Newsy

Coraz więcej firm wysyła pracowników na profilaktyczne testy na koronawirusa. Nowy sposób ich wykonywania pozwala o 2/3 obniżyć koszt diagnostyki

2020-11-12  |  06:20
Mówi:prof. dr hab. Jarosław Dastych, prezes zarządu Proteon Pharmaceuticals
prof. dr hab. Jarosław Dziadek, dyrektor Instytutu Biologii Medycznej PAN
  • MP4
  • W Polsce padają w ostatnich tygodniach rekordy zakażeń SARS-CoV-2. Firmy, które – ze względu na rodzaj prowadzonej działalności – nie mogą pozwolić sobie na pracę zdalną, coraz częściej decydują się na prywatne testy w kierunku COVID-19, żeby zapewnić bezpieczeństwo pracy i uniknąć przestojów w działalności. Problemami są jednak koszt badania dużej liczby pracowników oraz fakt, że wizyta w placówce medycznej i czekanie w kolejce stwarzają dodatkowe ryzyko. Dlatego też na rynku pojawiają się rozwiązania, które mają szansę pozytywnie wpłynąć na ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Proteon Pharmaceuticals, we współpracy z Instytutem Biologii Medycznej PAN, opracował nowatorską metodę diagnostyczną, która pozwala wykonywać testy na dużych grupach pracowników, obniżając przy tym ich koszt o ok. 2/3.

    W celu ograniczenia pandemii GIS opracował wytyczne dla zakładów pracy i poszczególnych branż, które obejmują m.in. częstą dezynfekcję i zachowanie odstępów pomiędzy stanowiskami pracy. Obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i reżimu sanitarnego spoczywa na pracodawcach. Jednak np. w biurach typu open space czy w firmach produkcyjnych jest to trudne, a w przypadku wykrycia wirusa wśród pracowników trzeba liczyć się z przestojem i wynikającymi z tego stratami finansowymi.

    – Dystans, stosowanie maseczek i higiena dłoni zmniejszają ryzyko zakażenia koronawirusem. Natomiast wśród osób pracujących np. w działach produkcyjnych, gdzie ludzie fizycznie muszą się ze sobą kontaktować, nie zawsze jest to możliwe. Z naszej praktyki, jako firmy biotechnologicznej, wynika, że ogólne zalecenia sanitarne nie są wystarczające – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. Jarosław Dastych, prezes Proteon Pharmaceuticals. W sytuacji kryzysowej odpowiedzialność pracodawcy rośnie. Zespół oczekuje wskazówek od kierownictwa i opieki nad pracownikami. Ludzie chcieliby wiedzieć, że firma zapewnia im jak najwyższe bezpieczeństwo w trakcie pracy.

    Dlatego też coraz więcej pracodawców decyduje się na przeprowadzanie profilaktycznych testów w kierunku COVID-19 wśród pracowników, żeby zapewnić im bezpieczeństwo pracy, uniknąć przymusowej kwarantanny, a jednocześnie utrzymać ciągłość biznesową przedsiębiorstwa.

    W naszej firmie rutynowo prowadzimy profilaktyczne testy wszystkich pracowników. Każdy z nas przychodzi do pracy ze świadomością, że kilka dni temu wszyscy byli testowani, mają wyniki negatywne i nie zarażają – dodaje prof. Dastych.

    WHO podkreśla, że testy wykrywające zakażenie SARS-CoV-2 są jednym z podstawowych narzędzi w walce z pandemią, i rekomenduje diagnostykę metodą RT-PCR. Te jako jedyne wykrywają czynną infekcję na wczesnym etapie, zanim organizm wytworzy przeciwciała. Testy wykonywane tą metodą są wysoce czułe i mniej podatne na błędy, ponieważ badanie przeprowadza się w jednej zamkniętej probówce, a wynik uzyskuje się w ciągu 6–8 godzin. Diagnostykę przeprowadza się na podstawie wymazu z nosogardzieli, a materiał do badania jest najczęściej pobierany w warunkach szpitalnych albo w specjalnie do tego przystosowanych punktach pobrań. Problem stanowi fakt, że wizyta w placówce medycznej i czekanie w kolejce stwarza dodatkowe ryzyko kontaktu z osobami potencjalnie zakażonymi. Dlatego na rynku pojawiło się badanie RT-PCR na obecność wirusa SARS-CoV-2 wykonywane nie na podstawie wymazu z nosogardzieli, lecz próbki śliny bądź wymazu z gardła, które można pobrać samodzielnie.

    – Przy pobraniu materiału do badania z nosogardzieli niezbędny jest udział wykwalifikowanego pracownika służby zdrowia. Natomiast przy wymazie z gardła czy pobraniu próbki śliny wystarczy zestaw do samodzielnego pobrania, a pacjent może sam wykonać taki wymaz zgodnie z instrukcją – przekonuje prof. dr hab. Jarosław Dziadek, dyrektor Instytutu Biologii Medycznej PAN. – Te próbki również są bardzo dobrej jakości, a wyniki wiarygodne.

    – Testowanie i badania przeprowadzane na dużej grupie osób to sytuacja, która tworzy niepotrzebny kontakt. W różnych krajach są różne podejścia do tego, jak należy przeprowadzać te testy. Diagnostyka metodą RT-PCR jest przyjęta jako tzw. złoty standard, ale wirus pojawił się dopiero na początku tego roku i wszystkie wytyczne – włącznie z pochodzącymi od WHO – są bardzo młode, wciąż pojawiają się nowe dane, które zmieniają nasze podejście – dodaje prof. Jarosław Dastych.

    Proteon Pharmaceuticals wprowadził możliwość przeprowadzenia testów RT-PCR bez konieczności wychodzenia z domu. Czysty zestaw do samodzielnego pobrania próbki można zamówić online na www.proteonzdrowie.pl, a dostawa na wskazany adres (w Łodzi i w Warszawie) jest realizowana jeszcze tego samego bądź następnego dnia. Próbkę pobiera się zgodnie z dołączoną prostą instrukcją.

    Pobrany materiał można bez czekania w kolejce zostawić w jednym z mobilnych punktów odbioru bądź zamówić wyspecjalizowanego kuriera. W sytuacjach wyjątkowych i pilnych kurier dostarczający czysty zestaw pobraniowy może poczekać na próbki od pacjenta i natychmiast przewieźć je do laboratorium. Wszystkie próbki są badane w jednym z laboratoriów akredytowanych przez Ministerstwo Zdrowia, a wynik otrzymuje się zazwyczaj następnego dnia roboczego po dostarczeniu materiału do laboratorium.

    – To coraz częstsze rozwiązanie. Nie jesteśmy jedynymi, którzy oprócz klasycznych punktów pobrań i drive-thru wprowadzają możliwość bezpiecznej, efektywnej diagnostyki właśnie poprzez samodzielne wykonanie wymazu lub pobranie samodzielnie próbki śliny. Dane pokazują, że to bardzo efektywnie wykrywa osoby zakażone wirusem – podkreśla prezes Proteon Pharmaceuticals. – Amerykańska agencja regulacyjna FDA dopuściła zestawy do samodzielnego wykonywania wymazów, ogłaszając, że na ich podstawie uzyskuje się porównywalną jakość diagnostyczną jak w przypadku testów wykonywanych przez profesjonalistów w punktach pobrań.

    Według rządowych zaleceń testy są w tej chwili wykonywane tylko u pacjentów objawowych, którzy mają symptomy wskazujące na zakażenie koronawirusem. Dlatego rośnie liczba osób, które decydują się na przeprowadzenie diagnostyki w prywatnych gabinetach, ponieważ wiedzą lub podejrzewają, że miały kontakt z osobą zakażoną, albo wróciły z zagranicy. Z kolei firmy, które chcą przebadać pracowników, mogą skorzystać z okresowych testów epidemiologicznych, które Proteon Pharmaceuticals przeprowadza na dużej grupie osób.

    Taki masowy test ma dwa etapy. W pierwszym próbki śliny kilku osób (zazwyczaj od 4 do 12) są łączone i badane metodą RT-PCR opracowaną specjalnie do tego typu badań przez Proteon we współpracy z Instytutem Biologii Medycznej PAN. Test opiera się na detekcji trzech genów wirusowych i ma wysoką czułość. Jeżeli w tej puli kilku próbek znajdzie się choć jeden wynik pozytywny, każda z osób jest dalej diagnozowana indywidualnie.

     Testy pulowane można najlepiej omówić na przykładzie 100-osobowej grupy. Jeżeli chcemy w niej zidentyfikować osoby zakażone, możemy przeprowadzić 100 indywidualnych testów diagnostycznych. To jest oczywiście kosztowne, szczególnie że takie badania należałoby powtarzać w miarę regularnie. Tutaj właśnie można zastosować testy pulowane, czyli pobrać od pracowników materiał do badań, następnie pogrupować np. po pięć próbek razem i stworzyć łącznie 20 takich puli. Wtedy możemy zaobserwować, w której puli znajdują się osoby wykazujące nosicielstwo wirusa SARS-CoV-2, i tylko ją przekazać do badań indywidualnych. To oznacza wykonanie kilkunastu zamiast łącznie stu testów diagnostycznych. Pozwala to obniżyć koszt całego badania o około 2/3 – tłumaczy dyrektor Instytutu Biologii Medycznej PAN.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Farmacja

    W czasie pandemii spadła akceptacja dla szczepień przeciwko innym chorobom niż COVID-19. Liczba dzieci niezaszczepionych przeciw odrze wzrosła najmocniej od 20 lat

    W Polsce liczba wykonanych szczepień przeciw COVID-19 sięga już prawie 31 mln, przy czym liczba osób zaszczepionych w pełni wynosi prawie 20,3 mln. Średnio co trzeci Polak w wieku od 18 do 65 lat przyznaje, że nie zamierza się zaszczepić, a większości z nich nic nie skłoni do zmiany zdania. Niechęć do szczepień przeciw COVID-19 przełożyła się także na inne szczepionki. WHO wskazuje, że na całym świecie odnotowano największy od dwóch dekad wzrost liczby dzieci niezaszczepionych przeciwko odrze. Eksperci podkreślają, że potrzebna jest edukacja, by ponownie przywrócić zaufanie do szczepień, które przecież pomogły opanować dziesiątki chorób zakaźnych i coraz częściej wykorzystywane są także w profilaktyce nowotworowej. 

    Bankowość

    Omicron napędza niepewność na rynkach finansowych. Europejskie indeksy są bardziej narażone na jej skutki [DEPESZA]

    – Sytuacja na rynkach finansowych przypomina w tej chwili przejażdżkę kolejką górską, co jest głównie efektem pojawienia się nowej mutacji koronawirusa (Omicron) – mówi Michał Milewski, zarządzający funduszami w Generali Investments TFI. Ta wysoka zmienność na rynkach będzie się utrzymywać, dopóki związany z nowym wariantem szum informacyjny będzie nakręcał strach inwestorów. Na wahania notowań bardziej narażone są indeksy europejskie. W USA więcej jest spółek nowej ekonomii, które są odporniejsze na ewentualne lockdowny w gospodarce. Amerykańscy inwestorzy czekają teraz na zaplanowane na połowę grudnia posiedzenie Fed.

    Transport

    Blisko 10 mln euro trafi na innowacje w obszarze wód śródlądowych i morskich. W styczniu rusza nowy nabór do konkursu dla małych i średnich firm

    Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości w okresie luty–marzec 2022 roku planuje przeprowadzić nabór do konkursu „Innowacje w obszarze wód śródlądowych lub morskich”. O dofinansowanie w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego w wysokości do 2 mln euro będą mogły się starać mikro-, małe i średnie firmy. – Chodzi o przedsiębiorców działających nad morzem, na jeziorach, rzekach, ale nie rybaków. Mamy na myśli działalność związaną z turystyką, oczyszczaniem wód, dbaniem o ochronę środowiska w obszarze wodnym – wymienia Monika Karwat-Bury z PARP. Do  rozdysponowania będzie ok. 10 mln euro.

    Konsument

    Codziennie w Polsce używa się 3 mln plastikowych słomek. Robione ze słomy mogą być dla nich ekologiczną alternatywą

    Idea zero waste oraz unijny zakaz wprowadzania m.in. jednorazowych, plastikowych rurek do napojów do obrotu skłoniły rynek do szukania alternatyw. Jedną z propozycji oferuje przedsiębiorstwo społeczne z Siemianowic Śląskich Eco Value, które wytwarza rurki ze słomy żytniej. Biosłomki są bardziej wytrzymałe niż te z papieru. Firma miesięcznie wytwarza ich ok. 1,7 mln sztuk, łącząc produkcję proekologiczną z misją społeczną. Zatrudnia bowiem przy produkcji osoby z niepełnosprawnościami.