Newsy

Tanie dekoracje do domu coraz poważniejszym problemem dla środowiska. Eksperci ostrzegają przed skutkami fast homeware

2024-05-07  |  06:15

Sztuczne dekoracje kwiatowe, wiosenne wianki, puchate króliki, kurczaczki wielkanocne czy plastikowe świecidełka bożonarodzeniowe – ostatnie lata to prawdziwy boom na sezonowe dekoracje do domu. Trend ten znacząco zyskał na popularności w czasie pandemii, kiedy w domach pracowaliśmy i spędzaliśmy większość wolnego czasu, a podchwyciły go sklepowe marki, które wprowadziły do oferty taki asortyment i kuszą sezonowymi promocjami na niego. Eksperci podkreślają, że o ile w dekorowaniu domu nie ma nic złego, o tyle wybieranie tanich dekoracji i zmienianie ich co kilka tygodni czy miesięcy to trend szkodliwy i dla naszych portfeli, i dla środowiska. I porównują fast homeware do szkodliwości fast fashion, czyli taniej mody w naszych szafach.

Marki produkujące dekoracyjne elementy do naszego domu zauważyły, szczególnie to wypłynęło w czasie COVID-u, że nasze oszczędności chcemy przeznaczać na to, żeby nasz dom wyglądał ładniej. Nie zawsze mamy budżet odpowiedni do tego, żeby sięgnąć po coś jakościowego i trwałego, a widzimy, że wysypały się sklepy, które za bardzo małe pieniądze oferują nam niewinnie i ślicznie wyglądające elementy, które mają ozdobić nasz dom – mówi agencji Newseria Biznes Dominika Lenkowska-Piechocka, założycielka i prezeska Who Will Save The Planet, ekoedukatorka.

Globalny rynek home & decor, jak podaje portal Statista, w tym roku będzie wart ponad 133 mld dol. Wliczają się do niego takie kategorie jak świece, dywany, firany i zasłony oraz inne dekoracje do wnętrz. Eksperci szacują, że w kolejnych pięciu latach będzie rósł o ok. 4 proc. rocznie. Podobne szacunki dotyczą rynku polskiego, który wyceniany jest na 1,4 mld dol. Jednym ze wskazywanych trendów na globalnym rynku jest gwałtowny wzrost popytu na produkty zrównoważone i przyjazne dla środowiska. Dziś bywa z tym różnie.

Często sprzedawane są na półkach rzeczy, które są obsypane brokatem, czy są to lampki, które kosztują bardzo mało, ale się psują po paru tygodniach – mówi Dominika Lenkowska-Piechocka. – Często zapominamy o tym, że lampeczki czy pozytywki chwilę po tym, jak przestają działać, stają się elektroodpadami i nie powinny być wyrzucane do żadnych z pięciu frakcji, które mamy w domu. Są tam elementy, chociażby baterie, które mogą zanieczyścić glebę. A często niestety wyrzucamy takie małe przedmioty do zwykłych śmieci, one potem trafiają na wysypisko, na składowisko odpadów, a dalej zanieczyszczają ziemię.

Jak podkreśla, zakup nowych dekoracji często nie jest podyktowany koniecznością, ale modą i chęcią podążania za trendami kreowanymi w social mediach na kontach ukazujących piękne wnętrza domów. Za tym idą także sieci handlowe, które do panującej mody dostosowują swoją ofertę gadżetów domowych, kusząc klientów często sezonowymi promocjami na walentynkowe, wielkanocne, wiosenne, halloweenowe czy bożonarodzeniowe ozdoby. Kupionych za niewielkie pieniądze dekoracji nie jest nam żal wyrzucić, kiedy już nacieszą oko, więc w ten sposób generujemy coraz więcej odpadów.

– Bardzo często się zdarza, że dekoracje mają składniki, które są szkodliwe dla naszego zdrowia, co więcej, szczególnie jeżeli sięgamy po to, co jest nam sprzedawane w internecie, okazuje się, że nie przechodzą one żadnej weryfikacji pod tym względem – mówi założycielka Who Will Save The Planet.

O ile w dekorowaniu domów nie ma nic złego, o tyle eksperci radzą, by postawić w tym procesie na produkty jakościowe i ponadczasowe, które posłużą również w kolejnym sezonie.

Coraz więcej Polaków zdaje sobie sprawę z negatywnego wpływu czy fast fashion, czy fast homeware na środowisko. Pozostaje jednak kwestia zasobności naszego portfela. Mówi się o tym w psychologii, że świadomość nie jest równa postawie, a postawa nie jest równa działaniu, więc nawet niestety z tą świadomością wyobrażamy sobie, że my Polacy, Polki możemy decydować się na coś, co ma negatywny wpływ na środowisko, ale zaspokaja nasze obecne potrzeby, którą jest na przykład poprawienie sobie humoru – mówi Dominika Lenkowska-Piechocka. – Dużo się mówi o fast fashion, ale mało się mówi o tych malutkich, przyjemnych elementach dekoracyjnych, które mają rosnący negatywny wpływ na środowisko.

Jak wynika z ubiegłorocznego badania Deloitte’a „Brand Purpose. Rynek mody 2023”, średnio niemal trzech na pięciu kupujących stara się wybierać tylko marki zaangażowane, odpowiedzialne społecznie oraz dbające o środowisko. Połowa badanych jest skłonna do wyrzeczeń, aby zainwestować w bardziej odpowiedzialną modę.

Transformacja w branży trwa mniej więcej od dekady, kiedy w Bangladeszu zawaliła się ośmiopiętrowa fabryka odzieży, w której szyto na potrzeby międzynarodowych sieci. Od tego momentu coraz częściej nagłaśnia się przypadki niehumanitarnych warunków pracy szwaczek w krajach azjatyckich czy wykorzystywania do pracy dzieci. Coraz głośniej mówi się także o skali wyrzucanych w krajach rozwiniętych na śmieci ubrań, również nowych, z metkami, i o tym, jaki wpływ ma to na środowisko.

– Tego typu zjawiska jak fast fashion czy fast homeware bardzo negatywnie wpływają na środowisko poprzez grabieżcze czerpanie po zasoby, po surowce naturalne i taką produkcję, która nie pozwala na zawracanie surowców do obiegu. Obchodzony co roku Dzień Długu Ekologicznego [dla Polski przypadł on 28 kwietnia br. – red.] pokazuje, że coraz bardziej wyżymamy Ziemię i coraz bardziej żyjemy na zielony kredyt – zwraca uwagę ekoedukatorka.

Jak wynika z badania Deloitte’a, 78 proc. konsumentów łatwiej zapamiętuje te marki, które realizują istotny i zrównoważony cel, a prowadzone analizy potwierdzają, że firmy kierujące się celem innym niż tylko zysk osiągają zdecydowanie lepsze wyniki niż ich konkurenci. Według raportu Światowego Forum Ekonomicznego różnica ta może być nawet dziesięciokrotna.

Powinniśmy koncentrować się na tych markach, które budują gospodarkę obiegu zamkniętego, czyli produkują z dobrych, jakościowych składników i które pozwalają nam używać produktów jak najdłużej, a potem, gdy już nie są nam one potrzebne, będziemy mogli je poddać recyklingowi i znowu zawrócić do obiegu. Tymczasem marki i produkty typu fast fashion niestety są kiepskiej jakości, bardzo szybko się niszczą i nie nadają się do zawrócenia tych surowców. Dlatego właśnie powinniśmy inwestować w coś, co ma dobrą jakość, co długo nam posłuży, a nie jest czymś, co możemy założyć dwa–trzy razy, a potem nie nadaje się nawet do tego, aby dalej wisiało w naszej szafie – radzi Dominika Lenkowska-Piechocka.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

European Financial Congress 2024

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Ochrona środowiska

Przedsiębiorcy wypowiedzą się na temat dekarbonizacji. Nowy indeks pokaże ich nastroje względem zielonej transformacji

Indeks Dekarbonizacji Polskiej Gospodarki ma pokazać, jak wygląda nastawienie krajowego biznesu do kwestii związanych z zieloną transformacją. To nowe narzędzie, wzorowane na wskaźniku PMI, stworzone przez Pracodawców PR, Fundację Instrat i spółkę Qemetica. Indeks, na podstawie ankiet przeprowadzanych wśród przedsiębiorstw, ma uzupełniać dostępne obecnie dane klimatyczne oraz wskazać trendy i aktualne wyzwania dla polskiej gospodarki związane z dekarbonizacją i zrównoważonym rozwojem. Docelowo nowe narzędzie ma się też stać platformą do wymiany opinii między firmami, regulatorami oraz administracją centralną.

Transport

Prezes lotniska Warszawa-Modlin: CPK nie jest dla nas zagrożeniem. Będzie miejsce dla portów regionalnych

 Nie boję się, że powstanie Centralnego Portu Komunikacyjnego zagrozi istnieniu lotnisk regionalnych, w tym Modlina – mówi Tomasz Szymczak, p.o. prezesa Mazowieckiego Portu Lotniczego Warszawa-Modlin. Jak podkreśla, mniejsze porty lotnicze będą obsługiwały inny ruch, w tym m.in. przewoźników low-costowych i czarterowych, będzie więc zapotrzebowanie na ich rozwój. Tym bardziej że prognozy dla ruchu lotniczego w regionach są optymistyczne. Władze lotniska w Modlinie planują rozbudowę portu o nowe gate’y.

Bankowość

Banki coraz śmielej wdrażają generatywną sztuczną inteligencję. Podchodzą jednak do tej technologii z dużą ostrożnością

Rośnie rola generatywnej AI w biznesie: w tę technologię inwestuje już 43 proc. przedsiębiorstw na całym świecie, w tym w Polsce, a w ciągu nadchodzącego roku planuje to zrobić kolejne 30 proc. – wynika z raportu EY „Reimagining Industry Futures Study 2024”. Jedną z branż, które dostrzegają w GenAI największy potencjał, są finanse. Banki chętnie inwestują w tę technologię, licząc m.in. na wzrost sprzedaży, usprawnienie procesów i możliwość lepszej personalizacji produktów i usług. Z drugiej strony GenAI niesie też ze sobą szereg wyzwań, związanych chociażby z poufnością i integralnością danych.

Partner serwisu

Instytut Monitorowania Mediów

Szkolenia

Akademia Newserii

Akademia Newserii to projekt, w ramach którego najlepsi polscy dziennikarze biznesowi, giełdowi oraz lifestylowi, a  także szkoleniowcy z wieloletnim doświadczeniem dzielą się swoją wiedzą nt. pracy z mediami.