Newsy

Afryka to prężnie rosnąca gospodarka i perspektywiczny kierunek dla polskich firm. Niezbędne rządowe wsparcie i instrumenty podziału ryzyka

2018-10-25  |  06:25

Kontynent afrykański to jeden z największych importerów żywności, którego gospodarka opiera się na słabo zmechanizowanym rolnictwie, co daje pole do popisu przedsiębiorstwom z sektora maszyn czy rolno-spożywczego. Potencjał afrykańskiego rynku dostrzegły już m.in. Chiny, ale firmy z Polski również coraz bardziej interesują się egzotycznym kierunkiem ekspansji. Prezes spółki Feerum – która realizuje w Tanzanii inwestycję wartą ponad 110 mln zł – podkreśla jednak, że działalność w Afryce wiąże się z wieloma wyzwaniami. Bez wsparcia rządu oraz instytucji finansujących ryzyko fiaska jest bardzo duże. 

Spółki, które rozpoczynają ekspansję na rynku afrykańskim, muszą wiedzieć, że dużym wyzwaniem są różnice formalno-prawne, podatkowe i trudności związane z każdą sferą prowadzenia działalności gospodarczej, choćby z innym odczytem upływającego czasu, bo na rynku afrykańskim odbywa się to trochę inaczej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Daniel Janusz, prezes zarządu Feerum S.A.

Afryka to prężnie rosnąca gospodarka i bardzo perspektywiczny kierunek dla polskich firm. Z prognoz Banku Światowego przytaczanych przez PAIH wynika, że do 2025 roku większość krajów afrykańskich osiągnie status państw o średnim dochodzie (powyżej 1 tys. dolarów na mieszkańca rocznie). Według MFW w ciągu najbliższych czterech lat średni wzrost PKB będzie oscylować wokół 4 proc. Obok szybkiego wzrostu gospodarczego, inwestorom sprzyja też przyrost demograficzny. Kontynent zamieszkuje 1,2 mld ludzi, ale liczba ta szybko rośnie.

– Spodziewamy się, że do 2050 roku przybędzie w Afryce około miliarda ludzi – mówi Daniel Janusz.

Prezes Feerum zwraca uwagę, że potencjał afrykańskiego rynku dostrzegły już m.in. Chiny. Tamtejsi inwestorzy coraz silniej zaznaczają swoją obecność na tym kontynencie.

– Widzimy, że w ekspansji zagranicznej przodują Chiny, które mocno wchodzą na ten rynek. Polskie firmy też mają na to szanse, choćby z tego względu, że jest to jedna strefa czasowa, a polski klimat nie odbiega tak mocno od klimatu w strefie Afryki Subsaharyjskiej. U nas ostatni rok to susza, większa nawet niż w niektórych częściach Afryki. Jednak żeby mieć taką zieleń jak w Tanzanii czy Zambii, musielibyśmy mocno nawozić grunty, aby osiągnąć ten sam poziom – mówi Daniel Janusz.

Konkurencja na polskim i europejskim rynku skłania firmy do poszukiwania nowych kierunków rozwoju. Stąd coraz więcej polskich przedsiębiorstw interesuje się Afryką. W 2017 roku kenijskie biuro PAIH obsłużyło w sumie 120 zapytań polskich firm z takich sektorów jak przetwórstwo żywności, budownictwo, meble, motoryzacja czy przemysł farmaceutyczny oraz zorganizowało 20 wizyt studyjnych, głównie dla polskich firm medycznych zainteresowanych wejściem do Kenii, która jest uważana za bramę na rynki Afryki Wschodniej. Do maja tego roku liczba zapytań polskich firm wzrosła już do 250.

– Rynkiem afrykańskim należy się zająć i to w każdej dziedzinie. On wymaga większej pracy, są trudności wynikające m.in. z braku wcześniejszej współpracy. Nie mamy zbyt dużego doświadczenia we współpracy poprzez rządy czy jednostki finansujące. Dlatego na tutejszym rynku duże znaczenia ma determinacja. Trzeba indywidualnie ocenić, czy branże, w które zamierza się inwestować, mają szanse dalszego rozwoju – mówi Daniel Janusz.

Do ekspansji w Afryce polskie firmy – zarówno te duże, jak i MŚP – zachęca PAIH. Jednocześnie eksperci podkreślają, że do inwestycji na egzotycznym rynku trzeba się dobrze przygotować, m.in. znaleźć partnera i zadbać o ubezpieczenie inwestycji. Afryka to z jednej strony szanse, ale i zagrożenia, które przedsiębiorcy z Polski muszą wziąć pod uwagę, planując ekspansję. Na kontynencie jest ponad 50 różnych państw o całkowicie odmiennej specyfice, zwyczajach, kulturze, biurokracji. Dużym zagrożeniem jest utrzymująca się korupcja i zmienność polityczna oraz zbrojne konflikty w niektórych regionach kontynentu.

Kluczowe znaczenie mają oczekiwania firm dotyczące wsparcia od polskiego rządu. Start działalności na tamtejszych rynkach bez wsparcia jednostek związanych z rządem czy instytucjami finansującymi w zasadzie nie ma szans na pozytywny finał. W tym momencie można działać wspólnie z bankami, które otwierają się na powiększenie swojego udziału w ryzyku inwestycji na tamtych rynkach. Jako Polska jesteśmy na początku tej drogi – podkreśla Daniel Janusz.

Wsparcie polskiego biznesu w ekspansji na terenie Afryki i zwiększenie wymiany handlowej to cel rządowego programu GoAfrica, który od pięciu lat realizuje Polska Agencja Inwestycji i Handlu. Pomaga on przedsiębiorcom m.in. w zbadaniu potencjalnego rynku i kanałów dystrybucji, zdobyciu kontaktów lokalnych, weryfikacji partnerów biznesowych, przygotowaniu firm do udziału w targach czy spotkaniach biznesowych. PAIH ma swoje przedstawicielstwa w Kenii, a od czerwca br. również w Kairze. W najbliższych miesiącach ma powstać jeszcze siedem biur w Afryce (w Maroko, Algierii, Etiopii, RPA, Nigerii, Senegalu i na Wybrzeżu Kości Słoniowej), docelowo będzie ich dziewięć.

W Afryce od lat obecne są także polskie przedsiębiorstwa m.in. z branży stoczniowej, rafineryjnej czy przetwórstwa spożywczego. Na tamtejszym rynku działa m.in. polski Ursus – producent ciągników, Asseco Poland, Pamapol, Mokate, Pietrucha Group czy producent naczep Wielton. W tym roku realizację inwestycji za ponad 110 mln zł (33 mln dolarów) w Tanzanii rozpoczęła również spółka Feerum. Firma wybuduje pięć kompleksów silosów zbożowych i obiektów magazynowych oraz zrewitalizuje już istniejące magazyny.

Nasz wewnętrzny rynek jest płaski, ze względu na zmniejszającą się liczbę ludności ma ograniczone możliwości rozwoju. Stąd też ekspansja na inne rynki ma dla nas kluczowe znaczenie. Takie było też założenie spółki, od samego początku chcieliśmy eksponować na rynki zagraniczne. W ostatnich latach,  kiedy ruszył program Go Africa, zaczęliśmy zajmować się analizą tego rynku, oceną jego głębokości i przyszłością naszych realizacji w Afryce – mówi prezes Feerum.

Polski producent ma wybudować w Tanzanii silosy i magazyny do przechowywania ok. 190 tys. ton ziarna, głównie kukurydzy. Dla tamtejszego rządu inwestycja ma strategiczne znaczenie, ponieważ duża część corocznych zbiorów gnije ze względu na wysokie temperatury i porę deszczową. Nowa infrastruktura przyczyni się do poprawy wydajności sektora rolniczego. Finansowanie inwestycji pochodzi w całości z kredytu udzielonego Tanzanii przez polski rząd, a na potrzeby projektu spółka Feerum zarejestrowała oddział na tamtejszym rynku.

– To świetny moment, żeby wskoczyć na rynek, który jest jeszcze nieokiełznany. Weszliśmy na rynek tanzański, otworzyliśmy tam oddział, mamy zarejestrowaną spółkę i licencję, czyli możemy budować obiekty przemysłowe na terenie Tanzanii. Wysłaliśmy tutaj najlepszych inżynierów i maszyny budowlane za blisko 3 mln dol. – mówi Daniel Janusz.

Polska firma liczy, że Tanzania może stanowić dla niej bramę do innych afrykańskich rynków. Obecnie 40 proc. wyprodukowanej w Afryce żywności marnuje się z powodu złych metod zbioru oraz przechowywania. Tymczasem szacuje się, że zapotrzebowanie na zboże na tym kontynencie wzrośnie o ponad 330 proc. do 2050 roku.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Ochrona środowiska

Prawnicy spodziewają się wysypu pozwów za zaniedbania Polski w polityce klimatycznej. Podobne sprawy toczą się w innych krajach

W połowie tego roku pięcioro Polaków pozwało Skarb Państwa o naruszenie swoich dóbr osobistych i zaniedbania w obszarze polityki klimatycznej. Chcą, żeby sąd zobowiązał rządzących do bardziej zdecydowanych działań na rzecz klimatu i 60-proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych przed końcem tej dekady. – To przecieranie szlaków, więc nie chciałbym spekulować, ale na świecie podobne sprawy kończą się sukcesem – mówi Wojciech Kukuła, prawnik Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Jak wskazuje, obecnie można już mówić o wysypie tego typu spraw, które toczą się w kilku innych krajach UE. Jednak Polska, której polityka klimatyczna należy do najmniej ambitnych w całej Europie, musi liczyć się z tym, że podobne roszczenia mogą kierować też inne państwa.

Konsument

W 2022 roku będą dotacje na wymianę kopciuchów w budynkach wielorodzinnych. Trwają też prace nad kolejną odsłoną Mojego Prądu

Trzecia edycja programu Mój Prąd, z budżetem przekraczającym 530 mln zł, wciąż cieszy się rekordową popularnością. Do tej pory do NFOŚiGW wpłynęło już ok. 150 tys. wniosków o dofinansowanie przydomowej fotowoltaiki. Fundusz szacuje, że budżet programu wystarczy w sumie na sfinansowanie ok. 178 tys. wniosków i przy obecnym tempie za chwilę się wyczerpie. NFOŚiGW pracuje już jednak nad uruchomieniem kolejnej, czwartej edycji, która ma zachęcić prosumentów do autokonsumpcji energii wytwarzanej w gospodarstwach domowych. Trwają też prace nad poszerzeniem kolejnego, popularnego programu Czyste Powietrze o dotacje na wymianę kopciuchów w budynkach wielolokalowych.

Zdrowie

Opieka nad seniorami i osobami z niepełnosprawnościami ma być świadczona w miejscu zamieszkania. Rząd pracuje nad zmianami w funkcjonowaniu domów pomocy społecznej

Rząd zapowiada odejście od opieki w dużych instytucjach na rzecz zapewnienia wsparcia w środowisku lokalnym, w miejscu zamieszkania – takie jest główne założenie „Strategii rozwoju usług społecznych”. Przede wszystkim zmieni się funkcja domów opieki społecznych. Planowany jest także rozwój mieszkalnictwa treningowego i wspomaganego, opieki wytchnieniowej, wsparcie asystencji osobistej osób starszych i osób z niepełnosprawnościami. Deinstytucjonalizacja obejmie także pieczę zastępczą – przedstawiona niedawno ustawa zakłada ułatwienia w tworzeniu i funkcjonowaniu rodzin zastępczych oraz zakaz tworzenia nowych placówek wychowawczo-opiekuńczych.

Firma

Design thinking staje się kluczową strategią w pracy nad innowacjami. Tę metodę wdraża coraz więcej firm z różnych branż

Myślenie projektowe, czyli design thinking, polega na twórczym projektowaniu rozwiązań, usług czy produktów, które w centrum zainteresowania stawia potrzeby odbiorcy. Pięcioetapowy proces wymaga stworzenia zespołu projektowego, w skład którego wchodzą eksperci z różnych działów. Nowa metoda prac nad nowymi wdrożeniami w firmie pozwala zwiększyć zaangażowanie pracowników i maksymalnie wykorzystać ich potencjał twórczy. Design thinking na całym świecie jest już podstawową strategią wykorzystywaną w tworzeniu innowacji. Polska ciągle jeszcze dopiero poznaje jej możliwości.