradycyjna forma kontaktu z lekarzem – mówi agencji Newseria Biznes dr Ivana Stanković, dermatolog-wenerolog z Kliniki Dermea, członek Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez SW Research dla Galderma na przełomie maja i czerwca, 61 proc. osób cierpiących na przewlekłe choroby skóry w trakcie izolacji społecznej korzystało z konsultacji lub wizyty u dermatologa. 41 proc. z nich odbyło się online, a 36 proc. – przez telefon. Jak podkreśla dermatolog, wizyty zdalne w tym trudnym epidemiologicznie okresie były koniecznością, bo niektóre problemy dermatologiczne wymagają natychmiastowej konsultacji lekarza, a jeszcze inne wymagają kontynuacji leczenia. Zainicjowana właśnie przez Galdermę kampania #WłączLeczenie będzie uświadamiać pacjentów, dlaczego w przewlekłych chorobach skóry niewskazane jest przerywanie terapii.

 To są choroby nawracające, a nieleczone lub leczone nieprawidłowo mogą trwać latami – podkreśla dr Ivana Stanković. – Dla przykładu nieleczony trądzik młodzieńczy może trwać wiele lat i pozostawić blizny potrądzikowe, które będą nie do usunięcia. Z kolei w przypadku trądziku różowatego, który jest chorobą nawracającą, brak leczenia może spowodować, że stan będzie się pogarszał i na późniejszych etapach terapia będzie już bardzo trudna.

Zdalne wizyty sprawdzają się także w przypadku pacjentów, którzy potrzebują tylko odnowić receptę na dotychczas stosowane leki i preparaty.

– To, że mamy możliwość wystawiania e-recept, bardzo pomogło w zdalnej pracy – mówi specjalistka z Kliniki Dermea. – Przy dobrej kamerze i jakości połączenia można dokładnie obejrzeć zmiany skórne i bez problemu je ocenić, o ile nie wymagają np. dermatoskopii. Czasami jeszcze przed taką konsultacją pacjenci sami się do niej przygotowują i wysyłają zdjęcia, które oglądam i porównuję podczas wideokonsultacji. To się naprawdę sprawdza.

Zdalne konsultacje z lekarzem nie są jednak alternatywą dla wszystkich. W przypadku cięższych chorób dermatologicznych, o zaostrzonym przebiegu, konieczny jest bezpośredni kontakt z lekarzem i dokładne obejrzenie zmian skórnych.

– Czasami muszę zbadać pacjenta i obejrzeć zmiany pod dermatoskopem, a czasem pobrać wycinek – mówi dr Ivana Stanković. – Na Zachodzie teledermatologia jest uskuteczniana od lat. U nas dopiero pandemia spowodowała, że przyjęło się to rozwiązanie.

Część pacjentów przekonała się do zdalnych konsultacji z lekarzem i zamierza z nich korzystać także po zakończeniu pandemii. Nie wszystkie przypadki wymagają bowiem bezpośredniego kontaktu, a konsultacje online lub przez telefon są wygodniejsze i mniej czasochłonne. Jak wynika z badania SW Research, chęć korzystania ze zdalnych konsultacji dermatologicznych po ustaniu pandemii jednoznacznie deklaruje 34 proc. pacjentów (taki sam jest odsetek wciąż  niezdecydowanych).

Jak wynika z badania SW Reaserch, do skorzystania ze zdalnej wizyty pacjentów przekonuje głównie znajomość z lekarzem i zaufanie do niego (dermatolog znał stan skóry pacjenta). 4 na 10 chorych wybrało tę formę, ponieważ była jedyną dostępną opcją konsultacji z dermatologiem. Trzecim najczęstszym powodem była pilna potrzeba uzyskania e-recepty na kontynuację leczenia, bez potrzeby bezpośredniego kontaktu z lekarzem.

Taka forma kontaktu z lekarzem może być też bardzo pomocna dla pacjentów z chorobami skóry, którzy mają trwałe zmiany np. w obrębie twarzy i ze względów psychologicznych niechętnie wychodzą z domu.

– Zwłaszcza w przypadku takich chorób jak trądzik różowaty jest udowodnione znaczenie aspektu psychologicznego. Ludzie przestają wychodzić z domu, ponieważ mają zmiany trądzikowe. Dla tych pacjentów przyjście do kliniki, przeprawa przez centrum miasta czy choćby przejście przez recepcję było dużym problemem. Jednak podczas konsultacji online jest tylko kontakt z lekarzem, który ich ogląda i to przez kamerę, a nie bezpośrednio – mówi specjalistka z Kliniki Dermea.

Badanie pokazuje też, że 1/3 pacjentów jest zadowolona ze zdalnych wizyt i uznała ten kontakt z lekarzem za wystarczający. Połowie natomiast brakowało jednak możliwości kontaktu „twarzą w twarz”. Trzech na czterech z tej grupy pacjentów uważa, że w trakcie bezpośredniej wizyty lekarz może dokładniej przyjrzeć się skórze i lepiej zdiagnozować problem. 60 proc. docenia tradycyjne wizyty za dokładniejszy wywiad medyczny i możliwość wykonywania przy okazji badań laboratoryjnych.

Brak kontaktu „face to face” i możliwości porozmawiania z lekarzem to największa trudność dla pacjentów. Cenimy jednak możliwość omówienia wszystkiego osobiście. Problemem – choć nie w przypadku młodszych pacjentów – bywa też brak odpowiednich aplikacji i umiejętności obsługi Skype’a, WhatsAppa czy FaceTime’a. Dla pewnej grupy to jest duża przeszkoda – mówi dr Ivana Stanković.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Kalendarium

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Transport

Nadchodzące lata będą okresem wielkich inwestycji na kolei. Firmy budowlane przygotowują się na kumulację projektów

– Segment inwestycji kolejowych jest bardzo istotny dla firm wykonawczych. PKP PLK to drugi po względem wielkości zamawiający w Polsce, a wartość portfela zamówień, którym dysponuje, to ponad 70 mld zł w obecnej perspektywie finansowej UE – mówi Artur Popko, prezes zarządu Budimeksu. Największa grupa budowlana w Polsce stawia mocny akcent na kolej. Jedną z największych inwestycji w tym segmencie jest warta 1,4 mld zł przebudowa węzła kolejowego w Czechowicach-Dziedzicach, realizowana przy wsparciu unijnych funduszy. To także jeden z najbardziej skomplikowanych projektów PKP PLK.

Prawo

Przepisy dotyczące opłaty reprograficznej mogą być niezgodne z polskim i unijnym prawem. Projekt ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego budzi wątpliwości prawników

Projekt ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego to bubel prawny – alarmują prawnicy. Na początku czerwca zakończyły się konsultacje dotyczące propozycji przygotowanych przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Zgodnie z deklaracjami projektodawcy rozwiązania w nim zawarte mają służyć najmniej zarabiającym ludziom sztuki. Środki mają pochodzić z opłaty reprograficznej ściąganej od elektroniki. – Bardziej przypomina to zbiorową zrzutkę na artystów, niemającą jednak oczywistego związku z ponoszonymi przez nich stratami – podkreślają eksperci Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki. Ich zdaniem konstrukcja tych przepisów za bardzo ingeruje w tę sferę działalności gospodarczej i chce zawładnąć w sposób urzędniczy działalnością artystów. Na mocy ustawy powstaną bowiem nowe instytucje z poważnymi uprawnieniami władczymi.

Problemy społeczne

Polacy zaciągają rekordowo wysokie kredyty. Średnie kwoty rosną zarówno w kredytach ratalnych, gotówkowych, jak i mieszkaniowych

W wyniku luzowania obostrzeń i otwierania gospodarki Polacy kupują coraz chętniej i coraz częściej  także na kredyt. Z najnowszych statystyk Biura Informacji Kredytowej wynika, że w maju zaciągnęli o 63 proc. więcej kredytów gotówkowych niż miesiąc wcześniej. Utrzymuje się także boom w mieszkaniówce. Chociaż w ujęciu miesięcznym kredyty mieszkaniowe zanotowały niewielki spadek w stosunku do kwietnia, to średnia wartość udzielonego kredytu rośnie i osiągnęła już rekordowe 320 tys. zł. Polacy kupują także coraz droższy sprzęt czy samochody na raty.

Problemy społeczne

Różnorodny zespół niesie duży potencjał dla firm. Wciąż niewiele z nich potrafi go jednak wykorzystać

51 proc. przedsiębiorstw deklaruje działania, które można określić jako politykę zarządzania różnorodnością – wynika z badania współtworzonego przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Dlatego wciąż potrzebne są działania promujące różnorodne środowisko pracy i edukujące z zakresu m.in. walki z dyskryminacją. Jednym z nich jest zakończony niedawno Europejski Miesiąc Różnorodności, którego zwieńczeniem jest ogłoszenie listy pracodawców najbardziej zaawansowanych w zakresie zarządzania różnorodnością i inkluzji w Polsce. – Nawet w tak homogenicznym społeczeństwie jak nasze tkwi ogromny potencjał w różnorodności, z którego warto skorzystać – mówi Marzena Strzelczak, prezeska i dyrektorka generalna Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Jak podkreśla, zarządzanie różnorodnością przynosi korzyści, zwłaszcza dużym pracodawcom: zwiększa innowacyjność i zaangażowanie pracowników, buduje reputację firmy i przekłada się na jej relacje z klientami.