Newsy

Polska nie jest jeszcze gotowa na auta elektryczne. Wciąż brakuje systemowych rozwiązań, a styczność z elektrykami Polacy mają głównie dzięki car-sharingowi

2021-03-10  |  06:25

Prawie co piąty Polak miał już okazję przynajmniej raz przejechać się samochodem elektrycznym – wynika z danych PSPA. To zasługa przede wszystkim car-sharingu. Współdzielone elektryki, które dla szerokiego grona Polaków stanowią pierwszy punkt styku z takimi pojazdami, nie pozwalają jednak na osiągnięcie rentowności biznesu. Z czterech takich usług dostępnych na polskim rynku, które były oparte wyłącznie na samochodach elektrycznych, trzy zakończyły już działalność. – Wprowadziliśmy auta elektryczne, żeby nasi klienci mogli je wypróbować. Natomiast są one zbyt kosztowne i wciąż nieekonomiczne – mówi Maciej Panek, prezes PANEK CarSharing. Jak ocenia, w Polsce nadal brakuje systemowych, instytucjonalnych rozwiązań, które zapewniłyby realne wsparcie dla rozwoju elektromobilności.

– Każdy może dzisiaj kupić sobie samochód elektryczny i go testować, bo ładowarki przecież są. Może jeszcze nie w takiej liczbie, w jakiej byśmy sobie tego życzyli, ale ogólnie jest to już możliwe. Mamy też wstępnie ustalone benefity dla aut elektrycznych, które zachęcają do tego, ażeby nimi jeździć, czyli buspasy albo darmowe parkingi w centrach miast. Z drugiej strony Polska nie do końca jest jeszcze gotowa na elektryki, bo przecież w dalszym ciągu procedowane jest ustawodawstwo w sprawie dopłat do aut elektrycznych, nie ma też specjalnych warunków dla nich. Brakuje szczególnie pomocy dla firm, które chętnie kupowałyby takie auta – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Maciej Panek.

Elektryki nadal stanowią tylko niewielki odsetek wszystkich samochodów na polskich drogach, ale z roku na rok sukcesywnie ich przybywa. Jak pokazuje uruchomiony przez PZPM i PSPA „Licznik elektromobilności”, do końca stycznia br. w Polsce było zarejestrowanych łącznie 19 671 samochodów osobowych z napędem elektrycznym (z których 52 proc. stanowiły pojazdy w pełni elektryczne typu BEV, a resztę – hybrydy plug-in). Tylko w styczniu przybyło ich 796 sztuk, o 35 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu rok wcześniej. Wraz ze wzrostem liczby elektryków rozwija się też infrastruktura ładowania – pod koniec stycznia w Polsce funkcjonowało 1395 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (70 punktów więcej niż w grudniu).

Z raportu „Barometr nowej mobilności 2020/21” PSPA wynika też, że już prawie co piąty Polak (18,2 proc.) miał okazję przynajmniej raz jechać samochodem elektrycznym, podczas gdy w 2017 roku ten odsetek wynosił zaledwie 6 proc. Głównym miejscem, w którym Polacy mają szansę zetknąć się z pojazdami elektrycznymi, jest car-sharing.

– Rozwój aut elektrycznych w Polsce może być stymulowany przez car-sharing, co zresztą widać na przykładzie innych krajów. Klienci mogą przejechać się samochodem elektrycznym, przetestować go, załadować. Dzięki temu przestaną się bać tej nowości – mówi prezes PANEK CarSharing. – Zakup samochodów elektrycznych mógłby napędzić większą dostępność aut klasy economy w przystępnych cenach. Gdyby takie auta były jeszcze dodatkowo dotowane przez rząd, to też z pewnością napędziłoby zakupy.

W styczniowym „Liczniku elektromobilności” eksperci PSPA i PZPM wskazują, że obecnie część potencjalnych nabywców samochodów elektrycznych wstrzymuje się z decyzją o zakupie w oczekiwaniu na zapowiadaną kontynuację dopłat ze środków NFOŚiGW. Z kolei kilkukrotnie gorszy wynik w zakresie rejestracji samochodów bateryjnych i hybryd plug-in w Polsce w porównaniu z Europą to efekt m.in. braku systemu wsparcia zakupu pojazdów elektrycznych dla firm (w Polsce nabywcy instytucjonalni odpowiadają za ok. 3/4 nowych rejestracji takich aut). Prezes firmy PANEK ocenia, że bez rządowego wsparcia kupno i opieranie działalności car-sharingowej na samochodach elektrycznych jest obecnie jeszcze zbyt drogie.

– Jedna z firm car-sharingowych, która posiadała elektryczne samochody, już nie istnieje, a druga właśnie kończy działalność. My też mamy we flocie ok. 30 elektryków i wiemy, jak dużo one kosztują. Wprowadziliśmy je dlatego, żeby być ekologiczną firmą, dołożyć coś na rzecz społeczeństwa ekologicznego i żeby nasi klienci mogli wypróbować te auta – mówi Maciej Panek. – Natomiast obecnie są one zbyt kosztowne. Do tego dochodzi jeszcze obsługa techniczna tych samochodów i częste ładowanie, co powoduje, że na ten moment są wciąż nieekonomiczne.

– Samochody elektryczne są w tej chwili droższe zarówno w zakupie, jak i w utrzymaniu, przez co próg osiągnięcia rentowności dla flot złożonych z takich aut jest znacznie wyższy niż w przypadku samochodów spalinowych – dodaje Leszek Leśniak, dyrektor wykonawczy w firmie PANEK CarSharing.

Z czterech firm oferujących usługi car-sharingowe, których działalność była oparta wyłącznie na samochodach elektrycznych, trzy zakończyły już działalność. Na początku lutego InnogyGO! (operator floty samochodów elektrycznych na wynajem) ogłosiło, że w marcu zniknie z warszawskich ulic.

– Na razie nie ma co oczekiwać, że samochody elektryczne wyprą spalinowe, głównie ze względu na wciąż zbyt małą ich elastyczność. Elektryki są w tej chwili wykorzystywane przede wszystkim w trybie miejskim. Zarówno ich zasięgi, jak i infrastruktura ładowania, szczególnie poza dużymi miastami, nie pozwalają jeszcze za bardzo na korzystanie z nich na dłuższych trasach. Minie jeszcze trochę czasu, około dwóch–trzech lat, zanim faktycznie elektryki zawojują w Polsce rynek wynajmu – mówi Leszek Leśniak.

Zachęty dla rozwoju miejskiego car-sharingu i szeroki zakres udogodnień dla takich usług (np. w postaci zwolnienia z opłat za parkowanie i udostępnienia buspasów) były początkowo przewidziane w nowelizowanej właśnie ustawie o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Pierwsza wersja projektu zakładała, że w ramach tymczasowego wsparcia dla rozwiązań pomostowych przywilejami będą objęte wszystkie auta współdzielone – zarówno z napędem elektrycznym, jak i spalinowym. Jednak po fazie konsultacji społecznych i protestach samorządów takie zapisy zostały usunięte z projektu. Nową wersję 18 lutego br. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekazało do rozpatrzenia przez Komitet do Spraw Europejskich.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Ochrona środowiska

Prawnicy spodziewają się wysypu pozwów za zaniedbania Polski w polityce klimatycznej. Podobne sprawy toczą się w innych krajach

W połowie tego roku pięcioro Polaków pozwało Skarb Państwa o naruszenie swoich dóbr osobistych i zaniedbania w obszarze polityki klimatycznej. Chcą, żeby sąd zobowiązał rządzących do bardziej zdecydowanych działań na rzecz klimatu i 60-proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych przed końcem tej dekady. – To przecieranie szlaków, więc nie chciałbym spekulować, ale na świecie podobne sprawy kończą się sukcesem – mówi Wojciech Kukuła, prawnik Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Jak wskazuje, obecnie można już mówić o wysypie tego typu spraw, które toczą się w kilku innych krajach UE. Jednak Polska, której polityka klimatyczna należy do najmniej ambitnych w całej Europie, musi liczyć się z tym, że podobne roszczenia mogą kierować też inne państwa.

Konsument

W 2022 roku będą dotacje na wymianę kopciuchów w budynkach wielorodzinnych. Trwają też prace nad kolejną odsłoną Mojego Prądu

Trzecia edycja programu Mój Prąd, z budżetem przekraczającym 530 mln zł, wciąż cieszy się rekordową popularnością. Do tej pory do NFOŚiGW wpłynęło już ok. 150 tys. wniosków o dofinansowanie przydomowej fotowoltaiki. Fundusz szacuje, że budżet programu wystarczy w sumie na sfinansowanie ok. 178 tys. wniosków i przy obecnym tempie za chwilę się wyczerpie. NFOŚiGW pracuje już jednak nad uruchomieniem kolejnej, czwartej edycji, która ma zachęcić prosumentów do autokonsumpcji energii wytwarzanej w gospodarstwach domowych. Trwają też prace nad poszerzeniem kolejnego, popularnego programu Czyste Powietrze o dotacje na wymianę kopciuchów w budynkach wielolokalowych.

Zdrowie

Opieka nad seniorami i osobami z niepełnosprawnościami ma być świadczona w miejscu zamieszkania. Rząd pracuje nad zmianami w funkcjonowaniu domów pomocy społecznej

Rząd zapowiada odejście od opieki w dużych instytucjach na rzecz zapewnienia wsparcia w środowisku lokalnym, w miejscu zamieszkania – takie jest główne założenie „Strategii rozwoju usług społecznych”. Przede wszystkim zmieni się funkcja domów opieki społecznych. Planowany jest także rozwój mieszkalnictwa treningowego i wspomaganego, opieki wytchnieniowej, wsparcie asystencji osobistej osób starszych i osób z niepełnosprawnościami. Deinstytucjonalizacja obejmie także pieczę zastępczą – przedstawiona niedawno ustawa zakłada ułatwienia w tworzeniu i funkcjonowaniu rodzin zastępczych oraz zakaz tworzenia nowych placówek wychowawczo-opiekuńczych.

Firma

Design thinking staje się kluczową strategią w pracy nad innowacjami. Tę metodę wdraża coraz więcej firm z różnych branż

Myślenie projektowe, czyli design thinking, polega na twórczym projektowaniu rozwiązań, usług czy produktów, które w centrum zainteresowania stawia potrzeby odbiorcy. Pięcioetapowy proces wymaga stworzenia zespołu projektowego, w skład którego wchodzą eksperci z różnych działów. Nowa metoda prac nad nowymi wdrożeniami w firmie pozwala zwiększyć zaangażowanie pracowników i maksymalnie wykorzystać ich potencjał twórczy. Design thinking na całym świecie jest już podstawową strategią wykorzystywaną w tworzeniu innowacji. Polska ciągle jeszcze dopiero poznaje jej możliwości.